Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
FORUM ZOSTAŁO PRZENIESIONE. ZAPRASZAMY www.biblia.webd.pl

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Czy Jezus handlował ziemią ?
Autor Wiadomość
tropiciel 


Pomógł: 63 razy
Dołączył: 11 Kwi 2013
Posty: 4962
Wysłany: 2016-04-08, 12:16   Czy Jezus handlował ziemią ?

Korzenie dzisiejszej materialnej potęgi kościoła katolickiego tkwią w przyjętej w maju 1989 r., tuż przed upadkiem PRL, ustawie ostosunku państwa do kościoła. To jeden znajdłużej przygotowywanych aktów prawnych w Polsce. Prace rozpoczęły się pod koniec 1980r. Prof. Michał Pietrzak, specjalista prawa wyznaniowego, który brał wnich udział, mówi, że im władza była słabsza, tym łatwiej hierarchom było przypierać ją do muru i żądać zadośćuczynienia za mienie utracone w czasach stalinowskich.
Prace nad projektem były niejawne i uczestniczyli w nich tylko przedstawiciele kleru i władz komunistycznych. Wszystkie zapisy dotyczące spraw majątkowych, zaproponowane przez hierarchię kościelną, zostały wprowadzone do ustawy wiosną 1989 r. A im bliżej wyborów, tym strona rządowa była bardziej uległa. – Ustępstwa wynikały z przesłanek politycznych, a nie prawnych – potwierdza dziś dr Paweł Borecki z Katedry Prawa Wyznaniowego UW.
Ustawa, uchwalona ostatecznie przez Sejm PRL 17 maja 1989 r., była przełomowa jak na warunki socjalizmu typu radzieckiego. Gwarantowała zwrot zagrabionych majątków, dawała prawo handlu ziemią i budynkami, przyznawała ulgi podatkowe i celne, a także gwarantowała duchowieństwu ubezpieczenie społeczne, finansowane ze Skarbu Państwa. Kościół uzyskał prawo do zakładania własnych stacji radiowych i elewizyjnych, prawo do posiadania organizacji Caritas; państwo zostało zobowiązane do finansowania uczelni katolickich i dotowania rozmaitych instytucji katolickich.
Kluczowa okazała się formuła tzw. postępowania regulacyjnego. Oznaczała ona, że jeśli chodzi o zagrabiony wlatach 50 majątek, sprawiedliwość przywracać będzie nie niezawisły sąd, lecz specjalnie powołana Komisja Majątkowa
. Wymyślił to Aleksander Merker, bo – jak tłumaczy – powierzenie skomplikowanych spraw majątkowych setkom sędziów powiatowych uniemożliwiłoby ich szybkie załatwienie.

W przededniu II wojny światowej kościół katolicki był ekonomiczną potęgą. To zresztą paradoks, że wiemy więcej o nieruchomościach i finansach kościoła w II Rzeczpospolitej niż obecnie. Wiemy, ile miał ziemi, ile szkół, internatów, sierocińców, przedszkoli i szpitali. Jawny był wówczas nakład prasy katolickiej z podziałem na dzienniki, czasopisma diecezjalne i Akcji Katolickiej. ( Dotacja roczna na utrzymanie duchowieństwa i wydatków religijnych wynosiła w 1939 r. 20 mln zł ).
W ciągu 21 lat istnienia II Rzeczpospolitej kościół katolicki zwiększył dwukrotnie swój stan posiadania z 218 tys. ha w 1919 r. do 400 tys. ha w 1939 r. Tuż przed wojną co dziesiąty hektar ziemi uprawnej w kraju należał właśnie do kościoła. Domagał się on kolejnych 404 tys. ha jako rekompensaty majątku skonfiskowanego przez zaborców. Przed wojną uznawano te roszczenia za umiarkowane; z rachunków biskupów wynikało bowiem, że tylko w zaborze pruskim stracili oni 785 tys. ha.
Starania hierarchów często kończyły się sukcesem. Jedną z ostatnich przedwojennych zdobyczy było 12 tys. ha ziem pounickich wraz z kościołami i kaplicami, które po długich pertraktacjach przypadły katolikom w 1938 r. jako rekompensata za majątek przejęty przez Rosjan w XIX w. ( Po stłumieniu w 1864 r. powstania styczniowego hierarchowie oszacowali skonfiskowany majątek na ok. 400 mln rubli w złocie ).
Niektóre ówczesne roszczenia sięgały nawet czasów Jana Kazimierza. Na przykład zakon warszawskich wizytek aż do wybuchu wojny walczył o zwrot 13 ha przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, udowadniając, że działki te zgromadzenie otrzymało od króla w 1668 r .
Jedynym realnym zagrożeniem dla ziemskiej potęgi kościoła była groźba zapowiadanej przez ówczesne państwo reformy rolnej. Podpisany w 1925 r. konkordat przewidywał nawet, że rząd wykupi część majątków kościelnych na cele reformy, ale przez kolejne 14 lat zapis ten pozostawał martwy. Hierarchom udało się obronić swoje włości, a reformę prowadzono kosztem gruntów mniejszości religijnych, głównie prawosławnych.

Po II wojnie światowej kościół katolicki utracił ponad połowę posiadanej ziemi i zabudowań. Stało się to z powodu zmiany granic Polski. Sporo majątków duchownych znajdowało się za Bugiem, na Kresach Rzeczpospolitej, a więc na ziemiach po 1945r. przejętych przez Związek Radziecki.
Zarchiwalnych dokumentów Ministerstwa Rolnictwa i Reformy Rolnej z 1945 r. wynika, że w granicach Polski Ludowej pozostało ok. 7tys. katolickich gospodarstw o łącznej powierzchni ok.170 tys. ha. Przez pierwsze powojenne lata ten majątek był bezpieczny. Nawet reforma rolna PKWN z 1944 r., która pożarła dobra polskich magnatów, nie dotknęła gospodarstw duchowieństwa. Utracili oni wtedy jedynie lasy, które znacjonalizowano.
Ale w 1948 r. państwo przejęło zakonne szpitale (nie odbierając jednak zakonom prawa ich własności), dwa lata później prowadzone przez Caritas domy dziecka, żłobki, przedszkola i przytułki. W 1950 r. Sejm przyjął ustawę o przejęciu przez państwo dóbr martwej ręki ( określenie to ma swoje źródło w zwyczaju przekazywania gruntów kościołom w zapisach testamentowych, czemu zwykle towarzyszył zakaz sprzedaży ziemi – grunty więc były niejako martwe w obrocie ).
Nacjonalizacji miały podlegać gospodarstwa proboszczów, ale mogli oni zachować po 50 ha. W województwach poznańskim, pomorskim oraz śląskim władza była bardziej liberalna i wyznaczyła ten limit na 100 ha.
Kler katolicki nigdy nie przedstawił wiarygodnego bilansu swoich ówczesnych strat. W katolickich publikacjach podawana jest nawet liczba 155 tys. ha, ale z zachowanych dokumentów wynika, że państwo przejęło 89 tys. ha. Nie jest więc prawdą, że w czasach stalinowskich duchowni stracili całą ziemię. W ich rękach pozostawać musiało co najmniej 38 tys.ha, skoro za taki obszar jeszcze w 1965 r. płacili podatki gruntowe. Wiadomo też, że część gruntów zdążyli sprzedać albo przepisać na prywatne osoby. To był dość skuteczny sposób ukrywania majątków w czasach represji
.
Komuniści tłumaczyli, że zabierają ziemię, by stworzyć Fundusz Kościelny. Zyski z przejętych gruntów miały być przeznaczone m.in. na pomoc lekarską dla księży i odbudowę kościołów. W praktyce pomoc ta trafiała tylko do niektórych duchownych – tych z Kół Księży w Zrzeszeniu Katolików Caritas, którzy byli lojalni wobec PRL.

Choć trudno w to dziś uwierzyć, ale już od 1970 r. kościół katolicki zaczął odtwarzać i pomnażać majątek. Gdy tylko Edward Gierek został I sekretarzem PZPR, ofiarował katolikom nieruchomości, które kościół użytkował na Ziemiach Odzyskanych. W ten sposób stał się on właścicielem 4800 świątyń, 1500 innych budynków i 900 ha gruntów rolnych, które przed wojną w większości należały do ewangelików. Nie wyceniono wartości tej darowizny. Dwa lata później rząd przekazał na własność dodatkowe 662 obiekty ( kościoły, klasztory, plebanie, budynki parafialne i cmentarze ).
Za Gierka zliberalizowane zostały przepisy dotyczące budowy nowych świątyń; wcześniej wszystkie zezwolenia były dość ściśle reglamentowane. Prawda, że władza obrzydzała takie inicjatywy na wszelkie sposoby – nie pozwalała kupować gruntów pod budowę, nie przydzielała materiałów budowlanych i rozbierała wzniesione bez zezwolenia budynki. Tym niemniej polityka liberalizacji doprowadziła do tego, że w pierwszej pięciolatce lat 70. wybudowano 538 świątyń, czyli więcej niż przez ćwierć wieku od zakończenia wojny. Rekord ten został pobity wlatach 1982–85, gdy państwo wydało pozwolenia na zbudowanie 1376 kościołów.
Według prof. Michała Pietrzaka, znaczne dochody – oprócz składek wiernych – przynosiły w PRL wpływy z opłaty cmentarnej. Kler pozostawał wciąż w tej dziedzinie monopolistą, mając w swej gestii trzy czwarte wszystkich cmentarzy w Polsce ( w 1970 r. za rządzał 6531 cmentarzami ).
Od 1974r. komuniści zezwolili parafiom i zakonom na prowadzenie działalności gospodarczej „w celach religijnych. Działalność ta była ściśle kontrolowana przez państwo, ale po uzyskaniu pozwolenia można było prowadzić wydawnictwo, zakład poligraficzny, produkować dewocjonalia, a nawet zakładać hotele. Wyznaniowe osoby prawne zaczęto traktować jako organizacje non profit, płacące podatki jedynie od prowadzonej działalności gospodarczej.

Rok 1989 w publicystyce katolickiej przedstawiany jest jako moment uznania win przez państwo. Ustawa o stosunku państwa do kościoła katolickiego z maja 1989 r. określana jest jako deklaracja woli naprawienia krzywd.
W ramach naprawy krzywd państwo zwróciło kościołowi ok. 200 zakładów charytatywnych i opiekuńczych należących do Caritasu i rozpoczęło oddawanie zagrabionych w latach 50. majątków.
Gestem dobrej woli był zapis, że wszystko, co w 1989 r. pozostawało we władaniu kościoła, przechodzi na jego własność. Dzięki temu katolicy przejęli 100 cerkwi prawosławnych, zajętych w 1945 r., zanim jeszcze upomnieli się o nie prawosławni. W ten sam sposób przeszły na własność katolików zbory protestanckie na Warmii i Mazurach, przejęte w latach 70.

Trudno nazwać rekompensatą uprawnienia do zakładania rozgłośni radiowych itelewizyjnych, kiedy jeszcze takiego prawa nie miały ani inne kościoły, ani komercyjni nadawcy. Już w listopadzie 1991 r. diecezje dostały pozwolenie na prowadzenie 11 rozgłośni radiowych, a trzy lata później było ich 104. W 1997 r. kościół otrzymał pierwszą koncesję na prowadzenie telewizji Niepokalanów. Korzysta przy tym ze statusu nadawcy społecznego, czyli jest zwolniony z opłat koncesyjnych. Samo Radio Maryja zaoszczędziło na tym około 7mln zł.
Dziś Polskę oplata najgęstsza sieć rozgłośni katolickich w Europie. Działa 38 rozgłośni diecezjalnych, ogólnopolskie Radio Maryja nadaje ze 117 nadajników, a Porozumienie Programowe Radia Plus jest słyszalne w 9 miastach
. ( Dla porównania: radio Tok FM uzyskało koncesję tylko na 10 nadajników i nadaje swój program w 10 miastach ). Oprócz tego nadają zakonne stacje: franciszkański Niepokalanów i paulińska Jasna Góra. Ile to warte ? Samą sieć Radia Maryja specjaliści wyceniają na 240 mln zł.
Jedyną ogólnopolską telewizją katolicką jest Trwam, należąca do fundacji Lux Veritatis
.

