Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność. (List do Galatów 5:21-22)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Ateisty z powodów własnego dogmatu nie ma na tym forum.
Autor Wiadomość
filopolityk 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 23 Lis 2012
Posty: 30
Wysłany: 2012-11-23, 17:39   Ateisty z powodów własnego dogmatu nie ma na tym forum.

Ateista to człowiek który nie poszukuje Boga ?
Dam znak zapytania na początku dyskusji (o ile takowa się rozwinie ).

Czekam na wasze opinie .
 
 
Marius Bienius 


Pomógł: 44 razy
Wiek: 40
Dołączył: 09 Wrz 2012
Posty: 732
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 2012-11-23, 18:10   

Moim zdaniem negujący istnienie Boga. Czyli pewnie Go nie szuka :-)
_________________
"Zobaczyć świat w ziarnku piasku, niebiosa w jednym kwiecie z lasu,
W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar, w godzinie nieskończoność czasu"
 
 
Kapral 


Wyznanie: Wierze w Boga i Jezusa
Wiek: 27
Dołączył: 15 Lut 2012
Posty: 35
Wysłany: 2012-11-24, 21:59   

Ja myslę, że nie tyle nie szukający, co nie potrafiący go znaleźć. Nic w tym dziwnego, to jest przecież wiara. Gdybyśmy to wiedzieli, na cóż byłaby nam wiara.
_________________
http://www.youtube.com/watch?v=hl7C0o1xwIA
 
 
filopolityk 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 23 Lis 2012
Posty: 30
Wysłany: 2012-11-25, 00:55   

Kapral napisał/a:
Ja myslę, że nie tyle nie szukający, co nie potrafiący go znaleźć. Nic w tym dziwnego, to jest przecież wiara. Gdybyśmy to wiedzieli, na cóż byłaby nam wiara.


Z tą różnicą ,że wiara to nie dokońca wiara :) Ok zaraz zprecyzuje . Nie do końca wiara w Boga to tylko wiara, jeśli wiara w Boga to tylko wiara to jak możliwa jest do niego miłość???
Jeśli jesteśmy samotni to nie pałamy miłością do kogoś kto "być może" w przyszłości będzie tym jedynym/jedyną . Nie kochamy tej osoby dopóki jej nie spotkamy. Jednak możemy wierzyć ,że gdzieś istnieje . Taki jest realizm czasu teraźniejszego. W takim razie czy możemy kochać Boga jedynie na podstawie wiary?
Moja odpowiedź (logiczna sądzę) brzmi NIE. W takim razie człowiek tzw "człowiek wiary" wie ,że Bóg istnieje .
Ta wiedza jednak nie pochodzi od zmysłów ciała bo i Bóg nie jest cielesny jak my. To bardziej wiedza pozazmysłowa, kosmiczna, uczuciowa ....

Ateista to człowiek interesujący się sprawami wiary i dyskutujący z wierzącymi? Ponieważ ciągle widzę kłótnie ateistów(o ile nimi są) z teistami . Czy ateista może być antyklerykałem(czy nie staje się łagodnym czynnikiem zła czyli łagodnym"satanistą ,choć zbyt mocne to określenie ) czy to może agnostycy którzy opowiadając się po stronie niewiary czują ,że nie wiedzą czy COŚ TAM JEST czy nie ?
 
 
filopolityk 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 23 Lis 2012
Posty: 30
Wysłany: 2012-11-25, 01:00   

Marius Bienius napisał/a:
Moim zdaniem negujący istnienie Boga. Czyli pewnie Go nie szuka :-)
I sprawami i niuczesniczący w tym temacie taki rzekłbym "kpiący cynik" typu - "phi"albo "pff" ... :lol:
 
 
filopolityk 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 23 Lis 2012
Posty: 30
Wysłany: 2012-11-25, 01:03   

Marius Bienius napisał/a:
Moim zdaniem negujący istnienie Boga. Czyli pewnie Go nie szuka :-)
I

Tylko to dwie właśnie różne sprawy które chciałbym rozróżnić..czy ateista to aktywny człowiek NEGUJĄCY istnienie Boga i walczący z wszelkimi przejawami w jego mniemaniu "kłamstwami ,że Bóg istnieje"...

czy właśnie jest to człowiek nie interesujący się zupełnie tymi sprawami i nieuczesniczący w tym temacie taki rzekłbym "kpiący cynik" typu - "phi"albo "pff" ... :lol:
 
