Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność. (List do Galatów 5:21-22)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Czy pierwsi chrześcijanie głosili od domu do domu?
Autor Wiadomość
mirek
Gość
Wysłany: 2006-05-26, 16:24   

diakonos,

czy ty widzisz w czymś problem? Nie wierzę, że nigdy nie widziałeś grupek chrześcijan głoszących ewangelię w parkach czy na placach! Sam osobiście byłem parę tygodni temu z grupką chrześcijan w miejscowości BAD WÖRISHOFEN, gdzie spiewalismy pieśni o Chrystusie i opowiadaliśmy historie biblijne. W taki sposób głosi ewangelię o naszym Panu większość chrześcijan. I gwarantuję Ci, że mają lepsze efekty niż Świadkowie Jehowy. Aha, i godzin za taki sposób głoszenia, zgodny zresztą z metodami pierwszych chrześcijan z pierwszego wieku naszej ery, nigdzie nie raportowaliśmy!
 
 
seboos_xavera
Gość
Wysłany: 2006-05-26, 16:24   

skoro mamy tak "kiepskie efekty" to dlaczego nas jest 7 milionów a o grupkach, które tak robią jak napisałeś- prawie nikt o nich nie słyszy ani nie widuje?
 
 
Yarpen_Zirgin
Gość
Wysłany: 2006-05-26, 16:25   

diakonos napisał/a:
Yarpen, na jakim Ty świecie żyjesz? Politycy to zupełni coś innego. Oni, bowiem czynią to raz na 4 lata, a to zupełnie zmienia postać rzeczy.


Wcale nie zmienia, ponieważ mówia publicznie. Nie łażą od domu do domu.

Cytat:
Po za tym każdy obywatel wie, kiedy są wybory do Parlamentu, ich wiece wyborcze nie powstają tak jak grzyby po deszczu – musza mieć zgodę od władz miasta na zorganizowanie wiecu czy obecnie modniejszego happening’u wyborczego. Wyobrażasz sobie, że nagle śJ będą coś takiego tworzyć?


A niby dlaczego nie? To doskonała forma głoszenia Słowa Bożego.

Cytat:
Jaka władza pozwoliłaby nam organizować codziennie takie zgromadzenia „na placach”, centrach handlowych itd.? Żadna by na to nie wyraziła zgody.


Nie prorokuj co by zrobiła władza, tylko idź i się przekonaj, czy wyda zezwolenie.
Jak nie wyda, to dopiero wtedy narzekaj.

Cytat:
A nawet jeśliby zezwoliła, to uważasz, że ludzie by nie uważali nas i Słowo Boże, które głosimy za delikatnie mówiąc „dziwne”, gdyby w jednym miejscu po drugim i to codziennie były takie "wiece śJ"?


Sądzę, że uważali by to za bardziej normalne niż chodzenie po domach.
 
 
seboos_xavera
Gość
Wysłany: 2006-05-26, 16:26   

aha a jak niby mamy dotrzec do wszystkich ludzi?.... nie wszyscy byliby wtedy w tym "publicznym miejscu"...... masa osób nigdy by sie o tym nie dowiedziała :/
 
 
diakonos
Gość
Wysłany: 2006-05-26, 16:26   

Yarpen masz poważne problemy z wyobraźnią. Czy nie potrafisz dostrzec kolosalnej różnicy między „co 4 lata”, a „codziennie”, że piszesz:
Cytat:
Wcale nie zmienia, ponieważ mówia publicznie. Nie łażą od domu do domu.
Widzę zresztą, że temat bardzo ciebie intryguje, bo bardzo dosadnie wyrażasz się na ten temat, gdyż wyrażenie, które zastosowałeś „łażą” w opcji do „chodzą” brzmi bardzo agresywnie i niekulturalnie. Osoba na poziomie, nie używa takich określeń w stosunku do czyichś wierzeń – trochę tolerancji.
A tak na marginesie to myślę, że moderatorzy i administratorzy powinni się tym zająć, jeśli na forum dochodzi do takich zachowań.

Dalej piszesz odnoście głoszenia publicznego:
Cytat:
A niby dlaczego nie? To doskonała forma głoszenia Słowa Bożego.
Jeśli odnosisz to do tego, że głosić należy raz na „4 lata” to nie wydaje mi się, że jest to „doskonała forma”.

