Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność. (List do Galatów 5:21-22)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Różne oblicza świętości i jej egzekwowanie
Autor Wiadomość
Bob 

Pomógł: 187 razy
Dołączył: 28 Mar 2013
Posty: 1165
Wysłany: 2014-08-21, 12:06   Różne oblicza świętości i jej egzekwowanie

Ostatnimi czasy czytałem stojące ze sobą w opozycji teksty na temat świętości.

Pierwsze z nich to artykuły "Dlaczego mamy być święci" i "Mamy być święci w całym swym postępowaniu" pochodzące ze Strażnicy wydanie do studium z 15 listopada 2014.
Poniżej kilka ustępów:

Cytat:
Zastanów się nad szczerymi wypowiedziami trzech braci mających nadzieję ziemską, którzy od dziesięcioleci bezpośrednio współpracują z członkami Ciała Kierowniczego. Pierwszy powiedział: „Tę bliską współpracę uważam za wyjątkowy przywilej służby, ale od czasu do czasu ujawnia ona, że bracia ci, choć namaszczeni duchem, są niedoskonali. Mimo to przez wszystkie te lata byłem zdecydowany pozostać posłuszny tym, którzy sprawują przewodnictwo”. Drugi brat przyznał: „Takie wersety jak 2 Koryntian 10:5, gdzie jest mowa o ‚posłuszeństwie wobec Chrystusa’, pomagały mi posłusznie współpracować z tymi, którzy przewodzą. Robiłem to z serca”. Trzeci brat zauważył: „Miłowanie tego, co miłuje Jehowa, i nienawidzenie tego, czego On nienawidzi, jak również ciągłe zabieganie o Jego kierownictwo i czynienie tego, co Mu się podoba, w praktyce oznacza posłuszeństwo wobec organizacji oraz tych, którymi Bóg posługuje się do realizacji swego zamierzenia względem ziemi”. Brat ten dowiedział się kiedyś, że Nathan Knorr, późniejszy członek Ciała Kierowniczego, chętnie zaakceptował myśli opublikowane w artykule „Narodziny narodu” w Strażnicy z 1925 roku, które część osób kwestionowała. Takie posłuszeństwo wywarło na wspomnianym bracie wielkie wrażenie. Rozmyślanie nad powyższymi wypowiedziami pomoże ci zachowywać świętość dzięki posłuszeństwu.

Każdy z nas może niespodziewanie znaleźć się w sytuacji, w której trzeba zająć stanowisko w kwestii krwi. Albo członek naszej rodziny lub przyjaciel nagle będzie musiał podjąć decyzję, czy przyjąć transfuzję, czy nie. W takich okolicznościach trzeba też podejmować decyzje dotyczące frakcji krwi i zabiegów medycznych. Dlatego to bardzo ważne, by wcześniej poszukać informacji i przygotować się na nagły wypadek. Takie działania połączone z modlitwą pomogą nam zająć zdecydowane stanowisko i nie pójść na kompromis w tej sprawie. Z pewnością nie chcemy zasmucać serca Jehowy przez przyjęcie czegoś, co Jego Słowo potępia! Personel medyczny i inni zwolennicy transfuzji apelują o oddawanie krwi mającej ratować życie. Jednak święty lud Jehowy uznaje, że to Stwórca ma prawo ustalać, w jaki sposób należy się z nią obchodzić. Dla Niego wszelka krew jest święta. Musimy być zdecydowani przestrzegać prawa Bożego w tej sprawie. Swoim świętym postępowaniem dowodzimy, że bardzo cenimy życiodajną moc krwi Jezusa — jedynej krwi, która umożliwia przebaczenie grzechów i życie wieczne (Jana 3:16).

W Księdze Kapłańskiej 10:1-11 opisano przejmujące zdarzenie z życia rodziny Aarona. Jej członkowie musieli być zdruzgotani, kiedy ogień z nieba uśmiercił w przybytku dwóch jego synów — Nadaba i Abihu. Jakimż sprawdzianem wiary było to dla Aarona i jego bliskich, gdy się dowiedzieli, że nie wolno im opłakiwać tych zmarłych! Czy dowodzisz swojej świętości, nie utrzymując kontaktów z członkami rodziny ani innymi osobami wykluczonymi ze zboru? (Odczytaj 1 Koryntian 5:11).

