Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność. (List do Galatów 5:21-22)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Sobór w Nicei
Autor Wiadomość
Yarpen Zirgin 
Katolik


Wyznanie: Kościół katolicki
Pomógł: 16 razy
Wiek: 42
Dołączył: 22 Maj 2006
Posty: 15750
Wysłany: 2009-04-30, 09:19   Sobór w Nicei

Bilberry w tym postcie napisał/a:
Nicea to było polityczne poparcie dla Konstantyna

Czy możesz być tak uprzejmy i napisać mi, które dekrety Soboru Nicejskiego stanowiły "polityczne poparcie" dla tego cesarza?
_________________
Udowadnia się winę, a nie niewinność.

Aha... Nie licz na moją odpowiedź na złośliwości, szyderstwa i próby zmiany tematu.
 
 
Arius 
badacz Biblii


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 25 Lut 2008
Posty: 4947
Skąd: kosmopolita
Wysłany: 2009-04-30, 09:38   Re: Sobór w Nicei

Yarpen Zirgin napisał/a:
Bilberry w tym postcie napisał/a:
Nicea to było polityczne poparcie dla Konstantyna

Czy możesz być tak uprzejmy i napisać mi, które dekrety Soboru Nicejskiego stanowiły "polityczne poparcie" dla tego cesarza?


Cytat:
KONSTANTYN A SOBÓR W NICEI

Jaką rolę odegrał nie ochrzczony cesarz Konstantyn podczas soboru w Nicei? Encyclopædia Brtannica podaje: „Sam Konstantyn przewodniczył, nadawał ton dyskusjom (…) Zastraszeni przez cesarza biskupi, z wyjątkiem zaledwie dwóch, podpisali się pod tym wyznaniem wiary, przy czym wielu uczyniło to wbrew własnemu przekonaniu”.

Ten pogański polityk, po dwóch miesiącach burzliwych debat religijnych, powziął decyzję na korzyść tych, którzy mówili, że Jezus jest Bogiem. Ale dlaczego? „Konstantyn w gruncie rzeczy wcale nie rozumiał kwestii podnoszonych w teologii greckiej” — czytamy w A Short History of Christian Doctrine (Zarys historii doktryny chrześcijańskiej). Wiedział jednak, że podział religijny zagraża cesarstwu, a przecież dążył do umocnienia swego państwa.

Na temat końcowego dokumentu, który sporządzono w Nicei z inicjatywy Konstantyna, w dziele Istoria tou Ellinikou Ethnous napisano: „Zdradza on obojętność [Konstantyna] na zagadnienia natury doktrynalnej, (…) jego zapamiętały upór w zmierzaniu do przywrócenia za wszelką cenę jedności wewnątrz Kościoła i w końcu jego przekonanie, że jako ‘biskup tych, którzy są poza Kościołem’, ma ostatnie słowo we wszelkich sprawach dotyczących religii”. Czy to możliwe, by decyzje podejmowane na tym soborze zapadały pod działaniem ducha Bożego? (Porównaj Dzieje 15:28-29).


Cytat:
Po raz pierwszy Konstantyn zwołał powszechny sobór wszystkich biskupów do Nicei znajdującej się mniej więcej 80 kilometrów na wschód od Konstantynopola, po azjatyckiej stronie kontynentu. Rozpoczął się on 20 maja 325 roku. Czas jego trwania (jeden lub dwa miesiące) nie jest pewny. Według późniejszego przekazu był to sobór "318" Ojców. W rzeczywistości liczba jego uczestników wynosiła około 200. Uczestniczący w nim ojcowie przybyli prawie wyłącznie ze Wschodu. Zachód reprezentował Hozjusz z Kordoby, dwaj prezbiterzy jako przedstawiciele biskupa Rzymu, biskup Cecylian z Kartaginy, a ponadto trzej mniej ważni biskupi(8).

Tego rodzaju sobór powszechny był novum i nie mógł powoływać się na żadne precedensy odnośnie do swej struktury, sposobu postępowania i świadomości własnego autorytetu. Jak Konstantyn rozumiał ów sobór, jak pojmowali go biskupi? Wszystko wskazuje na to, że pojmował on sobór jako cesarskie consilium, to znaczy jako zorganizowane przez cesarza zapytanie skierowane do ekspertów. Tym, kto na końcu podejmuje decyzję, jest oczywiście cesarz. Wskazuje na to między innymi wybór miejsca. Dotąd synody odbywały się w wielkich miastach, lub mówiąc inaczej, w centralnych ośrodkach życia Kościoła: w Efezie, Antiochii, Aleksandrii, Kartaginie, Rzymie, Arles. Z kościelnego punktu widzenia Nicea nie była żadnym centrum. Nie było to wcale wielkie miasto. Było to miejsce, gdzie znajdował się letni pałac cesarski. Prawdopodobnie sobór odbył się w auli tego pałacu. Dla biskupów był to oczywiście sobór biskupi. Zalążek przyszłych konfliktów tkwi właśnie w tej podwójnej strukturze soboru(9).

