To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum biblijne
Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność. (List do Galatów 5:21-22)

Pozostałe wyznania i ruchy chrześcijańskie - kościół domowy i komórkowy

ZAMOS - 2012-11-26, 09:53

Queza30 napisał/a:
Nic z tych rzeczy, nie mam żadnego powiadomienia, miłego dnia życzę.

Wysłałem dość długi list i nie kasowałem go. Wyślę jeszcze raz, a jak nie dojdzie to ty napisz do mnie jakiś inny adres to wyślę na niego. Jednak nie jest to lekcja, a tylko bardzo krótki opis, co to jest i jak wtedy wpada się w szpony demonów. Nie chcę pisać tego na tym forum, ponieważ nie jest to w temacie, a i są tam wiadomości, które można by użyć do łatwiejszego szukania dalej i gdzie indziej. Nauka tarota to długi proces i trwa dziesiątki lat, ponieważ zawarta jest tam wiedza symboli od Sumerów poprzez Egipt, żydowską kabałę, Grecję i do dzisiaj rozwijanych ciągle nowych technik medytacji i głębokich stanów odmiennej świadomości. To nie są żarty jak w telewizyjnym wróżeniu przez niedorozwiniętych i opętanych idiotów, którzy nic nie potrafią. Reasumując ryzyko wpadnięcia w szpony magii i demonów jest wielkie. Zawsze prowadzi do odejścia od Pana Boga, który jak pisze w Piśmie Świętym karze takie praktyki ŚMIERCIĄ.

Anna01 - 2012-11-26, 10:12

Jeśli wysyłałeś list na e-mail mógł "wejść" w SPAM.
Queza poszukaj w SPAMIE.

Queza - 2012-11-26, 14:36

Anna01 napisał/a:
Nie denerwuj się, poczekaj, aż przyjdzie ZAMOS i na pewno wszystko się wyjaśni. :xcalus:


Proszę mnie nie całować, bo ja nie lesbijka!

Queza - 2012-11-26, 14:44

ZAMOS napisał/a:
Wysłałem dość długi list i nie kasowałem go.


Nie ma żadnego listu.

ZAMOS napisał/a:
Wyślę jeszcze raz, a jak nie dojdzie to ty napisz do mnie jakiś inny adres to wyślę na niego.


Jedyny adres, na jaki mogłeś wysłać to PW.

ZAMOS napisał/a:
Jednak nie jest to lekcja, a tylko bardzo krótki opis, co to jest i jak wtedy wpada się w szpony demonów. Nie chcę pisać tego na tym forum, ponieważ nie jest to w temacie, a i są tam wiadomości, które można by użyć do łatwiejszego szukania dalej i gdzie indziej. Nauka tarota to długi proces i trwa dziesiątki lat, ponieważ zawarta jest tam wiedza symboli od Sumerów poprzez Egipt, żydowską kabałę, Grecję i do dzisiaj rozwijanych ciągle nowych technik medytacji i głębokich stanów odmiennej świadomości. To nie są żarty jak w telewizyjnym wróżeniu przez niedorozwiniętych i opętanych idiotów, którzy nic nie potrafią. Reasumując ryzyko wpadnięcia w szpony magii i demonów jest wielkie. Zawsze prowadzi do odejścia od Pana Boga, który jak pisze w Piśmie Świętym karze takie praktyki ŚMIERCIĄ.


Dziękuję za odpowiedź, wystarczająco pouczająca, więcej nie trzeba.

ZAMOS - 2012-11-27, 19:45

Teresa napisał/a:
ZAMOSIE
Jezus jest światłością, jeśli Jego słowa stają się ciałem tzn. są odzwierciedleniem naszego postępowania, to widoczna jest w nas Jego światłość i tego nie należy się wstydzić.


