Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność. (List do Galatów 5:21-22)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Czy widzisz luki w doktrynie Trójcy Świętej?
Autor Wiadomość
Arius 
badacz Biblii


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 25 Lut 2008
Posty: 4947
Skąd: kosmopolita
Wysłany: 2009-09-09, 14:21   

rykiw napisał/a:
Cytat:
EMET:
Po co pozdrawiasz demagoga, jeśli już.


Słabo się uczysz EMET.
Bierz przykład z Pana Jezusa. Ten nienawidził grzechu lecz kochał grzeszników, wszak nie za to że grzeszyli, to im jawnie wytykał.
Tak i ja, choć widzę demagogię w Twojej wypowiedzi, nie koniecznie zaraz uważam Cię za demagoga, a już tym bardziej nie czuję osobistej urazy do kogokolwiek z powodu jego mniej lub bardziej przekonywujących mnie osobiście poglądów.

Cytat:
Metodą typu ostatnie Twoje zdanie - raczej mnie nie sprowokujesz.

Ja nie mam zamiaru nikogo prowokować tylko jeśli już się wypowiadam w jakiejś kwestii to z nadzieją na rzeczową rozmowę, choć prawo do pisania lub niepisania akceptuję w stosunku do innych a i sam nie pozwolę go sobie odebrać bez walki.

Cytat:
Jak wiesz, a jeśli nie wiesz, to poczytaj moje post/y/, iż: odrzucam koncepcje typu: 'Bogo-człowiek', 'Bogo-anioł' itp; odrzucam też 'wcielenie' w rozmaitych konfiguracjach.


Obrażaj się albo nie, lecz muszę Ci powiedzieć że dziwi mnie Twoja postawa. Czytam (trochę, nie wszystko) co piszesz i z pewnym zaskoczeniem zauważam, że Twoje wypowiedzi, choć zawierają pokaźny ładunek informacji, to nie wyrażają ściśle określonego stanowiska, nie ma w nich wyraźnej postawy.
A gdy już się jednoznacznie opowiadasz za czymś to w Twojej wypowiedzi nie tyle wyrażasz własne przekonanie o tym co mówi Pismo, ile raczej przywłaszczasz sobie prawo do „odrzucania koncepcji” jak to nazywasz i jak zauważyłem oskarżasz innych o podobną postawę.
Moim zdaniem jest kolosalna różnica pomiędzy postawą „według mnie”, „jestem przekonany” lub „mnie się wydaje” a postawą „odrzucam”.
O ile ta pierwsza jest wyraźnie punktem widzenia i jako taka podlega dyskusji, wymaga obrony, o tyle ta ostatnia jest wyniosła, nie zakłada omylności i nie znosi sprzeciwu.
A kim jest EMET aby miał przywilej w despotycznie bezwzględny sposób „odrzucać” albo akceptować cokolwiek?
Naturalnie wolno Ci zajmować jakie tylko chcesz stanowisko, podobnie jak i mnie a także każdemu innemu członkowi publicznego forum.
Dlaczego jednak tylko tobie miałoby przysługiwać prawo krytykowania postaw innych formułowiczów?
Nie podoba Ci się mój argument, lub sposób w jaki go wyrażam, nie chcesz się do nich odnosić, nie musisz, a kto Cię o to prosi?
Lecz wyjaw mi kolego kto upoważnił Cię do dawania mi publicznie klapsów w tyłek, z powodu tego że nie używam tych słów w mojej wypowiedzi jakie Ty osobiście uważasz za stosowne.
Twoja postawa nie jest bynajmniej pokorna, więc może dobrze byłoby nie zapominać o wyciąganiu belek z własnych oczu zanim zacznie się innym źdźbła wyciągać i przywoływać ich do porządku jak dzieciaki własne.

„Im szybciej to zrozumiesz, tym lepiej”

A pamiętasz jeszcze Jak Pan Jezus mówił żeby pozdrawiać wrogów również?

POZDRAWIAM


Widzę, że poza atakiem osobistym, nie można się po tobie spodziewać żadnych budujących informacji, gdyż tych tobie po prostu brak. Widzę, że szykuje się następny do ignora. Idź tak dalej.
 
 
EMET 

Wyznanie: Świadkowie Jehowy w Polsce
Pomógł: 248 razy
Dołączył: 04 Wrz 2006
Posty: 11203
Wysłany: 2009-09-09, 15:18   

rykiw napisał/a:
Cytat:
EMET:
Po co pozdrawiasz demagoga, jeśli już.


Słabo się uczysz EMET.
Bierz przykład z Pana Jezusa. Ten nienawidził grzechu lecz kochał grzeszników, wszak nie za to że grzeszyli, to im jawnie wytykał.
Tak i ja, choć widzę demagogię w Twojej wypowiedzi, nie koniecznie zaraz uważam Cię za demagoga, a już tym bardziej nie czuję osobistej urazy do kogokolwiek z powodu jego mniej lub bardziej przekonywujących mnie osobiście poglądów.