Znaczny zastrzyk finansowy wzmocnił kościół katolicki w 1991 r. wraz z nowelizacją ustawy o stosunku państwa do kościoła. Dopisano do niej art. 70 a, co rozszerzyło możliwość rewindykacji dóbr martwej ręki na ziemiach zachodnich i północnych przez parafie katolickie, chociaż przecież w latach 50 nie można było im nic odebrać, ponieważ tego majątku nie posiadały. Tłumaczono więc, że jest to rekompensata za nieruchomości na terenach wcielonych do Związku Radzieckiego.
Ponadto ustawa zobowiązywała Agencję Własności Rolnej Skarbu Państwa do przekazania kościołowi gruntów rolnych. Każdy dom zakonny otrzymał 5 ha gruntów, parafie po 15 ha, diecezje i seminaria po 50 ha. Żeby stać się właścicielem, wystarczyło tylko zgłosić się do wojewody. W ten sposób w ręce kościoła trafiło kolejne kilkadziesiąt tysięcy hektarów. W samej tylko diecezji szczecińsko-kamieńskiej parafiom przypadło ponad 4 tys. ha gruntów. Według Czesława Janika ze stowarzyszenia Neutrum, w wyniku realizacji tego zapisu państwo oddało 37 tys. ha gruntów z Państwowego Funduszu Ziemi i Agencji Skarbu Państwa.

Przepisy były dość mętne, co proboszczowie skrzętnie wykorzystywali. Na przykład na Dolnym Śląsku niektóre parafie dorabiały sobie na obrocie ziemią, wielokrotnie występując o przyznanie im ustawowych 15 ha. Gdy je otrzymywały, sprzedawały i ponownie upominały się o swoje.
Na inny koncept wpadła kuria diecezjalna w Elblągu, która z seminarium, Caritasem i 50 parafiami utworzyła konsorcjum do wspólnego przejęcia 645-hektarowego PGR Fiszewo. Ten swoisty holding stał się właścicielem całego PGR wraz z budynkami, za które dopłacił około 1 mln zł. To samo konsorcjum otrzymało 213-hektarowy PGR Rejsyty. W województwie elbląskim z tytułu art. 70a kościół otrzymał ponad 2 tys. ha gruntów.
Początek lat 90 - to czas finansowego uprzywilejowania kościoła katolickiego. Jednym z przykładów kapitulacji państwa w tej dziedzinie jest historia wsparcia dla KUL. Gdy w czerwcu 1991r. Sejm przyjął ustawę o finansowaniu tej uczelni z budżetu państwa, decyzję uzasadniano tym, że PRL pozbawił szkołę źródeł dochodu, odbierając 7 tys. ha gruntów Fundacji Potulickich. Następnie zwrócono KUL cały majątek Fundacji Potulickich, dodając jeszcze tysiąc hektarów ekstra, by – jak tłumaczono – nie dzielić dawnego PGR.

Największe jednak kontrowersje wywoływała działalność Komisji Majątkowej, która przez ostatnie 20 lat zwracała kościołowi zagrabione przez PRL majątki
.
Niedawne aresztowanie Marka P., byłego oficera SB, reprezentującego interesy wielu zakonów i parafii, pokazuje, że członkowie Komisji mogli być skorumpowani. Był on kluczową osobą, prowadzącą w imieniu kościoła rewindykację ziemi. Dzięki niemu majątki odzyskali m.in. krakowscy cystersi, elżbietanki z Poznania i Towarzystwo św. Brata Alberta. P. okazał się tak skuteczny w swoich działaniach, że polecano jego usługi kolejnym zgromadzeniom, towarzystwom i klasztorom.
Działając w pokoiku przy ulicy Domaniewskiej w Warszawie, Komisja Majątkowa decydowała o losie nieruchomości wartych miliardy złotych. Do kwietnia 2010 r. przekazała kościołowi katolickiemu 60 tys. ha gruntów i przyznała 107 mln zł odszkodowań; oddała 490 nieruchomości, w tym: 9 przeszkoli, 8 szkół podstawowych, 18 ponadpodstawowych, 8 domów dziecka, 10 domów pomocy społecznej, 19 szpitali, 15 przychodni zdrowia, 3 muzea, 2 teatry, 2 biblioteki, budynek izby skarbowej, archiwum, prokuratury, sądu rejonowego, operetki, dworzec PKS i browar.
Przez lata Komisja pracowała jak maszynka. Z czasem zrezygnowano z takich zajmujących czas procedur jak przesłuchanie świadków, biegłych, dokonanie oględzin czy uczestnictwo w ekspertyzach. Samorządy często dowiadywały się z gazet, że grunt, którym zarządzały, trafił do klasztoru X lub kościoła Y.
Przez pierwsze 10 lat Komisja orzekała zwrot hektar za hektar, ale w 2001 r. Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu ustaliła bardziej korzystny dla kościoła przelicznik. Teraz wycenia się wartość utraconego gruntu i oddaje się parafiom i zakonom ziemię o podobnej wartości. To bardzo korzystny przelicznik, bo ziemie zabrane przed półwiekiem często włączono w granice miast i ich cena wzrosła wielokrotnie.

Już kilka lat temu III RP oddała z nawiązką kościołowi to, co zrabowała mu PRL
– uważa Czesław Janik, prezes stowarzyszenia Neutrum, który obliczył, że oddano tej ziemi 97 tys. ha ( 60 tys.ha przez Komisję Majątkową i 37 tys.ha przez wojewodów z tytułu artykułu 70a ). – kościół jest jedynym podmiotem, wobec którego przeprowadzono w Polsce reprywatyzację – mówi dr Borecki. – Nikogo innego w ten sposób państwo nie potraktowało.
Generalnie jednak nie sposób dziś ustalić, ile ziemi posiada kościół katolicki, bo oprócz państwa obdarowywały go samorządy. Nigdy nie ujawnili tego hierarchowie katoliccy, a wszystkie instytucje państwowe zasłaniają się albo tajemnicą, albo brakiem danych. Główny Urząd Statystyczny twierdzi, że nie może ze swoich zasobów wydzielić gospodarstw parafii, gdyż traktowane są one jak wszystkie inne gospodarstwa rolników indywidualnych. Ministerstwo Rolnictwa, które posiada listę wszystkich beneficjentów korzystających z dopłat unijnych, nie jest wstanie zsumować areału dóbr kościelnych. Dlaczego ? Bo we wnioskach o dopłaty proboszczowie, zamiast nazw parafii, wpisują nazwiska własne lub osób przez siebie upoważnionych. By dowiedzieć się, jakie dopłaty dostają, trzeba by najpierw poznać nazwiska 10 tys. proboszczów ( lub ich pełnomocników ), wyszukać ich na liście beneficjentów i zsumować dochody.
Według ostrożnych szacunków Czesława Janika, katolickie osoby prawne posiadają obecnie co najmniej 160 tys. ha gruntów w Polsce. Nawet najniższe unijne dopłaty zapewniają z tego tytułu wpływy około 80 mln zł rocznie. Dlaczego to tak pilnie strzeżona tajemnica ? – W Polsce idea taniego kościoła jest wciąż żywa i ciągle pada na podatny grunt – tłumaczy dr Paweł Borecki. – Hierarchowie boją się antyklerykalizmu wyrosłego na podłożu finansowym.

Przybliżony majątek kościoła katolickiego :
kościoły i kaplice 17533
grunty ok. 160 tys. ha ( od 1989 r. kościół zwiększył swój stan posiadania o ok. 120 tys. ha)
przedszkola i szkoły podstawowe 1240
szkoły średnie 417
szkoły wyższe i uniwersytety 69
szpitale 33
ambulatoria 244
domy opieki 267
sierocińce 538
katolickie oficyny wydawnicze 120
gazety i czasopisma 300 tytułów
rozgłośnie radiowe 50 (w tym: 1 ogólnopolskie radio Maryja, 38 rozgłośni diecezjalnych, 9 rozgłośni Radia Plus, 2 zakonne stacje radiowe w Niepokalanowie i Jasnej Górze, 1 ogólnopolska telewizja Trwam)

duchowieństwo i parafie:
księża 28 546
zakonnice 23304
biskupi 133
księża katecheci 14418
parafie 10114

Najnowsza poprawka PiS do ustawy o obrocie ziemią rolną stworzyła ważny wyjątek dla kościoła katolickiego. Podczas gdy zwykli obywatele – „nierolnicy” nie będą mogli kupić rolniczych hektarów, zakonnicy i klasztory, proboszczowie i ich parafie jak najbardziej. To jak powrót do średniowiecza i kościelnych latyfundiów, gdy największe arcybiskupstwo gnieźnieńskie posiadało 11 miast i 330 wsi.

– Kościoły i związki wyznaniowe nie będą sprzedawały ziemi cudzoziemcom. Chodzi o to, żeby rolnicy mogli ofiarowywać ziemię np. klasztorom w zamian za opiekę – przekonywał na posiedzeniu Sejmowej Komisji Rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski z PiS. Jego poprawka o wyłączeniu Kościoła spod ograniczeń jest rekomendowana przez komisję i trafiła pod głosowanie i właśnie stała się faktem
.

Ofiarować ziemię za opiekę? Na razie jest dokładnie na odwrót. W liczącej 1200 dusz wiejskiej parafii w Wielkopolsce lokalni rolnicy dzierżawią od proboszcza 39 hektarów. Ziemia w tym regionie jest najdroższa w Polsce – średnio 54 tys. zł za hektar. Mało kogo stać na powiększenie areału. Parafialne gospodarstwo jest największe w porównaniu z powierzchnią indywidualnych rolników. Proboszcz ziemi nie uprawia, bo i po co, wystarczy czynsz dzierżawny ustalony na zasadach rynkowych. W 2010 roku ( ostatnie podawane dane dla tej parafii ) roczny dochód z dzierżawy sięgał prawie 19 tys. rocznie. To więcej niż przychody z kolędy wyliczone na 13 tys. zł. Trzecim głównym źródłem utrzymania jest taca – suma datków w roku wynosi 22 tys. zł. Dzięki dzierżawie proboszcz może sfinansować całe utrzymanie parafii. Z pozostałych opłat od swych wiernych zrealizować inwestycje w kościół wyceniane na 36 tys. zł. I jeszcze ma 3 tys. zł zysku na czysto.

To tylko mały wycinek z rzeczywistości. Już dziś, gdyby zsumować wszystkie rolne włości kościoła katolickiego, okazałoby się, że jest on największym producentem rolnym w Polsce. Top Farm – brytyjska spółka rolnicza z Wielkopolski hoduje krowy, sadzi ziemniaki i obsiewa kukurydzę na 27 tysiącach hektarów. Farmutil – rolniczy kombinat jednego z najbogatszych Polaków Henryka Stokłosy liczy 16 tys. hektarów. Tymczasem kościół katolicki dysponuje około 65 tys. hektarów ziemi rolnej. To wartość z raportu o stanie majątku kościoła z 2012 roku. Można jednak przyjąć, że zbliżona do aktualnego stanu posiadania. Wprawdzie od tamtej pory kościół, kiedy to było potrzebne, sprzedawał ziemię na rynku, ale także wciąż otrzymywał nowe ziemie jako zadośćuczynienie za powojenną nacjonalizację dóbr.

Na pewno brak swobody w obrocie ziemią utrudniłby finansowy byt wielu parafii. Kościół sprzedaje ziemię na wolnym rynku, kiedy potrzebne są pieniądze na większe inwestycje. Opłaty dzierżawne to czysty zysk dla parafii. Kodeks kanoniczny wystarczająco chroni polską ziemię przed sprzedażą. W przypadku najbardziej cennych terenów przed ewentualną transakcją wymagana jest nawet zgoda Watykanu.
Nie wszędzie jednak rolnicy żyją w symbiozie z kościołem, szczególnie hierarchami. Rok temu Gazeto Wyborcza opisywała konflikt w parafii archidiecezji gnieźnieńskiej. Rolnicy ze wsi Staw od lat dzierżawili ziemię od swojego proboszcza. Po jego śmierci archidiecezja wypowiedziała umowy chcąc przekwalifikować grunty pod działalność gospodarczą. Media donosiły, że w pobliżu powiększała się Wałbrzyska Strefa Ekonomiczna i kościelne działki zyskały na wartości.

Rośnie znaczenie z opłat z dzierżawy rolniczych gruntów dla utrzymania parafii, wynika z raportu Katolickiej Agencji Informacyjnej. Zaczynają się liczyć stałe wpływy, niczym odsetki od rentierskich lokat. Procent ma na czym wzrosnąć, bo w latach 1990-2011 Komisja Majątkowa przywróciła, bądź przekazała Kościołowi, jako mienie zamienne, nieruchomości o powierzchni 65,7 tys. hektarów. Według obecnych cen miałyby wartość ponad 2,2 mld zł.

