To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum biblijne
FORUM ZOSTAŁO PRZENIESIONE. ZAPRASZAMY biblia.webd.pl

Postacie - Czy Adam był pierwszym człowiekiem ?

ShadowLady86 - 2012-09-03, 17:18

Eter napisał/a:
Podkreślam to wyraźnie: To nie są skrzela! Nawet ryby nie mają skrzeli w tym stadium. Te zgarbienia skóry u ryb rozwiną się w skrzela, u ludzi w co innego. Nie są to nawet szczeliny skrzelowe. Nazywanie ich strukturami skrzelo podobnymi jest wydobywaniem na siłę dowodów ewolucji z materiału, w którym ich nie ma. Nie są wcale skrzelopodobne, chyba tylko w tym sensie, że są liniami w okolicy szyi. Jak powiedział embriolog brytyjski Lewis Wolpert, „podobieństwo jest jedynie iluzoryczne”.


Oczywiście, że nie są to funkcjonalne skrzela, a zawiązki skrzeli. U człowieka elementy chrzestne przekształcają się w strzemiączko, elementy krtani i tchawicy. Kieszonki skrzelowe przekształcają się natomiast w elementy słuchowe takie jak np. błona bębenkowa. Nie są to żadne linie w okolicy szyi. Na skutek nieprawidłowej embriogenezy, niektóre kieszonki nie przekształcają się w elementy słuchowe i powstaje tzw. torbiel skrzelopochodna. Schorzenie opisane w licznych publikacjach laryngologicznych. Zbadane, namacalne i każdy może się z nim zapoznać korzystając z internetu.
Zawiązki skrzeli które posiadają zarodki wszystkich kręgowców posiadają zarówno kieszonki jak i elementy chrzestne. U ryb i płazów przekształcają się one w funkcjonalne skrzela, u reszty kręgowców w elementy będące częścią aparatu słuchu i głosu. Cały proces najlepiej zaobserwować właśnie u płazów, gdzie skrzela kijanki (ich chrzestna część) przekształca się w elementy chrzestne dorosłej żaby, np. strzemiączko.

Podobnie - na skutek błędów w embriogenezie są ludzie, którzy przychodzą na świat z ogonem czy z błoną między palcami. Skąd posiadamy geny dla tych organów?

Berian napisał/a:
Dlatego nauki ludzkiej nigdy niemożna przyjmować bezkrytycznie bo wszędzie jest pełno naciągania(w końcu biorą za to kasę, za pomyłki jest brak dotacji).


Nauka, zwłaszcza jej ścisła gałąź z definicji nie jest bezkrytyczna. Opiera się na ciągłych dowodach, dociekaniach, udoskonaleniach. To wiarę trzeba przyjmować bezkrytycznie, bo inaczej się nie da. Z definicji nie wymaga dowodów.

Berian - 2012-09-03, 19:13

ShadowLady86 napisał/a:
Nauka, zwłaszcza jej ścisła gałąź z definicji nie jest bezkrytyczna.

Może w teorii :-D
W praktyce jednak jak coś się utrze to trzeba wieków żeby to "oficjalnie" zmienić.
Może w dzisiejszych czasach jest to odrobinę mniejsze bo jest dużo odkryć.

