Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność. (List do Galatów 5:21-22)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Dlaczego Bóg nie powstrzymał Hitlera?
Autor Wiadomość
MilaMi 


Pomogła: 1 raz
Wiek: 46
Dołączyła: 24 Sty 2011
Posty: 98
Skąd: Nie ważne skąd. Ważne dokąd. I - którędy.
Wysłany: 2011-03-17, 21:51   

Jezus żegnając się z uczniami, oprócz błogosławieństw i pouczeń przekazał im również ważne ostrzeżenie:
"(...) nadchodzi władca tego świata. A on nic ze mnie nie ma." (Jana 14:30)

Nieco później, lecz w tej samej "przemowie", zaznaczył:
"władca tego świata został osądzony" (Jana 16:11)

A wcześniej, w Jana 12:31, wyjaśnił:
"Teraz odbywa się sąd nad tym światem; teraz władca tego świata ZOSTANIE WYRZUCONY PRECZ".

Koreluje to z proroctwem z Objawienia 12:7-12, gdzie opisano, jak "zrzucony został oskarżyciel", więc "biada ZIEMI i morzu, ponieważ zstąpił do was diabeł".
_________________
Rozpoznacie ich po owocach (Mt 7:20)...
Owocem Ducha jest miłość, radość, pokój, wielkoduszna cierpliwość, życzliwość, dobroć, wiara, łagodność, panowanie nad sobą... (Gal 5:22)
 
 
Fedorowicz 

Pomógł: 1 raz
Wiek: 33
Dołączył: 11 Mar 2011
Posty: 713
Wysłany: 2011-03-17, 22:24   

Cytat:
..dlatego powstali inni zbrodniarze świata jak Stalin
Hitler chciał powstrzymać Stalina..
Cytat:
..ponieważ zstąpił do was diabeł
To chyba Stalin musiał być tym diabłem.. ;-)
_________________
Baruch Ata Haszem, Eloheinu melech haolam, szechechejanu, wekijemanu, wehigijanu lazeman hazeh.
 
 
MilaMi 


Pomogła: 1 raz
Wiek: 46
Dołączyła: 24 Sty 2011
Posty: 98
Skąd: Nie ważne skąd. Ważne dokąd. I - którędy.
Wysłany: 2011-03-17, 22:38   

Ach, gdybyż tak było, już dziś cieszylibyśmy się rajem! :s_haha:
_________________
Rozpoznacie ich po owocach (Mt 7:20)...
Owocem Ducha jest miłość, radość, pokój, wielkoduszna cierpliwość, życzliwość, dobroć, wiara, łagodność, panowanie nad sobą... (Gal 5:22)
 
 
jaros71 

Pomógł: 8 razy
Dołączył: 29 Cze 2007
Posty: 701
Wysłany: 2011-04-15, 19:12   

MilaMi napisał/a:
Dlaczego tak jest?
Dlaczego choć wszechmocny i miłosierny, choć uosobienie miłości - to pozwala, aby działy się takie potworności? Aby ludzie tak bardzo cierpieli?... Dlaczego pozwala istnieć ludziom takim jak Hitler? Dlaczego nie zniszczy ich, gdy dopuszczają się takiej niegodziwości?
Dlaczego nie zniszczył Hitlera?

Zadajesz dużo pytań. Mądrych pytań...
Czasami nie mamy odpowiedzi na wiele pytań. W tym przypadku przypominamy takie małe dzieci które nie rozumieją że czasem muszą wiele przecierpieć aby w pełni wyzdrowieć. I rodzice na to pozwalają dla ich dobra...
Czy nie uważasz że jeśli Bóg do tej pory pozwala istnieć złu, to chce nas przez to czegoś nauczyć?
_________________
https://drive.google.com/file/d/0ByB6PkBp-rptd2hQSWJVVEVhWGFUOVRTSm45V3BGOEphR0Zn/view
W Poszukiwaniu Chrześcijańskiej Wolności
 
 
MilaMi 


Pomogła: 1 raz
Wiek: 46
Dołączyła: 24 Sty 2011
Posty: 98
Skąd: Nie ważne skąd. Ważne dokąd. I - którędy.
Wysłany: 2011-05-03, 09:40   

Czy kochający ojciec próbowałby ulepszyć charakter swych dzieci przez wydanie ich na pastwę podłego zbrodniarza? Czy posłużyłby się cierpieniem aby czegoś dziecko nauczyć?

