To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum biblijne
FORUM ZOSTAŁO PRZENIESIONE. ZAPRASZAMY www.biblia.webd.pl

Dusza - Co to jest świętość i jak ją osiagnąć?

amiko - 2013-04-26, 20:03

Listek napisał/a:
Kochana Wiesiu, nasz Bóg dał nam instrukcję obsługi - TORĘ, która doprowadza nas do Jezusa .Wskazuje nam także drogę Pańską.
Jezus pokazuje nam jak stosować tą instrukcję by dotrzeć do celu- do zbawienia i do wpadnięcia w ramiona kochającego Ciebie bardzo Ojca Niebiańskiego. Jezus usprawiedliwił Cię na krzyżu .A teraz prosi Cię byś wypełniała wolę Bożą i uświęcała się.W każdym Twoim kroku odwrócenia się od grzechu On będzie z Tobą i na pewno pomoże..

Zgodnie z Nowym Przymierzem Ducha wszyscy otrzymaliśmy Ducha Świętego Chrystusowego,przez którego jest On w nas obecny jako Pan i Osobisty Zbawiciel,Droga,Prawda i Życie.

Przypominają mi się rekolekcje wielkanocne,w których ksiądz z "Ruchu Odnowy w Duchu Świętym" mówił ludziom o obecnym w nich Chrystusie,aby prosili go o prowadzenie i powierzali mu wszystkie swoje troski i zmartwienia.Ludzie,którzy latami chodzili do KK nie wiedzieli ,że mogą korzystać z Jego wielkiej pomocy.

Podobno na 7 wcieleń na Ziemi,w sześciu cierpimy,a tylko jedno jest lżejsze.

Dżej - 2013-04-26, 23:02

Kurczaki, lepiej być kotem - ma 9 żyć.
;-)
A jeśli Wiesia wypełniała i tej pomocy nie ma lub się nie ujawniła w niczym, Listek?

Listek - 2013-04-27, 07:26

Dżej napisał/a:
Tylko jak czytam List do Koryntian jest to miłość nieodwzajemniona.
Wymaga od nas byśmy nie pamiętali złego, ale on pamięta w takim razie.
Jeżeli chce byśmy się kierowali tą miłością.
Dla mnie to niesprawiedliwe - zawsze od innych wymagam tyle ile od siebie.
Aby zmienić świat należy zacząć od siebie.

Oczywiście,że trzeba zacząć od siebie i pokutować.Ewangelia mówi,że trzeba się odwrócić od grzechów , przyjąć prowadzenie Jezusa w swoim życiu a wtedy można poczuć moc ducha pochodzącego od Boga. Duch Prawdy powie nam o grzechu /Rz.7,7- poznanie grzechu jedynie przez zakon//,sprawiedliwości i sądzie.

wiesia - 2013-04-27, 10:42

Dżej napisał/a:
śli Wiesia wypełniała i tej pomocy nie ma lub się nie ujawniła w niczym, Listek?

Też bym chciała znać odpowiedź na to pytanie.
To zapewne jestem w którymś z tych złych wcieleń.Szkoda,że nie pamiętam poprzednich, może jakieś wnioski bym wyciągnęła? Reinkarnacja jest kuszącą teorią, ale co nam po wielu wcieleniach, skoro ich nie pamiętamy? Nic nam nie dają.Nadal jesteśmy tylko igraszką bogów,bezsilnymi kukłami,naczyniami z felernej gliny.
LISTEK, Tora,Torą, ale my nie jesteśmy ponoć pod Zakonem /a co z tymi byłymi poganami nie mającymi możliwości zapoznać się z Torą?/ ;-) .
A z tym kochającym Ojcem to jakieś dziwne jest. Moi ziemscy,ułomni na pewno w miłości i trosce rodzice odpowiadali na moje potrzeby. Wystarczyło poprosić i znalazłam odpowiedź natychmiast /nawet negatywną jeśli prosiłam o coś "złego" lub nieosiągalnego/. Nie musiałam prosić 10 lat o potrzebny mi np.podręcznik. A do Ojca w Niebie można się modlić całe życie i zostać olanym.A odpowiedź znajdzie się: bo źle prosicie,źle się modlicie itp. Dlaczego? Coś mi tu nie gra i to mocno.
Smuci mnie to, bo widzę,że właściwie Bóg chyba stracił kontrolę nad światem i ludzkimi czynami, albo Go to nie obchodzi...

