Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność. (List do Galatów 5:21-22)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Chrześcijanin, a szabat
Autor Wiadomość
thethinker 
thethinker


Wiek: 39
Dołączył: 10 Paź 2010
Posty: 170
Skąd: Namysłów
Wysłany: 2011-11-04, 16:07   

Anowi napisał/a:
wybacz - ale kontekst zdań poprzedzających stwierdza o podróży trwającej jakiś czas - dlatego to nie był pierwszy szabat czy dajmy na to czwarty a drugi szabat od śmierci Zbawiciela. czyli można powiedzieć, że chodzi o konkretny szabat i następujący po nim dzień pierwszy.

Dz 20:6 bt "(6) A my odpłynęliśmy z Filippi po Święcie Przaśników i po pięciu dniach przybyliśmy od nich do Troady, gdzie spędziliśmy siedem dni."


Witaj Anowi.
Nie rozumiesz o czym piszesz.
Tekst grecki w Nestle Alanda jak również synteza tekstu w Pradis 5.0 Zondervan jak również jemu podobnych nie potwierdza zwrotu "po święcie przaśników" gdyż znajduje się tam rzeczownik „dzień”(gr „hemera” nr 2250 w systemie stronga obecne 379 razy w NT) w liczbie pojedynczej, a nie mnogiej.
Zwrot „święto” (gr „heorte” nr 1859 w systemie stronga obecne 27 razy w NT) jest tam nieobecne a i zmiana „wydźwięku” singularis na pluralis jest niczym nie uzasadniona.
Oni nie odpłynęli z Filipii 21/22 Nissan lub później ale najprawdopodobniej w lub po 16 Nissan czyli geście kłaniania snopów przed Panem
Dosłownie w DzAp 20:6 napisane jest: "A My wypłynęliśmy z Filipii po dniu przaśników".
A po którym to już decyduje interpretacja na podstawie bardziej lub mniej poprawnego odczytania tekstów i ich obiektywnej analizy i syntezy.
Rzeczywiście zgodziłbym się z Twoim wcześniejszym stwierdzeniem gdyby tekst zawierał zwrot sugerujący opuszczenie Filipii w kierunku Triady już po święcie Przaśników.
Tak jednak nie jest.

A skoro już jesteśmy przy błędach w tłumaczeniu tekstów to ciekawostką jest zapewne ten fragment z NT w którym zamiast dodawać do tekstu zwroty jakich ich nie ma to przemilcza się teksty i zwroty jakie w nim występują.
Takim przykładem w którym mowa o mia ton sabbaton jest 1 Koryntian 16:2 w którym niezgodnie z tekstem greckim przypisuje się niniejsze tłumaczenie:

W (lub) KAŻDEGO pierwszego dnia po Szabacie każdy z Was niech odkłada sobie …

Sęk w tym, że zdanie zaczyna się od greckiego przyimka „po” ang. „after” a greckie „kata” które w tekście jest pomijane. Natomiast po 3 wyrazie w tym wersecie gr. „kata” już nie występuje a mimo to zostaje dodane do zdania.
Chyba logiczne jest kiedy dodanie przyimka „po” w rozstrzelony tekst w którym on sam wcześniej nie występował przyprawia nas delikatnie mówiąc w odczucie iż zmienia się zasadniczo wymowa całego tekstu wskazująca od tej pory że coś się „przesunęło w czasie”.

Pozdrawiam.
 
 
thethinker 
thethinker


Wiek: 39
Dołączył: 10 Paź 2010
Posty: 170
Skąd: Namysłów
Wysłany: 2011-11-04, 16:45   

Dodam jeszcze krótko od siebie że:

Sopater, syn Pyrrusa z Berei, a z Tesaloniczan Arystarch i Sekundus, również Gajus z Derbe i Tymoteusz, z Azjatów zaś Tychikus i Trofim – Ci poszli naprzód i czekali na nas w Troadzie.

O tym mowa w DzAp 20:4-5

My zaś odpłynęliśmy z Filipii „po święcie Przaśników” i w pięć dni przybyliśmy do nich do Troady, gdzie spędziliśmy dni siedem.

