Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność. (List do Galatów 5:21-22)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Panenteizm
Autor Wiadomość
leszed 
a/zrozumiały


Wyznanie: biblijne.com
Pomógł: 57 razy
Wiek: 52
Dołączył: 08 Sie 2009
Posty: 3656
Skąd: dostępny tylko na pw/www
Wysłany: 2012-02-12, 17:19   

Parmenides napisał/a:
Dezerter napisał/a:
podaj źródła swych bezpodstawnych twierdzeń,

Ależ Leszed wyciągnął bardzo konsekwentny i logiczny wniosek. Źródło jest przedstawione. Diabeł jest "z tego świata/Wszechświata", więc jako taki, w myśl przedstawionego poglądu musi zawierać się w Bogu. ;-)
Dzięki Parmenides. Nigdzie nie mówiłem że diabeł z kolei stwarzał coś w związku ze światem.
Natomiast myśl o przenikaniu Boga wszędzie jest na tyle nieprecyzyjna iż wolałem się powstrzymać. No bo co ma Bóg z diabłem?
_________________
Szymon Piotr: Chrystus, Syn Boga Żywego
Jezus: Szymonie ty jesteś Kamień i na tej skale zbuduję Kościół Mój
Piotr (Kamień): Pan- przystąpcie do Niego, do Kamienia Żywego
i wy sami jako Kamienie Żywe
Kamieniem węgielnym… wzgardzili… niewierzący… budowniczowie
i skałą zgorszenia
 
 
wit
Wyznawca Istniejącego


Pomógł: 50 razy
Dołączył: 19 Maj 2006
Posty: 3796
Skąd: grudziądz
Wysłany: 2012-02-12, 18:07   

BLyy napisał/a:
Wiesz Wit, ta definicja: "Wszechświat jest częścią Boga, tzn., że Bóg, będąc większym od Wszechświata , zawiera go w sobie." przeczy dosyć słowom, że Bóg jest trójwymiarowy. Wszechświat jest tylko jego częścią. Ja także nie wierzę, że Bóg na niebiosach ma kształty ludzkie z bródka jak Zeus; bo Bóg to Duch zgodnie ze słowami ewangelii Jana.

Kto zaś z ludzi zna to, co ludzkie, jeżeli nie duch, który jest w człowieku? Podobnie i tego, co Boskie, nie zna nikt, tylko Duch Boży.
Otóż myśmy nie otrzymali ducha świata, lecz Ducha, który jest z Boga, dla poznania darów Bożych. 1 Kor 2,10-12
- więc dla mnie jak cały czas zaznaczam, Bóg nie jest w trójwymiarze bo Bóg tylko przenika wszystko. Bóg wszystko stworzył za pomocą swego Ducha(Słowa):
Przez słowo Pana powstały niebiosa i wszystkie ich zastępy przez tchnienie ust Jego. Ps 33,6
Duchem swym niebiosa przyozdobił, a ręka jego stworzyła węża skrętnego. Job 26:13

I to jest zgodne z tym co napisał Dezerter:
Na świecie było [Słowo] J 1,10 a W Nim było życie J 1,4 - a życie mamy od Boga; nasze życie, nasz duch, jest częścią Boga, bożym pierwiastkiem, który mamy gdy na świat przychodzimy. przychodzi do człowieka przychodzącego na ten świat - jeśli w ten sposób przetłumaczymy ten cytat i jest to zgodne z tym, że na początku człowiek jest bez grzechu, gdzie Jezus sam przekazał apostołom by stać sie jak one, wtedy wejdziemy do królestwa; jednak człowiek w raz z tym jak dorasta zaczyna się odwracać od światła które jest w nim i królować zaczyna w nim ciemność: lecz świat Go nie poznał J 1,10 ale
Przyszło do swojej własności J 1,11. Sam Jezus powiedział, że królestwo boże jest w was Łk 17,21 i te słowa skierował nie do apostołów, lecz do faryzeuszy w których dominowała ciemność, lecz każdy ma w sobie królestwo boże(boże pierwiastek, życie) tylko musi je w sobie odkryć, a więc stać się jak dziecko i przysłonić ciemność światłem.