Żaden rozsądny i kochający rodzic nie pragnie, by jego bliskich spotykały cierpienia i nieszczęścia. A ojciec, który rozmyślnie chciałby je na nich sprowadzić dla „ukształtowania charakteru”, zostałby uznany za nieodpowiedzialnego, jeśli nie za niepoczytalnego i surowo ukarany. Wyobrażasz sobie ojca, który aby dziecko strzegło się ognia włożyłby mu rączkę w płomienie?...

Czy logiczne jest więc twierdzenie, że Bóg, najczulszy Ojciec i wszechmądry Stwórca wszechświata, celowo umieścił cierpienie w swym „planie zbawienia”? Oznaczałoby to przypisanie Mu skrajnego okrucieństwa i naprawdę odrażających cech...Byłoby bluźnierstwem...

W Biblii czytamy, że „cały świat podlega mocy niegodziwca” (1 Jana 5:19) oraz że „człowiek panuje nad człowiekiem ku jego szkodzie” (Kaznodziei 8:9). To proste wyjaśnienie istnienia zła...
_________________
Rozpoznacie ich po owocach (Mt 7:20)...
Owocem Ducha jest miłość, radość, pokój, wielkoduszna cierpliwość, życzliwość, dobroć, wiara, łagodność, panowanie nad sobą... (Gal 5:22)
 
 
Anowi 


Pomogła: 121 razy
Dołączyła: 02 Wrz 2007
Posty: 10070
Skąd: Bóg wie
Wysłany: 2011-05-03, 22:58   

dla mnie czas Hitlera i Nabuchodonozora - to jeden czas
_________________
nie jest bogaty ten, kto posiada wiele,
tylko ten, kto niewiele potrzebuje.
 
 
MilaMi 


Pomogła: 1 raz
Wiek: 46
Dołączyła: 24 Sty 2011
Posty: 98
Skąd: Nie ważne skąd. Ważne dokąd. I - którędy.
Wysłany: 2011-05-04, 09:40   

Anowi, nie myślałam o tym w ten sposób. Możesz bliżej? :)
_________________
Rozpoznacie ich po owocach (Mt 7:20)...
Owocem Ducha jest miłość, radość, pokój, wielkoduszna cierpliwość, życzliwość, dobroć, wiara, łagodność, panowanie nad sobą... (Gal 5:22)
 
 
Anowi 


Pomogła: 121 razy
Dołączyła: 02 Wrz 2007
Posty: 10070
Skąd: Bóg wie
Wysłany: 2011-05-04, 10:16   

Koh 3:15 Bg "To, co było, teraz jest, a co będzie, już było; albowiem Bóg odnawia to, co przeminęło."

siedem czasów przeminęło - dziś czasy Cyrusa, kto zna historię widzi podobieństwa
_________________
nie jest bogaty ten, kto posiada wiele,
tylko ten, kto niewiele potrzebuje.
 
 
MilaMi 


Pomogła: 1 raz
Wiek: 46
Dołączyła: 24 Sty 2011
Posty: 98
Skąd: Nie ważne skąd. Ważne dokąd. I - którędy.
Wysłany: 2011-05-04, 10:31   

Lecz czemu właśnie Hitler i Nabuchodonozor?
_________________
Rozpoznacie ich po owocach (Mt 7:20)...
Owocem Ducha jest miłość, radość, pokój, wielkoduszna cierpliwość, życzliwość, dobroć, wiara, łagodność, panowanie nad sobą... (Gal 5:22)
 
 
Anowi 


Pomogła: 121 razy
Dołączyła: 02 Wrz 2007
Posty: 10070
Skąd: Bóg wie
Wysłany: 2011-05-04, 10:53   

Dn 3:20 Bg "A mężom co mocniejszym, którzy byli w wojsku jego, rozkazał, aby związawszy Sadracha, Mesacha i Abednega, wrzucili do pieca ogniem pałającego."

ja tego nie wymyśliłam, że "historia lubi się powtarzać", że "kołem się toczy"
_________________
nie jest bogaty ten, kto posiada wiele,
tylko ten, kto niewiele potrzebuje.
 