Anowi - 2013-04-27, 11:36

wiesia napisał/a:
A do Ojca w Niebie można się modlić całe życie i zostać olanym.A odpowiedź znajdzie się: bo źle prosicie,źle się modlicie itp. Dlaczego? Coś mi tu nie gra i to mocno.


Wiesiu, nie znasz planu Bożego - ja wierzę, że wszystko co dzieje się w moim życiu (dobrego i złego) ma swoją potrzebę - dlatego nie protestuję

czujnik ruchu - światło zapali dla działających, złodzieja sparaliżuje

Dżej - 2013-04-27, 11:46

Ok, ale ile można ciągle złych rzeczy doświadczać?
Czy jest szansa, że kiedykolwiek słońce się pojawi?
Skoro nadal bywam doświadczany mimo, że jeśli Bóg istnieje to już od dawna wie, iż nie wierzę a Wiesia bywa mimo, iż od dość dawna deklaruje swoją wiarę(zatem proszę mi nie pisać o probie Hioba) to kiedy zacznie w naszym życiu dziać się coś dobrego?
W tej chwili niby u mnie zaczyna a nawet tutaj pojawiają się jakieś przeszkody, kłopoty.
Ok, ja nie wierzę, lecz moja mama jest wierząca a cierpi już od lat.
Jeżeli to plan boży to Bóg jest sadystą.

wiesia - 2013-04-27, 19:50

Anowi napisał/a:
Wiesiu, nie znasz planu Bożego - ja wierzę, że wszystko co dzieje się w moim życiu (dobrego i złego) ma swoją potrzebę - dlatego nie protestuję

Ja mam po prostu dość.Nie protestowałam dziesiątki lat. I myślę,że tylko zmarnowałam czas zawracając sobie głowę czymś czego może wcale nie ma.Generalnie mam dość pustych i niejasnych bożych obietnic i własnej bezsilności.
Dżej napisał/a:
Ok, ja nie wierzę, lecz moja mama jest wierząca a cierpi już od lat.
Jeżeli to plan boży to Bóg jest sadys

Też znam i znałam /już są trupami/ wiele bardzo mocno wierzących, niezachwianie wręcz osób,które tak,jak twoja mama cierpiały. Historia Hioba też mnie nie przekonuje. To przejaw sadyzmu i kumania się z diabłem,a człowiek był igraszką-jak zwykle.
Powiem teraz coś okropnego dla niektórych.
Wszyscy zachwycają się nad wersetem,który ma ponoć świadczyć o nadzwyczajnej Bożej miłości. Chodzi o: "Bóg tak umiłował świat,że Syna swego jednorodzonego dał,aby każdy kto w niego wierzy miał żywot wieczny".
A ja miałam i mam problem z tym wersetem taki,że coż to za kochają Ojciec,który daje syna na męki niewyobrażalne. Ale jest wyjaśnienie-chyba ,że sam wie,że spartaczył swoje dzieło. I Syn musiał coś z tym zrobić. Innej możliwości nie widzę.
Ja nie dałabym swoich dzieci za nic i za nikogo, tym bardziej gdyby były niewinne.
Wstyd mi,ale tak myślę.

Parmenides - 2013-04-27, 19:58

wiesia napisał/a:
Wstyd mi

A to już niepotrzebnie.

wiesia - 2013-04-27, 20:03

Parmenides napisał/a:
A to już niepotrzebnie.

Naprawdę? Czy ktoś jeszcze ma takie heretyckie ;-) odczucia?

Dezerter - 2013-04-27, 20:23

wiesia napisał/a:
Parmenides napisał/a:
A to już niepotrzebnie.