O tym mowa w DzAp 20:6

I odrobina matematyki. Jeśli Ci co dopłynęli statkiem z Filipii do tych o których mowa w
DzAp 20:4-5 czekających w Troadzie od pięciu dni i wszyscy spędzili tam dni siedem to Ci pierwsi byli tam dwanaście dni a m.in. apostoł Paweł jako pasażer statku ze skrybą pisarzem apostołem Łukaszem i innymi przez siedem dni. Tak sądzi wielu ludzi, co niestety jest bzdurą, bo „wszyscy” oni opuścili Troadę tego samego dnia (Paweł pieszo) reszta statkiem a skoro „wszyscy” byli tam dni siedem a grupa ze statku dopłynęła po 5 dniach podróży dotłaczając następnie do „reszty” oznacza to że apostoł Paweł i Łukasz byli tylko dwa dni.
Zatem moment spotkania wypada na mia ton szabbaton i już raczej na pewno nie przekroczono tu daty 21 Nissan.

Pozdrawiam.
 
 
Anowi 


Pomogła: 121 razy
Dołączyła: 02 Wrz 2007
Posty: 10070
Skąd: Bóg wie
Wysłany: 2011-11-05, 01:18   

czytam, czytam i nie rozumiem - narysuj mi to bo nie widzę...
_________________
nie jest bogaty ten, kto posiada wiele,
tylko ten, kto niewiele potrzebuje.
 
 
nike 

Pomogła: 135 razy
Dołączyła: 05 Sie 2006
Posty: 10677
Wysłany: 2011-11-05, 03:06   

BLyy napisał/a:
Jezus nie mówił tylko te przykazania obowiązują, mówił które uznaje za pierwsze i największe a nie jedyne.

Dokładnie: Mat. 22:35-40
35. I spytał go jeden z nich, zakonnik, kusząc go i mówiąc:
36. Nauczycielu! które jest największe przykazanie w zakonie?
37. A Jezus mu rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga twego, ze wszystkiego serca twego, i ze wszystkiej duszy twojej i ze wszystkiej myśli twojej.
38. To jest pierwsze i największe przykazanie.
39. A wtóre podobne jest temuż: Będziesz miłował bliźniego twego, jako samego siebie.
40. Na tych dwóch przykazaniach wszystek zakon i prorocy zawisnęli.
(BG)

Ale kontekst mówi też:40. Na tych dwóch przykazaniach wszystek zakon i prorocy zawisnęli.
(BG)

Wyżej chyba mówiłam,że słowo odpocznienie----po hebrajsku jest szabat i obojętnie kiedy ty go wykonasz.

BLyy napisał/a:
I jeśli uznajesz dekalog o którym mówił Jezus, powinnaś uznać i szabat o którym też mówił Jezus; bo nie może być tak, że sobie ktoś uzna jedno a drugie nie robiąc wycinki.

Tak ja uznaje dekalog, w tych dwóch przykazaniach, które są po wyżej w moim poście.
Proszę przeanalizuj moje słowa.:
Jeżeli ja będę kochać bliźniego swego, to ja nie wyrządzę jemu żadnej krzywdy. A jeżeli ja kocham Boga swego JHWH to ja będę przestrzegać wszystkiego co On mi karze.
_________________
http://biblos.feen.pl/index.php
 
 
thethinker 
thethinker


Wiek: 39
Dołączył: 10 Paź 2010
Posty: 170
Skąd: Namysłów
Wysłany: 2011-11-05, 10:56   

nike napisał/a:
Wyżej chyba mówiłam, że słowo odpocznienie----po hebrajsku jest szabat i obojętnie kiedy ty go wykonasz.


