Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność. (List do Galatów 5:21-22)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Pieśń nad pieśniami
Autor Wiadomość
chryzolit

Pomógł: 101 razy
Dołączył: 19 Maj 2013
Posty: 2307
Wysłany: 2016-10-17, 18:52   

Korn-

Można umieszczać swoje posty,w odpowiednich tematach.
Jeżeli nie będę tego robił,to co najmniej,zle to o mnie świadczy.
Pozdrawiam.
_________________
Zapraszam - www.refleksjebiblijne.wordpress.com
 
 
RM 

Wyznanie: Unitarianizm jest błędem
Pomógł: 139 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 2452
Wysłany: 2016-10-19, 21:31   

Obróć się, obróć, Szulamitko, obróć się, obróć się, niech się twym widokiem nacieszymy! Cóż się wam podoba w Szulamitce, w tańcu obozów? Jak piękne są twe stopy w sandałach, księżniczko! Linia twych bioder jak kolia, dzieło rąk mistrza.Łono twe, czasza okrągła: niechaj nie zbraknie w niej wina korzennego! Brzuch twój jak stos pszenicznego ziarna okolony wiankiem lilii.Piersi twe jak dwoje koźląt, bliźniąt gazeli.Szyja twa jak wieża ze słoniowej kości. Oczy twe jak sadzawki w Cheszbonie, u bramy Bat-Rabbim. Nos twój jak baszta Libanu, spoglądająca ku Damaszkowi.Głowa twa [wznosi się] nad tobą jak Karmel, włosy głowy twej jak królewska purpura, splecione w warkocze.O jak piękna jesteś, jakże wdzięczna, umiłowana, pełna rozkoszy!Postać twoja wysmukła jak palma, a piersi twe jak grona winne.Rzekłem: wespnę się na palmę, pochwycę gałązki jej owocem brzemienne. Tak! Piersi twe niech [mi] będą jako grona winne, a tchnienie twe jak zapach jabłek.Usta twoje jak wino wyborne, które spływa mi po podniebieniu, zwilżając wargi i zęby.Jam miłego mego i ku mnie zwraca się jego pożądanie.Pójdź, mój miły, powędrujemy w pola, nocujmy po wioskach!O świcie pospieszmy do winnic, zobaczyć, czy kwitnie winorośl, czy pączki otwarły się, czy w kwieciu są już granaty: tam ci dam miłość moją.Mandragory sieją woń, nad drzwiami naszymi wszelki owoc wyborny, świeży i zeszłoroczny dla ciebie, miły mój, chowałam. BT

W kolejnych rozważaniach zajmę się powyższym fragmentem, popularnie nazywanym tańcem Sulamitki. Tekst ten zawiera dwie warstwy znaczeniowe. Ogólną, dotyczącą publicznych relacji pomiędzy kobietami i mężczyznami oraz intymną, dotyczącą relacji bliskiej, w naszej kulturze – żony i męża.

Taniec Sulamitki obserwuje pewien ogół. Kobieta jest opisywana w określony, usystematyzowany sposób; od stóp do głowy – dokładnie tak, jak na kobietę patrzy mężczyzna. Stopy, nogi, biodra, kibić, piersi, twarz, włosy. Niekoniecznie w takiej kolejności, ale w taki sposób na kobiety patrzą mężczyźni. Autor opisuje kobietę, używając szczególnych metafor i określeń. Angażuje zmysły czytelnika, czyniąc odwołania do wzroku, smaku i węchu, nie pozostawiając wątpliwości, że kobieta w taki właśnie sposób oddziałuje na mężczyznę. Linia bioder jest znakomitym dziełem mistrza rzemiosła. I rzeczywiście, mężczyźni postrzegają piękno fizyczne kobiety patrząc na awers i rewers bioder. Łono – tak odczytujemy w tłumaczeniu – z pewnością chodzi o wiadomą część ciała, autor opisuje poprzez obraz pucharu wypełnionego wykwintnym winem. Daje nam w ten sposób wyobrażenie rozkoszowania się wspaniałym trunkiem, którego spożywanie celebruje się poprzez stosownie szczególnych naczyń, i tą właśnie metaforą opisuje łono kobiety. Potem następują kolejne opisy, które nie są dla mnie zbyt czytelne, ale nie mam wątpliwości, że cały ten opis pląsającej kobiety podkreśla jej piękno, powab, szczególność i siłę rażenia na mężczyzn, którą wypełnił jej osobę Mistrz.

Konkretnym podmiotem, na który owa kobieta oddziałuje, jest jeden mężczyzna. Ona wzbudza w nim zachwyt i pożądanie. Rozpala jego zmysły i budzi bardzo konkretne pragnienia. On chce jej dotykać, smakować, czuć jej zapach. Owo pragnienie degustowania, autor opisuje w bardzo subtelnych obrazach, przywołując porównania do owoców mających powszechne świadectwo doskonałego smaku. Mężczyzna zatrzymuje w ustach smak jej ciała, rozkoszując się jak wspaniałym winem, którego bukiet pozostaje na podniebieniu.

Zaraz też dowiadujemy się, że kobieta, świadoma siły rażenia, celowo rozbudza pożądanie i pragnienia tego jedynego mężczyzny. Zabierze go do miejsca, w którym będą już tylko sami, i tam okaże mu swoja miłość w sposób pełny. Tam będzie im towarzyszyć zapach mandragory, która w starożytności była wiązana z płodnością i poczęciem życia.

Opisywany fragment, to 7 rozdział, przedostatni. Wcześniej opisywane są poszczególne etapy ich zbliżania się do siebie. Chwile zauroczenia, ekstazy, rozstań, przeszkód, poszukiwania i powracania do siebie. W rozdziale 7 ich relacja zacieśnia się i prowadzi do całkowitego zbliżenia. Opis, który zawarłem w tym poście, wykorzystam w następnym, do rozważań nad kształtowaniem atmosfery bliskości w relacji małżeńskiej, pokonywania ograniczeń i rozwijania intymności poprzez świadome i celowe rozbudzanie pragnień i pożądania.
 