Eutychus - 2012-09-03, 19:19

Eter napisał/a:
Problemy jak powyżej są od dawna wałkowane w literaturze dotyczącej problematyki ewolucyjno-kreacjonistycznej. Odkurzyłem jedną z popularnych pozycji i wartą przeczytania: „Dochodzenie w sprawie Stwórcy”, Lee Strobel. Jest tam rozdział „Prawda na temat skrzeli”, w którym cytuje się Jonathana Wellsa, specjalizującego się w embriologii.
„… Kiedy patrzymy na zarodek, widać, że jest on zgięty w pół. I ma pogarbioną szyję. Ja nie mówię, że są to tylko zmarszczki skóry. Jest to bardziej skomplikowane. Jednak chodzi po prostu o cechę anatomiczną, związaną ze sposobem rozwijania się płodów u kręgowców.
Podkreślam to wyraźnie: To nie są skrzela! Nawet ryby nie mają skrzeli w tym stadium. Te zgarbienia skóry u ryb rozwiną się w skrzela, u ludzi w co innego. Nie są to nawet szczeliny skrzelowe. Nazywanie ich strukturami skrzelo podobnymi jest wydobywaniem na siłę dowodów ewolucji z materiału, w którym ich nie ma. Nie są wcale skrzelopodobne, chyba tylko w tym sensie, że są liniami w okolicy szyi. Jak powiedział embriolog brytyjski Lewis Wolpert, „podobieństwo jest jedynie iluzoryczne”.
To ciekawe, jak te chybione koncepcje dobrze prosperują – ciągnął dalej. Ewolucjoniści mieli zwyczaj nauczać, że „ontogeneza jest odzwierciedleniem filogenezy”, co jest fantazyjnym sposobem wyrażenia tego, że rozwój zarodków jest powtórzeniem rozwoju ewolucyjnego danego gatunku, czyli że zarodek przybiera postacie swoich dawnych dorosłych przodków.
Teoria ta została już jednak prawie całkiem porzucona, ponieważ jest empirycznie fałszywa. Mimo to są pewne jej aspekty, które ciągle się pojawiają. A „szczeliny skrzelowe” są tego typowym przykładem.”

Eter - cieszę się, że nie zraziłeś się "chrześcijańskim" przywitaniem co poniektórych i zostałeś z nami. :-D
Dzięki za przytoczony materiał, w tych dziedzinach jestem absolutnym ignorantem i "z braku laku", na słowo musiałem wierzyć naszej przemiłej, choć "cienistej" Damie - teraz mam przynajmniej "słowo przeciw słowu"... :-P

Eutychus - 2012-09-03, 19:45

ShadowLady86 napisał/a:
Oczywiście, że nie są to funkcjonalne skrzela, a zawiązki skrzeli. U człowieka elementy chrzestne przekształcają się w strzemiączko, elementy krtani i tchawicy. Kieszonki skrzelowe przekształcają się natomiast w elementy słuchowe takie jak np. błona bębenkowa. Nie są to żadne linie w okolicy szyi. Na skutek nieprawidłowej embriogenezy, niektóre kieszonki nie przekształcają się w elementy słuchowe i powstaje tzw. torbiel skrzelopochodna. Schorzenie opisane w licznych publikacjach laryngologicznych. Zbadane, namacalne i każdy może się z nim zapoznać korzystając z internetu.
Zawiązki skrzeli które posiadają zarodki wszystkich kręgowców posiadają zarówno kieszonki jak i elementy chrzestne. U ryb i płazów przekształcają się one w funkcjonalne skrzela, u reszty kręgowców w elementy będące częścią aparatu słuchu i głosu. Cały proces najlepiej zaobserwować właśnie u płazów, gdzie skrzela kijanki (ich chrzestna część) przekształca się w elementy chrzestne dorosłej żaby, np. strzemiączko.

Podobnie - na skutek błędów w embriogenezie są ludzie, którzy przychodzą na świat z ogonem czy z błoną między palcami. Skąd posiadamy geny dla tych organów?

No i droga Lady, tym wywodem, a zwłaszcza tym wyróżnionym przeze mnie fragmentem, sama pdważasz swoje pytania - wątpliwości z poprzednich postów, na przykład:
ShadowLady86 napisał/a:
Dlaczego organizm decyduje się na produkcje czegoś (musi wyłożyć energię), co nie będzie do niczego potrzebne, a następnie wydatkuje kolejną energię, by to zniszczyć?

Gdzieś poprzednio napisałem, że owe nadmiarowe geny mogą wynikać z zastosowania przez Pana Boga swoistej standaryzacji.
Wiesz ile róznych marek i modeli samochodów budowanych jest na bazie np. tej samej płyty podłogowej, że o Kolumnie MacPhersona w przednim zawieszeniu nie wspomnę?
Przy czym Pan Bóg oprócz "zestanadaryzowania" zestawu genów, zapewnił równiez mechanizmy odpowiednio je w róznych organizmach wykorzystujące. Piszę w naiwnym uproszczeniu, bo jak wspomniałem, w tych dziedzinach jestem kompletnym ignorantem.