Takich bzdur to jeszcze w życiu nie czytałem. Naprawdę.
Odpocznienie/odpoczywanie (czasownik) to po hebrajsku NUaCh, lub SzaBhaT, a Szabbat (pod innym numerem w kodzie Stronga, od tych dwóch poprzednich, a jest rzeczownikiem, to nazwa siódmego dnia tygodnia nadana przez Boga z nakazem by to ten, i tylko ten siódmy dzień tak nazwany, był dniem całkowitego odpoczynku od pracy. Jak to sam Bóg uczynił. Bo odpoczął siódmego dnia.
Te dwa terminy nie są synonimami.
Gdyby wyjaśnić zainteresowanym przeglądającym ten post różnicę pomiędzy Szabhat a Szabbat, to tak zwaną przenośnią powiedziałbym wówczas coś takiego:
"pamiętaj na dzień czwartku aby w nim czwartkować"
W języku hebrajskim od nazwy dnia tygodnia Szabbat będącego rzeczownikiem utworzono formę czasownikową-czynność Szabhat (szabasowanie-sobocenie w którym się nie pracuje). Tak jak w języku polskim i każdym innym istnieje słowotwórstwo. Najpierw kopano rękoma. Potem kijem, łopatą. A jak wymyślono X to od słowa kopać czyli czynność nazwano przedmiot już nie czasownikiem a rzeczownikiem w rodzaju żeńskim czyli koparka.
Błąd w myśleniu wielu ludzi ma swoje źródło w nieznajomości języka hebrajskiego, jak i błędów w tłumaczeniu i transkodowaniu tekstów na inne języki.
Jeśli w miejsce Szabbatu wolnego od pracy konkretnego z nazwy dnia tygodnia wstawi się słowo odpoczynek, co już jest nieprawidłowe, to wówczas tekst biblijny brzmiący tak i mówiący „pamiętaj na dzień odpoczynku, aby go uświęcić”, sześć dni będziesz pracować a siódmego odpoczywać”, będzie tłumaczeniem na tyle nieprecyzyjnym, w którym mowa będzie o jakimkolwiek dniu w którym należy odpoczywać, byle tylko było to co siedem dni, a więc kto kiedy chce, podczas gdy treść oryginału i wyraźny przekaz sprzed kilku tysięcy lat o święceniu Soboty (tylko siódmego dnia każdego tygodnia) a nie odpoczywaniu w jakimś innym dowolnym dniu, ulegnie zamazaniu i niemal zapomnieniu.
Bóg jak mowa w księdze Rodzaju Szabasował po stworzeniu świata (hebrajski termin Szabhat-czasownik) 2:2 ale nakazał święcić Szabbat-rzeczownik w księdze Wyjścia 20:8 (Zachor, jet jom ha Szabbat, le kat de szur. Szesze ti ja min ta awod, we a sita kol melachtecha) Sobota ma być uświęcona.
To tak jak z niepisaną formułą śledzia. Każdy śledź to ryba ale nie każda ryba to śledź.
Fiat 126p to maluch ale maluch to najczęściej dziecko lub chłopczyk lub dziewczynka. Niekoniecznie już samochód. Co ciekawe za jakiś czas jak zapomni się o fiatach 126p na słowo „maluch” takich skojarzeń nie będzie. A jakie mieli skojarzenia kilka tysięcy lat temu?
Jak człowiek z dzieciństwa niewiele pamięta :-?
Mam wrażenie że nike jest kompletną ignorantką tego o czym pisze w Biblii.
Jeśli Szabbat ma być odpoczynkiem obojętnie w jakim dniu się go że tak powiem planuje, to z jakich powodów zginął śmiercią człowiek na wyraźne polecenie Boga opisany w Księdze Liczb 15:32-36 czy za to że akurat tego dnia kiedy zbierał drewno w sabat w który to inni zrobili sobie przysłowiowe wolne? Jeśli każdy by planował robić sobie dzień wolny kiedy chce byle co siedem dni to z taką "filozofią" człowiek ten zginął niesprawiedliwie bo mógł mieć już wolne lub wolne miałby za jakiś czas prawda?
 
 
Anowi 


Pomogła: 121 razy
Dołączyła: 02 Wrz 2007
Posty: 10070
Skąd: Bóg wie
Wysłany: 2011-11-06, 00:06   

masz rację - nie jest to obojętne jaki dzień nazwiemy szabatem - dla mnie szabatem - dniem wolności - jest dzień śmierci Pana Jezusa Chrystusa - czwartek
_________________
nie jest bogaty ten, kto posiada wiele,
tylko ten, kto niewiele potrzebuje.
 
 
thethinker 
thethinker


Wiek: 39
Dołączył: 10 Paź 2010
Posty: 170
Skąd: Namysłów
Wysłany: 2011-11-06, 10:07   

Witaj "Anowi"
Dla mnie Szabbatem jest zawsze siódmy, ostatni dzień tygodnia i dzień zmartwychwstania Jezusa, a dzień Jego śmierci to środa (zgodnie z proroctwem w znaku Jonasza).
A co do owych wspominanych wcześniej obliczeń postaram się coś ładnego naszkicować i wysłać. Widzę, że można tu do postów dołączać załączniki.
_________________

 
 
EMET 

Wyznanie: Świadkowie Jehowy w Polsce
Pomógł: 228 razy
Dołączył: 04 Wrz 2006
Posty: 11134
Wysłany: 2011-11-06, 13:51   

EMET:
W tematyce 'szabatowej', mamy następujące zapisy po hebrajsku ---
1) sam rdzeń < sz b t > -- שׁבת
'Podręczny Słownik Briksa' objaśnia: "q przestać; ustać; skończyć się; przestać istnieć; przerwać pracę; odpocząć; z שַׁבָּת [< szăbbāth >] obchodzić szabat; Lm 5,14 porzucić; ni być skończonym; (s-)kończyć się; być opuszczonym /zmuszonym do opuszczenia; hi spowodować przerwę /zaprzestanie; położyć kres; zakończyć; usunąć; opuścić; zgładzić; odciągać od pracy; spowodować brak; brakować." - strona 349, 2 hasło od dołu, ed. 1999r.
Uwaga: q; ni; hi -- skróty określeń koniugacji hebrajskich. // Zapisy w nawiasie [...] - pochodzą ode mnie, E. // Lm = Księga Lamentacje.

