Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność. (List do Galatów 5:21-22)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Pożar w kopalni
Autor Wiadomość
romanszewczuk3
Gość
Wysłany: 2006-06-11, 14:46   Pożar w kopalni

Czy widzieliście kiedyś pożar? Na pewno tak. Jest wtym jakaś przerażajaca niszczycielska moc. Nic dziwnego, został zaliczony do żywoiołów.
Ale pożar w kopalni to coś, co przechodzi wszelkie wyobrażenie. To co widzimy , ogień i potężne kłęby dymu unoszące się nad pożarem, to wszystko znajduje się w małych podziemnych uliczkach i pędzi z wielką prędkością.
Bardzo ważną rzeczą jest wentylacja w kopalni jest to wiele metrów sześciennych powietrza ( u nas nawet kilkaset) pędzących podziemnymi uliczkami. Dodatkowo ten prąd powietrza podsyca ogień. Zerowa widoczność, brak orientacji, wszystkiego nie sposób opisać. Jestem wdzięczny Bogu, że przez około 30 lat pracy oszczędził mi tego doświadczenia.
Jednak pewnego dnia gdy po pracy wracaliśmy z pracy jadąc Toyotą (nasze kopalnie są bardzo nowoczesne) pod szyb zauważyliśmy pędzące na nas coraz gęstsze kłęby dymu. Zadymienie było tak potężne, że momentalnie w wyrobisku nic nie było widać. Mieliśmy przy sobie tzw aparaty ucieczkowe. Są to małe osobiste aparaty używane na wypadek pożaru. Mają one podwójne zadanie; po pierwsze odcinają drogi oddechowe użytkownika od otaczającej atmosfery ( najczęściej zagrażającej życiu), po drugie zapewniają na okres ok. 3 godzin tlen niezbędny dla życia.
Corocznie przeprowadzane sa szkolenia z prawidłowego użycia tego aparatu i konieczności jego natychmiastowego użycia, oraz trzymania go w zasięgu ręki.
A jak jest w praktyce? Różnie bywa.
Te wyjaśnienia są bardzo ważne, aby to co chcę przekazać było jasne.
Więc zaskoczyły nas kłęby dymu. Było nas 8 górników i sztygar. Każdy z nas o różnym stażu górniczym , no i osoba dozoru. Ja wziąłem swój aparat ucieczkowy do ręki i byłem gotowy do użycia. Nie chciałem jednak zacząć pierwszy. Chyba trochę wstydziłem się aby nie myślano, że uległem panice. Patrzał jeden na drugiego. Nikt nie użył aparatu. Nawet sztygar osoba dozoru odpowiedzialna za nas.
Podjął on natomiast decyzję; wycofujemy się na komorę naprawczą maszyn do prądu świeżego powietrza.
Zadymienie było tak duże, że lampa na głowie nie oświetlała spągu( górnicza podłoga). Dopiero gdy wziąłem ją do ręki widziałem drogę.
Na miejscu został operator Toyoty, który zabezpieczał maszynę. Ja słysząc go, zostałem na chwilę zastanawiając się co robić. Ratować swoje życie i iść za innymi na komorę czy pozostać przy koledze aby przyjść mu w razie czego z pomocą.
I wtedy usłyszałem jego wołanie, że dym przerzedza się. Powiadomiłem krzykiem o tym oddalających się kolegów i wszyscy wróciliśmy cało i zdrowo do pojazdu.
Później okazało się, że ten dym mimo jego intensywności nie był zbyt groźny. Koledze przetarł się przewód paliwowy i paliwo cienką strużką trafiając na rozgrzany kolektor wydechowy spalin spowodowały całe to zdarzenie. Ale objawy były bardzo groźne.
Po tym zdarzeniu dziękowałem Bogu za ratunek z opresji i modliłem się abym mógł zrozumieć co chciał mi On przez to zdarzenie powiedzieć.
I tym co dotarło do mojego seca chciałem się podzielić.
Atmosfera w pożarze była groźna dla naszego życia. Jak często my chrześcijanie znajdujemy się w atmosferze zagrażającej naszemu zdrowiu duchowemu? Może tro są wulgarne dowcipy, może kawały o umiłowanym narodzie żydowskim? Może coś innego. Nie patrz na innych nawet z wyższym stażem wiary, nawet na lidera. Odetnij się natychmiast od takiej atmosfery. Kiedyś nieopatrznie nie zareagowałem na czas i do dziś serce mnie boli na wspomnienie dowcipu o moim ukochanym Zbawicielu.
Następna rzecz lampa-Słowo Boże jest naszą światłością. Ale moje światło na głowie nie pomogło mi. Dlatego nie sama znajomość Pisma może Ci pomóc ale jego zastosowanie w praktyce. Lampa w rękach-działanie- oświetla moją drogę.
Pozornie największe szanse na ratunek mieli ci, którzy oddalali się od zagrożonej atmosfery. Ale tylko pozornie ponieważ ten, który pozostał na miejscu wykonując swoje obowiązki pierwszy wyszedł z zagrożenia.
Nie zawsze ucieczka z zagrożonego miejsca jest właściwa. Kiedyś pewien człowiek chciał opowiedzieć dowcip o Żydach. Wiedział kim jestem i jaki jest mój stunek do nich. Może to była celowa prowokacja. OK powiedziałem tylko coś ci powiem; w księdze Zachariasza jest napisane- kto się dotyka Żydów to jakby dotykał się źrenicy Bożego oka. Czy pozwoliłbyś aby ktoś ci paluchy pchał do oczu?( a był on potężnej postury.) No nie. A więc Bóg też na to nie pozwoli. Teraz kiedy już wiesz o tym to opowiadaj sobie ten kawał ale ja wtym nie będę uczestniczył i odchodzę.
Nie zaczekaj, ty naprawdę kochasz Żydów? Oczywiście, odpowiedziałem i dało mi to sposobność zwiastowania mu Ewangelii. Niestety nie przyjął jej ale ziarno zostało zasiane. Nie zawsze ratujmy się ucieczką z zagrożonego miejsca. Wykonujmy swoje obowiązki.
Niestety w najgorszej sytuacji są niezdecydowani( letni ) jak ja wtedy.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 10