Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność. (List do Galatów 5:21-22)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Pieśń nad pieśniami
Autor Wiadomość
RM 

Wyznanie: Unitarianizm jest błędem
Pomógł: 139 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 2609
Wysłany: 2018-07-26, 20:03   

W ogrodzie, Bóg uświadomił człowiekowi toksyczność samotności mówiąc: Niedobrze jest człowiekowi, gdy jest sam i zaraz połączył to z obietnicą rozwiązania: Uczynię mu pomoc odpowiednią dla niego. Zanim jednak połączył mężczyznę z kobietą, przeprowadził człowieka przez określone doświadczenia.
Człowiek i zwierzęta (ssaki) są istotami biologicznie pokrewnymi. Owe pokrewieństwo wchodzi także w przestrzeń emocjonalną. Bóg prowadząc człowieka do właściwego rozwiązania, wpierw wprowadził go w interakcje ze zwierzętami (Gen 2,19-20). Po co? Aby człowiek posiadł świadomość, że w tej przestrzeni, nie znalazła się pomoc dla niego odpowiednia.
Jaką wiedzę posiadł człowiek, wchodząc w interakcje ze ssakami, że w takim pojmowaniu i kształtowaniu relacji, nie zdoła zaspokoić wewnętrznego głodu, nie znajdzie rozwiązania dla problemu samotności?
Przestrzeń biologiczną opisują powszechnie znane mechanizmy zachowań: wybudowanie poczucia bezpieczeństwa, posiadanie własnego terytorium dla zaspokojenia potrzeb egzystencjalnych, rozmnażanie się. Człowiek jest także ssakiem i może swoje życie sprowadzić do owych kilku podstawowych wymiarów, które ,rzecz jasna, uwarunkowania środowiskowe i społeczne nieco modyfikują. Czyli mówiąc bardzo prosto: władza, pieniądze i seks.
Dopiero, kiedy Bóg przeprowadził człowieka przez owe spektrum doświadczeń tak charakterystycznych i ważnych dla istot stworzontych z prochu zmiemi i uświadomił mu, że w w tej przestrzeni nie ma dla niego celu i sensu, wprowadził człowieka do przestrzeni właściwych rozwiązań, takich, które eliminują toksyczność samotności. Czytamy, że rozdzielił człowieka na mężczyznę i kobietę i połączył ich w trwały, monogamiczny, heteroseksualny związek, którego istotą była bliskość (opisana jako jedność) oparta na nagości, czyli wzajemnej przejrzystości. Wspaniałym rozwinięciem tematu związku mężczyzny i kobiety jest oczywiście Pnp.
Po co o tym piszę?
Wiele małżeństw buduje swoje relacje jedynie w przestrzeni biologicznej, egzystencjalnej i nie pojmują, dlaczego tak trudno jest w małżeństwie wybudować porozumienie i przyjaźń. Dlaczego przychodzi wypalenie, rutyna, poczucie samotności pomimo bycia razem. Dlaczego zdarza się, że relacja zamienia się w pasmo udręki, kontroli, wzajemnych złośliwości. Podstawową odpowiedź znajdujemy na samym początku w pisamach: Lecz dla człowieka nie znalazła się pomoc dla niego odpowiednia. Mnóstwo ludzi sprowadza swoje cele i sens istnienia do dorobienia się, posiadania domu (domów), samochodu (samochodów), wychowania potomstwa i zapewnienia im startu życiowego, gromadzenia, zagarniania i dbania o to, a to właśnie jest ta przestrzeń, przez którą Bóg przeprowadził człowieka na samym początku, aby uświadomić mu ten sposób funkcjonowania, który prowadzi do rozwiązań chybionych. Paralelną sytuacją jest, kiedy Bóg pozwolił narodowi wybranemu oprzeć swoją egzystencję na prawie i przetestować duchowy bezsens przestrzegania przepisów, zanim doprowadził ich do właściwego rozwiązania, czyli przyjścia Pomazańca i uwolnienia z jarzma prawa.
Dlatego zachęcam, szczególnie mężczyzn, do wnikliwego wgłębiania się w treść Pnp. Do szukania odpowiedzi na pytania: kim kobieta jest, a kim nie jest?, dlaczego taka jest i w jaki sposób budować z nią relację aby rozkwitała, aby rozwijała się w niej pełnia kobiecości. W jaki sposób o niej myśleć, i w jaki sposób się do niej zwracać, aby stawała się ezer kenegdo (pomocą naprzeciw) w pozytywnym sensie tego pojęcia. W jaki sposób myśli, czego naprawdę oczekuje? Aby zrozumieć prawdziwy sens małżeństwa, trzeba je wyrwać z okowów biologicznych i egzystencjalnych wartości i zacząć odkrywać znaczenie i sens jedności opartej na nagości.
Pnp nie da się przeczytać. Ta księga zawiera treść, która niesie życie. Trzeba nią żyć, przeglądać się w niej jak w lustrze, dopasowywać własne życie do jej treści. Budować w sobie sposób myślenia i rozumowania oblubieńca o oblubienicy. Wprowadzać we własne życie takie treści jak: ...Jak lilia między cierniami, tak moja przyjaciółka między dziewczętami..., ...Daj mi oglądać swoje oblicze, daj mi usłyszeć swój głos, gdyż słodki jest twój głos i pełna wdzięku twoja postać..., ...Krynica mojego ogrodu jest studnią wody żywej, która spływa z Libanu...,...Wszedłem do mojego ogrodu, moja siostro, oblubienico, zerwałem moją mirrę wraz z moim balsamem, zjadłem mój plaster wraz z moim miodem, wypiłem moje wino wraz z moim mlekiem...