2) wyrażenie rdzenne < szĕbhĕth > /= < szĕwĕth >/ -- שֶׁבֶת
'Podręczny Briksa' objaśnia: "שׁבת ƒ. zaprzestanie; bezczynność; odpoczynek." - strona 349, 1 hasło od dołu.
ƒ. - oznacza: femininum (rodzaj żeński), rzeczownik rodzaju żeńskiego [str. 13].

3) wyrażenie rdzenne < szăbbāth > -- שַׁבָּת
'Podręczny Briksa' tak objaśnia: "שׁבת m./ƒ., pl. שַׁבָּתוֹת [< szăbbāthôth >]; przerwa; odpoczynek > szabat; tydzień; rok szabatowy." - strona 350, 1 hasło od góry.
m. - oznacza: masculinum (rodzaj męski), rzeczownik rodzaju męskiego [str. 13]. // pl. - oznacza: pluralis (liczba mnoga) [str. 14].

4) wyrażenie rdzenne < szăbbāthôn > -- שַׁבָּתוֹן
'Podręczny Briksa' tak objaśnia: "שׁבת m. szabat; dzień odpoczynku; odpoczynek." - strona 350, 2 hasło od góry.

Przykładowo, wg rdzennego z pozycji 4), mamy miejsca w tekście BH: Wyjścia 16:23; 31:15; 35:2; Kapłańska 16:31; 23:3, 24, 32, 39[2x]; 25:4, 5. Razem: 11 miejsc w 10 wersetach.


Stephanos, ps. EMET
_________________
„Wielu będzie biegać tu i tam [po hebrajsku: < jᵊszōṭᵊṭû >], i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy” -- Daniela 12:4b; ‘PNŚ/ZW’, Przypis.
 
 
nike 

Pomogła: 135 razy
Dołączyła: 05 Sie 2006
Posty: 10677
Wysłany: 2011-11-06, 14:00   

thethinker napisał/a:
Takich bzdur to jeszcze w życiu nie czytałem. Naprawdę.

Coś ty? medaber be iwrit?
Witaj więc na forum :-D
_________________
http://biblos.feen.pl/index.php
 
 
thethinker 
thethinker


Wiek: 39
Dołączył: 10 Paź 2010
Posty: 170
Skąd: Namysłów
Wysłany: 2011-11-06, 14:56   

Słownik ks. Piotra Briksa posiadam.
To słownik hebrajsko-polski katolicki.

Nie pisałem jak dotąd na forum o tłumaczeniu interpretacyjnym tylko tłumaczeniu obserwacyjnym.
Nie sądziłem EMET że do wytłumaczenia czym jest Szabbat będziesz szukał publikacji katolickiej z 2000 roku (wydanie III) Oficyna Wydawnicza "VOCATIO" Warszawa zamiast poszukać wytłumaczenia w Biblii.
Czy zawsze zgadzasz się z katolickim ujęciem dotyczącym tłumaczenia i objaśniania pojęć i zagadnień w Biblii?
Wiem że nie.
Bo gdyby było inaczej pozostałbyś katolikiem.

Czwarte przykazanie biblijnego dekalogu jest dość szerokie.
I bardzo frapujące pod wieloma względami.
Mało kto się zastanawia nad tym co czyta:

Pamietaj, abyś dzień Szabbatu święcił. Sześć dni będziesz pracował i wykonywał wszystkie twe zajęcia. Dzień zaś siódmy jest Szabbatem, ku czci Twego Boga - Pana. Nie możesz tego dnia wykonywać żadnej pracy... (wegger ha aszer bisz arecha) ani cudzoziemiec który mieszka pośród Twych bram…
A tyle mówi się, że nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności za nie…

Sabat
Definicja: Słowo sabat pochodzi od hebrajskiego sza wat, które znaczy "odpoczywać, zaprzestać, zaniechać". W zakres nakazanego w Prawie Mojżeszowym systemu sabatowego wchodził cotygodniowy dzień sabatni, szereg dodatkowych, specjalnych dni w każdym roku, rok siódmy i pięćdziesiąty. Cotygodniowy sabat żydowski - siódmy dzień tygodnia w kalendarzu Żydowskim - trwał od zachodu słońca w piątek do zachodu słońca w sobotę. Wielu nominalnych chrześcijan tradycyjnie uznaje za dzień odpoczynku i wielbienia Boga niedzielę, inni zaś - dzień wyznaczony w kalendarzu żydowskim.

