Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność. (List do Galatów 5:21-22)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: Esther
2009-05-07, 14:42
Pragnienie macierzyństwa
Autor Wiadomość
Esther 


Dołączyła: 10 Lis 2006
Posty: 2532
Wysłany: 2008-11-21, 09:29   Pragnienie macierzyństwa

MORELKA27 napisał/a:
Ja 7 lat modliłam sie o swego męża - jest wspaniały. Nie dam rady modlic sie tyle czasu o dzidzię. Ja juz nie mam sił. Strasznie mi cięzko. Boże zlituj sie nad nami, daj nam tak upragnione dzieciątko. Modlimy sie z mezem. Ale mi juz czasem brakuje sił, nawet by sie modlic, wiem ze wszystko zależy od Boga. Gdybys tylko chciał... Pomóz by życie znowu miało sens.


morelko nie chce Cię tu w żaden sposób pouczać, ale być może Twój stres powoduje to, że nie masz jeszcze dzieciątko, wszak on ma znamienne znaczenie...
Ostatnio zmieniony przez Esther 2008-11-21, 21:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
MORELKA27 

Dołączyła: 15 Paź 2008
Posty: 14
Wysłany: 2008-11-21, 10:00   

Witaj Esther! Byc moze jest jak piszesz, nie mam pojecia, zycie to ja prowadze bardzo bezstresowe, nie wiem czy pragnienie dziecka to moze taki sters, moze tak byc - czytalam o tym ze tak zdarza sie. Ale to jak sie czuje, to jak pragne dziecka, to ode mnie nie zalezy!! Staram sie, tłumacze sobie ze nic nie mozna przyspieszyc, wymusic na Bogu.
I sa postępy :), od tygodnia nie mysle tylko obsesyjnie o dzidzi, przestalam plakac na widok malych dzieci i w ogole - jestem znowu szczesliwa :))) - nie wiem dlaczego nic sie nie stalo - prosilam Boga bym znow mogla zyc normalnie. Psychicznie czuje sie juz lepiej - mam nadzieje ze taki stan utrzyma sie na zawsze a nie do nastepnego okresu - kiedy to przychodzi najgorszy dla mnie czas. Pozdrawiam Cie cieplo.
 
 
Axanna
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-21, 10:05   

MORELKA27 napisał/a:
Ja 7 lat modliłam sie o swego męża - jest wspaniały. Nie dam rady modlic sie tyle czasu o dzidzię. Ja juz nie mam sił. Strasznie mi cięzko. Boże zlituj sie nad nami, daj nam tak upragnione dzieciątko. Modlimy sie z mezem. Ale mi juz czasem brakuje sił, nawet by sie modlic, wiem ze wszystko zależy od Boga. Gdybys tylko chciał... Pomóz by życie znowu miało sens.

To ja też cośik skrobnę :)
Ja mniej-więcej tyle lat modliłam o nawrócenie męża (sama nawróciłam się po ślubie) - i nie tylko sama o to prosiłam, lecz prosiłam cały zbór, by o to się modlili. I tak razem myśmy prosili Pana o jego nawrócenie. Teraz małżeństwo dobiega końca, gdyż on życzy się rozwodu. Co prawda, dla mnie to jest ulga i to duża, jednak nie o to przecież prosiłam.
Teraz proszę i się modle o skrócenie tego czasu przebywania z nim pod jednym dachem - bo planowałam wyjechać do siostry, ale sprawy firmowe i rozwodowe mnie tu trzymają i ten czas okropnie się wlecze... apopleksji dostać można. Więc prosiłam Pana, by to przyspieszył jakoś, bo już nie mogę tego znieść i.... heheheh, dowiedziałam się niedawno, że moja siostra życzy sobie przyjechać tu na kilka miesięcy w pewnych sprawach zdrowotnych i tu ze mną mieszkać. Ja chyba nie wytrzymam :-/ :-/ :-/
Wszystko o co proszę, wychodzi całkiem na odwrót... Ja wiem, że "nie polegaj na własnym rozumie, lecz zaufaj Bogu z całego serca" - czy jakoś tak ten mądry werset brzmi, ale... ręce się opuszczają. A jak powiem mężowi, że zamiast bym ja wyjechała do siostry, to ona tu przyjedzie, to ja nie wiem co to będzie... trzeba będzie jakiś kaftan z przedługimi rękawami nabyć... i relanium... z kiło... hihi...
Droga Morelka nie załamuj się więc... bo bywa gorzej. Lepiej dziękuj Bogu za swego męża i zaufaj mu w sprawie dziecka - Bóg wie lepiej, co dla ciebie dobre, i pory i czasy też zna lepiej. Jak często myśmy narzekamy, gdy powinniśmy się cieszyć - o sobie też to mówie... Jak dobrze, że Bóg cierpliwy jest... :-D
 
