Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność. (List do Galatów 5:21-22)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
kościół domowy i komórkowy
Autor Wiadomość
leszed 
a/zrozumiały


Wyznanie: biblijne.com
Pomógł: 57 razy
Wiek: 52
Dołączył: 08 Sie 2009
Posty: 3656
Skąd: dostępny tylko na pw/www
Wysłany: 2012-11-10, 22:08   

Jeśli kościół jest za ... mały

Jeśli kościół składa się z jednej czy kilku osób, jak powinien funkcjonować? Jeśli jestem sam i próbuję realizować kościół który należy do Jezusa, będę zupełnie inaczej postępował niż w grupie 120 osobowej wierzących. Będę chodził do 'synagogi', zboru w jakimś budynku gdzie się czyta i komentuje Biblię, gdzie można kogoś o coś zagadnąć i być zagadniętym, albo wejdę w internet, porozmawiam o tym i owym, lub też będę sam się modlił i czytał w domu. Kościół domowy pozwoliłby mi budować relacje między kilkoma conajmniej osobami, ale są braki, ludzie wierzący których znam, albo nie reagują na ten pomysł, albo go nie podzielają. Możliwa jest też sytuacja taka, że ktoś podziela zbliżony pogląd, ale istnieją powody dla których nie tworzymy kościoła, lub nie w pełnym zakresie. Albo spotykamy się rzadko, albo po częsci realizujemy funkcje kościoła, jednak nie mamy dla niego odpowiedniego miejsca lub czasu itp.

Kiedy Jezus rozpoczynał swoją działalność, zaprosił do pójścia ze sobą paru uczniów Jana Chrzciciela. Latająca akademia jak mógłbym nazwać grupę Jezusa, nie była nową synagogą czy kościołem domowym czy innym. Jakieś funkcje spełniali, oprócz więzi stanowili szkołę która normalnie trwała kilka lat. Uczniowie opuszczali swoje rodziny by do nich powracać w stosownym momencie. Dom Łazarza był jakimś azylem, jednak Jezus nie tam organizował swoje centrum. Wiemy, że przyjaźń była dla Niego istotna, także bliskość najbliższych uczniów z Nim i Ojcem w niebie. Były momenty, że Jezus był sam, np. pustynia kuszenia, samotne noce, Ogrójec i in. Było, że Jezus wybierał 3 szczególnych uczniów na jakieś wydarzenie. Oczywiście było standardem 12 uczniów w Jego szkole, także 72, ale i osoby towarzyszące np. grono kobiet ze wsparciem. Liczby też mówią o rzeszy Jego uczniów przed ukrzyżowaniem, różnych grupach po, np. 500 naraz, 120 w wieczerniku itd. Standardowo Jezus chadzał do synagogi zbierającej wszystkich Żydów w dowolnej liczbie, ale nie tu udawało mu się budowanie szczególnie Kościoła który zapowiedział. Podobnie było ze świątynią, nad nią raczej płakał. No i "nie miał gdzie głowy skłonić" poza niebem do którego poszedł. Generalnie w tym czasie Jezus stworzył podwaliny pod Kościół, zgromadzenie swoje. Te podwaliny co prawda rozpierzchły się zupełnie przed ukrzyżowaniem, ale po zgromadzeniu w wieczerniku otrzymały jednoczącego Ducha św. wprowadzającego w nowe.

Kościół domowy powinien organizować Duch św. i nasze chęci. Podstawy stanowi Biblia i nasz wzrost. Kościół w Dz.Ap spotykał po domach, pilnował nauczania, ewangelizacji, wspólnoty, posiłków, troski o ludzi z problemami. Apostołowie i starsi, prorocy i ci z darami uzdrawiania i in. przewodzili i byli pionierami na zewnątrz, łatwymi do zauważenia ludźmi, ale zwykli wierzący oddziaływali na swoich bliskich i sąsiadów, promieniowali światłem tam, gdzie byli. Nie znam wśród celów pierwszego kościoła zgromadzanie się wszystkich na jednym miejscu, choć być może to się zdarzało. Tworzyli jakieś mniejsze grupy bez budowania dużych budynków, czynienia inwestycji tego typu itd. Te małe grupy mogły się ciągle spotykać np. w synagogach, póki np. ich nie przepędzono. Dom Korneliusza jest przykładem jednostki nie koniecznie wyłącznie rodzinnej, gdzie powstał zbór kościoła domowego. NT zna przykłady zborów gromadzących się w innych domach, kogoś tam.

..........................................

Jeśli kościół jest za ... duży

Jeśli kościół składa się ze 120 osób (jak na początku) lub 3000, NT nie przewiduje dla nich organizacji dostosowanej do takich liczb. Nie ma modelu zboru opisanego takimi, żadnymi liczbami. Kościół nie musiał widzieć siebie nigdy w całości. Nawet te 120 osób początkowych nie musiało oznaczać całego zgromadzenia Pańskiego tego czasu, i 120 nie było całkowitą liczbą Kościoła, nie wiemy czy wcześniejsze 500 osób czy więcej samych Żydów czy nie samych stanowiło już zaczątek Kościoła. Co więcej, pisze, że Kościół został rozproszony w niedługim czasie, doszli poganie i nowe miejsca Kościoła na świecie. Ale ciągle nie poznaliśmy ani jednego budynku kościelnego poza domami, wynajmowano jeszcze szkoły dla celów spotkań gdzie można nauczać, poza tym nauczano bądź w synagogach, bądź tak jak to robił Jezus- na ziemi i na wodzie.

Kiedy ludzi jest dużo, oprócz okazyjnych spotkań mogą się zaprosić do domu (jak w Biblii). To zależy od gościnności i zamożności. Nikt na jeden bochen chleba nie musiał zapraszać 5000 osób, choć mogło się to raz zdarzyć. Biblia promuje cały czas gościnność ale nie obżarstwo i pożeranie domów wdów. Takie przykłady też ma. Biblia promuje także uczciwą pracę i baczenie jeden na drugiego w celu zachęty do dobrych uczynków. I tu możliwe jest spotykanie się, dzielenie się radościami i smutkami. Dobrze jeśli jest takie chrześcijańskie miejsce i czas. Nie jest dobrze jeśli grupa bogaczy odziela się bo nie ma o czym gadać z biednymi, czy na odwrót, biedni 'proletariusze' kombinują coś na bogatszych. Jedni pijani- inni głodni.

Zbór 100 osobowy przestaje się widzieć, ale nie musi, jeśli powstaje kilka grup które mogą mieścić w mieszkaniu, to czy jest lato, czy zima, problemu nima. Problem w tym, że zbór 100 wg tradycji utrzymuje się w niezmiennej formie spotkań 1/tyg. i to stanowi trzon, +sprawa liturgii i finansowania przywódców. Zbór 100 swoje centrum ma w nabożeństwie, nie w domach. Owszem, azyl jakiś tam dla samotnych, standardyzacja dla wszystkich swoich członków, i bariera trwania w tym stanie w jakim jest. Liturgia nawet najlepsza, program z uwielbieniem, nie pogłębi relacji, nie nauczy rozmów. Finansowanie budynku, przywódcy/ców i in. działań prowadzi do tego, że przeważnie kaznodzieja uczy za pieniądze, kupuje się sprzęty i prowadzi jakiś biznes by trwało to co jest. Kiedy maszynka się zepsuje, ludziom dojdzie problem posiadania swojego kaznodziei, budynku, mogą sypnąć jako takie relacje. Co gorsza władza doktrynalna może coś zabrać, bo kwestie poglądów często decydują kto może być, kto nie.

............................................

Przejście do grup 1- 20 osobowych jest możliwy? Czy to takie trudne?
_________________
Szymon Piotr: Chrystus, Syn Boga Żywego
Jezus: Szymonie ty jesteś Kamień i na tej skale zbuduję Kościół Mój
Piotr (Kamień): Pan- przystąpcie do Niego, do Kamienia Żywego
i wy sami jako Kamienie Żywe
Kamieniem węgielnym… wzgardzili… niewierzący… budowniczowie
i skałą zgorszenia
 
 
ZAMOS 
Lach

Pomógł: 76 razy
Wiek: 63
Dołączył: 19 Paź 2012
Posty: 2104
Skąd: Wieś pod Warszawą
  Wysłany: 2012-11-11, 08:03   

leszed napisał/a:
[b]Co gorsza władza doktrynalna może coś zabrać, bo kwestie poglądów często decydują kto może być, kto nie.
Przejście do grup 1- 20 osobowych jest możliwy? Czy to takie trudne?