 
BoaDusiciel 

Wyznanie: Idealizm skrajnie materialistyczny
Pomógł: 150 razy
Dołączył: 04 Lis 2013
Posty: 4194
Ostrzeżeń:
 3/3/4
Wysłany: 2016-10-20, 13:10   

RM napisał/a:
Obróć się, obróć, Szulamitko, obróć się, obróć się, niech się twym widokiem nacieszymy! Cóż się wam podoba w Szulamitce, w tańcu obozów? Jak piękne są twe stopy w sandałach, księżniczko! Linia twych bioder jak kolia, dzieło rąk mistrza.Łono twe, czasza okrągła: niechaj nie zbraknie w niej wina korzennego! Brzuch twój jak stos pszenicznego ziarna okolony wiankiem lilii.Piersi twe jak dwoje koźląt, bliźniąt gazeli.Szyja twa jak wieża ze słoniowej kości. Oczy twe jak sadzawki w Cheszbonie, u bramy Bat-Rabbim. Nos twój jak baszta Libanu, spoglądająca ku Damaszkowi.Głowa twa [wznosi się] nad tobą jak Karmel, włosy głowy twej jak królewska purpura, splecione w warkocze.O jak piękna jesteś, jakże wdzięczna, umiłowana, pełna rozkoszy!Postać twoja wysmukła jak palma, a piersi twe jak grona winne.Rzekłem: wespnę się na palmę, pochwycę gałązki jej owocem brzemienne. Tak! Piersi twe niech [mi] będą jako grona winne, a tchnienie twe jak zapach jabłek.Usta twoje jak wino wyborne, które spływa mi po podniebieniu, zwilżając wargi i zęby.Jam miłego mego i ku mnie zwraca się jego pożądanie.Pójdź, mój miły, powędrujemy w pola, nocujmy po wioskach!O świcie pospieszmy do winnic, zobaczyć, czy kwitnie winorośl, czy pączki otwarły się, czy w kwieciu są już granaty: tam ci dam miłość moją.Mandragory sieją woń, nad drzwiami naszymi wszelki owoc wyborny, świeży i zeszłoroczny dla ciebie, miły mój, chowałam. BT



Łono to nie jest łono.
Tu masz wyjaśnione co to jest:
http://biblia.webd.pl/for...ghlight=#407836
Możesz oczywiście poprosić uczonych w Piśmie, aby ci wyjaśnili co kryje się pod innymi określeniami.
Ja nie mam pojęcia :mysli:
 
 
RM 

Wyznanie: Unitarianizm jest błędem
Pomógł: 139 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 2452
Wysłany: 2016-10-20, 17:03   

Dzisiejszy post kieruję głównie do kobiet.
Z moich doświadczeń wynika, że zdecydowana większość kobiet, kieruje się w kształtowaniu relacji seksualnej postawą pasywną, nierzadko dopełnianą oczekiwaniami roszczeniowymi. Tak jakby czekały, na kolejne nieudane doświadczenie, na kolejne rozczarowanie, trwanie w niezaspokojeniu. Bo mężczyźni raczej się nie domyślają. Jeśli cała aktywność jest pozostawiona w sferze ich potencjału, to statystycznie, kobiety mogą liczyć głównie na rozczarowanie i niezrozumienie.

Kobiety nie podejmują aktywności w przestrzeni erotycznej ponieważ: się wstydzą, obawiają się reakcji partnera, tak są wychowane, zachodzi silny antagonizm z przekonaniami religijnymi, mają kompleksy, obawiają się smaku i zapachu własnego ciała, … .
Dlatego ustawiają się w pozycji oczekiwania. A tymczasem reakcje seksualne przebiegają u mężczyzny inaczej niż u kobiety. Mężczyźni kierują się skłonnością do: mocno, szybko, intensywnie i ... w kimono. Sugeruję, iż jeśli kobieta pragnie doświadczać seksualności w sposób pełny i satysfakcjonujący (czyli tak, jak Bóg założył), powinna przejmować inicjatywę i uczyć mężczyznę podążania za sobą.
Reakcje mężczyzny? Bez obawy. Większość mężczyzn marzy o kobiecie gorącej i bezpruderyjnej, czyli takiej, która zajmuje pozycję na górze i jest „zboczona”.

W taki sposób opisuje kobietę autor Pnp. Inicjatywa erotyczna jest jej domeną, i ona bez zażenowania rozbudza w mężczyźnie pożądanie i kieruje to pożądanie ku sobie. Jej taniec ma określone, symboliczne znaczenie i ukazuje, w jaki sposób wiąże ze sobą uczucia i pragnienia mężczyzny. Ów taniec niekoniecznie należy rozumieć w sensie dosłownym, chociaż oczywiście można. Taniec ten, to całe spektrum zachowań, gestów, spojrzeń, słów, które kobieta celowo i świadomie kieruje w stronę mężczyzny.
Jak bardzo „grzeczny” ma być ten taniec? Gdzie są granice oddzielające to co normalne, od tego co wykracza poza normę? Nie ma granic, wszystko, co robisz, i co mieści się w przestrzeni pragnień i akceptacji partnera, co sprawia przyjemność – nawet jeśli zahacza o perwersję, jest ok.
Seks został umieszczony w obszarze autorytetu kobiety. Kobieto, jeśli akceptujesz Boga i Jego normy, to ta przestrzeń należy do ciebie i głównie od ciebie zależy, w jaki sposób zostanie ukształtowana. Pismo podpowiada ci, że: Łono twe, czasza okrągła: niechaj nie zbraknie w niej wina korzennego, a ty nadajesz tej metaforze wymiar praktyczny.
Kobiety, które sięgają po ten wymiar własnego autorytetu, wiążą mężczyznę ze sobą, zakładają mu coś w rodzaju smyczy, która powoduje, że jego pragnienia i pożądanie jest ukierunkowane na ciało ukochanej kobiety. Istotną częścią owej smyczy, jest bezkrytyczna akceptacja mężczyzny, dla autorytetu kobiety w tej sferze. Kiedy kobieta uświadamia sobie swój autorytet w sferze seksualnej, i zaczyna ten autorytet wdrażać w zawiązek z mężczyzną, pozna siłę, jaką umieścił w niej Stwórca, aby w przestrzeni sprawowanego autorytetu panowała nad mężczyzną. A najfajniejsze w tym jest to, że mężczyźni uwielbiają to. Dlaczego? Ponieważ doświadczanie dawania kobiecie szczęścia i rozkoszy oraz zaspokajania jej, buduje w nas poczucie męskości połączone ze świadomością własnej wartości.
Taniec Sulamitki, to pewnego rodzaju wzorzec zachowań kobiety względem wybranego mężczyzny. Tańcząc, koncentruje jego uwagę na sobie. Oddziałuje na wszystkie jego zmysły, nie tylko wzrok i słuch. Tendencje światowe zaburzyły naturalną percepcję kobiecego ciała, narzucając nierealne standardy. Kobiety nieustannie poprawiają swoją urodę, korzystając z kosmetyków, chemii, medycyny itd. Drogie panie, więcej zaufania do Stwórcy i Jego pomysłów. Wasze ciała są naprawdę fantastyczne. Ich zapach i smak, przy zachowaniu standardowej higieny (mydło bezzapachowe), jest dla kochającego mężczyzny wspaniały. Zachęcam was do owego rytualnego tańca. Same znajdźcie praktyczne i fizyczne przełożenie, owych metafor użytych w Pnp, do waszego związku i przećwiczcie to praktycznie. Sugeruję, aby bez terapii szokowej, ale też bez uwikłania w pruderię i wstydliwość.
Nie mogę na forum publicznym rozbierać tematu na szczegóły.
Przypominam też, że jest to 54 strona tematu, a to, co napisałem dzisiaj jest kontynuacją i pogłębianiem wcześniejszych treści. To na wypadek, gdyby kto zaczął czytać właśnie dzisiaj i trafił na ten post.
 
