Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność. (List do Galatów 5:21-22)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Ja i mój BAŁWAN.
Autor Wiadomość
mitryl 


Wyznanie: Aby tylko na Drodze Prawdy do ?ycia.
Pomógł: 8 razy
Wiek: 33
Dołączył: 17 Lut 2014
Posty: 93
Skąd: Kurpie
Wysłany: 2014-05-22, 15:01   

KobietaZMagdali napisał/a:
Wg mnie to nie był amulet lecz tzw. rytuał. W stanach lękowych ludzie często powtarzamy pewne czynności lub wizje (np. religijne-wyobrażamy sobie obrazek), aby odczuć. Ale trafie w kole lęk-rytuał tylko zwiększa lęki i trzeba to przerwać.

Obrazka nie potraktowałem jako amulet. A akcja z obrazkiem była jednorazowa i nie miała miejsca wcześniej ani potem.

Cytat:
W stanach lękowych ludzie często powtarzamy pewne czynności


I właśnie to Madziu sprawia, że przyznaję ci rację odnośnie moich stanów lękowych. Postawiłaś mi diagnozę spory kawał czasu od tamtych dni :)
Rytuały, było tego sporo w tamtym okresie mojego życia. tyczyły sie one często chodzenia konkretna drogą do pracy i powtarzaniu pewnych czynności ...
Z rytuałem zerwałem po drugiej nocy, kiedy dotarło do mnie, że jest to coś jakby zaboboniarstwo. I jest to całkowicie nie chrześcijańskie i wbrew woli Bożej. Jednak to nastąpiło potem najpierw przyszedł spokój i wytchnienie, po jakimś czasie dotarło że to też był problem. Niestety do dziś nie wiedziałem, żę ta nerwica tak sie przejawia. Pewni byłaś u lekarza z tym, albo przynajmniej google doctor jak to czasem i ja robiłem :)
Jestem jednak pewien, że to Jezus mnie od tego wyzwolił nieważne czy było to jakimś atakiem czy nerwicą( czy jedno wyklucza drugie :). Zaufałem i dobrze na ty wyszedłem. Jednak czasem boję sie, że ten stan wróci :(
 
 
Dezerter 


Wyznanie: chrześcijanin
Pomógł: 224 razy
Dołączył: 16 Sie 2009
Posty: 3640
Skąd: Inowrocław
Wysłany: 2014-05-22, 22:17   

mitryl napisał/a:
Jestem jednak pewien, że to Jezus mnie od tego wyzwolił nieważne czy było to jakimś atakiem czy nerwicą( czy jedno wyklucza drugie :). Zaufałem i dobrze na ty wyszedłem. Jednak czasem boję sie, że ten stan wróci :(

jak możesz ! (czasem się bać) czyżbyś nie ufał Panu ?
- twoje zaufanie musi być pełne i nieodwracalne - jesteś wyzwolony i już - zostawiasz to za sobą, wręcz powiem więcej, powinieneś jak najmniej o tym myśleć, tak jak by tego zniewolenia "nigdy nie było"
mam nadzieję, że rozumiesz co chciałem napisać...
tamto doświadczenie odgradzasz wielkim murem i nie zaglądasz za niego
a po tej stronie muru dziękujesz Panu za trwałe wyzwolenie i prosisz o duchową opiekę, ochronę, prowadzenie Duchem
szalom
_________________
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie
http://zchrystusem.pl/
 
 
mitryl 


Wyznanie: Aby tylko na Drodze Prawdy do ?ycia.
Pomógł: 8 razy
Wiek: 33
Dołączył: 17 Lut 2014
Posty: 93
Skąd: Kurpie
Wysłany: 2014-05-23, 15:17   

Dezerter napisał/a:
mitryl napisał/a:
Jestem jednak pewien, że to Jezus mnie od tego wyzwolił nieważne czy było to jakimś atakiem czy nerwicą( czy jedno wyklucza drugie :). Zaufałem i dobrze na ty wyszedłem. Jednak czasem boję sie, że ten stan wróci :(

jak możesz ! (czasem się bać) czyżbyś nie ufał Panu ?
- twoje zaufanie musi być pełne i nieodwracalne - jesteś wyzwolony i już - zostawiasz to za sobą, wręcz powiem więcej, powinieneś jak najmniej o tym myśleć, tak jak by tego zniewolenia "nigdy nie było"
mam nadzieję, że rozumiesz co chciałem napisać...
tamto doświadczenie odgradzasz wielkim murem i nie zaglądasz za niego
a po tej stronie muru dziękujesz Panu za trwałe wyzwolenie i prosisz o duchową opiekę, ochronę, prowadzenie Duchem
szalom