Moje wyobrażenie kd nie widzi w nim żadnego przywódcy, starszego, czy innego rodzaju pierwszeństwa w takim małym zborze to niepotrzebne. Widzę to, jako grupę prawdziwych, oddanych Panu Bogu i sobie przyjaciół. Ja jak kogoś kocham to pragnę tylko dawać, bez oczekiwania czegokolwiek w zamian oprócz lojalności, wzajemności i pewności, że nie zostanę podle zdradzony. Wzniosła wspólnota takich oddanych sobie wzajemnie i bezinteresownie ludzi będzie wzrastać w dobroci, ponieważ takim ludziom Pomazaniec i Bóg pobłogosławi. Każda władza ludzka jest dyktaturą, a jak jeszcze nie to po chwili się nią stanie, więc jak możliwe to im dalej od jej posiadania, czy podlegania tym nam żyje się lepiej. Władcy ludzcy szybko popadają w egoistyczną pychę i bezwzględnie walczą o jej utrzymanie i rozrost terytorialny. Na przestrzeni całej historii ludzkości władza udowodniła, że jest wrogiem swojego ludu i nie należy jej ani ufać, ani jej wspierać, oraz do niej dążyć. Niedawny np. przewrót w Libii, gdzie niby była zła dyktatura i oponenci żądni chęci władzy starą niesprawiedliwie zdobytą i utrzymywaną terrorem obalono, ale czy nowi utrzymają to, co im dawała stara, myślę, że niedługo się dowiemy jak rządzi demokracja. Czy zlikwidują więzienia, czy nie będą kraść i zabijać niewinnych? Ja im nie wierzę. W linku w skrócie jak tam było.
http://niepoprawni.pl/blog/2518/po-co-im-bylo
 
 
leszed 
a/zrozumiały


Wyznanie: biblijne.com
Pomógł: 57 razy
Wiek: 52
Dołączył: 08 Sie 2009
Posty: 3656
Skąd: dostępny tylko na pw/www
Wysłany: 2012-11-11, 09:43   

ZAMOS napisał/a:
Moje wyobrażenie kd nie widzi w nim żadnego przywódcy, starszego, czy innego rodzaju pierwszeństwa w takim małym zborze to niepotrzebne.
To dobre i podstawowe wyobrażenie moim zdaniem oparte na zrozumieniu pojęcia "służyć".

Zamos, ale to pojęcie używa Jezus, nasz Pan chociaż sługa, pokazując jak kanalizować swoje ambicje a nie je negować

Łuk. 22:25-30
25. On zaś rzekł do nich: Królowie narodów panują nad nimi, a władcy ich są nazywani dobroczyńcami.
26. Wy zaś nie tak, lecz kto jest największy wśród was, niech będzie jako najmniejszy, a ten, który przewodzi, niech będzie jako usługujący.
27. Któż bowiem jest większy? Czy ten, który u stołu zasiada, czy ten, który usługuje? Czy nie ten, który u stołu zasiada? Lecz Ja jestem wśród was jako ten, który usługuje.
28. Wy zaś jesteście tymi, którzy wytrwali przy mnie w pokuszeniach moich.
29. A Ja przekazuję wam Królestwo, jak i mnie Ojciec mój przekazał,
30. Abyście jedli i pili przy stole moim w Królestwie moim, i zasiadali na tronach, sądząc dwanaście plemion Izraela.
(BW)

Jan. 13:12-17
12. Gdy więc umył nogi ich i przywdział szaty swoje, i znów usiadł, rzekł do nich: Czy wiecie, co wam uczyniłem?
13. Wy nazywacie mnie Nauczycielem i Panem, i słusznie mówicie, bo jestem nim.
14. Jeśli tedy Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem nogi wasze, i wy winniście sobie nawzajem umywać nogi.
15. Albowiem dałem wam przykład, byście i wy czynili, jak Ja wam uczyniłem.
16. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Sługa nie jest większy nad pana swego ani poseł nie jest większy od tego, który go posłał.
17. Jeśli to wiecie, błogosławieni jesteście, gdy zgodnie z tym postępować będziecie.
(BW)

Jan. 15:14-15
14. Jesteście przyjaciółmi moimi, jeśli czynić będziecie, co wam przykazuję.
15. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego; lecz nazwałem was przyjaciółmi, bo wszystko, co słyszałem od Ojca mojego, oznajmiłem wam.
(BW)


Jezus w przypowieściach wielokrotnie obrazował siebie wysoko, braci jak sługi (widocznie oni tego naprawdę potrzebowali, ci wolni rybacy itp.), jednak Jezus nie wykorzystywał ich do utrzymania i powiększania swojej "ziemskiej" władzy. Jego kościół miał dopiero wystartować na zasadach miłości i prawdy.

Dalszy rozwój (niekoniecznie najlepszy)

Dz.Ap. 11:19-27
19. Tymczasem ci, którzy zostali rozproszeni na skutek prześladowania, jakie wybuchło z powodu Szczepana, dotarli aż do Fenicji, na Cypr i do Antiochii, nikomu nie głosząc słowa, tylko samym Żydom.
20. Niektórzy zaś z nich byli Cypryjczykami i Cyrenejczykami; ci, gdy przyszli do Antiochii, zwracali się również do Greków, głosząc dobrą nowinę o Panu Jezusie.
21. I ręka Pańska była z nimi, wielka też była liczba tych, którzy uwierzyli i nawrócili się do Pana.
22. Wieść o nich dotarła także do uszu zboru w Jerozolimie; wysłali więc do Antiochii Barnabę,
23. Który, gdy tam przybył i ujrzał łaskę Bożą, uradował się i zachęcał wszystkich, aby całym sercem trwali przy Panu.
24. Był to bowiem mąż dobry i pełen Ducha Świętego i wiary. Sporo też ludzi zostało pozyskanych dla Pana.
25. Potem poszedł do Tarsu, aby odszukać Saula,
26. A gdy go znalazł, przyprowadził go do Antiochii. I tak się ich sprawy ułożyły, że przez cały rok przebywali razem w zborze i nauczali wielu ludzi; w Antiochii też nazwano po raz pierwszy uczniów chrześcijanami.
27. W owym to czasie przyszli do Antiochii prorocy z Jerozolimy.
(BW)


gdzie widać kontakty między zborami choć same zbory nie są tutaj poddane analizie, to jednak widać iż dotykały one wielu ludzi, musiały więc się jakoś organizować. Tą większą już całość, bo przecież nie 10 osób nazwano chrześcijanami, chrystusowymi czyli.

Dz.Ap. 12:24-25
24. Lecz Słowo Boże rosło i rozszerzało się.
25. Barnaba zaś i Saul, spełniwszy posłannictwo, powrócili z Jerozolimy, zabrawszy z sobą Jana, zwanego Markiem.
Dz.Ap. 13:1-3
1. W Antiochii, w tamtejszym zborze, byli prorokami i nauczycielami: Barnaba i Symeon, zwany Niger, i Lucjusz Cyrenejczyk, i Manaen, który się wychowywał razem z Herodem tetrarchą, i Saul.
2. A gdy oni odprawiali służbę Pańską i pościli, rzekł Duch Święty: Odłączcie mi Barnabę i Saula do tego dzieła, do którego ich powołałem.
3. Wtedy, po odprawieniu postów i modlitwy, nałożyli na nich ręce i wyprawili ich.
(BW)


Tak więc zbory rosły, Słowo się krzewiło i ludzie się nawracali, istnieli nauczyciele w zborach, prorocy i czyniono jakąś służbę Pańską, posty, modlili się, bo rzekł Duch św. W końcu rozpoczynała się słynna podróż apostolska i podróże potem. Nie pisze o wydzielonej grupie w zborze ale ludzie konkretni są wymienieni z imienia, są to ci, którzy byli w coś zaangażowani. I my powinniśmy mieć na uwadze w czasie służenia przynoszenie owoców.

Nie wiem jak wielu ludzi określenie "zbór" tutaj dotyczy, może spotkało się wiele grup domowych, a działalność w jednej grupie mogła oddziaływać na inne grupy, zresztą nauczanie mogło dotyczyć wielu naraz, nie pisze tylko jak. Może był tam także okres przejściowy, gdzie zbór powstawał i wszystko się dopiero organizowało. Na pewno było wielu ludzi którzy mieli zaufanie do siebie, zbór istniał potem długo jeszcze, ale bez gwarancji wiecznych sukcesji itp. Kościół był budowany do osiągania sukcesów jak w Dziejach Apostolskich bez reklam i nakładów finansowych któreby dawały po kieszeniach wiernych, by ci cierpieli biedę dla liderstwa. To przywódcy raczej brali na siebie obowiązek odpowiedzialności za innych.
_________________
Szymon Piotr: Chrystus, Syn Boga Żywego
Jezus: Szymonie ty jesteś Kamień i na tej skale zbuduję Kościół Mój
Piotr (Kamień): Pan- przystąpcie do Niego, do Kamienia Żywego
i wy sami jako Kamienie Żywe
Kamieniem węgielnym… wzgardzili… niewierzący… budowniczowie
i skałą zgorszenia
 
 
ZAMOS 
Lach

Pomógł: 76 razy
Wiek: 63
Dołączył: 19 Paź 2012
Posty: 2104
Skąd: Wieś pod Warszawą
Wysłany: 2012-11-12, 16:38   

leszed napisał/a:
Łuk. 22:25-30
25. On zaś rzekł do nich: Królowie narodów panują nad nimi, a władcy ich są nazywani dobroczyńcami.