 
MORELKA27 

Dołączyła: 15 Paź 2008
Posty: 14
Wysłany: 2008-11-21, 10:53   

Witaj Axanna! Bardzo mi przykro z powodu Twojego małżeństwa :(, to jest bardzo smutne, wiem, dlatego ja bardzo balam sie zeby trafic na odpowiedniego czlowieka, a sama byc nie chcialam. Wiem jak to jest jak malżentstwo jest nieudane, jaki niesie ze soba bol i cierpienie - jak malżeństwo moich rodziców - moj tata jest alkoholikiem ponad 30 lat, dlatego ja bardzo prosiłam Boga bym spotkala dobrego mezczyzne i mogla zalozyc z nim szczesliwa rodzine. Cale zycie modlilam sie o tate, niestety tata nadal pije :(((. Moja mama i ja tez tak zostalam wychowana jeden maz na cale zycie na dobre i na zle, nigdy mama nie odeszla od taty i ciagle z nim jest mimo wszystko choc czasem chcialam by cos w koncu z tym zrobila a dalaby swietnie sobie rade sama - bo to ona jest glowa rodziny. Ja przeszlam dluga droge zanim spotkalam swego obecnego meza, a jak juz go spotkalam nie bylo latwo - wszystko juz bylo stracone i nagle Bog sprawil cud - jestesmy malżenstwem i swiata poza soba nie widzimy. Do szczescia brakuje nam tylko dzidzi ktorej mozemy zapewnic cieplo, milosc i spokoj jakiego ja nie mialam ze wzgledu na tate :((( a mama dala mi wszystko za dwoje, ale wierze ze Bog wie co robi, że nic sie nie dzieje bez przyczyny, ze bede kiedys mama taka jak moja mamusia. Pozdrawiam Cie cieplo i mam nadzieje ze wszystko sie u Ciebie uloży.
 
 
Axanna
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-21, 11:08   

Dzięki za słowa otuchy, Morelko :) Ja wciąż się uczę ufać Bogu wbrew... ehmmm nadziei :-D
Daleka jestem od jakiegoś załamania, muszę tylko się nabrać cierpliwości, heh. Właściwie, to chciałam cię zachęcić do ... (wiem, że i tak starasz się to czynić) do zaufania Bogu, do oddania mu tej sprawy i zaprzestania zamartwiania się. Nie jest to łatwe i proste, a jednak ON godzien jest wiary i zaufania. Przekonałam się o tym nie raz w swoim życiu. Dlatego jestem przekonana, że życie jest zbyt krótkie, by go marnować na zmartwienia - one mają to do siebie, że odbierają nam radość z tego co już posiadamy. Popatrz - masz dobrego męża, wymodlonego... ja się nie modliłam, to mam co mam, hihi... No więc - kochacie się - jest dobrze! Zaufaj Bogu po prostu w sprawie dziecka. On wie czy masz go mieć, czy nie masz, kiedy... itp. A modlitwa sprawiedliwego ma wielką moc - w każdej sprawie, zarówno dziecka, tak i ojca. módlcie się i radujcie się w Bogu i ufajcie - tak to bym ujęła :-D
Pozdrawiam serdecznie :)
 