 
BoaDusiciel 

Wyznanie: Idealizm skrajnie materialistyczny
Pomógł: 150 razy
Dołączył: 04 Lis 2013
Posty: 4194
Ostrzeżeń:
 3/3/4
Wysłany: 2016-10-20, 22:26   

Ale mówię ci, że łono nie oznacza łona.
Do łona nie można wlewać wina, w szczególności korzennego.
Wino też oczywiście nie oznacza wina, a wlewanie nie oznacza wlewania.
Polecam lekturę "Pamiętnika znalezionego w wannie" - St. Lema :-)
 
 
ZAMOS 
SŁOWIANIN

Pomógł: 66 razy
Wiek: 60
Dołączył: 19 Paź 2012
Posty: 1872
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-10-20, 23:04   

Cytat:
Z moich doświadczeń wynika, że zdecydowana większość kobiet, kieruje się w kształtowaniu relacji seksualnej postawą pasywną, nierzadko dopełnianą oczekiwaniami roszczeniowymi.

Nie wiem czy ten wniosek wciągnąłeś z własnego doświadczenia [jak tak to miałeś strasznego pecha], czy z kiepskiej literatury. Tak, czy tak to bardzo błędny wniosek. Zapewniam cię, że kobiety takie są dzisiaj rzadkością. Prawdą, jest, że najlepiej w relacjach damsko-męskich za dobrze nie jest, ponieważ ludzie generalnie są egoistami. Każdy wpierw myśli o sobie, a dopiero potem jak starczy sił i środków, to czasem pomyślą troszkę o tym kogo kochają, a powinno być na odwrót. Zawsze dla mnie na pierwszym miejscu jest dla mnie moja żona i wzajemnie oddaje mi to samo. Byłem w związkach z kobietami, które myślały, że są 'boginiami' tego świata i szybko to się kończyło, ale były też kobiety, które uwielbiałem, szanowałem przez dłuższy czas i wprawdzie miłość wygasła to jednak możemy z sobą rozmawiać jak dobrzy znajomi, pomimo, że się skończyło. Na prawdziwy związek wzajemnie kochających się ludzi trzeba troszkę poczekać i zapewniam cię, że cierpliwość z pokorą robi cuda. Znam kilka małżeństw, które są równie piękne, jak te co próbujesz nam tutaj zapodać.
RM napisał/a:
Kobiety nie podejmują aktywności w przestrzeni erotycznej ponieważ: się wstydzą, obawiają się reakcji partnera, tak są wychowane, zachodzi silny antagonizm z przekonaniami religijnymi, mają kompleksy, obawiają się smaku i zapachu własnego ciała

Nieprawda. to zbyt ogólnikowe. Każdy kto próbuje uogólnić i poszufladkować psychologicznie ludzi robi błąd. Każdy nawet początkujący behawiorysta powie, że wszystkie zachowania człowieka powstają w wyniku warunkowania i są odpowiedzią na bodźce pochodzące z otoczenia i w jakimś sensie z wartości jakie dana osoba sobie przyjęła za dobre dla niej i ludzi wokół. Pomijam tych podłych, którzy mają za nic co czują inni.
RM napisał/a:
Jak bardzo „grzeczny” ma być ten taniec? Gdzie są granice oddzielające to co normalne, od tego co wykracza poza normę? Nie ma granic, wszystko, co robisz, i co mieści się w przestrzeni pragnień i akceptacji partnera, co sprawia przyjemność – nawet jeśli zahacza o perwersję, jest ok.

Tu się z tobą w stu procentach zgadzam. Grzech w prawdziwej miłości nie istnieje. Dziwi mnie, że garstka często podłych kapłanów rożnych wyznań zrobiła ludziom wodę z mózgów i się narobiło. Przychodzi jednak czas budzenia, więc jest nadzieja, że się to zmieni.
RM napisał/a:
Kobiety nieustannie poprawiają swoją urodę, korzystając z kosmetyków, chemii

Co w tym złego? Kobiety uwielbiają kosmetyki, perfumy i makijaż. Dlaczego więc im tego zabraniać? Oczywiście są takie, które nadużywają makijażu i perfum, ale jak lubią to niech się malują. Nic w tym złego, a ile radości ma kobieta w sklepie z kosmetykami, a jak jeszcze ją na nie jest stać? Ja też tego wprawdzie nie rozumiem, ale cieszę się z tego, że ona ma tyle radości z kolejnej szminki, kremu, czy innych zabawnych i naprawdę pięknych pudełek. Nauczyłem się nawet słuchać z 'zainteresowaniem' jakie to niby są 'wspaniałości', by nie odbierać jej radości. Zatem powinieneś zobaczyć może to i z takiej strony.
RM napisał/a:
Kobiety, które sięgają po ten wymiar własnego autorytetu, wiążą mężczyznę ze sobą, zakładają mu coś w rodzaju smyczy, która powoduje, że jego pragnienia i pożądanie jest ukierunkowane na ciało ukochanej kobiety.

Tutaj można by napisać kilka książek w których byłoby jak postępować, by czasem nawet wielkiej miłości nie zniszczyć. Połowa, albo i więcej małżeństw rozpada się dlatego, że kobiety myślą, iż 'smycz' jest na tyle mocna, że męża/żonę może utrzymać na zawsze, a to wielki błąd. Sam seks to za mało by miłość się spełniała. Musi być znacznie więcej, ale o tym może innym razem.

_______________
Troszkę grzeczniej. Zmień styl. Ja wiem, że możesz mieć takie poglądy (ale w inny, grzeczniejszy sposób to napisz), ale przeciwne poglądy głoszą pewne wyznania, a tutaj nie piszemy w taki sposób, by te niektóre wyznania urazić i zniechęcić do forum.
BLyy
Ostatnio zmieniony przez BLyy 2016-10-21, 09:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
RM 

Wyznanie: Unitarianizm jest błędem
Pomógł: 139 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 2452
Wysłany: 2016-10-21, 13:32   

Zamos,
ja głównie w swoim życiu poruszałem się w kręgach chrześcijańskich. Dlatego, być może, sformułowanie "większość kobiet" nie jest zbyt precyzyjne.
Piszę głównie do ludzi poszukujących prawdy, prawdy uniwersalnej i ponadczasowej, prawdy zbliżającej człowieka do Boga. Piszę do ludzi uznających autorytet duchowy Biblii i stawiających sobie cele duchowe ponad materialnymi. Chciałbym, aby docelową grupą, do której trafiają moje rozważania, byli ludzie identyfikujący się z chrześcijaństwem. Tak więc z tej perspektywy, sformułowanie "większość kobiet" uważam za trafne.
Swoje refleksje staram się wywodzić z Biblii i odnosić do prawdy w niej zawartej. To jest główny nurt mojego rozumowania. Mam oczywiście swoje osobiste doświadczenia, które dla mnie są ważne, ale świadomie dbam o to, aby mój subiektywny świat nie stanowił treści moich rozważań.
Ja, w całym swoim życiu, mam intymne doświadczenia tylko z jedną kobietą. Nigdy nie poznałem żadnej, wyzwolonej wg wzorów dominujących obecnie w świecie i nie poznam. Staram się ukierunkowywać myślenie czytelników, na głęboki sens zmierzania w kierunku relacji heteroseksualnej, monogamicznej i trwałej. Do takiej relacji zachęcam, i na temat takiej relacji piszę. Ludzie, którzy mają w swoim życiu inny system wartości, myślą inaczej, identyfikują się z innymi nurtami, czytając moje rozważania, trafiają na spore prawdopodobieństwo dotarcia do miejsca, w którym poczują się oskarżeni i odepchnięci. Nie dlatego, że takie mam cele, ale dlatego, ponieważ tak działa prawda. Stąd też, część osób, czuje przemożną potrzebę napiętnowania lub wyśmiania treści, o których piszę.