Cytat:
Metodą typu ostatnie Twoje zdanie - raczej mnie nie sprowokujesz.

Ja nie mam zamiaru nikogo prowokować tylko jeśli już się wypowiadam w jakiejś kwestii to z nadzieją na rzeczową rozmowę, choć prawo do pisania lub niepisania akceptuję w stosunku do innych a i sam nie pozwolę go sobie odebrać bez walki.

Cytat:
Jak wiesz, a jeśli nie wiesz, to poczytaj moje post/y/, iż: odrzucam koncepcje typu: 'Bogo-człowiek', 'Bogo-anioł' itp; odrzucam też 'wcielenie' w rozmaitych konfiguracjach.


Obrażaj się albo nie, lecz muszę Ci powiedzieć że dziwi mnie Twoja postawa. Czytam (trochę, nie wszystko) co piszesz i z pewnym zaskoczeniem zauważam, że Twoje wypowiedzi, choć zawierają pokaźny ładunek informacji, to nie wyrażają ściśle określonego stanowiska, nie ma w nich wyraźnej postawy.
A gdy już się jednoznacznie opowiadasz za czymś to w Twojej wypowiedzi nie tyle wyrażasz własne przekonanie o tym co mówi Pismo, ile raczej przywłaszczasz sobie prawo do „odrzucania koncepcji” jak to nazywasz i jak zauważyłem oskarżasz innych o podobną postawę.
Moim zdaniem jest kolosalna różnica pomiędzy postawą „według mnie”, „jestem przekonany” lub „mnie się wydaje” a postawą „odrzucam”.
O ile ta pierwsza jest wyraźnie punktem widzenia i jako taka podlega dyskusji, wymaga obrony, o tyle ta ostatnia jest wyniosła, nie zakłada omylności i nie znosi sprzeciwu.
A kim jest EMET aby miał przywilej w despotycznie bezwzględny sposób „odrzucać” albo akceptować cokolwiek?
Naturalnie wolno Ci zajmować jakie tylko chcesz stanowisko, podobnie jak i mnie a także każdemu innemu członkowi publicznego forum.
Dlaczego jednak tylko tobie miałoby przysługiwać prawo krytykowania postaw innych formułowiczów?
Nie podoba Ci się mój argument, lub sposób w jaki go wyrażam, nie chcesz się do nich odnosić, nie musisz, a kto Cię o to prosi?
Lecz wyjaw mi kolego kto upoważnił Cię do dawania mi publicznie klapsów w tyłek, z powodu tego że nie używam tych słów w mojej wypowiedzi jakie Ty osobiście uważasz za stosowne.
Twoja postawa nie jest bynajmniej pokorna, więc może dobrze byłoby nie zapominać o wyciąganiu belek z własnych oczu zanim zacznie się innym źdźbła wyciągać i przywoływać ich do porządku jak dzieciaki własne.

„Im szybciej to zrozumiesz, tym lepiej”

A pamiętasz jeszcze Jak Pan Jezus mówił żeby pozdrawiać wrogów również?

POZDRAWIAM



EMET:
Zdanie z Twojego post/u/: "Czytam (trochę, nie wszystko) co piszesz i z pewnym zaskoczeniem zauważam, że Twoje wypowiedzi, choć zawierają pokaźny ładunek informacji, to nie wyrażają ściśle określonego stanowiska, nie ma w nich wyraźnej postawy." - jest kłamliwe.

Wszak stanowisko wyrażałem jak najbardziej co do kwestii 'Pierworodnego i Jednorodzonego Syna Bożego'.

Twoje prowokowanie mnie bierze się stąd, iż Ty odrzucasz preegzystencję przyszłego Mesjasza, natomiast ja nie odrzucam.
Ponieważ masz taką koncepcję, stąd też i dalsze wnioski są owej koncepcji przyporządkowane.
Dodatkowo Ty zaś pisujesz metodą: biada komuś, kto uważa inaczej; i da się jednak wyczuć ironizowanie z kogoś inaczej myślącego; stąd też i owe prowokowanie do odpisywania Tobie.

Przypomnę zatem swoje wierzenia --
Wierzę w to, że "Logos" był pierwszym stworzeniem Jehowy: bezpośrednio przez Niego stworzonym: pierworodnym i jednorodzonym Synem Bożym spośród wszystkich stworzeń w niebiosach JHVH.
Przy współudziale tego Syna JHVH stwarzał wszystko inne, z zaznaczeniem jednak takim, ze Synowi nie przypadło w udziale stwarzanie - jako stwarzanie - lecz jedynie czynienie, co nie zawiera się w terminach zawarowanych jedynie dla samego Boga JHVH.

Nie wierzę zatem w to, że Jezus w bytności ziemskiej był jakimś 'Bogo-aniołem', 'Bogo-człowiekiem', 'Bogo-archaniołem' itp.; nie wierzę w jakoweś 'wcielenie' - w dowolnych konfiguracjach.
Wierzę, że Jezus na ziemi był doskonałym człowiekiem, którego zwano per "Syn Boży", "Syn Najwyższego" i inne. W użyciu było też sformułowanie "Syn Człowieczy". Po wniebowstąpieniu i wywyższeniu wrócił do dawnej postaci, tyle że jako wznioślejszy; nie wierzę w jakieś 'uwielbione ciało' człowieka Jezusa w realiach niebios JHVH.