Tak nigdy nie było. Władza ludzi degeneruje i zniewala. Wychowałem się w tradycji i wierze katolickiej. Żyłem zawsze w hermetycznej społeczności i tylko opaczności Bożej i swojej indywidualności nie upadłem moralnie tak, żebym nie mógł się podnieść. Bardzo dla mnie ważna była wolność osobista, sprawiedliwość i wewnętrzna wrażliwość na krzywdę ludzi. Nigdy nie mogłem i nie dawałem przyzwolenia na krzywdzenie słabych i mniej rozgarniętych. Dlatego też jak już wydoroślałem i z bliska zobaczyłem, co i jak robi mój KRK to po cichu z niego wyszedłem. Podobnie jak w krk dzieje się w innych denominacjach kościołów, ale z powodu, iż nigdy mnie ich błędy nie dotyczyły, więc nie zgłębiałem tematu na tyle by się publicznie o tym wypowiadać znam tylko przypadki moich znajomych. W związku z tym, że całkowicie zatraciłem zaufanie do takich przewodników i kapłanów już nigdy im w pełni nie zaufam. Nie znaczy to, że odrzucam wszystko, co mówią i czego nauczają katolicy, a szczególnie ewangeliści protestanccy badacze Pisma Świętego. Nie! Oni mają olbrzymią wiedzę, mądrość i zadziwiającą spostrzegawczość. W dużych zborach protestanckich ponadto jest wielu historyków i naukowców, którzy znacząco wspierają poznanie i razem udowadniają prawdę Pisma Świętego. Jednak jak każda „instytucja” ukierunkowują wszystko tak by pasowało raczej do ich doktryn i dogmatów, jednocześnie Pan Bóg spada na drugą pozycję, a to już prawdą być przestaje. Irytują mnie we wszystkich kościołach nauki, które nakazują popieranie i wiarę obecnej władzy kościelnej i świeckiej, która na całym świecie zbrojnie walczy o dominację pod płaszczykiem demokracji i pokoju. Kiedyś satyryk p. J. Pietrzak powiedział: „dopóki o pokój się walczy nigdy go nie będzie”!!! Dlatego tak bardzo spodobała mi się twoja inicjatywa kościołów domowych. Wydaje się pozornie, że one prawie nie będą krzewiły chrześcijaństwa, ale na pewno ugruntują tych, co już wieżą i może ich rodziny i przyjaciół. Może wolniej, ale na pewno skuteczniej i bez ryzyka przyjęcia do swojego grona kogoś, kto wierzy na niby i jest faryzeuszem czy sprzedawczykiem podległym szeroko rozumianym władzom, ponieważ wszyscy się doskonale znają. By pogłębiać wiedzę o Piśmie Świętym wystarczy odrzucić tv i zaoszczędzony tak czas poświęcić na czytanie samemu jak również przejrzenie, co w danym temacie piszą na różnych portalach. Następnie już we własnym gronie przedyskutować i w kilku jak nie od razu to po jakimś czasie Pan Bóg jak będziemy Go o to prosić niechybnie nas wspomoże, jak napisano w

Jakuba, 1/5 Jeśli zaś komuś z was brakuje mądrości, niech prosi o nią Boga, który daje wszystkim chętnie i nie wymawiając; a na pewno ją otrzyma. 6 Niech zaś prosi z wiarą, a nie wątpi o niczym! Kto bowiem żywi wątpliwości, podobny jest do fali morskiej wzbudzonej wiatrem i miotanej to tu, to tam. 7 Człowiek ten niech nie myśli, że otrzyma cokolwiek od Pana,

Mateusza 18/20. Albowiem gdzie są dwaj lub trzej zgromadzeni w imię moje, tam jestem pośród nich.

Jana 5/20. Wiemy tez, ze Syn Boży przyszedł i dał nam rozum, abyśmy poznali tego, który jest prawdziwy. My jesteśmy w tym, który jest prawdziwy, w Synu jego, Jezusie Chrystusie. On jest tym prawdziwym Bogiem i życiem wiecznym. 21. Dzieci, wystrzegajcie się sie fałszywych Bogów.

Drugim ważnym aspektem w śród chrześcijan jest przekonywanie wszystkich i wszędzie o ZGODZIE I WZAJEMNYM SZACUNKU, a z czasem przyjdzie zrozumienie i może prawdziwa miłość braterska, która tak podoba się naszemu Zbawicielowi. Żaden zacietrzewiony despota z monopolem na rację nie osiągnie stanu i gotowości do Zbawienia, ponieważ wcześniej czy później zakwestionuje Boski Prawdziwy Zakon, więc lepiej sobie takich darować. Wobec powyższego nadal uważam, że może i powolny rozwój w malutkim zboże domowym bez wielkich ewangelistów i przywódców zajdziemy dalej spokojniej, bezpieczniej i w przyjacielskiej szczerej atmosferze, gdzie wszyscy są sobie RÓWNI.

Z.
 
 
leszed 
a/zrozumiały


Wyznanie: biblijne.com
Pomógł: 57 razy
Wiek: 52
Dołączył: 08 Sie 2009
Posty: 3656
Skąd: dostępny tylko na pw/www
Wysłany: 2012-11-13, 12:44   

Piszesz o swoich osobistych rzeczach i spostrzegasz o niezgodnych z Biblią
ZAMOS napisał/a:

Tak nigdy nie było. Władza ludzi degeneruje i zniewala. Wychowałem się w tradycji i wierze katolickiej
Ja też urodziłem się w tradycji, większość z nas zna pęd do kościoła i do grzechu tylko o tym się nie mówi prawidłowo.

Władza Jezusa Chrystusa, czyli władza Ojca o której mówił odwraca ten system.
ZAMOS napisał/a:
„dopóki o pokój się walczy nigdy go nie będzie”!!!
tak, znamy co nie? piosenkę wyrwij murom zęby krat... . To akurat był jeden z pierwszych moich gitarowych hałtur (który ja akurat ćwiczyłem na pielgrzymce), bo umiałem grać ale nie to co chciałem dotąd.
ZAMOS napisał/a:
Może wolniej, ale na pewno skuteczniej i bez ryzyka przyjęcia do swojego grona kogoś, kto wierzy na niby i jest faryzeuszem czy sprzedawczykiem podległym szeroko rozumianym władzom, ponieważ wszyscy się doskonale znają. By pogłębiać wiedzę o Piśmie Świętym wystarczy odrzucić tv i zaoszczędzony tak czas poświęcić na czytanie samemu jak również przejrzenie, co w danym temacie piszą na różnych portalach. Następnie już we własnym gronie przedyskutować i w kilku jak nie od razu to po jakimś czasie Pan Bóg jak będziemy Go o to prosić niechybnie nas wspomoże
czy wolniej czy szybciej, to bez znaczenia jeśli się wierzy w to co robi. Istnieją statystyki prowadzone przez jakichś zwolenników kościoła domowego czy komórkowego prorokujące lawinowe wzrosty, ... niebezpieczeństwo polega na naiwnym oczekiwaniu po "takich samych działaniach" w np. moim przypadku, takich samych efektów jak u "niego", kogoś kto ma jakąś super metodę. Po pierwsze nie da się niczego powielić, po drugie, to nie my nawracamy, nawet jeśli nawracamy kogoś, to raczej Bóg pociąga do siebie nawet powiedzmy przez takiego osła jak ja ;)

ZAMOS napisał/a:
przekonywanie wszystkich i wszędzie o ZGODZIE I WZAJEMNYM SZACUNKU, a z czasem przyjdzie zrozumienie i może prawdziwa miłość braterska, która tak podoba się naszemu Zbawicielowi.
Moim zdaniem warto mówić, natomiast będąc realistą i wierzącym od 27 lat, wiem, że czy się mówi czy się nawet okazuje, może nawet poświęca, i tak ludzie nie będą spełniali naszego ideału. My tak naprawdę mamy robić swoje, wypełniać my przykazania Jezusa, miłować chociaż są nieprzyjaźni ludzie, nawet ci, którym nie wypada być wrogimi, ale są, i tego nie zmienimy, to mogą zmienić jedynie oni sami. To że będziemy im głosić miłość, nie zaszkodzi, a jeśli się opamiętają, lepiej wystartują. Jeśli.

ZAMOS napisał/a:
Jakuba, 1/5 Jeśli zaś komuś z was brakuje mądrości, niech prosi o nią Boga, który daje wszystkim chętnie i nie wymawiając; a na pewno ją otrzyma.


i dalej

Jak. 1:9-11
9. A niech brat ubogi chlubi się z wywyższenia swego,
10. Bogaty zaś z poniżenia swego, gdyż przeminie jak kwiat trawy.
11. Albowiem słońce wzeszło z żarem swoim i wysuszyło trawę, i kwiat jej opadł, i uległo zniszczeniu piękno jego wyglądu; tak zmarnieje i bogacz na drogach swoich.
(BW)

kościół w domu, nawet jeśli Jakub, brat Jezusa który określa siebie Jego sługą, pisze ten list do Żydów żyjących po świecie, to kościół dostrzegający domowników. Łatwo zauważyć, że wielki, poważany Jakub, filar, apostoł, znający tyle tajemnic Pana, powtarza uproszczone kazanie na górze Jezusa, i dostrzega domy ubogich braci. Gdzie jest wywyższony ubogi? Tylko w kościele Jakuba, tylko tam wyjęty z tłumu, opatrzony i zaopatrzony w dobre słowo i nie tylko, podany nam jest ubogi jako wzór w kontraście bogacza, który ma się wstydzić kim jest, ma się zmienić, inaczej zmarnieje jak plewy. Od początku Jakub buduje więc kościół osadzony w domu.

