To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum biblijne
Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność. (List do Galatów 5:21-22)

Dekalog - Nie cudzołóż

nesto - 2015-10-01, 21:09

KobietaZMagdali napisał/a:
zy Samarytanin z przypowieści Jezusa "cudzołożył" wobec Swoich pobratyńców wkładając energię i środki w ratowanie Żyda?

Tak. Cudzołożył. :skok:

BLyy - 2015-10-02, 14:13

KobietaZMagdali napisał/a:
Daniel_dn napisał/a:
Przeciwieństwem lojalności jest zdrada. Nie można jednak zdrady pomniejszać tylko do „łóżka” czyli do seksu. Cudzołożenie następuje także, gdy ktoś wbrew woli wspólnoty łoży na rzecz obcych z poza niej. Jeżeli rodzina, wspólnota jest częścią Królestwa, to takie wyprowadzanie środków, energii poza Królestwo jest zdradą wobec samego Boga. Jest to niczym innym jak tylko służeniu dwóm panom, dwóm wartościom, a więc złamaniem pierwszego najważniejszego przykazania, że: „nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie”.


Czy Samarytanin z przypowieści Jezusa "cudzołożył" wobec Swoich pobratyńców wkładając energię i środki w ratowanie Żyda?

Do tego można dopisać przez wszystkich pogan, którym przecież wielu chrześcijan też pomagało.

Anonymous - 2015-10-03, 10:56

KobietaZMagdali napisał/a:
Daniel_dn napisał/a:
Przeciwieństwem lojalności jest zdrada. Nie można jednak zdrady pomniejszać tylko do „łóżka” czyli do seksu. Cudzołożenie następuje także, gdy ktoś wbrew woli wspólnoty łoży na rzecz obcych z poza niej. Jeżeli rodzina, wspólnota jest częścią Królestwa, to takie wyprowadzanie środków, energii poza Królestwo jest zdradą wobec samego Boga. Jest to niczym innym jak tylko służeniu dwóm panom, dwóm wartościom, a więc złamaniem pierwszego najważniejszego przykazania, że: „nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie”.


Czy Samarytanin z przypowieści Jezusa "cudzołożył" wobec Swoich pobratyńców wkładając energię i środki w ratowanie Żyda?

W Królestwie Niebieskim nie ma narodowości. Kto myśli kategoriami Żyd czy goj, to wyznaje innego boga, Boga Abrahama, ale on nie ma nic wspólnego z Dekalogiem.

Albertus - 2015-10-03, 11:00

Cytat:
Boga Abrahama, ale on nie ma nic wspólnego z Dekalogiem.


???

KobietaZMagdali - 2015-10-03, 20:09

Daniel_dn napisał/a:
KobietaZMagdali napisał/a:
Daniel_dn napisał/a:
Przeciwieństwem lojalności jest zdrada. Nie można jednak zdrady pomniejszać tylko do „łóżka” czyli do seksu. Cudzołożenie następuje także, gdy ktoś wbrew woli wspólnoty łoży na rzecz obcych z poza niej. Jeżeli rodzina, wspólnota jest częścią Królestwa, to takie wyprowadzanie środków, energii poza Królestwo jest zdradą wobec samego Boga. Jest to niczym innym jak tylko służeniu dwóm panom, dwóm wartościom, a więc złamaniem pierwszego najważniejszego przykazania, że: „nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie”.


Czy Samarytanin z przypowieści Jezusa "cudzołożył" wobec Swoich pobratyńców wkładając energię i środki w ratowanie Żyda?

W Królestwie Niebieskim nie ma narodowości. Kto myśli kategoriami Żyd czy goj, to wyznaje innego boga, Boga Abrahama, ale on nie ma nic wspólnego z Dekalogiem.


Zarówno Żydzi jak i Samarytanie stanowili odrębne wspólnoty wyznaniowe wzajemnie uważające się za heretyków. Tak więc w myśl Twojego postu wchodzi tu w grę pomoc osobie z poza wspólnoty o zupełnie odrębnych poglądach. Nie ma tu nic wspólnego ów prawdziwy lub wykreowany konflikt Żyd-goi.

Anonymous - 2015-10-04, 12:18

KobietaZMagdali napisał/a:
Daniel_dn napisał/a:
KobietaZMagdali napisał/a:
Daniel_dn napisał/a:
Przeciwieństwem lojalności jest zdrada. Nie można jednak zdrady pomniejszać tylko do „łóżka” czyli do seksu. Cudzołożenie następuje także, gdy ktoś wbrew woli wspólnoty łoży na rzecz obcych z poza niej. Jeżeli rodzina, wspólnota jest częścią Królestwa, to takie wyprowadzanie środków, energii poza Królestwo jest zdradą wobec samego Boga. Jest to niczym innym jak tylko służeniu dwóm panom, dwóm wartościom, a więc złamaniem pierwszego najważniejszego przykazania, że: „nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie”.