Małżeństwo nie jest związkiem, który sprawdza się w każdych uwarunkowaniach. Małżeństwo zostało powołane do funkcjonowania i rozwijania się w warunkach ogrodu, a Jezus otworzył nam drogę do odbudowania ogrodu w nas. Możesz to robić, ponieważ jest to w zasięgu każdego z nas.
 
 
Luba 

Pomogła: 10 razy
Dołączyła: 18 Mar 2017
Posty: 176
Wysłany: 2018-07-27, 00:16   

RM napisał/a:


Małżeństwo nie jest związkiem, który sprawdza się w każdych uwarunkowaniach. Małżeństwo zostało powołane do funkcjonowania i rozwijania się w warunkach ogrodu, a Jezus otworzył nam drogę do odbudowania ogrodu w nas. Możesz to robić, ponieważ jest to w zasięgu każdego z nas.



RM...skad pochodzi twoja madrosc...?

Gdyby ludzie otwarli sie na nia tak jak ty , otaczajacy nas swiat zmienilby sie na lepszy...
To takie proste i piekne podazac droga Prawdy, jesli korzysta sie ze swiatla, ktore jest w stanie rozproszyc ciemnosci duchowe...

Wspaniale piszesz o malzenstwie, ktore nie sprawdza sie w warunkach pozbawionych tego swiatla...i o mozliwosci odbudowania raju w naszych sercach, jesli tylko dopuscimy do siebie ozywiajaca Prawde i pozwolimy Jej dzialac...

Powiedz, RM, czy czlowiek zyjacy w dzisiejszym swiecie, oglupiony religia i troska o egzystencje jest w stanie zrobic cos sam od siebie w sprawie duchowego Edenu....?

Czy to nie jest tak, jak opisano w rozmowie Jezusa z Piotrem, ze Ojciec musi objawic ci Prawde, a ty mozesz ja dopiero wtedy przyjac i tak jak Piotr, z glebokim przejeciem i bez cienia watpliwosci, wyznac : "Ty jestes Chrystus Syn Boga Zywego"....i dopiero wtedy wszystko staje sie jasne i proste dla narodzonego w tym momencie dziecka Bozego....?... :->

Jednak swiatlo, ktorego stajesz sie nosicielem, najczesciej oswietla droge uslana cierniami i martwymi kamieniami...o ktore, niestety, potykasz sie na kazdym kroku... wlokac za soba zmory przeszlosci...z nadzieja, ze w koncu uwolnisz sie od nich na zawsze...

Bardzo potrzebuje takich budujacych slow jak twoje, RM....mysle, ze wielu ludzi, poszukujacych Prawdy, znajduje Ja w twoich tekstach... :->

Nie znam nikogo w realu, kto moglby ci dorownac w twoim mistrzostwie oddzielania ziarna od plewy...

Dziekuje ci za to... :->
  
 
 
RM 

Wyznanie: Unitarianizm jest błędem
Pomógł: 139 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 2609
Wysłany: 2018-07-28, 20:45   

Luba napisał/a:
Powiedz, RM, czy czlowiek zyjacy w dzisiejszym swiecie, oglupiony religia i troska o egzystencje jest w stanie zrobic cos sam od siebie w sprawie duchowego Edenu....?

Czy to nie jest tak, jak opisano w rozmowie Jezusa z Piotrem, ze Ojciec musi objawic ci Prawde, a ty mozesz ja dopiero wtedy przyjac i tak jak Piotr, z glebokim przejeciem i bez cienia watpliwosci, wyznac : "Ty jestes Chrystus Syn Boga Zywego"....i dopiero wtedy wszystko staje sie jasne i proste dla narodzonego w tym momencie dziecka Bozego....?


Kiedyś przeczytałem słowa Naamana: Oto myślałem sobie, że wyjdzie, stanie przede mną, potem wezwie imienia Pana, Boga swojego, podniesie swoją rękę nad chorym miejscem i usunie trąd. i uświadomiłem sobie, że ja mam ukształtowane myślenie wg bardzo podobnych schematów. Takich schematów, które z całą pewnością rozmijają mnie z Bogiem, tak jak rozmijały Naamana. Potem zrozumiałem, że Bóg przemawia do mnie poprzez moją żonę, a i poprzez córki. To jednak trudne było, aby zaakceptować taki sposób przyjmowania prawdy, bo mężczyzna i kobieta różnią się bardzo i często bywało, że to, co mówiła żona doprowadzało mnie do pasji. Wciąż uczę się akceptować treści, jakie przekazuje mi żona, ale teraz jest już dużo łatwiej.
Bóg objawia człowiekowi prawdę, nieustannie i z ogromną cierpliwością, ale rzadko robi to w sposób, jakiego człowiek oczekuje. Kiedy Naaman został zidentyfikowany z prawdą, wyzwoliła w nim ogromne, antagonistyczne emocje. Jednak przemiana, jakiej doznał Naamam, po zaakceptowaniu w pokorze takiej formy objawienia prawdy, była niesamowita. Wracając do Proroka mówi: ...Przyjmij zatem teraz dar dziękczynny od twojego sługi. Jezus nauczał, iż identyfikacja z prawdą, wyzwala w człowieku postawę sługi. Aby być sługą, trzeba mieć komu służyć. Naaman został zidentyfikowany z prawdą w taki sposób, że z wielkiego i pysznego władcy przemienił się w sługę.
Bóg objawia człowiekowi prawdę ale ludzie mają zamknięte umysły i własne przekonania, co powoduje, że stają się niezdolni do przyjmowania prawdy. Ja od wielu lat piszę i mówię na temat prawdy ale ogromna większość ludzi wie lepiej. A ci, którzy mają świadomość, że nie wiedzą lepiej, traktują prawdę jak egzotyczne mity i kierują się zasadą większości, czyli żyją jak większość z przekonaniem, że jakoś to będzie.
Eden, Raj - ogród nie jest miejscem tylko stanem umysłu, sposobem myślenia. Staje się miejscem tam, gdzie myślenie posadowione na prawdzie warunkuje życie ludzi. Każdy człowiek zidentyfikowany z prawdą ma takie same możliwości: albo za nią podąża, albo nie. W świecie duchowym nie ma zbiorowej odpowiedzialności. Ludzie chcą podążać za tym, co większość uważa za normalne. Niestety, większość to bezmyślna masa, która jest manipulowana i ogłupiana, i bardzo trudno jest przełamać mentalne i środowiskowe bariery, które stoją na "straży" instynktu stadnego.