Jak. 1:12
12. Błogosławiony mąż, który wytrwa w próbie, bo gdy wytrzyma próbę, weźmie wieniec żywota, obiecany przez Boga tym, którzy go miłują.
(BW)

popatrzmy, to ci, którym wiatr w oczy.

Jak. 1:16-17
16. Nie błądźcie, umiłowani bracia moi.
17. Wszelki datek dobry i wszelki dar doskonały zstępuje z góry od Ojca światłości; u niego nie ma żadnej odmiany ani nawet chwilowego zaćmienia.
(BW)

błądzą ci, którzy dogadzając sobie, lekceważą okazje służenia.

Jak. 1:18-19
18. Gdy zechciał, zrodził nas przez Słowo prawdy, abyśmy byli niejako pierwszym zarodkiem jego stworzeń.
19. Wiedzcie to, umiłowani bracia moi. A niech każdy człowiek będzie skory do słuchania, nieskory do mówienia, nieskory do gniewu.
(BW)

i zaraz Jk pisze o woli zrodzenia ich, czyli Jakuba i jego grupę przez Słowo prawdy. Nowonarodzenie w nauce Jezusa wynika z miłości Boga do człowieka. Bóg nie kocha się w zarozumialstwie, gadulstwie, nieprzebaczaniu itp.

Jak. 1:26-27
26. Jeśli ktoś sądzi, że jest pobożny, a nie powściąga języka swego, lecz oszukuje serce swoje, tego pobożność jest bezużyteczna.
27. Czystą i nieskalaną pobożnością przed Bogiem i Ojcem jest to: nieść pomoc sierotom i wdowom w ich niedoli i zachowywać siebie nie splamionym przez świat.
(BW)

taka jest jego religijność, pełna służenia, nie na pokaz, nie kłamliwa czy stronnicza.

Jak. 2:1-6
1. Bracia moi, nie czyńcie różnicy między osobami przy wyznawaniu wiary w Jezusa Chrystusa, naszego Pana chwały.
2. Bo gdyby na wasze zgromadzenie przyszedł człowiek ze złotymi pierścieniami na palcach i we wspaniałej szacie, a przyszedłby też ubogi w nędznej szacie,
3. A wy zwrócilibyście oczy na tego, który nosi wspaniałą szatę i powiedzielibyście: Ty usiądź tu wygodnie, a ubogiemu powiedzielibyście: Ty stań sobie tam lub usiądź u podnóżka mego,
4. To czyż nie uczyniliście różnicy między sobą i nie staliście się sędziami, którzy fałszywie rozumują?
5. Posłuchajcie, bracia moi umiłowani! Czyż to nie Bóg wybrał ubogich w oczach świata, aby byli bogatymi w wierze i dziedzicami Królestwa, obiecanego tym, którzy go miłują?
6. Wy zaś wzgardziliście ubogim. Czyż nie bogacze ciemiężą was i nie oni ciągną was do sądów?
(BW)

kościół rodem z domu nie powiela synagogi hierarchicznej

Mar. 12:38-40
38. I mówił w nauczaniu swoim: Wystrzegajcie się uczonych w Piśmie, którzy chętnie chodzą w długich szatach i lubią pozdrowienia na rynkach
39. I pierwsze krzesła w synagogach, i pierwsze miejsca na ucztach;
40. Którzy pożerają domy wdów i dla pozoru długo się modlą; tych spotka szczególnie surowy wyrok.
(BW)

Łuk. 11:41-43
41. Ale dajcie to, co wewnątrz, na jałmużnę, a oto wszystko dla was będzie czyste.
42. Lecz biada wam, faryzeusze, że dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z każdego ziela, a pomijacie prawo i miłość Boga; a wszak należało i to czynić, i tamtego nie zaniechać.
43. Biada wam, faryzeusze, że lubicie pierwsze miejsca w synagogach i pozdrowienia na rynkach.
(BW)

Łuk. 14:6-14
6. I nie mogli mu na to dać odpowiedzi.
7. Następnie, gdy zauważył, jak obierali pierwsze miejsca, powiedział do zaproszonych podobieństwo, tak do nich mówiąc:
8. Gdy cię ktoś zaprosi na wesele, nie siadaj na pierwszym miejscu, bo czasem zjawi się ktoś znaczniejszy od ciebie, także zaproszony,
9. Wtedy przyjdzie ten, który ciebie i tamtego zaprosił i powie ci: Ustąp temu miejsca; i wtedy ze wstydem będziesz musiał zająć ostatnie miejsce.
10. A gdy będziesz zaproszony i pójdziesz, usiądź na ostatnim miejscu, gdy zaś przyjdzie ten, który cię zaprosił, rzecze do ciebie: Przyjacielu, usiądź wyżej! Wtedy doznasz czci wobec wszystkich współbiesiadników,
11. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony,
12. Powiedział też do tego, który go zaprosił: Gdy dajesz obiad albo wieczerzę, nie zwołuj swoich przyjaciół ani swoich braci, ani swoich krewnych, ani bogatych sąsiadów, żeby cię czasem i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś już odpłatę.
13. Lecz gdy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych, ślepych.
14. I będziesz błogosławiony, bo nie mają ci czym odpłacić. Odpłatę bowiem będziesz miał przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych.
(BW)

Łuk. 20:45-47
45. A gdy cały lud słuchał, rzekł do uczniów.
46. Strzeżcie się uczonych w Piśmie, którzy chętnie chodzą w długich szatach i lubią pozdrowienia na placach i pierwsze krzesła w synagogach, i przednie miejsca na ucztach,
47. A pożerają domy wdów i dla pozoru długie modły odprawiają. Ci surowszy otrzymają wyrok.
(BW)

tych złych rzeczy nie da się zrobić przy małym stole w zwykłym mieszkaniu. Owszem, można ustawić tak krzesła, by jedno było ważniejsze, ale nie tak, jak to się daje robić w synagogach, zborach budynkach, katedrach, bazylikach.

Jak. 2:7
7. Czy to nie oni zniesławiają zacne dobre imię, które zostało nad wami wezwane?
(BW)

wracając do pyszałków, zniesławiają Jezusa, wypowiedziane imię nad pokutującymi kiedyś szczerze prostymi ludźmi. Nie wdając się tutaj w teologię, Jan Chrzciciel głosił pokutę bo kierował ich wzrok na mesjasza. A pyszałki teraz szermują Jezusem na prawo i lewo trzymając ziemskiej władzy, bo tak sobie wyobrażają służbę Bożą.

Jak. 2:8-9
8. Jeśli jednak wypełniacie zgodnie z Pismem królewskie przykazanie: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego, dobrze czynicie.
9. Lecz jeśli czynicie różnicę między osobami, popełniacie grzech i jesteście uznani przez zakon za przestępców.
(BW)

A takie jest przykazanie i prawo. Nic się nie zmieniło. Wszystko w Biblii jest.

Jak. 2:15-17
15. Jeśli brat albo siostra nie mają się w co przyodziać i brakuje im powszedniego chleba,
16. A ktoś z was powiedziałby im: Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i nasyćcie, a nie dalibyście im tego, czego ciało potrzebuje, coż to pomoże?
17. Tak i wiara, jeżeli nie ma uczynków, martwa jest sama w sobie.
(BW)

Taka mowa jest możliwa tam, gdzie nie ma jeszcze widzeń po godzinie w tygodniu kościół, i po nabożeństwie do domu się rozchodzą. W kościele mówią o wierze a w życiu o niej nie mówią. Tutaj kościół jeszcze nie miał furtki, tutaj brat czy siostra stoi koło domu, w ogrodzeniu zapada decyzja co zrobić z potrzebą. Dobry i zły kościół ma tutaj początek. Dobry jest otwarty i zapraszający w swoje granice, poszerzający je na zewnątrz, i wiara ma głęboki sens i cel.

Jak. 2:22
22. Widzisz, że wiara współdziałała z uczynkami jego i że przez uczynki stała się doskonała.
(BW)

a jakie uczynki robi kościół?