Samych przykładów na panenteizm w Biblii może być wiele nie licząc tych które podałem w mojej wypowiedzi:
Lecz czy naprawdę zamieszka Bóg na ziemi? Oto niebiosa i niebiosa niebios nie mogą cię ogarnąć, a cóż dopiero ten dom, który zbudowałem? 1 Krl 8,27

Dokąd ujdę przed duchem twoim? I dokąd przed obliczem twoim ucieknę? Jeśli wstąpię do nieba, Ty tam jesteś, A jeśli przygotuję sobie posłanie w krainie umarłych, I tam jesteś. Gdybym wziął skrzydła rannej zorzy I chciał spocząć na krańcu morza, Nawet tam prowadziłaby mnie ręka twoja, Dosięgłaby mnie prawica twoja. A gdybym rzekł: Niech ciemność mnie ukryje I nocą stanie się światło wokoło mnie, To i ciemność nic nie ukryje przed tobą, A noc jest jasna jak dzień, Ciemność jest dla ciebie jak światło. Ps 139,7-12

Czy jestem Bogiem tylko z bliska - mówi Pan - a nie także Bogiem z daleka? Czy zdoła się kto ukryć w kryjówkach, abym Ja go nie widział? - mówi Pan. Czy to nie Ja wypełniam niebo i ziemię? - mówi Pan. Jr 23,23-24

- oczywiście dla kogoś to wszechobecność, dla kogoś może być argumentem za panenteizmem, że wszystko jest częścią Boga, którego Duch przenika wszystko zgodnie ze słowami listu Pawła.

A co do królestwa Bożego, to są cytaty, że już nadeszło, że nadejdzie, jako miejsce i jako nie miejsce; dla mnie królestwo Boże to życie, a by żyć trzeba być jak dzieci czyli by światłość mnie oświeciła. Oczywiście również oznacza przyszłą nową ziemię. Dla mnie królestwo Boże ma więcej znaczeń niż jako jedno.
Twoje rozumowanie przebiega jednak w ten sposób, że Bóg będący duchem wypełnia cały wszechświat niczym gaz rozpylony w pomieszczeniu wypełniający całą jego przestrzeń, przy czym argumentujesz to w ten sposób, iż Bóg jest, lub też może być nieskończony. Oznacza to w praktyce, że nieskończony wszechobecny Bóg przenikający wszystko mógłby być zbadany za sprawą osiągnięć z dziedziny fizyki. Niemniej jednak takie ujęcie sprawy nie musi odpowiadać rzeczywistości duchowej.
Boga będącego Duchem nie można zbadać w jakikolwiek sposób stosując wartości fizyczne. Bóg to nie gaz rozpylony w pomieszczeniu, to nie antymateria, czy dżin z lampy.
Jeżeli należałoby w jakiś sposób zdefiniować Boga tak jak to chcemy tu widzieć to jedynie posługując się przykładem myśli. Myśli nie można zbadać w sposób fizyczny. Owszem, impulsy i procesy zachodzące w ludzkim mózgu można stwierdzić, jednak już samej myśli nie sposób zbadać. Podobnie jest z Bogiem. Bóg jest wszechobecny we wszechświecie, ale nie za sprawą obecności fizycznej, lecz za sprawą działania.
W pierwszych wersetach Biblii czytamy, że przy dziele stwórczym Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód, ale nie oznacza to, iż Bóg był fizycznie obecny w naszym świecie. Bóg był obecny w ten sposób, iż uczestniczył w pewnej działalności, w akcie stwórczym wyrażonym poprzez zjawiska fizyczne.
Rzecz się przedstawia tak jak z wydarzeniem narodzenia z Ducha, które zgodnie z Ewangelią wg Jana 3:8 nie można uchwycić w sposób fizyczny, jednak można zauważyć jego efekty. I o tym właśnie jest mowa w prologu Ewangelii wg Jana przytoczonym przez Dezertera i powtórzonym przez Ciebie, a właściwie w dalszych wersetach tj. 12 i 13 pominiętych przez Was. Czyli prolog Ewangelii wg Jana mówi o Nowym Stworzeniu rozumianym w kategoriach duchowych odnoszącym się jedynie do osób, które mają udział w dziedzictwie Bożym. Tam nie ma mowy o tchnieniu Bożym, czy o innym Jego pierwiastku obecnym u wszystkich ludzi, którego bądź co bądź, można stwierdzić występowanie w kategoriach fizycznych.
_________________
RECEPTĄ NA AKTYWNĄ ROLĘ KOŚCIOŁA, JAKĄ MA ON DO SPEŁNIENIA, NIE JEST JEGO REFORMA, DO CZEGO WZYWAŁY KOŚCIOŁY PROTESTANCKIE, ALE POSŁUSZEŃSTWO, DO CZEGO WZYWAŁ KOŚCIÓŁ WCZESNOCHRZEŚCIJAŃSKI.
 