 
MilaMi 


Pomogła: 1 raz
Wiek: 46
Dołączyła: 24 Sty 2011
Posty: 98
Skąd: Nie ważne skąd. Ważne dokąd. I - którędy.
Wysłany: 2011-05-04, 11:31   

Nebukadneccar złupił Jerozolimę nie tylko materialnie. Do Babilonu sprowadzono nie tylko skarby ze świątyni Jehowy. Relacja biblijna donosi: „Potem rzekł król do Aszpenaza, swego naczelnego dworzanina, żeby przyprowadził niektórych z synów Izraela i z potomków królewskich, i z dostojników — dzieci bez jakiejkolwiek skazy, dobrze wyglądające oraz umiejące wnikać we wszelką mądrość i zaznajomione z wiedzą, i wykazujące rozeznanie w tym, co poznano, a także mogące stawać w pałacu króla” (Daniela 1:3, 4).

Wybrano m.in. Daniela, Chananiasza, Miszaela i Azariasza (Daniela 1). Należeli do „synów judzkich”, byli zatem członkami plemienia królewskiego, pochodzili ze znamienitych, wpływowych rodzin. Cieszyli się dobrym zdrowiem cielesnym i umysłowym, odznaczali się wnikliwością, mądrością, wiedzą i rozeznaniem — i to w tak młodym wieku, że można ich było jeszcze nazywać „dziećmi”, co sugeruje, iż mieli niewiele ponad dziesięć lat.

Biblia nic nam nie mówi o ich rodzicach. Musieli to jednak być ludzie bogobojni, traktujący swe obowiązki rodzicielskie naprawdę poważnie. W ówczesnej Jerozolimie, zwłaszcza wśród ‛potomków królewskich oraz dostojników’, szerzyło się zepsucie moralne i duchowe, więc przymioty widoczne u Daniela i jego trzech towarzyszy nie mogły być kwestią przypadku.

Po co Babilończycy sprowadzili do siebie tych młodziutkich jeńców?

To była walka o młode umysły tych wygnańców. Chcąc urobić tych kilkunastoletnich Hebrajczyków na modłę babilońską, Nebukadneccar nakazał swym urzędnikom ‛uczyć ich pisma i języka Chaldejczyków’ . Aby całkowicie przyswoili sobie kulturę i zwyczaje dworu babilońskiego, „wyznaczył im król codzienny przydział złożony z przysmaków królewskich i z wina, które pijał; mieli być żywieni przez trzy lata, aby po ich upływie stanąć przed królem” (Daniela 1:5). Co więcej, „główny dworzanin ponadawał im imiona. Danielowi dał imię Belteszaccar, Chananiaszowi — Szadrach, Miszaelowi — Meszach, Azariaszowi zaś Abed-Nego” (Daniela 1:7). Zmiana ta miała szczególną wymowę. Imiona nadane im przez rodziców harmonizowały z wielbieniem Jehowy. „Daniel” znaczy „moim sędzią jest Bóg”, „Chananiasz” — „Jehowa okazał łaskę”, „Miszael” prawdopodobnie znaczy „Któż jest jak Bóg?”, a „Azariasz” — „Jehowa dopomógł”. Tymczasem nowe imiona nadane całej czwórce Hebrajczyków miały ścisły związek z fałszywymi bogami, przez co sugerowały, iż owe bóstwa zaczęły górować nad prawdziwym Bogiem.

„Daniel jednak postanowił w swym sercu, że nie skala się przysmakami króla ani winem, które on pija” (Daniela 1:8a).
Postanowiwszy w sercu przeciwstawić się kalającym wpływom, Daniel poparł to czynem. „Upraszał zatem głównego dworzanina, by nie musiał się kalać” (Daniela 1:8b).
Wytrwałość Daniela nie poszła na marne. „Prawdziwy Bóg dał Danielowi znaleźć lojalną życzliwość i miłosierdzie w oczach głównego dworzanina” (Daniela 1:9). Tak więc sprawy ułożyły się dobrze nie dlatego, że Daniel i jego towarzysze byli inteligentni i odznaczali się ujmującą osobowością. Sukces zawdzięczali błogosławieństwu Jehowy.
Główny dworzanin początkowo się wahał: „Boję się mego pana, króla, który wam wyznaczył pokarm i napój. Czemuż to miałby zobaczyć, że w porównaniu z dziećmi w waszym wieku wasze twarze wyglądają na przygnębione, i czemuż mielibyście moją głowę obciążyć winą wobec króla?” (Daniela 1:10).