Rzecz jasna ;)
 
 
leszed 
a/zrozumiały


Wyznanie: biblijne.com
Pomógł: 57 razy
Wiek: 51
Dołączył: 08 Sie 2009
Posty: 3656
Skąd: dostępny tylko na pw/www
Wysłany: 2014-05-23, 20:41   

mitryl napisał/a:
Tamtej mocy ja nie traktowałem tego obrazka jak boga ale racze coś na podobę łoki toki :) to był mój odbiornik i nadajnik zarazem.
Rozumiem. Twoja ocena się liczy bardzo.
mitryl napisał/a:
Liczyłem na to, że Pan da mi wytchnienie w tej chwili za pośrednictwem tego obrazka, że oddając część malunkowi oddam go jemu. Całując stopy postaci na obrazku mia miałem wrażenie że całuję stopy Jezusowi.
Jestem w stanie to pojąć, z tym, że nie z autopsji. Kiedys jako dziecko figurka ukrzyżowanego w kosciele... ale to nie to samo.

mitryl napisał/a:
Wydaje mi sie, że tylko idiota wieży iż to figura czy obraz jest bogiem. poganie też tak nie uważali z tego co mi wiadomo.
Idioci czy nie, jednak w Biblii znajdziesz okreslenia "bóstwo", "bożki domowe" i inne, które poganie i odstępczy Żydzi czcili w ST, zabierali ze sobą, kłaniali się im itp. Były to ewidentnie przedmioty, a mimo to były "bogami" przez małe b. W późniejszych czasach obszary tego typu czci się nieco uszczupliły. Nasi przodkowie również czcili posągi, "siły natury" i cokolwiek co tylko chcieli, choć dużo to wspólnego z rozsądkiem pewnie nie miało. Z drugiej strony nie wkłada się w taką czesć tyle serca.
mitryl napisał/a:

Napisałem o tych moich przeżyciach bo wieżę w to, że to Pan mnie wyciągnął z tego całego bagna. Wiedziałem że na forum wreszcie z kimś można o ty pogadać. To dzięki tym traumatycznym chwilom przekonałem sie na własnej skórze, że Pan jest i działa :)
Fajnie. To jest istota.

Co do lęków, trudno spotkać kogos, kto ich nie ma lub nie miał.
_________________
Szymon Piotr: Chrystus, Syn Boga Żywego
Jezus: Szymonie ty jesteś Kamień i na tej skale zbuduję Kościół Mój
Piotr (Kamień): Pan- przystąpcie do Niego, do Kamienia Żywego
i wy sami jako Kamienie Żywe
Kamieniem węgielnym… wzgardzili… niewierzący… budowniczowie
i skałą zgorszenia
 
 
krecik 

Pomógł: 41 razy
Wiek: 55
Dołączył: 28 Lis 2009
Posty: 1190
Skąd: Pszczółki
Wysłany: 2014-05-24, 11:55   Re: Ja i mój BAŁWAN.

mitryl napisał/a:
Witam bracia i siostry w Panu:)

Założyłem ten temat bo mam nadzieję, że osoby, które miały w swoim życiu jakiegoś bałwana wypowiedzą się jak to Bóg odwiódł ich od tego grzechu.

pozdrawiam


Jak dotąd toczy się dyskusja wokół świadectwa założyciela wątku. Albo nikt nie widzi zagrożeń, albo użytkownicy tego forum są bez zarzutu..
Dlatego ja podzielę się moim doświadczeniami.

Od lat szkoły podstawowej zaczęła interesować mnie fotografia. To hobby przerodziło się po jakimś czasie w zawód.
Założyłem rodzinę i prawie równolegle działalność gospodarczą. Moją męską ambicją było dostarczenie rodzinie (Żona+Syn) godnego standardu materialnego. I w tym momencie przegiąłem, poświęcając mnóstwo czasu na pracę. To ona stała się moim bożkiem.

