Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność. (List do Galatów 5:21-22)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Księga Rodzaju; Prawda i Prawo.
Autor Wiadomość
RM 

Wyznanie: Unitarianizm jest błędem
Pomógł: 157 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 3259
Wysłany: 2020-01-24, 21:47   

Aby mierzyć się z wyzwaniem, przed którym stawia człowieka Bóg, najpierw trzeba zrozumieć, co jest wzorm, a co probierzem tego wyzwania.
Dla ogromnej rzeszy ludzi tym wzorem jest Biblia, pojmowana jako Słowo Boga. Starają się jakoś swoje życie uporządkować wg wzorów i schematów wynikających z pism. Problem jest w tym, że tych wzorów jest nie tylko sporo, ale w swoim zasadniczym przekazie różnią się pomiędzy sobą diametralnie. Nawet jeśli weźmiemy tylko listy Pawła, to jego wczesne listy bardzo różnią się treścią od tych późniejszych. Sam Jezus na początku deklarował, że jest posłany jedynie do Żydów, ale w późniejszym okresie czytamy o posyłaniu uczniów na cały świat.
Większość tzw. wierzących funkcjonuje w swojej religii, a Jezus jest tylko dodatkiem uwiarygadniającym religijne dogmaty i rytuały.
Są też tacy, którzy kierują się wiarą w istnienie bożego prawa, którego usilne przestrzeganie ma zjednać człowiekowi Boga.
Wielu miesza tematy, jak groch z kapustą, tworząc nowe religijne fiksacje.
Co właściwie jest istotą wiary i życia z Bogiem?
Zbawienie to odwrócenie zbłądzenia, naprawa skutków spożycia owocu z Drzewa Poznania Dobra. Oznacza to odbudowanie człowieka do stanu, w jakim do istnienia powołał go Bóg. W konsekwencji jest to odbudowanie obrazu Boga w człowieku i przywrócenie poprawnej (nieskażonej) percepcji Boga.
Istotą zbłądzenia jest degeneracja myślenia człowieka. Istotą zbawienia jest przemiana myślenia do tego porządku, który zbliża nas do Boga i czyni zdolnymi do bycia w jedności z Nim.
Przemiana myślenia, do której człowieka prowadzi Jezus, ma kilka fundamentalnych aksjomatów.
Jednym z nich jest uczenie się rozróżniania pomiędzy tym, co zbliża (gromadzi,skupia), a tym co rozprasza (oddala, powoduje wzajemny dystans). Tym, co ubogaca (daje radość, pokój, poczucie sprawiedliwości), a tym co zubaża (zasmuca, powoduje lęk, oskarża).
Ludzie podążają za Jezusem, ale są zupełnie pozbawieni świadomości, jak fundamentalnie istotne jest powyższe rozróżnienie. Nie możesz podążać za Jezusem, a równocześnie być źródłem przekazu, który rozprasza i zubaża.
Jeśli ktoś posiada wiedzę z zakresu biologicznych mechanizmów zachowania, wie, iż jednym z podstawowych pojęć prawa naturalnego jest dystans międzyosobniczy. Prawo naturalne, a więc boże, prowadzi do utrzymywania dystansu, a wiec utrzymuje jednostki w pewnej odległości od siebie. Prawda zaś prowadzi do jedności, a więc do zupełnej niwelacji dystansu międzyosobniczego. Zatem ludzie, którzy relację z Bogiem pojmują jako przestrzeganie prawa, wprowadzają ludzi w taki rodzaj rozumowania, który oddala ludzi od siebie. Dlatego też Jezus nazywa wszystkich, którzy przyszli przed nim rozbójnikami, czyli tymi, którzy rozpraszają.
Są treści, które zubażają. Co zubaża relacje? Osąd, oskarżenie, straszenie, piętnowanie, przymuszanie itd. Te treści pochodzą z umysłów ukształtowanych przez prawo, jakiekolwiek prawo. Ponieważ ludzie nie rozróżniają źródeł, mówią o miłości, a równocześnie dokładają treści rozpraszające i zubażające. Inaczej: rozpalają ogień i polewają go wodą.
Dokończę.
 
 
efroni 

Pomógł: 278 razy
Wiek: 63
Dołączył: 11 Kwi 2013
Posty: 2304
Wysłany: 2020-01-26, 11:53   

Cytat:

Aby mierzyć się z wyzwaniem, przed którym stawia człowieka Bóg, najpierw trzeba zrozumieć, co jest wzorm, a co probierzem tego wyzwania.
Dla ogromnej rzeszy ludzi tym wzorem jest Biblia, pojmowana jako Słowo Boga. Starają się jakoś swoje życie uporządkować wg wzorów i schematów wynikających z pism. Problem jest w tym, że tych wzorów jest nie tylko sporo, ale w swoim zasadniczym przekazie różnią się pomiędzy sobą diametralnie.