Czy Samarytanin z przypowieści Jezusa "cudzołożył" wobec Swoich pobratyńców wkładając energię i środki w ratowanie Żyda?

W Królestwie Niebieskim nie ma narodowości. Kto myśli kategoriami Żyd czy goj, to wyznaje innego boga, Boga Abrahama, ale on nie ma nic wspólnego z Dekalogiem.


Zarówno Żydzi jak i Samarytanie stanowili odrębne wspólnoty wyznaniowe wzajemnie uważające się za heretyków. Tak więc w myśl Twojego postu wchodzi tu w grę pomoc osobie z poza wspólnoty o zupełnie odrębnych poglądach. Nie ma tu nic wspólnego ów prawdziwy lub wykreowany konflikt Żyd-goi.

Jeżeli wspólnota organizuje się na podstawie własnych wartości (praw), to nie może należeć do Królestwa Niebieskiego. Głównym przykazaniem Dekalogu jest lojalność wobec Boga (Dekalogu), a więc tym samym przyjęcie jego praw za swoje. Na tych tylko prawach może zawiązać się wspólnota, którą można nazwać Naród Wybierający. W odróżnieniu od Narodu Wybranego, główną zasadą jest to, że to Boga trzeba wybrać, a nie to, że Bóg wybiera. Obok wartości Dekalogu nie mają prawa istnieć żadne własne,plemienne,narodowe,wyznaniowe itp. prawa,wartości,zasady. Jeżeli ktoś chce coś dodać swojego, to nie może być inaczej traktowany jak ten, który nienawidzi Boga, bo nie jest wobec Niego lojalny. Tak więc w Królestwie Niebieskim nie ma nikogo, kto może nazwać siebie Żydem, Niemcem, Polakiem. Jeżeli nie porzuci tej przynależności, to nigdy się tam nie znajdzie.

KobietaZMagdali - 2015-10-06, 13:22

Mogę sie zgodzić z Twoim postem jednak nie dotyka on problemu poruszonego przeze mnie. Nie mówiłam o zmianie wartości, ale o relacjach z grupami, które wyznają lub wydaje nam się, że wyznają wartości odmienne. Symbolem takich grup w NT są właśnie Samarytanie do, których Żydzi odnoszą się jak do heretyków i uważają za odstępców od Boga i jego praw. Jezus jednocześnie wykonuje wiele gestów w stosunku do tych ludzi. Tak więc wynosi pewną swoją energię do ludzi wyznających inne wartości jednocześnie nie zmieniają wartości, które sam głosi. Ja odczytuję Twój post od którego zaczęłą się ta dyskusja jako nazwanie takiego zachowania cudzołożeniem z czym się nie zgadzam
Anonymous - 2015-10-06, 20:25

KobietaZMagdali napisał/a:
Mogę sie zgodzić z Twoim postem jednak nie dotyka on problemu poruszonego przeze mnie. Nie mówiłam o zmianie wartości, ale o relacjach z grupami, które wyznają lub wydaje nam się, że wyznają wartości odmienne. Symbolem takich grup w NT są właśnie Samarytanie do, których Żydzi odnoszą się jak do heretyków i uważają za odstępców od Boga i jego praw. Jezus jednocześnie wykonuje wiele gestów w stosunku do tych ludzi. Tak więc wynosi pewną swoją energię do ludzi wyznających inne wartości jednocześnie nie zmieniają wartości, które sam głosi. Ja odczytuję Twój post od którego zaczęłą się ta dyskusja jako nazwanie takiego zachowania cudzołożeniem z czym się nie zgadzam

Ten problem, to ludzki. Nie może człowiek wejść do Królestwa Niebieskiego z takimi problemami. Oddanie się służbie Bogu musi być bezwzględne. Nic swojego nie można zachować, a tym bardziej wartości plemienne, narodowe itp. Ciężko to zrozumieć, gdy całe życie przebiegło w dualizmie, trochę religijnie, trochę państwowo.