– W ten sposób państwo samo tworzy monopole, nowe kasty i uprzywilejowane grupy społeczne, do których bez wątpienia należy katolicki kler. Obcy kapitał i tak znajdzie drogę do Polski jak napisał Łukasz Piechowiak, ekonomista z Bankier.pl. Jego zdaniem nowa ustawa zabetonuje rynek. Skorzystają tylko ci rolnicy, którzy mają już duże majątki – nie będą zagrożeni konkurencją ze strony innych podmiotów chcących wejść na rynek, bo te nie będą mogły sprostać wymaganiom ustawowym lub na drodze stanie im Agencja Nieruchomości Rolnych. Stracą na tym tylko przeciętni zjadacze chleba, którzy koniec końców za ów chleb zapłacą więcej.
Najwięcej jak zwykle skorzysta na tym kościół katolicki. Ustawa ma wejść w życie 30 kwietnia br., bowiem 1 maja kończy się 12-letnie moratorium na zakup polskiej ziemi przez cudzoziemców.

________________________________
 
 
tropiciel 


Pomógł: 63 razy
Dołączył: 11 Kwi 2013
Posty: 4962
Wysłany: 2016-04-08, 17:56   

"I rzekł mu Jezus: Lisy mają jamy i ptaki niebieskie gniazda, ale Syn Człowieczy nie ma, gdzie by głowę skłonił." - Ewangelia Mateusza 8 : 20 por. Łuk. 9 : 58

_____________________________________

http://vaticannewworldorder.blogspot.com
 
 
amiko


Wyznanie: Słowianin
Pomógł: 128 razy
Dołączył: 09 Wrz 2006
Posty: 3520
Wysłany: 2016-04-08, 21:57   

Syn Boży Chrystus został zesłany z Nieba na Ziemię dla wypełnienia misji Nowego Przymierza.Jako duch zamieszkał w fizycznym ciele.Głosił Dobrą Nowinę o obecnym w nas Bogu יהוה,Światłości,Królestwie Bożym,które jest w każdym z nas i którego kazał szukać ludziom,aby wszystko pozostałe było im dane.

Uzdrawiał również chorych Bożą energią.Jego naśladowcy powinni zajmować się tym samym co ON.Nie zajmował się handlem ziemią,bo to nie należało do Jego misji.
_________________
Bo ja nie wstydzę się ewangelii chrystusowej o obecnym w nas wszystkich Chrystusie,Słowie Bożym (Kol.1.24-28).Jest On bowiem mocą i Mądrością Bożą (1 Kor.1.24) ku zbawieniu dla każdego wierzącego, najpierw dla Żyda, potem dla Greka.
 
 
tropiciel 


Pomógł: 63 razy
Dołączył: 11 Kwi 2013
Posty: 4962
Wysłany: 2016-04-08, 22:27   

ratao

po pierwsze - piszesz nie na temat ! tu temat dotyczy kwestii : czy Jezus handlował ziemią tak jak to dzisiaj robi kler ?

po drugie - nie powtarzaj w kółko we wszystkich swoich wpisach swoich filozofii nie mających podstaw w Biblii, bo to jest forum biblijne, a nie filozoficzne lub fantastyczne


______________________________________

http://biblia-odchwaszczona.webnode.com
 
 
amiko


Wyznanie: Słowianin
Pomógł: 128 razy
Dołączył: 09 Wrz 2006
Posty: 3520
Wysłany: 2016-04-08, 22:59   

Ja piszę to,co uwazam za stosowne.Jeśli Twoja filozofia polega na poniżaniu Syna Bożego Chrystusa i pisaniu o nim jako Jezusie,Synu Człowieczym,to moja filozofia polega na Jego wywyższaniu.

Wszystko o czym piszę ma uzasadnienie biblijne.Jeśli uważasz,że nie ma to uzasadnienia w Biblii,to proszę mi to udowodnić.
_________________
Bo ja nie wstydzę się ewangelii chrystusowej o obecnym w nas wszystkich Chrystusie,Słowie Bożym (Kol.1.24-28).Jest On bowiem mocą i Mądrością Bożą (1 Kor.1.24) ku zbawieniu dla każdego wierzącego, najpierw dla Żyda, potem dla Greka.
 
 
tropiciel 


Pomógł: 63 razy
Dołączył: 11 Kwi 2013
Posty: 4962
Wysłany: 2016-04-09, 09:52   

ratao

Jezus sam o sobie mówił, że jest człowiekiem ( Jana 8 : 40; Mt. 24 : 30; Łuk. 21 : 27; Jana 8 : 28, Mt. 25 : 31 ). Gdybyś czytał Biblię zamiast kabałę - to byś o tym wiedział. Niestety twoja kabalistyczna wizja jest fałszywa i sprzeczna ze Słowem Bożym.

A tutaj zajmujemy się tematem : Czy Jezus handlował ziemią ? !


______________________________________

http://biblia-odchwaszczona.webnode.com
 
 
janwisniewski68 
Droga prawdy


Pomógł: 25 razy
Wiek: 64
Dołączył: 21 Mar 2009
Posty: 2050
Skąd: w - wa
Wysłany: 2016-04-09, 11:18   

Miłość bliźniego w dawnych czasach przedsoborowych...


Papież Innocenty IV w 1252 roku wydał bullęAd extirpanda (łac. "Aby wykorzenić"), w której zezwolił sądom kościelnym na stosowanietortur wobec osób podejrzanych o herezję, a władze świeckie zobowiązał do przymuszania heretyków za pomocą tortur do składania zeznań obciążających oraz do wydania wszystkich swoich wspólników[3].

Bulla Ad extirpanda – (łac. Aby wykorzenić) – bulla papieża Innocentego IV, promulgowana 15 maja 1252 roku, w której papież upoważnił władze świeckie i kościelne do stosowania tortur w celu wymuszenia odheretyków zeznań, a także określił zasady stosowania tortur.

Bulla zawiera 38 reguł i zasad, wyszczególniających obowiązki i odpowiedzialność władz świeckich i duchownych Lombardii i Toskanii w celuwytępienia plagi herezji oraz toczenia wojny z wszelką herezją, pod karąekskomuniki, utraty godności, władzy,wiecznej infamii oraz utraty przez kraj państwowości (reguła 1), co w praktyce oznaczało, że kraj ten mogła zająć osoba, którą do tego upoważni Kościół rzymskokatolicki[1].

W ciągu trzech dni od objęcia urzędu władcy świeccy mieli obowiązek wyznaczyć komisję do tępienia herezji, składającą się z 12 prawych katolików, dwóch notariuszy oraz dwóch lub więcej służących, bądź w razie wybrania tych osób przez biskupa diecezjalnego zatwierdzić ich wybór. W komisji tej zasiadać mieli także wyznaczeni do tego dwaj dominikanie i dwajfranciszkanie (reguła 3).

Świeccy członkowie tej komisji byli wybierani jedynie na pół roku (reguła 12), przy czym żadnemu z nich ani ich następcom nie wolno było porozumiewać się między sobą bez udziału biskupa i zakonników (reguła 11).

Tak wyznaczona komisja miała prawo i obowiązek aresztowania heretyków oraz zajmowania ich mienia względnie nakazywać innym zajęcie ich mienia, a także nadzorować aresztowania i zajmowanie majątków heretyków (reguła 4).

Władze świeckie miały obowiązek przyjmować bezwarunkowo i nieodwołalnie orzeczenia tak wyznaczonej komisji oraz wykonywać jej polecenia (reguła 6), a także karać tych, którzy tych poleceń nie wykonali (reguła 9).

Majątek każdej osoby nie uznanej za heretyka, która pomagała heretykom w ucieczce lub przeszkadzała w ich aresztowaniu, a także twierdziła, że uwięziony heretyk nie jest heretykiem, albo że uwięzionego heretyka należy wypuścić na wolność, przepadał na rzecz władz państwowych (reguła 20 i 22).

Władze świeckie miały obowiązek aresztować i w ciągu 15 dni od daty aresztowania stawić przed sądem biskupim bądź inkwizytorami każdą osobę podejrzaną o herezję (reguła 23).

Osoby uznane przez biskupa diecezjalnego, jego zastępcę bądź inkwizytorów, za winne herezji, miały być w ciągu pięciu dni przyprowadzone w kajdanach przed władze państwowe, które zobowiązane były postępować wobec nich według obowiązujących przepisów o herezji (reguła 24).

Bulla stwierdza dalej, że ponieważ heretycy są mordercami dusz oraz rabusiami sakramentów Bożych i wiary chrześcijańskiej, wobec tego należy ich przymuszać tak jak złodziei i bandytów do wyznania swoich błędów, oskarżania innych heretyków oraz wydania osób, które udzieliły ich schronienia, jednak należy uważać, by ich przy tym nie narażać na utratę życia czy zerwanie kończyn(reguła 25).

Nazwiska heretyków miały być wpisane do specjalnej księgi i odczytywane podczas uroczystości publicznych trzy razy w roku (reguła 28).

Majątek skazanego heretyka ulegał konfiskacie i miał być dzielony pomiędzy władze świeckie, sędziów i urzędników uczestniczących w procesie, biskupa właściwej diecezji i inkwizytorów, a następnie miał być on wykorzystany na rzecz propagowania wiary katolickiej i tępienia heretyków (reguła 33).

Ostatnie trzy reguły dotyczą obowiązku dostosowania praw lokalnych do wymogów praw kościelnych odnośnie do wytępienia herezji, a także starannego archiwizowania obecnych i przyszłych spraw przeciwko herezjom w archiwum państwowym, diecezjalnym, a wreszcie w archiwach dominikanów i franciszkanów.

***
_________________

 
 
Anna01 
Administrator


Wyznanie: Deizm
Pomogła: 292 razy
Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 4613
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-04-09, 16:01   

tropiciel napisał/a:
Czy Jezus handlował ziemią ? !


Pytanie retoryczne, tropicielu.

Wiadomo, że Jezus nie handlował.
KRK, to przede wszystkim dobrze prosperująca od wieków [b]instytucja,
która na wierze zwykłych bogobojnych ludzi i na samym Bogu - zbudowała swoje imperium.
Teraz do Polski wracają złote czasy KRK ..... władza wspiera instytucję KRK, a KRK w zamian wspiera ludzi władzy, a wszystko znowu budowane na wierze zwykłych otumanianych ludzi !
Nie ma tu miejsca na Boga, ani nie o Boga chodzi ! KRK chodzi o kasę, a rządzącym obecnie o sycenie się władzą i niszczeniem "wrogów" i w końcu zniszczeniem Polski. Może, to mocne słowa, ale dla mnie to jakiś sabotaż. :-?
_________________
Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.
Rzym. 13:10
 
 
tropiciel 


Pomógł: 63 razy
Dołączył: 11 Kwi 2013
Posty: 4962
Wysłany: 2016-04-09, 16:08   

janwisniewski68

kler katolicki grabił majątki swoich przeciwników i w ciągu swej ponad 1600 letniej historii wzbogacił się wielce. Chciwość napędzała skarb papieski, który stał się potężny i nie mający sobie równego
. Gdyby nie chciwość papieży i kleru, którzy żyli z wyzysku ludzi i całych narodów - zupełnie inaczej potoczyłaby się historia. Najbardziej w tym wszystkim zakłamane jest to, że przy swym zbytku kler chce uchodzić za ubogich sług Bożych. Tymczasem wystarczy popatrzeć w jakich rezydencjach mieszkają, jakimi samochodami jeżdżą i jakie brzuchy spasłe mają, by wyrobić sobie o tym odpowiednie zdanie. Ale 97 % społeczeństwa w tym kraju ma klapki na oczach i nic nie widzi. Gdyby zlikwidowano ich majątki, które nagromadzili nieuczciwie przez tyle wieków, to ten kraj stałby się wkrótce najbogatszy w Europie i wszystkie problemy finansowe Polaków byłaby prędko rozwiązane.

_____________________________________

http://vaticannewworldorder.blogspot.com
 
 
tropiciel 


Pomógł: 63 razy
Dołączył: 11 Kwi 2013
Posty: 4962
Wysłany: 2016-04-09, 17:38   

Anna01

Cytat:
Pytanie retoryczne, tropicielu.

Wiadomo, że Jezus nie handlował.
KRK, to przede wszystkim dobrze prosperująca od wieków [b]instytucja, która na wierze zwykłych bogobojnych ludzi i na samym Bogu - zbudowała swoje imperium.


niestety prawda !

Cytat:
Teraz do Polski wracają złote czasy KRK ..... władza wspiera instytucję KRK, a KRK w zamian wspiera ludzi władzy, a wszystko znowu budowane na wierze zwykłych otumanianych ludzi !


co więcej niepostrzeżenie wprowadzana jest coraz większa cenzura. Dziennikarze biją na alarm, ale to niewiele pomaga.

Cytat:
Nie ma tu miejsca na Boga, ani nie o Boga chodzi ! KRK chodzi o kasę, a rządzącym obecnie o sycenie się władzą i niszczeniem "wrogów" i w końcu zniszczeniem Polski. Może, to mocne słowa, ale dla mnie to jakiś sabotaż.


