Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność. (List do Galatów 5:21-22)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: kansyheniek
2009-12-08, 18:39
List do PT Ateistów
Autor Wiadomość
Musashi 

Wiek: 44
Dołączył: 15 Sie 2008
Posty: 824
Wysłany: 2009-12-07, 01:36   List do PT Ateistów

Warte przeczytania:




Motto:
Przeżywszy życie bezbożnie, jak trzeba
Poszedł ateista po śmierci do Nieba.
Spotyka go św.Kunegunda:
"No, i jak Pan teraz wyglunda?"
A on jej na to: "O Santa!
Ładnie to kpić z repatrianta?"
(chyba Marian Załucki?)


Drodzy Ateiści!
Ja zaliczam się do ludzi wierzących w Boga. Nie mam jednak zamiaru przekonywać Was, że Bóg istnieje. Bo niby jak? Bardzo łatwo można udowodnić, że nikt nigdy nie udowodni, że Bóg istnieje - jak równie łatwo można udowodnić, że nikt nigdy nie udowodni, że Bóg nie istnieje... Więc po co mamy tracić czas? Jest to kwestia Wiary - a ta nie podlega żadnemu rozumowaniu.
Aha - pytacie: "Jak udowodnić, że nikt nigdy nie udowodni, że Bóg istnieje?". Bardzo prosto. Nawet gdyby na nieboskłonie pojawił się zastęp Czterech Archaniołów, a także Trony, Serafiny, Trąby i Cherubiny - w liczbie dokładnie takiej, jak w Apokalipsie - to co zrobicie, Drodzy Ateiści? Brawo! Powiecie, że to Aldebarańczycy przylecieli, przeczytali Biblię, i oto urządzają nam fikuśne przedstawienie. I będziecie mieli rację: to żaden dowód! Całkiem możliwe, że bardzo wysoko rozwinięci technicznie Aldebarańczycy przylecą - a mają takie możliwości techniczne oraz swoiste poczucie humoru. Mogą zresztą to zrobić po to, by tanim kosztem skłonić 99% ludzi do wykonywania jakich-ś ich (rzekomo Boskich) poleceń. Kto wie?
Co mówicie, Kochani? Że gdyby pojawiły się Archanioły, Trąby, Trony, Serafiny i Cherubiny – to byście jednak uwierzyli w Boga? Oooo – to uważacie, znaczy, że prawdopodobieństwo istnienia Boga jest większe, niż prawdopodobieństwo przylotu wysoko rozwiniętych Aldebarańczyków? No-no...
A jak udowodnić, że nikt nigdy nie udowodni, że Boga nie ma? Oh, to jasne: cokolwiek byście, Drodzy Ateiści, wymyślili, to spłynie po nas jak woda po kaczce. Pan Bóg jest przecież Wszechmocny - a jako Wszechmocny może stworzyć Ziemię razem z "dowodami" na to, że człowiek pochodzi od małpy, albo i od żółwia. Np. po to, by sprawdzić, czy głęboko Mu wierzymy i nie zmylą nas (fałszywe przecież!) dowody. Ba! Być może stworzył świat wczoraj - z nami obdarzonymi (fałszywą) pamięcią dnia przedwczorajszego i wszystkich poprzednich. Jak udowodnić, że tak nie jest? Nie da się, Kochani - nie da się... Jeśli Bóg jest Wszechmocny - to może stworzyć WSZYSTKO, z ateistami i takim kamieniem, którego Sam nie będzie w stanie unieść. Bo czym go, jeśli będzie chciał, uniesie. Kto powiedział, że Wszechmocnego obowiązuje logika?
Kwestię Wiary mamy więc załatwioną. Wy wierzycie w jedno - my w drugie; i nie mamy się o co kłócić. Każdy z czterech światów:
0 - Boga nie ma i ludzie w Jego istnienie nie wierzą
A - Bóg istnieje, ale ludzie w Jego istnienie nie wierzą
B - Boga nie ma i ludzie w Jego istnienie wierzą