Pisałem o tym wszak wyraźnie, iż wierzę w to, iż Jehowa przeniósł życie swojego Pierworodnego i Jednorodzonego Syna z niebios JHVH do łona dziewicy Marii i od tej chwili ów Syn nie istniał już w niebiosach JHVH dotąd, aż tam trafił po wniebowstąpieniu.

To wszystko było już w moich post/ach/ wbrew kłamliwym Twoim sugestiom, iż pisuję mało wyraziście.
Czego nie pisuję wyraziście, to i owszem, ale o tych sprawach pisywałem wyraziście nie raz.
Oczywiście osobną sprawą jest to, czy ktoś godzi się z moim wyrażanym poglądem; podobnie zresztą jest z każdym wyrażanym przez kogokolwiek poglądem.

Mnie się np. w Twoich post/ach/ nie tyle nie podoba to, iż pisujesz to, z czym się nie godzę co do poglądów, co Twój styl ironiczny.


Zatem proszę o stosowniejszy dobór słów i przypisywanych mnie intencji.
A pisywać mogę i nie muszę; tak ja, jak i każdy na tym tutaj Forum: w tym i Ty.
Jeśli uważasz, że najlepszą metodą do przymuszenia kogoś do pisania jest napisanie temu komuś, że 'pisze ów demagogicznie', to akurat na mnie źle trafiłeś...

Inne Twoje uwagi i enuncjacje pominę milczeniem, są bowiem z rodzaju: 'wróżenie z fusów od kawy czy herbaty'.

Dalej będę obserwował Twoje pisanie na Forum i stosownie do tego będę reagował.


Bez pozdrowień; nie uważam Ciebie ani za wroga, ani za przyjaciela, ale za jednego z piszących.

Stephanos, ps. EMET
_________________
„Wielu będzie biegać tu i tam [po hebrajsku: < jᵊszōṭᵊṭû >], i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy” -- Daniela 12:4b; ‘PNŚ/ZW’, Przypis.
Ostatnio zmieniony przez EMET 2009-09-09, 18:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Arius 
badacz Biblii


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 25 Lut 2008
Posty: 4947
Skąd: kosmopolita
Wysłany: 2009-09-09, 15:34   

EMET napisał/a:
To wszystko było już w moich post/ach/ wbrew kłamliwym Twoim sugestiom, iż pisuję mało wyraziście.
Czego nie pisuję wyraziście, to i owszem, ale o tych sprawach pisywałem wyraziście nie raz.


Emet, przecież on przyznał w swoim poście:
Cytat:
Czytam (trochę, nie wszystko) co piszesz...


To właśnie to wyrywkowe czytanie twoich postów, odbiło się takimi wnioskami.
 
 
rykiw
[Usunięty]

Wysłany: 2009-09-10, 12:34   

EMET,
Popuściłeś wodze emocjom i pozwoliłeś im tak Cię opanować, że utraciłeś możliwość trzeźwej oceny sytuacji.
Moja ocena Twojej postawy jest subiektywnym odczuciem i jako taka nie może być kłamliwa, chyba tylko pod jednym warunkiem co do występowania którego nie możesz (nikt oprócz samego Boga nie może) mieć pewności.
Możesz się z moją oceną nie zgadzać, może Ci się wydawać płytka, krzywdząca, głupia, ale nie możesz o niej rozsądnie, a co najważniejsze sprawiedliwie czyli nie krzywdząco wobec mnie powiedzieć że jest kłamliwa.
Kłamstwo jest działaniem rozmyślnym zmierzającym do ukrycia lub wypaczenia prawdy w celu wprowadzenia w błąd.
By można się tak wyrazić o jakiejś wypowiedzi należałoby zatem znać intencje człowieka ten pogląd wypowiadającego, mieć niezbite dowody na takie jego intencje.
A ponieważ Biblia mówi że tylko Pan zna zamiary serca człowieka, drugi człowiek nie może ich znać, chyba że mu zostaną przez Ducha objawione.
Czy Ty znasz moje intencje?
Nie możesz ich znać. Ja ci je mogę wyjawić, lecz Ty sam ich znać nie możesz.
Lecz mniejsza o to.