Co do codziennego głoszenia publicznego (zezwolenia na to władzy):
Cytat:
Nie prorokuj co by zrobiła władza, tylko idź i się przekonaj, czy wyda zezwolenie.
Jak nie wyda, to dopiero wtedy narzekaj.
Ja nie narzekam, to Ty to czynisz w stosunku do głoszenia „od domu do domu”. A wystarczy mieć trochę wyobraźni i można samemu odpowiedzieć sobie na to zadane sobie pytanie (czy pozwolą) – raz na 4 lata – pewnie TAK, ale codziennie – na pewno NIE.

Publiczne głoszenie „bardziej normalne”?
Cytat:
Sądzę, że uważali by to za bardziej normalne niż chodzenie po domach.
Gdyby codziennie w mieście widzieli jakieś sto osób głoszące Słowo Boże za pomocom różnych megafonów (albo bez ich udziału), uznaliby to za normalne? Chyba tylko „zdrowi inaczej”...

Mamy głosić na świadectwo, dlatego każdy ma mieć sposobność zareagowania na to orędzie, a może to uczynić, jeśli to my do niego pójdziemy, a nie on nas znajdzie „na placach”
seboos_xavera napisał/a:
aha a jak niby mamy dotrzec do wszystkich ludzi?.... nie wszyscy byliby wtedy w tym "publicznym miejscu"...... masa osób nigdy by sie o tym nie dowiedziała :/
 
 
Yarpen_Zirgin
Gość
Wysłany: 2006-05-26, 16:26   

diakonos napisał/a:
Yarpen masz poważne problemy z wyobraźnią. Czy nie potrafisz dostrzec kolosalnej różnicy między „co 4 lata”, a „codziennie”, że piszesz:


Nie widzę "kolosalnej różnicy" między publicznym głoszeniem poglądów politycznych a głoszeniem Ewangelii.

(ciacho)
Myślę, ze zamiast rozwodzić się nad słowem, którego użyłem, powinieneś się skupić na tresci.

Cytat:
Jeśli odnosisz to do tego, że głosić należy raz na „4 lata” to nie wydaje mi się, że jest to „doskonała forma”.


Nie. Odnoszę sie do przemawiania publicznego do tłumów, a nie tego, ze raz na 4 lata.

Cytat:
Ja nie narzekam, to Ty to czynisz w stosunku do głoszenia „od domu do domu”. A wystarczy mieć trochę wyobraźni i można samemu odpowiedzieć sobie na to zadane sobie pytanie (czy pozwolą) – raz na 4 lata – pewnie TAK, ale codziennie – na pewno NIE.


Jakoś moja wyobraźnia mi podpowiada, ze nalepiej najpierw sprawdzić w praktyce, a potem sie wypowiadać co zrobi władza. Teoretyzowanie jest dobre tylko wtedy, kiedy istnieją przesłanki przemawiajace za określonymi wnioskami. W tej kwestii nie widzę przesłanek przemawiajacych za wnioskiem, ze władza odmówi zezwolenia na codzienne wystąpienia celem głoszenia Ewangelii.

Cytat:
Publiczne głoszenie „bardziej normalne”?
Gdyby codziennie w mieście widzieli jakieś sto osób głoszące Słowo Boże za pomocom różnych megafonów (albo bez ich udziału), uznaliby to za normalne? Chyba tylko „zdrowi inaczej”...


W tym kraju 30 tys osób codziennie głosi słowo Boże w miejscach, do których każdy moze wejść. Ba, czyni to w określonych godzinach, tak że każdy moze sobie dopasować termin, w którym będzie tego głoszenia słuchał. Jakoś nikt nie uznaje ich zachowania za nienormalne...

Cytat:
Mamy głosić na świadectwo, dlatego każdy ma mieć sposobność zareagowania na to orędzie, a może to uczynić, jeśli to my do niego pójdziemy, a nie on nas znajdzie „na placach”


Ty popatrz, musisz cofnąć sie w czasie i powiedzieć apostołom, ze źle czynili nie idąc bezpośrednio do ludzi, ale nauczając ich w sposób publiczny na placach i gromadząc chętnych w wybranych domach...
 
 
diakonos
Gość
Wysłany: 2006-05-26, 16:26   

Yarpen_Zirgin napisał/a:
Myślę, ze zamiast rozwodzić się nad słowem, którego użyłem, powinieneś się skupić na tresci.
Ja się nad słowem nie rozwodzę, tylko wykazuję Tobie, jaki kardynalny błąd popełniasz wyrażając się z taką niechęcią do pełnienia przez innych „świętej służby”.