Możliwe, że nie staniemy w obliczu tak ciężkiej próby, jakiej doświadczył Aaron i jego bliscy. Jak jednak postąpimy, gdy zostaniemy zaproszeni na ślub kościelny krewnego niebędącego Świadkiem? W Biblii nie ma wyraźnego prawa zabraniającego pójścia na taką uroczystość. Ale czy wchodzą tu w grę jakieś zasady biblijne, które warto uwzględnić, podejmując decyzję w tej sprawie?*

[Przypis]* Zobacz „Pytania czytelników” w Strażnicy z 15 maja 2002 roku.[Koniec przypisu]

Nasze zdecydowanie, by w powyższych okolicznościach okazać się świętymi w oczach Jehowy, może dziwić krewnych, którzy Go nie wielbią (1 Piotra 4:3,4). Oczywiście staramy się ich nie obrażać, jednak zazwyczaj dobrze jest porozmawiać z nimi w życzliwy, otwarty sposób. Może udałoby się to zrobić zawczasu. Moglibyśmy podziękować za zaproszenie i powiedzieć, że jest nam miło, iż o nas pamiętali. Następnie warto wyjaśnić, że z powodu wchodzących w rachubę kwestii religijnych nasz udział w tej uroczystości mógłby zakłócić jej radosny charakter oraz wprawić w zakłopotanie ich samych bądź pozostałych obecnych. Jest to jeden ze sposobów, by uniknąć sprzeniewierzenia się swym przekonaniom religijnym.

Niektórzy z oddanych Bogu sług poszli na kompromis w kwestii neutralności. Wiele z tych osób okazało skruchę i odzyskało więź z naszym miłosiernym Ojcem niebiańskim (Ps.51:17). Nieliczni się na to nie zdobyli. Na przykład podczas II wojny światowej 160 naszych niesłusznie uwięzionych braci w wieku do 45 lat przewieziono ze wszystkich więzień na Węgrzech do jednego miasta. Tam kazano im podjąć służbę wojskową. Wierni bracia stanowczo odmówili, ale dziewięciu złożyło przysięgę wojskową i przyjęło mundury. Dwa lata później jeden z tych, którzy złamali zasadę neutralności, znalazł się w plutonie egzekucyjnym mającym rozstrzelać wiernych Świadków. Wśród skazanych na śmierć znajdował się jego rodzony brat! Jak się potem okazało, tej przerażającej egzekucji nie wykonano.

Ofiary wysławiania są naszymi osobistymi, dobrowolnymi darami, jakie składamy Jehowie z miłości do Niego (Mat.22:37,38). Jesteśmy jednak proszeni, by z naszej działalności w służbie składać sprawozdania. Jak więc powinniśmy się zapatrywać na to postanowienie? Sprawozdanie, które składamy co miesiąc, ma związek z naszym zbożnym oddaniem (2 Piotra 1:7). Oczywiście nikt nie powinien czuć się przymuszany do poświęcania wielu godzin na głoszenie tylko po to, by wykazać w sprawozdaniu większy udział w tej działalności. Właśnie dlatego głosiciel Królestwa, który przebywa w domu opieki lub z innych przyczyn ma ograniczone możliwości, może zaraportować nawet 15-minutowy udział w służbie. Jehowa uważa te minuty za najlepszą ofiarę takiego głosiciela, za wyraz jego miłości oraz doceniania niezrównanego przywileju występowania w roli Świadka prawdziwego Boga. Podobnie jak Izraelici, którym warunki nie pozwalały złożyć droższych ofiar, cenni słudzy Jehowy mający pewne ograniczenia wciąż mogą składać sprawozdania. A ze sprawozdań poszczególnych osób powstaje ogólnoświatowe zestawienie, które pomaga organizacji planować dalszą działalność ewangelizacyjną. Gdy więc jesteśmy proszeni o informacje na temat naszego udziału w głoszeniu, to czy naprawdę wymaga się od nas zbyt wiele?

źródło: http://www.jw.org/pl/publ...5%9Bwi%C4%99ci/
http://www.jw.org/pl/publ...t%C4%99powaniu/


Drugi to rozmowa Jacka Hugo-Badera z Jackiem Hołówką na temat himalaizmu w ostatnim sobotnio niedzielnym wydaniu Gazety Wyborczej:

Cytat:
Heroizm

Czy można żądać od człowieka heroizmu?

- Na Broad Peaku nie było żadnego heroizmu. A najbardziej kuriozalne, a nawet karykaturalne było polecenie z bazy, żeby Bielecki po zejściu ze szczytu nagotował herbaty do termosu i jeszcze raz poszedł do góry szukać kumpli. A to przecież ktoś, kto dokonał czegoś niewyobrażalnego i, mówiąc wprost, jest na progu śmierci z wycieńczenia.

Ale czy można żądać, by ktoś był bohaterem i po drodze czekał na partnera, bo może tak się go uratuje?

Profesor wyrywa mi z ręki kartkę z pytaniami do niego i na odwrocie pisze wołami: "Świętość i heroizm to jest SUPEREROGACJA. Nie wolno żądać od nikogo!". Słowo "supererogacja" profesor pisze drukowanymi literami, żeby utrwaliło mi się na całe życie, a potem kontynuuje podniesionym głosem.