 
Anna01 
Administrator


Wyznanie: Deizm
Pomogła: 291 razy
Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 4608
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-02-12, 18:35   

wit napisał/a:
Pomijając kwestię kontekstu przytoczonych przez Ciebie wersetów, teza jaką postawiłeś mogłaby być prawdziwa, gdyby przyjąć, że Bóg posiada kształt trójwymiarowy, który można zmierzyć stosując konkretne wartości fizyczne.


W którymś z postów napisałam o "trójwymiarowości" Boga, ale nie miałam na myśli wartości fizycznych, lecz właśnie to "przenikanie", o którym pisał wyżej BLyy. Bóg może być wszędzie .... jednocześnie.

Bardzo ciekawą dyskusje prowadzicie Panowie :-)
_________________
Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.
Rzym. 13:10
 
 
Dezerter 


Wyznanie: chrześcijanin
Pomógł: 224 razy
Dołączył: 16 Sie 2009
Posty: 3642
Skąd: Inowrocław
Wysłany: 2012-02-29, 22:35   

leszed napisał/a:
Parmenides napisał/a:
Dezerter napisał/a:
podaj źródła swych bezpodstawnych twierdzeń,

Ależ Leszed wyciągnął bardzo konsekwentny i logiczny wniosek. Źródło jest przedstawione. Diabeł jest "z tego świata/Wszechświata", więc jako taki, w myśl przedstawionego poglądu musi zawierać się w Bogu. ;-)
Dzięki Parmenides. Nigdzie nie mówiłem że diabeł z kolei stwarzał coś w związku ze światem.
Natomiast myśl o przenikaniu Boga wszędzie jest na tyle nieprecyzyjna iż wolałem się powstrzymać. No bo co ma Bóg z diabłem?


Jak to co?
Czyż nie jest jego stwórcą?, Czyż nie utrzymuje/podtrzymuje go w istnieniu jak wszystkich i wszystko?
Czyż kiedyś nie był jego posłańcem np Hiob.
Cy nie ma Bóg wobec niego pewnych planów na przyszłość (w naszym rozumieniu)

A że koncepcja nieprecyzyjna - pełna zgoda, ale bardzo ciekawa i pociągająca, a co najważniejsze do pogodzenia z współczesną nauką

Wit mądrze pisze:
Cytat:
Oznacza to w praktyce, że nieskończony wszechobecny Bóg przenikający wszystko mógłby być zbadany za sprawą osiągnięć z dziedziny fizyki.
(...)
Tam nie ma mowy o tchnieniu Bożym, czy o innym Jego pierwiastku obecnym u wszystkich ludzi, którego bądź co bądź, można stwierdzić występowanie w kategoriach fizycznych.


Ale siłą napędową nauki przez wieki było poszukiwanie Boga (Kepler, Niuton, Einstein), ale nie zapominaj, że nauka nie zajmuje się tylko materią, ale również prawami według , których wszechświat funkcjonują a które zaprojektował Bóg

Zaprzeczasz istnieniu w nas tchnienia, duszy, czy inne go "pierwiastka duchowego"? i jak chcesz stwierdzić istnienie tego pierwiastka (rozumie, że naukowo?)
Nauka zajmuje się światem materialnym i prawami nim rządzącymi
Światem niematerialnym zajmuje się filozofia, teologia
Ale nie zapominajmy, że między tymi oddzielnymi światami są jakieś oddziaływania, wpływy, przenikania.
_________________
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie
http://zchrystusem.pl/
 
 
wit
Wyznawca Istniejącego


Pomógł: 50 razy
Dołączył: 19 Maj 2006
Posty: 3796
Skąd: grudziądz
Wysłany: 2012-03-01, 14:49   

Dezerter napisał/a:
Wit mądrze pisze:
Cytat:
Oznacza to w praktyce, że nieskończony wszechobecny Bóg przenikający wszystko mógłby być zbadany za sprawą osiągnięć z dziedziny fizyki.
(...)
Tam nie ma mowy o tchnieniu Bożym, czy o innym Jego pierwiastku obecnym u wszystkich ludzi, którego bądź co bądź, można stwierdzić występowanie w kategoriach fizycznych.