Anonymous - 2012-09-03, 20:21

ShadowLady86 napisał/a:
I jakim sposobem uznawanie faktu procesu ewolucyjnego zaprzecza wierze w Boga?.

zaprzecza ksiedze rodzaju, Henryk to wczesniej wyjasnil:

"Gdyby to „ziemia (czy woda) wydała” ciało człowieka, jak inne ożywione organizmy...
- To może jeszcze...
Ale niestety!
Człowiek to osobny akt twórczy.
Żadne tam mutacje, fazy przejściowe...
Gen 1:27 bt " Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę."
"Na swój obraz", to oznacza także doskonałego! Pod względem umysłowym, fizycznym.
Widziałeś tysięczną kopię doskonalszą od oryginału?
- I nie myl przypadkiem posiadanej wiedzy z inteligencją!"

Cytat:
Nauka, zwłaszcza jej ścisła gałąź z definicji nie jest bezkrytyczna. Opiera się na ciągłych dowodach, dociekaniach, udoskonaleniach.

nigdy nie wprowadzala ludzi w blad?
Cytat:
To wiarę trzeba przyjmować bezkrytycznie, bo inaczej się nie da. Z definicji nie wymaga dowodów

a jednak nawet Pismo jest takim dowodem, historia Izraela, Chrystus...

Eutychus - 2012-09-03, 20:25

ShadowLady86 napisał/a:
I jakim sposobem uznawanie faktu procesu ewolucyjnego zaprzecza wierze w Boga?

Ano choćby takim, że każdy etap stwarzania podsumowywany jest w Biblii stwierdzeniem typu: "I widział Bóg, że to było dobre."
Dobre u Pana Boga, to po prostu doskonałe, nie wymagające udoskonalania poprzez jakąś ewolucję np. stworzenia morskiego w lądowe.
Wyjaśnij mi też, dlaczego np. muł będący sztuczną krzyżówką konia z osłem, jest nie reproduktywny?
Ale tak jak mniejszą alergię mam na wymysły o ewolucji świata zwierzęcego, tak co do człowieka "pójdę na noże". :-P

Cytat:
Rodz1:26  Potem rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas i niech panuje nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad bydłem, i nad całą ziemią, i nad wszelkim płazem pełzającym po ziemi.
Rodz 1:27 I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich.
Rodz 5:3 Adam żył sto trzydzieści lat i zrodził syna na podobieństwo swoje, na obraz swój, i nazwał go Set.
Rodz 9:6 Kto przelewa krew człowieka, tego krew przez człowieka będzie przelana, bo na obraz Boży uczynił człowieka.

Może cienko z moją wyobraźnią, ale za nic nie imaginuję jakiegoś Australopiteka, czy innego Neandertalczyka, o którym Pan Bóg mógłby powiedzieć że jest Jego obrazem i na Jego podobieństwo... :roll: Ponadto, owi mityczni praprzodkowie, nie tyle panowali nad resztą żywych istot, co raczej byli obiektem polowań tychże... :crazy:

ShadowLady86 - 2012-09-03, 20:30

Eutychus napisał/a:
No i droga Lady, tym wywodem, a zwłaszcza tym wyróżnionym przeze mnie fragmentem, sama pdważasz swoje pytania - wątpliwości z poprzednich postów, na przykład [...]


Niczego nie podważam. W poprzednich postach mówiłam także o ogonie i o błonach miedzy palcami, które ulegają apoptozie. O elementach chrzestnych skrzeli i ich przekształceniu pisałam wcześniej.