W początkach mojego hobby, autentycznie nawróciłem się do Boga. Przekonany jestem o rzetelności tego przeżycia, gdyż były tego owoce w postaci zmian słownictwa, stylu życia i doboru towarzystwa. Pomimo tego faktu, w dorosłym życiu, moją pracę traktowałem wyżej niż Boga. Do tego stopnia że zaniedbywałem społeczność z Zbawicielem. Zaniedbywałem życie rodzinne i zborowe. Problemem była ilość czasu przeznaczanego na te czynności.

Nie czułem się dobrze z tym faktem. Dodatkowo jeszcze, robiłem małe przekręty materiałowo/podatkowe. Które wówczas uważałem za coś normalnego. Szczegółów chyba nie ma potrzeby przedstawiać. Pomimo iż czułem jakieś wewnętrzne niezadowolenie, miałem żywą relację ze Stwórcą. Często wołałem o zmianę tej sytuacji, i Bóg odpowiedział mi. Lecz to już miejsce na inne świadectwo.


Uważam że naszym osobistym bożkiem może stać się samo hobby jak w przypadku założyciela wątku. Albo współmałżonek, dziecko lub praca...
_________________
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka. OBJ.19:9
 
 
KobietaZMagdali 


Wyznanie: katoliczka
Pomogła: 235 razy
Wiek: 30
Dołączyła: 12 Sty 2014
Posty: 2129
Skąd: ze wsi :)
Wysłany: 2014-05-24, 16:22   

Dezerter napisał/a:
mitryl napisał/a:
Jestem jednak pewien, że to Jezus mnie od tego wyzwolił nieważne czy było to jakimś atakiem czy nerwicą( czy jedno wyklucza drugie :). Zaufałem i dobrze na ty wyszedłem. Jednak czasem boję sie, że ten stan wróci :(

jak możesz ! (czasem się bać) czyżbyś nie ufał Panu ?
- twoje zaufanie musi być pełne i nieodwracalne - jesteś wyzwolony i już - zostawiasz to za sobą, wręcz powiem więcej, powinieneś jak najmniej o tym myśleć, tak jak by tego zniewolenia "nigdy nie było"
mam nadzieję, że rozumiesz co chciałem napisać...
tamto doświadczenie odgradzasz wielkim murem i nie zaglądasz za niego
a po tej stronie muru dziękujesz Panu za trwałe wyzwolenie i prosisz o duchową opiekę, ochronę, prowadzenie Duchem
szalom

Oczywiście :-D Jeśli Bóg z nami to któż przeciw nam :-D Masz po swojej stronie ogromną moc i do tego nie jest to bezrozumna, niszcząca moc, ale moc miłującego Boga.

mitryl napisał/a:
Niestety do dziś nie wiedziałem, żę ta nerwica tak sie przejawia. Pewni byłaś u lekarza z tym, albo przynajmniej google doctor jak to czasem i ja robiłem :)

Byłam, ale choć pomógł mi ogarnąć mi się z ówczesnym problemem, to jednak nic nie wyjaśnił. A dr google doprowadził mnie do książki: frank tallis Wolni od obsesji. Osobiście nie podoba mi się zaproponowana w książce autoterapia. Jednak bardzo prosto opisuje objawy i przyczyny a prawdziwą ulgą jest dowiedzieć się, że to co cię spotyka to problem równie popularny jak depresja (tylko traktowany jako bardziej wstydliwy) i można to przerwać. Piszę to nie tyle dla ciebie Mitrylu, co może ewentualnie dla kogoś kto czytając to kiedyś zidentyfikuje się z opisywanymi sytuacjami.