 
MORELKA27 

Dołączyła: 15 Paź 2008
Posty: 14
Wysłany: 2008-11-21, 20:12   

Ja Tobie równiez dziekuje Axanna za ciepłe słowa, powinnam bardziej cieszyc sie i dziekowac Bogu za takiego meza. Mamy jeszcze to jedno marzenie. Jestem po wizycie u nowego gina - moj dobry humor utrzymujacy sie od kilku dni prysl jak banka mydlana. A wiec ten cykl jest zupełnie stracony, co ja pisze ten cykl? byc moze przyjdzie mi dlugo czekac na dzidzie albo wcale sie jej nie doczekam. Jednak kobieta czuje ze cos jest nie tak - ja to wiedzialam od samego poczatku. Otóz okazalo sie ze ja w ogole nie mam owulacji. Powiedzial sprobuje mnie poleczyc a jak nie pomoze to skieruje mnie do kliniki leczenia nieplodnosci. Dostalam lek na dojrzewanie i wzrost pecherzyków. Jak ten lek nie pomoze dostane inny. Troche sie podlamalam ta wiadmoscia ale moze lepiej jest znac przyczyne i ja leczyc.
Prosze o modlitwe bo nacze oczekiwanie na dzieciatko moze sie znacznie wydluzyc.
 
 
agneess 


Wyznanie: Protestantka(KBWCH)
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 652
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: 2008-11-21, 20:26   

Przyłączam się do modlitwy. ;-) Czasem trzeba troszkę odpuścić...ponoć jak się zbyt bardzo skupiasz na tym jak bardzo chcesz mieć dzidziusia to bywa odwrotnie.
_________________
Potrafię być przyjacielem i najgorszym wrogiem
Lubię wszystko co jest tego warte
Biorę dużo i daję jeszcze więcej...

 
 
 
Esther 


Dołączyła: 10 Lis 2006
Posty: 2532
Wysłany: 2008-11-21, 20:36   

morelko

nie potrafie powiedziec nic mądrego..
nigdy sama tego nie doświadczyłam, ale wiem z doświadczenia swoich koleżanek, że Bóg płata różne figle..

Jedna z par zdecydowała się na adopcję po wielu latach próbowania i po pierwszej rozmowie w ośrodku dziewczyna dowiedziała się że jest w ciąży...

nie nastawiaj się może też na cud, poznaj w tej kwestii wolę Bożą, łatwiej Ci będzie ją znieść..
ja kiedyś poroniłam.. kiedy dowiedziałam się że dzieciątko jest martwe, nie mogłam się z tym pogodzić, modliłam się o cud, o wskrzeszenie o cokolwiek... ale kiedy przeczytałam w Biblii, że "pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum będzie strzegł serc i myśli Waszych w Chrystusie" oraz że "lepszy martwy płód niż ... nie pamiętam co dalej" wiedziałam w sercu jaka jest wola Boża.. i z pokora i pokojem w sercu przyjęłam Jego wolę.. smutne ale prawdziwe..
 
 
 
Quster 


Wyznanie: Chrześcijanin
Dołączył: 26 Maj 2006
Posty: 3475
Wysłany: 2008-11-21, 21:25   

rozumiem pragnienie posiadania swojego dziecka, poczecia, okresu ciaży, opieki, troski, tego czekania i oglądaniu na USG (?) własnego maleństwa jak rośnie, porodu, radości i milości... ale...

jest adopcja, jest instytucja rodzin zastępczych i czasami to jest coś czego Pan może dla nas pragnąć, jest tyle dzieci czekających na miłość i szansę na normalne życie...

oczywiście do niczego nie namawiam bo to osobista decyzja i potem droga z przeszkodami, za nim np adoptujemy jakieś maleństwo, ale czułem że powinienem o tym wspomnieć...