Cytat:
Jednak swiatlo, ktorego stajesz sie nosicielem, najczesciej oswietla droge uslana cierniami i martwymi kamieniami...o ktore, niestety, potykasz sie na kazdym kroku... wlokac za soba zmory przeszlosci...z nadzieja, ze w koncu uwolnisz sie od nich na zawsze...

Tak, bardzo trafnie to ujęłaś. Wiele razy pisząc w tym wątku przestrzegałem przed wprowadzaniem gwałtownych zmian, przed rzucaniem się na głęboką wodę. Każda zmiana zaburza dotychczasową równowagę. Nawet jeśli ta równowaga jest chwiejna i oparta na toksycznych zasadach, to jednak jest i warunkuje istnienie związku. Zniszczenie tej równowagi może w krótkim czasie doprowadzić do rozpadu związku.
To o czym piszę służy dla inspirowania i otwierania dla zainteresowanych, wglądu w określoną przestrzeń. Nie ma jednak prostego i łatwego przełożenia treści zawartych w tym temacie na czyjeś osobiste życie, indywidualne doświadczenia. To o czym piszę, w praktyce oznacza otwieranie puszki Pandory, wielu puszek. Oczyszczanie, uwalnianie, leczenie, to procesy trudne i bolesne. Podążanie za prawdą wymaga samozaparcia, nie oglądania się wstecz i na innych, spacyfikowania własnego wewnętrznego głosu, który przeważnie bywa złym doradcą. Młodzi mieliby znacznie łatwiej, ale oni zrozumieją sens i cel tego tematu dopiero, kiedy zbiorą bagaż własnych doświadczeń, którego ciężar z czasem staje się nie do udźwignięcia.

Cytat:
Bardzo potrzebuje takich budujacych slow jak twoje, RM....mysle, ze wielu ludzi, poszukujacych Prawdy, znajduje Ja w twoich tekstach... :->

Nie znam nikogo w realu, kto moglby ci dorownac w twoim mistrzostwie oddzielania ziarna od plewy...

Dziekuje ci za to.
..

A ja dziękuję Ci za te słowa. Świadomość, że ktoś to czyta i jest tym inspirowany daje mi siłę i motywację. We mnie pragnienie sensu walczy z poczuciem bezsensu. Niestety, rzadko trafiam na osoby, które wzmacniają we mnie pragnienie sensu, a Ty jesteś taką osobą.
Pozdrawiam serdecznie. RM
  
 
 
efroni 

Pomógł: 116 razy
Wiek: 61
Dołączył: 11 Kwi 2013
Posty: 1756
Wysłany: 2018-07-29, 11:09   

RM napisał/a:
Czytamy, że rozdzielił człowieka na mężczyznę i kobietę i połączył ich w trwały, monogamiczny, heteroseksualny związek, którego istotą była bliskość (opisana jako jedność) oparta na nagości, czyli wzajemnej przejrzystości. Wspaniałym rozwinięciem tematu związku mężczyzny i kobiety jest oczywiście Pnp.
Po co o tym piszę?
Wiele małżeństw buduje swoje relacje jedynie w przestrzeni biologicznej, egzystencjalnej i nie pojmują, dlaczego tak trudno jest w małżeństwie wybudować porozumienie i przyjaźń. Dlaczego przychodzi wypalenie, rutyna, poczucie samotności pomimo bycia razem. Dlaczego zdarza się, że relacja zamienia się w pasmo udręki, kontroli, wzajemnych złośliwości.

Podstawową odpowiedź znajdujemy na samym początku w pisamach: Lecz dla człowieka nie znalazła się pomoc dla niego odpowiednia. Mnóstwo ludzi sprowadza swoje cele i sens istnienia do dorobienia się, posiadania domu (domów), samochodu (samochodów), wychowania potomstwa i zapewnienia im startu życiowego, gromadzenia, zagarniania i dbania o to, a to właśnie jest ta przestrzeń, przez którą Bóg przeprowadził człowieka na samym początku, aby uświadomić mu ten sposób funkcjonowania, który prowadzi do rozwiązań chybionych. Paralelną sytuacją jest, kiedy Bóg pozwolił narodowi wybranemu oprzeć swoją egzystencję na prawie i przetestować duchowy bezsens przestrzegania przepisów, zanim doprowadził ich do właściwego rozwiązania, czyli przyjścia Pomazańca i uwolnienia z jarzma prawa.