AB - Bóg istnieje i ludzie wierzą w Jego istnienie
- jest logicznie możliwy. Wiemy, że żyjemy w świecie, w którym część ludzi wierzy w istnienie Boga, a część wierzy w Jego nieistnienie - natomiast nie wiemy, i nigdy nie będziemy wiedzieli, czy On istnieje.
Czym innym niż Wiara jest religia. Jest to zjawisko społeczne. I jest ono całkowicie niezależne od istnienia Boga. A nawet od wiary w Niego. Łatwo można sobie wyobrazić kraj, w którym żaden dorosły nie wierzy w Boga - mimo to wyznają i uprawiają religię (z powodów, o których niżej). Trochę trudniej wyobrazić sobie kraj, w którym wszyscy wierzą w Boga, ale nie uprawiają żadnego Jego kultu - ale też jest to możliwe (logicznie możliwa jest Wiara zakazująca wszelkiego oddawania czci Bogu - jako nieprzyzwoitego podlizywania się Mu w nadziei na Raj!)
Religia to pewien zwyczaj kulturowy i społeczny. Niesłychanie ważny. Z punktu widzenia Wiary jest kompletnie obojętne, czy żegnamy się z lewa na prawo - czy trzema palcami z prawa na lewo, czy do domu modlitwy wchodzimy z głową zakrytą - czy odkrytą. Panu Bogu jest to zapewne wszystko jedno. Natomiast przyjmowanie i pielęgnowanie pewnych obyczajów jest ważne dla spójności i rozwoju społeczeństwa.
Jest to temat na kupę traktatów. Tu ważne jest jedno: nie mylny religii z Wiarą.
Teraz dochodzimy do tematu zasadniczego
My, wierzący, nie mamy problemów egzystencjalnych. Wy macie: musicie zadać sobie pytanie: "Po co żyjemy?" Bo jak nie po oto, by wypełniać nakazy Dekalogu i zapewnić sobie bytowanie w szczęściu po wsze czasy - no, to właściwie jaki jest sens ludzkiego życia?
Liberałowie-ateiści odpowiadają zazwyczaj słowami śp.Jana Stuarta Milla: '"Celem jest maksymalizacja szczęścia możliwie największej liczby ludzi".
OK. Nie mam wprawdzie felicytometru i nie wierzę w możliwość jego skonstruowania - ale: niech będzie. W takim razie dlaczego nam przeszkadzacie?
W czym?
W szczęśliwym umieraniu!
My wierzymy, że po w miarę przyzwoitym życiu przenosimy się do Lepszego Świata. I nam to sprawia przyjemność! Lubimy tak właśnie umierać. A Wy nam chcecie tę przyjemność popsuć! Niby dlaczego?!?
Zachowujecie się jak dziecko bez nogi, które psuje koledze rowerek, by też nie mógł na nim jeździć!
Być może Pana Boga nie ma - ale my wierzymy, że jest, i nam jest z tym dobrze. Natomiast na czym miałoby polegać Wasze dobro, gdybyście nawet przekonali nas, że Pana Boga nie ma? Robicie to w imię Prawdy? Ale-ż dowodu na nieistnienie Boga nie macie!
Co by Wam dało gdybyście nas przekonali? Wam - nic. A nam by się umierało znacznie mniej przyjemnie...
Zauważcie, że nie ma tu symetrii. Wierzący (chrześcijanin, żyd, muzułmanin) jesli jest socjalistą, a więc czuje sie powołany do dbanie o dobro innych - ma powód, by Was przekonywać. Chce waszego dobra... Ale liberał??!?
Natomiast nie widzę, jaki interes ma ateista - nawet o skłonnościach pro-społecznych - by namawiac kogokolwiek do ateizmu. Ateista-liberał cieszy się zasię (po cichu!), że w czasie gdy konkurent w niedzielę się modli, on przez tę godzinę wypracuje parę złotych, co pozwoli mu wygrać z nim walkę o rynek...