Nie muszę prosić władzy o takie pozwolenie, bo wiem, że choć dla jednej, dwóch osób wydaliby zgodę, ale jest niemal pewne, że dla ok. 125 tysięcy śJ w Polsce takiej zgody by nie wydano.
Dalej napisałeś:
Cytat:
W tym kraju 30 tys osób codziennie głosi słowo Boże w miejscach, do których każdy moze wejść. Ba, czyni to w określonych godzinach, tak że każdy moze sobie dopasować termin, w którym będzie tego głoszenia słuchał. Jakoś nikt nie uznaje ich zachowania za nienormalne...
Czy to o czym piszesz to głoszenie „na placach”?! na pewno nie! Mówisz tu o kościołach, które choć są miejscami publicznymi, tak jak i Sale Królestwa ŚJ, to jednak nie są placami, ani parkami itd.. Czy nie widzisz tej różnicy?

O apostołach ....
Cytat:
Ty popatrz, musisz cofnąć sie w czasie i powiedzieć apostołom, ze źle czynili nie idąc bezpośrednio do ludzi, ale nauczając ich w sposób publiczny na placach i gromadząc chętnych w wybranych domach...
Wiesz przecież, że w czasy biblijne nieco różniły się od dzisiejszych, ludzie koncentrowali się na forach, czyli rynkach i nikogo nie dziwiło to, że ktoś do nich publicznie przemawia, popularne w tamtych czasach był szkoły oratoryjne (chyba nie musze wyjaśnić tego określenia), gdzie właśnie tego uczono. Nie było to wówczas niczym niezwykłym, dziś byłoby to „dziwowisko”.
 
 
mirek
Gość
Wysłany: 2006-05-26, 16:27   

Ja uważam, że każda forma głoszenia jest dobra, nawet ta preferowana przez Świadków Jehowy - od domu do domu (pomijając kwestię prawdziwości religii). Świadkowie Jehowy powinni jednak zwrócic uwagę na pewne rzeczy:

1) nie wolno wprowadzać w błąd mówiąc ludziom na swoim terenie, że taką samą metodą głosili pierwsi chrześcijanie i że Jezus tak nakazał
2) przywódcy Strażnicy nie powinni mówić, iż głoszenie od domu do domu przez każdego członka organizacji jest konieczne do zbawienia
3) nie rozumiem też dlaczego miałbym zapisywać i raportować ilość godzin spędzonych w służbie kaznodziejskiej skoro czynię to samowolnie dla Boga. Wygląda to trochę jak kontrola każdego Świadka Jehowy, czy wywiązuje się ze swoich obowiązków głosiciela.

Sam apostoł Paweł pisał:

1Kor 12:28-30 Bw „A Bóg ustanowił w kościele najpierw apostołów, po wtóre proroków, po trzecie nauczycieli, następnie moc czynienia cudów, potem dary uzdrawiania, niesienia pomocy, kierowania, różne języki.(29) Czy wszyscy są apostołami? Czy wszyscy prorokami? Czy wszyscy nauczycielami? Czy wszyscy mają moc czynienia cudów?(30) Czy wszyscy mają dary uzdrawiania? Czy wszyscy mówią językami? Czy wszyscy je wykładają?”

Ef 4:11 Bw „I On ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a innych pasterzami i nauczycielami,”

widać więc, iż wśród pierwszych chrześcijan nie wszyscy zajmowali się głoszeniem ewangelii. W całym Piśmie Świętym nie znajdziemy też żadnej wzmianki o tym, jakoby pierwsi chrześcijanie zapisywali skrupulatnie każdą godzinę spędzoną na głoszeniu Dobrej Nowiny!
 
 
diakonos
Gość
Wysłany: 2006-05-26, 16:27   

Do punktu 1. nie będę się odnosił, bo odpowiedzią jest ten cały temat.