Dla ogromnej rzeszy ludzi Biblia jest Słowem Bożym [a nie wzorem], natomiast dla ogromnej rzeszy ludzi, wzorem jest Jezus, którego zwą Chrystusem (Mesjaszem).
Biblia to nauka, wskazówka, pouczenie, prawo od Boga, skierowane do człowieka jako duszy .

Będziesz miłował Pana, swego Boga, całym swym sercem, całą swą duszą i całym swym umysłem.To jest pierwsze i największe przykazanie.
A drugie jest do niego podobne: Będziesz miłował swego bliźniego jak samego siebie
.
Te dwa przykazania miłości spajają [łączą , jednoczą] całą naukę Biblii [ są jej istotą]
Te dwa przykazania miłości są czynne w sercu człowieka za sprawą ducha Bożego [mieszkającego w ciele człowieka]
A objawiają się na zewnątrz po przez nieobłudne czyny, działania, myśli, słowa człowieka .

Ale [jak pisze Paszko] to nauczanie [pouczenie, wskazówka od Boga] nie jest zbiorem liter, tylko potężną, duchową mocą,
która przychodzi w chwili, w której dociera do Ciebie istota tego, co zostało powiedziane [napisane].
Ta moc - to Jedyny Bóg, Jego Królestwem jesteśmy my [jeżeli Duch Boży mieszka w naszych ciałach],
a Biblia [ jako litera Słowa] jest niedoskonałą formą namaszczoną [pomazaną] doskonałą treścią.
_________________
...ten lud zbliża się do mnie swoimi ustami i czci mnie swoimi wargami, a jego serce jest daleko ode mnie, tak że ich bojaźń przede mną jest wyuczonym przepisem ludzkim...

Nie wierz w ani jedno moje słowo ale sam(a) badaj , sprawdzaj , doświadczaj czy się rzeczy
aby tak mają
 
 
wuka 

Pomogła: 255 razy
Wiek: 65
Dołączyła: 25 Cze 2016
Posty: 4178
Wysłany: 2020-01-26, 12:58   

efroni napisał/a:
Będziesz miłował Pana, swego Boga, całym swym sercem, całą swą duszą i całym swym umysłem.To jest pierwsze i największe przykazanie.
A drugie jest do niego podobne: Będziesz miłował swego bliźniego jak samego siebie.

Tak.
Jeśli jednak tą mirą mirzyć, to słabo to widzę wśród wyznawców judaizmu i chrześcijaństwa.
 
 
efroni 

Pomógł: 278 razy
Wiek: 63
Dołączył: 11 Kwi 2013
Posty: 2304
Wysłany: 2020-01-26, 13:51   

wuka napisał/a:
efroni napisał/a:
Będziesz miłował Pana, swego Boga, całym swym sercem, całą swą duszą i całym swym umysłem.To jest pierwsze i największe przykazanie.
A drugie jest do niego podobne: Będziesz miłował swego bliźniego jak samego siebie.

Tak.
Jeśli jednak tą mirą mirzyć, to słabo to widzę wśród wyznawców judaizmu i chrześcijaństwa.


Nie tylko wśród wyznawców judaizmu i chrześcijaństwa jest to słabo widoczne .
Przede wszystkim tego zupełnie nie widać u różnej maści sobiepanach i sobiepaniach, którzy swoje widzimisię wynoszą i nad naukę Jezusa i nad naukę Bożą [Biblia].
_________________
...ten lud zbliża się do mnie swoimi ustami i czci mnie swoimi wargami, a jego serce jest daleko ode mnie, tak że ich bojaźń przede mną jest wyuczonym przepisem ludzkim...