W UPR-ze są i wierzący, i ateiści. Wszelako my nie zajmujemy się przekonywaniem nikogo do tego by wierzył, albo nie wierzył. To są sprawy indywidualne.
Ale jest jeszcze aspekt społeczny.
Ludzie wierzący, że Pan Bóg po śmierci nagradza dobrych, a karze złych, rzadziej kradną, gwałcą, mordują. Może tylko ze strachu - ale ja wolę mieć mniejszą szansę, że zostanę zamordowany... i jest mi wszystko jedno, czy nie zostanę zamordowany dlatego, że potencjalny morderca nie zabił mnie bo nie lubi zabijać - czy ze strachu przed Piekłem.
Jeśli więc chcecie, by zwiększyła się liczba przestępstw, by trzeba było obciążać budżety coraz wyższymi wydatkami na policję, na kamery monitorujące miasta, na aparaturę podsłuchową - to proszę: przekonujcie ludzi, że Pana Boga nie ma.
Powtarzam: z politycznego punktu widzenia jest obojętne, czy Pan Bóg istnieje, czy nie istnieje; ważne: by ludzie wierzyli, że istnieje. Jak mawiali rosyjscy nihiliści: "Boga niet - otca w mordu można!". Chcecie oberwać po mordzie od własnego dziecka? To uczcie je, że nie istnieje Niebo i Piekło, a moralność jest względna...
OK – jesteście elitą, Wasze dzieci będą dobrze wychowane i bez bojaźni Bożej nikogo mordować i gwałcić nie będą. Jednak – wyobraźcie to sobie, Kochani Ateiści – na świecie obok dzieci dobrze wychowanych (a i z takimi nigdy nic nie wiadomo...) istnieje ze trzydzieści razy tyle dzieci źle wychowanych. Nieraz: dzieci prymitywnych umysłowo – i będących prymitywami. I jakaś część z nich jednak boi się tego Piekła. Oni nie wnikają w szczegóły, obcy im jest spór o transsubstancjalność lub o manicheizm – natomiast prostą naukę: „Ukradniesz – będziesz się smażył dwa lata” - rozumieją.
I jeśli widzą w kościele tłum modlących się, widzą wśród nich wielkich tego świata, ludzi mądrych i wykształconych – to mówią sobie: „Ja tam nie wiem, czy Bóg istnieje – ale skoro miliardy ludzi weń wierzą, inteligentni i mądrzejsi ode mnie wierzą - to oni pewno wiedzą lepiej... Na wszelki wypadek nie będę kradł”.
Nawet więc, jeśli w Niego nie wierzycie, to w Waszym interesie jest siedzieć cicho - a nawet przekonywać innych, że On istnieje!
Czy myślicie, że np. Mieszkowi I objawił się Duch Święty? Nie, on po prostu skalkulował, że religia chrześcijańska jest korzystna dla podtrzymania władzy królewskiej, władzy ojca rodziny itd. I dlatego pod przymusem kazał nawracać...
Jeśli tego nie rozumiecie, jeśli nie rozumiecie własnego interesu - no, to trudno! Coś nie w porządku z inteligencją i racjonalizmem. Bo podobno nazywacie się racjonalistami?
Reasumując: oczywiście możecie mieć rację twierdząc, że Bóg nie istnieje. Ja nie krytykuję niewiary w Boga, nie krytykuję ateizmu! O tym jednak, czy Bóg istnieje, przekonamy się (albo nie...) dopiero po śmierci. Dlatego nie wierzcie sobie - nikt Wam nie zakazuje nie wierzenia - i uważania się po cichu za lepszych od tkwiącej w zabobonach Wiekszości.!
Natomiast głoszenie ateizmu, ateizm wojujący, jest absolutnie nieracjonalny. W dodatku: szkodliwy społecznie.
Więc: po co go głosić?