Prowadzenie rozmów na podstawie Pism strona 303 WATCH TOWER BIBLE AND TRACT SOCIETY OF PENNSYLVANIA 1991

Definicja Szabatu jest jedna. Dzień 24 godzinny. Siódmy dzień tygodnia. Dzień odpoczynku. Całkowity nadany przez Boga zakaz pracy.

Taki sam błąd w myśleniu (a dotyczący zagadnień wina) popełniają w Kościele Adwentystów Dnia Siódmego. Kiedy mowa o hebrajskim terminie jajin i tirosz uważa się w tym Kościele, że terminy te oznaczają sok. Sok tylko i wyłącznie termin tirosz. A tak się składa, że termin tirosz pochodzi od hebrajskiego jarasz (zawładnąć, odurzyć) i występuje w Ozeasza 4:11 (znut jajin tirosz lakach leb) (nierząd wino sfermentowane, wino fermentujące pozbawiają serca). Definicja z Biblii hebrajskich wyrazów nigdy nie jest brana pod uwagę. W żadnym Kościele. Podobnie jak z terminem Szabbat zresztą. Kiedy próba objaśniania znaczenia jakiegoś terminu skierowana jest do Biblii (metoda dedukcyjna) na przykładowe pytanie co wylewa się ze zbiornika w czasie wyciskania winogron odpowiedzią jest że sok. I pisze się słownik że troisz oznacza sok. Kiedy próba objaśniania jakiegoś terminu skierowana jest od Biblii (metoda indukcyjna) wówczas wpierw stawia się pytanie jak nazywano w tamtych czasach wyciśnięty sok z małą zawartością alkoholu i pity i czerpany do bukłaków z charakterystyczną pianą na powierzchni. Odpowiedzią jest wino. I pisze się słownik że tirosz to wino. Podobnie jest z Szabbatem. Biblia naucza że to siódmy dzień tygodnia 24 godzinny za pracę w którym to dniu Bóg JHWH karze śmiercią. A jak jest dziś? A dziś mówi się że Szabbat to "bardziej" odpoczynek a więc odpoczynek nie wypada już koniecznie tylko siódmego dnia tygodnia i że Bóg nie będzie karał śmiercią za jakąkolwiek pracę w tym dniu. Konkluzja wówczas uświadamia nowe pokolenia że prawo Boże się zmienia choć każdy uparcie twierdzi do dziś że niby to „prawo Boże jest niezmienne”.
Ciekawe, czy ktoś naprawdę rozumie co to znaczy, że coś jest zawsze takie same i niezmienne.
I że Bóg nie może raz karać, a raz nie karać za to samo.

I taka tylko ciekawostka z mojej strony.
Kilka lat temu zwróciłem uwagę ks. Piotrowi Briksowi o błędzie w Jego słowniku. Nie mógł On przypisać terminowi hebrajskiemu tirosz dwóch znaczeń sprzecznych a więc będących antonimami takich jak moszcz i wino dla terminu tirosz.
Bowiem moszcz to sok a sok to moszcz co pisze w moim słowniku języka polskiego pod redakcją prof. Jerzego Bralczyka zatem tirosz nie może mieć znaczenia sok i wino jednocześnie.
W odpowiedzi zapewnił mnie że w kolejnym wydaniu taka sugestia zostanie uwzględniona a słownik poprawiony.
Napój alkoholowy to nie moszcz a moszcz winny.

Dlaczego to napisałem? Dlatego żeby zwrócić uwagę na konsekwencje kiedy zapis nad którym nie ma się juz kontroli miliony razy powielany interpretowany staje się być może błędnym trybem w kazaniu lub wykładzie zmieniającym oś przekazu.
_________________

 
 
EMET 

Wyznanie: Świadkowie Jehowy w Polsce
Pomógł: 228 razy
Dołączył: 04 Wrz 2006
Posty: 11134
Wysłany: 2011-11-06, 15:54   

EMET:

Wypowiedzi Usera o nicku 'Thethinker' w Jego post --
http://biblia.webd.pl/for...ghlight=#203876

odbieram jako wyraźne wycieczki ad personam; nie pierwsze tego typu aluzje i połajanki - wobec mnie [E.] - owego Usera. :bardzo_smutny:

To, iż Podręczny Słownik Vocatio skompilował ks. Briks, w niczym nie pomniejsza jego walorów. Wystarczy nawet porównać ów z Wielkim HALOT.