ShadowLady86 2012-09-02, 10:43 napisał/a:
Zawiązki skrzeli natomiast są do niczego potrzebne. Ogon tak samo. Ulega on zniszczeniu. elementy chrzestne skrzeli jak słusznie zauważyłeś przekształcają się w inne elementy chrzestne, np. w strzemiączko, chrząstki tchawicy czy krtani. Identyczny proces możemy obserwować u kijanki, która przekształca się w dorosłą żabę. Przypadek? Skąd u człowieka geny, których ekspresja powoduje powstawanie skrzeli? Co z resztą skrzeli, nie tylko z elementami chrzestnymi?


Strona 10 tego tematu.

ShadowLady86 2012-09-02 17:57 napisał/a:
Ogon jest niszczony, fragmenty chrzestne skrzeli przekształcają się w inne elementy chrzestne.


Strona 11 tego tematu. Proszę o dokładne cytowanie.

Eutychus napisał/a:
Dzięki za przytoczony materiał, w tych dziedzinach jestem absolutnym ignorantem i "z braku laku", na słowo musiałem wierzyć naszej przemiłej, choć "cienistej" Damie - teraz mam przynajmniej "słowo przeciw słowu"...


Nie słowo przeciwko słowu, ponieważ ktokolwiek nazywa zawiązki skrzeli "liniami " nie zna schorzenia znanego w laryngologii pod pojęciem torbiel skrzelopochodna. O schorzeniu można przeczytać w zwykłej Wikipedii. Jeśli ktoś wyrazi zainteresowanie, mogę także podać literaturę fachową. Zarodek posiada zarówno łuki skrzelowe oraz kieszonki skrzelowe, a nie jakieś wyimaginowane zmarszczki przy szyi.

ShadowLady86 - 2012-09-03, 20:36

Eutychus napisał/a:
Dobre u Pana Boga, to po prostu doskonałe, nie wymagające udoskonalania poprzez jakąś ewolucję np. stworzenia morskiego w lądowe.


Masz w sobie geny, których ekspresja powoduje powstawanie ogona. To fakt, niezaprzeczalny. W życiu płodowym wytwarza się ogon, który jest później degradowany na drodze apoptozy. Skąd u człowieka geny dla ogona. Wynika z tego, że Adam ma ogon. Jeśli Adam nie miał ogona, to znaczy że powstał gdzieś po drodze. Ale to akurat byłby dowód na "dewolucję". Masz w sobie także geny kodujące skrzela (kieszonki i elementy chrzęstne). Gdyby Adam tworzony był de novo, to musiałby posiadać początkowo takie zawiązki, gdyż masz geny potrzebne do ich wytworzenia.

Eutychus napisał/a:
Może cienko z moją wyobraźnią, ale za nic nie imaginuję jakiegoś Australopiteka, czy innego Neandertalczyka, o którym Pan Bóg mógłby powiedzieć że jest Jego obrazem i na Jego podobieństwo... :roll:


Czy uważasz że jesteśmy podobni do Boga pod względem ciała. O takie podobieństwo chodzi? Czy Bóg posiada ciało fizyczne?

Eutychus - 2012-09-03, 21:07

ShadowLady86 napisał/a:
Czy uważasz że jesteśmy podobni do Boga pod względem ciała. O takie podobieństwo chodzi? Czy Bóg posiada ciało fizyczne?

Eeee, demagogiczny chwyt, którego akurat od Ciebie się nie spodziewałem... :roll:
Czyli inaczej mówiąc poza wyglądem, owi nasi "praprzodkowie" mogli w czymkolwiek, a zwłaszcza duchowo i intelektualnie być obrazem i na podobieństwo Boże? :shock:

Eliot - 2012-09-03, 22:19

ShadowLady86 napisał/a:
Oczywiście, że nie są to funkcjonalne skrzela, a zawiązki skrzeli. U człowieka elementy chrzestne przekształcają się w strzemiączko, elementy krtani i tchawicy. Kieszonki skrzelowe przekształcają się natomiast w elementy słuchowe takie jak np. błona bębenkowa. Nie są to żadne linie w okolicy szyi. Na skutek nieprawidłowej embriogenezy, niektóre kieszonki nie przekształcają się w elementy słuchowe i powstaje tzw. torbiel skrzelopochodna. Schorzenie opisane w licznych publikacjach laryngologicznych. Zbadane, namacalne i każdy może się z nim zapoznać korzystając z internetu.
Zawiązki skrzeli które posiadają zarodki wszystkich kręgowców posiadają zarówno kieszonki jak i elementy chrzestne. U ryb i płazów przekształcają się one w funkcjonalne skrzela, u reszty kręgowców w elementy będące częścią aparatu słuchu i głosu. Cały proces najlepiej zaobserwować właśnie u płazów, gdzie skrzela kijanki (ich chrzestna część) przekształca się w elementy chrzestne dorosłej żaby, np. strzemiączko.


Muszę przyznać, że Twoja wiedza ShadowLady86 jest niezwykle rozległa i bogata. Wypada mi pogratulować i cieszyć się z tego, zwłaszcza biorąc pod uwagę Twój wiek. Doprawdy jestem zdumiony, bardzo pozytywnie (jeśli można użyć takiego sformułowania) :-)

Odnośnie skrzeli i ogona - mam wrażenie, że tymi argumentami ewolucjoniści posługiwali się w połowie ubiegłego wieku. Później jakby o nich zapomnieli. Tak mi się wydaje, stąd zaskoczenie, że ktoś je reaktywował bo myślałem, że stały się nieaktualne albo choćby... nie modne. Zagadnienie podsumowałbym tak: gdyby jeszcze zarodek okrył się 'na moment' skorupą niczym żółw czułbym się rozłożony na łopatki i przekonany, że zarodek człowieka musi pokonać wszystkie fazy tj. od jednokomórkowca, poprzez rybę, płaza, gada... nie wiem co z ptakiem?... aby wreszcie osiągnąć najdoskonalszą formę ssaka ;-) Tak, trochę sobie żartuję ale...

Lubię wyciągać argument na który owszem otrzymałem już odpowiedzi od ewolucjonistów jednak nigdy mnie one nie satysfakcjonowały. Mianowicie, pytam: po co mężczyźnie sutki?
Jakżesz to ewolucja mogła wyprodukować? Czyżby mężczyzna był kiedyś kobietą aby karmić piersią a teraz mu owe zbędne gruczoły zanikły i pozostały tylko dwa skromne guziczki? ;-)

Oczywiście argumentują niektórzy, że to pozostałość jeszcze z czasów kiedy nie było podziału na płeć... Ale z góry uprzedzam - ten argument nie jest dobry ani zdroworozsądkowy :-P

Ale może masz jakieś inne wytłumaczenie? Bardzom ciekaw :-D

ShadowLady86 - 2012-09-04, 07:13

Eutychus napisał/a:
Eeee, demagogiczny chwyt, którego akurat od Ciebie się nie spodziewałem... :roll:
Czyli inaczej mówiąc poza wyglądem, owi nasi "praprzodkowie" mogli w czymkolwiek, a zwłaszcza duchowo i intelektualnie być obrazem i na podobieństwo Boże? :shock:


Nie miałam na celu stosować jakichkolwiek "chwytów". Po prostu zadałam pytanie. Sama byłam zdziwiona, że, bo zmierzałeś w kierunku podobieństwa fizycznego (przynajmniej tak to wyglądało).
Duchowo i intelektualnie przodkowie raczej nie dorównywali Bogu, tak jak i my obecnie nie dorównujemy. Pytanie, jakie jest pojecie człowieka i czy dusza, wola i świadomość istnienia nie mogły się pojawić na jakimś etapie życia.
W Biblii bardzo ciekawy jest opis stworzenia życia na Ziemi. Najpierw rośliny, potem zwierzęta. Życie zwierzęce najpierw w wodzie, potem na lądzie. Zdumiewające, że nauka potwierdza taką kolejność ;-)

AEliot napisał/a:
Odnośnie skrzeli i ogona - mam wrażenie, że tymi argumentami ewolucjoniści posługiwali się w połowie ubiegłego wieku. Później jakby o nich zapomnieli. Tak mi się wydaje, stąd zaskoczenie, że ktoś je reaktywował bo myślałem, że stały się nieaktualne albo choćby... nie modne.


