Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność. (List do Galatów 5:21-22)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Chrzest w Duchu Świętym
Autor Wiadomość
sylka
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 08:43   Chrzest w Duchu Świętym

Bardzo proszę osoby ochrzczone w Duchu Swiętym , aby podzieliły sie swoimi przeżyciami.

Opisz swoją pięćdziesiątnicę
 
 
sylka
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 08:43   

To był pierwszy dzien wakacji. Własnie zdałam do trzeiej klasy LO, miałam 16,5 lat.
Mam wysłała mnie na jakis koncert chrzescijanski.
Poszłam tam i okazało sie ze to był najwazniejszy krok w moim życiu.
Okazało sie , ze to jest ewangelizacja w Muszli Koncertowej w moim miescie.
Po raz pierwszy usłyszałam tam pełną ewangelię o Jezusie Chrystusie, w moim sercu brzmiały słowa, ze to wszystko prawda.
Tego dnia uwierzyłam ,ze Jezus jest Synem Bozym, ze umarł za mnie na krzyżu, ze przebacza mi moje winy, uzdrawia mnie i daje mi nowe życie.
To byl dzien mojego nowego narodzenia Smile

Po skonczonej ewangelizacji słuchałam opowiesci jednego chlopaka.
Mówił o dziwnym przeżyciu jakiego doswiadczył.
Mówił o tym , ze zstąpił na niego Duch Swiety i dał mu modlitwe w innych językach. Słowami , których nigdy sie nie uczył, a które płyneły gdzies z wnętrza, z jego ducha.

Na drugi dzien poszłam również na spotkanie z tą grupa ewangelizacyjna, do Kościoła Ewangelicznego.
Jedna dziewczyna tym razem opowiadala o modlitwie w innych jezykach i dluga mi to tlumaczyła. Nic nie rozumiałam, tylko szyja mnie bolała, bo musiałam ją cały czas skręcac , zeby na nią patrzeć.
Ale pomimo bolącej szyi, myslałam potem w domu o tym co mi powiedziala.
Grupa ewangelizacyjna pojechała do swojego miasta, a ja zostałam z Bogiem i rozmyslalam wiele.

Po trzech dniach od mojego nawrócenia szłam ulicą z moimi dwiema malutkimi siostrzyczkami.
Tak rozmyslając o Duchu Świętym, nie modląc sie , tylko rozmyslajac, poczułam nagle jak cos mnie ogarnia.
Jakby prąd, czy dreszcz ale to nie to...trudno to opisac..jakby fala czegoś mnie ogarnęła...Poczułam ogromną radość.
Szłam tak trzymając obie siostry za ręce,ale czulam się jakbym unosiła sie metr nad ziemią.
Radośc i niewyjaśnione szczęśćie były ogromne, i przepełniało mnie uczucie miłości do ludzi.
Wiedziałam ze promienieję i ze mam przyklejony usmiech do twarzy..i zrozumiałam ze to zstąpił na mnie Duch Swięty, ze to po prostu Jego obecnosc mnie ogarneła.

Potem po kilku dniach kąpiąc sie w wannie i nucąc cos pod nosem nagle z moich ust zaczeły sie wydobywac obce słowka.
Czułam ogromna przyjemność w wypowiadaniu tych słów, a raczej w wyspiewywaniu.
Spiewałam i sluchałam jak rymuję w obcym języku, ktorego wcale nie znam Exclamation Exclamation
Słuchanie tych rymów było ogromnie przyjemne
Zrozumiałam, ze to dar Ducha Swietego - obce języki.
W Dz.Ap 2 rozdziale uczniowie Jezusa tez glosili wielkie dziela Boze w językach, które były darem od Ducha Swiętego.

Dla mnie był to cud
I jest do dzis - do dzis praktykuje modlitwe w innych jezykach, a spiewanie w innych jezykach, ktorych nigdy sie nie uczyłeś to największa przyjemnosc i radosc- to jest fantastyczne

Mówienie innymi językami to fantastyczny dar Ducha Świetego

Jeśli go nie masz - to zapragnij
 
 
wit
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 08:43   

W dziwnych okolicznościach otrzymałaś dar języków! :shock:
 
 
Debora Anna
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 08:44   

Witajcie

Chrzest Duchem Świętym nie zawsze musi przejawiac się mówieniem innymi językami. Jest on przede wszystkim ponadnaturalnym zanurzeniem (ochrzczeniem) w Ducha , ktorego celem jest moc ku świadczeniu o Jezusie.