Daniel zaproponował temu dworzaninowi następującą próbę: „Proszę cię, poddaj sług twoich dziesięciodniowej próbie i niech nam dają do jedzenia trochę warzyw, a do picia wodę; i niech pokażą się przed tobą nasze twarze oraz twarze dzieci jadających przysmaki królewskie, i postąp z twymi sługami stosownie do tego, co zobaczysz” (Daniela 1:12, 13).

„Po upływie dziesięciu dni wyglądali lepiej na twarzy i byli tężsi na ciele niż wszystkie dzieci jadające przysmaki królewskie” (Daniela 1:15). Dziesięć dni to okres zbyt krótki, by jakakolwiek dieta dała wyraźnie widoczne rezultaty, ale nie za krótki, by Jehowa zrealizował swój zamysł. Jego Słowo oznajmia: „Błogosławieństwo Jehowy — oto, co wzbogaca, a on nie dodaje do niego żadnej boleści” (Przysłów 10:22).

Próba trwała zaledwie dziesięć dni, ale jej wynik rozwiał wszelkie wątpliwości. „Toteż opiekun dalej zabierał przeznaczone dla nich przysmaki i wino do picia, a dawał im warzywa” (Daniela 1:16). Nietrudno sobie wyobrazić, co o Danielu i jego towarzyszach mogli pomyśleć inni młodzieńcy objęci szkoleniem.

Jehowa wspierał tych młodzieńców, dalej bowiem czytamy: „I całą tę czwórkę dzieci prawdziwy Bóg obdarzył wiedzą oraz umiejętnością wnikania we wszelkie pismo i mądrość; a Daniel odznaczał się zrozumieniem wszelkich wizji i snów” (Daniela 1:17).

Gdy upłynął trzyletni okres dodatkowej edukacji i specjalnych przygotowań, nadeszła pora na decydującą próbę: osobistą rozmowę z królem. „Kiedy upłynęły dni, po których zgodnie z poleceniem króla należało ich przyprowadzić, główny dworzanin wprowadził ich przed Nebukadneccara” (Daniela 1:18). Cała czwórka musiała pokazać, co potrafi. Czy naprawdę skorzystali na tym, że pozostawali wierni prawom Jehowy, zamiast się podporządkować zwyczajom babilońskim?
„Król zaczął z nimi rozmawiać i pośród nich wszystkich nie znalazł się nikt taki jak Daniel, Chananiasz, Miszael oraz Azariasz; i ci odtąd stawali przed królem” (Daniela 1:19).
Nebukadneccar szybko zauważył, że dzięki mądrości i wnikliwości otrzymanej od Jehowy ci czterej młodzi Hebrajczycy znacznie górują nad wszystkimi doradcami i mędrcami na jego dworze. „W każdej sprawie wymagającej mądrości i zrozumienia, o którą król ich wypytywał, stwierdzał, że dziesięciokrotnie przewyższają wszystkich kapłanów zajmujących się magią, jak również zaklinaczy, którzy byli w całym jego królestwie” (Daniela 1:20).

To nie był jednak koniec prób. Nebukadnezar ustawił ogromny posąg ze złota i rozkazał, żeby każdy oddawał pokłon temu posągowi. ‛Kto tego nie zrobi’, ogłosił, ‛będzie wrzucony do pieca gorejącego ogniem’. Szadrach, Meszach i Abednego, odmówili spełnienia królewskiego rozkazu. Dlaczego? Ponieważ byłby to akt wielbienia, a oni mieli wielbić wyłącznie Jehowę. Bóg pochwalił ich postępowanie i wybawił ich od gniewu króla. Nebukadnezar przekonał się, że ci słudzy Jehowy nie zagrażają państwu, i ogłosił prawo chroniące ich wolność (Daniela 3:1-30)


...Tylko jak ta wspaniała, budująca opowieść pokrywa się z czasami Hitlera? :-) :-P
_________________
Rozpoznacie ich po owocach (Mt 7:20)...
Owocem Ducha jest miłość, radość, pokój, wielkoduszna cierpliwość, życzliwość, dobroć, wiara, łagodność, panowanie nad sobą... (Gal 5:22)
 
 
Anowi 


Pomogła: 121 razy
Dołączyła: 02 Wrz 2007
Posty: 10070
Skąd: Bóg wie
Wysłany: 2011-05-04, 12:12   

każdy medal ma dwie strony - spójrz na Niego oczami niewolników z przekłutymi nosami, wyłupionymi oczami, pomordowanymi dziećmi, padającymi na twarz przed posągiem

Lm 3:52-54 Bw „Polowali na mnie ustawicznie jak na ptaka ci, którzy bez powodu są moimi nieprzyjaciółmi.(53) Do milczenia chcieli mnie przywieść na żywo w dole i zarzucali mnie kamieniami.(54) Woda dosięgała mojej głowy, pomyślałem: Zginąłem.”