Janusz Korwin Mikke
12 czerwca 2007
 
 
kato

Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 472
Wysłany: 2009-12-07, 07:15   

Musashi napisał/a:
Jeśli więc chcecie, by zwiększyła się liczba przestępstw, by trzeba było obciążać budżety coraz wyższymi wydatkami na policję, na kamery monitorujące miasta, na aparaturę podsłuchową - to proszę: przekonujcie ludzi, że Pana Boga nie ma.


Dziwne, że w więzieniach siedzi więcej wierzących niż ateistów.
 
 
Płaskowicki Rys
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-07, 08:04   

kato
litości -nominalny członek religii to nie jest osoba wierząca
w więzieniach nie siedzą ani ateiści ani wierzący a przestępcy.
Wiara osobisty stosunek do Boga jest w sercu.
Jednakże wychodząc od listu Jana gdzie pisze ,ze kto Boga miłuje -przykazanie Jego spełnia
uważam ,ze ludzie wierzący siedzą w więzieniach np w Chinach za wiarę.
Ale w naszych realiach wierzący w więzieniu to mało prawdopodobny scenariusz.
Wierzący ciche i spokojne życie wiedzie.
Więzienie dla takiego to wyjątek.
Władza wszak po to miecz nosi by się jej przestępcy bali -a nie wierzący
pozdrawiam
 
 
SUB

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 22 Wrz 2009
Posty: 562
Wysłany: 2009-12-07, 09:31   

Płaskowicki Rys napisał/a:
kato
litości -nominalny członek religii to nie jest osoba wierząca
w więzieniach nie siedzą ani ateiści ani wierzący a przestępcy.
Wiara osobisty stosunek do Boga jest w sercu.
Jednakże wychodząc od listu Jana gdzie pisze ,ze kto Boga miłuje -przykazanie Jego spełnia
uważam ,ze ludzie wierzący siedzą w więzieniach np w Chinach za wiarę.
Ale w naszych realiach wierzący w więzieniu to mało prawdopodobny scenariusz.
Wierzący ciche i spokojne życie wiedzie.
Więzienie dla takiego to wyjątek.
Władza wszak po to miecz nosi by się jej przestępcy bali -a nie wierzący
pozdrawiam


Chociaż Rysiu nie tak dawna historia, może nas wiele nauczyć.
A wszak to nie Chiny tylko nasze post PRL'owe poletko,
gdzie za odmienne wierzenia i życie zgodne z nimi: więziono, bito i torturowano.
Kto zaś urządzał szykany? Wszak nie tylko komunistyczna władza.
 
 
Płaskowicki Rys
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-07, 10:10   

Sub
Bez urazy ale w PRL zbudowano więcej kościołów niż przed PRL prze 500 lat
prześladowano głównie za politykę
za wiarę może przed 1956
ale po tym roku za politykę
a już po 1982 roku wyłącznie za politykę - z powodów politycznych opozycję
a szykany u nas urządzają zwykli ludzie nie lubiący inności -a nie władza ,ta obecnie jest zajęta sobą i wewnętrzną walką o władzę -jej religijność jest na pokaz
pozdrawiam
 
 
Henryk 

Pomógł: 372 razy
Dołączył: 10 Lis 2008
Posty: 9078
Wysłany: 2009-12-07, 10:42   

SUB napisał/a:
A wszak to nie Chiny tylko nasze post PRL'owe poletko,
gdzie za odmienne wierzenia i życie zgodne z nimi: więziono, bito i torturowano.

Moja pamięć nic takiego nie zanotowała...
(Wyjąwszy wysadzenie pomnika Lenina).
 