Jak. 2:26
26. Bo jak ciało bez ducha jest martwe, tak i wiara bez uczynków jest martwa.
(BW)


ma jeszcze wyczuwalny puls?
_________________
Szymon Piotr: Chrystus, Syn Boga Żywego
Jezus: Szymonie ty jesteś Kamień i na tej skale zbuduję Kościół Mój
Piotr (Kamień): Pan- przystąpcie do Niego, do Kamienia Żywego
i wy sami jako Kamienie Żywe
Kamieniem węgielnym… wzgardzili… niewierzący… budowniczowie
i skałą zgorszenia
 
 
Anowi 


Pomogła: 121 razy
Dołączyła: 02 Wrz 2007
Posty: 10070
Skąd: Bóg wie
Wysłany: 2012-11-14, 02:00   

leszed napisał/a:
ma jeszcze wyczuwalny puls?


jeszcze
_________________
nie jest bogaty ten, kto posiada wiele,
tylko ten, kto niewiele potrzebuje.
 
 
ZAMOS 
Lach

Pomógł: 76 razy
Wiek: 63
Dołączył: 19 Paź 2012
Posty: 2104
Skąd: Wieś pod Warszawą
Wysłany: 2012-11-15, 11:30   

leszed napisał/a:
a jakie uczynki robi kościół?


Utrzymanie kościoła kosztuje i pod płaszczykiem jego utrzymania kapłani żądają ciągle pieniędzy, a gdy już je zdobędą to z nich korzystają. Zrobiła by to zdecydowana większość ludzi, a ostatnimi czasy wszystkie grzeszki wychodzą na światło dzienne z powodu, łatwej komunikacji, Internetu i telefonów komórkowych. Tylko nielicznym udaję się przetrwać niezauważonym. Nie wiem jak w innych kościołach, ponieważ ich nie znam, ale u katolików moim zdaniem dzieje się najgorzej, ponieważ u nich doszedł jeszcze celibat, więc oprócz szeroko pojętej rozrywki i mody to w krk jest najwięcej dewiacji seksualnych z najgorszą w nich odmian – pedofilią. Ponieważ dostęp do dzieci mają zapewniony w dużej ilości z powodu nauki religii i różnych grup około kościelnych. Ponadto, na których dzieci i młodzież pod przewodnictwem niedouczonego katechety np. odnowa w duchu świętym wprowadza ich w stan odmiennej świadomości i otwiera ich ciała na atak demonów. Przeżyłem to doświadczenie na własnej córce, która z tych spotkań przychodziła w upojnym amoku jak po narkotykach. Zachowywała się jak by całkowicie straciła rozum i miałem poważny problem z wyciagnięciem jej z tego stanu. Udało mi się tylko, dlatego, że znałem te rytuały z ezoteryki i w porę ją uświadomiłem, co się z nią dzieje i dlaczego, oraz, że jak jest w tym stanie to nie rozmawia z Jezusem w jakimś bliżej mi nieznanym bełkocie tylko z jakimś demonem. W podobny stan wpadają członkowie kółek różańcowych, a że nie wiedzą, kogo wzywają to też potem mamy miliony opętanych niewolników maryii, a unaocznienie im, że dziwnie się zachowują po tych modlitwach wzbudza w nich taką zajadłość i agresję, że trudno to opanować nawet mi w domu z żoną. Odnoszę wrażenie, że kler niskiego szczebla jest nieświadomy swoich działań i brnie w to w tempie już ponaddźwiękowym. Jesteśmy bardzo zgodnym i wzajemnie się uzupełniającą rodziną, ale krk nas rozbija i kiedyś nie wystarczy mi pokory, uległości, spokoju i małżeństwo mi się rozleci. Nie twierdzę, że to ja ucieknę. Ludzie są coraz mądrzejsi, a i informacji jest już tak dużo, że można samemu szukać prawdy. Obawiam się o tych, co zostali już tak otumanieni, że tylko poważny wstrząs może ich opamiętać, ale to boli, więc trzeba chronić przed tym bólem, chociaż rodzinę i przyjaciół, tych najbardziej wartościowych. W małych grupach przyjaciół skupionych wokół problematyki i nauk Pisma Świętego może wiele zdziałać na rzecz Królestwa Bożego i Jego Króla. Pozbierać dla Niego zagubionych i tych, co się od niego odwrócili na korzyść maryii i świętych papieskich. Szczególnie, jeśli chodzi o młodzież bardzo niebezpieczna jest szkoła i tak powszechne nauki n.age. Tam nie ma miejsca na Pana Boga. Nauczają podobnie jak maryja. Jakaś mała afirmacja pozytywnego myślenia (całe USA w to wpadło, a teraz pogrąża się Europa). Chcesz być kochany to taki rytuał i talizman, w którym działa dobry duch, chcesz być bogaty, sławny, zdrowy, a kto nie chce, więc afirmuj działanie „dobrych” energii i mocy. One ci pomogą, jak tej czy tamtej wielkiej gwieździe pióra, kina, czy tv. Nawet biznes nie jest od tego wolny. Niby najmądrzejsi z mądrych i najbogatsi też budują swoje firmy w tych rytuałach, talizmanach i kształtach. Są wzorem dla młodych i niedoświadczonych pracowników, rządnych władzy, pieniędzy, sławy i przyjemności. W Ameryce południowej bandyci mają ołtarzyki z maryją i świętymi, którzy pomagają im w zabijaniu konkurencji, czy dłużników i nikt nie widzi w tym nic zdrożnego. Nawet światowe środowiska pedalskie mają swojego świętego i patrona w osobie „św. Sebastiana”, do którego się modlą prosząc o wsparcie i akceptację. Niby jest trend odejścia od wiary, ale każdy w coś wierzy! Nastąpiło tylko przekierowanie wiary z naszego Stwórcy i jego Syna Jezusa na inne mniej wymagające „ dobre” demony, czy duchy. W dużym kościele nie ma szansy na zbliżenie się do Boga, ponieważ wszystko jest ważniejsze od Niego. Natomiast w malutkim zborze domowym mamy znacznie większą szansę na uczciwość w tym, co wspólnie będziemy robili. Bardzo dużo ostatnio rozmyślam, co i jak mam robić by się nie dać sprowokować i ośmieszyć rozmawiając o Piśmie Świętym z przyjaciółmi, ponieważ źle użyte słowa zamiast wypromować prawdę Biblijną ośmieszają mnie i TEGO, KTÓREGO ONO NAM OBJAWIA. W obecnych czasach rządzą media i promowana przez nie moda, poprawność polityczna i obyczajowa. Ezoteryczny guru, lub wróżbita ma ogromny posłuch i szacunek, a kogoś, kto mówi o Panu Bogu, Jezusie i Jego nadchodzącym Królestwie uważa się za oszołoma. Doskonale to odczułem na własnym przykładzie mojej przemiany. Przyjaciele i bliscy, którzy znają mnie bardzo dobrze zaczynają nieśmiało wypytywać o to, co się stało i dlaczego, a świeżo poznani, (którzy znali mnie z opowieści) są lekko poruszeni i zdziwieni, więc szansa na powagę wiary jest, ponieważ w twarz nikt mi się nie śmieje. Polska jest krajem katolickim, a inne denominacje, co i kto by nie powiedział to sprawa marginalna. Doskonale wiedzą o tym media i wszyscy ci, co promują n.age, ewolucje, humanizm i inne wiary, które wywyższają tym demony, a mają prosty sposób poniżenia chrześcijan pokazując o. Rydzyka, J. Kaczyńskiego, emerytów pod pałacem prezydenckim i innych zacietrzewionych i nie bardzo rozgarniętych katolików. Nikt nie wie, że katolicy dawno chrześcijanami być przestali. Oni wielbią maryję, a to nie droga do zbawienia i Królestwa Bożego. Osobisty dobry przykład we własnym środowisku zrobi więcej niż największy kościół, który zawsze jest skażony władzą. Będąc sprawiedliwym w prawach Pana Boga nie przestępujemy praw świeckich, więc nic złego nie powinno się stać, jeżeli prawa świeckie i ich przedstawicieli będziemy ignorować, ale to inny temat i problematyka jednak też bardzo ważna.
Pozdrawiam Z.
 
 
Queza 
The Morning Star


Pomogła: 155 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 30 Mar 2012
Posty: 4702
Skąd: Bieszczady
Wysłany: 2012-11-15, 12:03   

ZAMOS napisał/a:
leszed napisał/a:
a jakie uczynki robi kościół?


Utrzymanie kościoła kosztuje i pod płaszczykiem jego utrzymania kapłani żądają ciągle pieniędzy, a gdy już je zdobędą to z nich korzystają. Zrobiła by to zdecydowana większość ludzi, a ostatnimi czasy wszystkie grzeszki wychodzą na światło dzienne z powodu, łatwej komunikacji, Internetu i telefonów komórkowych. Tylko nielicznym udaję się przetrwać niezauważonym. Nie wiem jak w innych kościołach, ponieważ ich nie znam, ale u katolików moim zdaniem dzieje się najgorzej, ponieważ u nich doszedł jeszcze celibat, więc oprócz szeroko pojętej rozrywki i mody to w krk jest najwięcej dewiacji seksualnych z najgorszą w nich odmian – pedofilią. Ponieważ dostęp do dzieci mają zapewniony w dużej ilości z powodu nauki religii i różnych grup około kościelnych. Ponadto, na których dzieci i młodzież pod przewodnictwem niedouczonego katechety np. odnowa w duchu świętym wprowadza ich w stan odmiennej świadomości i otwiera ich ciała na atak demonów.