[...]

Sobór podjął cały szereg decyzji. Ostatecznie został wyjaśniony spór o datę święcenia Wielkanocy, a wyznaczono go na niedzielę po żydowskim święcie Paschy. Najważniejszym i najbardziej brzemiennym w skutki wynikiem soboru było jego wyznanie wiary, które jednoznacznie skierowane było przeciw interpretacji ariańskiej. Oczywiście, na soborze nie obyło się bez tarć. Najpierw ujawnił się sprzeciw 17 biskupów przeciw wyznaniu wiary. Kiedy Konstantyn zagroził im wygnaniem, ich opór stopniał jak wosk. Jasne stało się jednak, że nie został on na soborze przezwyciężony, a osiągnięta na nim jedność wcale nie była wynikiem pełnej wolności. Na końcu na "tak" głosowali wszyscy biskupi poza dwoma (Sekundus z Ptolemaidy i Teonas z Marmaryki), którzy następnie zostali złożeni z urzędu i skazani przez Konstantyna na wygnanie.


Klaus Schatz
SOBORY POWSZECHNE - PUNKTY ZWROTNE W HISTORII KOŚCIOŁA
 
 
Yarpen Zirgin 
Katolik


Wyznanie: Kościół katolicki
Pomógł: 16 razy
Wiek: 42
Dołączył: 22 Maj 2006
Posty: 15750
Wysłany: 2009-04-30, 10:27   

Przeczytaj jeszcze raz moją prośbę, a potem podkreśl to, co ma być odpowiedzą w tych cytatach.
_________________
Udowadnia się winę, a nie niewinność.

Aha... Nie licz na moją odpowiedź na złośliwości, szyderstwa i próby zmiany tematu.
 
 
kotek Filutek

Dołączył: 16 Wrz 2008
Posty: 247
Wysłany: 2009-04-30, 16:46   Re: Sobór w Nicei

Yarpen Zirgin napisał/a:
Bilberry w tym postcie napisał/a:
Nicea to było polityczne poparcie dla Konstantyna

Czy możesz być tak uprzejmy i napisać mi, które dekrety Soboru Nicejskiego stanowiły "polityczne poparcie" dla tego cesarza?

w zasadzie Arius już odpowiedział
ale w skrócie to by było tak: Konstantyna nie obchodziły wewnętrzne spory, on potrzebował religii państwowej, która zjednoczyłaby jego lud - w związku z tym nie podobały mu się spory o naturę Jezusa, który to spór wcale go nie ochodził

czego dowodem jest, że najpierw poparł Anastazego (zwolennika jedności pomiędzy Ojcem i Synem), a później Ariusza (przeciwnika tego dogmatu)

Konstantyn zatem popierał tego, który był mu bardziej przydatny, wcale nie wdając się w zrozumienie, przy okazji nie wiem czy wiesz, ale chrztu Konstantynowi udzielił właśnie zwolennik Ariusza, a przeciwnik Anastazego - tak więc w pewnym sensie Konstantyn był arianinem, a nie katolikiem :-P
 
 
EMET 

Wyznanie: Świadkowie Jehowy w Polsce
Pomógł: 246 razy
Dołączył: 04 Wrz 2006
Posty: 11197
Wysłany: 2009-04-30, 17:31   Re: Sobór w Nicei

kotek Filutek napisał/a:
Yarpen Zirgin napisał/a:
Bilberry w tym postcie napisał/a:
Nicea to było polityczne poparcie dla Konstantyna

Czy możesz być tak uprzejmy i napisać mi, które dekrety Soboru Nicejskiego stanowiły "polityczne poparcie" dla tego cesarza?

w zasadzie Arius już odpowiedział
ale w skrócie to by było tak: Konstantyna nie obchodziły wewnętrzne spory, on potrzebował religii państwowej, która zjednoczyłaby jego lud - w związku z tym nie podobały mu się spory o naturę Jezusa, który to spór wcale go nie ochodził

czego dowodem jest, że najpierw poparł Anastazego (zwolennika jedności pomiędzy Ojcem i Synem), a później Ariusza (przeciwnika tego dogmatu)

Konstantyn zatem popierał tego, który był mu bardziej przydatny, wcale nie wdając się w zrozumienie, przy okazji nie wiem czy wiesz, ale chrztu Konstantynowi udzielił właśnie zwolennik Ariusza, a przeciwnik Anastazego - tak więc w pewnym sensie Konstantyn był arianinem, a nie katolikiem :-P