Nie wierz w ani jedno moje słowo ale sam(a) badaj , sprawdzaj , doświadczaj czy się rzeczy
aby tak mają
 
 
wuka 

Pomogła: 255 razy
Wiek: 65
Dołączyła: 25 Cze 2016
Posty: 4178
Wysłany: 2020-01-26, 14:06   

efroni napisał/a:
tego zupełnie nie widać u różnej maści sobiepanach i sobiepaniach, którzy swoje widzimisię wynoszą i nad naukę Jezusa i nad naukę Bożą [Biblia].

hehe
A gdybyśmy urodzili się na terenie Azji? Mielibyśmy na przykład do wyboru ZACHOWANIA buddystów. Spokój, miłość wszelkiego stworzenia, nie ocenianie innych, cierpliwość itd.itd. Czy to nie są cechy promowane też przez Jezusa? Może warto jednak czerpać wzorce z wielu kultur. Nie chodzi o przywódców, ale o to, że oni potrafią słuchać i wykonywać zalecenia swojego Buddy.
Dumni (z nazwy) chrześcijanie mają wszystko w nosie.
Jesteś taki, jak nakazał Jezus? Już szydząc z innych ludzi i ich poglądów pokazujesz, że daleko ci do miłości bliźniego.
 
 
RM 

Wyznanie: Unitarianizm jest błędem
Pomógł: 157 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 3259
Wysłany: 2020-01-26, 20:46   

To, co napisałem w poprzednim poście, może się wydawać trudne i skomplikowane do zastosowania w praktyce, bo w istocie, jak rozróżniać źródła, jak odróżniać to co zbliża i ubogaca, od tego, co rozprasza i zubaża? W praktyce sprawa jest bardzo prosta. Jeśli weźmiemy pod uwagę relację małżeńską, to niemal natychmiast da się zauważyć treści, które rozpraszają i zubażają. Po prostu takie treści przynoszą fizyczny skutek w postaci oddalania się małżonków i zubażania ich relacji. Wystarczy regularnie robić rozrachunek z każdego dnia i łatwo będzie się połapać, co zbliża, a co oddala. Oczywiście, nie ma znaczenia racja, argumenty, siła i perswazja. Chodzi tylko o widoczne efekty własnych działań i szczerą refleksję nad własną postawą i skutkami, jakie powoduje. Nie potrzeba żadnej wiedzy specjalistycznej, tylko szczerego pragnienia naśladowania Jezusa i uczenia się od Niego.
Kolejny aksjomat w nauczaniu Jezusa, to postawa sługi. Religie zdeprecjonowały pojęcie sługi, wprowadzając określenie "bycia w służbie". Mamy więc wielkich mężów bożych, którzy są zaangażowani w służbę, ale nie są sługami, nie mają pojęcie o naturze i postawie sługi. To tylko tak dla odróżnienia ziarna od plew. O co chodzi z postawą sługi?
Kiedy kobieta i mężczyzna zbłądzili, wybierają drogę poznania dobra, Bóg powiedział do kobiety o konsekwencjach m. in. takie słowa:...ku mężowi twemu pociągać cię będą pragnienia twoje, on zaś będzie panował nad tobą.. Skutkiem zbłądzenia jest patriarchat, czyli władza mężczyzny nad kobietą, utrata przez kobietę podmiotowości i wyniesienie mężczyzny do rangi pana i władcy. Jezus niweluje skutki błędu. w tym temacie czytamy słowa Pawła: ...głową każdego męża jest Chrystus, a głową żony mąż... Patriarchalni odczytują ten fragment tradycyjnie, czyli bezmyślnie, jako kontynuacja władzy mężczyzny nad kobietą. Jak należy pojmować to poprawnie? O Chrystusie, głowie męża, czytamy takie słowa: Takiego bądźcie względem siebie usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie, który chociaż był w postaci Bożej, nie upierał się zachłannie przy tym, aby być równym Bogu, lecz wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi.... Zatem, skoro mąż jest głową żony, tak jak Chrystus jest jego głową, niech mąż nie upiera się zachłannie przy swojej pozycji wynikającej z dominacji siłowej nad kobietą, lecz nich wypiera się samego siebie i przyjmuje postać sługi względem żony. Od razu rozproszę pomysły o układzie partnerskim. W drugą stronę to tak nie działa, czyli kobieta nie jest głową mężczyzny.
Najprościej wygląda to tak. Zbłądzenie wyniosło mężczyznę do pozycji władcy i pana, Chrystus sprowadza go do postawy sługi; sługi, a nie zaangażowania w służbę.
Jakie jest kryterium weryfikacyjne dla kobiet? Kiedyś same napiszą o tym, kiedy zostanie wzbudzone potomstwo Ewy. Ja rozumiem to w taki sposób, że duchowy rozwój kobiety jest uwarunkowany relacją z dzieckiem. To w relacji z dzieckiem/dziećmi, kobieta dojrzewa duchowo i wzrasta. Dlatego Paweł napisał: ...lecz dostąpi zbawienia przez macierzyństwo.... Dzieci i ich duchowy fundament do rozwoju, są naszym największym skarbem i troską. Dlatego kobieta chroni dziecko, a mężczyzna chroni kobietę i jej dziecko, czyli macierzyństwo.
 
 
efroni 

Pomógł: 278 razy
Wiek: 63
Dołączył: 11 Kwi 2013
Posty: 2304
Wysłany: 2020-01-27, 10:20   

Cytat:
Jesteś taki, jak nakazał Jezus? Już szydząc z innych ludzi i ich poglądów pokazujesz, że daleko ci do miłości bliźniego.