Co do kolejnych to:
Przewijający się już werset w tej dyskusji z Ew. Mateusza 24:14 i 28:19,20 wyraźnie mówią o głoszeniu „po całej zamieszkanej ziemi” i by „czynić uczniów”. Czy tym miała zajmować się określona grupa chrześcijan? Nic na to nie wskazuje. Przytoczone przez Mirka słowa Biblii z 1Kor 12:28-30 warto poszerzyć o kontekst wersetów od 18:
Cytat:
Bóg umieścił członki w ciele, każdy z nich tak, Jak mu się spodobało. Gdyby wszystkie były jednym członkiem, gdzie byłoby ciało? Teraz zaś są one wieloma członkami, lecz jednym ciałem. Oko nie może powiedzieć ręce: "Nie Potrzebuję cię"; a znowu głowa nie może powiedzieć stopom: "Nie potrzebuję was". Ale o ileż bardziej jest tak, że te członki ciała, które wydają się słabsze, są niezbędne(...) tak by nie było rozdźwięku w ciele, lecz by jego członki jednakowo troszczyły się o siebie nawzajem. (...) A wy jesteście ciałem Chrystusa, z osobna zaś - członkami. I Bóg tych umieścił w zborze: po pierwsze apostołów, po drugie proroków. po trzecie nauczycieli; potem potężne dzieła, potem dary uzdrawiania pomocne usługi, zdolności kierowania, różne języki. Czyż wszyscy są apostołami? Czyż wszyscy są prorokami? Czyż wszyscy są nauczycielami? Czyż wszyscy dokonują potężnych dzieł? Czyż wszyscy mają dary uzdrawiania? Czyż wszyscy mówią językami? Czyż wszyscy są tłumaczami? Ale wciąż gorliwie zabiegajcie o większe dary. A ja ukazuję wam wspanialszą drogę.
Jaką sprawę porusza tu apostoł? Zwraca się do swoich braci w Koryncie by ich umocnić w wierze i zapewnić, że wszyscy mimo swoich słabości i ograniczeń jesteśmy wiele warci w oczach Boga. Nawet jeśli uważamy, że nie umiemy głosić. Ale Paweł nie mówi tu o tym, że Ci, którzy tak uwarzą, że nadają się na nauczycieli mają nauczać, ci co prorokować – prorokować, gdyż sam mówi wcześniej (4-11):
Cytat:
Są bowiem rozmaite rodzaje darów, ale ten sam duch; i są rozmaite rodzaje usługiwań, lecz ten sam Pan; i są rozmaite rodzaje działań, lecz ten sam Bóg, który we wszystkich dokonuje wszelkich działań. Ale każdemu dano w pożytecznym Celu przejaw ducha. Na przykład jednemu jest dana poprzez ducha mowa mądrości, drugiemu mowa poznania według tego samego ducha, innemu wiara przez tego samego ducha, innemu dary uzdrawiania przez tego jednego ducha, jeszcze innemu działania potężnych czynów, innemu prorokowanie, innemu rozeznawanie natchnionych wypowiedzi, innemu różne języki, a innemu tłumaczenie języków. Ale wszystkich tych działań dokonuje jeden i ten sam duch, udzielając każdemu z osobna, jak chce.
Chodzi, o to, że każdy z nas w jakiejś dziedzinie jest lepszy, a w innej słabszy, ale nie znaczy to, że ktoś np.: nie przejawia „wiary” bo mu duch Boży jej nie dał, gdyż jakby mógłby należeć do „ciała Chrystusa”?! Nie mógłby.
Dalej apostoł mówi i zachęca (13:9):
Cytat:
Mamy bowiem częściowe poznanie i po części prorokujemy
Apostoł mówi w liczbie mnogiej – zarówno o sobie jak i o chrześcijanach.
A w 14 rozdziale a 1 wersecie dobitnie poleca:
Cytat:
Zabiegajcie o miłość, ale wciąż gorliwie starajcie się o dary duchowe, a zwłaszcza o to, żeby prorokować.