EMET:
Oto mój post, który umieściłem na pl.soc.religia w 2002 roku --
***************************************************************************
Temat: Sobór w Nicei -- Polityczna inicjatywa cesarza Konstantyna

{Cytuję: }
Zwołanie Soboru Nicejskiego

Nie byłoby bezużyteczne krótkie zatrzymanie się nad zwołaniem i procedurą Soboru w Nicei. Jest to premiera i wiele z obecnych tu punktów na długo stanie się obowiązującymi.
Sobór został zwołany przez cesarza Konstantyna, który nie zatroszczył się o konsultację z Rzymem. Ten precedens stwarza tradycję, która obowiązywać będzie wszystkie wschodnie sobory Kościoła. Cesarz wita Ojców soborowych tymi słowami :
Albowiem ja przynajmniej osobiście widzę walkę bratnią Kościoła Bożego za niebezpieczniejszą i zgubniejszą aniżeli wszelką inną walkę i wojnę [ ... ]. Gdy zaś niespodzianie posłyszałem o waszych nieporozumieniach, nie uważałem zgoła tego, co słyszałem za rzecz małej wagi, lecz pragnąc usilnie, ażebym i w tej sprawie znalazł lekarstwo współpracą swoją, zwołałem niezwłocznie wszystkich i cieszę się, spoglądając na wasze poważne zgromadzenie. Wówczas przecież dopiero uważać będę, iż spełniło się życzenie moje, gdy zobaczę, że wszyscy, duchem silnie związani, będą jednej pokój i pewność niosącej myśli [ ... ] <przypis 7>.
Konstantyn zaświadcza tutaj o politycznej stawce religijnego rozłamu. Jedność cesarstwa mogła być zakwestionowana przez konflikty teologiczne. Z drugiej strony równie liczne zgromadzenie biskupów jest samo w sobie aktem politycznym. Nie mogłoby ono mieć miejsca bez użycia służb państwowych, na przykład transportu.
Ale jest i coś więcej w myśl współczesnych, zwłaszcza Euzebiusza z Cezarei, panegirysty Konstantyna. Cesarz jest "biskupem z zewnątrz": to znaczy czuwa on z zewnątrz nad dobrym funkcjonowaniem instytucji i nad pokojem religijnym. Nie powinien wyrokować o rzeczach wiary jako takich, ale winien dbać o dobro religii. Cesarz jest uważany za "pośrednika", przez Boga zostało mu bowiem powierzone zadanie zapewnienia dobrego porządku i harmonii pomiędzy Państwem czy społeczeństwem cywilnym, a społecznością kościelną. Odnajdujemy tę koncepcję, dużo bardziej świadomą samej siebie, wraz ze zwołaniem Soboru w Efezie przez Teodozjusza II <przypis 8>.
W chwili, gdy zbiera się Sobór Nicejski, Kościół niejako przeżywa sen: cesarstwo, aż dotąd będące zagrożeniem i źródłem prześladowań, przychodzi mu z pomocą i bierze w obronę. Wkrótce spuści z tonu: troska cesarstwa okaże się głównie polityczna. Zobaczymy to już u następców Konstantyna, Konstansa i Konstancjusza. Zawsze wielkie będzie niebezpieczeństwo ze strony cesarzy polegające na woli odtworzenia jedności Kościoła, nie wokół tego, co Kościół ten uważa za ortodoksyjną doktrynę, ale wokół obozu religijnego, który wydaje się im najbardziej zdolny do odtworzenia tejże jedności, nawet za cenę zmiany opinii w zależności od ewolucji aktualnych sił. Troska o prawdę wiary staje się wówczas zupełnie drugoplanowa.
W Soborze Nicejskim wzięło udział około 250 - 300 biskupów, według dawnych autorów. Tradycyjna liczba 318 jest symboliczna: odnosi się do 318 sług Abrahama (Rdz 14,1). Reprezentowane są wielkie regiony Orientu, Azji Mniejszej, Syrii, Palestyny, Egiptu. Są to przede wszystkim biskupi z metropolii, wśród nich zasiadający na stolicach apostolskich. Atanazy jest obecny, ale towarzyszy swemu biskupowi jako diakon. Ariusz, który był prezbiterem a nie biskupem również przybył i cieszy się sympatią wielu biskupów "współlucjanistów". Przedstawiciele Zachodu są nieliczni: czterech biskupów, w tym Hozjusz z Kordoby, który jak się zdaje reprezentował stolicę rzymską, jak też dwóch prezbiterów w delegacji rzymskiej. Papież Sylwester, zaproszony na sobór, nie przybył, powołując się na swój podeszły wiek. Ten punkt także stanie się zasadą. Zatem trzy wielkie sfery są reprezentowane w Nicei: Antiochia, Aleksandria i Rzym.
Procedura polega na zbieraniu się comitia, które rozważały kwestie będące w ich kompetencji. Honorowe przewodnictwo piastował cesarz, który z dyskretną stanowczością interweniował na rzecz terminu współistotny. Ze strony kościelnej czołowe miejsce zajmował prawdopodobnie Hozjusz, którego imię pojawia się zawsze na początku tekstów, a po nim imiona dwóch prezbiterów rzymskich. Kwestie, którymi trzeba się było zająć, to głównie sprawa arianizmu, ale także daty Wielkanocy i wielu punktów dotyczących organizacji Kościołów i duchowieństwa. Poza swym wyznaniem wiary, uzupełnionym przez jeden kanon dogmatyczny, Sobór Nicejski wydał 19 kanonów dyscyplinarnych oraz list do Egipcjan.
Debaty o arianizmie rozpoczęły się od zaproponowania formuły wiary, przygotowanej przez "współlucjanistów", przychylnych Ariuszowi. Formuła ta została oddalona. Euzebiusz z Cezarei zaproponował wówczas Symbol swego Kościoła, który został przyjęty. Jednak większość poprosiła, aby glosami uściślić znaczenie twierdzeń, o które powstał spór. Ojcowie arianizujący mogli jednak doskonale podpisać się pod tą formułą, zachowując swoją interpretację. Dyskusje były długie i niełatwe. Według Rufina, sam Ariusz często występował osobiście. Gdy w końcu zadecydowano o "dodatkach", siedemnastu Ojców sprzeciwiało się nadal. Konstantyn zagroził wówczas wygnaniem tych, którzy nie złożą swych podpisów i pozostało już tylko dwóch odmawiających tego biskupów. To przymuszanie miało się okazać złowrogie dla przyszłości.
{Koniec przytoczenia}
strony 218 i 219, dz. cyt.
Przytoczyłem - bez jakichkolwiek skrótów - z dzieła pt. "HISTORIA DOGMATÓW Tom I BÓG ZBAWIENIA" pod redakcją Bernarda Sesboue SJ Bernard Sesboue SJ
Joseph Wolinski Tłumaczenie: Piotr Rak Redakcja naukowa: ks. Tadeusz Dzidek
Wydawnictwo m Kraków 1999