Nie po raz pierwszy i zapewne nie po raz ostatni, przypisujesz mi coś czego nie napisałem .
Pisałem o tym niejednokrotnie więc powtórzę ; wiem kim jestem i znam swoje miejsce w szeregu .
Nie uzurpuję sobie prawa do tego by być pouczaczem innych
[jak to czynią różnej maści sobiepany i sobiepanie, którzy swoje widzimisię wynoszą i nad Boga i nad Słowo Boże ( i to wcielone i to pisane)]

Nie , nie jestem taki jak nakazał Jezus [i pisałem o tym otwarcie i niejednokrotnie]
Nie jestem badaczem Pism [ a takich ci tu wielu i nie mam na myśli Zrzeszenia Wolnych Badaczy Pisma Świętego]
Nie jestem też uczonym w Piśmie [ a takich tu na pęczki] a moja wiedza nie jest moją wiedzą - jest wiedzą innych .
Nie jestem emocjonalnie związany z żadną organizacją religijno wyznaniową , mogę więc bez emocji , z boku , spokojnie , z dystansu spoglądać na każdą [Ty nie]
Nigdzie też nie znajdziesz mojego tekstu w którym piszę , czy sugeruję, że jestem jak Jezus
Nigdzie też nie znajdziesz mojego tekstu w którym piszę czy sugeruję, że kocham bliźniego swego jak siebie samego
Nigdzie też nie znajdziesz mojego tekstu w którym drwię, szydzę , kpię z innych ludzi i ich poglądów .
Natomiast wiele jest takich sytuacji, że na kpinę odpowiadam kpiną , na drwinę drwiną , na szyderstwo szyderstwem .
[niech delikwent czy delikwentka sama/sam na sobie się przekona co to znaczy nie czyń drugiemu tego co tobie niemiłe ]

Reasumując . Ten Twój tekst: Już szydząc z innych ludzi i ich poglądów pokazujesz, że daleko ci do miłości bliźniego
jest pomówieniem , które pokazuje, że daleko Ci do mentorki innych [za którą chcesz tu uchodzić]

EDIT; i na terenie Azji i na terenie islamu i na terenie judaizmu, chrześcijaństwo też jest obecne
_________________
...ten lud zbliża się do mnie swoimi ustami i czci mnie swoimi wargami, a jego serce jest daleko ode mnie, tak że ich bojaźń przede mną jest wyuczonym przepisem ludzkim...

Nie wierz w ani jedno moje słowo ale sam(a) badaj , sprawdzaj , doświadczaj czy się rzeczy
aby tak mają
 
 
wuka 

Pomogła: 255 razy
Wiek: 65
Dołączyła: 25 Cze 2016
Posty: 4178
Wysłany: 2020-01-27, 11:19   

:bardzo_smutny:
efroni napisał/a:
daleko Ci do mentorki innych [za którą chcesz tu uchodzić]
Nie miałam i nie mam takich ambicji. Przykro mi, że tak mnie odbierasz :-(
Przepraszam cię za poprzedni wpis, w którym widocznie także źle cię oceniłam.
 
 
RM 

Wyznanie: Unitarianizm jest błędem
Pomógł: 157 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 3259
Wysłany: 2020-02-02, 13:43   