Raczej nie posługuje się już pojęciem Teorii rekapitulacji. Rozwój osobniczy nie jest bowiem oczywiście dokładnym odtworzeniem rozwoju filogenetycznego. Nie mniej jest dowodem na to, że posiadamy w sobie geny dla takich organów jak np. ogon czy błony między palcami. Nich się z tego nie wycofa, bo to nie domniemania a fakt, który można sprawdzić obserwując zarodki kręgowców.

AEliot napisał/a:
Lubię wyciągać argument na który owszem otrzymałem już odpowiedzi od ewolucjonistów jednak nigdy mnie one nie satysfakcjonowały. Mianowicie, pytam: po co mężczyźnie sutki?
Jakżesz to ewolucja mogła wyprodukować? Czyżby mężczyzna był kiedyś kobietą aby karmić piersią a teraz mu owe zbędne gruczoły zanikły i pozostały tylko dwa skromne guziczki? ;-)


Płeć determinowana jest w chwili zapłodnienia. Zarodki żeńskie posiadają bowiem dwa chromosomy X ( XX), a mężczyźni chromosom X i Y (XY). Nie mniej gen na chromosomie Y (gen SRY) nie od razu ulega ekspresji. Początkowo męskie i żeńskie zarodki rozwijają się w identyczny sposób i wszystkie tworzone są jak... kobiety ;-) Dopiero później, gen SRY na chromosomie Y (i kilka innych genów) ulega ekspresji i u zarodka męskiego zaczyna się produkcja testosteronu. To inicjuje zmiany w zarodku męskim i powstawanie cech płciowych męskich. Nie mniej, w początkowym etapie rozwoju, wszystkie zarodki rozwijał się jak zarodki żeńskie... dlatego też mają sutki ;-) Oczywiście chodzi mi o budowę ciała, a nie feministyczną teorię pt: "kiedyś wszyscy byliśmy kobietami". To zbyt duże uproszczenie.

Co ciekawe, gruczoł sutkowy męski jest nieczynny z powodu braku stymulacji odpowiednimi hormonami. Jednak jakby mężczyznę postymulować odpowiednimi kobiecymi hormonami, w tym prolaktyną... zobaczysz co się stanie. :-> W każdym razie, laktacja (produkcja mleka) męska jest możliwa. U niektórych ssaków nie jest to nawet nic niezwykłego KLIK. U człowieka podobno zdarzyło się to również spontanicznie, jednak nie udokumentowano tego należycie.

A i dziękuję za miłe słowa. Choć w sumie to jest raczej na odwrót. Genetyką zajmuję się od długiego czasu, natomiast biblistyka to moje hobby i wiedza raczkująca.

Parmenides - 2012-09-04, 07:28

ShadowLady86 napisał/a:
Genetyką zajmuję się od długiego czasu, natomiast biblistyka to moje hobby i wiedza raczkująca.

Jeśli swoja wiedzę z biblistyki oceniasz jako raczkującą, to strach pomyśleć ile wiesz na temat genetyki. :aaa:

Eliot - 2012-09-04, 07:59

ShadowLady86 napisał/a:
To inicjuje zmiany w zarodku męskim i powstawanie cech płciowych męskich. Nie mniej, w początkowym etapie rozwoju, wszystkie zarodki rozwijał się jak zarodki żeńskie... dlatego też mają sutki


A czy mogłabyś określić nieco bardziej precyzyjnie ów 'początkowy etap rozwoju'? Który tydzień, miesiąc, etc.?


Parmenides napisał/a:
ShadowLady86 napisał/a:
Genetyką zajmuję się od długiego czasu, natomiast biblistyka to moje hobby i wiedza raczkująca.