Z całą pewnością nie chodzi o Boga, ani o Jezusa na którego w kazaniach pro forma powołują się "brzuchaci" biskupi. Historia Polski pokazuje najlepiej jak fatalną rolę odegrał niejednokrotnie kler katolicki w różnych wiekach doprowadzając do klęsk, nędzy i ciemnoty całego narodu. Żaden z polskich królów nie umiał się im postawić, no chyba poza Bolesławem Śmiałym, który targnął się na biskupa-zdrajcę jak go określił Gal-Anonim ( 80 % duchowieństwa było wtedy pro-niemieckie ) i musiał za to z kraju uciekać. Ale nawet zagranicą go dopadli i nawet syna mu zamordowali. Wbrew kłamstwom kościoła – zdrajca w sutannie zgodnie z prawem skazany został przez sąd za zdradę i stracony. Gdyby było inaczej, to natychmiast w glorii męczennika zostałby świętym – wszak każdy kult jest złotodajny dla kleru.

Podczas rozbicia dzielnicowego kler wszelkimi sposobami osłabiał państwo, szczuł na siebie książąt dzielnicowych. Za poparcie jednych przeciw drugim wyłudzał kolejne nadania i przywileje. W ten sposób zupełnie zanarchizował Polskę i stała się ona areną nieustannej wojny domowej. Osłabiona, straciła Śląsk, Pomorze, Ziemię Lubuską, płaciła Niemcom daninę lenną. Nie była w stanie uporać się z najazdami Prusów i ściągnęła sobie na kark zakon krzyżacki.

Spośród plejady zdrajców w sutannach, wymienić trzeba takich jak arcybiskupi gnieźnieńscy: Jakub ze Żnina, Janik, Henryk Kietlicz; biskupi krakowscy: Gedko, Paweł z Przemankowa i Muskata; wrocławscy: Wawrzyniec, Tomasz I i Tomasz II oraz biskup poznański Andrzej. Posługiwali się zdradą, fałszerstwem i klątwą. Wyklęli m.in. Władysława Wygnańca, Mieszka Starego, Henryka Brodatego, Konrada Mazowieckiego, Leszka Czarnego, Henryka Probusa, Władysława Łokietka, potem Kazimierza Wielkiego, pomijając pomniejszych książąt. Klątwa oznaczała faktyczną utratę władzy, gdyż poddanych władcy zwalniano z posłuszeństwa wobec niego. O zdjęcie klątwy trzeba było zabiegać w Rzymie, a trwało to długo i kosztowało słono. Jak w tych warunkach Polska mogła normalnie funkcjonować ?

Na zjazdach w Łęczycy (1180 r.) w Borzykowej (1210 r.) i w Wolborzu (1215 r.) kler, wygrywając książąt przeciw sobie, wyłudził przywileje osłabiające cały kraj i całkowicie uniezależniając się od polskiego państwa. Kiedy Łokietek jednoczył Polskę i potrzebował złota na realizację tego celu, papież zmusił go do… zwiększenia “świętopietrza”.

W r. 1515 w czasie zjazdu wiedeńskiego, zawarto wtedy układ, na mocy którego Zygmunt Stary i Kazimierz Jagiellończyk, król Czech i Węgier, oddali Habsburgom Czechy i Węgry. Za darmo! Tylko za zerwanie przez Habsburgów sojuszu z Moskwą.
W polskiej dyplomacji rej wówczas wodzili biskupi Drzewiecki i Tomicki, papiescy niemieccy agenci. Kler popierał wtedy Niemców, bo Polska słusznie nie kwapiła się do planowanej przez papieża wojny z Turcją. Dwa lata później Marcin Luter ogłosił swoje tezy. Niemców czekał wstrząs reformacyjny i wojny domowe…
W 1582 roku, kiedy pobita przez Batorego Moskwa prosiła o pokój. Car Iwan Groźny w obliczu całkowitej klęski w toczonej od czterech lat wojnie zaczął mamić papieża obietnicami zawarcia unii prawosławia z Rzymem i swego udziału w wojnie z Turcją. Wysłał więc papież do Moskwy swego legata, jezuitę Possevina, który pośredniczył w rokowaniach pokojowych. Ten działał ze szkodą dla Polski i zmarnował Batoremu szanse na lepsze warunki pokoju.

Po zawarciu rozejmu w Jamie Zapolskim car zaczął grać na zwłokę. Gdy kler zrozumiał że został wystawiony do wiatru, zaczął namawiać Batorego do kolejnej wojny obiecując 25 tys. dukatów subsydiów miesięcznie. Jednak plany wojenne pokrzyżowała śmierć króla Stefana.
Kolejny raz hierarchowie kościoła "zasłużyli się" Polsce w 1596 r., zawiązując unię brzeską. Unia ostatecznie zburzyła w Rzeczypospolitej pokój religijny, który był podstawą jej potęgi. Gwarantowała go konfederacja warszawska, uchwalona przez sejm w 1573 r. Ten pokój religijny był solą w oku katolickiego kleru, gdyż zbory protestanckie rozwijały się o wiele prężniej niż katolickie parafie. Toteż biskupi na synodzie w Piotrkowie w 1577 r. rzucili na akt konfederacji klątwę, którą potwierdził papież swą bullą z 1578 r.

Konfederacja warszawska, akt bezprzykładnej tolerancji religijnej w ówczesnej Europie, został przez UNESCO wciągnięty na listę Pamięć Świata. Tomasz Jefferson przyznawał, że pisząc konstytucję amerykańską, wzorował się na konfederacji warszawskiej. Jest to akt przez kler nadal wyklęty, co daje obraz “tolerancyjnego i miłosiernego” kościoła.
Kler bezpardonowo dążył do podporządkowania sobie prawosławia. W 1589 r., wykorzystując utworzenie patriarchatu moskiewskiego, przy pomocy jezuitów przekonał Zygmunta III do zawiązania unii i uznania jej za jedyną reprezentację “religii greckiej” w Rzeczypospolitej. Skutki tego były dla Polski straszliwe.
W czasie synodu w Brześciu, w którym brało udział aż 44 jezuitów, hierarchowie uniccy i prawosławni obrzucili się nawzajem klątwami. Dzięki uznaniu unii przez Wazę – “króla jezuitów” – i faktycznej delegalizacji prawosławia, unici, korzystając ze wsparcia władzy państwowej, siłą odbierali prawosławnym cerkwie, klasztory i majątki. Dochodziło do najazdów, morderstw, regularnych bitew. Nienawiść ludu ruskiego do Polski i kościoła rosła, aż wybuchła w okrucieństwie słynnych rzezi w czasie powstań kozackich. Kozacy ogłosili się obrońcami prawosławia, a stałym punktem ich żądań była likwidacja unii. Ich powstania z czasem przekształciły się w wojny religijne. Zaczęli przy tym szukać poparcia w Moskwie.
Unia brzeska dała Moskwie pretekst do ingerencji w sprawy polskie. Powstanie Chmielnickiego wykrwawiło Polskę i złamało jej potęgę, a wykorzystały to Rosja i Szwecja. To katolickiemu klerowi Polska zawdzięcza wszystkie swoje klęski w XVII wieku, które były przyczyną późniejszej utraty niepodległości. Wszystkie wojny w XVII wieku Polska toczyła z państwami innych wyznań. Kolejną okazję podporządkowania prawosławia kler dostrzegł po pojawieniu się Dymitra Samozwańca.
To nuncjusz papieski Rangoni w 1604 r. osobiście wprowadził Samozwańca do “króla jezuitów” i zapewnił jego poparcie dla moskiewskiej awantury. Włączyli się biskupi i jezuici, tym bardziej że oszust potajemnie przyjął katolicyzm i obiecał go krzewić w Rosji. Wyprawę w 1609 roku papież Paweł V ogłosił krucjatą, nawet pobłogosławił dla Zygmunta III miecz i kapelusz – atrybuty “rycerza kościoła”.
Ale skończyło się katastrofą. Polacy zostali z Moskwy przegnani, Wielka Smuta do dziś jest dla Rosji pretekstem do poczynań nieprzyjaznych wobec Rzeczpospolitej, a rocznica wygnania polskich interwentów jest świętem narodowym Rosji. Wojsko po powrocie zażądało zapłaty żołdu w wysokości… 20 milionów złotych ! Zawiązało konfederację i zanim sejm uchwalił podatki, zaczęło łupić kraj. Kler katolicki dał na krucjatę aż… 300 tys. zł ! Rachunek porażający i dający do myślenia wiele.

Na sejmie w 1605 r. Zygmunt III chciał wzmocnić władzę królewską, wprowadzić stałe podatki, powiększyć armię. Wszystko upadło, ponieważ król, będąc pod przemożnym wpływem jezuitów, nuncjusza i biskupów, odmówił podpisania uchwał sejmu, w tym potwierdzenia konfederacji warszawskiej.
Oburzona szlachta, jasno widząc dążenie do rządów absolutnych, pełnej katolicyzacji kraju i ograniczenia uprawnień sejmu, podjęła program obrony tolerancji religijnej, niezbędnej w państwie wielowyznaniowym. Na sejmie w 1606 r. stanął projekt “konstytucji przeciw tumultom”. Chodziło o ukrócenie inicjowanych przez jezuitów pogromów religijnych poprzez karanie ich sprawców. Dotychczas zbrodniarze, osłaniani przez kler, byli bezkarni. Uzgodniony już projekt król dał do oceny… jezuitom – Skardze i Bartschowi. Ci uznali, że jest szkodliwy dla wiary katolickiej. Po ich nocnej akcji biskupi, z urzędu senatorowie, mimo uprzedniej zgody, zablokowali ustawę w senacie. Przepadły także uchwały o podatkach na wojsko.
Osobistym, specjalnym listem za pobożność i obronę wiary katolickiej dziękował “królowi jezuitów” papież. Wybuchł bunt – rokosz kierowany przez katolika Zebrzydowskiego. Wojska królewskie zwyciężyły rokoszan w bratobójczej bitwie pod Guzowem.
Program reform i wzmocnienia władzy królewskiej jednak upadł. Zwyciężyła idea “złotej wolności”, której piewcami stali się jezuici, wychowawcy młodzieży. Słabe państwo i anarchia zawsze najbardziej odpowiadały hierarchom kościoła. Mogli wtedy robić co chcieli.

Kolejny raz kler katolicki “zasłużył” się dla Polski w roku 1619, sprowadzając na kraj najazd turecki i szwedzki. Węgrzy powstali przeciw katolickiemu terrorowi Habsburgów, wsparł ich książę Siedmiogrodu, lennik turecki Bethlen i obległ Wiedeń. Czesi zdetronizowali Habsburgów i przysłali mu posiłki. Rozpalała się wojna 30-letnia.
Król jezuitów” Zygmunt III wysłał “braciom katolikom” Niemcom na pomoc korpus 10 tys. lisowczyków. Bez zgody sejmu, wbrew protestom kanclerza i hetmana Stanisława Żółkiewskiego ! Za darmo! Naciskał na króla Kościół: nuncjusz papieski Ruini, prymas Gembicki – przewodniczący senatu – i podkanclerzy biskup Lipski. Lisowczycy rozbili Węgrów pod Humiennem. Pobity Bethlen zdał relację sułtanowi Osmanowi II. Jak ostrzegał hetman, na Polskę spadł najazd turecki. Ale właśnie o wplątanie Polski w wojnę z Turcją chodziło hierarchom kościoła. Cel osiągnęli.
Szczupłe siły polskie przegrały pod Cecorą w 1620 r. Głowa Żółkiewskiego zawisła na bramie w Stambule, a hetman polny Koniecpolski dostał się do niewoli. Tatarzy spustoszyli Podole aż po Lwów. Nie było komu bronić… Miesiąc po Cecorze wojska Habsburgów pobiły Czechów pod Białą Górą. Czechy na 300 lat straciły niepodległość. Główną rolę w bitwie odegrali lisowczycy – ci, których zabrakło w Polsce.
W następnym roku, przewidując ponowny najazd, sejm uchwalił podatki aż osiem razy większe ! Połowę wojska mieli stanowić prawosławni Kozacy prześladowani przez unię brzeską. Ani trochę nie otrzeźwiło to katolickich fanatyków. Obrona Chocimia zatrzymała najazd, ale Polska straciła Mołdawię. Czyli wojna przegrana. Najgorsze, że został zerwany pokój z Turcją trwający od ponad 100 lat. Polska stała się celem ataku tureckiego.