Kolejny kanon myślenia opartego na Jezusie, czy też aksjomatem prawdy jest poznanie Boga. Jaki jest Bóg? Które objawienie Boga jest poprawne? Może wszystkie odkrywają jakąś część Jego natury?
Jedynym prawdziwym i poprawnym objawieniem natury Boga (chodzi jedynie o Jego naturę w relacji do człowieka) jest przekaz Jezusa. Bóg jest miłością i miłość jest wymiarem pozwalającym na możliwie najpełniejsze poznanie Boga. Zatem, aby zmierzyć się z wyzwaniem poznania Boga, zbliżenia się do Niego, konieczne jest poznawanie/praktykowanie miłości. Pisałem już o tym, że (w mojej ocenie) tym warsztatem do poznawania miłości jest relacja małżeńska i dalej rodzinna. Więc pomijam ten aspekt.
Jest coś niezmiernie istotnego, czego człowiek uczy się, poznając i praktykując miłość w relacji. W miłości nie ma przemocy, agresji, oceniania, osądu, karania, chłodu emocjonalnego, szantażu itd. Człowiek poznający miłość w sposób pełny, zmuszony zostaje do dokonywania wyborów, w wyniku których odrzuca chybione drogi. Jeśli w relacji, człowiek musi się odwoływać do siły i przemocy w jakiejkolwiek formie, zna jedynie namiastkę miłości, jej skarłowaciałą formę. Dlatego ludzie posługujący się karłowatą postacią miłości, mówią o Bogu jako o sędzi, tym, który karze, snują wizje sądu ostatecznego i wiecznego potępienia. Kiedy poznajemy miłość, dochodzimy do miejsca odrzucenia pewnych "prawd" na temat Boga. To bywa tym trudniejsze, ponieważ owe "prawdy" o Bogu znajdujemy w pismach i trudno jest ludziom zaufać poznaniu do którego prowadzi Duch Prawdy, które poznanie niejako zaprzecza treściom pochodzącym z pism.
Większość ludzi nie ma żadnych osobistych doświadczeń duchowych, nie rozwijają się duchowo i nawet nie rozumieją pojęcia duchowego rozwoju. Dlaczego? Ponieważ trwają w jakimś kościele, którego fundamentem jest stagnacja i powielanie wzorów z przeszłości. Rozwój postrzegają jedynie jako przyrost społeczności w której trwają, jako namnażanie religijnych aktywności. Szczytem ich pragnień jest powielanie w sposób możliwie najdokładniejszy, schematów opisanych w Dziejach Apostolskich. Zatem nie ma możliwości, aby zdołali się wyrwać poza ramki. Nie rozumieją nawet tak oczywistych stwierdzeń, jak chociażby słowa Jezusa:... Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz /jeszcze/ znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi.....
Bóg jest miłością, a Jego relacja w stronę człowieka oparta jest na miłosierdziu, łasce i wybaczaniu. I to jest aksjomat prawdy, i nie ma już uzasadnienia dla uzupełniania wizerunku Boga o kolejne cechy.
 
 
wybrana 
wybrana

Wyznanie: chrześcijanka
Pomogła: 95 razy
Dołączyła: 17 Mar 2017
Posty: 1794
Skąd: Polska
Wysłany: 2020-02-02, 16:15   

RM, bardzo piękny i rzeczowy post.
_________________
JEZUS MOIM ZBAWCĄ
 
 
amiko


Wyznanie: Słowianin
Pomógł: 128 razy
Dołączył: 09 Wrz 2006
Posty: 3520
Wysłany: 2020-02-03, 09:22   

wybrana

Wielka szkoda, że chrześcijaństwo pozbawiło ludzi:

- wiary w prawdziwego Boga, który jest Duchem - Energią, Światłością, Miłością i Mądrością,
- możliwości korzystania z darmowego Daru Ducha, Bożej Energii, Wody Żywej.
_________________
Bo ja nie wstydzę się ewangelii chrystusowej o obecnym w nas wszystkich Chrystusie,Słowie Bożym (Kol.1.24-28).Jest On bowiem mocą i Mądrością Bożą (1 Kor.1.24) ku zbawieniu dla każdego wierzącego, najpierw dla Żyda, potem dla Greka.
 
 
wybrana 
wybrana

Wyznanie: chrześcijanka
Pomogła: 95 razy
Dołączyła: 17 Mar 2017
Posty: 1794
Skąd: Polska
Wysłany: 2020-02-03, 10:25   

ratao napisał/a:
wybrana

Wielka szkoda, że chrześcijaństwo pozbawiło ludzi:

- wiary w prawdziwego Boga, który jest Duchem - Energią, Światłością, Miłością i Mądrością,
- możliwości korzystania z darmowego[b] Daru Ducha, Bożej Energii, Wody Żywej.[/bzg]
I tu się z tobą zgadzam. Dominację kościelne bardziej oparły swoją teologię na prawie Mojzeszowym, niż na prawdzie jaką dał Syn Boży? Podpierają się Jezusem, ale tylko z nazwy, bo nie głoszą prawdziwego przesłania prawdy.
_________________
JEZUS MOIM ZBAWCĄ
 