Najczęściej towarzyszą temu języki, ale nie zawsze i nie koniecznie w tym samym momencie.

Jestem ochrzczona Duchem Świętym , modlę sie, mówię i śpiewam w językach nie pamietam od jak dawna. Ale wiem, że najpierw otrzymałam od Ducha odwagę i moc do zwiastowania ewangelii , a potem ujawnil sie dar językow.
Ponieważ znałam Słowo Boże z Dziejów Apostolskich na temat wylania Ducha i przyobleczenia moca z wysokości , wiec oczekiwałam takiego przeżycia rowniez dla siebie.
Myślę, że otrzymałam ten dar duzo wczesniej , niz zaczęłam go używać.
Myślę, że początkowo nie wiedziałam , że go posiadam. Wiedziałam natomiast jedno - była we mnie ogromna siła i energia aby zdobywać świat dla Jezusa. Palące pragnienie i wręcz brawura aby dzielic się
tą prawdą, że Jezus zyje.
To zresztą było całkiem biblijne. Dz. Apostolskie 1 ,8 :
"..Weżmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was i bedziecie mi Świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi."

Mówienie językami było tylko zewnętrznym przejawem tego co wlał we mnie Duch Boży. Jak to sie stalo?
W dość nietypowych okolicznościach, albo może wlasnie w dośc typowych - nie wiem.
Byłam na spotkaniu uzdrowieńczym u Metodystów. Nigdy tam nie chodzilam, ale przyjechała tam z wizytą pewna ewangelistka z Kanady.
Usługiwała darem uzdrawianiai słowem wiedzy.
Ludzie podchodzili do niej ze swoimi prosbami modlitewnymi. Ja rowniez podeszlam i powiedziałam; mam taka nietypowa prosbę, wiem , że jestem ochrzczona Duchem sw, ale jakos nie moge zacząć mowic jzykami.
Wtedy ona powiedziała: " mów!! . Otworzyłam usta i popłynela rzeka.
A droga siostra z Kanady odezwała się tymi oto słowami: " To jest to ".
To takie proste? pomyślałam. Ziemia sie nie zatrzęsła, ogień nie zstapł.

Myslę, że Bóg pozwolił mi na takie a nie inne odebranie tego daru, poniewaz jestem osoba bardzo emocjonalną i czekiwałam wielkich przeżyc.
A Pan chciał uczynic ze mnie kobiete wiary, poniewaz powolal mnie do słuzby ewangelizacyjnej. Dlatego wiem dzis, że nie na uczuciach mam sie opierac, ale na prostym Słowie.
Poadrawiam Debora Anna
 
 
saraj00
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 08:44   

właśnie weszłam dzisiaj na forumi przeczytałam o wylaniu Ducza Św. Akurat dzisiaj na spotkaniu moditewnym też dzieliliśmy się jak Bóg działa w naszym życiu Należąc do Odnowy zaczęłam seminarium wiary alew domu dostałam szlaban tak ze nie mogłam chodzić na spotkania. Po seminarium pojechałam na rekolekcje ze wszystkimi tam właśnie była modlitwa o wylanie darów poszlam żeby mnie nie wypytywali czemu nie kiedy się nademną modlili wcześniej spytali jaki chce dar powiedziałam nie wiem myślałam żeby uciec miałam wszystkiego dosyć może to wina choroby bo byłam przeziębiona.osoby modlace się nademną powiedziały że Bóg daje mi dar języków ale byłam uparta i gęby nie otworzyam.Na drugi dzień modliłam sięmodlitwą brewiażową i tak mi się kartki przewróciły że przeczytałam PRZYJMIJ DAR KTÓRY CI DAJE więcej nie miałam pytań
 
 
sylka
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 08:44   

I co było dalej saraj00 ?
 