Witam

Czytając początki Pisma Świętego i powstawanie Wiary w Jedynego Boga Stwórcę świata raczej zdumiewam się nad niesamowitą krnąbrnością Izraelitów. Mieli stały kontakt z Bogiem Ojcem. Wprost niepojęte dla mnie jest to, że tak mało było w nich wiary pomimo ciągłych dowodów na to, KTO JEST PRAWDZIWYM BOGIEM I PANEM STWORZENIA. Jak, że Pan Bóg musiał się starać, żeby Mu uwierzyli i podali się Jego Prawu. Następnie Nowy Testament. Wszystko się powtarza. Wprawdzie wielu uwierzyło, iż działa wśród nich Bóg Prawdziwy, Człowieczy Syn Boga, ale ilu nie uwierzyło? Pomyślcie tylko jak łatwo było by nam obecnie jak by się to działo teraz? Dużo jest chyba prawdy we wszystkich teoriach „spiskowych” o potomkach nasienia żmijowego. Oni się rozpełźli i są wszędzie. Każda praktycznie władza, nawet najmniejsza przeobraża ludzi w bestie, albo uwidacznia bezduszną osobowość. Od kierowcy autobusu czy tramwaju, przez różnego rodzaju służby do premierów i prezydentów wszystkich krajów, a o wszelkiej maści „duchownych” pisał już nie będę. Niezaprzeczalnym faktem opisywanym w Biblii jest, że w śród narodu wybranego znalazły się perły charakteru, zakonu i czystości wiary. To dzięki nim mamy Pismo Święte, a w nim wskazówki jak mamy godnie żyć. Godnie w oczach Pana Boga, ale my nie dajemy rady, szczególnie w czasie tak wielkiej nagonki w mediach. Nie wiem czy wszyscy zdają sobie sprawę jak książki, prasa, kino i tv kształtuje nasz sposób bycia. Jak wielkim nietaktem jest negacja homoseksualizmu. Jak wstydliwa jest bieda. Jak żenująca wszystkich wokół jest świadomość, że w śród nich jest chrześcijanin, który już nie chce w tej całej ich społeczności nawet słuchać o tym jak żyją, a raczej używają. Piszesz mi żebym się nie wstydził Jezusa. Nigdy nawet mi to przez myśl nie przeszło. Chodzi mi tutaj jak się wyrażać będąc w tak zwanym „towarzystwie” ludzie niby luzacko podchodzą do życia i wiary w Boga. Do grzechu i ogólnie filozofii życia. Ogólnie można powiedzieć, że to porządni ludzie (z innymi nie bywam), ale nauczeni w kościołach katolickich i „przykładem” z nich płynącym bardzo lekko podchodzą do Prawa Pana Boga. Jednak coś tam czasem usłyszą, przeczytają, czy zobaczą w necie, a ostatnimi czasy jest, co czytać i oglądać. Ludzie są zagubieni i nic nie wiedzą. Popularne jest n.age i nauki wschodu o przemianie świata, o wizycie kosmitów, nadejście ery wodnika i przejście na wyższy wymiar świadomości i wibracji, a ostatnio też przepowiednie Majów 2012 i filmy z tym związane. To atrakcyjne wierzenia dla obecnych ludzi pogubionych po różnych kościołach, które niby chrześcijańskimi się przedstawiają, ale wszystkie ze sobą walczą. Widać to i tutaj na rożnych tematach forum. Pisze w Piśmie Świętym, że w czasach końca po świecie będzie głosić Słowo Boże dwóch wielkich proroków. Wyobrażacie sobie głoszących Ewangelię Jezusa w Częstochowie, albo w Toruniu, czy na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie na wiecu rocznicy smoleńskiej. W Meksyku, Boliwii, czy w Mekce. Nawet w Jerozolimie, kto ich będzie słuchał. Świat już jest poukładany. Muzułmanie i katolicy zawładnęli już większością ludzi. Proszę na pielgrzymce w Polsce, choć wspomnieć o niestosownym wielbieniu obrazu czarnej madonny. Pewna śmierć! Staruszkowie by ich rozszarpali gołymi rękoma, a muzułmanie na samo słowo, że nie Mahomet, a Jezus jest Królem i Bogiem. Jest tyle „mądrości”, w różnych kościołach, ale nikt jej nie słucha. Każde nawet najmniejsze odejście od jakiegokolwiek dogmatu wzbudza agresję lub litościwy uśmieszek. Jak jest pięciu ludzi to jeden jest agnostykiem, jeden wyznaje n.age, jeszcze inny to nawiedzony i zacietrzewiony katolik, a są jeszcze ateiści i inni, którzy na słowo Jezus, albo się pienią, albo znacząco i z politowaniem się uśmiechają. Z zawodu jestem negocjatorem i promotorem różnych firm budowlanych. Z powodzeniem radzę sobie z każdym zagadnieniem technicznym i marketingowym, więc żyję z gadania, a często nie wiem, co powiedzieć, by dobrze „zareklamować” Jezusa. Rodzina radia maryja też głosi ewangelię, ale czy takiej nauki uczył Jezus. Czy nie wyglądają śmiesznie emeryci wymachując transparentami z maryją i krzyżami na różnych pielgrzymkach i wiecach. Otóż nie chodziło mi o to, że ktoś śmieje się ze mnie, bo cóż ja znaczę, ale jak po moich słowach będą kpili przy okazji też z Boga i Jego Prawa to dałem ciała i o taki wstyd mi chodziło przede wszystkim. Połączenie się w grupie przyjaciół w modlitwie i podczas upamiętniającej Jezusa kolacji/wieczerzy popitej też nakazanym, czy zasugerowanym na pamiątkę winem myślę podniesie na duchu i sprowadzi pomoc w zrozumieniu jak mamy się wszyscy pogodzić.

Pozdrawiam
Zamos

Teresa - 2012-11-28, 09:18

Dziękuję za Twój post i niedzielne myśli, które rozważam i cenię.
ZAMOS napisał/a:
Piszesz mi żebym się nie wstydził Jezusa.


Może niezbyt zrozumiale napisałam . Miałam na myśli, że jeśli uczymy się żyć według woli Boga, to Bóg uczy nas przez Jezusa( Swoje Słowo) jak powinniśmy myśleć, mówić i postępować, aby nie ośmieszać siebie i nie przyczyniać się aby drwiono z Boga.

Myślę, że dobrze jest, kiedy Duch Boży w człowieku nieraz nie pozwala mówić o Bogu, w niektórych sytuacjach, bo może nie jest odpowiednie miejsce i czas. Jeśli Duch Boży kieruje naszymi krokami, to On widzi najlepiej to, czego my zobaczyć nie możemy. Tak jak Bóg widzi dobrą glebę( serce), w którą może wsiewać swoje ziarno( Słowo).
W naturze jest tak , że najpierw podczas burzy widać błyskawicę( światło), a później w zależności jak daleko jest od nas burza słychać grzmot . Jeśli burza jest daleko grzmotu nie słychać, choć zawsze gdzieś jest. Widać tylko błysk. Światło samo z siebie nic nie mówi, nie słychać żadnego dźwięku. Po prostu świeci .

Wiem, że wszyscy kochają swoich bliskich i przyjaciół, ale ja się cały czas uczę, jak jest dobrze, by wszystko było według woli Bożej. By nie było , nieodpowiednich słów( kłótni i drwin) . Doświadczyłam wielu zniewag i ośmieszeń, kiedy rozmawiałam o Bogu z tymi, co nie mają pragnienia o Nim znać prawdy. Żyją i chcą żyć w swoim świecie, więc dopóki nie widać z nich pragnienia, to to, co znalazłam trzymam w ukryciu. Tak jak kosztowności w sejfie. Dzielę się z tymi, co tego pragną, podobnie jak ja. Na prowokacje nie odpowiadam.

Absolutnie, nie musisz mnie naśladować i słuchać mojej rady, ale wczytaj się w to, co powiedział Jezus w przypowieści.