 
RM 

Wyznanie: Unitarianizm jest błędem
Pomógł: 157 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 3259
Wysłany: 2020-02-06, 13:25   

Ważnym kryterium w rozwoju duchowym jest umiejętność rozróżniania źródeł. Istnieją dwa główne źródła, pochodzące od Drzewa Życia i Drzewa Poznania Dobra. W pismach są one określane pojęciami: życia i śmierci,światłości i ciemności, prawdy i fałszu, duchowości i cielesności, ducha Chrystusa i ducha Antychrysta. Istotą podążania za Chrystusem, dojrzewania duchowego, jest zdolność /umiejętność rozróżniania źródeł. Tym jednak nikt się nie zajmuje, lub zajmują się w taki sposób, że powstaje kompletne zamieszanie. Treści pochodzące z obu źródeł, w przekazie szeroko pojmowanego chrześcijaństwa, są pomieszane, jak groch z kapustą. Skutek jest taki, że ludzie wierzący powszechnie posługują się treściami pochodzącymi z obu źródeł, wskutek czego, tzw. dobra nowina jest pokręcona, jak paralityk w zaawansowanym stadium choroby. Ludzie, którzy spędzają w kościele spory czas swojego życia, po pewnym czasie, najnormalniej, nie wiedzą co ze sobą począć, no bo co właściwie mają tutaj robić? Tym bardziej, że kościół nie ma dla nich żadnej sensownej oferty, poza wykonywaniem jakiejś służby i płacenia datków.
Duchowa perspektywa człowieka zmienia się diametralnie, kiedy zaczyna się uczyć odróżniać źródła. Kiedy uświadamia sobie, że istotą duchowego dojrzewania jest eliminowanie z życia treści, które niosą śmierć i pielęgnowanie treści, które niosą życie. Ooo, wtedy jest co robić, ale jest to także proces trudny i wymagający. Szczególnie trudno bywa wówczas, kiedy jakaś treść, o której dotychczas miało się pojęcie, jako o wartości cennej i pochodzącej od Boga, trzeba odrzucić, aby zrobić w swoim umyśle i życiu na nowe treści, te, które rzeczywiście niosą życie.
 
 
RM 

Wyznanie: Unitarianizm jest błędem
Pomógł: 157 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 3259
Wysłany: 2020-02-21, 13:45   