KobietaZMagdali - 2015-10-10, 21:52

Dalej mnie nie rozumiesz. Nie piszę o wartościach plemiennych ani narodowych, ale o przypowieści propagującej wyjście z pomocą do człowieka, który jest daleko od Boga
Anonymous - 2015-10-11, 13:31

KobietaZMagdali napisał/a:
Dalej mnie nie rozumiesz. Nie piszę o wartościach plemiennych ani narodowych, ale o przypowieści propagującej wyjście z pomocą do człowieka, który jest daleko od Boga

Rozumiem. Dekalog nic nie mówi o charytatywności. Mówi o miłości, ale ona ograniczona jest do samego Boga i Jego Królestwa. Miłość do wszystkich będących daleko od Boga, jest niczym innym jak zdradą, cudzołożeniem. Błądzących, nie znających Boga, można przyjąć pod swój dach, a tym samym przyjąć do Królestwa, ale oni muszą być bezwzględnie lojalni wobec ciebie. Mają być służącymi w twoim domostwie na równych prawach co pozostali domownicy, ale ty za nich decydujesz co jest dobre. Dzieci nie rozumieją na czym polega miłość do Boga, ale rozumieją, że trzeba słuchać rodziców. Można pomóc, ale do nich należy wybór i tego wyboru muszą dokonać, aby otrzymać pomoc. To musi nastąpić świadomie, bez żadnego przymusu i gwałtu.

KobietaZMagdali - 2015-10-21, 00:22

Tylko w jaki sposób chcesz powiększać owo Królestwo bez wyprowadzenia miłości na zewnątrz? Nie ma takiej opcji. To ty masz głosić ewangelię i dawać świadectwo miłości swoim życiem a nie czekać aż ktoś przyjdzie do Ciebie. Jakby apostołowie postępowali Twoim sposobem chrześcijaństwo nie przetrwało by wieku.

O tezę o byciu służącym wyklucza przypowieść o syny marnotrawnym i towarzyszące mu przypowieści o zagubionej owcy i drahmie. Bóg nie tylko daje powracającemu synowi atrybuty władzy królewskiej i wyprawia ucztę ale i sam aktywnie wychodzi szukać błądzących. Tak więc sam Bóg "cudzołoży"

Anonymous - 2015-10-21, 20:38

KobietaZMagdali napisał/a:
Tylko w jaki sposób chcesz powiększać owo Królestwo bez wyprowadzenia miłości na zewnątrz? Nie ma takiej opcji. To ty masz głosić ewangelię i dawać świadectwo miłości swoim życiem a nie czekać aż ktoś przyjdzie do Ciebie. Jakby apostołowie postępowali Twoim sposobem chrześcijaństwo nie przetrwało by wieku.

O tezę o byciu służącym wyklucza przypowieść o syny marnotrawnym i towarzyszące mu przypowieści o zagubionej owcy i drahmie. Bóg nie tylko daje powracającemu synowi atrybuty władzy królewskiej i wyprawia ucztę ale i sam aktywnie wychodzi szukać błądzących. Tak więc sam Bóg "cudzołoży"

Nie wyklucza. Przyjmuje się błądzących w miłości, a ta wybacza wszystko gdy widzi szczerość twoich intencji. Nie ważne ile i jakie popełniłeś grzechy, ważne jest to jakim teraz jesteś. Ty przyjmujesz błądzących, ale też oni muszę chcieć połączyć się z tobą bez żadnych warunków, na zasadzie zawierzenia całkowitego. Ponieważ ty zawierzyłeś Bogu i wszystko co było twoje jest teraz Jego, a ty tylko tym gospodarzysz, to każdy, który jest z tobą musi być także z Bogiem. Ty jednak za niego odpowiadasz i gdy cię przestanie słuchać, musisz go odprawić. Nie wszyscy są na tyle dojrzali, żeby służyć Bogu tak jak ty, dlatego muszą łączyć się z Bogiem poprzez pośrednika, głowę rodziny.

Twoje życie jest jawne i niczego nie musisz ukrywać. To jest najlepsze głoszenie Prawa Bożego. Każdy zauważy jak potężne i silne stają się rodziny połączone razem w jeden naród, który każdego dnia w miłości wybiera zawsze te samo prawo tego samego Boga.
Głoszenie Ewangelii bez własnego oddania, to puste gadanie. Szkoda czasu, aby to rozwijać. Po za tym to Dekalog jest Prawem Bożym, a Ewangelie pozwalają tylko lepiej go zrozumieć. Prawa tego nie można zmieniać, a więc wnioski wyciągane z samych tylko Ewangelii muszą być błędne. Niestety chrześcijaństwo weszło w tą ślepą uliczkę i jako religia zmierza ku końcowi. Wszystkie religie muszą umrzeć, aby narodziło się to co zapowiadane.

KobietaZMagdali - 2015-11-10, 22:36

Daniel_dn napisał/a:
Nie wyklucza. Przyjmuje się błądzących w miłości, a ta wybacza wszystko gdy widzi szczerość twoich intencji. Nie ważne ile i jakie popełniłeś grzechy, ważne jest to jakim teraz jesteś. Ty przyjmujesz błądzących, ale też oni muszę chcieć połączyć się z tobą bez żadnych warunków, na zasadzie zawierzenia całkowitego. Ponieważ ty zawierzyłeś Bogu i wszystko co było twoje jest teraz Jego, a ty tylko tym gospodarzysz, to każdy, który jest z tobą musi być także z Bogiem. Ty jednak za niego odpowiadasz i gdy cię przestanie słuchać, musisz go odprawić. Nie wszyscy są na tyle dojrzali, żeby służyć Bogu tak jak ty, dlatego muszą łączyć się z Bogiem poprzez pośrednika, głowę rodziny.