Okazji nie przepuścili Szwedzi i uderzyli na osłabioną Polskę. Nie miał jej kto bronić, bo wojska poszły na Turków. “Bracia katolicy” Niemcy na pomoc nie przyszli. Na domiar złego ludność miała już dość katolickiego terroru jezuitów i otworzyła Szwedom bramy Rygi. Wojna była niepotrzebna, bo Szwedzi gotowi byli zawrzeć pokój, byle król zrezygnował z pretensji do ich tronu. Ale była w interesie kleru i katolickich Habsburgów, którzy chcieli, aby Szwedzi bili się w Polsce, z dala od teatru wojny 30-letniej.
W czasie powstania Chmielnickiego w 1648 r. po klęsce pod Korsuniem do niewoli dostali się hetmani. Mimo krytycznej sytuacji interrex prymas Łubieński ( trwało bezkrólewie po śmierci Władysława IV) i podkanclerzy biskup Andrzej Leszczyński ( ten "miłosierny" po katolicku biskup, przywódca partii wojennej, chciał utopić powstanie kozackie we krwi ), sterowani przez nuncjusza papieskiego de Torres, nie dopuścili do oddania dowództwa wojsk wybitnym wodzom Radziwiłłowi i Firlejowi, bo… byli oni ewangelikami. Bali się wzrostu znaczenia ewangelików po zwycięstwie ewangelickiego wodza. Złamali zasadę, że pod nieobecność hetmanów koronnych dowodzą litewscy. Kalwin Radziwiłł był polnym litewskim. Kler jest zatem pośrednim sprawcą haniebnej klęski pod Piławcami i rozpalenia powstania na całej Ukrainie.

Potem Kościół rękoma nuncjusza, biskupów ( z urzędu senatorów ) i jezuitów nie dopuszczał do wejścia w życie zawartych z Kozakami ugód zborowskiej i białocerkiewskiej. W efekcie po każdej wybuchała kolejna wojna. Nienawiść tak narastała, że w kolejną ugodę hadziacką nikt już nie wierzył. Kler szkodził Polsce, by nie dopuścić do uszczuplenia swoich przywilejów – do wejścia hierarchów prawosławnych do senatu i przywrócenia praw prawosławiu. Z osłabiania Polski przez kler skorzystała Rosja.
W roku 1660 na sejmie stanęła sprawa reformy państwa, w tym wyplenienia liberum veto. Po tragedii potopu była powszechna zgoda posłów na reformę. Zniesienie liberum veto było krokiem najważniejszym, jak pokazała przyszłość. Sprzeciwili się tej uchwale biskup krakowski Trzebicki i prymas Wacław Leszczyński wraz z bratem Janem, agenci habsburscy. Sterował nimi poseł habsburski de Lisola.
Dla kleru i obcych mocarstw liberum veto było instrumentem bardzo wygodnym – łapówki brali pojedynczy posłowie, zamiast całych stronnictw. Jezuici, wychowawcy szlacheckiej młodzieży, wpajali jej, iż jest to fundament szlacheckiej wolności. Wkrótce liberum veto zupełnie zanarchizowało Polskę, pozostało symbolem polskiej głupoty i warcholstwa. Między innymi dzięki niemu szczuci przez kler fanatycy w roku 1658 odstępstwo od katolicyzmu zaczęli karać banicją z kraju ( wygnanie Braci Polskich ), a w 1733 r. odebrali ewangelikom i prawosławnym prawa publiczne. Ta nietolerancja dała pretekst ościennym, innowierczym mocarstwom do ingerencji w sprawy Polski.

Po raz kolejny kler katolicki zabłysnął na sejmie niemym w 1717 r. Zdetronizowanemu Augustowi II w roku 1709 pomogły powrócić na tron Rosja i kosciólł. Dążąc do zaprowadzenia rządów absolutnych, Niemiec w roku 1713 wprowadził do Polski wojska saskie, które poczynały sobie jak w kraju okupowanym. Gdy Sasi zamordowali kilku szlachciców, wybuchła wojna domowa – szlachta zawiązała konfederację tarnogrodzką przeciw królowi.
Konfederaci nie zgodzili się na mediację nuncjusza papieskiego, pamiętając, kto Niemca posadził na tronie i popierał nawet po detronizacji. Wobec tego biskup Szaniawski i hetman Pociej wystąpili z propozycją mediacji… cara Piotra I. Poszło łatwo, bo kanclerzem był wówczas Jan Szembek, płatny agent Rosji, senatowi przewodniczył jego brat prymas Krzysztof.
Rosja, oczywiście, wprowadziła swoje wojska do Polski, a gen. Dołgoruki narzucił porozumienie. Pod rosyjskimi bagnetami odbył się sejm, na którym nikogo nie dopuszczono do głosu, stąd nazwa: sejm niemy. Głosowano wcześniej uzgodnione ustawy. Kler w porozumieniu z Rosją uzyskał, co tylko chciał. Przede wszystkim innowiercom zakazano publicznego odprawiania nabożeństw ewangelickich i prawosławnych. Wymusiło to zamykanie kościołów ewangelickich, a cerkwie przejmowali unici. Rosja i Niemcy godziły się na szykany względem własnych braci w wierze, gdyż był to zawsze konieczny wymóg kościoła rzymskiego w zamian za zdradę i osłabienie Polski – utrzymanie silnego katolicyzmu było priorytetem, skutkiem zaś było – zawsze słabe państwo.
Rosja poczuła się zwolniona z zobowiązania oddania Polsce zdobytych na Szwedach Inflant, co zagwarantowała w traktacie narewskim. Czyli na udziale w III wojnie północnej, i to w zwycięskiej koalicji, Polska nie zyskała nic, poza ruiną kraju i utratą suwerenności.

Na sejmie biskup Łubieński spowodował ograniczenie liczebności wojska polskiego maksymalnie do 18 tys. w Koronie i 6 tys. na Litwie. Uchwalono jednak tak niskie porcje żołnierskie, że starczało zaledwie dla 12 tys. wojska. Jak to się miało do ponad stutysięcznych armii sąsiadów, przyszłych zaborców ? W ten sposób ukrócono żądania szlachty, by kler płacił podatki na obronę Polski. Kraj był zniszczony licznymi wojnami i zarazami. Kwitły jedynie ogromne majątki biskupie i zakonne. Zdrajcy w sutannach rozwiązali problem wraz z polskim wojskiem. Polska zastała przez nich rozbrojona i rzucona na łup zaborcom.
Gwarantem ustaw sejmowych uchwalonych na życzenie biskupów została Rosja i w ten sposób z Polski zrobiono rosyjski protektorat. Tak właśnie kler przyczynił się do utraty przez Polskę suwerenności i rzucenia jej w szpony Rosji.

Dołgoruki został pierwszym ambasadorem, a właściwie wielkorządcą Rosji w Polsce. “Osiągnięcia” sejmu niemego są porównywalne w skutkach do sejmów rozbiorowych.
Kolejny raz nieocenioną rolę w naszej historii kościoła rzymskiego odegrał w roku 1767, pomagając Rosji zmontować konfederację radomską, aby obalić reformy Stanisława Augusta. Dążąc do powstrzymania reformatorskich poczynań króla, ambasador Repnin postanowił wykorzystać tępotę katolickich fanatyków, kołtunów szlacheckich wychowanych przez jezuitów. Wywołał sprawę równouprawnienia innowierczej szlachty. Trafił w dziesiątkę. Za rosyjskie pieniądze zawiązano dwie konfederacje innowierców. Ten sam Repnin podpuścił zdrajców nuncjusza i biskupów. Ci użyli księży oraz jezuitów do poszczucia z ambon katolickich fanatyków, którzy “w odpowiedzi” na te konfederacje, zawiązali katolicką konfederację radomską. Znowu krążyło rosyjskie złoto. Skaczące sobie do oczu konfederacje, katolicka i innowiercze, kotłowały się w… przedpokojach ambasady rosyjskiej. Ogłupienie zapierające dech w piersiach.
Oszalałych z nienawiści katolickich fanatyków kler podszczuwał poparciem samego papieża poprzez nuncjusza Duriniego oraz propagandą z ambon. Przywódcami fanatyków byli biskupi: niebywały warchoł Sołtyk ( na sejmie komenderował tłumem rozwścieczonej szlachty ), Załuski i Krasiński. Repnin obiecywał im detronizację króla i… niedopuszczenie do równouprawnienia innowierców. W tej iście makiawelistycznej intrydze pomagał Repninowi ksiądz Podoski.
Na czele konfederacji radomskiej Repnin postawił księcia Karola Radziwiłła “Panie Kochanku”. Francuz, gen. Dumouriez tak określił tego katolickiego fanatyka, wychowanka jezuitów: “Najbogatszy pan w Polsce, ale głupie bydlę”. Toteż nietrudno było Repninowi wystawić całą tę zgraję oczadziałych kadzidłem wychowanków jezuitów, kołtunów szlacheckich, do wiatru.
Na “sejmie repninowskim” w 1768 roku podpisano traktat z Rosją. Szlachcie prawosławnej i ewangelickiej przyznano pełnię praw politycznych, Rosja ponownie stała się gwarantem “praw kardynalnych”, w tym liberum veto i wolnej elekcji. Przywrócono rosyjski protektorat nad Polską. Podoskiemu za zdradę zapłacono nie tylko złotem, ale i godnością prymasa Polski – na prośbę Rosji obdarzył go nią papież, wbrew protestom króla Polski.
Zdrajca biskup Sołtyk żalił się w czasie sejmu w liście do kumpla w sutannie Podoskiego: “Zawiedzeni zostaliśmy, jak ptaszęta na lep wzięte. Chcieliśmy wzmocnić wolność, a staliśmy się niewolnikami.” Wkrótce pojechał kibitką do Kaługi, gdzie na zesłaniu spędził pięć lat. Tak to kolejny raz kler uniemożliwił reformy w Polsce, pomagając przy tym prawosławnej Rosji.

Kolejny raz kler katolicki zasłużył się Polsce, doprowadzając do wybuchu konfederacji barskiej w 1768 roku. Po równouprawnieniu innowierców kler przystąpił do kontrataku, chcąc je cofnąć. Papież Klemens XIV polecił nuncjuszowi Duriniemu napomnieć biskupów, “(…) że są w pierwszym rzędzie katolikami, a dopiero potem Polakami”. Nuncjusz użył jezuitów i ambon do zaciekłej akcji propagandowej, skierowanej przeciwko Rosji, która równouprawnienie przeforsowała. Wykorzystał powszechne oburzenie wywiezieniem przez Repnina do Kaługi czterech senatorów, w tym biskupów Sołtyka i Załuskiego. Prawą ręką Duriniego był biskup Krasiński, który został przywódcą konfederacji barskiej. Duchowym jej patronem był “ksiądz Marek” Jandołowicz.
Ta nieprzytomna ruchawka katolickich fanatyków w ciągu pięciu lat zrujnowała i wykrwawiła kraj, stała się bezpośrednią przyczyną I rozbioru i pozbawiła Polskę możliwości oporu. Chaos był taki, że przez pięć lat nie mógł zebrać się sejm ! Powstanie chłopskie (“koliszczyzna”) spustoszyło Ukrainę. Powstańcy wyrżnęli ok. 200 tys. Polaków i Żydów, nikt nie liczył ofiar odwetowego ludobójstwa.
Durini został z Polski odwołany na żądanie Rosji. Jak pisze prof. Łukasz Kurdybacha, rola nuncjusza papieskiego Duriniego w rozpętaniu tej wojny domowej nie została do końca odkryta. Następca Duriniego, Garampi, nawiązał ponownie bliską współpracę z Rosją. Oczywiście, przeciwko Polsce, a raczej tego, co z niej zostało…
W czasie sejmu rozbiorowego w 1773 r. po stłumieniu konfederacji barskiej, idiotycznej ultrakatolickiej ruchawki, zaborcy przystąpili do rozbioru Polski. Zrujnowana i wykrwawiona nie miała szans się przeciwstawić. Król Stanisław August Poniatowski błagał o pomoc kościół, który miał świetne układy ze wszystkimi sąsiadami Rzeczypospolitej. Ale nuncjusz Garampi odpowiedział mu: “Gdybym zaprotestował, rozgniewałbym i obraził dwór wiedeński”.