Dlatego zachęcam, szczególnie mężczyzn, do wnikliwego wgłębiania się w treść Pnp. Do szukania odpowiedzi na pytania: kim kobieta jest, a kim nie jest?, dlaczego taka jest i w jaki sposób budować z nią relację aby rozkwitała, aby rozwijała się w niej pełnia kobiecości. W jaki sposób o niej myśleć, i w jaki sposób się do niej zwracać, aby stawała się ezer kenegdo (pomocą naprzeciw) w pozytywnym sensie tego pojęcia. W jaki sposób myśli, czego naprawdę oczekuje? Aby zrozumieć prawdziwy sens małżeństwa, trzeba je wyrwać z okowów biologicznych i egzystencjalnych wartości i zacząć odkrywać znaczenie i sens jedności opartej na nagości.


I nadał człowiek [adam] nazwy wszelkiemu bydłu i ptactwu nieba , i wszelkiemu zwierzowi dzikiemu ; ale dla człowieka [adama] nie znalazł [Bóg] pomocy odpowiedniej jemu.
[ Bóg doskonale wiedział co to znaczy żyć w samotności , i nie chciał by człowiek tak żył ]
I przypuścił Wiekuisty Bóg odurzenie na człowieka i zasnął on , i wyjął jedno z żeber jego i zawarł ciało za niem .
I ukształtował Wiekuisty Bóg żebro , które wyjął z człowieka [adama], na niewiastę , i przywiódł ją do człowieka .
I rzekł człowiek ; tym razem jest to kość z kości moich , i ciało z ciała mojego ; tę nazywać mężatką [isza] bo z męża [isz] wzięta ona .
Przeto opuszcza maż[isz] ojca swego i matkę swoją i łączy się z żoną[isz'ą] swoją i stają się ciałem jednym [człowiekiem ?]
A byli oboje nadzy , człowiek [dlaczego nie isz tylko adam ?] i żona [isza] jego , a nie wstydzili się .
(przekład Cylkowa)
[a nie wstydzili się gdyż nie wiedzieli co to grzech , tak i dziecko biega nagie po plaży i nie wstydzi się swej nagości ;
nie wie co to grzech i nie wie, że nagość jest wstydliwa i należy ją zakrywać - to grzech rodzi wstyd i przed Bogiem i przed ludźmi]

Słuszne zadajesz pytania ; kim /czym/ jest kobieta dla mężczyzny [i odwrotnie] i w jaki sposób budować z nią [nim] relację .
Wychodzi na to, że wg. Biblii maż [isz] i żona [isza] to człowiek , ale przecież i kobieta [samotna] i mężczyzna [samotny] to też człowiek .
Wyślę, że miłość małżeńska jest obrazem miłości człowieka do człowieka .
Jest naocznym przykładem tego co to znaczy kochać drugiego człowieka jak siebie samego .
Nie dobrze by pozostał człowiek [adam] samotnym , uczynię mu pomoc odpowiednia jemu .
Jest niedobrze gdy człowiek jest sam , a jest sam wtedy gdy nie potrafi kochać drugiego człowieka jak siebie samego [samotność wśród mnóstwa ]
O miłość małżeńską należy dbać , należy ja karmić, podlewać by była ciągle żywa , by nie zanikła ,
a gdy miłość znika , wtedy jest niedobrze , wtedy człowiek zostaje sam ... samotność we dwoje
To jak buduję swoje relacje z żoną jest żywym przykładem tego jak powinienem budować swoje relacje z drugim człowiekiem .
A te wszystkie słowa, czyny , które sprawiają że miłość małżeńska nie więdnie, jest żywym przykładem tego
co i jak należy czynić , mówić by miłość człowieka do człowieka nie była tylko pustym frazesem .
_________________
...ten lud zbliża się do mnie swoimi ustami i czci mnie swoimi wargami, a jego serce jest daleko ode mnie, tak że ich bojaźń przede mną jest wyuczonym przepisem ludzkim...

Nie wierz w ani jedno moje słowo ale sam(a) badaj , sprawdzaj , doświadczaj czy się rzeczy
aby tak mają
 
 
RN 


Wyznanie: Wiara Naturalna (Deizm)
Pomógł: 213 razy
Dołączył: 25 Paź 2013
Posty: 4045
Skąd: Ziemia Łódzka
Wysłany: 2018-07-29, 11:59   

efroni napisał/a:


I nadał człowiek [adam] nazwy wszelkiemu bydłu i ptactwu nieba , i wszelkiemu zwierzowi dzikiemu .


To mądry był ten człowiek ( adam ).
Znacznie mądrzejszy od dzisiejszych naukowców, którzy jak przyznają, jeszcze nie zdołali opisać blisko 90 proc. gatunków zwierząt . :-)

http://www.gloswielkopols...znamy,id,t.html
_________________
NATURA, ROZUM, DOŚWIADCZANIE - OTO '' SŁOWO '' BOŻE.
 
 
efroni 

Pomógł: 116 razy
Wiek: 61
Dołączył: 11 Kwi 2013
Posty: 1756
Wysłany: 2018-07-29, 12:36   

RM napisał/a:
Potem zrozumiałem, że Bóg przemawia do mnie poprzez moją żonę, a i poprzez córki. To jednak trudne było, aby zaakceptować taki sposób przyjmowania prawdy, bo mężczyzna i kobieta różnią się bardzo i często bywało, że to, co mówiła żona doprowadzało mnie do pasji. Wciąż uczę się akceptować treści, jakie przekazuje mi żona, ale teraz jest już dużo łatwiej.