Wiesz EMET ja nie zamierzam pisać eseju na temat stylów literackich wypowiedzi poszczególnych formułowiczów. Jedne mi się podobają mniej inne więcej, lecz mam się na baczności żeby żaden z nich, nawet ten wykwintny nie stępił mojej czujności na treść zawartą w danej wypowiedzi.
Zalecałbym osobiście takie podejście wszystkim formułowiczom.
Żaden z nas (mam nadzieję) nie wypowiada się tutaj dla celów uzyskania osobistej gratyfikacji ( a jeśli jest tu ktoś taki to powinien się wstydzić), lecz dlatego że możemy się dla dobra ogółu podzielić tym, co sami z łaski otrzymaliśmy.
Gdybyś skupiał się na tym celu może Twoje niezbyt pożyteczne wyczulenie na styl, słownictwo, ortografię, morfologię itp. przytępiałoby i moglibyśmy więcej energii spożytkować na ważniejsze rzeczy.
A problemów jest wiele i niech Ci się nie wydaje, że już tak wszystko sobie pięknie poukładałeś w głowie, że nie da się tego ulepszyć.

Zatem podsumowując ma dla Ciebie dwie niezbyt przyjemne wiadomości:
1.Ja prawdopodobnie nie zmienię mojej osobowości tak dalece aby mogła Ci się kiedykolwiek wydać atrakcyjna, choć w tym samym czasie mogę Cię i innych formułowiczów zapewnić, że moją intencją nie jest dyskutować z ludźmi, ich charakterami, ich postawami lecz z ich poglądami.
2.Nie walczę o swoje „widzimisię” lecz o prawdę tak jak mi ją Bóg daje widzieć. Nie moją prawdę, nie moją rację, lecz prawdę bożą.

Będę się zatem ostro wypowiadał przeciw każdemu błędowi jaki napotkam w czyjejkolwiek wypowiedzi „bez względu na osobę”.
Zachęcam jednocześnie wszystkich, którym odkrywanie bożej prawdy leży na sercu do korygowania moich błędów w równie zdecydowany sposób.

Jest to moja ostatnia wypowiedź na temat „co i dlaczego”. Od tej chwili zabieramy się na poważnie do pracy.

pozdrawiam
 
 
EMET 

Wyznanie: Świadkowie Jehowy w Polsce
Pomógł: 248 razy
Dołączył: 04 Wrz 2006
Posty: 11203
Wysłany: 2009-09-10, 12:57   

rykiw napisał/a:
EMET,
Popuściłeś wodze emocjom i pozwoliłeś im tak Cię opanować, że utraciłeś możliwość trzeźwej oceny sytuacji.
Moja ocena Twojej postawy jest subiektywnym odczuciem i jako taka nie może być kłamliwa, chyba tylko pod jednym warunkiem co do występowania którego nie możesz (nikt oprócz samego Boga nie może) mieć pewności.
Możesz się z moją oceną nie zgadzać, może Ci się wydawać płytka, krzywdząca, głupia, ale nie możesz o niej rozsądnie, a co najważniejsze sprawiedliwie czyli nie krzywdząco wobec mnie powiedzieć że jest kłamliwa.
Kłamstwo jest działaniem rozmyślnym zmierzającym do ukrycia lub wypaczenia prawdy w celu wprowadzenia w błąd.
By można się tak wyrazić o jakiejś wypowiedzi należałoby zatem znać intencje człowieka ten pogląd wypowiadającego, mieć niezbite dowody na takie jego intencje.
A ponieważ Biblia mówi że tylko Pan zna zamiary serca człowieka, drugi człowiek nie może ich znać, chyba że mu zostaną przez Ducha objawione.
Czy Ty znasz moje intencje?
Nie możesz ich znać. Ja ci je mogę wyjawić, lecz Ty sam ich znać nie możesz.
Lecz mniejsza o to.

Wiesz EMET ja nie zamierzam pisać eseju na temat stylów literackich wypowiedzi poszczególnych formułowiczów. Jedne mi się podobają mniej inne więcej, lecz mam się na baczności żeby żaden z nich, nawet ten wykwintny nie stępił mojej czujności na treść zawartą w danej wypowiedzi.
Zalecałbym osobiście takie podejście wszystkim formułowiczom.
Żaden z nas (mam nadzieję) nie wypowiada się tutaj dla celów uzyskania osobistej gratyfikacji ( a jeśli jest tu ktoś taki to powinien się wstydzić), lecz dlatego że możemy się dla dobra ogółu podzielić tym, co sami z łaski otrzymaliśmy.
Gdybyś skupiał się na tym celu może Twoje niezbyt pożyteczne wyczulenie na styl, słownictwo, ortografię, morfologię itp. przytępiałoby i moglibyśmy więcej energii spożytkować na ważniejsze rzeczy.
A problemów jest wiele i niech Ci się nie wydaje, że już tak wszystko sobie pięknie poukładałeś w głowie, że nie da się tego ulepszyć.

Zatem podsumowując ma dla Ciebie dwie niezbyt przyjemne wiadomości:
1.Ja prawdopodobnie nie zmienię mojej osobowości tak dalece aby mogła Ci się kiedykolwiek wydać atrakcyjna, choć w tym samym czasie mogę Cię i innych formułowiczów zapewnić, że moją intencją nie jest dyskutować z ludźmi, ich charakterami, ich postawami lecz z ich poglądami.
2.Nie walczę o swoje „widzimisię” lecz o prawdę tak jak mi ją Bóg daje widzieć. Nie moją prawdę, nie moją rację, lecz prawdę bożą.