- To jest podstawa filozofii! Supererogacja, czyli rzeczy chwalebne, wspaniałe, wykraczające poza obowiązek, ale których od nikogo nie wolno wymagać, bo łączą się ze zbyt wielkim poświęceniem. Nie mam prawa żądać, żeby został pan świętym.

Bogu niech będą dzięki. Jaka ulga. A teraz proszę oddać moją kartkę, bo bardzo dodaje mi pewności siebie. Pierwszy raz w życiu przyszedłem na rozmowę z gotowymi pytaniami.

- Dziwię się mocno. I bardzo mnie to cieszy, bo to chyba dowód sympatii.

Raczej obawy, bo zawodowo nigdy nie gadałem z profesorem filozofii, do tego etykiem.

- Rzeczywiście, sprawia pan wrażenie człowieka, który zawsze improwizuje.

A pan prymusa, który zawsze jest świetnie przygotowany. Nawet teraz ma pan notatki na piśmie, chociaż nie było zadane.

- Mam tu na przykład napisane, że heroizm, potrzebę dokonania bohaterskiego czynu, powołanie do świętości musi pan znaleźć w sobie. Albo Bóg musi wezwać pana do tego, bo nie ma żadnej społecznej możliwości skłonienia do tego, żeby człowiek poświęcił swoje życie doczesne. To jest także główny argument w sprawie aborcji. Jeśli kobieta mówi, że jest w stu procentach pewna, że nie chce mieć dziecka, będzie złą matką, nie umie i nie chce się poświęcić...

Macierzyństwo nie jest poświęceniem.

- Niech pan tak nie mówi! Bo oczywiście najczęściej nie jest, ale mogę sobie wyobrazić, że zgwałcona na wojnie kobieta nie chce urodzić dziecka.

Racja. Ma prawo!

- I mówić jej w takiej sytuacji, że ma się poświęcić, urodzić, zostać bohaterką... To jest zmuszanie kobiety do tego, żeby została niewolnicą, gladiatorką, to bezwstydne okrucieństwo, nowa, niedopuszczalna wersja dzikiego barbarzyństwa.

Rodziny poległych na Broad Peaku himalaistów mają prawo mieć żal do tych, którzy przeżyli, o to, że nie ryzykowali swojego życia i nie ratowali ich bliskich?

- Nie mają. Oczekiwanie od himalaisty heroizmu jest zmuszaniem go do tego, żeby został gladiatorem. Maciek i Tomek byli dorośli, wiedzieli, co robią, i nie można było przewidzieć, że umrą. Było jasne, że ponoszą wielkie ryzyko, ale to jednak nie było samobójcze skakanie...

...na główkę z Pałacu Kultury.

- Tak. Nie mogą mieć pretensji. Mogą mieć żal, jaki etos panuje teraz wśród himalaistów. Ale nie do kogoś konkretnego, bo to nie jest wina jednostkowa. Tomek spełniał marzenia swoich wspaniałych, ukochanych rodziców, ich oczekiwania. Byli z niego bardzo dumni.

źródło: http://wyborcza.pl/magazy...i_harcerze.html

Co sądzicie o egzekwowaniu przez nie same definiowanych przez religie, nawet najbardziej kuriozalnych jak niektóre spośród przytoczonych ze Strażnicy, przejawów świętości?

Chcecie być święci? W jakim tego słowa znaczeniu?
 
 
Żyd
[Usunięty]

Wysłany: 2014-08-21, 20:37   

" w praktyce oznacza posłuszeństwo wobec organizacji oraz tych, którymi Bóg posługuje się do realizacji swego zamierzenia względem ziemi”.

Bezgranicznie, nawet jeśli to będzie wbrew logice...

To po co mi mózg i wnikliwość ?

Chyba dla jaj ;-)
 
 
viktor 
z duchem wiary

Dołączył: 15 Paź 2012
Posty: 201
Wysłany: 2014-09-18, 00:13   

Witam.

Zacytujè tytuł postu........rożne oblicza świętości i.....

A właśnie są rożne oblicza świętości, i grzechem jest ograniczać wszystko co złe tylko do Świadków Jehowy.
Czy któreś z wyznań chrześcijańskich jest wolne od takich stwierdzeń?
Spróbujcie wiec tak pomyśleć:

Czy mogę zapytać was o świętość niedzielną?
A czy ktos by nie dodał pytania o obliczu świętości nabożnej?
Czy nie można by też dodać coś o świętości na pokaz?

Jeżeli bym błądził to podajcie mi dowód ze w waszych parafiach i zborach nie są znane takie pojęcia.
Ale już napewno nie zapytam o to jak sie ....egzekwuje świętość.....
To chyba najbardziej znacie.

Pozdrawiam.
Viktor.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 11