Wybrałem tylko fragmenty, ale za cały post BRAWO .
Poprzedni post był inspiracją dla myśli , że miłość małżeńska jest obrazem miłości człowieka do człowieka .
Jeżeli pozostaniemy przy tej myśli to wychodzi na to że Bóg przemawia do nas przez drugiego człowieka
... i rzeczywiście trudno jest człowiekowi , jako zadeklarowanemu egoiście, zaakceptować taki sposób przyjmowania prawdy .


RM napisał/a:
Eden, Raj - ogród nie jest miejscem tylko stanem umysłu, sposobem myślenia. Staje się miejscem tam, gdzie myślenie posadowione na prawdzie warunkuje życie ludzi. Każdy człowiek zidentyfikowany z prawdą ma takie same możliwości: albo za nią podąża, albo nie. W świecie duchowym nie ma zbiorowej odpowiedzialności. Ludzie chcą podążać za tym, co większość uważa za normalne. Niestety, większość to bezmyślna masa, która jest manipulowana i ogłupiana, i bardzo trudno jest przełamać mentalne i środowiskowe bariery, które stoją na "straży" instynktu stadnego.


Słusznie piszesz ; tak jak dobro i zło jest w każdym człowieku tak i w każdym człowieku jest i Raj i Gehenna
To co sam wybierze, to po co sięgnie ręką, to stanie się jego odziałem ... i już za życia może doświadczyć czy to Raju czy to Gehenny
A przynależność do jedynie słusznej i prawdziwej organizacji religijno-wyznaniowej ani drzwi Raju mu nie otworzy , ani przed Gehenną go nie ochroni .
Nie ma zbiorowej odpowiedzialności ani nie ma zbiorowej nagrody .
Każdy sam za siebie odpowie [za to jakich dokonał wyborów]

Nie znamy całej PRAWDY [ EMET] . Każde pokolenie odkrywa kawałek prawdy i o człowieku i o Bogu
Ci co należą do społeczności religijno wyznaniowych, trwają w prawdzie odkrytej wieki temu i nie dopuszczają nawet myśli, że [dziś] prawda możne być ponad nimi .
_________________
...ten lud zbliża się do mnie swoimi ustami i czci mnie swoimi wargami, a jego serce jest daleko ode mnie, tak że ich bojaźń przede mną jest wyuczonym przepisem ludzkim...

Nie wierz w ani jedno moje słowo ale sam(a) badaj , sprawdzaj , doświadczaj czy się rzeczy
aby tak mają
 
 
efroni 

Pomógł: 116 razy
Wiek: 61
Dołączył: 11 Kwi 2013
Posty: 1756
Wysłany: 2018-07-29, 20:20   

RN napisał/a:
efroni napisał/a:


I nadał człowiek [adam] nazwy wszelkiemu bydłu i ptactwu nieba , i wszelkiemu zwierzowi dzikiemu .


To mądry był ten człowiek ( adam ).
Znacznie mądrzejszy od dzisiejszych naukowców, którzy jak przyznają, jeszcze nie zdołali opisać blisko 90 proc. gatunków zwierząt . :-)

http://www.gloswielkopols...znamy,id,t.html


Oczywiście, że mądry był ten człowiek (adam) .
Znacznie mądrzejszy od dzisiejszych naukowców , wszak to sami naukowcy przyznają , że cywilizacja przedpotopowa stała na znacznie wyższym poziomie niż nasza. :-)
_________________
...ten lud zbliża się do mnie swoimi ustami i czci mnie swoimi wargami, a jego serce jest daleko ode mnie, tak że ich bojaźń przede mną jest wyuczonym przepisem ludzkim...

Nie wierz w ani jedno moje słowo ale sam(a) badaj , sprawdzaj , doświadczaj czy się rzeczy
aby tak mają
  
 
 
booris

Wyznanie: Dub & Motocykl
Pomógł: 75 razy
Dołączył: 17 Kwi 2015
Posty: 2049
Skąd: Amsterdam,Londyn,Barcelona
Wysłany: 2018-07-29, 21:57   

Skoro juz przy nazwach...jak myslisz efroni,ile czasu zajelo Adamowi nazwanie wszystkich zwierzat?Takich mrowek jest okolo 12 tysiecy gatunkow na przyklad,ze nie wspomne o zwierzetach ktore byly,a ktorych juz nie ma.Dinozaury chocby.
_________________
"Emancipate yourselves from mental slavery;
None but ourselves can free our minds."
Bob Marley-Redemption Song
 
 
efroni 

Pomógł: 116 razy
Wiek: 61
Dołączył: 11 Kwi 2013
Posty: 1756
Wysłany: 2018-07-29, 22:08   

To człowiek nadawał i nadaje nazwy .
_________________
...ten lud zbliża się do mnie swoimi ustami i czci mnie swoimi wargami, a jego serce jest daleko ode mnie, tak że ich bojaźń przede mną jest wyuczonym przepisem ludzkim...