Krzyż wygląda jak swastyka: http://www.youtube.com/watch?v=N-9UT1FipJk niech spoczywają w pokoju chciało by się powiedzieć, ale to spoczynek w Duchu Świętym jest.

Padają jak muchy.
 
 
leszed 
a/zrozumiały


Wyznanie: biblijne.com
Pomógł: 57 razy
Wiek: 52
Dołączył: 08 Sie 2009
Posty: 3656
Skąd: dostępny tylko na pw/www
Wysłany: 2012-11-15, 13:52   

Anowi napisał/a:
jeszcze
słusznie iwonA

ZAMOS napisał/a:
Utrzymanie kościoła
To jest formuła kościelna nastawiona na ilość. Oczywiście wielu duchownych różnych wyznań nie robi tego dla pieniędzy czy sławy. Problem jest głęboki, bo wszyscy muszą się jakoś utrzymywać, a misja powinna być wielkiej wagi służbą, w której już apostołowie mogli przymierać głodem, gdy ludzie tą służbę lekceważyli. Misjonarz to też nie samobójca, poza tym może mieć żonę, kobieta męża, dzieci, i wykonywać swoją pracę, tak jak zawodowo. Czym się to różni od systemów kościołów wielkich? Chodzi o praktykę, chodzi o serce w każdym. Problem polega na tym, że prawdziwy apostoł czy misjonarz nie żąda, co najwyżej umawia się na określone zapłaty.

Konkretne problemy u Zamosa wymagają odrębnego omówienia. Nie zamierzam tutaj teraz. Faktem jest, że małe kościoły mają problemy zbliżone do rodzinnych, domowych; duże organizacje prócz powyższych nabywają dodatkowe. Nie oznacza to iż małe nie mogą się łączyć w większe organizacje, tak przecież powstawało chrześcijaństwo. Małe grupy się wzajemnie wspierały.

Wracając jeszcze do funkcjonowania kościołów powszechnie. Powtarzam, iż nie chodzi o wyjście z kościołów dla zasady (lepszego pomysłu na kościół). Jest to sprawa indywidualna. W NT widać, iż nikt na siłę nie odchodził z synagog, czyli jeśli jest dobrze, niech tak pozostanie, natomiast czemu do tego "dobrze" nie miałoby być "lepiej"? Małe kościoły domowe również korzystają z kościołów większych i z zalet które one jeszcze posiadają, o ile nie upadły całkowicie. Rzecz rozgrywa się o wolność. Problem jest wtedy, jeśli duże kościoły zawierają elementy sekciarskie (a mogą je mieć nawet te największe) polegające na tym, że uważa się, że "tylko mój kościół, a inne nie". W drugą stronę tak samo, małe mogą stawać sektami, tak jak każda grupa ludzi może. Tyle że duży, znany kościół może dobrze to ukrywać, mały podasz na policję i już są podejrzani za sam donos.
_________________
Szymon Piotr: Chrystus, Syn Boga Żywego
Jezus: Szymonie ty jesteś Kamień i na tej skale zbuduję Kościół Mój
Piotr (Kamień): Pan- przystąpcie do Niego, do Kamienia Żywego
i wy sami jako Kamienie Żywe
Kamieniem węgielnym… wzgardzili… niewierzący… budowniczowie
i skałą zgorszenia
 
 
Teresa 

Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 02 Paź 2012
Posty: 201
Wysłany: 2012-11-16, 20:34   

ZAMOSIE, na Twój post mogę odpowiedzieć, że masz wiele racji, co do spraw dziejących się w tym świecie. My jednak tego świata nie zmienimy, ale świat może z nami bardzo wiele. Już dzisiaj to cytowałam w innym poście, no może bez 22W , sam Jezus powiedział:
Ew. Mat. 10R 22W „ I będziecie w nienawiści u wszystkich dla imienia mego, ale kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.
23W A gdy was prześladować będą w jednym mieście, uciekajcie do drugiego; zaprawdę powiadam wam: Zanim zdążycie obejść miasta Izraela, Syn Człowieczy przyjdzie.”

Uciekać do innego miasta może oznaczać dla nas, kierować nasze myśli z Sodomy i Gomory do Jeruzalem niebieskiego.
Życie w malutkim zborze, gdzie dwóch lub trzech w imieniu moim, tam Ja z nimi( tak powiedział Jezus) uczy życia w prawdzie(w woli Boga). Bóg daje mądrość człowiekowi, która dopomaga unikać spraw, które powodują spory i stwarzają takie sytuacje, że nie daje się żyć.
Oczywiście jako rodzice musimy mieć wpływ na postępowanie dorastających dzieci. Kochamy je i mamy odpowiedzialność, jednak nasz wpływ kończy, gdy dzieci postanawiają być samodzielne.
Napisałeś:
<<< Natomiast w malutkim zborze domowym mamy znacznie większą szansę na uczciwość w tym, co wspólnie będziemy robili.>>>


Oczywiście, ale trzeba pamiętać, że nikt nikomu nie może niczego narzucać. To Bóg zradza, obdarza swoim Duchem i przez Ducha Św. w Swoim Słowie kształtuje( prowadzi) swoje dzieci. Jeśli wierzymy w Boga, to musi to oznaczać, że darzymy Boga pełnym zaufaniem i że Bóg wie wszystko najlepiej.

Dalej napisałeś:
<<<<Jesteśmy bardzo zgodnym i wzajemnie się uzupełniającą rodziną, ale krk nas rozbija i kiedyś nie wystarczy mi pokory, uległości, spokoju i małżeństwo mi się rozleci. Nie twierdzę, że to ja ucieknę.>>>


Trzymaj to, co masz i nie pozwól, by szatan zniszczył Waszej miłości.

Ew. Łuk. 6R 45W „ Człowiek dobry z dobrego skarbca serca wydobywa dobro, a zły ze złego wydobywa zło; albowiem z obfitości serca mówią usta jego.”

Staraj się korzystać z mądrości Bożej, nie odpowiadaj na złorzeczenia. Pamiętaj, że prawdziwy skarb jest w skarbcu( miejscu ukrytym), aby go nie ukradziono. Zło dobrem zwyciężaj.
Kiedy ktoś się drze, to ja np. uważam, że jeżeli jedna osoba się wydziera to nie jest to kłótnia, a postronni stwierdzą, że drze się jakiś psychiczny. Ja tego uczyłam się wiele lat, ale dzięki temu moje małżeństwo trwa już prawie 40 lat.
Bardzo kocham Boga i Jego Słowo, dążę do życia w czystości Prawdy Bożej, a mój kochany mąż nie uznaje w ogóle Boga. Dla niego po prostu Go nie ma. Miałam przeróżne doświadczenia, ale dzięki bliskości Słowa Bożego, te doświadczenia umocniły tylko moją wiarę, tak jak ćwiczenia gimnastyczne wzmacniają ciało.
Dalej napisałeś:
<<<<W małych grupach przyjaciół skupionych wokół problematyki i nauk Pisma Świętego może wiele zdziałać na rzecz Królestwa Bożego i Jego Króla. Pozbierać dla Niego zagubionych i tych, co się od niego odwrócili na korzyść maryii i świętych papieskich. Szczególnie, jeśli chodzi o młodzież bardzo niebezpieczna jest szkoła i tak powszechne nauki n.age. Tam nie ma miejsca na Pana Boga.
Bardzo dużo ostatnio rozmyślam, co i jak mam robić by się nie dać sprowokować i ośmieszyć rozmawiając o Piśmie Świętym z przyjaciółmi, ponieważ źle użyte słowa zamiast wypromować prawdę Biblijną ośmieszają mnie i TEGO, KTÓREGO ONO NAM OBJAWIA. >>>>>>

To też przerabiałam w swoim życiu i musiałam zapamiętać i dać wiarę Słowu Bożemu, że Bóg sam zradza swoje dzieci. On patrzy z nieba na serca ludzi. Jezus powiedział:

Ew. J 17R 6W „ Objawiłem imię twoje ludziom, których mi dałeś ze świata; twoimi byli i mnie ich dałeś, i strzegli słowa twojego.”

Jezus przed powołaniem dwunastu modlił się do Boga całą noc. Więc jeżeli chcemy być Jego nasladowcami, pozostaje nam modlitwa i zaufanie, że Bóg widzi od nas lepiej, bo zna serca ludzkie.
My możemy być odbiciem Jego światłości , jak jakaś maleńka gwiazdka na niebie odbijąca promienie słońca. Wierzyć w Boga oznacza odpowiedzialność, by zamiast światłości nie reklamować ciemności.
_________________
Iz. 55R 8W " Bo myśli moje, to nie myśli wasze, a drogi wasze, to nie drogi moje - mówi Pan."
 
 
ZAMOS 
Lach

Pomógł: 76 razy
Wiek: 63
Dołączył: 19 Paź 2012
Posty: 2104
Skąd: Wieś pod Warszawą
Wysłany: 2012-11-17, 17:21   

Teresa napisał/a:
Staraj się korzystać z mądrości Bożej, nie odpowiadaj na złorzeczenia.