Inna kwestia podniesiona przez Mirka to „sprawozdania ze służby polowej”, składane przez głosicieli na ręce nadzorców zborowego studium ksiązki.
Oczywiście Bóg najlepiej wie ile, kto i co robi w dziele uświęcania Jego imienia. W Biblii także nie znajdziemy żadnej relacji o tym, że chrześcijanie coś takiego czynili. Ale wybacz Mirku, ale Biblia nie reguluje wielu spraw, np.: czy mam jeść śniadanie o dziewiątej, a może nie powinienem go jeść. Bóg dał nam zasady, np.:
Cytat:
Stale sprawdzajcie, czy trwacie w wierze (2 Kor 13:5a)
Cytat:
Ale niech każdy sprawdza, jakie jest jego dzieło (Gal 6:4)

Mamy, zatem nieustannie sprawdzać siebie. Zbór Boży został powołany po to by „głosić Dobrą Nowinę narodom” i z tego chce się wywiązać. Bóg dał „pasterzy” jak informuje powyższy cytat. Po co? Aby troszczyć się o trzodę i by przodować w tym dziele, mają tez za zadanie dbać, aby ta Nowina była głoszona „po całej zamieszkanej ziemi”. Dlatego głosiciele w zborach śJ składają sprawozdania do nadzorców grup zsk. Taki nadzorca (lub sługa) ma pełen obraz tego, jak osoby powierzone jego pieczy wywiązują się z tego przywileju i w razie czego udzielić na czas pomocy. Nie jestem tu gołosłowny, gdyż sam usługuję w charakterze sługi zborowego studium ksiązki i już nie raz mogłem pomagać moim braciom w wywiązywaniu się z tego wspaniałego przywileju, który powierzył nam Jehowa.
 
 
and
Gość
Wysłany: 2006-05-26, 16:27   

witam
zastanawiam się czy sJ głoszą jawnie czy po kryjomu.
Dlaczego? z mojego doświadczenia wiem,że do mojej żony przychodziły panie które na mój powrut do domu od razu wychodziły. Żona tłumaczyła że przyszły tylko porozmawiać. Pytanie, dlaczego nie mówiły mi w jakim celu przychodzą.
Gdy dowiedziałem się kto to jest żona tłumaczyła że mógłyb zabronić im przychodzić. Dziwne ja z każdym chętnie rozmawiam na każdy temat.
 