User próbuje jako jedynie poprawne i jedynie obowiązujące przedkładać to, co On sam uważa iż poprawnym jest. Stąd też jakby inkryminuje tych i to, co kłoci się z przyjętą przez niego linią interpretacyjną. Jego wyczulenie na Szabat próbuje przenosić na Innych.
Przecież już kiedyś 'złożył mnie życzenia takie, abym szabat zaczął święcić': na tym niech poprzestanie, raczej. :-/

Niech raczej zacznie unikać odniesień ad personam, których w moim post absolutnie nie było.

Teraz odpisałem jedynie warunkowo, dla ostudzenia zapałów misjonarskich Usera.

Jeśli User sam ze współwyznawcami [czy ew,. inaczej] przestrzega Szabatu i jest do tego przekonany, to niech raczej w ekspresji słownej wobec innych poprzestanie na przedkładaniu merytorycznych racji, bez 'pstryczków' ad personam czy innych.

Osobiście czytuję wiele wypowiedzi na Forum, z którymi się nie zgadzam, lecz owych - nie zgadzających się ze mną - w misjonarskim zapale nie upominam poprzez jakieś wobec Owych różne tam...

Z misjonarskim zapałem radziłbym pójść gdzie indziej; mnie zaś sobie zostawić w spokoju. Nie życzę sobie, po prostu.

Nie obchodzę ani nie świętuję Szabatu i świętować nie zamierzam: i co? Gromy User na mnie sypnie czy co?
Już kiedyś były tutaj na Forum dwie 'misjonarki proszabatowe': Maja i Miriam. Można Owych Pań znaleźć post/y/; multum w problematyce szabatowej. Proszę zapytać na Forum Kogo owe Panie przekonały...?


Pod rozwagę napisał --

Stephanos, ps. EMET
_________________
„Wielu będzie biegać tu i tam [po hebrajsku: < jᵊszōṭᵊṭû >], i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy” -- Daniela 12:4b; ‘PNŚ/ZW’, Przypis.
 
 
thethinker 
thethinker


Wiek: 39
Dołączył: 10 Paź 2010
Posty: 170
Skąd: Namysłów
Wysłany: 2011-11-06, 22:26   

Witaj kolego "EMET"
Doprawdy nie mam zamiaru ani Ciebie atakować, ani obrażać, ani nic w tym stylu.
Ani nikogo innego na tym forum.

Nie wspominając w tym poście nic o Szabbacie odnoszę wrażenie że nie zrozumiałeś mojego stanowiska. To nie jest stanowisko misjonarza. To nie jest apel. Choć właściwie to robię to samo co Ty. Pod domach chodzę na studiowanie Biblii i w Internecie podejmuje się dyskusji. Nikt świata nie zbawi. Ja nie mam wpływu na to, tak samo jak ktokolwiek inny. Jezus przyszedł jako nadzieja zmartwychwstania. Oznajmił ludziom, że tak Bóg umiłował świat, że Syna Swego dał, aby każdy kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny. Uzdrawiał i wskrzeszał. Zdemaskował nieuczciwych. Jak dziś jeden duchowny obojętnie jakiego wyznania jest tam z powołania, a drugi dla kasy. I zabili nam Jezusa. Może i córka Jaira sama opłakiwała swego wybawcę Jezusa, gdyż zmarła, ale Chrystus zwrócił jej coś najcenniejszego – życie.
Te wypowiedzi można mnożyć w nieskończoność, wystarczy zmieniać nagłówki:

"chrześcijanin a aborcja"
"chrześcijanin a używki"
"chrześcijanin a bałwochwalstwo"
"chrześcijanin a wulgarność"

Dla mnie najważniejszym momentem zawarcia przymierza z Bogiem poprzez Chrzest przez zanurzenie nie było wcześniej niemoralne niechrześcijańskie prowadzenie życia.
Dla mnie najważniejszym momentem było wypowiedzenie w wieku niespełna 15 lat pytania "Jezu gdzie jesteś w gąszczu setek chrześcijańskich kościołów i wspólnot".
Bo wszystkie mówią o Tobie a w innych tematach głoszą sprzeczne ze sobą ideologie i doktryny.
Czy może się zdarzyć że Sąd Boży opuszczą i Ci co kłanianie się obrazom nazywają grzechem bałwochwalstwa na podstawie Biblii i Ci co twierdzą na podstawie Biblii że kłanianie się obrazom grzechem zwyczajnie nie jest?
Czy każdy z nich ma jednakowo rację i będą sobie biegać po rajskiej ziemi przekazując taką wiedzę innym napotkanym po drodze?
Taki "chaos" w informacji ma miejsce tu.
Tylko tu.
I podobnych sytuacji już więcej nie będzie.