Z tym sobie jakoś radzę ponieważ mam już 55 lat i wiele zobaczyłem, zakosztowałem, dotknąłem i na własnej skórze doświadczyłem wzlotów, upadków i znów wzlotów, a więc TROCHĘ przeżyłem i mam spore doświadczenie zawodowe (kilkanaście, w których się dobrze sprawdziłem i kilka, których jeszcze nie opanowałem w pełni, ale się z coraz większym powodzeniem uczę), życiowe i kulturowe wielu narodów w śród, których żyłem, gdzie wartości i sposób życia jest bardzo odległy od naszego. Dzięki mojemu spokojowi i wyrozumiałości nigdy nie popadłem w konflikt większy niż by go nie można było słownie zażegnać. Nie uważam jednak, że to dobry sposób na życie, ponieważ dogadywanie się np. z muzułmaninem, chińczykiem, czy Indianinem w jakiejś części tolerujemy ich kłamliwe niebezpieczne bałwochwalcze wierzenia i wartości życiowe kłócące się z naszymi, czyli chrześcijańskimi. W Objawieniu

Jana 18/4. I usłyszałem inny głos z nieba mówiący: Wyjdźcie z niego, ludu mój, abyście nie byli uczestnikami jego grzechów i aby was nie dotknęły plagi na niego spadające, …

Co ja rozumiem, iż nie należy spoufalać się z ludźmi, o których było powyżej i nie tyko nimi. Akceptacja, a więc i tolerancja na takie zachowania powinna być raczej zaniechana, ale znów czy ja mam rację, czy mam prawo ich negować, czy nie jest to sprzeczne z drugą częścią poniższego wersetu:

„Mateusza 22:37...Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej. 38 To jest największe i pierwsze przykazanie. 39 A drugie podobne temu: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. 40 Na tych dwóch przykazaniach opiera się cały zakon (Prawo) i prorocy.”,

Tolerancji, spokoju, pokory, wytrwałości i siły umysłu połączonego z ciałem nauczyłem się podczas szkoły japońskich sztuk walki. Potrafię zapanować nad złością i odwetem w zadziwiający nawet dla mnie sposób. Na zimno i bez zgubnych emocji idę do przodu i ciężko mnie zatrzymać bez „armat” jak jestem przekonany do tego, co robię i, że robię to dobrze. Widzę tu jednak duże niebezpieczeństwo, ponieważ już nie raz sam doszedłem do tego, że w jakiejś kwestii się myliłem, ale otoczenie nie dało rady mnie z błędu wyprowadzić. Dlatego teraz w kwestii wiary i Pisma Świętego tak bardzo jestem ostrożny w przyjmowaniu sposobu myślenia „autorytetów” ewangelistycznych tych obecnych jak również tych, którzy tworzyli ich kanony i interpretacje na początku kościoła katolickiego, za którym poszły wszystkie inne denominacje chrześcijańskie, nawet jak są w ostrej retoryce z dogmatami krk to korzystają z jego kanonu Pisma Świętego, więc właściwie różnią się niewiele. Rozwijając różnice załapiemy, że np. Świadkowie Jehowy nie uznają Chrystusa za Boga, a katolicy dołożyli maryję i świętych, to znów adwentyści trzymają się uświęcenia sabatu i inni z drobnymi odstępstwami ujmując, dodając, czy trwając w niezmienności pięcioksięgu mówią, że to oni w należyty sposób wielbią Jedynego Najwyższego i Prawdziwego Boga. Komu więc wierzyć? Z kim się związać? Może jednak najlepiej w samotności i ciszy prosić jak nauczał:

Jakuba 1: 5 Jeśli zaś komuś z was brakuje mądrości, niech prosi o nią Boga, który daje wszystkim chętnie i nie wymawiając; a na pewno ją otrzyma. 6 Niech zaś prosi z wiarą, a nie wątpi o niczym! Kto bowiem żywi wątpliwości, podobny jest do fali morskiej wzbudzonej wiatrem i miotanej to tu, to tam. 7 Człowiek ten niech nie myśli, że otrzyma cokolwiek od Pana,

Wydaje mi się, że mam głęboką wiarę. Modlę się o dar zrozumienia Pisma Świętego. Staram się żyć w zgodzie z tym, co dał i nakazał nam Jezus, ale z każdej strony mówią mi, że się mylę, że to nie tak, że błądzę. Już wiem, już jestem spokojny, już się cieszę, że jest szansa i nagle znów mi coś napiszą i jestem na powrót jak ta fala z wersetu powyżej. Niby to są małe wątpliwości w kwestii, co jest, a co nie jest grzechem, jednak jak je w myślach rozwinę to nie wiem jak mam postępować. Na ten przykład jak kiedyś tutaj coś napisałem, ktoś zarzucił mi wielbienie p. Kubika. Nie wiedziałem, ale zadałem sobie trud i znalazłem jego stronę. Zacząłem czytać, co ten pan tam pisze i „styki” w mózgu znów mi się zwarły. Nie znaczy to, że „łyknąłem” wszystko, co tam napisane, a wręcz z wieloma teoriami się nie zgadzam, jednak większości jego sensacjom nie potrafię się oprzeć i wzbudza to we mnie niepewność postrzegania Pisma Świętego i siebie. Uprawiając wróżbiarstwo kartami tarota musiałem, żeby to zrozumieć, przerobić prawie wszystkie wierzenia, mity i symbolikę starożytnych kultur z nimi związaną. Kiedyś widziałem, że wszędzie jest tego pełno, również w kościołach, ale mnie to tak nie przerażało jak teraz po odrzuceniu tych praktyk odczytywania symboli i rytuałów, a które doskonale znam i wiem jak je stosować, żeby zadziałały w połączeniu z odpowiednimi technikami oddechu i wizualizacji. Jak się przed tym wszystkim bronić by nie dać się zwariować? Jak chciałbym tutaj opisać wszystkie moje spostrzeżenia i targające mną na wszystkie strony obawy to i 500 stron było by mało. W tak zwanym kościele domowym byłbym wolnym od tego typu zagrożeń. Jednak musiałoby to być grono przyjaciół już z jakąś wiedzą, ponieważ nie chciałbym rozmawiać z pozycji kogoś, kto by ich uczył nic samemu nie wiedząc. Potrzebuję i szukam ludzi, którzy są bardziej wierzący i mniej skażeni ode mnie, ponieważ nie mogę przejść obojętnie obok np. podniesienia na mszy w kościele, gdzie 1000 ludzi nic nie podejrzewając modli się do słońca, ale powiedzcie to katolikom, przecież oni nie modlą się do monstrancji tylko do Jezusa. Źle to rozumiesz powiedzą. Bluźnisz heretyku wykrzyczą! Przecież Bóg nie dopuścił by tego jak by mu to się nie podobało i tak dalej i dalej. Dzisiaj szukam sam i mam nadzieję, że kiedyś ktoś mnie wprowadzi na drogę, która może i łatwa nie jest, ale jest prawdziwa!!!
 
 
leszed 
a/zrozumiały


Wyznanie: biblijne.com
Pomógł: 57 razy
Wiek: 52
Dołączył: 08 Sie 2009
Posty: 3656
Skąd: dostępny tylko na pw/www
Wysłany: 2012-11-17, 19:14   

A to fajnie Tereso i Zamosie, możemy porozmawiać. Jeszcze trochę i gotów bym zaproponować tutaj, w tym wątku kościół domowy internetowy właśnie z wami.

Co sądzicie, jeśli można teraz, o tym, jak powinien funkcjonować kościół domowy w ciągu załóżmy jednego przykładowego tygodnia? Eksperyment otwarty, zbieram opinie, na razie pierwsze skojarzenia, ile pomysłów przyjdzie nam do głowy.
_________________
Szymon Piotr: Chrystus, Syn Boga Żywego
Jezus: Szymonie ty jesteś Kamień i na tej skale zbuduję Kościół Mój
Piotr (Kamień): Pan- przystąpcie do Niego, do Kamienia Żywego
i wy sami jako Kamienie Żywe
Kamieniem węgielnym… wzgardzili… niewierzący… budowniczowie
i skałą zgorszenia
 
 
Teresa 

Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 02 Paź 2012
Posty: 201
Wysłany: 2012-11-18, 06:22   

leszed napisał/a:
A to fajnie Tereso i Zamosie, możemy porozmawiać. Jeszcze trochę i gotów bym zaproponować tutaj, w tym wątku kościół domowy internetowy właśnie z wami.

Co sądzicie, jeśli można teraz, o tym, jak powinien funkcjonować kościół domowy w ciągu załóżmy jednego przykładowego tygodnia? Eksperyment otwarty, zbieram opinie, na razie pierwsze skojarzenia, ile pomysłów przyjdzie nam do głowy.