Dzieło to jest niezwykle interesujące i przydatne dla interesujących się dogmatycznymi kwestiami. Np. w tytule mamy też szerzej: "Tradycja, reguła i Symbole wiary Ekonomia zbawienia Rozwój dogmatów trynitarnych i chrystologicznych"
***************************************************************************


Swój własny post z pl.soc.religia przypomniał --

Stephanos, ps. EMET
_________________
„Wielu będzie biegać tu i tam [po hebrajsku: < jᵊszōṭᵊṭû >], i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy” -- Daniela 12:4b; ‘PNŚ/ZW’, Przypis.
 
 
EMET 

Wyznanie: Świadkowie Jehowy w Polsce
Pomógł: 246 razy
Dołączył: 04 Wrz 2006
Posty: 11197
Wysłany: 2009-04-30, 23:17   Re: Sobór w Nicei

kotek Filutek napisał/a:
Yarpen Zirgin napisał/a:
Bilberry w tym postcie napisał/a:
Nicea to było polityczne poparcie dla Konstantyna

Czy możesz być tak uprzejmy i napisać mi, które dekrety Soboru Nicejskiego stanowiły "polityczne poparcie" dla tego cesarza?

w zasadzie Arius już odpowiedział
ale w skrócie to by było tak: Konstantyna nie obchodziły wewnętrzne spory, on potrzebował religii państwowej, która zjednoczyłaby jego lud - w związku z tym nie podobały mu się spory o naturę Jezusa, który to spór wcale go nie ochodził

czego dowodem jest, że najpierw poparł Anastazego (zwolennika jedności pomiędzy Ojcem i Synem), a później Ariusza (przeciwnika tego dogmatu)

Konstantyn zatem popierał tego, który był mu bardziej przydatny, wcale nie wdając się w zrozumienie, przy okazji nie wiem czy wiesz, ale chrztu Konstantynowi udzielił właśnie zwolennik Ariusza, a przeciwnik Anastazego - tak więc w pewnym sensie Konstantyn był arianinem, a nie katolikiem :-P