Ew. Mat. 13R 44W „ Podobne jest Królestwo Niebios do ukrytego w roli skarbu, który człowiek znalazł, ukrył i uradowany odchodzi i sprzedaje wszystko, co ma, i kupuje oną rolę.”
ZAMOS napisał/a:
Teresa napisał/a:
ZAMOSIE
Jezus jest światłością, jeśli Jego słowa stają się ciałem tzn. są odzwierciedleniem naszego postępowania, to widoczna jest w nas Jego światłość i tego nie należy się wstydzić.


Można zadać sobie pytanie. Jaka jest i jak wygląda ta światłość Jezusa?

Dla mnie jest to światłość, w której dokładnie można zobaczyć wolę naszego Ojca. Jezus jest światłością, ukazującą się zainteresowanym Prawdą Boga.

Napisane jest w Obj. już trochę o tej światłości, że nie będzie słońca, ani księżyca, a więc naturalnego światła.

Obj. 21R 23W „ A miasto nie potrzebuje ani słońca ani księżyca, aby mu świeciły; oświetla je bowiem chwała Boża, a lampą jego jest Baranek.
24W I chodzić będą narody w światłości jego, a królowie ziemi wnosić będą do niego chwałę swoją”


Jezus jest światłością . Więc jaką?

Są rzeczy, przez które Bóg błogosławi człowieka, a przez te błogosławieństwa otwiera się droga do poznawania i wykonywania woli Bożej osobno, w każdym człowieku .

Ew. Mat.5R (3) ubodzy w duchu, . (4) , którzy się smucą, . (5) cisi, . (6) którzy łakną i pragną sprawiedliwości, . (7) miłosierni (8) czystego serca,. (9) pokój czyniący, . (10) którzy cierpią prześladowanie z powodu sprawiedliwości,

Jezus jest światłem tego wszystkiego i ta światłość świeciła w Jego życiu na ziemi . Jako sól ziemi nie stracił na swojej wartości.

Jezus jest Barankiem Bożym i to nie tylko ze względu na ofiarę, ale również z powodu natury jaką posiada. Natura Baranka, o której w Biblii jest napisane.

Więc tej światłości nie należy się wstydzić, ale trzeba mieć ją w swoim życiu, bo jest błogosławieństwem od Boga.

Nie mogę za dużo się rozpisywać, ale wiedza o Istocie Boga jest nie do pojęcia.
Tak jak napisał Paweł:

L Rzym. 11R 33W „ O głębokości bogactwa i mądrości, i poznania Boga! Jakże niezbadane są wyroki jego i nie wyśledzone drogi jego!
34W Bo któż poznał myśl Pana?"

Pozdrawiam

leszed - 2012-11-28, 22:51

Z konieczności b. krótko
Teresa napisał/a:
W teorii i praktyce? W taki sposób w jaki głosił Jezus?

Tak powinno być.

Teresa napisał/a:
Doliny, góry i pagórki na pustyni. Podobnie jak w usposobieniu człowieka, jego emocje i myśli. Dolina( kompleks niższości ), góra( pycha), pagórek ( mniemanie wyższości) . I co mówi Słowo Boże. To wszystko musi zostać wyprostowane. Doliny podniesione góry i wzgórza uniżone, i wtedy
5W I objawi się chwała Pańska,
To bardzo ładnie brzmi. A skąd taka interpretacja?

Teresa napisał/a:
leszed napisał/a:
Tu jest próba oddania z całym kontekstem Wierzerzy: http://biblia.webd.pl/forum/viewtopic.php?t=5195

Zacytowłeś <<<I zapytali: gdzie chcesz abyśmy poszli i przygotowali ci wieczerzę paschalną?>>>>>

Ja widzę w niej gotowość uczniów i wydane polecenie Jzusa

Dalej <<<< I posłał (dwóch) uczniów swoich, i rzekł im: Idźcie do miasta, gdy wchodzić będziecie spotka się z wami (wiadomy nam) człowiek, niosący dzban wody; za nim idźcie do domu, do którego wejdzie. A gdziekolwiek by wszedł, powiedzcie gospodarzowi tego domu (? wiadomemu nam): Nauczyciel mówi (każe ci powiedzieć): Czas mój bliski, u ciebie urządzę Paschę; gdzie jest [mój pokój], w którym mógłbym spożyć wieczerzę paschalną (baranka wielkanocnego) z uczniami moimi? A on pokaże wam przestronną jadalnię, przygotowaną i przystrojoną; tam nam przygotujcie. I oni odeszli i uczynili tak, jak im polecił Jezus. Przyszli do miasta, i znaleźli, jak im powiedział, i przygotowali wieczerzę paschalną.>>>>
Myślałem o tym linku wtedy, bo szczegół wieczerzy tam opracowałem obszerniej, i myślałem, że w tamtym temacie możnaby poszerzyć kwestię wieczerzy, jak wyglądała, kto brał w niej udział i do jakiego momentu itd. Chyba że Twoje wypowiedzi tam po prostu wkleję?
Teresa napisał/a:
Wydane uczniom polecenie ilu ma iść i na co mają zwracać uwagę szukając odpowiedniego miejsca do spożycia wieczerzy i dokładne wykonane przez uczniów polecenia Jezusa.
Wcześniej widzimy takie same wysyłanie i wykonanie poleceń Jezusa.( Łuk. 10R 1W )
Tak, trafna uwaga, że dokładne polecenia i wykonanie. Tylko nie widzę poza nami zainteresowania szczegółami wieczerzy w tym temacie. Może o tym później?
Teresa napisał/a:
Nie chcę się za dużo rozpisywać, ale to, co poruszyłeś w swoim poście , to najważniejsze sprawy, pytanie jak i wykonanie zgodnie z otrzymaną odpowiedzią, by służyć Bogu, a nie bogu.
jaki bóg?
Teresa napisał/a:
Wiara w Jezusa, która jest wiarą w Boga, światłość, która jest w Nim i Jego naukach , sąd i zbawienie przez głoszone Słowo, odpowiednia postawa uczniów( uniżenie i usługiwanie), złe myśli w sercu Judasza i nieznajomość samego siebie(zapowiedź zaparcia Piotra), wskazanie przez Jezusa jedynej możliwości zbawienia( Jezus jako droga i prawda), trwanie i w Jezusie i owocowanie( krzew winny), pomoc od Boga( Duch Prawdy, Pocieszyciel) itd. itd.
to wygląda na Twoje streszczenie które może w tamtym temacie poruszymy?
Teresa napisał/a:
Bardzo wartościowe i budujące wersety dające obraz posłuszeństwa i wykonywania woli Bożej. Kto jest z Jezusem w Jego woli jest z w woli Boga i kto ma uszy niechaj słucha, co mówi Duch Św. w Słowie Bożym.
albo może teraz wyjaśnimy?