Będę się zatem ostro wypowiadał przeciw każdemu błędowi jaki napotkam w czyjejkolwiek wypowiedzi „bez względu na osobę”.
Zachęcam jednocześnie wszystkich, którym odkrywanie bożej prawdy leży na sercu do korygowania moich błędów w równie zdecydowany sposób.

Jest to moja ostatnia wypowiedź na temat „co i dlaczego”. Od tej chwili zabieramy się na poważnie do pracy.

pozdrawiam



EMET:
Jałowych sporów nie zwykłem toczyć.
Zmieniać nikogo nie zamierzam wbrew woli każdego; każdy niech pozostanie sobą, podobnie jak też i mnie, żeby ów "każdy" sobą pozostać pozwolił.

Bądź sobie, rykiw, kimkolwiek zechcesz być i takoż mieć przekonanie o wyznawanej i głoszonej przez siebie prawdzie.

Pamiętaj jednak, że Twoje odczucia o czyimś 'błądzeniu' mogą być jedynie odczuciami... Twoimi.
Podobnie jak poza Biblią - i treścią w owej Księdze zawartą - jest owej Księgi... interpretacja i wykładnia: jedna z wielu interpretacji, niekoniecznie jedynie obowiązująca i prawdziwa.

To, czy ja 'sobie coś pięknie poukładałem w głowie' czy nie - to, przyznasz, moja sprawa i nikomu nic do tego i vice versa.

Dopóki będziesz pisywał wg zasad Regulaminu Forum - będzie w porządku.
Podobnie też, jak każdy piszący na Forum, mam prawo do osobistych odczuć, które mogą mnie uczulać na kogoś piszącego oraz treści w post/ach/ zawarte.

Jak na razie, to nie jawisz się mnie korzystnie. Zobaczymy dalej.
Tak więc: to, co Ty uważasz, że słusznym jest, takowym niekoniecznie być musi. Może to być jedynie Twoja subiektywna ocena, jedna z wielu wykładni i interpretacji.

Takoż 'burząc święty spokój' czyjś - w tym i np. mój, Stephanosa - miej tego zawsze świadomość.

Jak napisałem: jałowych sporów toczyć nie zwykłem.


Stephanos, ps. EMET
_________________
„Wielu będzie biegać tu i tam [po hebrajsku: < jᵊszōṭᵊṭû >], i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy” -- Daniela 12:4b; ‘PNŚ/ZW’, Przypis.
 
 
rykiw
[Usunięty]

Wysłany: 2009-09-10, 13:57   

EMET napisał:
Cytat:
Lògos, czyli Słowo, „był na początku u Boga”, jeszcze „zanim był świat” (wg Jana 1:1, 2; 17:5, 24). I to o nim w przedludzkim bycie powiedziano, że był „jednorodzonym Synem”, którego Ojciec „posłał na świat” (1 [List] Jana 4:9).

Słowo miał „chwałę, jaka się od ojca należy jednorodzonemu synowi”, który „zajmuje miejsce u piersi Ojca” (wg Jana 1:14, 18). Trudno sobie wyobrazić bardziej zażyłą, serdeczną i czułą więź między jakimkolwiek ojcem i synem.