Ważnym odniesieniem dla każdego wierzącego jest obserwowanie duchowego rozwoju, postaci opisanych w pismach. Bardzo wyraźną postacią jest Paweł, wyraźną tym bardziej, ponieważ nigdy nie był uczniem Jezusa w sensie bezpośredniego kontaktu. Paweł wyniósł swoje duchowe poznanie ze swojej faryzejskiej przeszłości, ze studiowania pism ST. Jedno duchowe przeżycie w drodze do Damaszku, odmieniło całe jego życie, czyniąc z zaciekłego wroga chrześcijaństwa, najbardziej płodnego apostoła w historii. Trzeba jednak zrozumieć coś najistotniejszego; w momencie zwrotu, jaki dokonał się w życiu Pawła, jego życie nie zostało natychmiast uporządkowane wg zupełnie innego klucza. Paweł zmieniał się powoli, wraz z zaangażowaniem w służbę misyjną i koniecznością stawiania czoła coraz to nowym wyzwaniom.
Początek działalności Pała jest taki, że próbuje stać się częścią istniejącej już społeczności jerozolimskiej. Uznaje autorytet Apostołów i podejmuje wyzwanie ewangelizacji Pogan z namaszczeniem "filarów" społeczności jerozolimskiej. Ten stan jego świadomości odwzorowuje jeden z jego pierwszych listów: do Rzymian. W tym liście widać bardzo wyraźnie, jak Paweł miota się się pomiędzy zachowywaniem prawa, a prowadzeniem Ducha Prawdy, ukierunkowującego jego percepcję na Prawdę, na Chrystusa.
Praca z Poganami przynosi mu odpowiedź na początkowe dylematy. Zaczyna rozumieć, że prawo jest niewolą, że nie zbliża człowieka do Boga i nie prowadzi do poznania Boga prawdziwego. Ogarnia bezsens celebry i rytuału oraz kapłaństwa służącego kultowi. Zaczynają się coraz ostrzejsze konflikty pomiędzy nim, a braćmi z Jerozolimy, którzy podążają drogą ortodoksyjnego judeo-chrześcijaństwa.
Spójrzmy teraz na wizję społeczności jerozolimskiej. Ci, z jednej strony rozwijają się, głównie ilościowo. Z drugiej karłowacieją duchowo, pogrążając się coraz mocniej w Mojżeszu. Jakimś dziwnym trafem, wpadli na pomysł tworzenia komuny, w oczekiwaniu na powrót Jezusa. Dlatego ludzie sprzedawali swoje posiadłości, pieniądze dawali Apostołom i stawali się członkami komuny, zaangażowanej w spotkania i modlitwę. Wiemy, że z czasem trwania tej improwizacji, powołano diakonów, dla usługiwania przy stołach, zatem rozrastała się ilość braci oczekujących na wikt. Niestety z czasem zaczęły maleć wpływy pochodzące od nowych członków i cała społeczność zaczęła popadać w biedę.
Paweł w tym czasie rozwinął sieć społeczności i nie tylko nie przyjął wizji społeczności jerozolimskiej, ale propagował całkiem zdrową i rozwojową wizję wzrostu i rozwoju tzw. kościoła. Widząc biedę w Jerozolimie, zapoczątkował zbiórkę pieniędzy wśród społeczności, w których był liderem. Ja myślę, że najnormalniej tym ruchem, próbował doprowadzić do pojednania i zatrzymania coraz większego rozdziału pomiędzy Jerozolimą, a społecznościami postpogańskimi. Niestety, przepaść była już zbyt duża do zasypania. Jak czytamy, kiedy Paweł dotarł z darami do Jerozolimy, został tam uwikłany przez Jakuba w kompromisowy pomysł z nazireatem i w konsekwencji został uwięziony. Społeczność w Jerozolimie dar przyjęła, ale od Pawła odcięli się całkowicie, nie podejmując żadnych prób uwolnienia, czy chociażby odwiedzin, a raczej knując zamach na jego życie.
Ten okres i zebrane doświadczenia, ukształtowały ostatecznie poglądy Pawła, o czym czytamy w jego późnych listach. Już nie szuka kompromisów, szczególnie z osobami, których poglądy są uwarunkowane religijnie. Całkowicie skupia się na Chrystusie i Prawdzie.
Post dedykuję wszystkim, którzy poszukują w pismach wersecików i nie ogarniają całości. Osobom, które nie rozumieją, że człowiek podążający za Chrystusem, rozwija się duchowo i jego poglądy zmieniają się. Nie rozumieją, że zapisy w pismach, to nie jest jakieś duchowe constans, które zostało zapisane i nie wolno tego ruszać. Wystarczy jedynie prześledzić poglądy Pawła, jak się zmieniały na przestrzeni jego życia, aby pojąć, że w pismach mamy opisaną dynamikę zmian, rozwój, a nie sztywne dogmaty.
Zatem jeśli kto podąża za Chrystusem, powinien rozumieć, że decyduje się na zmiany, na poszukiwanie rozwoju, nie zaś na chodzenie do kościoła i dożywotnie powielanie tych samych schematów.
 
 
wybrana 
wybrana

Wyznanie: chrześcijanka
Pomogła: 95 razy
Dołączyła: 17 Mar 2017
Posty: 1794
Skąd: Polska
Wysłany: 2020-02-21, 16:06   