Teresa napisał/a:
Myślę, że dobrze jest, kiedy Duch Boży w człowieku nieraz nie pozwala mówić o Bogu, w niektórych sytuacjach, bo może nie jest odpowiednie miejsce i czas.
Też tak myślę. Ludzie nie lubią i nie powinni być siłą nawracani. To nie oznacza, że mamy nic nie robić.

Teresa napisał/a:
Są rzeczy, przez które Bóg błogosławi człowieka, a przez te błogosławieństwa otwiera się droga do poznawania i wykonywania woli Bożej osobno, w każdym człowieku .

Ew. Mat.5R (3) ubodzy w duchu, . (4) , którzy się smucą, . (5) cisi, . (6) którzy łakną i pragną sprawiedliwości, . (7) miłosierni (8) czystego serca,. (9) pokój czyniący, . (10) którzy cierpią prześladowanie z powodu sprawiedliwości,
teraz smutni- później radośni. Jezus sporo obiecał...

Teresa napisał/a:
Nie mogę za dużo się rozpisywać, ale wiedza o Istocie Boga jest nie do pojęcia.
Tak jak napisał Paweł:

L Rzym. 11R 33W „ O głębokości bogactwa i mądrości, i poznania Boga! Jakże niezbadane są wyroki jego i nie wyśledzone drogi jego!
34W Bo któż poznał myśl Pana?"
tak, chociaż:

Rzym. 1:19-22
19. Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił.
20. Bo niewidzialna jego istota, to jest wiekuista jego moc i bóstwo, mogą być od stworzenia świata oglądane w dziełach i poznane umysłem, tak iż nic nie mają na swoją obronę,
21. Dlatego że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności.
22. Mienili się mądrymi, a stali się głupi.
(BW)

podaję bez kontekstu, ale w powiązaniu do Pawła powyżej. Kontekst mówił o złych ludziach, którzy mogliby oskarżyć Boga o niesprawiedliwość, jak to dziś wielu czyni. My ich nie zbawimy, w dodatku szkoda w niektórych przypadkach naszego życia na zabiegi, które odrzucą.

Teresa - 2012-11-29, 17:29

leszed napisał/a:
Teresa napisał/a:
Doliny, góry i pagórki na pustyni. Podobnie jak w usposobieniu człowieka, jego emocje i myśli. Dolina( kompleks niższości ), góra( pycha), pagórek ( mniemanie wyższości) . I co mówi Słowo Boże. To wszystko musi zostać wyprostowane. Doliny podniesione góry i wzgórza uniżone, i wtedy
5W I objawi się chwała Pańska,

To bardzo ładnie brzmi. A skąd taka interpretacja?


Jak budowano świątynię w ST elementy na nią miały być przygotowane poza miejscem, gdzie miała ona stanąć, na zewnątrz.
Podobnie Bóg buduje swoją niebiańską Świątynię z poszczególnych osób na zewnątrz i przygotowane, dopasowane w odpowiedni sposób, wg Jego woli elementy ,stają się cząstką całej budowli. Wszystko musi pasować, nie może być rzeczy wystających( górki), ani wklęsłych (dołki).
Wszystko musi być równe i pasujące do całości.

Wydaje mi się, że trafny jest fragment pokazujący, symbolicznie, pracę Boga.

Ks. Jerem. 18R 2W Wstań i zejdź do domu garncarza; tam usłyszysz moje słowa.
3W Zstąpiłem więc do domu garncarza, on zaś pracował właśnie przy kole.

4W Jeżeli naczynie, które wyrabiał, uległo zniekształceniu, jak to się zdarza z gliną w ręku garncarza, wyrabiał z niego inne naczynie, jak tylko podobało się garncarzowi.”


Nie są wprawdzie opisane czynności poprzedzające, co się działo, aby glina znalazła się na kole garncarza, co też ma , jak pomyślimy swoją wartość.

Aby glina znalazła się na kole u garncarza, musi być znaleziona, oczyszczona z zanieczyszczeń, zmiękczona wodą i odpowiednio ugnieciona. To chyba pierwszy etap pracy Boga.

Glina nie jest w każdym miejscu w ziemi. Trzeba wiedzieć gdzie jest i czy się nadaje . To widzi Bóg.

Na kole dokonuje się formowanie najpierw z zewnątrz używając obficie wody i delikatnie wewnątrz.
Uformowane wnętrze daje możliwość przydatności naczynia. W cytacie jest, że nieraz ulega zniekształceniu i aby nie zmarnować gliny, zaczyna się praca nad innym naczyniem. Przyczyną tego mogą być pozostałe w glinie zanieczyszczenia.