EMET:
Jeszcze coś zapodam --

W książce pt. "Św. Atanazy obrońca wiary", Historia kryzysu ariańskiego w IV wieku, [autor] Michael Davies, [Wydawnictwo] Te Deum [czyli] Wydawnictwo Tradycji Katolickiej, Warszawa 2000
-- jest zamieszczona w 'Aneksie I' tabelka z datami :
{przytaczam fragmenty dosłownie:}
312: Konstantyn I obejmuje całkowite panowanie nad cesarstwem Zachodnim po zwycięstwie na Maksencjuszem przy moście Mulwijskim. ( Konstantyn doświadcza wówczas wizji płonącego na niebie krzyża z wyrytymi słowami "W nim zwyciężaj"). W rezultacie tego zwycięstwa Konstantyn ostatecznie nawraca się na chrześcijaństwo, ale zostaje ochrzczony dopiero na łożu śmierci w 337 roku, przez ariańskiego biskupa Euzebiusza z Nikodemii.

313: Konstantyn i Licyniusz tzw. edyktem mediolańskim zapewniają prawa obywatelskie, i potwierdzają politykę tolerancji wobec chrześcijan na terenie całego cesarstwa.

314: Papież Sylwester I.

318: Atanazy otrzymuje w Aleksandrii święcenia diakonatu. Ariusz rozpoczyna głosić swoje herezje w tym samym mieście.

321: Ariusz zostaje ekskomunikowany przez św. Aleksandra, Patriarchę Aleksandrii. Encyklika ogłaszająca tę ekskomunikę jest prawdopodobnie autorstwa św. Atanazego. Konstantyn ustanawia niedzielę świętem publicznym.

323: Ariusz powraca do Aleksandrii.

324: Konstantyn pokonuje Licyniusza i skazuje go na śmierć, przez co staje się jednowładcą Wschodu i Zachodu. Na swoją stolicę obiera Bizancjum (późniejszy Konstantynopol). Chrześcijaństwo uzyskuje statut religii państwowej, mimo iż tolerowane jest pogaństwo.

325: Sobór Nicejski. Atanazy bierze udział w soborze jako sekretarz Aleksandra, biskupa Aleksandrii. Sobór potępia Ariusza: Chrystus jest "homoousios" ("współistotny") Ojcu.

326: Atanazy zostaje patriarchą Aleksandrii, następcą św. Marka, w tej drugiej stolicy chrześcijaństwa. Konstantyn skazuje na śmierć Kryspusa, swojego syna z pierwszego małżeństwa

330: Konstantyn przemianowuje Bizancjum na Konstantynopol. [...]


W innym miejscu czytamy :
{Cytuję:}
Poparcie dla Ariusza rosło. Rozsyłał on niezliczoną ilość listów i pamfletów, a wyjątkowo dobrze wychodziło mu pisanie pieśni zawierających treści herezji ariańskiej. Marcin Luter miał później wykazać podobne uzdolnienia. W roku 323 Ariusz był już na tyle pewny swojej pozycji, że ośmielił się powrócić do Aleksandrii, by stawić czoło biskupowi Aleksandrowi w jego własnym mieście. Wielu biskupów podjęło próbę zawarcia ugody pomiędzy stronami konfliktu ( stroną katolicką i stroną ariańską ), w szczególności Euzebiusz, tym razem z Cezarei, wybitny historyk wczesnego Kościoła, uważny za ojca dziejopisarstwa kościelnego. Pomysłodawcy kompromisu byli inicjatorami semiarianizmu [przypis 8] i przedkładali oni kompromis nad konflikt, innymi słowy - dwuznaczność nad prawdę. To właśnie oni mieli później rozpocząć słynną dysputę o "jotę", rozstrzyganą przez Sobór Nicejski, na temat gr. homoiousion, co znaczy "podobnej natury", a homoousion, co znaczy "współistotny", "tej samej natury".
Kontrowersja ta została ostatecznie rozstrzygnięta, czy raczej wydawała się być taką, w wyniku rozwoju sytuacji politycznej. W 324 roku Konstantyn pokonał i stracił Licyniusza, cesarza Wschodu, i w ten sposób został on władcą całego cesarstwa. Poproszono go, by interweniował w sprawie toczącej się polemiki, no co się zgodził, mając na uwadze jedność swojego cesarstwa. Jego ostateczną decyzją było zwołanie soboru powszechnego w Nicei, w Bitynii, któremu przewodniczył, pomimo iż sam nie był chrześcijaninem. Konstantyn nawrócił się dopiero na łożu śmierci, i został wówczas ochrzczony przez arianina, Euzebiusza z Nikodemii. Na czas trwania soboru Konstantyn zaopatrzył biskupów w karoce i konie, i zaofiarował im swoją gościnność. Pośród uczestników soboru roku 325 znalazł się również Aleksander, patriarcha Aleksandrii, ze swoim znakomitym, młodym diakonem Atanazym. Papież Sylwester I, który nie mógł osobiście przybyć na sobór z powodu podeszłego wieku, wysłał do Nicei swoich legatów. Ariusz kolejny raz przedstawił swoje stanowisko, które i tym razem zostało potępione. Sformułowano tzw. wyznanie wiary z Nicei, włączając do niego słowa "współistotny Ojcu" (homoousion tou Patrou) i dodano zakończenie w formie anatematyzmu skierowanego przeciw Ariuszowi:
[...]
Ponad trzystu biskupów podpisało się pod tą anatemą, a jedynie dwóch odmówiło, za co zostali wygnani razem z Ariuszem, którego pisma nakazano spalić. W zasadzie powinno było to położyć kres herezji ariańskiej, a chrześcijaństwo, które zostało uznane przez Konstantyna za religię państwową (chociaż wciąż tolerowano i pogaństwo), powinno się szerzyć bez prześladowań i zakłóceń wywołanych wewnętrzną dysharmonią. Tak jednak nie było. [...]