http://www.adoptuj.pl/main.xml

http://www.maluchy.pl/ado...dex.php3?show=1

nie mówie juz o innych medycznych, zdrowotnych powodach z problemem zajścia w ciążę, bo zakładam, że to juz macie za soba i odwiedziny u lekarza z tym problemem tez...

pozdrawiam i życze doczekania się maleństwa :->
_________________
... wiara, która jest czynna ... Gal. 5:6

NIEBO - Chrześcijanie tyle mówią o niebie, ponieważ Nowy Testament głosi niebo jako nadzieję dla wierzących (1 Piotra 1:4; Kolosan 1:5; Hebrajczyków 3:1). Mówienie o niebie nie wyklucza wiary w życie na ziemi, ponieważ niebo jest tam, gdzie jest Bóg. Gdy Bóg zstąpi między ludzi i zamieszka wśród nich, to tam będzie też niebo (Objawienie 21:1-5). Wielu komentatorów uważa, że niebo i ziemia staną się jednym.

DUSZA NIEŚMIERTELNA - Ks. Wincenty Granat napisał: "Tylko Bóg jest nieśmiertelny z całej istoty swego bytu, tj. nigdy nie może przestać istnieć; wszystko poza Nim jest przygodne, może tedy zniknąć, a więc z tej racji jest śmiertelne. Mówiąc o nieśmiertelności duszy ludzkiej mamy na uwadze jej naturę nie zawierającą w sobie pierwiastków wewnętrznego rozkładu, czyli z tego względu nie podlegającą śmierci. Mimo to dusza ludzka jako byt przygodny mogłaby przestać istnieć, jeśli Bóg nie powstrzymywałby jej stale w bytowaniu i działaniu" ("Eschatologia", s. 79).



"Bo wasze myśli nie są moimi myślami (...) jak niebiosa przewyższają ziemie, tak (...) moje myśli – wasze myśli." Izajasza 55:8-9

"W (...) dyskusji jest mnóstwo sloganów, które nie powinny zastępować myślenia" LB
Ostatnio zmieniony przez Esther 2008-11-21, 21:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
AgnesPavlovski
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-22, 09:25   

quster napisał/a:
rozumiem pragnienie posiadania swojego dziecka, ale...

jest adopcja, jest instytucja rodzin zastępczych i czasami to jest coś czego Pan może dla nas pragnąć, jest tyle dzieci czekających na miłość i szansę na normalne życie...



pozdrawiam i życze doczekania się maleństwa :->

Dokładnie, to chciałam napisac. Quster wyjąłeś mi to z ust. :-)
 
 
Dymensja 
Dymensja

Dołączył: 27 Paź 2008
Posty: 1912
Wysłany: 2008-11-22, 09:48   

To nie wyjście, to się łatwo pisze ale pragnienie jest posiadanie własnego potomka lub córeczkę która będzie ładna jak tatuś a mądra jak żona.

Adopcja wcale nie jest taka łatwa, Bóg da dziecko i trzeba na to czekać.


Pozdrawiam
 
 
Płaskowicki Rys
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-22, 09:51   

Adopcja bywa trudna -jako dziecko adoptowane wiem coś na ten temat.
Ale zawsze lepsza niż Dom Dziecka
pozdrawiam
 