Ma ogromne znaczenie jakiego każdy człowiek jest wyznania.
Ma ogromne znaczenie na ile jesteśmy w stanie obronić zasady naszych wiar.
Dać świadectwo prawdzie.
Przeraża świadomość w umyśle cichego i pokornego człowieka iż nie da się dać takiego świadectwa dwóm prawdom.
Przeraża świadomość w umyśle cichego i pokornego człowieka że można żyć i umrzeć od początku do końca w jednym, dwóch, trzech wyznaniach, i nie dojść do prawdy…
_________________

 
 
Anowi 


Pomogła: 121 razy
Dołączyła: 02 Wrz 2007
Posty: 10070
Skąd: Bóg wie
Wysłany: 2011-11-06, 22:34   

thethinker napisał/a:

Nie sądziłem EMET że do wytłumaczenia czym jest Szabbat będziesz szukał publikacji katolickiej z 2000 roku (wydanie III) Oficyna Wydawnicza "VOCATIO" Warszawa zamiast poszukać wytłumaczenia w Biblii.


Prawda jest rozsiana po świecie - tylko prawy umysł potrafi ją odnaleźć.
_________________
nie jest bogaty ten, kto posiada wiele,
tylko ten, kto niewiele potrzebuje.
 
 
EMET 

Wyznanie: Świadkowie Jehowy w Polsce
Pomógł: 228 razy
Dołączył: 04 Wrz 2006
Posty: 11134
Wysłany: 2011-11-07, 11:42   

Anowi napisał/a:
thethinker napisał/a:

Nie sądziłem EMET że do wytłumaczenia czym jest Szabbat będziesz szukał publikacji katolickiej z 2000 roku (wydanie III) Oficyna Wydawnicza "VOCATIO" Warszawa zamiast poszukać wytłumaczenia w Biblii.


Prawda jest rozsiana po świecie - tylko prawy umysł potrafi ją odnaleźć.



EMET:
Rzadko kiedy, żeby jakiś leksykon poświęcony filologii biblijnej był poza wyznaniowy, jeśli już.
Równie dobrze może być skompilowany przez kogoś o poglądach religijnych Usera Th.
Siłą rzeczy, Oficyna Vocatio jest prokatolicka, co nie znaczy, że np. HALOT jest prokatolicki; bowiem często jakby było kontra oddaniom w Przekładach katolickich Ksiąg "ST". Leksykony typu 'Briksa' raczej bywają w swej strukturze, że tak napiszę, ponad wyznaniowe, zwłaszcza te do języków hebrajskiego biblijnego i aramejskiego biblijnego.

Jeśli bowiem ja zapodałem rzetelnie z 'Podręcznego Słownika Vocatio' znaczenie leksykalne poszczególnych wyrażeń, w tym i samego rdzenia < sz b t >, to nic do rzeczy nie ma to, iż ów 'Podręczny' skompilował ksiądz katolicki [przynajmniej jeszcze wtedy...] Piotr Briks.
Bodajże, z tego co dostrzegam, to wzorował się ks. Briks na 'Podręcznym Słowniku G. Fohrera' pt.: Hebräisches und aramäisches Wörterbuch zum Alten Testament, który posiadam [ed. 1971], Wyd. Walter de Gruyter · Berlin · New York, stron 331.

Podałem też - w oparciu o konkordancję do BH [rzetelną, poza wyznaniową] - miejsca występowania formy rdzennej < szabbathon > i tyle.

Jednak w zapale misjonarskim nic nikomu nie sugerowałem: każdy w sumieniu jak chce tak wierzy: KAŻDEGO OSOBISTA SPRAWA.

Mamy tutaj Forum dyskusyjne i jak najbardziej każdy ma prawo do polemiki, byleby bez jakichś wtrąceń typu: 'skoro ja tak i tak', to wytykanie Innym, 'czemu Owi też nie pójdą moim śladem?'

W post Usera Th. były, niestety, wycieczki ad personam i przytyki: wystarczy zajrzeć do Jego post...