W innym miejscu czytamy :
{Cytuję:}
[...] Konstantyn zmarł w następnym roku [337], będąc wcześniej ochrzczonym przez swojego kuzyna, Euzebiusza z Nikodemii. Jego ciało przyobleczone w cesarską purpurę złożono w złotej trumnie w Kościele pw. św. Apostołów w mieście, które sam założył. Wraz ze swoją matką Heleną, Konstantyn został kanonizowany przez Cerkiew prawosławną.
Ich święto obchodzone jest 21 maja jako święto "Konstantyna i Heleny, świętych, czcigodnych, możnych, przez Boga ukoronowanych i Apostołom równych suwerenów". Dr Fortescue w charakterystyczny sobie lakoniczny sposób zauważył, że Kościół Katolicki, będąc bardziej surowym jeśli chodzi o kryteria świętości, oddaje cześć jako świętej tylko Helenie:

Ostatecznie, aż do łoża śmierci, Konstantyn był tylko katechumenem, a potem arianinem. Prześladował on biskupów katolickich i nie powstrzymywał się od mordowania swoich bliskich krewnych. Żaden z tych faktów nie może służyć jako przykład heroicznej świętości.[przypis]12

Zabójstwo swojego zacnego i prawego syna Kryspusa, jedynego dziecka Minerwy, pierwszej żony Konstantyna, jest powszechnie znaną zbrodnią popełnioną przez cesarza.
Istnieje przypuszczenie, że morderstwa tego dokonano za namową drugiej żony Konstantyna, Fausty, która uważała Kryspusa za zagrożenie dla przyszłości jej własnych trzech synów, Konstantyna, Konstancjusza i Konstansa.
{koniec przytoczenia}

strony: 52, 53, dz. cyt.; 12, 13, 14, dz. cyt.; 18, dz. cyt.

Zapodał --

Stephanos, ps. EMET
_________________
„Wielu będzie biegać tu i tam [po hebrajsku: < jᵊszōṭᵊṭû >], i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy” -- Daniela 12:4b; ‘PNŚ/ZW’, Przypis.
 
 
Bobo 


Pomógł: 550 razy
Dołączył: 03 Mar 2007
Posty: 13713
Wysłany: 2009-04-30, 23:22   

Cytat:
...ostatecznie nawraca się na chrześcijaństwo, ale zostaje ochrzczony dopiero na łożu śmierci...


Ciekawe, ciekawe... pomiedzy nawróceniem a rzekomym ochrzczeniem mamy morderstwo w rodzinie, kilka wojenek, tolerowanie pogaństwa. Czy to jest nawrócenie w myśl teologi katolickiej? ;-)

Zaryzykuje pytanie do Yarpena, czy ochrzciłby człowieka, ktory po nawróceniu dopuszcza się takich czynów? ;-)
 
 
EMET 

Wyznanie: Świadkowie Jehowy w Polsce
Pomógł: 246 razy
Dołączył: 04 Wrz 2006
Posty: 11197
Wysłany: 2009-04-30, 23:26   

Bobo napisał/a:
Cytat:
...ostatecznie nawraca się na chrześcijaństwo, ale zostaje ochrzczony dopiero na łożu śmierci...


Ciekawe, ciekawe... pomiedzy nawróceniem a rzekomym ochrzczeniem mamy morderstwo w rodzinie, kilka wojenek, tolerowanie pogaństwa. Czy to jest nawrócenie w myśl teologi katolickiej? ;-)



EMET:
Zwróć uwagę, Bobo, że cytuję z książek Wydawnictw katolickich...

Wynika z tego, że świadomość historii jest.