 
saraj00
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 08:44   

teraz poprostu jestem wierna Bogu i jego darom wiem że oprócz daru Języków otrzymalam też inne i mysle że te inne są ważniejsze bo służą do budowania wspólnoty, a dar języków jest tylko potrzebny mnie osobiście w bezpośredniej relacji z Bogiem
 
 
sylka
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 08:45   

No to się cieszę saraj00
 
 
Adam
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 08:45   

Po moim odejściu od Adwentystów pozostało mi wiele negatywnych przekonań co do języków i takich tam ''sensacji''.To było dla mnie proste-demony i tyle.Kiedy jednak trafiłem do zboru zielonoświatkowego i dopiero tam przyjąłem nowe życie w Chrystusie zacząłem patrzeć na to inaczej.
A trzeba wam wiedzieć,że 23 lata temu ten kościół był naprawdę inny.Pokorny i prosty.A teraz...Szkoda pisać.
Tam zobaczyłem ile kłamstwa jest posądzaniu zielonoświątkowcówo o popadanie w stany ekstatyczne i jakieś transy podczas mówienia językami.Niczego takiego tam nie widziałem.Po kilku miesiącach pastor zaprosił mnie na obiad i kolację.Wieczorem zapytali mnie czy chciałbym abyśmy modlili się o chrzest w Duchu Świętym dla mnie.Odparłem,że jak najbardziej.
Pastor modlił się przez chwilę,potem powiedział do mnie,abym teraz ja sam poprosił Jezusa o chrzest Ducha.Zrobiłem to w kilkudziesięciu zdaniach.
Wtedy pastor powiedział-otwórz swoje usta i pozwól,by nowy język pojawił się w nich.
Trochę mi się to wydało dziwne-takie otwieranie ust i czekanie z rozdziawioną gębą.Tak to sobie wyobrażałem,hehehe.
Zrobiłem to,ale wcale nie czekałem długo,bo już w tej samej sekundzie z moich ust popłynął piękny arabski język.
Nie odczuwałem żadnych dreszcy,ciepła czy czegoś podobnego.Wypełniła mnie za to niesamowita wprost radość,szczęście i niesamowicie silne odczucie obecności Bożej miłości,która mnie ogarnęła.
Wydawało mi się,że unoszę się nad ziemią.Padłem na kolana i dalej wielbiłem Boga językami.
Trwało to chyba za długo,bo pastor z uśmiechem dotknął mnie i powiedział,że są bardzo zmęczeni.Z łatwością przerwałem modlitwę(to dla tych,co myślą,że to jakiś trans),pożegnałem się i poszedłem na autobus.Nawet nie podjechałem te 4 przystanki tramwajem,bo chciałem być sam,by dalej modlić się językami.
Szedłem więc ulicą i modliłem się półgłosem.
A co by było gdybym chciał zmienić ten piękny arabski język na inny?-pomyślałem sobie.
I zaraz zaczęły z moich ust płynąć inne słowa w zupełnie innym języku!Potem jeszcze w innym,i jeszcze w innym!
Naliczyłem ich 14!!!To było niesamowite!!!
Po kilku latach prawie że zaniechałem modlitwy językami.A to z powodu przegięć,które niestety,ale w tej kwestii zaczęły stawać się normą w wielu zborach.Od kilku lat znów coraz częściej kożystam z tego daru.Znów jest tych języków kilka.To jest wspaniałe,choć baaaardzo już oswojone.
Chwała Jezusowi!
 
 
Debora Anna
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 08:45   

Adam
Super! Może pojedziesz na misję do krajów arabskich.

Tylko proszę, nie patrz na stan kościoła, ale na Jezusa - bo to On buduje kościół i to On sam sobie przysposabia kościół pełen chwały!
Wielu jest sfrustrowanych chrześcijan z tego powodu, że patrzą na szklankę do połowy pustą!
Zanim przyjdzie Dzień Pański, kościół będzie gotowy , bo Jezus buduje go! On przygotowuje Oblubienicę tak , że będzie bez zmazy , skazy, zmarszczki, ani niczego w tym rodzaju.
Wez przykład z proroka Habakuka
Hab.3;17-19

"Zaiste, drzewo figowe nie wydaje owocu,
na winoroślach nie ma gron.
Zawodzi drzewo oliwne,
a rola nie dostarcza pożywienia.
W ogrodzeniu nie ma owiec,
a w oborach nie ma bydła.
Lecz ja będę radował się w Panu,
weselił się w Bogu mojego zbawienia.
Wszechmogący Pan jest moja mocą.
Sprawia, że moje nogi są chyże jak nogi łań,
i pozwala mi kroczyć po wyżynach..."