Ale siłą napędową nauki przez wieki było poszukiwanie Boga (Kepler, Niuton, Einstein), ale nie zapominaj, że nauka nie zajmuje się tylko materią, ale również prawami według , których wszechświat funkcjonują a które zaprojektował Bóg

Zaprzeczasz istnieniu w nas tchnienia, duszy, czy inne go "pierwiastka duchowego"? i jak chcesz stwierdzić istnienie tego pierwiastka (rozumie, że naukowo?)
Nauka zajmuje się światem materialnym i prawami nim rządzącymi
Światem niematerialnym zajmuje się filozofia, teologia
Ale nie zapominajmy, że między tymi oddzielnymi światami są jakieś oddziaływania, wpływy, przenikania.
Jeżeli masz na myśli energię, to nie należy zapominać, że jest ona pewną formą materii. Także antymateria powinna być rozumiana w kategoriach ściśle fizycznych podlegających prawom nauki. Ja jednak w tym miejscu określeniu Boga odwołałem się do natury duchowej nieweryfikowanej przez osiągnięcia świata nauki.
_________________
RECEPTĄ NA AKTYWNĄ ROLĘ KOŚCIOŁA, JAKĄ MA ON DO SPEŁNIENIA, NIE JEST JEGO REFORMA, DO CZEGO WZYWAŁY KOŚCIOŁY PROTESTANCKIE, ALE POSŁUSZEŃSTWO, DO CZEGO WZYWAŁ KOŚCIÓŁ WCZESNOCHRZEŚCIJAŃSKI.
 
 
Dezerter 


Wyznanie: chrześcijanin
Pomógł: 224 razy
Dołączył: 16 Sie 2009
Posty: 3642
Skąd: Inowrocław
Wysłany: 2012-05-09, 22:55   

Nie mam na myśli energii - energią zajmują się naukowcy jest więc częścią świata materialnego. mam na myśli świat duchowy = niematerialny a on - tak myślę - nie składa się z energii. duch/dusza nie jest energią

Nie jestem pewien, ale z moich obserwacji i przemyśleń wynika, że zwolennicy panenteizmu z polskich środowisk naukowych/katolickich nie wierzą w cuda ;-) - czyli w częste i łamiące prawa przyrody Boże interwencje w doraźnych, powszednich sprawach.
ktoś mógłby rozwinąć , potwierdzić lub zaprzeczyć?

Ja osobiście również nie wierze w takie ręczne sterowanie losami świata przez Boga. Nie po to stworzył prawa przyrody by je łamać, nie po to dał nam wolną wolę by ją łamać, nie po to dał nam przykazania, Słowo Boże by ciągle na nowo słać przesłania i objawienia. Jakoś nie bardzo chce mi się wierzyć w Boską interwencję w nasze codzienne sprawy ...
_________________
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie
http://zchrystusem.pl/
 
 
Dezerter 


Wyznanie: chrześcijanin
Pomógł: 224 razy
Dołączył: 16 Sie 2009
Posty: 3642
Skąd: Inowrocław
Wysłany: 2013-01-31, 22:51   

Polecam pasjonujący i odkrywczy wywiad - film z prof Hellerem - jednym z największych umysłów współczesnych w Polsce
Rozmowa z Michałem Hellerem - "Filozofia przypadku"

Jak oswoić przypadek? Czy jest on wyłomem w racjonalności, czy da się go jakoś ująć w matematyczne karby? Czy światem rządzi Bóg, czy czysty przypadek?, Co teologowie i filozofowie robili w CERN?
Propozycje odpowiedzi na te pytania znajdziesz w
http://www.youtube.com/wa...Ltff6xA&index=2
_________________
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie
http://zchrystusem.pl/
 
 
Dadaista 


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 26 Sie 2013
Posty: 48
Wysłany: 2013-09-04, 19:30   

Nie lubię tych wszystkich specjalistycznych słów (tu: panenteizm), bo bardzo szybko okazuje się, że każdy pod tym samym hasłem ma na myśli całkiem różne zjawiska. Pojawia się definicyjny miszmasz, a później dyskutanci przestają dotykać meritum, a zaczynają definicyjne szarpaniny. Dlatego zamiast o panenteizmie czy panteizmie wolałbym mówić o konkretach.