Przypominam, że Pismo nie mówi „był na początku u Boga” jak sugeruje tu EMET, lecz że „było na początku u Boga”.
Musimy sobie zdawać sprawę z tego że jest kardynalnym błędem gramatycznym wypowiadania się o rzeczowniku rodzaju nijakiego w języku polskim tak jak gdyby była tam mowa o rzeczowniku rodzaju męskiego.
EMET prawdopodobnie „grzeszy tu tym grzechem”, który tak bezpardonowo zarzuca innym, a mianowicie zakłada sobie z góry że rzeczownik użyty w tym zdaniu określa w rzeczywistości jakąś osobę i ciągnie temat na tę nutę.
Tak nie jest.
Gdyby logos oznaczało w Jon 1:1 osobę czy jakiś byt osobowy wówczas występowałoby tam jako imię własne osoby tj mielibyśmy do czynienia z powiedzmy „panem 'słowo'”.
Jednak gdyby tak było to słowa:
1 „Na początku było Słowo, a ono Słowo było u Boga, a Bogiem było ono Słowo” brzmiałyby:
1 „Na początku był Słowo, a ten Słowo było u Boga, a Bogiem był ten Słowo.”, lecz tak nie jest.
Analogicznie musiałyby brzmieć słowa z 1 Jon 1:1, tym bardziej że tu już z całą pewnością Jan odnosi je do fizycznej osoby Jezusa. Mimo tego czytamy tam wyraźnie:
1 „Co było od początku, cośmy słyszeli, cośmy oczyma naszemi widzieli i na cośmy patrzyli, i czego się ręce nasze dotykały, o Słowie żywota;”, a nie:
1 „Kto był od początku, kogośmy słyszeli, kogośmy oczyma naszemi widzieli i na kogośmy patrzyli, i kogo się ręce nasze dotykały, o Słowie żywota;
Odpowiednio do tej sytuacji musiałaby też przedstawiać sprawa pełnego ustępu z Jon 1:1-14, tymczasem z niezwykłą konsekwencją napotykamy tam jeden i ten sam wątek, który dowodzi że jest tam mowa o rzeczowniku rodzaju nijakiego patrz wer 2 „To było” a nie on był, wer 3 „przez nie” - a nie przez niego. Oczywiście, że dwuznacznie można by odczytywać już drugą część wer 3 i początek wer 4, jednak jest to dwuznaczność pozorna i EMET jest jej chyba świadom. Gdyby się bowiem ktoś upierał, że zwrot „bez niego nic się nie stało” należałoby odnieść do osobowej postaci czyniącej rzeczy o których tu mowa, to spieszę wskazać że jest to tylko druga część całkowitej wypowiedzi, która nieomylnie rozpoczyna się od zapewnienia, że „przez nie”, czyli przez rzeczownik rodzaju nijakiego wszystko się stało i dlatego w drugiej części jest mowa o tym właśnie rzeczowniku gdy się mówi „bez niego nic się nie stało.” Werset 4 jest oczywiście kontynuacją tej samej myśli dlatego błędem jest odczytywanie „W nim był żywot” jakgdyby słowa te nie odnosiły się do rzeczownika rodzaju nijakiego „w nim”. Ostatecznym potwierdzeniem tej myśli jest i sam wer14 w którym czytamy:
„A to słowo” a nie „A ten słowo”.
Dopiero od chwili gdy „to słowo” (które oznacza ni mniej ni więcej tylko rzeczownik rodzaju nijakiego, słowo wypowiadane, a nie uosobienie czegokolwiek) staje się ciałem, to co dotychczas było nie-fizyczne, można nagle dotykać własnymi rękami. Można je doświadczać fizycznym wzrokiem, to o czym było słychać teraz można oglądać własnymi oczyma.

Na czy więc miłby polegać rzekomy dowód na osobowy charakter słowa 'słowo' w Jon 1:1-14?

pozdrawiam
 
 
din 

Pomógł: 38 razy
Dołączył: 17 Kwi 2008
Posty: 2289
Wysłany: 2009-09-10, 15:20   

rykiw napisał/a:


Na czy więc miłby polegać rzekomy dowód na osobowy charakter słowa 'słowo' w Jon 1:1-14?

pozdrawiam


Na tym że słowo które stwarzało świat to nie było tylko zwykłe wypowiedziane
słowo które później stało się ciałem jak to pokrętnie i niezrozumiale niektórzy
stwierdzają lecz była to osoba syn Boży nazwany również tu Bogiem
ze względu na to że uczestniczył w tworzeniu Kosmosu..,
 
 
rykiw
[Usunięty]

Wysłany: 2009-09-10, 22:36   

expander1V napisał/a:
rykiw napisał/a:


Na czy więc miłby polegać rzekomy dowód na osobowy charakter słowa 'słowo' w Jon 1:1-14?

pozdrawiam


Na tym że słowo które stwarzało świat to nie było tylko zwykłe wypowiedziane
słowo które później stało się ciałem jak to pokrętnie i niezrozumiale niektórzy
stwierdzają lecz była to osoba syn Boży nazwany również tu Bogiem
ze względu na to że uczestniczył w tworzeniu Kosmosu..,


Pokaż proszę expander1V gdzie i w jaki sposób oni wykręcają prawdę i weźmy się razem do roboty, obnarzmy ich niecne uczynki, niech się zawstydzą i nigdy już więcej nie wykręcają prawdy bożej.
Na razie Twój dowód (argument) na to jest takiego kalibru: dlaczego krowa ma pięć nóg? Bo jaj mówię że ma.
Tym sposobem nie zdołamy tym obłudnikom zamknąć ust.

pozdrawiam
 
 
din 

Pomógł: 38 razy
Dołączył: 17 Kwi 2008
Posty: 2289
Wysłany: 2009-09-11, 10:31   

rykiw napisał/a:
expander1V napisał/a:
rykiw napisał/a:


Na czy więc miłby polegać rzekomy dowód na osobowy charakter słowa 'słowo' w Jon 1:1-14?

pozdrawiam


Na tym że słowo które stwarzało świat to nie było tylko zwykłe wypowiedziane
słowo które później stało się ciałem jak to pokrętnie i niezrozumiale niektórzy
stwierdzają lecz była to osoba syn Boży nazwany również tu Bogiem
ze względu na to że uczestniczył w tworzeniu Kosmosu..,


Pokaż proszę expander1V gdzie i w jaki sposób oni wykręcają prawdę i weźmy się razem do roboty, obnarzmy ich niecne uczynki, niech się zawstydzą i nigdy już więcej nie wykręcają prawdy bożej.
Na razie Twój dowód (argument) na to jest takiego kalibru: dlaczego krowa ma pięć nóg? Bo jaj mówię że ma.
Tym sposobem nie zdołamy tym obłudnikom zamknąć ust.

pozdrawiam


Ja nie nazywam ich obłudnikami. Jednakże dla mnie to pokrętna interpretacja..