Nie wierz w ani jedno moje słowo ale sam(a) badaj , sprawdzaj , doświadczaj czy się rzeczy
aby tak mają
 
 
RM 

Wyznanie: Unitarianizm jest błędem
Pomógł: 139 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 2609
Wysłany: 2018-09-04, 22:00   

Kilka przemyśleń z ostatniego okresu.
W opisie przyczyn potopu czytamy o synach bożych i córkach ludzkich. Autor podaje, że przyczyną potopu była poligamia, czyli to, ze synowie boży brali sobie córki ludzkie za żony wg upodobania. Można by pomyśleć, że potop był zbyt wyolbrzymiona karą, skoro czytamy, że wiele znaczących osób w ST pozostawało w związkach poligamicznych.
Chciałbym pokazać inne spojrzenie na sprawę. Synowie boży, to ludzie zachowujący prawdę pochodzącą od Boga i przekazujący tą prawdę dalej. Córki ludzkie to osoby żyjące tylko swoim fizycznym życiem, nie zważające na prawdę i funkcjonujący jedynie w oparciu o potrzeby i pragnienia egzystencjalne. Termin „synowie” nie wskazuje na mężczyzn, podobnie „córki” nie wskazuje na kobiety. Myślę, ze ta semantyka ma swoje korzenie w patriarchacie, gdzie mężczyznom przypisywano wznioślejsze wartości, natomiast kobiety były traktowane przedmiotowo. Inaczej, synowie to ludzie zachowujący treści pochodzące z ogrodu, natomiast córki, to osoby funkcjonujące w oparciu o wiedzę i poznanie pochodzące z Drzewa Poznania Dobra i Zła. Zasadniczą treścią Prawdy, pochodzącą z ogrodu, było pielęgnowanie trwałego, monogamicznego i heteroseksualnego związku mężczyzny i kobiety. Skoro synowie boży zaczęli łączyć się z córkami ludzkimi wg cielesnych upodobań i pragnień, musi to oznaczać, że porzucili Prawdę. Autor podaje, ze w potopie został zniszczony porządek poligamiczny, natomiast poprzez Noego został zachowany porządek monogamiczny, na co wskazuje sposób doboru istot uratowanych, wg klucza pary, czyli porządek monogamiczny.
Do czego zmierzam?
Jezus określając swoją tożsamość, często posługiwał się pojęciem Syn Człowieczy. Ważne jest to, iż „Syn” jest wzięty z pojęcia Synowie Boży, natomiast „Człowieczy” z określenia Córki Ludzkie. Zatem termin Syn Człowieczy, poza tym, że wskazuje, iż Jezus w swojej misji Pomazańca jest tylko i jedynie człowiekiem, to niesie w sobie jeszcze głębszą treść. Syn Człowieczy, oznacza w swej treści, połączenie tego, co z powodu zbłądzenia w ogrodzie zostało rozdzielone. Pójście drogą poznania dobra, doprowadziło do całkowietgo rozdzielenia sfery duchowej i fizycznej. Ludzkość w zasadzie zapomniała o swoich duchowych korzeniach, a całą treścią ludzkiej egzystencji stał się fizyczny wymiar istnienia. Jak wcześniej napisałem, fizyczny wymiar ludzkiej egzystencji jest opisany i uregulowany prawem. Duchowy wymiar istnienie człowieka jest opisany Torą, o której Jezus mówi, że jest Prawdą. Zatem określenie Syn Człowieczy, na głębszym poziomie, oznacza połączenie wartości duchowych i fizycznych w jedną całość.
Każdy człowiek z matki rodzi się jako istota fizyczna. Rodzi się z czystym umysłem, w którym zostaną zapisane określone treści. Żyjemy w świecie, w którym w procesie socjalizacji zostają nam zapisywane jedynie treści fizyczne, bo i religie zapisują w umysłach ludzi jedynie wiadomości pochodzące z poznania dobra i zła.
Jezus powiedział do Nikodema:...Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego.Co się narodziło z ciała, ciałem jest, a co się narodziło z Ducha, duchem jest.Nie dziw się, że ci powiedziałem: Musicie się na nowo narodzić...Jeśli człowiek narodził się tylko z matki jest istotą fizyczną. Byłoby wspaniale, gdyby nasi fizyczni rodzice byli również naszymi rodzicami duchowymi, którzy świadomie zapisują w umysłach swoich dzieci wartości duchowe. Wówczas wraz z dorastaniem, człowiek rozumiałby i rozróżniałby duchowość od cielesności. Przeważnie jednak tak nie jest. Dlatego człowiek sam podejmuje decyzję o swoim duchowym narodzeniu, czyli oddaniu własnego umysłu we władanie Ducha Prawdy.
Rzeczywistość duchowa dla wielu osób, których umysły są ukształtowane jedynie w oparciu o paradygmaty fizyczne, wydaje się głupia i/lub infantylna. Ta perspektywa jednak zmienia się, kiedy człoweik zbliża się do rozwiązań ostatecznych. Niestety, w tym czasie umysł człoweika jest już tak „zawalony” ogromem doświadczeń, zranień, rozczarowań, krzywd i niesprawiedliwości, że w zasadzie nie w sposób uporządkować ten cały bałagan tak, aby „wygospodarować” miejsce na zupełnie nowe treści. Dlatego niech nikt, kto poważnie traktuje pisma i Boga nie lekceważy tego, co tutaj napisałem.
Narodzenie z Ducha to jest deklaracja człowieka złożona Jezusowi. Deklaracja poważna i odpowiedzialna, która pociąga za sobą decyzję uczenia się od Mistrza i wprowadzania jego nauczania w sposób praktyczny we własne życie. Jest dobrze, kiedy taką decyzję podejmują małżonkowie, ponieważ nieporównywalnie trudniej jest, kiedy owo podążanie za Jezusem dokonuje się samotnie, bez wsparcia bliskiej osoby.
  
