Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
FORUM ZOSTAŁO PRZENIESIONE. ZAPRASZAMY www.biblia.webd.pl

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Nowe Przykazanie Jezusa
Autor Wiadomość
Anowi 


Pomogła: 121 razy
Dołączyła: 02 Wrz 2007
Posty: 10070
Skąd: Bóg wie
Wysłany: 2012-12-21, 07:40   

powinno być "jeden za jednego" bo nie prawdą jest, że "jeden za wszystkich", tu nie ma wiary zbiorowej - jest wiara osobista.
_________________
nie jest bogaty ten, kto posiada wiele,
tylko ten, kto niewiele potrzebuje.
 
 
Iwona19 

Wyznanie: Katoliczka
Pomogła: 10 razy
Wiek: 28
Dołączyła: 26 Lis 2012
Posty: 787
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-12-21, 22:14   Re: Nowe Przykazanie Jezusa

Henryk napisał/a:
Iwona19 napisał/a:
No bo Bóg sprawiedliwy jest.

Powiedział bym nawet- matematycznie dokładny w tym !
Ale pytam dalej:
Czyją to sprawiedliwość zaspokajał Jezus?
I dlaczego to akurat śmierć jednego człowieka była wystarczającą?

On zwykłym człowiekiem nie był.
 
 
 
adzient 

Pomógł: 3 razy
Dołączył: 06 Cze 2009
Posty: 1979
Skąd: Elblag
Wysłany: 2012-12-22, 14:49   

Witam.

Cytat:
Wers 13.34 Ewangelii Jana jest zapewne jednym z najważniejszych w NT:

Nowe przykazanie daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem; abyście się i wy wzajemnie miłowali. /BW/

Ale przecież w Kpł.19.18 czytamy:

Nie będziesz się mścił i nie będziesz chował urazy do synów twego ludu, lecz będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Jam jest Pan! /BW/

Dlatego Jan podkreśla :
" Umiłowani, nie podaję wam nowego przykazania, lecz przykazanie dawne, które mieliście od początku; a tym przykazaniem dawnym jest to Słowo, które słyszeliście. A jednak nowe przykazanie podaję wam, to, które jest prawdziwe w nim i w was, gdyż ciemność ustępuje, a światłość prawdziwa już świeci."1Jana 2,7-8

Chodzi o nowe zrozumienie starego prawa.
Bobo napisał/a:

Nowość polegała na tym, że Jezus nadaje miłości inny wymiar. Jak zaznacza: 'jak Ja was umiłowałem'.

Takiej miłości typu...

Nikt nie ma miłości większej niż ta, gdy ktoś daje swą duszę za swoich przyjaciół (Jana 15:13)

Aż muszę to zacytować jeszcze raz. ;-)
 
 
Eleazar 

Wyznanie: Wierzę w Boga, a nie instytucje religijne.
Pomógł: 18 razy
Wiek: 33
Dołączył: 19 Lis 2010
Posty: 325
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-12-23, 02:54   

Parmenides napisał/a:
Wers 13.34 Ewangelii Jana jest zapewne jednym z najważniejszych w NT:

Nowe przykazanie daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem; abyście się i wy wzajemnie miłowali. /BW/

Ale przecież w Kpł.19.18 czytamy:

Nie będziesz się mścił i nie będziesz chował urazy do synów twego ludu, lecz będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Jam jest Pan! /BW/

Przecież jest to ta sama zasada, tylko wypowiedziana nieco innymi słowami. I można się spotkać z poglądem, że Jezus nie nie zaproponował niczego nowego.


Prawo mówi tak:

"Czuwajcie wiernie nad wykonywaniem tego wszystkiego, co ja wam nakazuję, niczego nie dodając ani nie ujmując."
(Pwt 13,1 / Pwt 12,32)

Skoro Jezus wypełnił całe Prawo, to musiał to zrobić również w odniesieniu do tego nakazu,
a zatem nie dodał nic ani nie odjął z Prawa Bożego, choć większość "chrześcijan" sugeruje inaczej;
ale wiernie przestrzegał i nauczał przestrzegania wszystkiego - jak sam stwierdził w Mt 5,17-20;
a wszyscy jego uczniowie, w tym także my, jesteśmy zobowiązani, żeby postępować tak samo.