Stephanos, ps. EMET
_________________
„Wielu będzie biegać tu i tam [po hebrajsku: < jᵊszōṭᵊṭû >], i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy” -- Daniela 12:4b; ‘PNŚ/ZW’, Przypis.
 
 
Bobo 


Pomógł: 550 razy
Dołączył: 03 Mar 2007
Posty: 13713
Wysłany: 2009-04-30, 23:45   

Cytat:
Wynika z tego, że świadomość historii jest.


Owszem. Mam pozycję Daniela Ropsa: Kośció pierwszych wieków. Choć autor jest katolikiem to w swoim dziele też nieźle się zagalopował w opisie Konstantyna. Choc niby go wychwala ale... szczegóły jego zycia opisuje dokładnie. Podoba mi się też ton A. Krawczuka w ks. Konstantyn Wielki czy też: Czasy Konstantyna. Bez pardonu i owijania w bawełnę opisuje to, co wydaje się takie świetlane w ocenie niektórych katolików...

Historia nie pozostawia złudzeń. To, co zacząło się za Konstantyna pokutuje do dziś... choćby termin Wielkanocy. Ogólnie znana niechęć cesarza do żydów spowodowała, że świeto Wielkanocy zaczęto sztywno ustalać tak, aby zmartwychwstanie koniecznie wypadło w niedzielę. Żydzi trzymali się zasady 14 nisan bez wzgledu na dzień tygodnia. Ale zdaje się,że na owym soborze taka decyzja nie zapadła tylko wcześniej więc... to już inny temat.
 
 
Płaskowicki Rys
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-04, 20:41   

Ponieważ YZ w innym poście nazwał mnie niedouczonym i nawet gorzej nazywał bo śmiałem twierdzić,że sobór w Nicei mówił o trójcy
przypominam tą dyskusję.
Jest w niej sporo o tym soborze
Credo przyjęte na tym soborze chociaż nie zatwierdza dogmatu o trójcy formalnie -bo to miało miejsce znacznie pózniej w Konstantynopolu, to de facto trójce wprowadza -jako normę
A co do dogadania się Konstantyna z biskupami -to sam fakt opieki tego poganina nad soborem jest znaczący.
YZ twierdzi ,ze Konstantyn nie uczynił religii powstałej w Nicei po przyjęciu credo jedyną w państwie-to fakt
ale zakończył prześladowania kościoła reprezentowanego przez biskupów zgromadzonych w Nicei
uznał go i otoczył protekcją -rozpoczął zaś restrykcje wobec przeciwników tego credo
więc -de facto uznaje tą religię za godną opieki imperium.
Więc moje "niedouczenie " polega na tym ,ze bardziej od formalnych interesują mnie faktyczne zdarzenia.
A fakty i praktyka wskazują ,że Nicea kończy okres prześladowań kościoła ,a otwiera okres współpracy biskupów ,którzy przyjęli credo z Nicei z cesarstwem.
Ta współpraca zaowocowała dekretem Teodozjusza Wielkiego -który zdelegalizował inne niż Nicejskie chrześcijaństwo religie w roku 392,w tym niestety już nielicznych nie trynitarian.
to by było na tyle
 
 
EMET 

Wyznanie: Świadkowie Jehowy w Polsce
Pomógł: 246 razy
Dołączył: 04 Wrz 2006
Posty: 11197
Wysłany: 2009-12-04, 21:35   

Płaskowicki Rys napisał/a:
Ponieważ YZ w innym poście nazwał mnie niedouczonym i nawet gorzej nazywał bo śmiałem twierdzić,że sobór w Nicei mówił o trójcy
przypominam tą dyskusję.
Jest w niej sporo o tym soborze
Credo przyjęte na tym soborze chociaż nie zatwierdza dogmatu o trójcy formalnie -bo to miało miejsce znacznie pózniej w Konstantynopolu, to de facto trójce wprowadza -jako normę
A co do dogadania się Konstantyna z biskupami -to sam fakt opieki tego poganina nad soborem jest znaczący.
YZ twierdzi ,ze Konstantyn nie uczynił religii powstałej w Nicei po przyjęciu credo jedyną w państwie-to fakt
ale zakończył prześladowania kościoła reprezentowanego przez biskupów zgromadzonych w Nicei
uznał go i otoczył protekcją -rozpoczął zaś restrykcje wobec przeciwników tego credo
więc -de facto uznaje tą religię za godną opieki imperium.
Więc moje "niedouczenie " polega na tym ,ze bardziej od formalnych interesują mnie faktyczne zdarzenia.
A fakty i praktyka wskazują ,że Nicea kończy okres prześladowań kościoła ,a otwiera okres współpracy biskupów ,którzy przyjęli credo z Nicei z cesarstwem.
Ta współpraca zaowocowała dekretem Teodozjusza Wielkiego -który zdelegalizował inne niż Nicejskie chrześcijaństwo religie w roku 392,w tym niestety już nielicznych nie trynitarian.
to by było na tyle



EMET:
Rysiu!
Ja sam pomieściłem o tej tematyce post/y/. Także np. Petroniusz.
Nawet katolickie autorytety wiedzą, czym w istocie był Sobór w Nicei.