 
 
Luba 

Pomogła: 10 razy
Dołączyła: 18 Mar 2017
Posty: 176
Wysłany: 2018-09-04, 23:55   

RM napisał/a:

Rzeczywistość duchowa dla wielu osób, których umysły są ukształtowane jedynie w oparciu o paradygmaty fizyczne, wydaje się głupia i/lub infantylna. Ta perspektywa jednak zmienia się, kiedy człoweik zbliża się do rozwiązań ostatecznych. Niestety, w tym czasie umysł człoweika jest już tak „zawalony” ogromem doświadczeń, zranień, rozczarowań, krzywd i niesprawiedliwości, że w zasadzie nie w sposób uporządkować ten cały bałagan tak, aby „wygospodarować” miejsce na zupełnie nowe treści.



Tak...rzeczywiscie z perspektywy duchowej taki stan rzeczy jest marny.

Ale np. Salomon "w calej swojej krasie" (fizycznej) doszedl do Prawdy i przekazal ją nastepnym pokoleniom.

Czy nie sadzisz, RM, ze przebudzenie z martwoty duchowej tak naprawde nie od nas zalezy ?

Bycie dzieckiem Bozym to takie elitarne...ale tylko dla czlowieka narodzonego na nowo, bo przeciez dla czlowieka "zmyslowego" zupelnie niezrozumiale, obojetne ...a jesli nie obojetne to w swietle prawa zle...a wedlug religijnych sedziow herezja , podlegajaca najwyzszej karze.


Jakze stosowne i pokrzepiajace jest w tym momencie Slowo Boze (Prawda):

Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle.
 
 
RM 

Wyznanie: Unitarianizm jest błędem
Pomógł: 139 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 2609
Wysłany: 2018-09-06, 21:28   

Luba,
nie wiem co masz na uwadze, pisząc, że Salomon doszedł do Prawdy.
Poznawanie prawdy zawiera w sobie dwa ważne aspekty: rozróżnienie pomiędzy drogami, które nie prowadzą do Prawdy i tymi, które do Prawdy prowadzą. Myślę, że Salomon poznał dobrze tylko te drogi, które do poznania Prawdy nie prowadzą, dlatego wiele razy powtarza "marność"

Przebudzenie z martwoty duchowej, w moim przekonaniu, zależy tylko od człowieka. Czytamy, że "jeśli kogo Ojciec nie pociągnie", ale jak to rozumieć? Ludzi pociągają różne sprawy i tematy: Mojżesz, Jehowach, Demiurg, wielki wybuch i ewolucja itp. Jezus mówi: Nikt nie może przyjść do mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który mnie posłał... Jeśli w tym zdaniu skupimy uwagę na "nie pociągnie", to możemy uznać, że trzeba czekać na znak, na owo pociągnięcie. Jeśli jednak skupimy uwagę na "Ojcu", to okaże się, że istotą podążania za Jezusem jest poznanie Boga jako Ojca. Zatem jeśli kto uznaje za sedno Mojżesza, JHWH, Demiurga, a nie poznaje Boga jako Ojca, nie doświadcza owego pociągnięcia i nie odnajduje w sobie motywacji do podążania za Jezusem, bo istotą tego, co pociąga jest świadomość, że Bóg jest dla mnie Ojcem.
Bywa, że w jakiś zdaniu przeniesienie akcentu z jednej frazy na kolejną, zmienia sens przekazu, czasami zmienia zasadniczo. A akcenty nakładamy my sami, a konkretnie umysł człowieka w zależności od sposobu rozumowania, jakim się kierujemy. Ale nie mam pewności, czy piszę o tym samym, co Ty pisałaś, czy też poruszyłem inne wątki. ;-)
  
 
 
radek 
m??czyzna


Pomógł: 182 razy
Wiek: 35
Dołączył: 03 Sty 2013
Posty: 1842
Skąd: Choszczno
Wysłany: 2018-09-16, 17:08   

Mając w słowach Świat bieżący
Nie ujmując Jemu nic
Będąc komplementującym
Uchylając nieba drzwi

W Prawdzie Ducha goniąc wiecznie
Chcąc nieskazitelnym być
Od rutyny stroniąc grzecznie
Co nie swoje w sercu skryć

Niezależnie od nikogo
Zachowując dyplomację
Podobno mówią ubogą
Przygotowuję kolację
_________________
Ml 3:1 eib "(1) Oto Ja posyłam mojego posłańca, on przygotuje drogę przede Mną. A potem, nagle, przyjdzie do swej świątyni Pan, na którego tak czekacie, i posłaniec przymierza, za którym tak tęsknicie. Oto przychodzi! — mówi PAN Zastępów."
 