Zawierzenie Bogu jak najbardziej jednak słowa: Ty jednak za niego odpowiadasz i gdy cię przestanie słuchać, musisz go odprawić. stawiają człowieka ponad Boga. Nie można znać serca drugie cżłowieka stąd taka władza jaką przedstawiasz nie tylko nie została dana człowiekowi, ale i zabroniona w wersetach o zakazie sądzenia oraz zakazie wyrywania chwastów z pszenicy przed rozpoczęciem żniw.


Daniel_dn napisał/a:
Twoje życie jest jawne i niczego nie musisz ukrywać. To jest najlepsze głoszenie Prawa Bożego. Każdy zauważy jak potężne i silne stają się rodziny połączone razem w jeden naród, który każdego dnia w miłości wybiera zawsze te samo prawo tego samego Boga.
Głoszenie Ewangelii bez własnego oddania, to puste gadanie. Szkoda czasu, aby to rozwijać. Po za tym to Dekalog jest Prawem Bożym, a Ewangelie pozwalają tylko lepiej go zrozumieć. Prawa tego nie można zmieniać, a więc wnioski wyciągane z samych tylko Ewangelii muszą być błędne. Niestety chrześcijaństwo weszło w tą ślepą uliczkę i jako religia zmierza ku końcowi. Wszystkie religie muszą umrzeć, aby narodziło się to co zapowiadane.


To co zapowiedziane już się narodziło. Stało się to na co oczekiwała ludzkość od początku dziejów. narodził się Zbawiciel i oddał swoje życie za to by zgładzić nasz grzesz i dac nam nowy początek w relacjach i z Bogiem. Nie lepszego i wspanialszego już nie będzie. Przyjmij jego ofiarę zamiast oczekiwać dalszych cudów.

Anonymous - 2015-11-12, 17:22

KobietaZMagdali napisał/a:

Zawierzenie Bogu jak najbardziej jednak słowa: Ty jednak za niego odpowiadasz i gdy cię przestanie słuchać, musisz go odprawić. stawiają człowieka ponad Boga. Nie można znać serca drugie cżłowieka stąd taka władza jaką przedstawiasz nie tylko nie została dana człowiekowi, ale i zabroniona w wersetach o zakazie sądzenia oraz zakazie wyrywania chwastów z pszenicy przed rozpoczęciem żniw.
Rzeczywiście nie można znać myśli drugiego, ale czyny są jednoznaczne. Jeżeli są złe to zło przenosi się na całą rodzinę i na ciebie. Nie wolno ci nic nie robić, bo skrzywdzisz niewinnych. Jeżeli winowajca zrozumie, że źle czyni, to możesz mu dać kolejną szansę. Ale jak nie ukorzy się i nadal cię nie słucha, to sam zadecydował o swoim losie. Jeżeli tobie nie służy, to jak może służyć Bogu. Odprawić , to nie znaczy zabić. To raczej danie do zrozumienia, że jak ktoś nie chce przynależeć do ciebie, to nie musi. Czynisz go wolnym od obowiązków.
Cytat:
To co zapowiedziane już się narodziło. Stało się to na co oczekiwała ludzkość od początku dziejów. narodził się Zbawiciel i oddał swoje życie za to by zgładzić nasz grzesz i dac nam nowy początek w relacjach i z Bogiem. Nie lepszego i wspanialszego już nie będzie. Przyjmij jego ofiarę zamiast oczekiwać dalszych cudów.

Piszesz nie zrozumiale. Zbawiciel przypomniał o Dekalogu, a to jest prawo miłości. Ta natomiast nigdy nie jest bierna i wymaga nieustannego wysiłku, a szczególnie myślenia.
Bóg jest stwórcą, nie jest bierny, to i słudzy też tacy powinni być. To właśnie oni mają kontynuować dzieło tworzenia, bo taki jest ich Pan. Każdy powinien naśladować Zbawiciela i nim się stać. Czynić tylko to co z pewnością uczyniłby ich Pan będąc na ich miejscu. To wymaga wysiłku, a Twoje słowa to raczej bierność i zgoda na dalsze grzeszenie. Bo można wybaczyć grzechy popełnione i oddać za nie życie, ale nie jest to zgoda na dalsze ich popełnianie. Dla Ciebie to już koniec, a dla mnie dopiero początek, ale nie cudów, a pracy stwórczej.

radek - 2016-03-01, 05:40

Skoro s?owo jest u Boga, to i Kobieta powinna by? u Niego


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group