Nie napisałem niczego krytycznego o kosmetykach, a jedynie starałem się zachęcić kobiety do akceptacji samych siebie i do wiary w ponadczasową i nieprzemijającą atrakcyjność kobiecego ciała. Zanim napisałem poprzedni post, poruszałem już tematy autorytetu, harmonii i wiele innych, tworząc wprowadzenie do rozważania relacji męża i żony na głębszym poziomie.

W swoim poście użyłeś sformułowania "miłość wygasła". Jak to możliwe?
 
 
RM 

Wyznanie: Unitarianizm jest błędem
Pomógł: 139 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 2452
Wysłany: 2016-10-22, 20:27   

Dzisiaj do panów.
1Kor. 11,3:
A chcę, abyście wiedzieli, żegłowąkażdego męża jest Chrystus, agłowążony mąż, agłowąChrystusa Bóg.
Głową każdego męża jest Chrystus, a głową żony mąż.

Co to znaczy?
Flp. 2,5:
Takiego bądźcie względem siebie usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie,który chociaż był w postaci Bożej, nie upierał się zachłannie przy tym, aby być równym Bogu,lecz wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom; a okazawszy się z postawy człowiekiem,uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci krzyżowej.
J 13,14:
Jeśli tedy Ja, Pan i Nauczyciel,umyłemnogi wasze, i wy winniście sobie nawzajem umywać nogi.Albowiem dałem wam przykład, byście i wy czynili, jak Ja wam uczyniłem.
Biblia nie pozostawia nam pola na dowolną interpretację „bycia głową”, ale dosyć precyzyjnie wyznacza standardy. Nawet wskazuje podstawowe miejsce, gdzie mąż powinien się realizować jako głowa – w relacji z żoną.
Jakie to standardy?
Nie upieranie się przy własnej uprzywilejowanej pozycji.
Umiejętność wypierania się samego siebie, czyli zdystansowanie wobec własnego egoizmu, do własnej racji.
Zdolność do przyjmowania postawy sługi,
Umiejętność uniżenia i okazania posłuszeństwa, czyli podporządkowania.
Na poziomie ekspert, to już jest wydawanie siebie dla dobra drugiej osoby.
Sądzę, że każda z powyższych cech wymaga oddzielnego omówienia, ale to może kiedyś.

Tak więc, panowie, potrzebujemy warsztatu, na którym moglibyśmy ćwiczyć i praktykować bycie głową. Czy małżeństwo się nada na taki warsztat?
W poprzednim poście wskazałem jedną ze sfer, stanowiącą przestrzeń autorytetu kobiety. Istnieje konieczność zaszczepienia w naszym rozumowaniu świadomości, że droga do przywrócenia pierwotnej równowagi i harmonii w funkcjonowaniu człowieka, wiedzie poprzez przywrócenie i odbudowanie autorytetu kobiety. To wymaga, aby mężczyźni nie tylko ustąpili z zajmowanej, patriarchalnej pozycji, ale i współpracowali z kobietami w odbudowie ich znaczenia i pozycji.
W najprostszym znaczeniu sprowadza się to do świadomości, że powinna powstać i zafunkcjonować taka przestrzeń, w której mężczyzna podlega pod autorytet kobiety. Podążanie za kobietą, to jest prawdziwe wyzwanie. Nie jest łatwo. To wymaga ogromnego „przeorania” myślenia.
Kształtowanie w mężczyznach Ducha Chrystusowego, zmusza do zmierzenia się z egoizmem, egocentryzmem, zdystansowania do własnej racji, nabycia umiejętności ustępowania, okazywania postawy sługi i udzielania wsparcia – uwaga – nawet, a może przede wszystkim, wówczas, kiedy ona popełnia błędy, albo nie daje rady. Sługa nie krytykuje, nie wytyka błędów, nie wypomina przeszłości, nie pozwala sobie na cynizm i kąśliwość, itd. Potrzebujemy takiego miejsca w naszym życiu, gdzie będziemy uczyć się i praktykować takie usposobienie, jakie było w Chrystusie Jezusie. To jest praktyczny wymiar dobrej nowiny, nie teoretyczne rozważania pism.
Po co?
Pierwszym skutkiem praktycznego naśladowania Chrystusa, będzie ujednolicenie myślenia i podobne rozumienie treści pism. A to jest naprawdę milowy krok do jednomyślności. Drugim skutkiem powinien być wzrost poziomu satysfakcji z pożycia małżeńskiego oraz zbliżenie z żoną. Dopiero, kiedy mężczyźnie uda się praktycznie zafunkcjonować w postawie sługi, będzie w stanie zrozumieć, jakim dotychczas bywał burakiem. Inaczej, raczej tego nie dostrzeże. Dalszą konsekwencją będzie rozwój duchowy i dojrzewanie, a to z kolei pozwoli dostrzec, że dotychczasowe życie było posadowione na stagnacji, czyli całkowitym braku rozwoju duchowego.
 
 
BoaDusiciel 

Wyznanie: Idealizm skrajnie materialistyczny
Pomógł: 150 razy
Dołączył: 04 Lis 2013
Posty: 4194
Ostrzeżeń:
 3/3/4
Wysłany: 2016-10-22, 20:43   

RM napisał/a:

W najprostszym znaczeniu sprowadza się to do świadomości, że powinna powstać i zafunkcjonować taka przestrzeń, w której mężczyzna podlega pod autorytet kobiety.