Autor oczywiście pisze, że jakieś niechciane myśli pojawiają się same i swoją mocą można je pokonać. Ja wierzę, że demony doskonale znają nasze słabości i wiedzą co nam podszeptywać. Nie muszą się napracować. Wystarczy jedno odpowiednie zdanie skierowane do odpowiedniej osoby i człowiek sam doprowadza się na skraj rozpaczy. A wtedy trzeba uwierzyć, że jest się silnym mocą Boga. I wszystkie demony mogą iść się.... kochać.
_________________
„Odpędzanie wilków, zagrażających Bożej owczarni, jest na pewno czymś chwalebnym, ale czyni się to modlitwą, przykładem życia, głoszeniem słowa Bożego i przekonywaniem -- a nie poprzez zadawanie gwałtu. Gwałt zadawany w obronie prawdy nie tylko krzywdzi konkretnych ludzi, ale kompromituje prawdę, ci zaś, którzy się do niego uciekają, choć ich intencją było odpędzenie wilków, sami się w wilków przemieniają.”

http://www.youtube.com/watch?v=l_lp-owKS6E
 
 
viktor 
z duchem wiary

Dołączył: 15 Paź 2012
Posty: 201
Wysłany: 2014-05-26, 14:05   Re: Ja i mój BAŁWAN.

Witam.
Zacytuję .......Założyłem ten temat bo mam nadzieję, że osoby, które miały w swoim życiu jakiegoś bałwana wypowiedzą się jak to Bóg odwiódł ich od tego grzechu......

Porzucacanie bałwanów może być szkodliwe!

Wyobraźni sobie pierwszy dzień w pracy.
Jak można pominąć czczenie osoby powszechnie czczonej?
Spróbujmy do tego namówić żonę, brata lub syna?
Oczyyyywiśc ie w Bożych skupiskach ludzkich szczególnie tego czczenia brak.
A gdyby tak zakopać cichcem w ogrodzie mebel nie duży - telewizor?
Zróbmy coś męskiego i wyniesmy z domu lustro?
Albo coś kobiecego i nazwijmy mężowi, tak prawdziiiiwie jego okrzyczany sukces?
Myśle ze powinnismy oszczędzać nasze rodziny, mężów, zony i choćby psa.

Pozdrawiam.
Viktor
 
 
Abigail-2 


Pomogła: 58 razy
Dołączyła: 06 Sty 2014
Posty: 892
Wysłany: 2014-05-27, 01:23   

KobietaZMagdali napisał/a:
Autor oczywiście pisze, że jakieś niechciane myśli pojawiają się same i swoją mocą można je pokonać. Ja wierzę, że demony doskonale znają nasze słabości i wiedzą co nam podszeptywać. Nie muszą się napracować. Wystarczy jedno odpowiednie zdanie skierowane do odpowiedniej osoby i człowiek sam doprowadza się na skraj rozpaczy. A wtedy trzeba uwierzyć, że jest się silnym mocą Boga. I wszystkie demony mogą iść się.... kochać.

Kobieto z M
Pogubiłam sie .
Najpierw pisałas , że to nerwica natręctw , czy coś takiego
a teraz demony ...
Więc jak jedno odróżnić od drugiego ?
A może to występuje już razem ?

Mitryl
Wiesz , mnie bardzo zaniepokoiła już na samym początku wzmianka twoja
iż wdawałeś sie w okultyzm , nie wiem na czym to polegało. Ale to bardzo niebezpieczne.
Słyszałam , ze po takich sprawach ludzie często odchodzą od zmysłów lub mają jakieś kłopoty natury psychicznej .
Oczywiście zwracaj się w modlitwie do Boga o pomoc i o ochronę przed demonami ale też
w razie potrzeby można skonsultować się z lekarzem ,odnośnie ten nerwicy .
 
 
KobietaZMagdali 


Wyznanie: katoliczka
Pomogła: 235 razy
Wiek: 30
Dołączyła: 12 Sty 2014
Posty: 2129
Skąd: ze wsi :)
Wysłany: 2014-05-27, 02:14   

Abi, wierzę że przyczyną różnych problemów z psychiką typu nerwice i depresje mogą być podszepty demonów. Wiedzą jakie są nasze słabości i mogą podsuwać nam myśli typu. Skrzywdzisz swoją rodzinę lub nic ci już w życiu nie wyjdzie, lepiej z tym skończyć. Wystarczy jedno odpowiednie zdanie w głowie (nie potrzebne jest jakieś uporczywe nękanie) i człowiek, zwłaszcza wrażliwy sam sobie psychikę niszczy. Oczywiście to nie znaczy, że mamy zrezygnować z leczenia, wręcz przeciwnie. Bo dalej to już nasza reakcja np lęk lub przygnębienie i walczymy z tym tradycyjnymi metodami.