 
 
RM 

Wyznanie: Unitarianizm jest błędem
Pomógł: 139 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 2609
Wysłany: 2018-09-21, 23:02   

Żyjemy w czasach ogromnego rozproszenia myślenia ludzi. Następuje coraz głębsze zagubienie człowieka w chaosie ogromu informacji i różnorakich nacisków. Ludzie są zagubieni, zdezorientowani i coraz bardziej zamknięci w swoim świecie. Z coraz większą siłą oddziałują siły, które prowadzą do rozproszenia i oddalania się ludzi od siebie. Wraz z tym, coraz więcej sił i potencjału, ludzie ukierunkowują na pozyskiwanie dóbr materialnych, z których wiele (jak np. najnowszy telefon) mają wartość zaledwie chwilową, ponieważ za kilka miesięcy pojawią się inne, lepsze. Z powodu bezwolnego poddania się technologii i postępującej za nią inżynierii społecznej, człowiek traci zdolność do nawiązywania i podtrzymywania relacji, nie wspomnę o umiejętności nadawania relacjom cechy trwałości. Po prostu, rzeczywiste relacje zastępują portale społecznościowe, oparte na płytkim i bezwartościowym przekazie. Jest tak, że jeśli nie masz przyjaciół, czyli pogłębia się stan samotności, nie potrafisz niwelować barier w interakcjach z drugim człowiekiem, więc oddalasz się od niego, następuje gwałtowny wzrost poczucia zagrożenia. Zaś poczucie zagrożenia, to podstawowa furtka do umysłu niewolnika, aby go podporządkować i wmontować w określone ramki opisane prawem.
Ponieważ zmiany następują stosunkowo wolno i obejmują wszystkich, nikt ich w zasadzie nie zauważa. Ludzie żyją swoim normalnym życiem, czyli tak jak wszyscy i nie dostrzegają, jak zagłada puka do drzwi ich domów. Jest dokładnie tak, jak nauczał Jezus.
Przestrzeń duchowa, zdominowana przez religie, przepełniona jest menelami i abnegatami. Słuchałem ostatnio, zachęcony przez znajomego, pewnego pastora z Lublina, równocześnie animatora ruchu politycznego ukierunkowanego na orientację patriotyczną. Było to dla mnie wyjątkowo obrzydliwe doświadczenie, jakby ktoś wydrukował Ewangelie na papierze toaletowym i podawał mi to w oczywistym celu.
Być może jestem nieco przewrażliwiony, ale Jezus jest moją najwyższą wartością i źle znoszę, kiedy jakiś menel, posługuje się tym Imieniem dla manipulowania ludźmi.

Chcę bardzo mocno podkreślić, że treści, które zawarłem w tym temacie, mają ogromne znaczenie duchowe. Te treści nie prowadzą do żadnej religii i żadnego kościoła. Nie ukierunkowują politycznie. Nie służą wyciąganiu pieniędzy z Twojego portfela. Najprawdopodobniej każdy, kto to czyta, nigdy nie będzie miał nawet możliwości postawienia mi piwa.
Jeśli jednak się przełamiesz i postanowisz wprowadzać te treści w swoje życie (najlepiej małżeńskie), poznasz inną rzeczywistość. Jezus przyszedł, aby dać swoim naśladowcom życie i to w obfitości, a także aby ich zgromadzić w jedną owczarnię, opartą na zrozumieniu jedności. Wreszcie zrozumiałem to, że jedność jest przeciwieństwem samotności, czyli jedność niweluje samotność całkowicie.
  
 
 
efroni 

Pomógł: 116 razy
Wiek: 61
Dołączył: 11 Kwi 2013
Posty: 1756
Wysłany: 2018-09-23, 09:16   

RM napisał/a:
Być może jestem nieco przewrażliwiony, ale Jezus jest moją najwyższą wartością i źle znoszę, kiedy jakiś menel, posługuje się tym Imieniem dla manipulowania ludźmi.

Chcę bardzo mocno podkreślić, że treści, które zawarłem w tym temacie, mają ogromne znaczenie duchowe. Te treści nie prowadzą do żadnej religii i żadnego kościoła. Nie ukierunkowują politycznie. Nie służą wyciąganiu pieniędzy z Twojego portfela. Najprawdopodobniej każdy, kto to czyta, nigdy nie będzie miał nawet możliwości postawienia mi piwa.
Jeśli jednak się przełamiesz i postanowisz wprowadzać te treści w swoje życie (najlepiej małżeńskie), poznasz inną rzeczywistość. Jezus przyszedł, aby dać swoim naśladowcom życie i to w obfitości, a także aby ich zgromadzić w jedną owczarnię, opartą na zrozumieniu jedności. Wreszcie zrozumiałem to, że jedność jest przeciwieństwem samotności, czyli jedność niweluje samotność całkowicie.


Jeżeli za słowem "Jezus " kryje się miłość mesjańska to nic do tego nie można dodać .
Miłość małżeńska jest ucieleśnieniem (obrazem) miłości mesjańskiej , tzn . miłości Mesjasza (Jezusa) do Oblubienicy .
I tu i tu jest poświecenie i ofiarowanie siebie temu drugiemu .
I tu i tu jest poczucie odpowiedzialności za tego drugiego i wzięcie tej odpowiedzialności na siebie .
Od jedności (miłości) małżeńskiej (rodziny) do jedności (miłości) całej ludzkości , tylko taka droga jest prawdziwa.
Wszystkie inne "jedności" czy to polityczne czy to religijne, to sztuczny twór , zbudowany nie na miłości a więc nie na PRAWDZIE , nie na Bogu ,
gdyż tylko Bóg jest i Miłością i PRAWDĄ i jedyną istniejącą rzeczywistością .
_________________
...ten lud zbliża się do mnie swoimi ustami i czci mnie swoimi wargami, a jego serce jest daleko ode mnie, tak że ich bojaźń przede mną jest wyuczonym przepisem ludzkim...

Nie wierz w ani jedno moje słowo ale sam(a) badaj , sprawdzaj , doświadczaj czy się rzeczy
aby tak mają
  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 10