Słowo które zostałe wypowiedziane w niebiosach duchowych zostałe przez Boga
zmienione w człowieka zwanego Synem Bożym...

Biblia mówi że Jezus również Był stwórcą i istniał przed stworzeniem ziemi..

Do kogo Bóg rzekł : Uczyńmy??, Że pochodzenie jego od czasów dawnych (Izajasz)
 
 
rykiw
[Usunięty]

Wysłany: 2009-09-11, 12:00   

Cytat:
Słowo które zostałe wypowiedziane w niebiosach duchowych zostałe przez Boga
zmienione w człowieka zwanego Synem Bożym...


Nie umiem się ustosunkować do pojęcia „niebiosa duchowe”, lecz jeśli chodzi o resztę tego zdania to mam takie uwagi:
To słowo nie tyle zostało „zmienione przez Boga” co zwyczajnie, jak mówi Pismo, to słowo stało się ciałem. Różnica jest jednak zasadnicza bo Twoje stwierdzenie implikuje jakąś manipulację słowem w celach przemiany, gdy tymczasem Pismo stwierdza „stało się ciałem” i to wspaniale harmonizuje z tym co i sam Jezus powiedział o słowie bożym, że jest ono duchem (John 6:63).
Ponadto w ostatnim członie tej wypowiedzi stwierdzasz że jakoby tego człowieka „zwano” synem bożym. Biblia mówi że ten człowiek po prostu był synem bożym. To nie jego tytuł, nazwisko czy przydomek. Jezus, człowiek z kwi i kości był na ziemi synem bożym.

Cytat:
Biblia mówi że Jezus również Był stwórcą i istniał przed stworzeniem ziemi..

Biblia nigdzie nie mówi że Jezus był stwórcą a tylko ludzie wyciągają taki wniosek z pewnych słów Biblii w oparciu o fałszywe założenia.
Cytat:

Do kogo Bóg rzekł : Uczyńmy??, Że pochodzenie jego od czasów dawnych (Izajasz)

A Ty może dysponujesz dowodem że mówił to do Jezusa?

To proszę podziel się tą nowiną.

pozdrawiam
 
 
din 

Pomógł: 38 razy
Dołączył: 17 Kwi 2008
Posty: 2289
Wysłany: 2009-09-11, 13:26   

rykiw napisał/a:
Cytat:
Słowo które zostałe wypowiedziane w niebiosach duchowych zostałe przez Boga
zmienione w człowieka zwanego Synem Bożym...


Nie umiem się ustosunkować do pojęcia „niebiosa duchowe”, lecz jeśli chodzi o resztę tego zdania to mam takie uwagi:
To słowo nie tyle zostało „zmienione przez Boga” co zwyczajnie, jak mówi Pismo, to słowo stało się ciałem. Różnica jest jednak zasadnicza bo Twoje stwierdzenie implikuje jakąś manipulację słowem w celach przemiany, gdy tymczasem Pismo stwierdza „stało się ciałem” i to wspaniale harmonizuje z tym co i sam Jezus powiedział o słowie bożym, że jest ono duchem (John 6:63).
Ponadto w ostatnim członie tej wypowiedzi stwierdzasz że jakoby tego człowieka „zwano” synem bożym. Biblia mówi że ten człowiek po prostu był synem bożym. To nie jego tytuł, nazwisko czy przydomek. Jezus, człowiek z kwi i kości był na ziemi synem bożym.

Cytat:
Biblia mówi że Jezus również Był stwórcą i istniał przed stworzeniem ziemi..

Biblia nigdzie nie mówi że Jezus był stwórcą a tylko ludzie wyciągają taki wniosek z pewnych słów Biblii w oparciu o fałszywe założenia.
Cytat:

Do kogo Bóg rzekł : Uczyńmy??, Że pochodzenie jego od czasów dawnych (Izajasz)

A Ty może dysponujesz dowodem że mówił to do Jezusa?

To proszę podziel się tą nowiną.

pozdrawiam


ehh ehh Izajasz I Jan wyraźnie stwierdzają że pochodzenie Jezusa od
czasów pradawnych..

Czyżby Bóg stwierdzał że Jego słowo które stwarzało świat w jakiś sposób
stało się synem Bożym na ziemi ?

Niebiosa duchowe to miejsce gdzie przebywa Bóg, świat duchowy... Przecież Bóg
nie przebywa w kosmosie który sam stworzył...

Jan mówi w swojej ewangeli że Jezus był już wcześniej...

A to że wersety mówią o tym że przez Jezusa się wszystko stało a nie przez
jego poprzednie wcielenie jako słowo
 
 
rykiw
[Usunięty]

Wysłany: 2009-09-11, 13:43   

Cytat:
ehh ehh Izajasz I Jan wyraźnie stwierdzają że pochodzenie Jezusa od
czasów pradawnych..