 
Gość

Wysłany: 2006-05-26, 16:28   

Mirku,bardzo się cieszę z twojej niesamowitej cierpliwości.A i twój sposób argumentowania jest rzeczowy i czytelny.Niestety,nie dla wszystkich.
Szanowni kuzyni ŚJ,całej tej dyskusji mogło by nie być,gdybyście na początku nie upierali się,że metoda ''od domu do domu'' jest naśladowaniem apostołów w głoszeniu Ewangelii.Kiedy Mirek przyparł was do muru prostymi i przejżystymi argumentami,które rozbijają w pył całą masę uzasadnień Strażnicowych w tym temacie,nagle próbujecie rozmydlić sprawę poprzez zwroty''co za różnica'',itp.
Temat jest prosty.
Stażnica nazywa tą metodę głoszenia biblijną i na poparcie tegoż podaje wersety,które,jak się okazuje,są tendencyjnie i celowo fałszywie przetłumaczone,czego jakoś nie chcecie zauważyć.
Wiem o co wam chodzi.Strażnica naucza,ze wszystko,co czynią ŚJ jest oparte tylko i wyłącznie na Biblii,a tu nagle się okazuje,ze tak nie jest.Znam wielu byłych ŚJ.Niektórzy byli starszymi w zborach lub starszymi obwodowymi.I nie są to obecnie ludzie rozbici duchowo i załamani,jak zawsze przedstawiacie tych,którzy od was odeszli.Normalni chrześcijanie,którzy teraz dopiero rozumieją,co to znaczy być w Chrystusie.
Doskonale wiem jak ŚJ bardzo boi się nawet pomyśleć o tym,że Strażnica mogła by napisać coś błędnego,że PNŚ może być fatalny i stronniczy,że nauki zmieniają się co parę lat.
Nie raz słyszałem opowieści jak to z tym nabijaniem godzin było.Ostatni o tym,jak chętnie odwiedzali głuchoniemą staruszkę,bo nie przeszkadzała i ''słuchała'',a godziny leciały.
Wiecie co?Mieszkałem przez 6 lat(a niektórzy i 20) w hotelu robotniczym i NIGDY ŻADEN ŚJ SIĘ TAM NIE POKAZAŁ,a mimo to znałem ich głoszenie.Więc i bez kontaktu w domu można coś usłyszeć.
Acha,.... i proszę.... nie mówcie,że studiujecie z ludźmi Biblię,bo każdy z nas wie,że tak nie jest.Zawsze studiowana jest jakaś aktualna książka.No,chyba,że się ktoś uprze,wtedy i Biblia jest studiowana.
Pamiętam moją wizytę na waszym spotkaniu w Sali Królestwa.Prowadzący w pewnym momencie powiedział;''..a teraz przystępujemy do studium Słowa Bożego''.Wszyscy odłożyli więc Biblie na bok i otworzyli najnowsze wydanie Strażnicy.Do końca spotkania NIKT nie otworzył Biblii.
Zresztą,to co potem nastąpiło było czymś tak żenującym,że aż mi było wstyd za tych niczego nie świadomych(czy aby na pewno?) ludzi.
Odpowiadali na naiwne pytania recytując z powagą równie naiwne formółki ze Strażnicy nawet nie wysilając się na powiedzenie tego swoimi słowami!!!:shock:Totalna żenada i uwstecznienie umysłowe!(sorki,ale jak to nazwać?)
Najgorsze w tym wszystkim było to,że prowadzący był zachwycony tymi dziecinnymi i wyklepanymi z pamięci odpowiedziami!!!Shocked
Niektórzy jednak byli wyraźnie zażenowani ,mimo to brali w tym cyrku udział.Straszne!
Nawet gdybym zgadzał się w 100% z nauczaniem Strażnicy,nikt by mnie nie zmusił do uznania czegoś takiego za spotkanie szczęśliwego ludu Bożego.
Nie mówcie mi więc o waszej wolności.Dla mnie zachowanie tych ludzi było klasycznym dowodem wcześniejszego prania mózgu.Zresztą,ci co odeszli opowiadali jak to się odbywało.Sami w to wierzyli szczerze przez parędziesiąt nawet lat!
A już powoływanie się na 7 mln członków,jako niby efekt tego głoszenia,jest,wybaczcie,ale dość żałosnym argumentem.Tacy np.zielonoświątkowcy w większości nie chodzą po domach a jest ich na świecie parędziesąt milionów.Więc to nie metoda ale to jaki za nią stoi duch,jest gwarantem sukcesu.
A ile jest milionów byłych ŚJ,którzy są obecnie szczęśliwymi chrześcijanami w Chrystusie?Ja znam kilkudziesięciu.
A wy swoim wmawiacie,że każdy kto opuści organizację nie ma szans na znalezienie pokoju i normalnej społeczności,gdzie będzie mógł wzrastać w Panu.To kolejne kłamstwo Strażnicy.
I na koniec proszę o nie wmawianie mi ;złośliwości,emocji,nerwów,goryczy,czy co tam komu w głowie zaświta,bo tego nie ma.Ot ,temat taki i tyle.
Wink
_________________
Adam
 
 
Czesiek
Gość
Wysłany: 2006-05-26, 16:28   

Chciałem sobie popatrzeć, co na temat głoszenia od domu do domu nauczał pastor Russell i zajrzałem do książki: „Co Kaznodzieja Russell odpowiadał na zadawane Jemu liczne pytania”. Niestety nie znalazłem żadnych wskazówek udzielanych przez pastora, jak głosić od domu do domu. Natomiast znalazłem kilka ciekawych odpowiedzi na następujące pytania:


„PRACA KOLPORTERSKA — Kiedy kolportowanie jest ochotnicze?
Pytanie (1906) — Czy kolporterzy już nie wykonali ochotniczej pracy kiedy rozdali gazetki po mieście?
Odpowiedź — Tak, o ile poza tym nic nie sprzedali.

PRACA KOLPORTERSKA — Jak się urządzić, mając rodzinę na utrzymaniu?
Pytanie (1906) — W wypadku gdy ktoś ma rodzinę, którą musi utrzymywać, czy, jeśli da się to zarządzić — byłoby właściwą rzeczą iść na kolporterską pracę?

PRACA KOLPORTERSKA — Rozdawanie gazetek.
Pytanie (1906) — Proszę wskazać najlepszą metodę rozdawania gazetek?

PRACA KOLPORTERSKA — Rozdawanie gazetek w czasie kolportowania.
Pytanie (1906) — Czy radzisz abyśmy rozdawali te gazety kiedy kolportujemy?
Odpowiedź — Myślę, że dawałbym je tylko tam, gdzie nie udałoby mi się dostać zamówienia. Jeżeli dostałbym zamówienie, nie zostawiałbym gazetki.

PRACA KOLPORTERSKA — Praca Ochotnicza i Kolportowanie.
Pytanie (1906) — Czy sądzisz, że kolporterzy powinni wykonywać prace ochotniczo?