RM napisał/a:
Ważnym odniesieniem dla każdego wierzącego jest obserwowanie duchowego rozwoju, postaci opisanych w pismach. Bardzo wyraźną postacią jest Paweł, wyraźną tym bardziej, ponieważ nigdy nie był uczniem Jezusa w sensie bezpośredniego kontaktu. Paweł wyniósł swoje duchowe poznanie ze swojej faryzejskiej przeszłości, ze studiowania pism ST. Jedno duchowe przeżycie w drodze do Damaszku, odmieniło całe jego życie, czyniąc z zaciekłego wroga chrześcijaństwa, najbardziej płodnego apostoła w historii. Trzeba jednak zrozumieć coś najistotniejszego; w momencie zwrotu, jaki dokonał się w życiu Pawła, jego życie nie zostało natychmiast uporządkowane wg zupełnie innego klucza. Paweł zmieniał się powoli, wraz z zaangażowaniem w służbę misyjną i koniecznością stawiania czoła coraz to nowym wyzwaniom.
Początek działalności Pała jest taki, że próbuje stać się częścią istniejącej już społeczności jerozolimskiej. Uznaje autorytet Apostołów i podejmuje wyzwanie ewangelizacji Pogan z namaszczeniem "filarów" społeczności jerozolimskiej. Ten stan jego świadomości odwzorowuje jeden z jego pierwszych listów: do Rzymian. W tym liście widać bardzo wyraźnie, jak Paweł miota się się pomiędzy zachowywaniem prawa, a prowadzeniem Ducha Prawdy, ukierunkowującego jego percepcję na Prawdę, na Chrystusa.
Praca z Poganami przynosi mu odpowiedź na początkowe dylematy. Zaczyna rozumieć, że prawo jest niewolą, że nie zbliża człowieka do Boga i nie prowadzi do poznania Boga prawdziwego. Ogarnia bezsens celebry i rytuału oraz kapłaństwa służącego kultowi. Zaczynają się coraz ostrzejsze konflikty pomiędzy nim, a braćmi z Jerozolimy, którzy podążają drogą ortodoksyjnego judeo-chrześcijaństwa.
Spójrzmy teraz na wizję społeczności jerozolimskiej. Ci, z jednej strony rozwijają się, głównie ilościowo. Z drugiej karłowacieją duchowo, pogrążając się coraz mocniej w Mojżeszu. Jakimś dziwnym trafem, wpadli na pomysł tworzenia komuny, w oczekiwaniu na powrót Jezusa. Dlatego ludzie sprzedawali swoje posiadłości, pieniądze dawali Apostołom i stawali się członkami komuny, zaangażowanej w spotkania i modlitwę. Wiemy, że z czasem trwania tej improwizacji, powołano diakonów, dla usługiwania przy stołach, zatem rozrastała się ilość braci oczekujących na wikt. Niestety z czasem zaczęły maleć wpływy pochodzące od nowych członków i cała społeczność zaczęła popadać w biedę.
Paweł w tym czasie rozwinął sieć społeczności i nie tylko nie przyjął wizji społeczności jerozolimskiej, ale propagował całkiem zdrową i rozwojową wizję wzrostu i rozwoju tzw. kościoła. Widząc biedę w Jerozolimie, zapoczątkował zbiórkę pieniędzy wśród społeczności, w których był liderem. Ja myślę, że najnormalniej tym ruchem, próbował doprowadzić do pojednania i zatrzymania coraz większego rozdziału pomiędzy Jerozolimą, a społecznościami postpogańskimi. Niestety, przepaść była już zbyt duża do zasypania. Jak czytamy, kiedy Paweł dotarł z darami do Jerozolimy, został tam uwikłany przez Jakuba w kompromisowy pomysł z nazireatem i w konsekwencji został uwięziony. Społeczność w Jerozolimie dar przyjęła, ale od Pawła odcięli się całkowicie, nie podejmując żadnych prób uwolnienia, czy chociażby odwiedzin, a raczej knując zamach na jego życie.
Ten okres i zebrane doświadczenia, ukształtowały ostatecznie poglądy Pawła, o czym czytamy w jego późnych listach. Już nie szuka kompromisów, szczególnie z osobami, których poglądy są uwarunkowane religijnie. Całkowicie skupia się na Chrystusie i Prawdzie.
Post dedykuję wszystkim, którzy poszukują w pismach wersecików i nie ogarniają całości. Osobom, które nie rozumieją, że człowiek podążający za Chrystusem, rozwija się duchowo i jego poglądy zmieniają się. Nie rozumieją, że zapisy w pismach, to nie jest jakieś duchowe constans, które zostało zapisane i nie wolno tego ruszać. Wystarczy jedynie prześledzić poglądy Pawła, jak się zmieniały na przestrzeni jego życia, aby pojąć, że w pismach mamy opisaną dynamikę zmian, rozwój, a nie sztywne dogmaty.
Zatem jeśli kto podąża za Chrystusem, powinien rozumieć, że decyduje się na zmiany, na poszukiwanie rozwoju, nie zaś na chodzenie do kościoła i dożywotnie powielanie tych samych schematów.
Masz zupełną rację. Nie tylko poglądy Pawła dojrzewały, ale również widzimy to dojrzewanie w Ewangelii Chrystusowej powołanych Apostolow. Przecież na początku Apostołowie trzymali się prawa. Byli przeciwni zaprzestania rytuałów i przeciwni ewangelizacji pogan. To Ap. Paweł najlepiej pojął jako pierwszy przesłanie Ewangelii i miał bardzo duży wpływ na krzewienie Ewangelii. To dzięki Ap. Pawłowi - ja poganka miałam szanse poznać Chrystusa. Paweł jest dla nas wzorem duchowej przemiany człowieka.
_________________
JEZUS MOIM ZBAWCĄ
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 11