Mieliśmy już na Forum Panie Maja i Miriam, które aż nadto nas tutaj kontrowały, że 'uchybiamy względem Dekalogu, Szabatu' etc.
Pisały nawet: "Daj się upomnieć Słowu Bożemu", podczas gdy to była jedynie owych Pań interpretacja Słowa Bożego.
Skoro Owe 'padały na twarz', to i my też, skoro Owe... :-/

Jak piszę: na Forum dyskusyjnym nie dziwią polemiki, wywodzenie merytoryczne i rzeczowe, ale bez tzw. osadzania 'opornych' względem przedkładanych - przez kogoś - racji [kogoś przekonanego o tychże 'racjach'].
Tyle, że jednak nasza rola kończy się po przedłożeniu wywodu: choćby najbardziej przekonywającego [wg zwłaszcza kogoś, kto ów wywód przedkłada].
Jednak to, co ktoś postanowi względem owej argumentacji, to tego kogoś sprawa, z czego się i opowiadać nie musi nikomu.

Byli już tutaj na Forum Ludzie, którzy 'tupali nóżkami, gromy sypali', którzy pisali: "Ja tu takie prawdy przytaczam, a Owi dalej oporni, do Nich to jak grochem o ścianę" itp.
Widocznie oczekiwali ekspiacji typu wypowiedź Usera Therapona: "Jeszcze ze łzami przyjdziesz mnie podziękować, iż zrzuciłeś klapki strażnicowe" itp.

Przewija się co nieco na Forach różnej maści 'misjonarzy', w tym wyraźnie antyopcyjnych, np. antyświadkowych, antykatolickich. Są i niekoniecznie antykonkretnieopcyjni, co natrętnie jacyś opcyjni, np. proszabatowi, protrynitarni,...

Jest bowiem różnica pomiędzy dyskutowaniem a osądem w razie, gdy ktoś oporny względem przedłożeń.
Ileż już tutaj padło różnych argumentów, ale...
Ilu tutaj zmieniło zdanie i np. jakiś dany wyznawca stał się jakimś innym wyznawcą?
To raczej - w założeniu wielu tutaj piszących - 'Inni błądzą i owym Innym z głowy wybić trzeba owych poglądy tak, iżby przyjęli moje poglądy'. Dotyczy to również misjonarzy nieteistycznych.

O sprawach tych było już nieraz na Forum...

Stephanos, ps. EMET
_________________
„Wielu będzie biegać tu i tam [po hebrajsku: < jᵊszōṭᵊṭû >], i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy” -- Daniela 12:4b; ‘PNŚ/ZW’, Przypis.
 
 
thethinker 
thethinker


Wiek: 39
Dołączył: 10 Paź 2010
Posty: 170
Skąd: Namysłów
Wysłany: 2011-11-07, 12:25   

Witam.
Przyznam się że z przerażeniem przeczytałem niektóre wypowiedzi użytkownika „EMET”.
Naprawdę.
Aż mnie lęk ogarną.
Ale cóż dorosły jest jak ja.
Nasze zdanie. Nasze prawo.
Ja broń mnie Boże nie robię przytyku żadnej religii czy Kościołowi.
Moim zdaniem nie ma prawdziwej religii ani Kościoła.
Jedynie co mogę to sam w domowym zaciszu czytać Biblię porównywać myśleć wnioskować stosować w życiu i na tym koniec.
Napisałeś chyba w czwartym akapicie coś takiego…

każdy w sumieniu jak chce tak wierzy: KAŻDEGO OSOBISTA SPRAWA.

Ludzie to przestańcie chodzić od domu do domu prowadzić jakieś spotkania. Po co otrzepujecie „proch” z ubrania swojego jak wychodzicie z czyjegoś domu w którym ktoś miał prawo w sumieniu swoim wierzyć jak chce. Czego miałoby być dowodem takie zachowanie? Ja jakbym został ŚJ nigdy bym się nie martwił tym kto w co wierzy. Zawsze bym wtedy powtarzał:

każdy w sumieniu jak chce tak wierzy: KAŻDEGO OSOBISTA SPRAWA.

Co mi zatem do tego. Ja będę pilnował póki co siebie a nie kogoś.
Byłem w kręgu ŚJ kilka lat. Poznałem od 15 roku życia chyba ze 20 Kościołów. Coś przeżyłem. Wiele daje mi do myślenia.

Jestem nietypowy na tym forum bo głośnym głosem zadaję pytania nie kryjąc się. Ja nie atakuje nikogo ale zadaję pytania często jak mniemam niezręczne bo mi zwyczaje wiele mi nie pasuje po tym co obserwuję.

Zostawiam ten temat na razie w spokoju jak i kolegę EMETA by broń Boże nie czuł się jakiś piętnowany. To co miałem przekazać przekazałem by nikt mi kiedyś nie zarzucił że o tym nikt nie wspominał kiedykolwiek.
_________________

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 10