Swego czasu natrafiłem na pisma Martina Bubera. To chasyd, który miał także na pieńku z innymi chasydzkimi przywódcami, gdyż wprowadzał do chasydyzmu nowe, czasem ponoć i rewolucyjne, elementy. Człowiek ten także przywrócił moją wiarę w Boga. Nie mam sił, aby omówić cały "jego" system (a tylko tak to, co przedstawię, ma sens), więc w tym temacie napiszę niewiele, jeśli kogoś to zainteresuje, to na końcu komentarza podam też obowiązkowe lektury, które całą sprawę przedstawiają w szerszej ujęciu. Zastrzegam jedną rzecz: mogłem mylnie zinterpretować pewne elementy myśli Bubera.

Najkrócej rzecz ujmując wg Bubera świat powstał w Bogu, a dodatkowo w tym świecie rozsiane są boskie cząstki (tzw. szechina, jest to pojęcie religijne wywiedzione wprost z judaizmu). Graficznie można to wyrazić tak: duże koło z napisem: "Bóg", w tym kole mniejsze koło z napisem: "Świat", a w tym mniejszym kole kropeczki będące boskimi cząstkami. Buberowi zarzucano panteizm, jednakże on sam nie głosił tożsamości Boga i tego świata, ale wyrażał w swoich pismach jednoczesną transcendencję Boga (Bóg wykraczający poza świat) i Jego immanencję (Bóg w świecie). Gdyby bowiem Bóg był wyłącznie transcendentny, niemożliwe byłby dialog z Nim (Buber wyróżnia trzy rodzaje dialogu, to zresztą sedno jego filozofii, wszak był dialogikiem; nie mam teraz sił, aby to choćby tylko streścić, zaznaczę jedynie tyle, że przez dialog Ja-Ty, a więc dialog autentyczny [w odróżnieniu od dialogu technicznego Ja-To oraz dialogu pozornego, czyli monologu Ja-Ja charakterystycznego np. dla debat politycznych], nie rozumie on dialogu mówionego). Bóg musi być także i w świecie, aby człowiek, będący tylko w świecie, mógł nawiązać z Nim komunikację. Bóg jest wiecznym Ty (bywa nazywany także żywym centrum, oddziałującym centrum, Osobą Absolutną, Będącym, Naprzeciw), nieustannie zagaduje ludzi przez wszelkie stworzenie (ludzi, zwierzęta, rośliny, przedmioty, idee itd.). Człowiek odpowiada czynami. Tadeusz Gadacz napisał: "Ja [chodzi o człowieka - przyp. mój] konstytuuje się, odpowiadając na wezwanie ty, i samo je wzywa. Relacja dialogiczna jest trójczłonowa, zachodzi między osobami ludzkimi (ja i ty) oraz osobą Boga (Ty)"[1]. (Oczywiście, Gadacz relację dialogiczną [inna nazwa dialogu Ja-Ty] ograniczył do relacji międzyludzkich, sam Buber jednak w odróżnieniu od reszty filozofów dialogu przekonywał, że tego rodzaju relacja [tj. prawdziwy dialog] możliwa jest także między ludźmi i zwierzętami czy ludźmi i roślinami.). Buber napisał: "wszyscy oni (ludzie – przyp. mój) pozostają w żywej, dwustronnej relacji do pewnego żywego centrum (Boga – przyp. mój) i [...] pozostają w żywej, dwustronnej relacji do siebie nawzajem"[2]. Tak więc Bóg pośredniczy w każdym prawdziwym spotkaniu Ja-Ty. Boga "poznaje się" więc, gdy "poznaje się" stworzenie. Sprawa jest oczywiście głębsza, bo przez poznanie nie rozumiem doświadczenia czy użytkowania (to domena świata To i dialogu Ja-To; Ja–To to postawa uprzedmiotawiająca świat, Bóg nie może być przedmiotem, stąd w codziennym życiu jest "ukryty", wszelkie zaś dyskusje o Bogu [tzw. dowody na Jego istnienie] także są domeną świata To i w żaden sposób nie zbliżają do poznania Boga). W codziennym życiu jesteśmy zatopieni w świecie To, w świecie użytkowania, przeliczania wszystkiego na wagę i wysokość, niby-spotkań międzyludzkich (automatyczne "Dzień dobry!" do sąsiada czy rozmowa kwalifikacyjna do pracy) itd. Świat Ty, ów prawdziwy dialog z Bogiem będący jednocześnie chwilą prawdziwego przeżywania otaczającej rzeczywistości (sprawa bardzo głęboka, jak powiedziałem, nie będę się tu wikłał w szczegóły) to tylko drobne i rzadkie chwile. Ale dzięki tym drobnym i rzadkim chwilom (których większość ludzi nigdy nie doświadcza, z własnej zresztą winy) człowiek dostaje potwierdzenie sensu życia, swojego życia.