 
SUB

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 22 Wrz 2009
Posty: 562
Wysłany: 2009-12-07, 10:47   

Płaskowicki Rys napisał/a:
Sub
Bez urazy ale w PRL zbudowano więcej kościołów niż przed PRL prze 500 lat
prześladowano głównie za politykę
za wiarę może przed 1956
ale po tym roku za politykę
a już po 1982 roku wyłącznie za politykę - z powodów politycznych opozycję
a szykany u nas urządzają zwykli ludzie nie lubiący inności -a nie władza ,ta obecnie jest zajęta sobą i wewnętrzną walką o władzę -jej religijność jest na pokaz
pozdrawiam


Specjalnie nie napisałem kogo szykanowano, by nie wzbudzać pretekstu, niemniej:

Cytat:
Okres powojenny [edytuj]

Zaraz po wojnie liczebność Świadków Jehowy wzrosła do 2500 i wciąż rosła w bardzo szybkim tempie, choć połowa przedwojennej liczby wyznawców znalazło się na terenie ZSRR. Otworzono Sale Królestwa. Zaczęto na nowo organizować większe zgromadzenia, odbyły się one w czerwcu 1946 roku we wsi Borówek z udziałem 1500 osób, a we wrześniu w Katowicach, gdzie zebrało się 5300 osób. W 1947 roku w Krakowie obecnych było 7000 wyznawców, potem spotkania odbyły się jeszcze w innych miastach. Wkrótce jednak zaczęły się napaści ze strony członków Narodowych Sił Zbrojnych, chcących ich siłą zmusić do zostania katolikami[9].

W 1946 roku przedstawiciel Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego próbował nakłonić Świadków do współpracy przeciw Kościołowi katolickiemu. Po otrzymaniu odpowiedzi odmownej na tę oraz powtórzoną cztery miesiące później propozycję, władze zaczęły utrudniać działalność Świadków Jehowy. 24 marca 1949 roku wydalono misjonarzy Biblijnej Szkoły Strażnicy - Gilead, którzy przybyli 19 marca 1947 roku. W ciągu dwóch lat podwoiła się liczba Świadków Jehowy i wyniosła w czerwcu 1947 roku 13 699 głosicieli należących do 710 zborów. W 1950 roku łódzki oddział Towarzystwa Strażnica został splądrowany przez UB - pierwsze takie zajście miało miejsce już w lutym 1946 roku. Pod zarzutem rzekomego szpiegostwa na rzecz USA aresztowano członków zarządu; niedługo później aresztowano pozostałych pracowników. Gdy w roku 1947 podliczono wszystkie napaści NSZ, naliczono ok. 4000 napdów na Świadków Jehowy, 60 z nich zamordowano, napadnięto na około 800 ich domostw [10].


Źródło: http://pl.wikipedia.org/w...Jehowy_w_Polsce

Równie pouczający jest dalszy fragment "Delegalizacja działalności".
Oczywiście to tylko fragmentaryczny opis okresu raptem kilku lat powojennych.
 
 
Yarpen Zirgin 
Katolik


Wyznanie: Kościół katolicki
Pomógł: 16 razy
Wiek: 41
Dołączył: 22 Maj 2006
Posty: 15756
Wysłany: 2009-12-07, 10:58   

Cytat:
Bez urazy ale w PRL zbudowano więcej kościołów niż przed PRL prze 500 lat
prześladowano głównie za politykę
za wiarę może przed 1956
ale po tym roku za politykę
a już po 1982 roku wyłącznie za politykę - z powodów politycznych opozycję

Niom... Szczególnie za politykę w 1984 r. prześladowano uczniów, którzy w Miętnem stanęli w obronie krzyży w szkole.
_________________
Udowadnia się winę, a nie niewinność.

Aha... Nie licz na moją odpowiedź na złośliwości, szyderstwa i próby zmiany tematu.
 