 
Marius Bienius 


Pomógł: 44 razy
Wiek: 40
Dołączył: 09 Wrz 2012
Posty: 732
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 2012-11-25, 09:09   

filopolityk napisał/a:
Marius Bienius napisał/a:
Moim zdaniem negujący istnienie Boga. Czyli pewnie Go nie szuka :-)
I

Tylko to dwie właśnie różne sprawy które chciałbym rozróżnić..czy ateista to aktywny człowiek NEGUJĄCY istnienie Boga i walczący z wszelkimi przejawami w jego mniemaniu "kłamstwami ,że Bóg istnieje"...

czy właśnie jest to człowiek nie interesujący się zupełnie tymi sprawami i nieuczesniczący w tym temacie taki rzekłbym "kpiący cynik" typu - "phi"albo "pff" ... :lol:


Znam i takich i takich.
Więc to pewnie zależy od danej osoby.
_________________
"Zobaczyć świat w ziarnku piasku, niebiosa w jednym kwiecie z lasu,
W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar, w godzinie nieskończoność czasu"
 
 
Kapral 


Wyznanie: Wierze w Boga i Jezusa
Wiek: 27
Dołączył: 15 Lut 2012
Posty: 35
Wysłany: 2012-11-25, 15:07   

Filo, według mnie całe nasze życie to jedna wielka wiara. Pytanie tylko czy uwierzysz w prawdę czy w kłamstwo. Tak to ujmę, chociaż dla mnie tu nic nie jest oczywiste. Ok, to twoja regułka, wierzysz w to, ok. Ja mogę w to wierzyć bądź nie, jednak nigdy nie będę do końca wiedział czy to prawda czy nie. Nie sądzisz, że mogę nie wiedzieć czy Bóg istnieje i kochać go poprzez swą wiarę. Zresztą kim ja jestem by Boga kochać. Mogę być mu wdzięcznym ale kochać go. Z pewnością nie tak jak kocham drugiego człowieka. I to też jest trudne dla mnie, bo tak samo podlega mojej wierze. I jak wiary tak i tego nie potrafię pojąć i wytłumaczyć...
 
 
filopolityk 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 23 Lis 2012
Posty: 30
Wysłany: 2012-11-25, 22:24   

@Kapral napisałeś ,że kochasz przez wiarę. Jednak czy da się robic coś przez coś? .Są te 3 jak mawia pismo "wiara, nadzieja i miłość" jak sam wiesz w takim razie są one rozróżnione wiara nie może być miłośćią bo jak mówi dalsza część pisma "z tych trzech najważniejsza jest miłość".
Kto wie może tutaj tkwi klucz do miłości Boga przez ateistów , pomimo niewiary w niego. Jeśli najważniejsza jest miłość to może wystarczy kochać "Coś,kogoś" kto nas stworzył(co możemy nazwać wdzięcznośćią). i roztaczać miłość do bliźnich .
Problem w tym ,że ateiści nie czytują pisma a także nie wiem czy jest choć jeden z nich który powie ,że dla niego w życiu miłość do bliźniego a także wdzięczność za moje istnienie jest najważniejsza.
Jeśli mówisz ,że do końca tego nie rozumiesz ... to czy to jest dobre?
Czy ksiądz nie potrafiący odpowiedzieć na pytanie dlaczego grzeszymy i jak z tym walczyć odpowie - to wielka tajemnica boska , nie jest ....nie idzie jak ślepiec w strone jasności ...a tą jasnością nazywa jego ciemność która przekazywana mu jest jako jasnoś i brana za prawdę...
 
 
beast 

Dołączył: 06 Gru 2012
Posty: 6
Wysłany: 2012-12-08, 15:23   Re: Ateisty z powodów własnego dogmatu nie ma na tym forum.

filopolityk napisał/a:
Ateista to człowiek który nie poszukuje Boga ?
Dam znak zapytania na początku dyskusji (o ile takowa się rozwinie ).

Czekam na wasze opinie .


Zgadzam się - ateista to jest człowiek który nie poszukuje Boga. Ale nie oznacza to w żadnym wypadku, że nie mogą się np. rejestrować na tym forum.