U mnie taka przestrzeń jest w sferze mycia okien.
Żona jest autorytetem, ja się nie wtrącam.
Czy to jest to, o czym piszesz ? :-)
 
 
booris

Wyznanie: Dub & Motocykl
Pomógł: 64 razy
Dołączył: 17 Kwi 2015
Posty: 1545
Skąd: Amsterdam,Londyn,Barcelona
Wysłany: 2016-10-25, 18:45   

Ja z kolei obawiam sie,ze zawlaszczam inna sfere kobiecych doznan.Myje gary i czynie to z upodobaniem.Z takim samym,z jakim te gary brudze,czyli gotujac.
_________________
"Emancipate yourselves from mental slavery;
None but ourselves can free our minds."
Bob Marley-Redemption Song
 
 
RM 

Wyznanie: Unitarianizm jest błędem
Pomógł: 139 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 2452
Wysłany: 2016-11-27, 16:40   

Postanowiłem zakończyć ten temat. Sądzę, że jest za długi.
Dzisiaj napiszę jakieś zakończenie i zarazem podsumowanie zawartych tutaj treści.
Podstawowa konkluzja zawarta w NT na temat Boga brzmi: Bóg jest miłością.
Dlatego, już na samym początku, Bóg doprowadził człowieka do miejsca, w którym połączył mężczyznę i kobietę w trwały i symbiotyczny związek, którego fundamentem jest miłość. Dlatego największa z ksiąg opisuje związek kobiety i mężczyzny, a jedno z dwóch największych z zaleceń Boga, dotyczy miłości bliźniego.
Nie ma wątpliwości, że w percepcji ludzi, miłość najpełniej wyraża się poprzez związek mężczyzny i kobiety, nazywany powszechnie małżeństwem. To tutaj ludzie poznają miłość w sposób najpełniejszy. Tutaj uczą się ją budować i rozwijać. A poznanie i praktykowanie miłości jest fundamentem poznania Boga i zbliżania się do Niego.
Dlatego małżeństwo jest fundamentalnie ważne. Ważne nie tylko ze względu na miłość, ale i ze względu na poznanie sprawiedliwości, wybaczania, wierności i zaufania połączonego z intymną bliskością.
Małżeństwo pozwala także człowiekowi poznać jak niebezpieczne i zwodnicze jest kierowanie się dobrem, jak wybory oparte na poszukiwaniu dobra, prowadzą do bolesnych konsekwencji. Małżeństwo jest tym warsztatem, poprzez który, człowiek może zrozumieć, jak toksyczne jest prawo i dlaczego wyeliminowanie jego (prawa) pochodnych, w postaci kontroli, oskarżenia, osądzania, jest żywotnie ważne dla rozwoju i spełniania się człowieka.
Małżeństwo uczy rozróżniania pomiędzy toksycznym dążeniem do doskonałości, a będącym źródłem życia i błogosławieństwa, dążeniem do dojrzałości.
Uczy podstawowego rozróżnienia pomiędzy tym co zbliża i ubogaca, a tym co rozprasza i zubaża.
Małżeństwo prowadzi do dojrzałości duchowej, co pociąga za sobą, m. in., zdrowe zdystansowanie do emanacji Boga, znanej powszechnie jako JHWH, i nie mieszanie ze sobą JHWH i Boga Ojca. JHWH to Bóg natury, Bóg flory i fauny oraz procesów podtrzymujących ziemię. Jak długo człowiek pozostaje jedynie ssakiem, tak długo JHWH stanowi dla niego podstawowy wymiar poznania Boga. Kiedy człowiek uświadamia sobie swoją duchowość, swoje duchowe korzenie i duchowe dziedzictwo, wchodzi w relację z Bogiem Ojcem i opuszcza JHWH.
Małżeństwo jest podstawowym ogniwem rzeczywistości duchowej. To podstawowy fraktal. Pielęgnowanie i szczególna dbałość o ten element istnienia i funkcjonowania ludzkości, prowadzi do porządkowania rzeczywistości wg klucza prawdy pochodzącej od Boga. Małżeństwo jest podstawowym stanem poznania i doświadczenia Królestwa Bożego. Powinniśmy je chronić i celebrować jako dobro o najwyższej wartości. Dlatego należy rozumieć zgubną i toksyczną wartość homoseksualizmu, celibatu, związków partnerskich i cokolwiek jeszcze zostało wymyślone.
To tyle.
Żegnam się z Wami oraz z Forum. Doszedłem do wniosku, że powinienem zakończyć internetową aktywność. Może nie na zawsze, ale z pewnością na dłuższy czas. Pozdrawiam wszystkich użytkowników i życzę pomyślności. :xcalus:
 
 
RM 

Wyznanie: Unitarianizm jest błędem
Pomógł: 139 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 2452
Wysłany: 2017-04-28, 22:56   

Zdecydowałem podzielić się przemyśleniami z ostatniego czasu.
Cała historia zawarta w Biblii, w zakresie tematów mających bezpośrednie przełożenie na życie i funkcjonowanie człowieka, ma swoje źródła w dwóch drzewach. Nauczanie Jezusa zawsze odnosi się do tych drzew. On sam, identyfikuje siebie, tylko i jedynie z drzewem życia – nigdy z drzewem poznania dobra i zła.
Człowiek w ogrodzie mógł korzystać z owoców drzewa życia i powinien był unikać owoców drzewa poznania dobra i zła, chociaż to drzewo pozostawało w jego zasięgu. Kiedy wybrał drogę poznania dobra i zła, został całkowicie odseparowany od drzewa życia. Po prostu, drzewo poznania dobra i zła, zawiera w sobie naturalną sankcję w postaci śmierci, czyli odseparowania od życia, którego to życia symbolem jest drzewo życia.
Celem Boga zawsze jest, aby człowiek miał dostęp do drzewa życia, ale tylko i jedynie taki człowiek, którego myślenie nie jest skażone pragnieniem poznawania dobra.
Jakie jest podstawowe rozróżnienie pomiędzy owymi drzewami?
Drzewo życia to system oparty na miłosierdziu, łasce i wybaczaniu. Jego podstawowe cechy to usługiwanie, wspieranie, pomaganie, dawanie radości, wnoszenie pokoju, bycie dla innych źródłem życia. Kształtuje w człowieku łagodność, wrażliwość, zdolność do altruizmu połączoną ze zdolnością do dystansowania się wobec własnego egoizmu, uczy zaufania i cierpliwości.
Drzewo poznania dobra i zła to system oparty na legalistycznym przestrzeganiu prawa, doskonaleniu, bezwzględnym eliminowaniu słabych ogniw. Jego wiodące cechy to legalistyczne przestrzeganie prawa, wyszukiwanie błędów i uchybień i ich eliminacja, ciągłe osądzanie i karanie, lęk i niepewność. Prowadzi ludzi do walki i agresji, gloryfikuje siłę i stosuje przemoc, akceptuje bezwzględność i poświęca jednostki dla osiągania celów wyznaczonych błędnym rozumieniem dobra.
Jezus w swoim nauczaniu przeważnie odwołuje się do obydwu tych drzew – systemów. Buduje kontrasty, pokazując różnice pomiędzy poznaniem dobra i zła a życiem opartym na bożej prawdzie.
Stąd stary i nowy człowiek, droga szeroka i wąska, dom na piasku i na skale, ciemność i światłość, itd.
Dlatego nawrócenie to metanoja – zmiana myślenia. Na czym polega ta zmiana? Na porzuceniu systemu opartego na poznaniu dobra i zła i wdrażaniu się w porządek drzewa życia, poprzez podążanie za Jezusem i praktykowanie Jego nauczania.
Początkiem tej przemiany jest inicjacja nazywana chrztem. Co oznacza? Zanurzenie to śmierć, wynurzenie to narodzenie. Śmierć dla porządku pochodzącego z drzewa poznania dobra i narodzenie się do porządku mającego swoje źródło w drzewie życia – Chrystusie.
Bóg stworzył istoty fizyczne, pochodzące z prochu ziemi. Stworzył także istoty duchowe, w które tchnął swojego ducha – Synów Bożych (słowo Syn nie oznacza tutaj płci, czyli nie wskazuje na mężczyznę).
Funkcjonowanie istot fizycznych jest przyporządkowane do drzewa poznania dobra i zła. Istoty fizyczne nie wydostają się poza granice wyznaczone prawem, mającym swoje źródło w poznaniu dobra i pochodzącym z drzewa poznania dobra i zła. Od drzewa życia oddziela je nieprzekraczalna bariera, opisana jako wirujący miecz płomienisty.
Istoty duchowe, nawet jeśli pozostają ograniczone ciałem, mają w sobie pragnienie zbliżania się do Boga, wewnętrzne ssanie za bliskością i intymnością z Nim. Drzewo życia jest ich dziedzictwem.
Synowie Boży, swobodnie przemieszczają się pomiędzy obydwoma rzeczywistościami opisanymi dwoma drzewami. Istoty z prochu ziemi pozostają niewolnikami porządku poznania dobra i zła.