Abigail-2 napisał/a:
Oczywiście zwracaj się w modlitwie do Boga o pomoc i o ochronę przed demonami ale też
w razie potrzeby można skonsultować się z lekarzem ,odnośnie ten nerwicy .

Z tego typu problemem można poradzić sobie samemu (z Bożą pomocą), słuchałam wywiadu z pewnym psychologiem, który opowiadał, że człowiek musi w swoim życiu nauczyć się sam przeżywac pewne traumy. Ale Abi ma rację, jeżeli czujemy, że problem nas przerasta to warto zwrócić się o pomoc, bo szkoda marnować życie przez koszmar który tworzymy sobie sami w głowie.
_________________
„Odpędzanie wilków, zagrażających Bożej owczarni, jest na pewno czymś chwalebnym, ale czyni się to modlitwą, przykładem życia, głoszeniem słowa Bożego i przekonywaniem -- a nie poprzez zadawanie gwałtu. Gwałt zadawany w obronie prawdy nie tylko krzywdzi konkretnych ludzi, ale kompromituje prawdę, ci zaś, którzy się do niego uciekają, choć ich intencją było odpędzenie wilków, sami się w wilków przemieniają.”

http://www.youtube.com/watch?v=l_lp-owKS6E
 
 
mitryl 


Wyznanie: Aby tylko na Drodze Prawdy do ?ycia.
Pomógł: 8 razy
Wiek: 33
Dołączył: 17 Lut 2014
Posty: 93
Skąd: Kurpie
Wysłany: 2014-05-27, 13:57   

Cytat:
Kobieto z M
Pogubiłam sie .
Najpierw pisałas , że to nerwica natręctw , czy coś takiego
a teraz demony ...
Więc jak jedno odróżnić od drugiego ?


Cytat:
wierzę że przyczyną różnych problemów z psychiką typu nerwice i depresje mogą być podszepty demonów


Wydaje mi sie, że ciężko odróżnić co jest co, ale myślę podobnie jak KzM. Demony mogą wywoływać róże choroby , głuchota ślepota i takie tam inne, Pismo o tym wspomina. U mnie te nazwę je chore akcje zaczęły występować po kontakcie z przepowiedniami. A dowodem na ataki wydaje mi sie być to , że im bliżej Boga byłem i być chciałem tym bardziej wszystko się nasilało.

Cytat:
Mitryl
Wiesz , mnie bardzo zaniepokoiła już na samym początku wzmianka twoja
iż wdawałeś sie w okultyzm , nie wiem na czym to polegało. Ale to bardzo niebezpieczne


A wiec było to tak :) hehe. Zimowe wieczory sa długie i utrudniało to rozwijanie się mojego hobby (rekonstrukcji historycznych wczesnego średniowiecza) o mocno pogańskich korzeniach. Odtwarzałem co prawda chrześcijanina z północnego Mazowsza ale jednak. Byłem nieco wkręcony w klimaty Słowiańskie. Wieczory więc poświęciłem na poznawanie obyczajów i kultury starosłowiańskiej , ale nie to było głównym źródłem okultyzmu. Zawsze interesowały mnie ciekawostki i wpadłem na forum
http://www.gazetaprawna.p...b7aba2&start=40
I mocno zaszczepiłem sie wypowiedziami niejakiego Arteuzy. Nostradamus, Baba Wanga, Ojciec Pio, Majowie wszystko co można powiązać z przepowiedniami i proroctwami. Na początku podchodziłem do tego z dystansem, ale potem zacząłem w to wszystko wierzyć. przez spory kawał czasu ( na oko rok) ciągle gadałem, że to to przepowiedział to a ten tamto, długo by o tym pisać. Ważne jest też to, że po naczytaniu sie tego wszystkiego byłem przekonany że czeka nas rychła zagłada. Zacząłem sie więcej modlić i chodzić częściej do kościoła, przepowiednie jednak były ciągle obecne. Wszystko to miało miejsce jakieś 4 lata
temu. Wtedy też sporadycznie pojawiały sie pierwsze akcje o, których pisałem wcześniej.