Otóż jesli ktoś(załóżmy: jakiś humanista) np. zupełnie nie zna się na matematyce, nie oznacza że nie może zarejestrować się dla forum dla matematyków, i tam np. szukać znajomych, lub np. starać się zrozumieć podejście matematyka do niekŧórych kwestii.
 
 
filopolityk 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 23 Lis 2012
Posty: 30
Wysłany: 2012-12-08, 17:37   

Kwestionując teorie nie tworzysz nowych . Jedynie starasz się obalić stare lecz to się nie udaje bo to tylko próba,bo one istnieją juz ... .
 
 
Molden 

Dołączył: 20 Kwi 2011
Posty: 214
Wysłany: 2012-12-09, 22:58   

filopolityk napisał/a:
Kapral napisał/a:
Ja myslę, że nie tyle nie szukający, co nie potrafiący go znaleźć. Nic w tym dziwnego, to jest przecież wiara. Gdybyśmy to wiedzieli, na cóż byłaby nam wiara.


Z tą różnicą ,że wiara to nie dokońca wiara :) Ok zaraz zprecyzuje . Nie do końca wiara w Boga to tylko wiara, jeśli wiara w Boga to tylko wiara to jak możliwa jest do niego miłość???
Jeśli jesteśmy samotni to nie pałamy miłością do kogoś kto "być może" w przyszłości będzie tym jedynym/jedyną . Nie kochamy tej osoby dopóki jej nie spotkamy. Jednak możemy wierzyć ,że gdzieś istnieje . Taki jest realizm czasu teraźniejszego. W takim razie czy możemy kochać Boga jedynie na podstawie wiary?
Moja odpowiedź (logiczna sądzę) brzmi NIE. W takim razie człowiek tzw "człowiek wiary" wie ,że Bóg istnieje .


Miłość do Boga rozgrywa się w sferze emocji, po prostu ksiądz pięknie mówi o Bogu w kościele, schola gra aż ciary przechodzą po plecach, katedry są tak ogromne i tak czuć w nich ten majestat, cytaty z Ewangelii i niektórych ksiąg ST są przejmujące ("albowiem przywrócę ci zdrowie i z ran ciebie uleczę"), wszystkie bodźce tak drążą człowieka, że musi z dać się ponieść, popłynąć w to i dać się ponieść marzeniu o Bogu. Tak więc to wszystko da się wytłumaczyć psychologicznie i kompletnie nie jest to argument za istnieniem Boga/
_________________
"światła jeszcze mi nie gaście...".
 
 
filopolityk 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 23 Lis 2012
Posty: 30
Wysłany: 2012-12-10, 10:31   

No tak Molden ...i tutaj zataczamy koło koło w którym jesteśmy uwięzieni ze względu na to ,że nie możemy wykroczyć poza granice tego koło ...ponieważ tu spotykamy się z pewnym problemem - czym jest miłość ?
Czy to związek chemiczny który notabene jest zauroczeniem , więc powiedzmy uzależnienie od tego związku chemicznego? Czy miłość to pozaziemski przekaz który jest śladowym dowodem bytności tej istoty która jest jej źródłem a tym samym jest jej największą siłą ... .
 
 
Anowi 


Pomogła: 121 razy
Dołączyła: 02 Wrz 2007
Posty: 10070
Skąd: Bóg wie
Wysłany: 2012-12-10, 10:34   

"gdyby Cię kiedyś zakuto w kajdany i w ciemnym lochu przykuto do ściany" szybko zatęskniłbyś za miłością Boga
_________________
nie jest bogaty ten, kto posiada wiele,
tylko ten, kto niewiele potrzebuje.
 
 
Molden 

Dołączył: 20 Kwi 2011
Posty: 214
Wysłany: 2012-12-10, 10:56   

Mnie się wydaje, zupełnie niewiążąco i niedoktrynalnie, że miłość do Boga to postawa, udowadnianie swoim życiem, że wzrasta się do świętości. Miłość do człowieka jest czymś zupełnie innym, nie da rady odczuwać w stosunku do Boga tego samego co do człowieka, chyba że człowiek tak przywiąże się do swojego wyobrażenia Boga, że oprze tę relację na iluzjach - Bóg znowu nas wtedy wyprowadza poza pewien schemat.

W zasadzie gdyby opierać miłość bożą na emocjach to osoby oziębłe emocjonalnie, jakieś takie bardzo powściągliwe i niezdolne do uniesień, skazane by były na potępienie.
_________________
"światła jeszcze mi nie gaście...".
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 11