Kilka myśli na temat Węża, Diabła, Szatana. To zbuntowany Syn Boży. Wyprowadził ludzi z porządku drzewa życia i wprowadził ich do porządku drzewa poznania dobra i zła. Należy domniemywać, że porządek opisany jako drzewo poznania dobra i zła, pozostawał od zawsze w jurysdykcji Szatana, zaś porządek drzewa życia pozostawał we władzy Tego, który objawił się fizycznie jako Jezus. Szatan naruszył przestrzeń autorytetu Jezusa i wyprowadził ludzi spod Jego autorytetu intronizując się nad nimi. We właściwym czasie, Jezus pojawił się w przestrzeni, nad którą władzę sprawuje Szatan, i otworzył drogę powrotu ludzi do ich prawdziwego dziedzictwa.
Jestem przekonany, że wśród osób czytających ten tekst, są tacy, którzy rozumieją zawarty w nim przekaz. Wielu ludzi umarło duchowo i w pełni akceptują to, że są jedynie ssakami – istotami stworzonymi z prochu ziemi, które do ziemi powracają. Są jednak i tacy, którzy noszą w sobie pragnienia ukierunkowujące ich w stronę Boga Ojca. Tych zachęcam do przyjęcia zwierzchnictwa i autorytetu Jezusa i podążania za Nim. Przestrzegam też przed fałszywymi Jezusami, których pełno jest w religiach. Religie są częścią porządku drzewa poznania dobra i zła, nad którym porządkiem władzę ciągle sprawuje Szatan. W porządku drzewa życia nie ma miejsca na kościoły, ciała kierownicze, papieży i liturgie. Tam jest społeczność, bliskość i wolność.
Dlaczego nawrócenie to metanoja – zmiana myślenia?
Zmiana myślenia otwiera umysł człowieka na Ducha Prawdy i na Jego prowadzenie. Dopóki myślenie człowieka jest całkowicie uwarunkowane i zdeterminowane rozróżnianiem pomiędzy dobrem i złem, on sam pozostaje zamknięty na prawdę. Człowiek religijny pojmuje nawrócenie, jako porzucanie zła i wybieranie dobra. To jest pułapka, labirynt z którego nie ma wyjścia. Dlatego dziesiątki pokoleń chrześcijan trwają w stagnacji i religijnym otępieniu, ponieważ rozwiązują rebus, który jest jedynie pułapką.
Najlepszym znanym mi warsztatem, na którym człowiek może wdrażać się w myślenie pochodzące z drzewa życia, jest małżeństwo. Przyjdzie taki czas, że ludzie ukształtowani w małżeństwach, w których uczyli się od Mistrza myślenia, założą społeczności i w ten sposób zostanie otwarty „kanał”, poprzez który, Duch Prawdy będzie miał dostęp do umysłów ludzi.
 
 
RM 

Wyznanie: Unitarianizm jest błędem
Pomógł: 139 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 2452
Wysłany: 2017-06-25, 16:24   

Autorytet kobiety.
1 Tym. 2, 9-15:
Podobnie kobiety powinny mieć ubiór przyzwoity, występować skromnie i powściągliwie, a nie stroić się w kunsztowne sploty włosów ani w złoto czy w perły, czy kosztowne szaty,lecz jak przystoi kobietom, które są prawdziwie pobożne, zdobić się dobrymi uczynkami.Kobieta niech się uczy w cichości i w pełnej uległości; nie pozwalam zaś kobiecie nauczać aniwynosićsię nad męża; natomiast powinna zachowywać się spokojnie.Bo najpierw został stworzony Adam, potem Ewa.I nie Adam został zwiedziony, lecz kobieta, gdy została zwiedziona, popadła w grzech;lecz dostąpi zbawienia przez macierzyństwo, jeśli trwać będzie w wierze i w miłości, i w świątobliwości, i w skromności.
Powyższy fragment, interpretowany jedynie z patriarchalnej perspektywy, stał się jednym z paradygmatów lekceważenia kobiet i odmawiania im w szeroko rozumianym chrześcijaństwie podstawowego i niezbywalnego (nieredukowalnego) prawa do szacunku, autorytetu i spełniania się w sposób właściwy dla nich. W tym poście chcę przedstawić inne rozumienie powyższego fragmentu, a czytelników zachęcam do wyciągnięcia samodzielnych wniosków.

Podobnie kobiety powinny mieć ubiór przyzwoity, występować skromnie i powściągliwie, a nie stroić się w kunsztowne sploty włosów ani w złoto czy w perły, czy kosztowne szaty...