 
Płaskowicki Rys
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-07, 11:11   

A mnie zmuszano do powieszenia krzyża w szkole
wszędzie są jacyś nadgorliwcy
Powiedziałem pani katechetce ,ze jak koniecznie chce powiesić ten przedmiot w klasie gdzie bylem opiekunem to może -ale ja nie powieszę osobiście bo dla mnie krucyfiks jest przedmiotem sprzecznym z moim rozumieniem dekalogu.
Pani uparła się ,ze ja muszę to uczynić bo każdy Polak musi czcić krzyż.
Gdy odmówiłem poszła na skargę do dyrektorki
i miałem problemy bo nie powiesiłem krzyża
Dopiero rodzice na zebraniu stanęli w mojej obronie -bo w mojej klasie nie było lekcji religii więc uznali ,że ich dzieci nie muszą mieć na geografii krzyża w klasie.
Więc twój przykład jest raczej wątpliwy
Co do wolności wyznania mają krzyże w szkole
One raczej tą wolność ograniczają.
A państwo powinno być neutralne światopoglądowo.
Wszak do szkoły chodzą dzieci tych dla których krzyż nie jest symbolem chrześcijańskim
i ci co jak ja nie uznają żadnych symboli
tyle
 
 
SUB

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 22 Wrz 2009
Posty: 562
Wysłany: 2009-12-07, 11:19   

Płaskowicki Rys napisał/a:
A mnie zmuszano do powieszenia krzyża w szkole
wszędzie są jacyś nadgorliwcy


To ciekawe. Pamiętam moje lata szkolne, kiedy to jako jedyny byłem w opozycji do wieszania krzyża, za co niestety oberwałem od osiłków klasowych. Zaznaczę jednak, że wówczas nie byłem SJ a moje poglądy oscylowały bardziej w kierunku ateizmu.
 
 
Yarpen Zirgin 
Katolik


Wyznanie: Kościół katolicki
Pomógł: 16 razy
Wiek: 41
Dołączył: 22 Maj 2006
Posty: 15756
Wysłany: 2009-12-07, 11:24   

Płaskowicki Rys napisał/a:
Więc twój przykład jest raczej wątpliwy

ROFTFL!!!!
Ryszard, prośba: ZAPOZNAJ SIĘ z tym, co miało miejsce w 1984 roku w Miętnem i dopiero potem się wypowiadaj. Nic o tym nie wiesz, a pleciesz bzdury, że "przykład jest wątpliwy", bo ty miałeś tylko "problemy" z racji odmowy powieszenia krzyża. To, co Ciebie spotkało, to NIC w porównaniu z tym, co przeszli ci uczniowie po tym, jak odmówili jego zdjęcia.

Źródło 1
Źródło 2
_________________
Udowadnia się winę, a nie niewinność.

Aha... Nie licz na moją odpowiedź na złośliwości, szyderstwa i próby zmiany tematu.
 
 
Płaskowicki Rys
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-07, 11:33   

YZ
dlaczego prześladowanie ich to taka ważna sprawa
a prześladowanie mnie to ma być dla mnie bzdurą
ja straciłem premię i o mało mnie nie zwolniono gdyby nie interwencja rodziców ,którzy w mojej obronie poszli nawet do pana biskupa
nie rozumiem
wszak i oni i ja cierpieliśmy przez stosunek do symbolu
to że ich prześladowanie rozdmuchano ?
a ile dzieci innowierców cierpi zaczepki i wyzwiska dlatego ,ze nie chcą uczestniczyć w łamaniu się opłatkiem czy w mikołajkach -kpiny ze strony rówieśników i pogarda ze strony nauczycieli to zjawisko typowe.
Chcesz to poczuć to jedz do Iranu i wyślij swoje dzieci do tamtejszej powszechnej szkoły
będą się czuły prawie tak samo jak nasze tu
wiem jak jest 21 lat uczę w szkołach
właśnie tak jest
 
 
EMET 

Wyznanie: Świadkowie Jehowy w Polsce
Pomógł: 204 razy
Dołączył: 04 Wrz 2006
Posty: 11037
Wysłany: 2009-12-07, 11:54   