Gdy cesarzowa Maria Teresa zwróciła się do papieża Klemensa XIV z wątpliwościami moralnymi co do rozbioru, “Ojciec Święty, któremu Polacy zawsze ślepo wierzyli, pospieszył jej odpowiedzieć, w imieniu nieba i ziemi, że inwazja i rozbiór były nie tylko właściwe politycznie, ale i w interesie religii; że w Polsce Moskale mnożą się niebywale; że wprowadzają tam po kryjomu religię schizmatycką; i że dla duchowego dobra kościoła było konieczne, ażeby dwór wiedeński rozciągnął swe panowanie możliwie daleko” ( wg. Lelewela ). Jeśli kościół, potężna siła w Europie, moralny autorytet przynajmniej dla państw katolickich, nie zaprotestował, to kto miał zaprotestować? Po za Turkami – nikt w Europie… Nic więc dziwnego, że głównymi sprawcami ratyfikacji traktatów rozbiorowych przez polski sejm byli biskupi: Młodziejowski – jako kanclerz – był organizatorem sejmu, Ostrowski przewodniczył senatowi i delegacji podpisującej traktaty rozbiorowe, Massalski płomiennymi mowami za rozbiorem zyskał dla kościoła miano “czwartej potencji rozbiorowej”. Za “zasługi dla Polski” biskupowi Ostrowskiemu papież na prośbę Rosji i Austrii zapłacił złotodajną godnością prymasa Polski i Litwy.
Historia pokazała, jak obca była Polakom narzucona przez kler nietolerancja. Już w kilka lat po wymuszonym przez Rosję równouprawnieniu prawosławnych i ewangelików nikt ich w Polsce nie dyskryminował. Gdyby nie prawne ramy kontrreformacji – nietolerancji i prześladowań narzuconych Polakom przez kler – Polska pozostałaby potęgą, a z pewnością nie byłoby rozbiorów.

Kolejny raz kler zasłużył się Polsce – i to po wielokroć – po I rozbiorze, kolaborując z zaborcami w zabranych prowincjach. Zaraz po rozbiorze biskupi złożyli przysięgę nowym władcom, podjęli z zaborcami aktywną współpracę i wezwali lud do posłuszeństwa: “Przysięgamy Jego Mości królowi Prus i jego prawnym następcom w rządach, jako nam najłaskawszemu królowi i władcy kraju być poddanym i wiernym, posłusznym i oddanym. Dbać o uczucia wierności dla króla, o miłość ojczyzny, posłuszeństwo wobec praw”. To fragment roty przysięgi biskupów polskich królowi Prus po I rozbiorze.
Wymienić tu trzeba szczególne “zasłużonych”: arcybiskupa Sierakowskiego, biskupów Sołtyka ( pochowany w katedrze wawelskiej ! ), Massalskiego, Ostrowskiego, a nawet Krasickiego. Toteż oporu nie było żadnego, kler nie ustawał w ukłonach dla nowych władców i w przekonywaniu Polaków, że muszą teraz służyć nowym panom. Upewniło to zaborców, że dalsze rozbiory też zakończą się sukcesem. Byle głaskać purpurowe i czarne suknie…
Zaborcy zagarnęli część wielu diecezji, reszta ich obszaru pozostała w okrojonej Polsce. Zupełną katastrofą było, że większość z tych zdrajców biskupów nadal zasiadała w polskim senacie, będąc jednocześnie poddanymi zaborców i im się wysługując.

Kiedy Katarzyna II zaczęła tworzyć nową strukturę kościoła katolickiego na terenach I rozbioru, i to bez zgody papieża, nie natrafiła na opór, a wręcz przeciwnie. Kler kolaborował masowo z urzędasami carskimi, a zdrajcy Siestrzeńcewicz, Benisławski, Sierakowski i inni mianowani przez carycę “biskupami” ochoczo przyjęli sakry biskupie i pensje. Wkrótce wsparł ich i papież Pius VI – przysłał nuncjusza Archettiego, zatwierdził nową rosyjską strukturę kościoła katolickiego, całkowicie niezależną od polskiej, i sam wyświęcił “biskupów” Katarzyny.
Karty szczególnej zdrady i hańby zapisali jezuici. Mimo kasaty zakonu przez papieża w 1773 r., Prusacy i Rosjanie pozwolili im działać i nadal wychować młodzież. Warunek był prosty: wychowywać polską młodzież w duchu posłuszeństwa zaborcom. Jezuici gorliwie to wypełniali. Komisja Edukacji Narodowej nie objęła swym działaniem terenów I rozbioru. To powinno uświadomić, jakie “zasługi” kler i jezuici wyrządzili Polsce.

Następnym przyczynkiem dla “wzmacniania” niepodległości przez kler katolicki było obalenie Kodeksu Zamojskiego w 1780 roku. Kolejny raz kościół rzymski uniemożliwił naprawę państwa. Po wstrząsie wywołanym przez I rozbiór panowała zgoda co do konieczności reform i ratowania pomniejszonego kraju. Zadanie opracowania zbioru praw sejm pod wpływem króla Stanisława Augusta powierzył w 1776 r. byłemu kanclerzowi koronnemu Andrzejowi Zamojskiemu. Wśród twórców Kodeksu był m.in. Józef Wybicki. Nuncjusz papieski Archetti nasłał swego agenta biskupa sufragana płockiego Krzysztofa Szembeka, by go o wszystkim informował. Po dwóch latach pracy, w roku 1778 Kodeks był gotowy do przedstawienia sejmowi.
Kodeks Zamojskiego miał umocnić państwo, przede wszystkim więc ograniczał przywileje duchowieństwa. Wprowadzał też pewne zmiany polityczne i ujednolicał prawo. Biskupi nie chcieli jednak zgodzić się na jakiekolwiek ograniczenie swoich przywilejów. Nuncjusz Archetti na polecenie papieża przystąpił do kontrakcji. Szukał sojusznika nawet w rosyjskim ambasadorze Stackelbergu. Kardynał Pallavicini w imieniu papieża zalecał szczególną ostrożność: “Porozumienie i współpraca nasza z państwem heretyckim nie powinna tam wyjść na jaw, gdyż to przyniosłoby nam szkodę, jakkolwiek Opatrzność posługuje się nieraz takimi środkami celem pokrzyżowania ludzkiej polityki dla dobra kościoła i jego głowy”. Ale nawet naciskany przez nuncjusza Stackelberg odmówił bezpośredniego poparcia.
Król usiłował przekonać kościół do konieczności reform – pytał o powody sprzeciwu, skoro proponowane rozwiązania były od dawna stosowane w innych krajach katolickich: “Dlaczego Polska ma być niżej ceniona ? Czyż nie zasługuje ona na te same łaski i względy ?”. Przypominał też, że nasz kraj był przez wieki przedmurzem chrześcijaństwa… Król nie zaniedbał nawet wysłania do Rzymu do papieża swego posła, zaufanego księdza, Włocha Ghigiottiego. Bezskutecznie. Widząc, że nuncjusz zamierza użyć liberum veto i zerwać sejm, aby obalić Kodeks, król – chcąc ratować reformy – wycofał projekt spod obrad i przeniósł na sejm 1780 r.
Archetti działał zza kulis “przy pomocy wrzawy, intryg, gróźb i złota”. Na sejmiki ruszyli zakonnicy, sączyć jad do uszu pijanej szlachty, swoje robili kapelani i spowiednicy magnatów. Urzędnikom tłumaczyli, że Kodeks wprowadzi ich odpowiedzialność karną; magnatom, że pozbawi ich tytułów książąt i hrabiów; szlachcie, że ograniczy jej władzę nad chłopami; hołocie szlacheckiej, że straci prawa polityczne. Na sejmiku w Środzie przygotowano zamach na życie Wybickiego. W ogóle nie podnoszono najważniejszej sprawy – ograniczenia przywilejów duchowieństwa – z obawy, że szlachta mogłaby to poprzeć. Ponieważ nikt nie czytał Kodeksu, ta intryga kleru trafiła na podatny grunt.
W tej sytuacji król postanowił powołać komisję sejmową do zbadania Kodeksu i wprowadzenia jakichś zmian. Zgodził się na to nawet… Stackelberg, ale… nie kościół ! Pallavicini pisał do Archettiego: “Ojciec Święty ufa Waszej Przewielebności i wierzy, że W.P. użyje wszelkich środków dla obalenia kodeksu”.
Na sejmie przekupieni przez nuncjusza posłowie wśród wrzawy zaczęli demonstracyjnie Kodeks drzeć i rzucać na ziemię. Sejm podjął uchwałę: “(…) tenże Zbiór Praw na zawsze uchylamy i na żadnym sejmie aby nie był wskrzeszany, mieć chcemy”. Wspaniałą okazję naprawy państwa 13 lat przed Konstytucją 3 maja zmarnował Polsce kler. Takie to są jego zasługi dla Polski !

Chyba jednak największym udziałem kleru katolickiego w zachowaniu niepodległości i przetrwaniu jako narodu dokonał popierając targowicę i wskazując drogę do drugiego rozbioru. Kler aktywnie popierał targowickich zdrajców, bo nie mógł się pogodzić z “bezbożnym, jakobińskim dziełem Konstytucji 3 maja”, postępowymi hasłami oraz utratą majątków, które Sejm Wielki przeznaczył na odbudowę wojska. Intrygował nuncjusz Saluzzo, który w listach do Rzymu przedstawiał Kołłątaja i Staszica jako jakobinów.
To papież Pius VI dał Rosji zielone światło do wojny z Polską i jej rozbioru, kierując 24.02.1792 r. brewe dziękczynne do Katarzyny II, w którym nazwał ją heroiną stulecia i sławił jej podboje. Wśród nich wymienił I rozbiór Polski. Wszak było tuż po uchwaleniu Konstytucji 3 maja, którą kler zwalczał jako jakobińską. A papież dążył też do wciągnięcia Rosji do wojny z rewolucją francuską. Nikt nie idzie na wojnę bez nadziei zdobyczy, najlepiej terytorialnych. Caryca dostała od papieża jasny sygnał, że zapłaty należy szukać w Polsce. Toteż za trzy miesiące Rosja, pewna swego, uderzyła na Polskę.
To wróg Polski papież Pius VI pobłogosławił targowicę, “aby stworzenie konfederacji stało się początkiem spokojności i szczęścia Rzeczypospolitej”. Wspomniany nuncjusz Saluzzo namawiał króla do przystąpienia do targowicy. Nic dziwnego, że wielu biskupów aktywnie działało wśród targowickich zdrajców. Ich kapelanem był biskup Sierakowski; przywódcą na Litwie – Kossakowski; Skarszewski zwolnił Polaków z przysięgi na wierność Konstytucji 3 maja; biskup Okęcki listem pasterskim zarządził modły o powodzenie targowicy i został cenzorem wydawnictw; działali biskupi Massalski i Adam Naruszewicz.
Wdzięczna targowica przywróciła kościołowi majątki, cenzurę wydawnictw i zwróciła oświatę. Tenże nuncjusz Saluzzo czynił starania o wysłanie polskiej kawalerii narodowej na wojnę z… rewolucyjną Francją !
Kolejny raz pomocną dłoń kler katolicki podał Polsce na “sejmie hańby” w Grodnie w 1793 r., pomagając Rosji i Prusom zalegalizować II rozbiór.
Po klęsce Polski w wojnie w 1792 r. i zaprowadzeniu rządów targowicy Rosja przysłała do Warszawy ambasadora Sieversa z zadaniem doprowadzenia do II rozbioru i ratyfikacji traktatów rozbiorowych przez polski sejm. Koszty, czyli łapówki, pokrywała do spółki z Prusami. Kler był wdzięczny targowicy i Rosji za obalenie jakobińskiej Konstytucji 3 maja, przywrócenie mu edukacji młodzieży i majątków zabranych przez Sejm Wielki na odbudowę wojska polskiego. Toteż wśród głównych aktorów “sejmu hańby” byli biskupi : Skarszewski, targowicki podkanclerzy, ten sejm organizował. Kossakowski rosyjskim złotem przekupywał dobierał posłów (67 dukatów od głowy), Massalski wygłaszał prorosyjskie mowy “o nieograniczonej ufności we wspaniałomyślność cesarzowej.”
W kościołach warszawskich czytano list pasterski bpa Okęckiego z 2.09.1792 r., w którym wzywał do modłów, “ażeby Bóg błogosławił pracom konfederacji generalnej dla dobra ojczyzny podjętym.”
Kiedy już po II rozbiorze uproszony przez króla Stanisława Augusta kardynał protektor Polski Antici błagał papieża Piusa VI o interwencję na rzecz Polski, papież odpowiedział, że uważa ją za nieodpowiednią w obecnych okolicznościach, i radził kapitulację przed zaborcami. Ważniejsze dla kleru było utopienie we krwi rewolucji francuskiej.

Są to tylko te największe klęski w historii Polski do czasu rozbiorów. Do doprowadzenia do rozbiorów walnie przyczynił się kler katolicki. Fałszerze historii w sutannach czynią wszystko, by wymazać z pamięci narodu rolę katolickiego kleru w rozbiorach. Wymazać, że duchowni sterowali polską polityką i podporządkowywali ją interesom obcego państwa – Państwa Kościelnego. Przecież kanclerzem lub podkanclerzym zawsze był duchowny, prymas przewodniczył senatowi i był interreksem, a kościelne awanse zależały od wysługiwania się interesom kościoła i cesarzy niemieckich.