To, co mi się podobało u Bubera, to szacunek do świata To (czasem niemieckie "Es" tłumacze przekładają jako "Ono", ale "To" lepiej oddaje przedmiotowy charakter tej postawy). To coś innego niż w niektórych wyznaniach, gdzie następuje np. poprzez drastyczne formy ascezy, udręczania się i medytowania całkowity odwrót od świata. Jak powiedziano w bardzo mądrym polskim filmie zatytułowanym "Przez dziewięć mostów": "Jak się już człowiek musi modlić, to powinien się tak modlić, żeby życia nie przerywać." (to tak a propos zastępowania życia niby-życiem, czyli nieustannym medytowaniem; filozofia dialogu narodziła się zresztą jako sprzeciw wobec tendencji indywidualistycznych, w których najwyższą wartość przyjmowała samotność jednostki i jej wnętrze, a zatem na miejscu Boga stawia się samego Człowieka, gloryfikuje się negatywne zjawisko, czyli samotność, jednostka ludzka staje się najwyższą wartością; "Indywidualizm postrzega człowieka jedynie w odniesieniu do siebie samego"[3]). U Bubera świat To nie jest demonizowany, ale sam świat To nie wystarcza do pełnego życia. Buber pisze: "człowiek nie może żyć bez To. Ale kto żyje tylko z nim, nie jest człowiekiem"[4] (w sensie: nie jest w pełni człowiekiem, bo nie wykorzystuje szansy danej przez Boga, nie "odpowiada" na Jego nieustanne [stąd Bóg to wieczne Ty] zagadnięcie).

Dobrze, bo zaczynam się gubić we własnym tekście. Miałem dużo nie pisać, ale - jak sygnalizowałem na początku - ta filozofia nabiera sensu jako całość, drobna jej cząstka wydaje się dziecinnym bajaniem, a to sprawy naprawdę głębokie. Byłem w absolutnym szoku, gdy zrozumiałem, co Buber miał na myśli (z bardzo wrogiej odmiany ateizmu i nieustannego naśmiewania się z wierzących przeszedłem na teizm, na razie w dużej mierze pusty, bo jakoś nie idą za tym czyny, ale wierzę, że pójdą). Pisma Bubera są trudne, bo stara się przełożyć językiem przedmiotowym (czyli tym, który teraz się posługuję, gdy do Was piszę) coś nieprzedmiotowego, czyli relację dialogiczną (dialog Ja-To). "Język przedmiotowy chwyta tylko koniuszek prawdziwego życia"[5], stąd ograniczenia omija się licznymi metaforami, a także metodą negatywną (mówi się o tym, co nie jest prawdziwą relacją).

Należałoby tu jeszcze napisać pięć razy tyle o zasadniczych różnicach między Ja-Ty i Ja-To, o kategorii "między" (termin techniczny) będący trzecią, zupełnie nową, drogą wobec zupełnie zgubnego indywidualizmu i kolektywizmu, o tym, co to jest życie z obrazu (obłudne, nieszczere) i życie z istoty, co to jest narzucenie i osobowe uobecnienie, o etyce, jaka płynie z tej filozofii, o trzech rodzajach dialogu (Ja-Ty, Ja-To i Ja-Ja; dwa ostatnie należą do świata To) i parunastu innych sprawach. Za dużo tego, a i od tematu odbiega. No ale chciałem zaciekawić. Wracając do myśli początkowej: u Bubera Bóg jest jednocześnie transcendentny (dlatego w jakiejś "części" jest Tajemnicą i na zawsze pozostanie) i immanentny (dzięki temu możliwy jest z Nim "dialog"). Bóg istniejący poza światem byłby całkowicie obcy i niepoznawalny, chyba że od czasu do czasu ingerowałby w ten świat. Wg Bubera nie musi tego robić, bo wszędzie są boskie cząstki, a tylko od nas zależy, czy świat uświęcimy (chyba taki termin tam pada, to zresztą wzięte też chyba wprost z jego religii), tj. zwrócimy się ku wiecznemu Ty (czyli Bogu). Bo "to, co mnie spotyka, jest zagadywaniem mnie"[6], a tylko ode mnie zależy, czy "odpowiem".