To Ty jesteś solą, to Ty jesteś światłem. To patrząc na Ciebie inni mają doznawać zachęty! Nie dajmy sie znięchęcić innym. Jezus mówił o tym , że zgorszenia przyjdą. Ale kto wytrwa DO KONCA , BĘDZIE ZBAWIONY.
I jeszcze jedno słowo dla zachęty;
Ps 91 - cały
a tu przytoczę tylko jeden werset -7
"Chociaż padnie u boku twego tysiąc,
A dziesięc tysięcy po prawicy twojej,
Ciebie to jednak nie dotknie."

Pozdrawiam Very Happy Very Happy Very Happy
Debora Anna
 
 
Adam
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 08:45   

Eeee,gdzie tam frustracja. :-) Fakt tylko stwierdziłem.
Do krajów arabskich?!?!Nie znoszę upału!!!!
 
 
mala mi
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 08:46   

U mnie bylo cokolwiek inaczej.Nawrocilam sie w w malym goralskimzborze w ustroniu,na spolecznosci mlodziezowej.Przezylam w modlitwie glebokie upamietanie i uwolnienie abym mogla przyjac nowe zycie.Bylam calkowicie swiadoma ze otrzymalam dar czystego serca.nastepnego dnia,bylo niedzielne zgromadzenie.po raz pierwszy ujrzalam Krolestwo Boze i jego moc wposrod Bozego ludu.W wiekszosci byli to srtarcy,ale nigdy nie widzialam rownie pieknych ludzi.Prosci,spracowani gorale.Jednak w ich oczach byl swiety zar milosci do Jezusa i to czynilo ich nie z tego swiata.Naprawde!
W trakcie spotkania,staruszka obok mnie wyglosila cos w jezykach a gdzies z tlumu odezwal sie inny starzec i dal tlumaczenie/proroctwa/.Inna zas osob,rowniez osoba starsza,opowiadala wizje,ktora otrzymala w trakcie spotkania.ktos glosno pokutowal,wzywajac imienia Jezusa.
Bylam zszokowana,realnoscia Jezusa.Potem przyszla kolej na usluge pastora i widzialam po raz pierwszy uzdrowienia.Wszystko odbywalo sie w jakims niezwyklym pokoju i z godnoscia.Wielu sposrod zgromadzonych tego dnia,zostalo poteznie dotknietych Boza moca.
Na koniec spotkania,pastor wypelniony po brzegi duchem Swietym,zwezwal imiennie ludzi/prorokowal/do prawdziwego uczniostwa...
To byl moj dzien.W uszach,w sercu,w calym moim ciele i umysle slyszalam wezwanie Jezusa:chodz za mna...!
Wyszlam do przodu aby wziac blogoslawienstwo,na nowa droge zycia z Jezusem.
Wtedy wypelnil mnie pokoj z nieba!.
Na innej zas spolecznosci,wsrod waskiego grona przyjaciol,przyjelismy w modlitwie,silne przekonanie ze Pan chce nas ochcic ogniem,i wypelnic odwaga do smialego zwiastowania.to bylo nie doopisania!.Zywy ogien,plynal w moich zylach i zaczelam spiewac piesn Ducha.To bylo tak potezne,ze gdyby trwalo dluzej,brakloby mi ciala.
Bylam podniesiona,wypelniona potezna obecnoscia Boga jako ognia trawiacego.
Nigdy nie uwierzylabym ze mam tak mocny glos
Od tej pory wiele razy,moglam doswiadczac sluzby uwolnienia poprzez zwycieska piesn Ducha,ktory mnie wypelnia.
Ten ktory jest we mnie,jest wiekszy niz ten ktory jest na swiecie.Jezyki,przyszly natomiast przy "trzezwym umysle"
Kocham czytac o dziejach izraela,i moze dlatego pierwsza modlitwa byla w jezyku hebrajskim.Nie mialam tlumaczenia,ale przeczuwalam ze wyglaszam jakies proroctwa nad swoim zyciem.
Uzywam tego daru i on sie pomnaza,choc zadziej jest to hebrajski.
Doswiadczylam tez jaka moc maja jezyki jaki narzedzie burzenia warowni duchowej.Duch uczy mnie poslugiwac sie jezykami tam gdzie rozum jest nieprzydatny:do walki z niewidzialnym przeciwnikiem.
 