Wychowawcami dzieci władców ( także magnatów ) byli prawie zawsze duchowni. Do tego kler dzierżył oświatę i jedyne wówczas masowe medium – ambonę. Przez całe wieki kler miał monopol w edukacji Polaków, tylko na krótko przerwany epizodem wspaniałych szkół ewangelickich doby reformacji. “Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie” – proroczo napisał Jan Zamojski w akcie fundacyjnym swojej Akademii. To kler był piewcą złotej wolności, obrońcą wolnej elekcji i liberum veto. Potrzebował ich, aby utrzymać Polskę w stanie anarchii, by móc ją grabić bez przeszkód. To kler katolicki wychowywał polską młodzież, zaszczepiał jej fanatyzm katolicki, kołtuństwo i anarchię. To kler katolicki doprowadził do upadku Polskę. Najwięksi zdrajcy w historii to m.in. kardynał Radziejowski, biskupi: św. Stanisław, Kossakowski, Massalski, Młodziejowski, Ostrowski, Trzebicki. Cywilni zdrajcy: Hieronim Radziejowski, Adam Poniński, Ksawery Branicki, Szczęsny Potocki i inni byli wychowankami szkół katolickich, w ogromnej większości jezuickich. To kler siał nietolerancję, pogardę. Efekt tego katolickiego ogłupiania był taki, że Polska od połowy XVII wieku nie wniosła do kultury europejskiej kompletnie nic, nie mówiąc o nauce, zlikwidowanej zupełnie, wyciętej równo z trawą.
Wydarto kościołowi edukację właściwie przypadkiem: papież w 1773 roku skasował zakon jezuitów. Z dnia na dzień w polskiej oświacie powstała pustka. Wykorzystał to król Stanisław August i doprowadził do powołania przez sejm Komisji Edukacji Narodowej. Dzieło to jednak cofnęła targowica, która w 1792 roku zwróciła edukację kościołowi. Trochę tego ziarna jednak wykiełkowało, mimo wysiłków kleru, by wszelką wolną myśl wytępić.
Odrębna kwestia to oświata ludu. Nawet Komisja Edukacji Narodowej nie zrobiła tu wiele, bo nie zajmowali się nią jezuici, ale proboszczowie, a w praktyce organiści, często niepiśmienni. Katolicki program nauczania dla ludu, to wkuwanie na pamięć katechizmu i śpiew kościelny. Jedynym awansem społecznym dla przywiązanego do ziemi pańszczyźnianego chłopa była ministrantura, potem stanowisko kościelnego lub organisty. Polski robotnik potrafił wykonać tylko prace proste, a na stanowiska techniczne sprowadzano Niemców, Czechów, nawet Holendrów, niemal zawsze ewangelików. Zaś o edukacji dziewcząt nie było w ogóle mowy ! Trudno się dziwić, że polscy emigranci do USA w XIX w., ogłupieni przez kler analfabeci, zapracowali na słynne “Polish jokes”.
Dlatego budzi przerażenie, że mimo tych doświadczeń ponownie wpuszczono kościół do szkół. W dodatku kler coraz śmielej sobie poczyna, co wyraźnie widać w dzisiejszej Polsce.

Równocześnie kler praktycznie nie płacił podatków, nawet na obronę Polski. Wysilał się tylko czasem na subsidium charitativum, czyli podatek dobrowolny. Zawsze były to ochłapy. W roku 1775 ( już po I rozbiorze ) kościól zaczął płacić 600 tys. zł rocznie. Zmusił ich do tego… rosyjski ambasador Stackelberg !
Tu ukazała się bezmyślność kleru. Pazerność odjęła mu rozum: skarby jakie sobie nagromadził zagrabili mu w czasie potopu Szwedzi. Owo doświadczenie niczego go nie nauczyło. Nachapał się ponownie, ale nadal nie chciał płacić podatków i… znów został obrabowany podczas III wojny północnej przez Szwedów, Rosjan i Sasów.
Kler znowu zabrał się do wyłudzania pieniędzy od ogłupionych Polaków, nachapał się i… – dwie lekcje powinny wystarczyć. Ale przecież toż to kościół katolicki, to i trzeci raz go oskubali – tym razem zaborcy. Potem jeszcze bolszewicy i hitlerowcy i w końcu komuniści polscy. Ale kler nadal cieszy się przywilejami podatkowymi jak nigdy dotąd. Mało tego – kościół jest jedynym podmiotem na który można przekazać darowiznę w nielimitowanej kwocie ! Aktualnie będzie mógł robić dobry biznes na polskiej ziemi. No cóż, kolejna powtórka z historii ! A wszystko kosztem przeciętnego obywatela. Czy i tym razem Polak będzie przed szkodą głupi ?

________________________________________________
 
 
Jachu 
cichy,pokorny

Pomógł: 445 razy
Wiek: 90
Dołączył: 09 Lis 2008
Posty: 10727
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2016-04-09, 18:08   

Anna01 napisał/a:
Wiadomo, że Jezus nie handlował.
KRK, to przede wszystkim dobrze prosperująca od wieków [b]instytucja, która na wierze zwykłych bogobojnych ludzi i na samym Bogu - zbudowała swoje imperium.
Teraz do Polski wracają złote czasy KRK ..... władza wspiera instytucję KRK, a KRK w zamian wspiera ludzi władzy, a wszystko znowu budowane na wierze zwykłych otumanianych ludzi !
Nie ma tu miejsca na Boga, ani nie o Boga chodzi ! KRK chodzi o kasę, a rządzącym obecnie o sycenie się władzą i niszczeniem "wrogów" i w końcu zniszczeniem Polski. Może, to mocne słowa, ale dla mnie to jakiś sabotaż.


No wiesz Aniu !!! :aaa: Chcesz likwidacji swego Forum ??? :mysli:
_________________
(36) Ale powiadam wam, iż z każdego słowa próżnego, które by mówili ludzie, dadzą z niego liczbę w dzień sądny; (37) Albowiem z mów twoich będziesz usprawiedliwiony, i z mów twoich będziesz osądzony. Ew. Mat.12 rozdz.
 
 
tropiciel 


Pomógł: 63 razy
Dołączył: 11 Kwi 2013
Posty: 4962
Wysłany: 2016-04-10, 19:25   

Sojusz kleru i papiestwa z rządami zaborców Polski oraz czerpanie z tego korzyści majątkowych.

Zbliżamy się do rzeczy powszechnie znanych. Rolę wyższego duchowieństwa w okresie rozbiorów dobrze opisał dr Zdzisław Mierzyński w "Wybranych żywotach książąt Kościoła (" Książka i Wiedza", Warszawa. 1949 r. ). Jest tam mowa o prymasie Władysławie Łubieńskim, biskupie Młodziejowskim, prymasie Ostrowskim, arcybiskupie Podoskim, biskupie Massalskim i wielu innych zdrajcach, którzy pobierali stały żołd z kasy obcych ambasad za zdradę ojczyzny.

Brat króla, prymas Michał Poniatowski, był szpiegiem króla pruskiego, a w roku 1794 wysłał list do oblegającego Warszawę królewicza pruskiego z podaniem sposobów, jak należy uderzyć na Warszawę, żeby najłatwiej ją zdobyć. List został przejęty i prymas w obawie przed szubienicą otruł się.
W tym samym roku 1794 Kiliński przejął list biskupa Kossakowskiego do ambasadora Igelströma, w którym ów płatny zdrajca podawał Igelströmowi plan wymordowania Polaków kartaczami w kościołach. Kiedy go na rozprawie sądowej pytano, dlaczego w Grodnie podpisał rozbiór kraju, biskup Kossakowski odparł: "Dlategom podpisał, abym pieniądze wziął ..." A gdy go sędzia zapytał, co ma na swoją obronę, biskup odpowiedział bezczelnie: "Iż osoba każdego biskupa święta jest i nietykalna". Ta "święta i nietykalna", rozkładająca się od choroby wenerycznej osoba biskupa została powieszona publicznie w maju 1794 r., mimo, że nuncjusz Litta domagał się zaczekania na odpowiedź papieża Piusa VI, czy zgadza się na zdjęcie święceń ze zdrajcy.

Natomiast interwencja tegoż nuncjusza w sprawie biskupa Skarszewskiego odniosła skutek. 11 września 1794 r. Sąd Kryminalny Wojskowy -wydał wyrok na "pełnego bezdennej chciwości" biskupa Wojciecha Skarszewskiego, uznając go winnym zdrady ojczyzny i skazując go "na karę śmierci przez szubienicę publiczną" . W sprawie skazanego biskupa interweniowali u Kościuszki: król, dwie kochanki biskupa i nuncjusz papieski Litta. O interwencji nuncjusza pisała wówczas "Gazeta Rządowa" (nr 73): "Ksiądz Nuncjusz Stolicy Apostolskiej udał się do Najwyższego Naczelnika i rozpościerającżale przekładał, jak ten ubolewa, że liczne ukarania za zbrodnie przeciw narodowi zwłaszcza na biskupów padają i że w ich osobachprześladowaniereligii upatrywać będzie; zatem Najwyższy Naczelnik... potwierdzając we wszystkim dekret sprawiedliwy Sądu Kryminalnego Wojskowego względem księdza Skarszewskiego karę śmierci tylko na wieczne więzienie przemienił".
Ułaskawienie zdrajcy pod presją nuncjusza Litty wywołało wśród powstańców warszawskich wielkie oburzenie na Kościuszkę. Na znak protestu cały komplet sędziowski podał się do dymisji. Wtedy Kościuszko napisał do prezesa sądu list z usprawiedliwieniem: "Zważywszy, że zupełne odrzucenie próśb papieża mogłoby ściągnąć ze strony onego kroki (ekskomunikę A. N.), które w ludziach pełnych jeszcze przesądu i ciemnym po prowincjach pospólstwie mogłyby sprawić wrażenie niebezpieczne w skutkach dla powstania naszego ... aprobując dekret we wszystkich punktach karę śmierci na wieczne i ścisłe więzienie przemieniam".

Prawie zawsze papieże występowali w obronie zdrajców biskupów, chroniąc ich przed zasłużona karą za zdradę argumentem, że osoba biskupa — mimo popełnienie największych zbrodni — jest święta i nietykalna, stoi ponad prawem państwowym, a władzy państwowej, która karze biskupa za zdradę, grozili ekskomuniką. Patrioci polscy byli stale pod groźbą ekskomuniki i Kościuszko wcale nie ocalił powstania tym, że się przeląkł gróźb nuncjusza.
Klęska powstania kościuszkowskiego zmieniła "wieczne" więzienie biskupa — zdrajcy na kilkutygodniowy areszt. Zaborcy wynagrodzili Skarszewskiemu jego usługi. Wrócił na biskupstwo chełmskie, a w roku 1805 papież mianował zdrajcę, który dzięki interwencji nuncjusza uniknął zasłużonej szubienicy, biskupem lubelskim. Na stanowisku tym biskup Skarszewski denuncjował przed zaborcami patriotów polskich, a w roku 1824 został prymasem Kongresowego Królestwa Polskiego. Był to policzek wymierzony społeczeństwu polskiemu ( przez papieża Leona XII ), gdy na czele kleru katolickiego w Polsce postawiono zdrajcę sądownie skazanego na szubienicę l Zresztą wkrótce naród polski miał otrzymać od papieży jeszcze siarczystsze policzki.

Po powstaniu listopadowym pisał papież Grzegorz XVI w liście ( breve ) do kleru polskiego z 9 czerwca 1832 roku: "Dowiedzieliśmy się o okropnym nieszczęściu, w jakie to kwitnące królestwo (Polska) pogrążyło się w ostatnim roku; jednocześnie dowiedzieliśmy się, że to nieszczęście zostało spowodowane przez intrygi wichrzycieli, którzy ... podnieśli się przeciwko władzy prawowitych monarchów [ to znaczy cara ] i pogrążyli w przepaść swą ojczyznę łamiąc wszystkie więzy prawowitego posłuszeństwa ... Posłuszeństwo wobec ustanowionej przez Boga władzy jest zasadą niezmienną i nie można się od niego uchylać, chyba że ta władza gwałciłaby prawa boskie i Kościoła [ na przykład nie płaciła dziesięcin, świętopietrza itd.]. Niech każdy człowiek, mówi apostoł, będzie posłuszny ustanowionej władzy, ponieważ nie ma władzy, która nie byłaby od Boga. Otóż władze istniejące są ustanowione przez Boga.. Przypominając wam te zasady, czcigodni bracia [ duchowni katoliccy ]... jesteśmy przekonam, że będziecie je gorliwie rozpowszechniali... Wasz wielkoduszny car Rosji przyjmie was z dobrocią i usłucha naszych wystąpień i próśb w interesie religii katolickiej, którą zawsze obiecywał się opiekować w swoim królestwie" (Juliusz Górecki, "Rzym a Polska", Warszawa 1936, str. 142—145). Te piękne zasady powtórzył Grzegorz XVI jeszcze raz w encyklice z 15 sierpnia 1832.