Jednak nie oczekuj tego, że tak YZ, jak i owi katoliccy rzecznicy - przyznają, iż to dopiero Sobór w Nicei ustalił kwestie związane z teologicznie pojętą doktryną Trójcy.
Będą twierdzić, jak i YZ na Forum, iż "to już pierwsi chrześcijanie...".
Czy dziwisz się? Ja - nie.

Jeśli zajdzie potrzeba, to przypomnimy materiały; też o Soborze w Nicei.


Stephanos, ps. EMET
_________________
„Wielu będzie biegać tu i tam [po hebrajsku: < jᵊszōṭᵊṭû >], i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy” -- Daniela 12:4b; ‘PNŚ/ZW’, Przypis.
 
 
Płaskowicki Rys
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-05, 08:48   

Emet
dzięki -pocieszyłeś mnie . Miałem potężnego doła bo czułem się jakby nikt nie rozumiał ,co chcę przekazać -a YZ czepiał się szczególików ,chcąc w ten sposób zaciemnić przesłanie postów moich o Nicei
A przesłanie jest takie że ten sobór to faktyczny koniec kościoła opartego na nauczaniu apostołów.
Więc aby powrócić do zródeł -należy przede wszystkim odrzucić nicejskie credo
bez tego nie ma autentycznej reformy.
Rezygnacja z tego credo to zerwanie z dziełem Konstantyna jakim dla mnie jest hierarchiczna oparta na rzymskiej organizacji i niektórych tradycjach zwłaszcza w dziedzinie hierarchii -denominacja i jej pochodne.
pozdrawiam
 
 
SUB

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 22 Wrz 2009
Posty: 562
Wysłany: 2009-12-05, 09:18   

Płaskowicki Rys napisał/a:
Emet
dzięki -pocieszyłeś mnie . Miałem potężnego doła bo czułem się jakby nikt nie rozumiał ,co chcę przekazać -a YZ czepiał się szczególików ,chcąc w ten sposób zaciemnić przesłanie postów moich o Nicei
A przesłanie jest takie że ten sobór to faktyczny koniec kościoła opartego na nauczaniu apostołów.
Więc aby powrócić do zródeł -należy przede wszystkim odrzucić nicejskie credo
bez tego nie ma autentycznej reformy.
Rezygnacja z tego credo to zerwanie z dziełem Konstantyna jakim dla mnie jest hierarchiczna oparta na rzymskiej organizacji i niektórych tradycjach zwłaszcza w dziedzinie hierarchii -denominacja i jej pochodne.
pozdrawiam


Nie oczekuj Rysiu, ze KK zostanie zreformowany.
Kosciol w takiej formie musial zaistniec, to wynika z biblijnej relacji.
 
 
Płaskowicki Rys
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-05, 09:34   

Nie zamierzam reformować żadnego kościoła a siebie
chcę odnowić się przez odnowienie umysłu
poszukuje miasta ,którego budowniczym jest Bóg
w tym celu chcę pić wodę ze zródła-nauki apostolskiej
a by to czynić muszę zasypać w swoim umyśle wszelkie cysterny dziurawe
nauki poza Biblijne
pierwszym krokiem dla każdego i dla mnie jest odrzucenie dziedzictwa Nicei
pozdrawiam
 
 
SUB

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 22 Wrz 2009
Posty: 562
Wysłany: 2009-12-05, 09:52   

Płaskowicki Rys napisał/a:
Nie zamierzam reformować żadnego kościoła a siebie
chcę odnowić się przez odnowienie umysłu
poszukuje miasta ,którego budowniczym jest Bóg
w tym celu chcę pić wodę ze zródła-nauki apostolskiej
a by to czynić muszę zasypać w swoim umyśle wszelkie cysterny dziurawe
nauki poza Biblijne
pierwszym krokiem dla każdego i dla mnie jest odrzucenie dziedzictwa Nicei
pozdrawiam


I nie zachęcałem Ciebie do reformacji kościoła :)
Stwierdziłem, że kościół sam siebie reformować nie będzie.
Co do pierwszego kroku o którym piszesz, to wielu już go uczyniło. Wielu też uczyni. Wystarczy z otwartym umysłem i sercem zacząć czytać Biblię.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 11