Człowiek dokonując w ogrodzie wyboru opartego na poznaniu dobra, wszedł w przestrzeń, której jednym z najważniejszych wyznaczników była siła, siła fizyczna (już kiedyś o tym pisałem). Na polu posługiwania się siłą, brutalnością, przemocą, kobiety nie były równorzędnymi partnerami dla mężczyzn, dlatego zostały im podporządkowane. Jedynym atutem, który im pozostał, była manipulacja realizowana głównie poprzez seks. To właśnie umiejętność posługiwania się własną seksualnością połączona z oddziaływaniem na zmysły mężczyzny, stały się siłą kobiet w rzeczywistości usankcjonowanej patriarchatem. Siłą bardzo toksyczną, bo opartą na manipulacji i błędnym (szkodliwym) wykorzystywaniem posiadanego przez nie potencjału – pamiętamy taniec Salome. Swój wpływ na mężczyzn kobiety realizowały poprzez stroje, kosmetyki, biżuterię oraz eksponowane urody fizycznej. Kobiety potrafią w taki sposób wyeksponować swoje wdzięki, że mężczyźni podążają za nimi jak oślepieni.
O czym więc autor pisze w powyższym fragmencie? Przede wszystkim uświadamia kobietom, że droga do odkrywania własnej duchowości nie wiedzie poprzez ubiór, zdobienie oraz stosowanie kosmetyków. Skromność i powściągliwość to przeciwieństwo eksponowania siebie i skupiania na sobie uwagi poprzez prezentowanie walorów fizycznych. Kobieta nie może wybudować wartościowej relacji z mężczyzną, jeśli skupia jego uwagę jedynie na własnej urodzie i seksapilu. Wartościowa relacja wyklucza manipulację i zachowania zwodnicze. Dlatego autor pisze dalej:

...lecz jak przystoi kobietom, które są prawdziwie pobożne, zdobić się dobrymi uczynkami.

Owa prawdziwa pobożność, to termin od którego należy odłączyć definicje religijne. Nie chodzi o Matkę Polkę, aseksualną Marię Zawsze Dziewicę, czy matkę Teresę z Kalkuty. Autor używa tu terminu mającego wskazywać na inne wartości, niż powszechnie przyjęte. Podobnie dobre uczynki, ale o tym na końcu.

Bo najpierw został stworzony Adam, potem Ewa.I nie Adam został zwiedziony, lecz kobieta, gdy została zwiedziona, popadła w grzech...

Dokonałem małego odwrócenia porządku omawianego fragmentu, bo tak będzie mi łatwiej uczynić myśl czytelniejszą. Tutaj autor odwołuje się do początku, do wydarzeń w ogrodzie. Adam to człowiek, nie mężczyzna!!!. Dopiero po opuszczeniu ogrodu, mężczyzna stał się Adamem, czyli zajął całą przestrzeń podporządkowaną Adamowi – człowiekowi. Kobieta nie odnajdzie zbawienia odbierając mężczyźnie pełny autorytet Adama, tak jak mężczyzna nie znalazł zbawienia zawłaszczając jedynie dla siebie pełny autorytet Adama. Zarówno mężczyzna, jak i kobieta, posiadają cząstki autorytetu Adama, a odbudowa autorytetu Adama, następuje poprzez połączenie kobiety i mężczyzny w trwały, monogamiczny i jedynie heteroseksualny związek.
W ogrodzie kobieta pierwsza naruszyła autorytet mężczyzny i zaburzyła nadany przez Boga porządek. Skutek wywarło to taki, jak ostrzegł ją Bóg, że mężczyzna będzie nad nią panował.
Ten akapit jest zapewne bardzo trudny do zrozumienia. Chodzi o poznanie tego, jaki człowiek jest obrazem/reprezentantem ( hebr. celem) Boga. Jak należy rozumieć to, że człowiek został stworzony na podobieństwo Boga. Także zrozumienie, że ani mężczyzna, ani kobieta nie są pełnym (kompletnym) człowiekiem. Dopiero budując związek jednego ciała, stają się człowiekiem, który jest obrazem Boga.
Powyższe zdanie tworzy także podstawowy, a zarazem zasadniczy kontekst, do zrozumienia całego fragmentu. Autor odwołując się do początku, wskazuje na pierwotny porządek oraz zaburzenie tegoż porządku za sprawą działań podjętych przez kobietę.

Zatem:
Kobieta niech się uczy w cichości i w pełnej uległości; nie pozwalam zaś kobiecie nauczać aniwynosićsię nad męża; natomiast powinna zachowywać się spokojnie.

Istnieją popularne i powszechne wśród kobiet, zachowania i postawy, które „napędzane” błędnym myśleniem, generują toksyczne relacje i zniszczenie. Te postawy i zachowania, autor opisał w poprzedzającej myśli. Kobieta która umiejętnie odnajduje się w rzeczywistości patriarchatu i z powodzeniem posługuje się manipulacją dla osiągania swoich celów nad mężczyznami, nie może być dopuszczona do wywierania wpływu na społeczność wierzących. Jest tak ponieważ, taka osoba, posiadająca osobiste doświadczenia zdeterminowane negatywnymi postawami (czyli manipulacja, rywalizacja, egoizm, koncentracja na fizycznych aspektach istnienia – określana w pismach jako cielesność), dopuszczona do nauczania, wprowadzałaby do społeczności idee toksyczne i szkodliwe, takie, które blokują lub nawet wykluczają rozwój duchowy. Dlatego czytamy: ...nie pozwalam zaś kobiecie nauczać. Czy jednak ów zakaz nauczania ma sens uniwersalny i ponadczasowy? - o tym za chwilę.
Patriarchat pozbawił kobiety autorytetu, uczynił je istotami podrzędnymi względem mężczyzn. Stąd kobiety poznające Boga, nawet jedynie kierując się instynktem duchowym, czują, że dysponują potencjałem i zasobami, które powinny być wprowadzane do społeczności i służyć ku rozwojowi i ubogacaniu. Droga do wprowadzania tych treści do powszechnej świadomości nie prowadzi jednak poprzez rywalizację czy też walkę z mężczyznami, ale poprzez odbudowanie przestrzeni autorytetu kobiety. Dlatego czytamy dalej:

...lecz dostąpi zbawienia przez macierzyństwo, jeśli trwać będzie w wierze i w miłości, i w świątobliwości, i w skromności.

Powyższy fragment w sposób oczywisty i jednoznaczny odnosi się do Rodz. 3,16 – słów Boga skierowanych do kobiety, określających skutki, jakie spowoduje w jej życiu pójście drogą poznania dobra. Zatem skutkiem zbłądzenia w ogrodzie, była utrata autorytetu związanego z macierzyństwem i całkowite zdeprecjonowanie kobiety połączone z pełnym podporządkowaniem mężczyźnie. Zaś w Chrystusie następuje przywrócenie kobiety do pierwotnego porządku, odbudowa jej autorytetu opartego na macierzyństwie i przywrócenie statusu istoty równorzędnej wobec mężczyzny. Zatem nie chodzi o to, aby kobiety walczyły i rywalizowały z mężczyznami o odbudowę własnej pozycji duchowej, ale aby skupiły się na poznawaniu autorytetu i pozycji, jakie posiadają poprzez macierzyństwo.
Mam nadzieję, że kiedyś kobiety zaczną nauczać o macierzyństwie, bo kto inny? Odpuszczą sobie rywalizację z mężczyznami o przestrzeń, o której Bóg powiedział (Rodz. 3, 17-19): ...W mozole żywić się będziesz z niej po wszystkie dni życia swego!Ciernie i osty rodzić ci będzie i żywić się będziesz zielem polnym.W pocie oblicza twego będziesz jadł chleb …

Rozebrałem na części fragment z l. do Tymoteusza. Fragment, który w przekonaniu wielu osób utwierdza system patriarchalny i podtrzymuje status podległości kobiet wobec mężczyzn. Sporządziłem analizę i syntezę tegoż fragmentu z perspektywy dwóch drzew. W tym poście starałem się pokazać zupełnie inne znaczenie tegoż fragmentu, niż w powszechnym zrozumieniu. Chciałbym doczekać czasu, kiedy kobiety zrozumieją istotę autorytetu nadanego im przez Boga i zajmą oraz odbudują przestrzeń macierzyństwa.
Macierzyństwo, to największa wartość, jaką posiada ludzkość. Wszystko inne ma status służebny wobec macierzyństwa. Kiedy ludzie zrozumieją sens i istotę macierzyństwa, wówczas mężczyźni pojmą, że podstawowym celem ich istnienia oraz ich aktywności, jest zapewnienie kobiecie bezpieczeństwa i pokoju w macierzyństwie.
  