Te górki i dołki, muszą być wyrównane, powyrzucane stare nieprzydatne zwyczaje, pycha i kompleksy, aby mogła rozpocząć praca Boga w człowieku prowadząca do jego przydatności w planie Bożym.
Przy czym w Biblii woda jest symbolem Ducha Św. który jest b. ważny w kształtowaniu( przemianie) człowieka.
leszed napisał/a:
Myślałem o tym linku wtedy, bo szczegół wieczerzy tam opracowałem obszerniej, i myślałem, że w tamtym temacie możnaby poszerzyć kwestię wieczerzy, jak wyglądała, kto brał w niej udział i do jakiego momentu itd. Chyba że Twoje wypowiedzi tam po prostu wkleję?

Jeśli uważasz, że nie są błędne, masz moja zgodę.
leszed napisał/a:
jaki bóg?

Jest Bóg w niebie i są bogowie tego świata.

Jezus powiedział:
Ew. J 17R 16W „ Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata.”
Więc ten świat ma swoich bogów, władców, nauczycieli i im służy.
leszed napisał/a:
Teresa napisał/a:
L Rzym. 11R 33W „ O głębokości bogactwa i mądrości, i poznania Boga! Jakże niezbadane są wyroki jego i nie wyśledzone drogi jego!
34W Bo któż poznał myśl Pana?"

tak, chociaż:

Rzym. 1:19-22
19. Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił.

To, co można wiedzieć , lecz bez praktyki na podstawie wiedzy to tylko jest teoria. Sama wiedza dla Boga nie ma znaczenia.

1L Kor. 13W 8W Miłość nigdy nie ustaje; bo jeśli są proroctwa, przeminą; jeśli języki, ustaną, jeśli wiedza, wniwecz się obróci.9W Bo cząstkowa jest nasza wiedza i cząstkowe nasze prorokowanie;
10W lecz gdy nastanie doskonałość, to, co cząstkowe, przeminie.”

Teresa - 2012-12-02, 21:17

Witam,
Spróbuje opisać to, o czym ostatnio myślałam. Czytamy :

Ew. Mat. 4R 17W „ I oto rozległ się głos z nieba: Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem”
Umiłowany Syn w mocy Ducha został zaprowadzony na pustynię, gdzie w ciężkich warunkach, bez jedzenia, osłabiony fizycznie przechodził próby wiary.

Bóg obdarował człowieka wolnośią. Tak jest i było od poczatku. Pierwsi ludzie byli wolni od grzechu i ta wolność dawała im również możliwość dokonywania wyborów.

W trzech próbach Jezus wybrał i udowodnił, że nie liczyły się dla Niego cielesne potrzeby, wykorzystanie zapewnień, nie miały również dla Niego znaczenia bogactwa tego świata.
Jezus nie wybrał naturalnego pokarmu, pewności ludzkiej, ani chwały tego świata, lecz uniżoność wobec woli Boga.

Ew. Mat. 4R 11W „ Wtedy opuścił go diabeł, a aniołowie przystąpili i służyli mu.”

Posłuszeństwo Jezusa było 100% i od tej pory zaczął nauczać, powoływać uczniów i uzdrawiać.
Nauczanie zaczął słowami:
Ew. Mat. 4R 17W „ ....... Upamiętajcie się, przybliżyło się bowiem Królestwo Niebios.”

Przyjście Jezusa było przybliżeniem Królestwa Niebios, ,ale najpierw musiało nastąpić upamiętanie (zmiana myślenia), bez którego Królestwo Niebios jest niedostrzegalne.

W ubiegłym tygodniu myślałam o błogosławieństwach, dzięki którym człowiek ma możliwość rozwijać się według woli Boga. Bóg daje możliwość, aby
przez ożywiającego( wykonywującego pracę) Bożego Ducha, pozyskiwać z litery duchowy pokarm.

Błogosławieni, Ew. Mat.5R (3) ubodzy w duchu, . (4) , którzy się smucą, . (5) cisi, . (6) którzy łakną i pragną sprawiedliwości, . (7) miłosierni (8) czystego serca,. (9) pokój czyniący, . (10) którzy cierpią prześladowanie z powodu sprawiedliwości,

Błogosławieni mają obiecane:
Ew. Mat 5R 3W Królestwo Niebios, 4W pocieszenie, 5W że posiądą ziemię, 6W będą nasyceni, 7W dostąpią miłosierdzia, 8W Boga oglądać będą, 9W synami Bożymi nazwani będą.

Widać wyraźnie, że odpowiedni stan serca , to możliwość otrzymania obietnic Boga. Zmiana myślenia i rozwój w Duchu Św. to chodzenie śladami Jezusa.
Pozdrawiam

leszed - 2012-12-02, 21:50

mała wklejka z naszej dyskusji z Teresą:

http://biblia.webd.pl/for...p=255317#255317

Dzisiaj coraz bardziej się utwierdzam w myśli, iż mały (kościół) po prostu może więcej, generalnie choć bez robienia z tego sztywnej doktryny.