Duch - istota życia, esencja życia, życie samo przez się.
Duch z którego się narodził Jezus jest tym samym, który był w Ojcu od początku, duch wieczny, Duch Święty.
Stąd pochodzenie człowieka drugiego, tego zrodzonego z Boga jest dokładnie takie jak to mówi Izajasz, od czasów pradawnych.
I cóż to ma wspólnego z preegzystencją?


Cytat:
Czyżby Bóg stwierdzał że Jego słowo które stwarzało świat w jakiś sposób
stało się synem Bożym na ziemi ?


A co innego Twoim zdaniam mówią słowa "a słowo ciałem się stało"?
A kimże był ten co się w ten sposób narodził, czy nie był synem bożym?

pozdrawiam
 
 
din 

Pomógł: 38 razy
Dołączył: 17 Kwi 2008
Posty: 2289
Wysłany: 2009-09-11, 14:40   

rykiw napisał/a:
Cytat:
ehh ehh Izajasz I Jan wyraźnie stwierdzają że pochodzenie Jezusa od
czasów pradawnych..


Duch - istota życia, esencja życia, życie samo przez się.
Duch z którego się narodził Jezus jest tym samym, który był w Ojcu od początku, duch wieczny, Duch Święty.
Stąd pochodzenie człowieka drugiego, tego zrodzonego z Boga jest dokładnie takie jak to mówi Izajasz, od czasów pradawnych.
I cóż to ma wspólnego z preegzystencją?


Cytat:
Czyżby Bóg stwierdzał że Jego słowo które stwarzało świat w jakiś sposób
stało się synem Bożym na ziemi ?


A co innego Twoim zdaniam mówią słowa "a słowo ciałem się stało"?
A kimże był ten co się w ten sposób narodził, czy nie był synem bożym?

pozdrawiam


Właśnie nie, nie.. Duch to jest siła sterownicza , to Boża cząstka i moc i energia..
To źe Jezus został przeniesiony do Mari łona nie oznacza że to było słowo ustne...

Jezus sam o sobie mówi "Ojcze oto syna chwałą jaką miałem u ciebie"

Ciekawe że Jezus stworzony by został na ziemi w łonie marii. A potem poszedł do nieba, czyli świata ducowego a nie został na ziemi i tu nazywał siebie słowem powstałym z ciała.
 
 
rykiw
[Usunięty]

Wysłany: 2009-09-12, 08:21   

expander1V napisał/a:
rykiw napisał/a:
Cytat:
ehh ehh Izajasz I Jan wyraźnie stwierdzają że pochodzenie Jezusa od
czasów pradawnych..


Duch - istota życia, esencja życia, życie samo przez się.
Duch z którego się narodził Jezus jest tym samym, który był w Ojcu od początku, duch wieczny, Duch Święty.
Stąd pochodzenie człowieka drugiego, tego zrodzonego z Boga jest dokładnie takie jak to mówi Izajasz, od czasów pradawnych.
I cóż to ma wspólnego z preegzystencją?


Cytat:
Czyżby Bóg stwierdzał że Jego słowo które stwarzało świat w jakiś sposób
stało się synem Bożym na ziemi ?


A co innego Twoim zdaniam mówią słowa "a słowo ciałem się stało"?
A kimże był ten co się w ten sposób narodził, czy nie był synem bożym?

pozdrawiam


Właśnie nie, nie.. Duch to jest siła sterownicza , to Boża cząstka i moc i energia..
To źe Jezus został przeniesiony do Mari łona nie oznacza że to było słowo ustne...

Jezus sam o sobie mówi "Ojcze oto syna chwałą jaką miałem u ciebie"

Ciekawe że Jezus stworzony by został na ziemi w łonie marii. A potem poszedł do nieba, czyli świata ducowego a nie został na ziemi i tu nazywał siebie słowem powstałym z ciała.


Na prawdę expander1V nie rozumiem Twojego tutaj argumentu, dlatego nie mogę się do niego bezpośrednio ustosunkować.
Mam jednak takie wewnętrzne odczucie że być może znalazł byś odpowiedź (może pełną a może tylko cząstkową) gdybyś przeczytał mój ostatni wykład jaki prowadzę na kursie dla ogrodników w dziale "Byt Przedludzki Jezusa"
pozdrawiam
 
 
kabaczek
[Usunięty]

Wysłany: 2009-10-15, 02:23   Re: Czy widzisz luki w doktrynie Trójcy Świętej?

Arius napisał/a:
rafalJG napisał/a:
Czy widzisz luki w doktrynie Trójcy Świętej?


Ja w Biblii nie widzę tej doktryny, więc nie widzę w niej żadnych luk :-)





Ariusz z Aleksandrii był jednym z teologów swoich czasów.Uznawał,że Jezus , mimo iż był Synem Bożym nie miał udziału w pełni Boskości swego Ojca. pierwszy sobór ekumeniczny zwołany do NICEI w 325r. postanowił odrzucić jego nauki.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 10