Naprawdę? Czy ktoś jeszcze ma takie heretyckie ;-) odczucia?

ja
i niby czemu heretyckie?
nikt od ciebie nie wymaga Boskich decyzji i poziomy poświecenia.

Cytat:
Ale jest wyjaśnienie-chyba ,że sam wie,że spartaczył swoje dzieło. I Syn musiał coś z tym zrobić. Innej możliwości nie widzę.

Wydaje się, że spartaczył - też tak często mam, ale...
dopuszczam taką możliwość, że nasze poznanie, wiedza i zrozumienie jest niepełne i błędne .. i stąd nasz błędny/niesprawiedliwy osąd

Dżej - 2013-04-27, 20:27

Jako ojciec na równi powinien kochać swoje dzieci, a tu wielu stawia nad jedno - jakby ilość miała znaczenie.
Poza tym mam kłopoty ze śmiercią Jezusa - umarł w końcu by wybawić ludzi a mimo to czeka ich jeszcze sąd, który może i tak strącić ich do piekła?
Nie za bardzo w tym wypadku widzę sens tej śmierci.

Anowi - 2013-04-27, 20:29

wiesia napisał/a:
Ja nie dałabym swoich dzieci za nic i za nikogo, tym bardziej gdyby były niewinne.


sama oddałabyś swoje życie gdyby Twoja śmierć miała uratować ich życie.

Bóg niczego nie spartaczył, Słowem wszystko zostało uczynione. I było bardzo dobre. To właśnie Słowo wzięło na swój grzbiet nasze grzechy, bo z miłości do swoich dzieci nie chce aby ginęły.

wiesia napisał/a:
"Bóg tak umiłował świat,że Syna swego jednorodzonego dał,aby każdy kto w niego wierzy miał żywot wieczny".


dał - wyraził zgodę, wyobraź sobie jak cierpiał gdy mordowano Mu Syna.

Dezerter - 2013-04-27, 20:32

Dżej napisał/a:
Jako ojciec na równi powinien kochać swoje dzieci, a tu wielu stawia nad jedno - jakby ilość miała znaczenie.
Poza tym mam kłopoty ze śmiercią Jezusa - umarł w końcu by wybawić ludzi a mimo to czeka ich jeszcze sąd, który może i tak strącić ich do piekła?
Nie za bardzo w tym wypadku widzę sens tej śmierci.

potencjalnie wybawił wszystkich od śmierci i pojednał z Ojcem
ale
trza to pojednanie i wybawienie przyjąć - wolna wola
to jak przyjmujesz?, czy odrzucasz? i "strącasz" się sam w oddalenie od Boga ze swego własnego wyboru?

Parmenides - 2013-04-27, 20:35

Cytat:
Naprawdę? Czy ktoś jeszcze ma takie heretyckie odczucia?

Owszem. :-|

Dżej - 2013-04-27, 20:37

E, jak potencjalnie a nie na 100% to ta śmierć była bez sensu.
Jeżeli kieruję się w życiu miłością to chyba nie muszę wierzyć by w pewnym sensie przypieczętować pojednanie z Bogiem, który ponoć jest... miłością.
Poza tym jakie pojednanie?
Nie pogniewałem się na niego ani nie obraziłem, co najwyżej przestałem wierzyć w istnienie, gdyż nikt nie może tego udowodnić - tak samo jak nieistnienia.
Nie mam pewności zatem czy jakikolwiek Bóg istnieje, nigdzie nie widzę jego działań.
To nie jest gniew - raczej wątpliwość.
Poza tym każda religia ma swojego Boga i jak będę wierzył w tego, to może się okazać, że inny był prawdziwy i u tamtego będę miał przechlapane i tak w kółko.
Poza tym jeśli mnie stworzył i kocha to wie, że ludzką rzeczą jest błądzić i powinien mi wybaczyć.
Jak bowiem można karać za niepewność i wątpliwość?
I tak pewnie trafię do piekła bo nie przestrzegam miliona dogmatów i rytuałów wszelkich religii.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group