Ciekawe jest też to, że to przez ten upadek, trafiłem na ciekawy film bodaj Dave Hunta w którym opowiada o proroctwach biblijnych i o niesamowitym prawdopodobieństwie sprawdzenia się ich. Moja wiara sie umocniła i porzuciłem przepowiednie bo dotarło iż prawdziwe proroctwa zawarte są w Piśmie Świętym. Czyli nie tak do końca porzuciłem ale przestawiłem sie na zdrowy tor. Zacząłem czytać pismo ale po 60 (chyba) stronach odpadłem bo zbyt wiele niedoskonałości we mnie odkrywało, no i troszkę z lenistwa .

Dziś jestem pewien, że to przez przepowiednie "nostradamusowe" narobiłem sobie takiej strasznej bjedy. Może nie każdy nazwie to okultyzmem, ale ja tak to właśnie widzę.
 
 
mitryl 


Wyznanie: Aby tylko na Drodze Prawdy do ?ycia.
Pomógł: 8 razy
Wiek: 33
Dołączył: 17 Lut 2014
Posty: 93
Skąd: Kurpie
Wysłany: 2014-05-27, 14:00   

Dzięki kreciku za wypowiedz :)
_________________
B?ogos?awieni, którzy pior? swoje szaty, aby mieli prawo do drzewa ?ywota i mogli wej?? przez bramy do miasta.
MARANA THA
https://www.youtube.com/watch?v=KumSroHP4VA
 
 
Manna z nieba 


Wyznanie: Deizm.Baczna obserwatorka życia.
Pomogła: 299 razy
Dołączyła: 28 Mar 2013
Posty: 3440
Wysłany: 2014-05-29, 13:19   

krecik napisał/a:
Uważam że naszym osobistym bożkiem może stać się samo hobby jak w przypadku założyciela wątku. Albo współmałżonek, dziecko lub praca...


Ja widzę zagrożenia.
Pracoholizm, nadmiar czasu poświęcany przyjemności, rozrywce, zainteresowaniom.
Pisząc nadmiar mam na myśli zbyt dużo czasu, zaniedbując przy tym sprawy duchowe, rodzinę i bliskich.

Co masz na myśli wskazując na dzieci i współmałżonka?
Kiedyś na forum protestanci pewna kobieta opisywała, że rodzina ma do niej pretensje, bo nie gotuje obiadów, dzieci często chodzą zaniedbane, maja zaległości w szkole, ale ona przecież poświęca się Ewangelii, więc robi coś dobrego i rodzina musi być na drugim planie.

Długo dyskutowałyśmy o tym, że chrześcijanin przede wszystkim musi dbać o rodzinę, być przykładem dla ludzi ze świata, że nie czyniąc tego, gorszy jest od niewierzącego jak mówi Biblia.

Niestety ona była tak pochłonięta ewangelizacją, że nie widziała w tym problemu.
Bóg zajmował w jej życiu 99% czasu, wracała do domu wyspać się.
Ktoś z forumowiczów znając ją, napisał później, że już opieka zainteresowała się tą rodziną, ale w jej postrzeganiu ona robiła dobrze.
_________________
Ci, którzy przemawiają w imieniu Boga powinni pokazać listy uwierzytelniające.
 
 
krecik 

Pomógł: 41 razy
Wiek: 55
Dołączył: 28 Lis 2009
Posty: 1190
Skąd: Pszczółki
Wysłany: 2014-05-29, 17:52   

Manna z nieba napisał/a:


Co masz na myśli wskazując na dzieci i współmałżonka?
Kiedyś na forum protestanci pewna kobieta opisywała, że rodzina ma do niej pretensje, bo nie gotuje obiadów, dzieci często chodzą zaniedbane, maja zaległości w szkole, ale ona przecież poświęca się Ewangelii, więc robi coś dobrego i rodzina musi być na drugim planie.

Długo dyskutowałyśmy o tym, że chrześcijanin przede wszystkim musi dbać o rodzinę, być przykładem dla ludzi ze świata, że nie czyniąc tego, gorszy jest od niewierzącego jak mówi Biblia.

Niestety ona była tak pochłonięta ewangelizacją, że nie widziała w tym problemu.
Bóg zajmował w jej życiu 99% czasu, wracała do domu wyspać się.
Ktoś z forumowiczów znając ją, napisał później, że już opieka zainteresowała się tą rodziną, ale w jej postrzeganiu ona robiła dobrze.