Lm 4:8 Br „Twarze ich stały się ciemniejsze od węgla, na ulicy poznać ich nie sposób. Skóra ich przywiera do kości, wyschła jak drewno.”

Lm 5:12 Br „Książęta byli wieszani rękami wrogów, starszych pozbawiano czci wszelkiej.”

Czyż Hitler nie marzył, że to on spełnia objawienie o tysiąc letnim państwie? Nie był Bogiem przed którym rzesze krzyczały "ave cezar"
_________________
nie jest bogaty ten, kto posiada wiele,
tylko ten, kto niewiele potrzebuje.
 
 
MilaMi 


Pomogła: 1 raz
Wiek: 46
Dołączyła: 24 Sty 2011
Posty: 98
Skąd: Nie ważne skąd. Ważne dokąd. I - którędy.
Wysłany: 2011-05-04, 13:04   

No marzył. I tłumy krzyczały...
Lecz powołałaś się Anowi na werset z Dn 3:20. i słusznie, bo tu pewne podobieństwa dostrzegam... ot, zagadka :-D
_________________
Rozpoznacie ich po owocach (Mt 7:20)...
Owocem Ducha jest miłość, radość, pokój, wielkoduszna cierpliwość, życzliwość, dobroć, wiara, łagodność, panowanie nad sobą... (Gal 5:22)
 
 
czytelnik_1

Dołączył: 28 Cze 2011
Posty: 10
Wysłany: 2011-07-02, 22:43   

MilaMi napisał/a:
Przepraszam, s80... trudno mi zmilczeć temat źródła zła i bożego gniewu, czy pozwolisz, że dorzucę tu parę słówek? (...)

Przepraszam, s80, jeśli odebrałeś moją wypowiedź jako polemikę - nie było to moim zamiarem :) raczej chciałam... rozszerzyć temat. Pozdrawiam
Mila



Witam jako założyciel tego tematu, (niestety zagubiłem dostęp do loginu s80)
dopiero dziś zaznajomiłem się z rezultatami i chciałbym powiedzieć że ja może nie jestem tak doświadczony więc nie zawsze pisze "estetycznie" to co mi dokładnie chodzi po głowie ale chyba z najwłaściwszym wyjaśnieniem tego tematu

Dlaczego Bóg nie powstrzymał (m.in.)Hitlera?

uzyskaliśmy dzięki tobie Mila (muszę przyznać że w pełni się z imi zgadzam)

aż po prostu muszę zacytować Twoje obydwie dłuższe (mam wrażenie natchnione) wypowiedzi które tak naprawdę w pełni wyczerpują ten temat


MilaMi napisał/a:

Stwórca OSTRZEGŁ pierwszych ludzi przed niebezpieczeństwem , jak dobry rodzic ostrzega swoje dziecko np. przed ogniem. Nie ZAGROZIŁ KARĄ, nie powiedział: jeżeli to zrobicie, ukarzę was! To ogromna różnica. (R 2:17)
Co więcej: Bóg miał prawo ustanawiać zasady - jako stworzyciel i "gospodarz" miejsca, w którym mieszkali. I nie zrobił tego w zamiarze krzywdzenia, ograniczania czy karania swych stworzeń - lecz dla ich OCHRONY właśnie. I tak rozumieli ten nakaz pierwsi ludzie (R 3:2,3)