Jeśli swoja wiedzę z biblistyki oceniasz jako raczkującą, to strach pomyśleć ile wiesz na temat genetyki. :aaa:


Prawda to, prawda :-)

ShadowLady86 - 2012-09-04, 14:41

AEliot napisał/a:
A czy mogłabyś określić nieco bardziej precyzyjnie ów 'początkowy etap rozwoju'? Który tydzień, miesiąc, etc.?


Jasne. Do 7 tygodnia od momentu zapłodnienia zarodki obu płci posiadają tzw. gonady pierwotne i rozwijają się jednakowo. Około 8 tygodnia od momentu zapłodnienia, gen SRY na chromosomie Y ulega ekspresji. Formują się komórki Leydiga i rozpoczyna się produkcja testosteronu. Pojawiają się także komórki Sertoliego i powoli zaczynają się formować jadra. Około 10 tygodnia po zapłodnieniu zaczynają się kształtować zewnętrzne narządy płciowe męskie. Rozwój męski jest tak bardzo zależny od produkcji testosteronu, że w wypadku zaburzeń ekspresji genu SRY, rodzą się ludzie są tzw. Zespołem Swyera. Są to genetyczni mężczyźni o kariotypie 46 XY, którzy jednak posiadają zewnętrzne i wewnętrzne narządy płciowe żeńskie. Jednym słowem, fizycznie są to niejednokrotnie ładne kobiety ;-)

Do 7 tygodnia życia wszystkie zarodki mają tzw. otwór moczowo-płciowy i zaczątki warg sromowych mniejszych i większych. Dorośli mężczyźni mają pamiątkę po tym okresie życia pod postacią tzw. szwu krocza (Perineal raphe), jako że u nich z przyczyn oczywistych zaczątki warg sromowych ulegają późniejszemu zrośnięciu.
Tak więc ja mam poważne podejrzenia, że ktoś majstrował przy Księdze Rodzaju i zafałszował kolejność powstawania płci :-D

Parmenides napisał/a:
Jeśli swoja wiedzę z biblistyki oceniasz jako raczkującą, to strach pomyśleć ile wiesz na temat genetyki. :aaa:


Teraz wznoszę się na wyżyny matematyczne, bo czytam Twoją książkę ;-)
Chodzi mi głownie o to, że posty z dziedziny genetyki na poziomie podstawowym mogę pisać praktycznie z głowy. Posty z dziedziny biblistyki są jeszcze zakrapiane krwią i potem :P

Eliot - 2012-09-04, 15:42

ShadowLady86 napisał/a:
Jasne. Do 7 tygodnia od momentu zapłodnienia zarodki obu płci posiadają tzw. gonady pierwotne i rozwijają się jednakowo. Około 8 tygodnia od momentu zapłodnienia, gen SRY na chromosomie Y ulega ekspresji. Formują się komórki Leydiga i rozpoczyna się produkcja testosteronu. Pojawiają się także komórki Sertoliego i powoli zaczynają się formować jadra. Około 10 tygodnia po zapłodnieniu zaczynają się kształtować zewnętrzne narządy płciowe męskie. Rozwój męski jest tak bardzo zależny od produkcji testosteronu, że w wypadku zaburzeń ekspresji genu SRY, rodzą się ludzie są tzw. Zespołem Swyera. Są to genetyczni mężczyźni o kariotypie 46 XY, którzy jednak posiadają zewnętrzne i wewnętrzne narządy płciowe żeńskie. Jednym słowem, fizycznie są to niejednokrotnie ładne kobiety

Do 7 tygodnia życia wszystkie zarodki mają tzw. otwór moczowo-płciowy i zaczątki warg sromowych mniejszych i większych. Dorośli mężczyźni mają pamiątkę po tym okresie życia pod postacią tzw. szwu krocza (Perineal raphe), jako że u nich z przyczyn oczywistych zaczątki warg sromowych ulegają późniejszemu zrośnięciu.
Tak więc ja mam poważne podejrzenia, że ktoś majstrował przy Księdze Rodzaju i zafałszował kolejność powstawania płci


A owe skrzela wcześniej omawiane jak się do tego mają czasowo?



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group