 
Madelaine
Gość
Wysłany: 2006-06-08, 08:46   

Mala Mi
Witaj siostro posród kobiet "Płomennych duchem".
Izajasz 61
 
 
Ewangelik
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-08, 04:49   

bardzo ciekawe są wasze doświadczenia z tym dziwnym i dla mnie niepojętym charyzmatem;

powiem szczerze to jedyny charyzmat którego nigdy nie chciałem otrzymać; a mimo wszystko Bóg mi go dał a może nie mam go od Boga? - i teraz trochę mojej historii:

kiedyś miałem doświadczenie okultystyczne, wpierw była to kabała, kolejno tarot a uwieńczeniem tego channeling - wszystko to ładnie było otoczone nurtem filozoficznym New Age; no ale zacząłem czytać Biblię, narodziłem się na nowo, pożegnałem dawne czasy - odrzuciłem cały zgubny i destrukcyjny mistycyzm [nie będę się rozpisywał na owocami tamtych wydarzeń ]

no i nadszedł moment; zapragnąłem charyzmatów:

modliłem się do Boga z prośba o charyzmaty duchowe; najbardziej zależało mi na charyzmacie uzdrawiania; charyzmaty wydawały mi się nową alternatywą mistyki życia - Chrześcijańską odpowiedzią na dawne praktyki okultystyczne;

czasami otrzymuję jakieś wizje, sny, proroctwa; wszystko to pogłębia i przeświadcza mnie o zbawczej mocy Chrystusa; owocami tego są głębokiej treści nauki, obfite pełne esencje mądrości - a mimo wszystko nie znajduję odpowiedzi na pewne pytania; na które by mi najbardziej zależało odpowiedzi poznać;

nawet jeżeli mówię językami - to mam wątpliwości czy to duch święty przeze mnie przemawia; mam ogromne wątpliwości nad pochodzeniem tych języków - moje doświadczenie okultystyczne tak głęboko zakorzenione we mnie jakoby nieustannie przypomina mi o jakichkolwiek objawach opętania demonicznego; którego jednym ze znaków jest właśnie mówienie językami;

gubię się - za dużo tej sfery mistycznej w moim życiu; modliłem się do Boga by odebrał on ode mnie mowę językami - i ją odebrał; ale niekiedy a to na widok rzeźby której oddawana jest cześć, a to na pod wpływem grzechu który popełniam zdawać by mi się mogło język rozplątuje mi się i wypływa potok niezrozumiałych mi słów...

z przerażeniem zastanawiam się czy to demon który we mnie pozostał manifestuje swą obecność? czy duch święty?

a w ostateczności pewien jestem że oparłem swoje życie na pewnym fundamencie, na Chrystusie, i wiem że on jest moim Panem, i cały bagaż moich grzechów kładę przed jego oblicze, ostatecznie wiem że Jezus umarł za mnie, a mimo wszystko nie potrafię jednoznacznie dać odpowiedzi na rzeczy które przytrafiają się w moim życiu – a jedną z tych rzeczy jest właśnie mowa językami
 
 
tessa

Pomógł: 2 razy
Dołączył: 18 Cze 2006
Posty: 4088
Wysłany: 2007-01-08, 12:40   

ziomek-elektronik napisał/a:
w ostateczności pewien jestem że oparłem swoje życie na pewnym fundamencie, na Chrystusie,


Czy dokładnie znasz Chrystusa,czy tylko ze słyszenia?Wielu ludzi twierdzi,że zna Jezusa.
Wie coś o nim ,słyszało coś o nim.
Ale co to znaczy znać Chrystusa? Czy wiesz co teraz robi Chrystus? Co będzie robił w przyszłości?Jeżeli nie wiesz ,to tak naprawdę nie znasz Chrystusa.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 4,28 sekund. Zapytań do SQL: 12