Jak reaguje dobry rodzic, gdy jego dziecko dozna krzywdy wbrew jego ostrzeżeniom? Gniewa się, jak sugerujesz? Wymierza karę? czy raczej rzuca się na ratunek dziecku? Jeżeli zraniło się lekko - opatruje ranę, gani dziecko i wyraża swój smutek, ze mimo dobrych rad i zakazu, nie posłuchało. Lecz gdy krzywda jest poważna - wiezie dziecko do lekarza, wyraża zgodę na hospitalizację gdy to konieczne, a nawet bolesne zabiegi przywracające zdrowie...Są to KONSEKWENCJE, nie kara.
W Biblii nie czytamy, że Bóg zapałał gniewem na swoje stworzenia, gdy złamały ten zakaz. Przeciwnie - Jego wypowiedzi w tym momencie są przesycone smutkiem. (R 3:13)
Nadal ostrzega, nadal zapowiada co będzie dalej - przygotowuje swoje krnąbrne dzieci na konsekwencje ich czynu, które poniosą. Zapowiada też, że nie potrwa to wiecznie - lecz właśnie od dalszego postępowania dzieci uzależnia "długość procesu leczenia" (R 3:14-19)
Następnie "zawozi je do szpitala" - osadza w ziemi, w której mają dojść do uzdrowienia moralnego. (R 3:23,24)
A wcześniej jeszcze.. daje im coś, czego nigdy nie miały, a co bardzo im teraz się przyda: ubrania. (R 3:21)

Kto wie, jak potoczyłyby się losy ludzkości, gdyby pierwsi ludzie okazali skruchę, zamiast zrzucać winę na siebie nawzajem i na węża...
Kto wie, czy nie bylibyśmy teraz w raju, gdyby nauczyli swoje dzieci miłości, gdyby Kain nie zabił Abla...
Gdyby Adam miał odwagę przyznać się do błędu, a nie obwiniać żonę...

Bóg nadal był z nimi - NIE POGNIEWAŁ SIĘ, NIE ODWRÓCIŁ. Rozmawiał ze swoimi dziećmi, próbował wpływać na ich postępowanie (R 4:6,7), a nawet w końcu z powodu ich niegodziwości BOLAŁ W SWYM SERCU. (R 6:5-6)

Wreszcie, widząc, że "choroba" postępuje zamiast się cofać, a nawet przybiera rozmiary epidemii zarażając nie tylko ludzi, ale i aniołów - zaingerował: zakończył świat. Pozostawiając przy życiu jedną rodzinę: nie doskonałą, lecz najmniej chorą. (R 6:17,18)

Pomogło? Niestety, tylko na chwilę. Bo pacjenci nie współpracowali z lekarzem, nie słuchali troskliwego Ojca. Nie zależało im na wyzdrowieniu.
Cała Biblia opowiada właśnie o tym: Jak Stwórca usiłował uleczyć swoje dzieci, jak je ratował, jak uczył ich postępować właściwie i z pożytkiem dla siebie. I jak Dzieci te z nielicznymi, boleśnie nielicznymi wyjątkami- odrzucały Jego pomoc...

Kto wie, co byłoby dalej, gdyby potomkowie Noego kierowali się wiarą i miłością, a nie samolubstwem i pychą?... Może już bylibyśmy w raju...

A potem nie pozostało już nic innego, jak tylko doskonała ofiara Jezusa. Okup.
Niestety, i to nie wystarczyło - ludzie nadal odrzucają Boga. Nadal są 'chorzy" - ta choroba o nazwie GRZECH jest śmiertelna, a oni... obwiniają o nią Boga.

Tu nie chodzi o strach - przed karą, przed armagedonem, przed zagładą...
Chodzi o miłość. O to, aby ludzie wiedzieli, że Bóg, Jah, jest dobry i sprawiedliwy, że naprawdę troszczy się o swoje dzieci. Żeby pokochali Go jak tatę - nie ze strachu - ale raczej z wdzięczności za to, co dla nas robi.

Przepraszam, s80, jeśli odebrałeś moją wypowiedź jako polemikę - nie było to moim zamiarem :) raczej chciałam... rozszerzyć temat. Pozdrawiam
Mila




MilaMi napisał/a:
Wiele razy przekonaliśmy się, że Stwórca nie ingeruje w ziemskie sprawy- lub ingeruje nie tak lub nie wtedy, kiedy my sobie tego życzymy...
W Biblii Jego interwencje były raczej wyjątkiem niż regułą... pozwalał nawet na to, aby cierpieli Jego wierni- pierwsi chrześcijanie..