Cieszy mnie Twoje spostrzeżenie odnośnie czających się zagrożeń.

Pisząc o ewentualnym bożku w osobach najbliższych. Mam na moje obserwacje jakie niegdyś poczyniłem. Mianowicie to z jaką przesadą była traktowana żona. Tylko o niej toczyła się rozmowa, jedynie jej upodobania były istotne, ona była naj naj we wszystkim. A noworodek, był jak książę, też wszystko co najlepsze to było z nim związane. Nawet nikt obcy nie mógł zbliżyć się do łóżeczka, aby nie zainfekować.
Uważam że we wszystkim powinien być umiar.

Gdy chodzi o postawę tej niewiasty ewangelizującej, to przedstawiła gorliwość nierozsądną. Po pierwsze Słowo Boże naucza "Jeśli można, o ile to od was zależy, ze wszystkimi ludźmi pokój miejcie". A to jak ją postrzegano zależało od niej samej. Następnie ludzie mają widzieć w nas Chrystusa. Kobiety mają być gospodarne i należycie wywiązywać się ze swoich obowiązków.
A z tego co opisałaś tak nie było. Chrześcijanin też powinien dbać o wygląd osobisty, o higienę. A jak z tym było, to śmiem podejrzewać że nie najlepiej.
_________________
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka. OBJ.19:9
 
 
viktor 
z duchem wiary

Dołączył: 15 Paź 2012
Posty: 201
Wysłany: 2014-05-29, 18:44   

Witam.
Manno z nieba napisalas:
.........Bóg zajmował w jej życiu 99% czasu, wracała do domu wyspać się....
Ta kobieta prawdopodobnie ,,uciekała,, z domu.
Taką sobie wybrała formę tej ucieczki.

Pozdrawiam.
Viktor
 
 
krecik 

Pomógł: 41 razy
Wiek: 55
Dołączył: 28 Lis 2009
Posty: 1190
Skąd: Pszczółki
Wysłany: 2014-06-14, 07:54   

Analizując Twoje wypowiedzi Kolego mitryl, mam takie spostrzeżenie :

Widać że boisz się Boga i traktujesz Go jako kogoś realnego. Dajesz świadectwo że nawet kiedy w trudnych chwilach posługiwałeś się obrazkiem (bożkiem) to miałeś świadomość że pomógł Bóg. On widzi szczere serce i zna prawdziwe motywy każdego człowieka, niezależnie od przynależności denominacyjnej.

W świecie duchowym stale toczy się bitwa. Boży przeciwnik podsuwał ( i czyni to nadal) różnego rodzaju sprawy\okoliczności i etc. o których napisałeś. Jednak na szczęście to my sami podejmujemy decyzję czyjego głosu posłuchać. Sami rozporządzamy tym czym karmimy naszą duszę, nasz umysł, myśli.

Myślę że Twoje kłopoty mają swoje źródło właśnie w tym co oglądałeś, słuchałeś, i robiłeś. Niektóre elementy z Twoich przeżyć i obaw, miały miejsce i w moim życiu. Na podstawie własnych doświadczeń, pozwolę sobie udzielić porady. Zawsze kiedy zaniedbywałem osobistą relację z Bogiem, pojawiały się kłopoty, obawy, zwątpienia, głupie myśli itp. Dlatego zalecam każdemu regularną modlitwę. Nawet nasz Pan miał zwyczaj noc spędzać na modlitwie.
Na podstawie obserwacji swojego życia codziennego widzę że modlitwa i medytacja Słowa Bożego, jest jak woda dla ryby.
Od pewnego czasu zaprzestałem oglądać seriale telewizyjne, a w to miejsce zacząłem słuchać muzyki chrześcijańskiej. W tym zakresie też proponuję korektę, oczywiście zależnie od upodobań osobistych. Lecz jeśli deklarujesz się dzieckiem Króla, to Twoje i moje codzienne życie, nasz czas (szczególnie ten wolny od pracy zawodowej) powinniśmy rozważnie przeznaczać.
_________________
Błogosławieni, którzy są zaproszeni na weselną ucztę Baranka. OBJ.19:9
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 10