W tym samym duchu utrzymany jest list papieża Grzegorza XVI do biskupa Wojtarowicza z dnia 27 lutego 1846: "Dowiedzieliśmy się z wielką przykrością, że w kraju podległym Nam bardzo drogiemu Synowi Cesarzowi Austrii... przedsięwzięto szkaradny spisek przeciw Najwyższej Władzy Najjaśniejszego Władcy... który się dobrze zasłużył Świętej Stolicy, który podtrzymuje religię katolicką w swych państwach.... Przesyłamy ci ten list, byś uczył swe owieczki z gorliwością większą świętej nauki posłuszeństwa, które poddani winni stanowczo Najwyższej Władzy, według nauki świętego Pawła i nakazu samego boskiego Pana Pasterzy ... nie przestań nigdy upominać swego kleru, aby on pamiętał o swym powołaniu i... by czynił wszystkie wysiłki, aby odwieść chrześcijan tak słowem, jak przykładem od tych spisków zdradzieckich [ to znaczy od dążenia do niepodległości]... i by ich uczył, że wszelka władza od Boga pochodzi".
Pismem z dnia 22 kwietnia 1863 r. papież Pius IX składa carowi Aleksandrowi II konkretną ofertę. "Dobrze jest przypomnieć — pisał papież — że Stolica Apostolska... nigdy nie uchybia w najdelikatniejszych względach wobec rządu Waszej Wysokości i Jego dostojnych poprzedników... Niech nasza władza apostolska z powrotem otrzyma swój zbawienny wpływ na poddanych katolickich .. niech kler otoczy swoim wpływem naukę i kierunek ludu ... a wówczas Wasza Wysokość przekona się, że główne przyczyny ciągłych zamieszań politycznych w Polsce leżały w ucisku religijnym ... w poniżeniu pasterzy ... Wszystko co Wasza Wysokość uczyni dla spokoju Kościoła i honoru naszej świętej religii, odwróci się na korzyść państwa (caratu, A. N.)... rozciągając nad Kościołem zdecydowaną opiekę, Wasza Wysokość będzie mogła liczyć na szacunek i wierność całego narodu polskiego".

Podobnie w roku 1905 papież Leon XIII ściskając i błogosławiąc drugiego kata narodu polskiego, cesarza Wilhelma II, złożył mu następujące przyrzeczenie: "Przyrzekam Waszej Cesarskiej Mości imieniem wszystkich jego poddanych katolickiego wyznania wszystkich szczepów i wszystkich stanów, iż będą zawsze wiernymi poddanymi cesarza niemieckiego i króla pruskiego".
Nie trzeba dodawać, że ani Piusa IX, ani Leona XIII nikt nie upoważniał do składania przyrzeczeń wierności zaborcom Polski. Do wysługiwania się zaborcom papieże mogli skłonić jedynie niektórych biskupów i arcybiskupów, takich jak Skarszewski, Wojtarowicz, Ledóchowski, Stablewski, Bilczewski, Likowski czy Kakowski. Biskupi ci i arcybiskupi swoją działalnością antynarodową sami stawiali się poza nawiasem narodu. Wysługiwanie się arcybiskupa Ledóchowskiego kanclerzowi Bismarckowi nie uchroniło go przed więzieniem, ponieważ Bismarck wolał mieć na stanowisku prymasa ( arcybiskupa gnieźnieńskiego ) Niemca, księdza Juliusza Dindera, który odtąd germanizował ludność polską z woli i nominacji papieża. Tępiciela polskości, kanclerza Bismarcka, mianował papież Leon XIII rycerzem Orderu Chrystusowego przesyłając mu insygnia z diamentów z serdecznym listem.

Stosunki papieży z reakcyjnymi rządami zaborców Polski były jak najlepsze. Rzecz znamienna, tam gdzie panowała najskrajniejsza reakcja, tam kościół doznawał łagodnego traktowania i opieki troskliwej. Oczywiście takie postępowanie państwa było podyktowane względami politycznym.
Z Austrią zawarło papiestwo konkordat jeszcze w roku 1855, z prawosławnym carem Aleksandrem IIIwroku 1882; w 1880 roku Leon XIII wyraził zgodę "na deklarację lojalności duchownych względem rządu" pruskiego ( Loeffler : "Dzieje Papieży", str. 592 ), a od roku 1882 przebywał już stały poseł pruski przy Watykanie. W roku 1888 Wilhelm I przesłał Leonowi XIII drogocenną mitrę z serdecznymi życzeniami, a "Norddeutsche Allgemeine Zeitung" podkreślała, że, papież wykazał wielkie zrozumienie dla potrzeb państwowych Niemiec" [ to znaczy dla germańskiego ,,Drang nach Osten") — pisze Loeffler :"Dzieje papieży", str. 593.

Z tych trzech politycznych sojuszów papiestwa z trzema reakcyjnymi rządami zaborców wynikał konsekwentnie papieski nakaz trójlojalizmu powtarzany Polakom. O obowiązku posłuszeństwa wszystkim trzem zaborcom jednocześnie przypomniał Leon XIII biskupom polskim encykliką z 19 marca 1894 roku:
"PPoddani winni panującym okazywać cześć i wierność, tudzież jako Bogu przez ludzi królującemu, uległość nie tylko dla gniewu, ale też dla sumienia... poddani powinni się stosować święcie do przepisów państwa... w wierze świętej czerpiąc podnietę do wierności względem Państwa i monarchów .. Wy, corosyjskiemupodlegacie berłu ... nie przestańcie wytężać usiłowań nad utrwaleniem wśród kleru i ogółu poszanowania dla zwierzchności i przestrzegania karności publicznej. Wy, którzy podlegacie przesławnemu domowiHabsburskiemu,miejcie na baczeniu, ile zawdzięczacie Dostojnemu Cesarzowi w najwyższym stopniu do wiary przodków przywiązanemu. Udowadniajcie tedy z każdym dniem jawniej swoją względem niego wierność i pełną wdzięczności u l e g ł o ś ć ... Wam, którzy zamieszkujecie prowincję Poznańską i Gnieźnieńską, zalecamy ufność w wielkoduszną sprawiedliwośćCesarza(Niemieckiego, A. N.), o jego bowiem względem was przychylności i życzliwym usposobieniu osobiście od niego samego powzięliśmy wiadomość"

Konsekwencją wezwania papieża Leona XIII do trójlojalizmu były z chwilą wybuchu pierwszej wojny światowej wezwania biskupów do umierania za interesy zaborców
. Tej misji podjęli się m. in. arcybiskup Galicji ks. J.Bilczewski w odezwie z 4 sierpnia 1914 roku i biskup E. Likowski w liście do diecezji gnieźnieńsko-poznańskiej z dnia 9 sierpnia 1914 roku. Ten ostatni zwracając się do polskich kobiet, do matek, żon i sióstr żołnierzy wcielonych przemocą do zaborczego wojska, uprzedzał, że "niejeden z nich [ tzn. żołnierzy polskich ] swe życie w ofierze położy", ale niech się pocieszą, bo sprawa Niemiec jest "sprawą sprawiedliwą". "Wiemy — mówił biskup Likowski — że [ w społeczeństwie polskim] nigdy nie wymarło poczucie obowiązku posłuszeństwa wobec władzy z woli Bożej nad nim postanowionej".
Wezwania biskupów do umierania za interesy Niemiec i Austrii, za interesy zaborców, wrogów Polski, były logiczną nieuchronną konsekwencją encykliki Leona XIII z 19 marca 1894, której istotną treść powtórzył Pius X encykliką z 3 grudnia 1905 roku słowami: "Poddanych obowiązuje cześć i wierność swoim książętom tak jak Bogu".

_________________________________________________
 
 
RM 

Wyznanie: Unitarianizm jest błędem
Pomógł: 157 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 3259
Wysłany: 2016-04-11, 21:05   

Przeczytałem te demagogiczne i manipulacyjne posty Tropiciela. Konieczne jest uzupełnienie tego jadowitego tekstu pewną dozą odtrutki.
Jezus mówił o powinności człowieka wobec Boga, ale i wobec cesarza. Kościół Katolicki w Polsce spełnia akurat obie te funkcje. Pomijam kwestie związane z Bogiem, bo nie są one treścią tego tematu, a skupię się na kwestiach cesarskich.

Niezależnie od zdania mojego, czy kogoś innego, Polska jest krajem katolickim, a katolicyzm jest połączony wprost z polską racją stanu. Kto tego nie rozumie ten kiep.
Do rzeczy.
Od momentu, kiedy polscy woje wygrali pod Grunwaldem, śpiewając "Bogurodzicę", Polska i Katolicyzm stały się niemal tożsame. Zanim ktoś spróbuje naruszyć ten związek, powinien zastanowić się nad odpowiedzią, co będzie potem. Rzeczywistość polityczna, ekonomiczna i społeczna, nie znosi pustki, zatem każde puste miejsce na tej scenie, które się pojawi, zostanie natychmiast zapełnione. A przez kogo miałoby być zapełnione miejsce po Kościele Katolickim? Może Żydzi mają chętkę?
Właśnie widzimy, a niewiele brakowało i POpaprańcy załatwiliby nam gości, w postaci islamskich darmozjadów. To, że ich tu nie ma wynika tylko i jedynie z faktu, że Polska jest katolicka. Więc jako obywatel tego kraju, mogę mieć swoje anse do Kościoła Katolickiego, ale nie pozwolę żadnej obcej przybłędzie opluwać Kościoła Katolickiego.
W interesie Polaków jest aby Kościół Katolicki był formacją narodową, silną i niezależną. Dlatego Kościół Katolicki powinien mieć wpływy ekonomiczne, a to obejmuje posiadanie ziemi. Polacy powinni pozytywnie patrzeć na takie formacje, jak Młodzież Wszechpolska, bo tam odradza się myślenie narodowe, a co za tym postępuje - poczucie wspólnoty.

Nie wolno jest pozwalać żadnym obcym manipulantom i wrogom, na opluwanie Kościoła Katolickiego, bo katolicyzm rozumiany w sensie narodowym i społecznym jest siłą i ostoją Polski. To jest gniazdo, którego należy bronić aż do końca. Nawet jeśli w tym Kościele dzieją się rzeczy niewłaściwe, to należy dążyć do ich naprawiania i korygowania, ale bez naruszania polskiej racji stanu, a ta jest w narodowym katolicyzmie. I jak napisałem kiep, kto tego nie rozumie.
 
 
nesto 


Wyznanie: deizm
Pomógł: 174 razy
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 4212
Skąd: były katolik
Wysłany: 2016-04-11, 21:13   

RM napisał/a:
e wolno jest pozwalać żadnym obcym manipulantom i wrogom, na opluwanie Kościoła Katolickiego, bo katolicyzm rozumiany w sensie narodowym i społecznym jest siłą i ostoją Polski. To jest gniazdo, którego należy bronić aż do końca. Nawet jeśli w tym Kościele dzieją się rzeczy niewłaściwe, to należy dążyć do ich naprawiania i korygowania, ale bez naruszania polskiej racji stanu, a ta jest w narodowym katolicyzmie. I jak napisałem kiep, kto tego nie rozumie.

Jak świnia idąca na rzeź. Chwali swojego pana, bo jest ostoją jej koryta...
_________________
Krowy będą się źrebili, kobyły cielili, owieczki prosili, chłop z chłopem spać będzie, baba z babą, wilki latać będą, bociany pływać, słońce wzejdzie na zachodzie, a zajdzie na wschodzie!
 
 
RM 

Wyznanie: Unitarianizm jest błędem
Pomógł: 157 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 3259
Wysłany: 2016-04-11, 21:29   

Dokładnie tak Nesto i tylko po to, aby nie lizać czyjejś świeżo wypróżnionej dupy, ale jeść z własnego koryta.
NIE BĘDĘ NA FORUM TOLEROWAĆ OBSCENICZNYCH WYPOWIEDZI ! :evil:
NALEŻNY CI SIĘ WARN KU PRZESTRODZE !Anna01
Ostatnio zmieniony przez Anna01 2016-04-12, 10:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 13