 
 
RM 

Wyznanie: Unitarianizm jest błędem
Pomógł: 139 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 2452
Wysłany: 2017-07-02, 18:55   

Myślenie ludzi tak bardzo „nasiąknęło” religijnymi koncepcjami, że ludzie utracili zdolność do samodzielnego czytania i niezależnego rozumowania. Religie są źródłem zwiedzenia, a naczelna reprezentacja systemu religijnego – Kościół Rzymski, sprawuje, pozbawioną jakiejkolwiek kontroli, władzę nad duchowym funkcjonowaniem chrześcijaństwa. Umysły ludzi są zamknięte na prawdę, a oni sami bezrefleksyjnie angażują się w aktywności religijne, polegające głównie na chodzeniu do kościoła, śpiewaniu religijnych piosenek i powtarzaniu formułek, nazywanych modlitwą.
Ja sam nie spotykam na swoje drodze ludzi rozumiejących sens duchowości, istotę rozwoju duchowego, mających duchowe cele i rozróżniający wartości duchowe od cielesnych.
Powtórzę to, co już wielokrotnie pisałem; zbłądzenie w ogrodzie, spowodowało wypaczenie percepcji Boga i zaburzenie podstawowej i zarazem najważniejszej relacji – związku mężczyzny i kobiety. Nawet człowiek myślący w najbardziej prosty sposób, po przeczytaniu 2 i 3 rozdziału ks. Rodzaju, dostrzeże, że zbłądzenie w ogrodzie zaburzyło dwie podstawowe i najistotniejsze przestrzenie: relację człowieka z Bogiem oraz relację mężczyzny i kobiety. Nie pisze tam nic więcej, żadnego grzechu pierworodnego, żadnego Boga „wkurzonego” o „jabłko”.
Czy ktokolwiek rozumie o co chodzi w słowach: ...I ustanowię nieprzyjaźń między tobą a kobietą, między twoim potomstwem a jej potomstwem; ono zdepcze ci głowę... - dlaczego nie ma tutaj nic o mężczyźnie? Dlaczego ta nieprzyjaźń dotyczy tylko kobiety? Dlaczego dotyczy tylko jej potomstwa ?
Zbłądzenie w ogrodzie wywarło skutki na całą ludzkość. Głównym skutkiem owego zbłądzenia był patriarchat i zdeprecjonowanie kobiety do roli istoty podrzędnej. Zatem jeśli mówimy o zbawieniu, które jest w Chrystusie, o odbudowie i przywróceniu porządku ogrodu - Królestwa Bożego, to koniecznym jest zrozumienie, że mówimy o usunięciu skutków zbłądzenia, które jest opisane jako spożycie owocu poznania dobra. Stąd, jednym z podstawowych wymiarów zbawienia jest wyeliminowanie patriarchatu i dążenie do przywrócenia roli i znaczenia kobiety. To stanie się, a moim pragnieniem i marzeniem oraz modlitwą kierowaną do Najwyższego jest doczekanie tego czasu. Będzie tak, że nadejdzie czas, kiedy kobiety otrząsną się i zajmą należną im przestrzeń duchowego autorytetu. Potomstwo kobiety, czyli nie fizycznie zrodzone dzieci, ale kobiety zajmujące swoje dziedzictwo duchowe, ostatecznie zniwelują porządek wymuszony kłamstwem Węża - ...ono zdepcze ci głowę... . Dlatego Bóg przemawiający do Węża, mówi tylko o kobiecie i nic na temat mężczyzny.
My mężczyźni, powinniśmy być gotowi na ten czas, wspierać kobiety w przywracaniu ich duchowego dziedzictwa i aktywnie uczestniczyć w odbudowie ich autorytetu. Powinniśmy to robić, po to, aby odbudować ogród, odbudować porządek, o którym czytamy w Pnp, aby przywrócić Adamowi jego właściwy status, opisany jako „Dlatego opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złączy się z żoną swoją, i staną się jednym ciałem.” Powinniśmy to robić także ze względu na doświadczenia, jakie niosą ze sobą tysiąclecia patriarchatu: wojny, przemoc, dążenie do pozbawionych sensu celów takich jak władza, bogactwo i seks pojmowany w kategoriach biologicznych.
Odbudowa Adama, oparta na wzajemnym dopełnianiu się mężczyzny i kobiety do całości, wzajemnym uzupełnianiu się i poszanowaniu własnych autorytetów, spowoduje odbudowę człowieka, tego, który jest obrazem Boga Najwyższego. Człowiek wejdzie w przestrzeń rozumienia istoty bycia Synem Bożym i posiądzie potencjał do rozumienia Boga jako swojego Ojca i zdystansowania się do JHWH.
  
 
 
karol210


Pomógł: 26 razy
Dołączył: 05 Lut 2016
Posty: 692
Wysłany: 2017-07-02, 20:13   

Brawo RN zgadzam sie w 80% procentach jednak zdystansowac podobienstwo to tak to wyglada duchowo bardziej irracjonalnie podlug myslenia materialnego.
Bóg oczekuje przyjaciol i tylko slowa podziekowac a Dziekuje nic nie kosztuje za tyle co dal to tak jakby On dal wszystko a mu musimy oddac tzw Wdowi grosz bo po drugiej stronie bedziemy w trzecim niebie a po Sadzie uzyskamy Ciało Chrystusowe i jak aniołowie bedziemy pożadliwosc zniknie np.Gdy ktos bardzo zakochany nie szuka seksu a przebywania z nią.

Potomstwo Ewy tzn Sprawiedliwi wyklucza grzech z zycia a jak to bedzie niewiadomo.To juz trzeba rozczytac Apokalipse a o tym nawet aniołowie by chcieli sie dowiedziec

Kosciol katolicki wszedl pieniadz a gdzie pieniadz to mafia a pozniej kaza sie modlic do obrazow choc bylem w Sanktuarium mowili na rzeczy polowe slow ale moze wiecej nie moga?
A jak wyrzucili ksiedza episkopat ktory na Woodstocku za duzo powiedzial?
_________________
http://starymarzyciel.wrz...mnie_przyjmiesz
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 12