To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum biblijne
FORUM ZOSTAŁO PRZENIESIONE. ZAPRASZAMY www.biblia.webd.pl

Pozostałe dyskusje - O antycznym fatalizmie, także w Biblii

a_tom70 - 2013-01-22, 22:10
Temat postu: O antycznym fatalizmie, także w Biblii
Znamy historię Edypa. Choć uciekał przed Losem, uciec przed nim nie zdołał. Edypowi, ponieważ znał przepowiednię dotyczącą własnego losu, wydawało się, że uniknie go, uciekając od swych przybranych rodziców. Działał jako Edyp i sądził, że jest kowalem swego losu. Los nie pozwolił mu jednak ani trochę zboczyć z wyznaczonego kursu. Z Jonaszem sprawa wygląda inaczej – Jahwe zmusza go do uległości. Wszelkie narowy Jonasza pod pręgierzem nacisków ze strony Jehowy doprowadzają do tego, że wypełniona zostaje wola nie bohatera, lecz JHWH. Jonasz już na początku podejmuje decyzję, że nie popłynie do Niniwy, wsiada więc do okrętu płynącego do Tarszisz. Jahwe nie zaakceptował jego decyzji i gotów był uśmiercić Bogu ducha winną załogę, byle postawić na swoim. I choć Jonasz miał dość, JHWH na dokładkę wpakował go do brzuszyska wielkiej ryby na trzy doby. W ten sposób złamał jego wolną wolę, zmusił go do tego, aby wypełnił jego wolę. Za pomocą terroru fizycznego i psychicznego Jahwe wymusza na Jonaszu zrealizowanie swoich planów. Jonasz próbuje uciekać, ale Jahwe nie pozwala mu uciec. Różnica między Edypem i Jonaszem jest taka, że ten pierwszy jest ślepym narzędziem w rękach Losu, natomiast drugi ulega Losowi (Jahwe) poprzez jego bezwzględną dbałość o zrealizowanie wcześniej ustalonego scenariusza. Jahwe metodycznie upadla Jonasza, aż ten wreszcie kapituluje. Finał jest identyczny: obaj bohaterowie wypełniają to, co wcześniej zostało ustalone przez zaświaty. I w tym sensie Jonasz jest postacią tragiczną, w tym sensie jego wola zostaje nie tyle zniewolona, co bardziej stłamszona.
Anowi - 2013-01-23, 00:54

i dlatego niewolnik z kolczykiem w uchu był lepszy od niewolnika z kolczykiem w nosie
a_tom70 - 2013-01-23, 17:25

Anowi napisał/a:
i dlatego niewolnik z kolczykiem w uchu był lepszy od niewolnika z kolczykiem w nosie


A co z kolczykami w sutkach, które także były obecne w starożytności?

Bariel - 2013-01-23, 17:36

Historia Jonasza pokazuje tylko, że przed Bożym zamysłem nie da się ucieć, bo to Bóg, ponieważ jest wszechmocny, ustala przeznaczenia każdego z nas.
a_tom70 - 2013-01-23, 17:38

Bariel napisał/a:
Historia Jonasza pokazuje tylko, że przed Bożym zamysłem nie da się ucieć, bo to Bóg, ponieważ jest wszechmocny, ustala przeznaczenia każdego z nas.

O tym piszę: Biblia reprezentuje antyczny fatalizm. Nie ma tam miejsca na wolną wolę.

a_tom70 - 2013-01-23, 18:08

A oto inny przykład - tym razem klasyczny - biblijnego fatalizmu:

1 Sam., 23, 8-13 – Dawid każe przynieść Abiatarowi efod i pyta, czy Saul wyruszy do Keili i czy starsi go wydadzą Saulowi. Dwukrotnie otrzymuje pozytywną odpowiedź. Albo dalej – 1 Sam., 30, 6-9 – Dawid pyta poprzez efod, czy ma ścigać Amalekitów i czy ich dogoni. Znowu otrzymuje odpowiedź, że jego zamiary ziszczą się, jak tego chce.

Czym były Urim i Tummim?

a_tom70 - 2013-01-25, 16:12

Tylu znawców Biblii, a nikt nie wie, czym były Urim i Tummim?
Eliot - 2013-01-25, 16:25

a_tom70 napisał/a:
Jahwe nie zaakceptował jego decyzji i gotów był uśmiercić Bogu ducha winną załogę, byle postawić na swoim. I choć Jonasz miał dość, JHWH na dokładkę wpakował go do brzuszyska wielkiej ryby na trzy doby. W ten sposób złamał jego wolną wolę, zmusił go do tego, aby wypełnił jego wolę. Za pomocą terroru fizycznego i psychicznego Jahwe wymusza na Jonaszu zrealizowanie swoich planów. Jonasz próbuje uciekać, ale Jahwe nie pozwala mu uciec.


Przesadzasz, przesadzasz... :-)
Skąd założenie, że JHVH chciał uśmiercić załogę łodzi? On ich tylko postraszył - nie doszło do śmiertelnego wypadku. Zatem, naginasz fakty ;-)
Złamał wolę, czy nie złamał... ujał bym to inaczej: posłużył się argumentami, które skłoniły Jonasza do zmiany wcześniejszej decyzji :-)
Jaki tam terror? :-?
Argumenty, przykłady i życzliwość - tak to postrzegam :->

Gdybyś miał psa (może masz?) to zapewne w jakiś sposób chciałbyś go ułożyć aby ten realizował jakieś Twoje zamysły. Np. na Twoje życzenie przynosił by Ci kapcie albo gazetę w pysku (nie wiem czy gazeta nadaje się do czytania po czymś takim? :-? ). Pies na początku być może nie byłby skory czynić takich gestów życzliwości a jednak z czasem zapewne dałby się przekonać.
Może porównanie z psem nie jest najszczęśliwsze? Może lepsze byłoby z koniem i jeźdźcem? Ale prowadziłoby do podobnych konkluzji.

Ponieważ często utożsamiam się z Jonaszem dlatego dla mnie jego przeżycia są bardzo budujące :-)

a_tom70 - 2013-01-25, 18:12

Wiesz - gdy czytam, to się robię bardzo empatyczny. W ogóle jestem bardzo empatyczny. Już tylko "wielka burza" mogła stać się przyczyną zawału serca niejednego załoganta. Zresztą okrętowi groziło rozbicie, a wiatr był "gwałtowny". W każdej chwili mógł ktoś zginąć, jak to w takich chwilach bywa. Dzisiejsze statki toną, nawet na tak płytkim morzu jak Bałtyk, a cóż dopiero ówczesne łupiny... Mój ojciec pływał na "Pomeranii", to taki duży, morski hotel, i opowiadał, jak zachowywali się i pasażerowie, i członkowie załogi, gdy ów prom dostał w dziób kilkumetrową falą, co zresztą omal nie spowodowało jego zatonięcia...
Pomijam okręt podwodny pt. "Wielka Ryba"... Chociaż... - gdybyś posiedział w brzuchu tejże ryby trzy dni, to pewnie do końca życia budziłbyś zlany potem. Jeden z moich wujków z powodu kopalnianej klaustrofobii do reszty postradał zmysły... A Ty o życzliwości...

Przykład z psem rzeczywiście niefortunny, no i w ogóle tresura jakoś Bogu nie przystoi...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group