 
MORELKA27 

Dołączyła: 15 Paź 2008
Posty: 14
Wysłany: 2008-11-23, 08:24   

Dymensja dziekuje za Twoja wypowiedź. Wiem to co piszecie adopcja - sama kiedys innym radzilam ze jak nie moga miec dzieci niech adoptuja, myslalam ze gdyby mi sie to przytrafilo ja tak zrobie. Latwo tak myslec gdy nas samego to nie dotyczy. Teraz mysle inaczej. Pragne miec swoje wlasne dziecko - zrodzone z milosci mojej i mojego meza. Oczywiscie czasem mysle o adopcji - ale nie dam rady - to tak jakbym zabrala szanse do zycia dla swgo dziecka- nie wiem nie wykluczam takiej mozliwosci - moze Bog tak zadziala ze spotkam na swej drodze kobiete która bedze chciala pozbyc sie dziecka, moze znajde jakies na ulicy, nie wiem....
Jestem na lekach, moj lekarz powiedzial sprobuje mnie poleczyc, jak nie ten lek to inny, potem moze jeszcz cos dolozy. Bede probowac wszystkiego. Jak nie pomoze lekarz wysle mnie do kliniki leczenia nieplodnosci - tam zostanie jesli bedzie tylko mozliwe- inseminacja i in- vitro - nie mam pojecia co bedzie dalej?? - nie mam pojecia czy sie na to zdecyduje - wiem co na to Kościół. A jednak pragnienie posiadania dziecka jest tak silne!!!!!!!!!
Moje zycie bez dzieci nie ma sensu. Zawsze - odkad bylam mala dziewczynka chcialam byc mama.
Bardzo sie boję....
 
 
MORELKA27 

Dołączyła: 15 Paź 2008
Posty: 14
Wysłany: 2008-11-23, 12:10   

Dziękuję Esther. Dziękuje za modlitwę.
 
 
Quster 


Wyznanie: Chrześcijanin
Dołączył: 26 Maj 2006
Posty: 3475
Wysłany: 2008-11-23, 18:53   

MORELKA27 napisał/a:
... sama kiedys innym radzilam ze jak nie moga miec dzieci niech adoptuja, myslalam ze gdyby mi sie to przytrafilo ja tak zrobie. Latwo tak myslec gdy nas samego to nie dotyczy. Teraz mysle inaczej. Pragne miec swoje wlasne dziecko - zrodzone z milosci mojej i mojego meza. ...

Morelka rozumiem cie bardzo i rozumiem twoje pragnienia, chociaż jestem mężczyzną, bo mam podobnie, ale tutaj jest takie fajne przysłowie"w tym ambaras aby dwoje chciało naraz" :mrgreen:

Pozdrawiam i życzę tego maleństwa nie mniej niż sobie :-D
_________________
... wiara, która jest czynna ... Gal. 5:6

NIEBO - Chrześcijanie tyle mówią o niebie, ponieważ Nowy Testament głosi niebo jako nadzieję dla wierzących (1 Piotra 1:4; Kolosan 1:5; Hebrajczyków 3:1). Mówienie o niebie nie wyklucza wiary w życie na ziemi, ponieważ niebo jest tam, gdzie jest Bóg. Gdy Bóg zstąpi między ludzi i zamieszka wśród nich, to tam będzie też niebo (Objawienie 21:1-5). Wielu komentatorów uważa, że niebo i ziemia staną się jednym.

DUSZA NIEŚMIERTELNA - Ks. Wincenty Granat napisał: "Tylko Bóg jest nieśmiertelny z całej istoty swego bytu, tj. nigdy nie może przestać istnieć; wszystko poza Nim jest przygodne, może tedy zniknąć, a więc z tej racji jest śmiertelne. Mówiąc o nieśmiertelności duszy ludzkiej mamy na uwadze jej naturę nie zawierającą w sobie pierwiastków wewnętrznego rozkładu, czyli z tego względu nie podlegającą śmierci. Mimo to dusza ludzka jako byt przygodny mogłaby przestać istnieć, jeśli Bóg nie powstrzymywałby jej stale w bytowaniu i działaniu" ("Eschatologia", s. 79).



"Bo wasze myśli nie są moimi myślami (...) jak niebiosa przewyższają ziemie, tak (...) moje myśli – wasze myśli." Izajasza 55:8-9

"W (...) dyskusji jest mnóstwo sloganów, które nie powinny zastępować myślenia" LB
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 12