Tym, co zmieniło się w wyniku nauczania Jezusa, jest stosunek ludzi do Prawa,
który wcześniej bywał przejawiany przez pojedyncze osoby - proroków, np. Daniela;
ale ogólnie żydzi byli to tego nastawieni niewłaściwie - traktując Przykazania jako ciężar,
a nie błogosławieństwo - zbiór pouczeń pomagających uczynić ich życia lepszymi.
Z tego względu pod przymusem i groźbą kar przestrzegali tego, co było egzekwowane,
ale gdy tylko mieli nieco więcej swobody, buntowali się przeciw temu.

Parmenides napisał/a:
Istotnie nakaz miłości do bliźniego znajdujemy w ST. Cóż więc jest nowego w przykazaniu Jezusa?
Dlaczego twierdził On, że jest to coś nowego? Jak wyjaśnić tę – być może pozorną – sprzeczność?


Miłości do bliźniego tak na prawdę nie da się nikomu nakazać,
albo kocha się szczerze, z serca, z własnej woli, albo udaje się, że się kocha.
Jeśli ktoś mówi "Miłuję, bo tak nakazuje mi Prawo", to jakby przyznał, że nie miłuje.
Właściwe podejście jest w drugą stronę: "Miłuję, więc przestrzegam Prawa".
Miłość powinna być przyczyną, a nie skutkiem posłuszeństwa Bogu.

"Każdy, kto wierzy, że Jezus jest Chrystusem, narodził się z Boga,
a każdy, kto miłuje Tego, który zrodził, miłuje również Tego, który z Niego został zrodzony.
Po tym poznajemy, że miłujemy dzieci Boże, iż Boga miłujemy i wypełniamy Jego przykazania.
Na tym bowiem polega miłość do Boga, że wypełniamy Jego przykazania.
A przykazania Jego nie są trudne, ponieważ wszystko, co zrodziło się z Boga, zwycięża świat,
a zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest wiara nasza."

(1 J 5,1-4)

"A teraz proszę cię, Pani*, nie tak, jakbym ci dawał jakieś nowe przykazanie, lecz przykazanie, które mieliśmy od początku, abyśmy się wzajemnie miłowali.
A miłość polega na tym, abyśmy postępowali według Jego przykazań; jest to przykazanie, o którym już od początku słyszeliście. Postępujcie według niego."

(2 J 1,5-6)

Nakazy Prawa są nie tyle poleceniem miłowania, co właściwym sposobem okazywania tej miłości.

*Pani - Wspólnota, Synagoga, Kościół, a nie osoba;
to nie jest "modlitwa do świętej", ale pouczenie dla zboru.

Bobo napisał/a:
Nowość polegała na tym, że Jezus nadaje miłości inny wymiar. Jak zaznacza: 'jak Ja was umiłowałem'.

Takiej miłości typu...

Nikt nie ma miłości większej niż ta, gdy ktoś daje swą duszę za swoich przyjaciół (Jana 15:13)
... ST nie oczekiwał.


Mojżesz taką miłość okazał:

"Nazajutrz Mojżesz tak mówił do ludu: Dopuściliście się wielkiego grzechu.
Ale teraz ja chcę pójść do יהוה; może zdołam [Go] przebłagać za ten wasz grzech.
Wrócił więc Mojżesz [na górę] do יהוה i rzekł: Zaprawdę lud ten dopuścił się wielkiego grzechu, bo zrobili sobie boga ze złota.
A gdybyś jednak raczył darować im ten grzech? Jeżeli zaś nie, wymaż mnie raczej z księgi, którą napisałeś!
Wtedy יהוה rzekł do Mojżesza: Tylko tego wymażę z mojej księgi, kto zgrzeszył przeciwko mnie."

(Wj 32,30-33)

Powiedziałbym nawet, że Mojżesz był gotów ofiarować więcej niż Jezus (gdyby mógł),
bo wymazanie z Księgi Życia to nie jest chwilowa śmierć, ale oddanie życia wiecznego,
z czego Jezus nigdy nie rezygnował, a Bóg takiej ofiary nie oczekiwał.

ShadowLady86 napisał/a:
Pytanie, jak pojmujemy definicję "bliźni". Według Starego Testamentu bliźnim był inny Żyd.
Obce ludy najeżdżano i mordowano, czemu jakby nie patrzeć, Bóg niejednokrotnie przyklaskiwał.