1. kościół na etapie 1-2 lub 1-3 osób, lub po prostu ktoś ze swymi najbliższymi.
2. drugi etap to coś zrobienie z tym, że Jezus wyposażając w Ducha św. liczy na właściwe otwarcie się na zewnątrz tego mini- kościoła. To może pójść w wielu różnych kierunkach np.:
a) wierzący prześladowani dają dobre świadectwo i kościół lokalny pozostaje w liczbie kilku osób maksymalnie lub ginie. (Jest to możliwe np. w rejonach dziś prześladowań, tak jak to było w czasach NT).
b) wierzący prześladowani z domieszką przychylności niektórych z zewnątrz. Zaczyna się rozwijać ich liczba, z uwagi na prześladowania gromadzą się tam gdzie mogą, czyli po domach, na wolnym powietrzu gdzie się da, w różnych świątyniach (jak w NT lub w niektórych wyznaniach z dużymi budynkami, gdzie co prawda organizacja ma swoje różne skrzywienia) itd. Z uwagi na prześladowania z reguły nie da się stworzyć tu organizacji z dużych budynków, nie ma anonimowych członków zgromadzenia, zresztą naturalna obawa o szpiegów chroni przed tym.
c) wierzący bez prześladowań. Mogą oni pozostać w liczbie niewielkiej jak w a), mogą się rozwinąć w małe grupy jak w b), mogą także realizować dowolne pomysły np:
- kościół zcentralizowany wokół jednego przywódcy (niebezpieczeństwo rozrostu i wspomnianej anonimowości członków lub obojętności na niektórych)
- kościół z władzą grupy starszych. Z mechanizmem powoływania do grupy starszych kolejnych wypróbowanych wierzących (ad NT). To może działać jak w NT, zarówno dobrze jak i źle- jesteśmy tylko ludźmi. Tutaj mówimy o próbach stworzenia kościołów domowych w Polsce, ale może być to ustrój kongregacyjny z tradycją 18 wieczną wyrosłą w protestantyźmie. Powstało wiele różnych takich wyznań.
- kościół z jakimś programem, np. tzw. kościół komórkowy, lider tworzy grupę, przygotowuje kolejnych liderów i ci tworzą własne małe grupy. Brak anonimowości z definicji, władza lidera jest władzą hierarchiczną, lider słucha lidera, zwykli wierzący rozwijają się z takimi celami, ewangelizacja jest schematyczna i cały ten ustrój. Przejrzystość. Ludzie z poszczególnych grup są od siebie oddzielani, liderzy tworzą swoje grupy. Coś takiego jest w Korei Płd. u Yonggi Cho. Kościoły mogą posiadać zupełnie inne programy. To program, pomysł, idea decyduje, często eksperyment.
- kościół w procesie. Ludzie mogą mieć wymieszane kilka z powyższych. Czasem trudno to jednoznacznie określić. Procesy mogą zachodzić dynamicznie, zmieniać się w kierunkach rewolucyjnych z odejściami, ewolucyjnych z reformami lub z wykorzystaniem obydwu.

Muszę kończyć. Może cdn.

leszed - 2012-12-03, 21:47
Temat postu: moje obawy co do tworzących się kościołów
Widzę, iż mimo nieznacznych wzrostów lub zastojów na "rynku" religijnym, tworzą się nowe denominacje. Może lepiej żeby się tworzyły niż zamarły stare, ale nie chcę mówić o wszystkim. Kiedy powstają nowe kościoły? Myślę, iż po jakichś akcjach ewangelizacyjnych ludzie są zapraszani do już istniejących. Kto sieje to zbiera. Zbór który czyni akcje tego typu powiększa się o paru nowych, to zwykle standard. Kiedy kościół się zakłada w nowym miejscu, zwykle misjonarze powielają to, skąd przyszli, z jakiejś tradycji kościelnej. To nic, że nierzadko nie mają sali, w ich głowach ona jest, czasem nie potrafią bez niej. Wynajmuje się salę na kilkadziesiąt osób. To nic, że nie muszą mieć spisanej doktryny, ona w ich głowach jest, jest to kolejne pole bitewne po bitwie o dusze mające być zbawione podczas ewangelizacji i pojedynczych działań wierzących. To bardzo dobrze, że ludzie wierzący mają swoje przekonania, w końcu Biblia wnosi wiele mądrości gdy ktoś tylko chce je przyjmować. Natomiast kiedy myślę o granicy, która jest potrzebna by kogoś zaakceptować do nowej wspólnoty, zastanawiam się co to takiego, i ile w tym nauki Jezusa, ile tradycji własnej a ile kompromisu z wyobrażaniem sobie naszego Kościoła idealnego. To nie takie proste może ktoś powiedzieć, zrobić coś trzeba, chociaż Jezus tu nie chodzi i nie naucza już. Druga sprawa to system liturgii. Każda tradycja ma ją inną ale chrześcijanie często nawet wrogo nastawieni do innych chrześcijan potrafią powielać schematy. Kontrolowana modlitwa, parę pieśni, kilka przeczytanych wersetów, kazanie, czasem Wieczerza, ogłoszenia, ewentualne miejsce na porozmawianie na koniec. W dodatku "coś trzeba zrobić z dziećmi", młodzi gdzieś wyjeżdżają i ich często nie ma i in. problemy.

Sterowanie przywódcze. Ci, którzy tym wszystkim kierują pragnęliby z reguły, by wszystko odbywało się w porządku ustalonym przez siebie. Mimo, iż wszystkich nie trzeba dobrze znać, zakłada się wszystkim wzorzec zachowania: wstańmy, usiądźmy, zróbmy to, potem tamto, na koniec siamto. Ławki wtedy ustawia się frontem do przywódcy, niewidoczna izolacja od innych "odbiorców" to typowe, wtedy zaczyna się liturgia i powtarzanie tego samego. Urozmaiceniem są nowe wezwania przywódcy, a jeśli ktoś ma z tym problem, to ma go od razu potencjalnie z całym zgromadzeniem, a nie każdy chce się czuć samotnym... . Następuje więc naturalna selekcja i ugruntowywanie. Przywództwo szybko dostrzega potrzebę zaangażowania wierzących. Tzn. tworzy się liderów, ci wspomagają przywództwo i współpracują jako miniprzywódcy, może kiedyś się nimi staną. Poszerzanie wpływów to bardzo naturalna rzecz, jeśli masz je duże, masz władzę i to Ty wyznaczasz czy i jak robić ewangelizacje. To w zasadzie koniec koła.

To wszystko mogą być wysokie nawet standardy moralne, choć nikt tego nie sprawdzi, osobiste sprawy przywódców stają się publiczne, pozostałych mogą być tajne lub wyznawane zgodnie z jakimś lokalnym zwyczajem. Dla mnie tutaj nawet światowa denominacja to tylko lokalna, wobec założenia Jezusa by czynić uczniami wszystkie narody po krańce ziemi.