PRACA KOLPORTERSKA — Uwzględnienie towarzysza w małżeństwie.
Pytanie (1906) — Jeżeli mąż jest światowym człowiekiem, ale gotowy jest pozwolić swojej żonie na kolportowanie, to co w takim razie?

PRACA KOLPORTERSKA — A ochotnicza metoda przedstawienia.
Pytanie (1906) — Jaka jest właściwa metoda dla ochotnika w przedstawieniu gazetki?

PRACA KOLPORTERSKA — Czy Wykłady Pisma Świętego są Brzaskiem Tysiąclecia?
Pytanie (1906) — Dostarczając książki zamówione przez pewną panią, wręczyłem te książki jej mężowi; podczas gdy ona poszła po pieniądze, mąż zapytał: "Czy książki te są czymś podobnym do Brzasku Tysiąclecia?." Odpowiedziałem: "To dzieło traktuje o chronologii itd." Odwróciłem jego myśl od przedmiotu, dostałem pieniądze i odszedłem. Po odejściu trochę się czułem źle, nie wiedząc czy postąpiłem we właściwy sposób.

PRACA KOLPORTERSKA — Czy jesteśmy Ewangelistami?
Pytanie (1906) — Przypuśćmy, że nas zapytają czy jesteśmy ewangelistami (pastorami) lub nie?
Odpowiedź — Powiedziałbym, "Tak, jestem ewangelistą, wykonującym pracę w najlepszy sposób, w jaki tylko mogę zanieść Ewangelię do rąk ludzi". A jak pytają: "Do jakiej denominacji należysz?" Odpowiedziałbym: "Pracuję z ramienia "Watch Tower Bibie and Tract Society", które jest ściśle niedenominacyjne".

PRACA KOLPORTERSKA — Co do Wykładów Pisma Świętego, że są niedenominacyjne.
Pytanie (1911) — W jaki sposób my, kolporterzy, możemy udowodnić ludziom, że Wykłady Pisma Świętego są niedenominacyjne?

PRACA KOLPORTERSKA — Postępowanie z tymi, którzy nie przyjmują zamówień.
Pytanie (1906) — Jak mamy postępować z tymi, którzy nie chcą przyjąć książek po ich zamówieniu? Jak mocno powin-niśmy nalegać, aby przyjęli je ?

PRACA KOLPORTERSKA — Opuszczenie terytorium.
Pytanie (1906) — Czy jest właściwą rzeczą przy zbieraniu zamówień wyjść poza swoje terytorium, chociażby to było tylko przejście na druga stronę rzeki ?
Odpowiedź — Nie wychodźcie poza terytorium wam wyznaczone; nie macie takiego przywileju.

PRACA KOLPORTERSKA — Sprzedawanie za cenę wyższą niż naznaczona.
Pytanie (1906) — Sprzedałem znaczna liczbę pięciocentowych tomów, gdzie nie mogłem sprzedać innych. W jednym wypadku pewien pan powiada: "Sprzedajesz je po dziesięć centów, a są one naznaczone na frontowej stronicy po pięć centów". Czy lepiej jest sprzedawać po pięć centów i nie brać dochodu, lub też czy powinno się to zmienić, aby nikomu nie dawać powodu do uprzedzenia ?
Odpowiedź — Powiedziałbym, że cena pięciu centów na tych tomach jest w porządku. Możecie posłać po takowe i otrzymać ile chcecie po pięć centów za egzemplarz. Publikowane są tylko po cenie kosztu. Pięć centów dostaję za mój czas stracony na przyniesienie ich. Jeżeli zastanowicie się na chwilę nad tym, zobaczycie, że nie mógłbym sobie pozwolić na sprzedawanie ich po pięć centów.

PRACA KOLPORTERSKA — Żądanie zapłaty kiedy zamówienie jest nieprzyjęte.
Pytanie (1906) — Słyszałem brata mówiącego, że zażądał od kogoś aby mu zapłacił za jego czas. Czy uważałbyś to za właściwe, kiedy ktoś odmawia przyjęcia zamówionych książek ?