Nie jest to prawda.

Wskazane narody owszem zostały przez Boga potępione z powodu nieprawości, której nie wyrzekły się mimo setek lat napomnień;
co do innych Bóg dał jednak wyraźny zakaz, że atakować ich nie wolno, bo nawet ziemi pod stopami zabrać im nie można.
Ogólnie (oprócz kilku wyjątków) Boże Prawo nakazuje traktować obcych/przybyszów tak samo jak rodaków,
jest o tym mowa w tym samym rozdziale Księgi Kapłańskiej, co Przykazanie Miłości Bliźniego:

"Także i winnicy swojej nie obieraj do szczętu: nie zbieraj gron, które w niej poupadały,
lecz zostaw je dla biedaka i dla przybysza. Jam jest יהוה, wasz Bóg."

(Kpł 19,10)

"Kiedy przybysz osiedli się u was, w waszym kraju, nie uciskajcie go.
Niech ten przybysz osiadły pośród was będzie traktowany jak rodak;
masz go miłować tak jak samego siebie, bo i wy byliście przybyszami w ziemi egipskiej.
Jam jest יהוה, wasz Bóg."

(Kpł 19,33-34)


Inna sprawa, że taki "przybysz", skoro miał być traktowany jak rodak, to musiał przyjąć Prawo,
a zatem nie będąc Żydem (w sensie narodowości) musiał stać się żydem (w sensie religijności),
ale co do tego sytuacja nie zmieniła się w chrześcijaństwie.

"Według jednego Prawa będziecie sądzić przybysza i tubylca, bo Jam jest יהוה, wasz Bóg."
(Kpł 24,22)

ShadowLady86 napisał/a:
Być może Jezus rozszerzył pojęcie bliźni ;-)


Albo raczej przywrócił do pierwotnego rozumienia to, co obłudni żydzi w międzyczasie wypaczyli...

Bobo napisał/a:
Nowość, panie Parmenidesie, nowość. Wystarczy ocenić postawę pierwszych chrześcijan w porównaniu z żydami przestrzegającymi przykazania z Kapłańskiej.

1. Żyd, gdy wróg atakował chwytał za miecz i zabijał wroga. Chrześcijanin, ma miłować nieprzyjaciół i się za nich modlić. Już nie łapie za miecz.

2. Żyd nie wchodzi do domu poganina. Chrześcijanin przełamuje to i zanosi dobrą nowinę wchodząc.

3. Żyd, gdy bratu groził wróg, zabijał wroga. Chrześcijanin, gdy bratu groził wróg, nie zabijał wroga, ale oddaje swoje życie za brata.


W sprzyjających warunkach można oddać życie za brata i liczyć na to, że to go ocali;
a co jeśli wrogom nie robi różnicy, czy zabiją jedną osobę czy dwie, a może i ucieszą się z dwóch ofiar?
Co gdyby ktoś chciał doszczętnie wyniszczyć Twoją religię wraz ze wszystkimi wyznawcami,
a nie tylko "przekonać" do wyparcia się wiary?
Prowokować ataku na pewno nie należy, ale bywa, że bronić trzeba,
szczególnie innych, słabszych, własne życie można oddać.

Chrześcijanie nie chwytają za miecz i nie walczą, bo teraz nie jest na to czas, ale jeszcze będzie.
Od kiedy Bóg obiecał dać Abrahamowi ziemię Kanaan zarówno on sam, jak i Izaak i Jakub żyli tam jako przechodnie
i dawali zamieszkującym ją narodom świadectwo o Bogu, a te narody nie nawróciły się ani nie poprawiły;
przeciwnie, po wielu latach udało im się zwieść nawet proroków jak Balaam, który nauczył ich jak oszukać Izraela,
właśnie dlatego Żydzi po tym jak sami byli niesłusznie ciemiężeni w Egipcie, stali się narzędziem gniewu Boga.
My jesteśmy w tej samej sytuacji co Abraham i jego potomkowie - obiecano nam Ziemię zamieszkałą przez bezbożników,
puki jest czas głosimy im prawdę i staramy się uratować kogo się da, będziemy jeszcze przez nich prześladowani,
ale w końcu Bóg posłuży się nami aby zniszczyć zło na świecie i ustanowić dla nas swoje Królestwo,
Królestwo, w którym będzie obecny wśród nas - Niebo i Ziemię jednocześnie.