Buber pisze: "Kto wzbrania się ograniczać Boga do transcendencji, ten wyraża Go lepiej od tego, kto Go ogranicza do transcendencji; kto jednak ogranicza Go do immanencji, ten ma na myśli kogoś innego niż Boga"[7]. Wyraźnie więc sprzeciwia się prostemu rozdziałowi świata i Boga (taki rozdział istnieje, ale Bóg jest także w świecie) oraz panteizmowi ("kto jednak ogranicza Go do immanencji, ten"...). Bóg jest zarazem w świecie, jak i ponad nim. "We wszystkich rzeczach, nawet w pozornie całkiem martwych, mieszkają iskry życia, które padają na przygotowaną duszę"[8]. Za tymi poetyckimi słowami kryje się stwierdzenie, że Bóg w świecie jest ukryty i z ukrycia zagaduje. „Przygotowana dusza” to odpowiednia postawa umożliwiająca człowieczą odpowiedź na zagadnięcie ze strony centralnego Ty (czyli: Boga).


Przypisy:

1. T. Gadacz, Historia filozofii XX wieku: nurty. T. 2, Neokantyzm, filozofia egzystencji, filozofia dialogu, Kraków 2009, s. 508.

2. M. Buber, Ja i Ty [w:] Tenże, Ja i Ty. Wybór pism filozoficznych, Warszawa 1992, s. 66.

3. M. Buber, Problem człowieka, Fundacja ALETHEIA – Wydawnictwo SPACJA, Warszawa 1993, s. 125.

4. M. Buber, Ja i Ty, wyd. cyt, s. 60.

5. Tamże, s. 49.

6. M. Buber, Dialog [w:] Tenże, Ja i Ty. Wybór pism filozoficznych, Warszawa 1992, s. 218.

7. M. Buber, Zaćmienie Boga, Wydawnictwo KR, Warszawa 1994, s. 24.

8. M. Buber, Mistyka żydowska, „Znak” 1980, nr 7, s. 850.


Obiecane lektury (od razu dodam, że nie przetłumaczono z niemieckiego większości pism Bubera):

1. Martin Buber, Ja i Ty. Wybór pism filozoficznych, Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 1992. Najważniejszy traktat Bubera; w ww. wydaniu po głównym tekście znajdują się także jeszcze trzy (każdy superistotny). Są to (alfabetycznie): "Dialog", "Między osobą a osobą", "Pradystans i relacja". Rzecz ciężka (jak na mój umysł), czytałem kilkakrotnie i doznałem oświecenia, tj. pokumałem, o co kaman.

2. Martin Buber, Zaćmienie Boga, Wydawnictwo KR, Warszawa 1994. W książce tej zastępuje ogłoszoną przez Nietzchego "śmierć Boga" - "zaćmieniem Boga" oraz rozprawia się z "bogiem filozofów" (tj. karykaturą Boga, którą krytykują filozofowie i ludzie nauki).

3. Buber Martin, Problem człowieka, Fundacja ALETHEIA – Wydawnictwo SPACJA, Warszawa 1993.

Są jeszcze dziesiątki różnorakich omówień myśli Bubera, ale może nie będę przesadzał. Te trzy książki wyżej to absolutny kanon. Jak ktoś da radę przeczytać (rzeczy raczej krótkie i bez zagmatwanego słownictwa jak u Sartre'a, choć z dużą liczbą metafor) i będzie chciał porozmawiać, proponuję napisać do mnie priva, może temat na forum utworzymy. Na razie tyle ode mnie. Wybaczcie, że nieco pogmatwałem ten komentarz i zarzuciłem sporą liczbą informacji, w których być może nie widać sensu, ale gdybym to zrobił krócej, byłoby jeszcze gorzej; znowuż pisać dłużej nie mam zbytnio ochoty (gdyby to był temat o filozofii Bubera, to co innego).
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 10