Tyle pytań na temat kolportowania i zero na temat głoszenia od domu do domu. Dlaczego? Czyżby do czasu, kiedy „sędzia” cały zysk ze sprzedaży literatury zagarnął dla organizacji i zabronił kolporterom korzystania z części zysku na własne utrzymanie, nie istniał problem tłumaczenia zwrotu "kat' oikous" jako : „od domu do domu”?
Warto poszukać w publikacjach CK, kiedy pojawiło się nauczanie na temat potrzeby chodzenia od domu do domu, gdyż jest to naśladowanie metody apostolskiej głoszenia dobrej nowiny. Ja niestety aż tak dobrze zaopatrzonej w stare publikacje śJ biblioteczki nie mam.

A tak na marginesie. Kiedy rozmawiam ze śJ i dochodzi do momentu, że już nie potrafią na podstawie Biblii obronić swojej nauki, to jako ostatnią deskę ratunku przytaczają argument, że tylko oni są prawdziwą religią, bo głoszą swoją naukę tak, jak to robili apostołowie, czyli „od domu do domu”. Jeśli śJ by się w ten sposób nie chełpili tym sposobem głoszenia, to nikt by z nimi na ten temat nie dyskutował. To właśnie bezpodstawne przypisywanie apostołom tej metody głoszenia (niby co, kolportowali swoje gazetki wydawane w Jerozolimie przez CK?), aby w ten sposób pokazać swoją wyższość jest powodem całej dyskusji. Gdyby nie to, to słowa "kat' oikous" znaczyły by nadal „po domach” i nikt by nie potrzebował nadawać nowego sensu temu greckiemu zwrotowi.

Poza tym nie we wszystkich krajach na świecie śJ stosują tę metodę głoszenia. W państwach, gdzie zakazany jest handel domokrążny, to śJ jakoś nie stosują tej „ponoć apostolskiej” metody rozpowszechniania publikacji Towarzystwa Strażnica.
 
 
kika
Gość
Wysłany: 2006-05-26, 16:28   

diakonos, ja słyszałam, że oddawanie przez ŚJ sprawozdań, ile godzin chodzili od domu do domu, jest to pewnego rodzaju działanie, mające na celu zachęcić wyznawców organizacji, aby jeszcze bardziej z większą chęcią to czynili.

A swoją drogą, pracując kiedyś z ankietami, które nic nie miały wspólnego ze Słowem Bożym, gdy mi ludzie otwierali drzwi, prawie za każdym razem musiałam mówić: "proszę nas nie kojarzyć ze ŚJ". Gdybym tego nie mówiła, ludzie nie chcieliby z nami rozmawiać.
Co to oznacza? Warto nad tym się zastanowić.

Pozdrawiam
 
 
Anna01
Gość
Wysłany: 2006-05-26, 16:28   

Mówiłaś tak, bo tak chciałaś. Gdybyś powiedziała " Dzień dobry jestem z firmy XXX i przeprowadzam ankietę na temat YYY" nikt nie posądziłby Ciebie o to,że jesteś ŚJ.U nas też chodzi wielu ankieterów i mówią właśnie tak jak napisałam. Trochę to by było śmieszne gdyby ankieter zaczynał od słów "Dzień dobry prosze nie myśleć tylko,że jestem ŚJ, bo nim nie jestem, chcę przeprowadzić ankietę"

Ps.Nie myśl tylko,że jestem ŚJ, bo nim nie jestem
 
 
diakonos
Gość
Wysłany: 2006-05-26, 16:29   

Kika napisał/a:
diakonos, ja słyszałam, że oddawanie przez ŚJ sprawozdań, ile godzin chodzili od domu do domu, jest to pewnego rodzaju działanie, mające na celu zachęcić wyznawców organizacji, aby jeszcze bardziej z większą chęcią to czynili.
Każdy słyszy to, co chce, ale Jezus mówiąc o talentach, mówił o różnym ich gospodarowaniu (Mat25:15-30):
Cytat:
I dał jednemu pięć talentów, drugiemu dwa, a innemu jeden. każdemu według jego zdolności, i udał się za granicę. Ten, który otrzymał pięć talentów, natychmiast poszedł i nimi obracał. i zyskał drugie pięć Tak samo ten, który otrzymał dwa, zyskał drugie dwa.
Każdemu powierzono, „według zdolności”. Pierwszych dwóch niewolników Pan obdarzył swą łaską, gdy powiedział: „Wejdź do radości swego pana”. Obaj przynieśli podwójną miarę tych talentów (jednostka monetarna).
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 11