Dobrze jest jeśli przychodzi do głowy to, co jest według woli Boga, ja zawsze tego pragnę.
W Dz. Ap. jest przede wszystkim pokazana praca wysłanników Jezusa, co z kolei powodowało rozwój społeczności, które spotykały się po domach. Jednak trzeba pamiętać, że ci wysłannicy, pobierali nauki u samego Chrystusa i po zesłaniu Ducha mieli pełne zrozumienie tego wszystkiego, czego On nauczał.

Spotykający się wierni dzielili się Słowem trwając w nauce Apostolskiej.

Dz. Ap. 2R 42W „ Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie.
46W Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca.”[/]

Jest potrzeba pamiętania o czczeniu Boga w duchu i prawdzie i tej idei się trzymam.

Więc przyjęłam do wiadomości, że duchową świątynią jest człowiek, w którym mieszka Duch Boży.

[i]1Kor.3R 16W „ Czy nie wiecie, że świątynią Bożą jesteście i że Duch Boży mieszka w was?”


Codzienne przebywanie w świątyni, powinno być powinnością obcowania ze Słowem Bożym( modlitwa i czytanie Biblii) każdego dnia( codziennie).

W Dziejach Ap. Napisane jest, co robili ci co uwierzyli. A robili to, co rozumieli.
Nie jest napisane, że to był wymóg czy nakaz. Wszystko robili z własnej woli.
Historia jednak pokazuje, że szczerość ludzi była zawsze wykorzystywana przez fałszywych nauczycieli. Więc oprócz szczerości jest bardzo ważne przewijające się w naukach Jezusa słowo, bądźcie czujni( rozważni).

Najbardziej cenię to, że wierni trwali w nauce Apostolskiej, w łamaniu chleba i w modlitwie.

Podobają mi się wskazówki Pawła z 1L do Kor.14R( w interlinearnym przekładzie Polsko-Greckim)

26W „ Co więc jest, bracia? Kiedy schodzicie się, każdy śpiew ma, nauczanie ma, objawienie ma, tłumaczenie ma, wszystko ku budowaniu nich się staje

To jest chyba najważniejsze w społecznościach. Dzielenie się nie tylko symbolicznie chlebem i winem, ale przede wszystkim Słowem, które podczas codziennego przebywania w świątyni( przybytku) porusza nasze serca i dodaje nadziei, sił i pragnień uczestnikom do rozważań nad Słowem Bożym.

Życzę przyjemnego dnia.
_________________
Iz. 55R 8W " Bo myśli moje, to nie myśli wasze, a drogi wasze, to nie drogi moje - mówi Pan."
 
 
leszed 
a/zrozumiały


Wyznanie: biblijne.com
Pomógł: 57 razy
Wiek: 52
Dołączył: 08 Sie 2009
Posty: 3656
Skąd: dostępny tylko na pw/www
Wysłany: 2012-11-18, 18:18   

Teresa napisał/a:
Spotykający się wierni dzielili się Słowem trwając w nauce Apostolskiej.
Nauka, Słowo- powiedzmy Biblia.
Być może dałoby się utrzymać jakąś regularność co do rozważań biblijnych, czy to codziennie, co tydzień, a może jakoś inaczej. Z własnej woli. W przypadku idealnym pozostawałaby tutaj jednomyślność. Wiadomo, że o to trudno, życie Kościoła nie jest idealne.
Teresa napisał/a:
Dz. Ap. 2R 42W „ Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie.
46W Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca.”[/]

Jest potrzeba pamiętania o czczeniu Boga w duchu i prawdzie i tej idei się trzymam.

Wspólnota. Była to organizacja o wspólnych wartościach płynących z nauki Jezusa, przynajmniej na początku. Wspólnota ograniczała się ramami które ustalił sam Jezus, gdy przekracza się pewne granice, wychodzi się poza wspólnotę. Od razu przychodzi do głowy kwestia dzieci i osób zależnych od członków wspólnoty ale nie będących jej członkami, bo chodzi o dobrowolność przystąpienia do niej, wystąpienia z niej.
Łamanie chleba. Dotyczyć musiało wspólnotę i owych "sympatyków". Nie pisze iż łamanie chleba było ograniczone do czysto członków zgromadzenia. Był to posiłek, niekoniecznie symboliczny- to pomysł późniejszy. Taki posiłek był możliwy nawet kilka razy dziennie.
Modlitwa. Nie wiem jak często się modlono, jak to się robiło. Jest to intymna sprawa- człowiek i Bóg, bywa iż modli się razem kilka osób, bo znamy biblijne przypadki, także bywa przekroczenie w tej sferze norm opisane w NT.
Świątynia. Nie ma jej, są różne ekwiwalenty, bo kościoły chrześcijańskie często nawiązują do niej. Ale wyobraźmy sobie, że świątynia chrześcijaństwu nie jest konieczna. Kościół prześladowany obywa się bez niej zawsze.
Teresa napisał/a:
Jezusa słowo, bądźcie czujni( rozważni).

Szczerość a czujność. Istnieją jakieś granice zarówno naszej niezależności jak i wylewności, dawania siebie. Czujność dotyczy różnych spraw, wiadomo iż szatan próbuje kusić, oszukiwać, kraść i zabijać a potem wielu ludzi zostaje poranionych, ograbionych oraz używanych przez szatana czy o tym wiedzą czy nie. Kościół nie może się rekrutować z tych ostatnich- świadomych narzędzi szatana, bo to rozwali i wielokrotnie rozwalało kościoły czy to jako organizacja czy jako poszczególne wspólnoty.
Teresa napisał/a:
26W „ Co więc jest, bracia? Kiedy schodzicie się, każdy śpiew ma, nauczanie ma, objawienie ma, tłumaczenie ma, wszystko ku budowaniu nich się staje”

Śpiew. Kościół śpiewał, ludzie śpiewali i śpiewają. Oprócz tego recytuje się różne utwory, niektóre mają specyficzne formy które same w sobie wnoszą coś do słów. Muzyka zawsze jest obecna w życiu człowieka.
Objawienie. Istnieje w NT wiele objawień. Każdy mógł je otrzymać od Boga, każdemu Bóg chciał je wg swojej woli dawać. Tymi objawieniami zdrowy kościół się dzielił i akceptował, to było i powinno być wzmocnieniem ludzi. Niekiedy objawieniem były języki różne- to do osobistego, duchowego zbudowania lub inne dla całych wspólnot (o ile było ich tłumaczenie). Jeszcze inne były cudownym przekazem dla obcokrajowców.

To bardzo dużo wnosi od Ciebie Tereso, co ja sobie tak poukładałem. Już wcześniej zauważyłem, iż miałabyś wiele do przekazania budującego np. wspólnotę, tak jak nas buduje na internecie.
_________________
Szymon Piotr: Chrystus, Syn Boga Żywego
Jezus: Szymonie ty jesteś Kamień i na tej skale zbuduję Kościół Mój
Piotr (Kamień): Pan- przystąpcie do Niego, do Kamienia Żywego
i wy sami jako Kamienie Żywe
Kamieniem węgielnym… wzgardzili… niewierzący… budowniczowie
i skałą zgorszenia
 
 
leszed 
a/zrozumiały


Wyznanie: biblijne.com
Pomógł: 57 razy
Wiek: 52
Dołączył: 08 Sie 2009
Posty: 3656
Skąd: dostępny tylko na pw/www
Wysłany: 2012-11-18, 20:33   

Myślę jeszcze, że niezbywalnym elementem kd musi być co naturalne pomaganie sobie.

Pomoc. Ludzie wg wzorca NT pomagają sobie we wszystkim. W życiu, w problemach, w radościach się radują, w smutkach także smucą. Tu mają kanalizować się ambicje, tu sprawdza się chrześcijaństwo w praktyce. Największym nieprzewidywalnym polem jest codzienne życie. To jest trudniejsze niż powtórzyć to, co jest napisane w Biblii, zaintonować pieśń regularną, czy powtarzać modlitwy.
Misja. Nie podlega to ramom dni czy tygodni, ale Kościół Jezusa wypełnia swoje posłannictwo także jako zwyciężanie, ekspansja tam, gdzie króluje zło i świat. To również należy do rzeczy trudniejszych, ale także wspieranych przez Boga. Jest to inaczej nazwana pomoc, bo może jest to robota inna, może niewdzięczna, wśród sprzeciwów i wyrzeczeń.
Pojednanie.Nic na siłę jak to mówią. Chrześcijaństwo oraz świat jest podzielony. Pełno sekt, wielkich i mniejszych kościołów, religii i światopoglądów. Ale w tym wszystkim jest jeden, człowiek. Jezus modlił o jedność Kościoła. Warto o tym pamiętać. Jest to m.in. to co próbowałbym tutaj robić.
_________________
Szymon Piotr: Chrystus, Syn Boga Żywego
Jezus: Szymonie ty jesteś Kamień i na tej skale zbuduję Kościół Mój
Piotr (Kamień): Pan- przystąpcie do Niego, do Kamienia Żywego
i wy sami jako Kamienie Żywe
Kamieniem węgielnym… wzgardzili… niewierzący… budowniczowie
i skałą zgorszenia
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 10