Dlaczego tak jest?
Dlaczego choć wszechmocny i miłosierny, choć uosobienie miłości - to pozwala, aby działy się takie potworności? Aby ludzie tak bardzo cierpieli?... Dlaczego pozwala istnieć ludziom takim jak Hitler? Dlaczego nie zniszczy ich, gdy dopuszczają się takiej niegodziwości?
[b]Dlaczego nie zniszczył Hitlera?

Jak całe zło na tej ziemi, ma to związek z szatanem.
To on w Edenie zakwestionował prawo Jehowy do sprawowania władzy. Nie zakwestionował Jego mocy czy Jego mądrości - lecz właśnie prawo do sprawowania władzy. Pierwsi ludzie popierając diabła przyłączyli się do buntu przeciwko Stworzycielowi. Za nimi poszli niektórzy aniołowie, stając się demonami.
W ten sposób cała ludzkość dostała się "w niewolę grzechu" (Rzymian 6:20).

Dlaczego Bóg pozwolił, aby diabeł przejął władzę nad światem? (Jana 14:30)

To tak, jakby na lekcji uczeń zakwestionował słowa nauczyciela - czy ten wyrzuci go z klasy albo każe siedzieć cicho? Wtedy pozostali uczniowie pomyśleliby, że nauczyciel nie ma racji i boi się do tego przyznać, w dodatku jest tyranem. Zyskałby wrogów w uczniach. Dobry nauczyciel w takiej sytuacji pozwoli "buntownikowi" spróbować udowodnić swoją rację.

To też tak, jak wtedy, gdy dorosły syn trzaskając drzwiami i zarzucając rodzicom nieudolność wyprowadza się z domu - czy rodzice mają go zatrzymać? Czy pozwolić mu żyć po swojemu?

Wracając do Biblii: Poprzez bunt w Edenie ludzkość dostała się w niewolę grzechu - w niewolę szatana.
Jehowa nie zrezygnował jednak - cały czas działa, aby odzyskać ludzkość. To trwa, bo On nie chce stosować metod przeciwnika. Próbuje odzyskać dzieci MIŁOŚCIĄ, a nie siłą.
Jednak do wyznaczonego momentu nie pomaga samozwańczemu "władcy tego świata" - ani mu nie przeszkadza. Po prostu realizuje swój plan: chce, aby na ziemi żyli tylko pokojowo usposobieni, oddani Mu ludzie, a w niebie - tylko wierni Mu aniołowie.

A gdyby ten jeden jedyny raz interweniował, gdyby jednak zgładził Hitlera?

Pytanie: w którym momencie?

Gdyby znając jego niegodziwe skłonności zabiłby go już w łonie matki albo jako małe dziecko...
Albo gdyby zgładził go, gdy zaczął głosić swoją ideologię - ideologię zła?
A może wtedy, gdy pokazał na co go stać?

Jeszcze jedna sprawa: JAK miałby to zrobić?

Czy po cichu, jak morderca? Zlikwidować zanim dokonał ludobójstwa? Czy nie byłaby to pomoc udzielona przeciwnikowi? Przecież wtedy ludzkość nie przekonałaby się, że system totalitarny, rasizm, nienawiść - jest aż tak zła. Nie przekonałaby się, do czego prowadzi uznawanie człowieka za swojego boga. Nie wiedziałaby wreszcie, do czego zdolny jest człowiek poddany mocy szatana. Pozbawiona by została części argumentów przeciwko diabłu...

A globalnie? czemu wtedy Jehowa - Bóg wszechmocny nie zakończył świata całkowicie, czemu wtedy nie zaprowadził nowego porządku, niszcząc CAŁE zło?
Ponieważ świat nie był jeszcze gotowy. Nie spełniły się jeszcze wszystkie proroctwa. Nie było wystarczająco dużo oddanych Prawdziwemu Bogu ludzi. Ludzkość nie wypróbowała jeszcze wszystkich metod rządzenia, nie posiadła wystarczających do urzeczywistnienia Boskiego planu umiejętności ani wystarczającej wiary.

Jehowa nie mógł zgładzić Hitlera, tak samo jak nie mógł zgładzić pozostałych niegodziwców. Bo nie przyszedł na to czas. Bo byli oni narzędziem w ręku szatana - jemu służyli, on posługiwał się nimi w wielkim procesie o godność Stworzyciela. W wielkim pokazie swojej siły, swoje podłości - i swojego zła.


[/b]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 11