Podział ról. Ustala się kto co może robić, kto co robi. Jeśli przywództwo chce, rolę otrzymujesz i Twój problem czy ją przyjmiesz i jak ci z nią. Niezależnie czy sprzątasz, zbierasz pieniądze, śpiewasz, grasz czy gasisz światło. Spróbuj coś nagle zmienić- masz problem.

Nie wolno się za dużo odzywać, a jeśli na kazaniu- możesz być wyproszony. Wszystko w imię dobroci. Rewolucje mogą przeprowadzać w kościołach ludzie, ale tylko wyznaczeni przez przywódców :mrgreen:

Pieniądze. Nie pytaj co Ameryka może zrobić dla Ciebie ale co Ty możesz zrobić dla Ameryki. Podobno Luter wymyślił powiedzonko: ostatni nawraca się portfel. "Fajnie" się o tym mówi...

Teresa - 2012-12-04, 08:13

No, to takie zdrowe, normalne spojrzenie na dzisiejszą rzeczywistość.

Żaden człowiek nie ma wpływu na to, gdzie się urodzi( kontynent, kraj, region, rodzina). Miejsce, w którym się urodzi i w czym wychowa, kształtuje jego młode życie. Takie jest życie każdego stworzenia na tym świecie.
Człowiek jest jednak w całym stworzeniu Boga wyróżniony, został uczyniony i obdarowany zdolnością myślenia, a w jego ręce zostało oddane całe stworzenie, nad nim ma panować i jako dorosła myśląca osoba sam dokonywać wyborów w swoim życiu.

We wszystkim Bóg daje człowiekowi wolność.

1Mojż. 1R 26W „ Potem rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas i niech panuje nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad bydłem, i nad całą ziemią, i nad wszelkim płazem pełzającym po ziemi.”

Panowanie, wielkie słowo, które wiele razy przewija się nie tylko przez biblijne tło, ale przez całe istnienie człowieka, który bardzo chętnie panuje, decyduje, ustanawia coś nowego. Kocha panować i chętnie decyduje w sprawach, które wywyższają jego życie na tej ziemi.

Życie zwierząt jest życiem ciała i bardzo często, życie człowieka przypomina tylko i wyłącznie życie ciała, co było już na początku.

1Mojż. 6R 3W „I rzekł Pan: Nie będzie przebywał duch mój w człowieku na zawsze, gdyż jest on tylko ciałem.”

Tak było jest i będzie, bo żyjąc nie mamy wpływu, że żyjemy w ciele takim czy innym.

Pisząc, że człowiek został wyróżniony widziałam( o tym czytamy), że Bóg uczynił człowieka według swojej Istoty. Każdy doskonale wie, że Bóg nie jest ciałem, więc ta Istota oznacza duchowe Boskie życie, które zostało włożone w ukształtowane ciało człowieka, a następnie utracone przez nieposłuszeństwo. A skoro utracone z ciała, to pozostało samo ciało. Dlatego do tego duchowego życia trzeba się na nowo narodzić. Bez duchowego życia w Duchu Św. jest życie cielesne bardzo przypominające życie np. zwierząt( pęd za padliną i dominowanie nad innymi).

Narodzenie z Ducha Bożego wprowadza na nowo Istotę Bożą do życia człowieka, która
uczy panowania nad sobą samym i dokonywania właściwych wyborów.

Panowanie nad innymi jest czysto cielesne i w całej ludzkiej cielesnej organizacji b. potrzebne. Jednak, jeśli chodzi o panowanie duchowe, to należy ono tylko i wyłącznie do Boga, który używa do tego celu przez swojego Ducha, swoje Słowo( Jezusa).

W tym dziele Bóg uczynił narzędziami ludzi, których powołuje w każdym czasie. Jednak trzeba pamiętać, że narzędzie, nie będąc w ręku, tego co go używa jest martwe, więc samo z siebie nic nie może, przydatność narzędzi widać w ręku mistrza. Dzięki pomocy jaką są narzędzia w odpowiednim ręku, możemy widzieć efekt pracy Boga ( narzędzia w reku chirurga na stole operacyjnym)w uniżonym, uległym człowieku.

Nie jest to praca, człowieka nad człowiekiem, ale praca Boga w człowieku za pomocą używanych narzędzi, które służą do pomocy, a nie do panowania. Można pomysleć o owocach i ich użyteczności.

Ew. Łuk 22R 24w „ Powstał też spór między nimi o to, kto z nich ma uchodzić za największego.
25W On zaś rzekł do nich: Królowie narodów panują nad nimi, a władcy ich są nazywani dobroczyńcami.
26w Wy zaś nie tak, lecz kto jest największy wśród was, niech będzie jako najmniejszy, a ten, który przewodzi, niech będzie jako usługujący.”


Narzędzia są po to, by służyć i to wyraźnie pokazał Jezus żyjąc na ziemi. Nie wypełniał swojej woli, ale wolę Boga. Nie przyszedł jako panujący w ciele, ale mając ciało, z wolnej woli dokonywał wyboru, pozostawał w woli Bożej, a nie woli żyjącego ciała. Z dwóch uczynił jedno( ciało stało się uległe duchowi).

Taką naukę pozostawił i tego nakazał nauczać.

Ew. Mat. „ 28R Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego,
20W ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata.”


Dlaczego człowiek nie wierzy w moc Boga?
Pozdr.