Płaskowicki Rys napisał/a:
A mnie zmuszano do powieszenia krzyża w szkole
wszędzie są jacyś nadgorliwcy
Powiedziałem pani katechetce ,ze jak koniecznie chce powiesić ten przedmiot w klasie gdzie bylem opiekunem to może -ale ja nie powieszę osobiście bo dla mnie krucyfiks jest przedmiotem sprzecznym z moim rozumieniem dekalogu.
Pani uparła się ,ze ja muszę to uczynić bo każdy Polak musi czcić krzyż.
Gdy odmówiłem poszła na skargę do dyrektorki
i miałem problemy bo nie powiesiłem krzyża
Dopiero rodzice na zebraniu stanęli w mojej obronie -bo w mojej klasie nie było lekcji religii więc uznali ,że ich dzieci nie muszą mieć na geografii krzyża w klasie.
Więc twój przykład jest raczej wątpliwy
Co do wolności wyznania mają krzyże w szkole
One raczej tą wolność ograniczają.
A państwo powinno być neutralne światopoglądowo.
Wszak do szkoły chodzą dzieci tych dla których krzyż nie jest symbolem chrześcijańskim
i ci co jak ja nie uznają żadnych symboli
tyle



EMET:
Zaliczam się do ludzi takich, dla których "krzyż" nie jest żadnym 'symbolem prawdziwego chrystianizmu'.
I dlatego nie pragnę [wręcz: nie życzę sobie], iżby na moją świadomość wpływano tak, jak gdyby jednak ów "krzyż" takowym symbolem był.

Można się jedynie zastanawiać, czy jest w ogóle jakikolwiek "symbol" taki, który przyjęto by jako prawdziwie chrystiański...?

Osobiście uważam, że bardziej chodzi tutaj o postawę, jak to i w słowach Jezusa: wg Jana 13:35. W wg Mateusza 28:19, 20 wyraźnie Jezus powiedział ' z kim będzie aż do zakończenia "wieków" '. Na pewno z naśladowcami - 1 Piotra 2:21 - nie zaś z takimi, którzy jakoweś "symbole" uczynią drogimi.
Łatwiej oczywiście powiesić na szyi "krzyżyk", aniżeli żyć tak, jak przystało na ucznia i naśladowcę Jezusa Chrystusa; por. np.: wg Jana 1:43; 1 do Koryntian 11:1.


Stephanos, ps. EMET
_________________
„Wielu będzie biegać tu i tam [po hebrajsku: < jᵊszōṭᵊṭû >], i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy” -- Daniela 12:4b; ‘PNŚ/ZW’, Przypis.
 
 
Yarpen Zirgin 
Katolik


Wyznanie: Kościół katolicki
Pomógł: 16 razy
Wiek: 41
Dołączył: 22 Maj 2006
Posty: 15756
Wysłany: 2009-12-07, 12:09   

Płaskowicki Rys napisał/a:
YZ
dlaczego prześladowanie ich to taka ważna sprawa
a prześladowanie mnie to ma być dla mnie bzdurą

Cofnij się, Ryszardzie, do Twojego tekstu (w odpowiedzi na który wrzuciłem przykład Miętnego) i sprawdź na co on miał być przykładem i czemu zaprzecza.

Nie mam czasu na kolejną przepychankę z Tobą z racji na to, że nie czytasz kontekstu i gubisz wątek. Pomijam już fakt, że Ty pracę zachowałeś, a uczniowie wyrzuceni ze Szkoły w Miętnem dostali wilczy bilet i nigdzie ich nie chciano przyjąć.
_________________
Udowadnia się winę, a nie niewinność.

Aha... Nie licz na moją odpowiedź na złośliwości, szyderstwa i próby zmiany tematu.
 
 
kato

Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 472
Wysłany: 2009-12-07, 12:16   

Płaskowicki Rys napisał/a:
Władza wszak po to miecz nosi by się jej przestępcy bali -a nie wierzący


Czyli MUSI zwiększać budżet na monitoring, policję.... I nie ma znaczenia czy głoszony jest ateizm lub jego przeciwieństwo.
Zawsze uważałem Korwina Mikke za dziwaka.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 11