ZAMOS - 2012-12-07, 14:41

Witaj Leszed
Jestem pod dużym wrażeniem twojej znajomości, a szczególnie trafnej interpretacji myśli Pisma Świętego. Napisz jak i gdzie się tego wszystkiego nauczyłeś. Z dużą przyjemnością przeczytałem chyba wszystkie twoje posty i jeszcze raz gratuluję wiedzy i wniosków, jakie wyciągasz. Ja myślę całkiem nieźle znam Biblię i Torę w kilku wydaniach, ale poznawałem te księgi pod innym kątem, czyli gnozy i ezoteryki. Niedawno zacząłem się nawracać i długa jeszcze droga przede mną. W zasadzie w podstawowej części załapałem swoje błędy pojmowania Pana Boga i Jego Boskiego Syna, ale jest tyle kłamstwa i nieścisłości, które ciągle mi coś przeinaczają, a każda prawie niby taka sama prawda może być tak różnie zrozumiała, że często sobie z tym wszystkim sam nie radzę. Pamiętam jak pierwszy raz z uśmieszkiem na twarzy obejrzałem film Waltera Veitha chyba pod tytułem „Kłamstwa teorii ewolucji” i uśmieszek mi zniknął, a po obejrzeniu następnego coś we mnie pękło. Tak to mną wstrząsnęło, że wziąłem trzy miesiące zaległego urlopu i zacząłem czytać, czytać i czytać. Zrozumiałem, że 40 lat nauk poszło na marne, a nawet to, że zamiast się uczyć, ja się staczałem. Nigdy nikogo z premedytacją nie skrzywdziłem, a przynajmniej tak mi się wydaje. Bardzo spodobał mi się twój pomysł z kościołem domowym, ale ja żyję wśród ludzi, którzy właściwie w Pana Boga wierzą, ale ich wiara sprowadza się do pójścia na mszę raz w miesiącu i na święta. Każdy z nich to praktycznie mój kompan do używania życia w myśl powiedzenia „kobiety wino i śpiew”, więc nie wiem czy potrafisz zrozumieć jak ciężko porzucić taki styl życia dla z tej perspektywy ubogiego pełnego wyrzeczeń i pokory chrześcijaństwa. Nie czuję, że Bóg widzi jak bardzo się zmieniłem, ale czuję, że jeszcze za mało i przydałoby się wsparcie przyjaciół i rodziny. W ogóle czuję się jak w Jakuba 2/26. Bo jak ciało bez ducha jest martwe, tak i wiara bez uczynków jest martwa. ????? nie wiem czy jeszcze żyję???
Pozdrawiam
Zamos

leszed - 2012-12-08, 20:30

ZAMOS napisał/a:
Ja myślę całkiem nieźle znam Biblię i Torę w kilku wydaniach, ale poznawałem te księgi pod innym kątem, czyli gnozy i ezoteryki.
Moja lektura Kosidowskiego czy Niesiołowskiego nt. Biblii też nie była rozwijająca...
ZAMOS napisał/a:
szczególnie trafnej interpretacji myśli Pisma Świętego. Napisz jak i gdzie się tego wszystkiego nauczyłeś.
Po pierwsze chcesz niewykonalnego, nie da się w krótkich słowach wszystkiego przekazać a co dopiero to, że nie każdy chciałby o mnie wysłuchiwać, nie zawsze to jest dobre. Cieszy mnie to, że coś sobie ze mnie bierzesz. Jeśli mogę w czymś pomóc, to chętnie bracie. O Biblii myślałem poważnie od początku, czyli od nawrócenia, choć potem miewałem okresy gorsze i lepsze ze stosunkiem do niej. To olbrzymia kopalnia wiedzy jak wiesz. Duch św. może to niesamowicie wykorzystywać, ja jednak mam dużo braków. Szybko zamarzyło mi się zrobienie swojego tłumaczenia ewangelii...

Wybacz, chwilowo tu urwę, nie gniewaj się.

Pozdrawiam

ZAMOS - 2012-12-09, 12:08

Witam i odpowiadam na cotygodniowy pomysł Teresy

K. Jonasza 2/8. Gdy ustawało we mnie życie, wspomniałem na Pana; i tak doszła moja modlitwa do ciebie, do twojego świętego przybytku. 9. Ci, którzy trzymają sie marnych bożyszczy, opuszczają swojego Miłościwego, 10. lecz ja pragnę ci złożyć ofiarę z głośnym dziękczynieniem, spełnię, co ślubowałem. U Pana jest wybawienie. Pan rozkazał rybie, a ta wypluła Jonasza na ląd.

Czasami jak już wszystko wydaje się stracone i z nikąd nie widać ratunku, człowiek jest w tak beznadziejnym stanie to bez wiary sobie nie poradzi. Ten werset w naprawdę skrajnej sytuacji mówi, że zawsze jest szansa na odmianę złego losu. Wybawienie z takiej sytuacji możliwe jest tylko przez Boga. Nawet jak nam wszystko dobrze idzie. Jak mamy pieniądze, dom i wspaniałą rodzinę to żyjemy przecież tylko chwilę, co znaczy ta chwila na przeciw wieczności. Każdego z nas czeka śmierć, więc parafrazując wszyscy jesteśmy jak ten Jonasz w objęciach śmierci, jedni wcześniej inni trochę później i nie minie to nikogo!!! Chrystus wskazał nam drogę do z martwego wstania, czyli sprawiedliwi zostaną wybawieni z paszczy śmierci tak jak właśnie Jonasz. Wydaje mi się, że wiem i jednocześnie, że nie wiem, że nie potrafię, że za mało, że jakoś tak mało intensywnie i prawdziwie. Gdzieś to COŚ w śród ludzi wyblakło i tylko trochę się tli. Nikt nie stawia Boga na pierwszym miejscu. Mógłbym tu napisać sto stron wszystkich „ważniejszych” spraw i czynności, które się wykonuje, a modlitwa i prawość jest gdzieś na końcu w wolnych chwilach. Jak to zrozumieć i wykonać by zasłużyć na to by Chrystus nas zauważył i wybawił od grzechu i śmierci? Można próbować samemu jednak Chrystus nauczał, że jak dwóch lub więcej w Jego imieniu się spotka, On do nich przyjdzie i będzie w śród nich. Może chodzi o to, że samemu łatwiej można się wybielić i usprawiedliwić, jednak przy innych, co nas doskonale znają trzeba z większą pokorą się oceniać i prosić tylko o naprawdę czyste dary.

Amos



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group