A co do nie wchodzenia do domów pogan, to to również mija się z prawdą...
Mojżesz wielokrotnie bywał na dworze faraona, zwiadowcy Izraelscy nawrócili rodzinę Rachab w Jerychu,
Moabitką była Rut, Samson ożenił się z Filistynką, Dawid również znalazł schronienie u obcych,
wysłał też posłów by odnowili przymierze z nowym królem Ammonitów - zdecydowanie w jego pałacu,
jest też Daniel, Mordechaj i inni żydzi pełniący funkcje na dworach królów Babilonu i Persji...
Oczywiście te wszystkie przykłady nie mogą świadczyć o wszystkich Izraelitach,
ale są to najznamienitsze osoby w ich dziejach i to właśnie oni postępowali zgodnie z Prawem,
ich stosunek do pogan należy uznać za właściwy, a inne za odstępcze od Bożych Przykazań...

Jest różnica między tym, co jest Bożym Prawem i ludzkimi tradycjami, które później tak nazwano.
Ocenianie postawy żydów czy chrześcijan to jedno, a porównywanie Prawa w różnych czasach to co innego;
Prawo zawsze było takie samo, praktyczne różnice wynikały z błędów interpretacji i odstępstw, dodatków.

Bobo napisał/a:
Henryk napisał/a:
Mat 5:43 bpd " Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz kochał swego bliźniego i będziesz nienawidził swego nieprzyjaciela."


Choć wydaje się, że Jezus w Mateusza 5:43 cytuje Kapłańską 19:18 to... można zauważyć, że w Kapłańskiej nie ma myśli o nienawiści do nieprzyjaciela.

Najprawdopodobniej Jezus cytuje tutaj nie tyle fragment z Kapłańskiej, co cytuje Tradycję Ojców, która wypaczyła tą myśl. Na ogół, kiedy Jezus powołuje się na Biblię, poprzedzał zwrotem: Napisano... Czyż nie czytaliście...? A tutaj poprzedził zwrot: Słyszeliście.... Pewnie dlatego, że wyczytać tego nie można było nigdzie, natomiast Tradycja Ustna... już istniała.


Słuszne spostrzeżenie,
choć ja bym dodał jeszcze, że nienawiść do wrogów może być pewną parafrazą wyroków przeciw narodom Kanaanejskim,
które miały być doszczętnie wyniszczone z polecenia Boga i np. Saul władzę stracił za to, że w tym uchybił.
Faktem jest jednak to, że nakazy w tej sprawie nie są wieczne - ich kresem jest spełnienie tego polecenia;
jeśli w czasach Jezusa nie było już np. Amalekitów, to nie ma potrzeby więcej o tym mówić, czy nawet myśleć.

Parmenides napisał/a:
Lecz te znaki zrobiły też coś więcej. Jakby jednoznacznie wyodrębniły i określiły różne słowa (ich znaczenie) zapisywane przy pomocy tych samych samogłosek. Dziwne, ale o tym jakoś się za dużo nie mówi, a w każdym razie ja się z tym nie spotkałem. A w słowniku znajdziemy wiele słów, które maja te same litery, ale dzięki znakom samogłoskowym znaczą zupełnie co innego. Dziś traktujemy to jak coś naturalnego.
I teraz spójrzmy jak wygląda słowo „bliźni” w Kpł.19.18. : רע - „rea” (synowie ludu twego to „bene ameka” - coś zupełnie innego). /oryginalnych znaków samogłoskowych nie mogę tu wpisać – słowa hebrajskie przedstawiam zgodnie z wymową zapisana łacińskimi literami – do sprawdzenia w każdym słowniku/. Rea to w zapisie spółgłoskowym (wyżej przedstawionym dwie litery: resz – ain.
Jeśli zajrzymy do słowników (np. do Briksa) to stwierdzimy, że najważniejszym znaczeniem tych dwóch liter jest „zło”. Jako rzeczownik „roa” a jako przymiotnik („zły”) – „ra”. Ale mamy też wyodrębnione slow „rea”, które znaczy (m.in) „bliźni”. I pozornie wszystko się zgadza i jest w porządku.

Tylko, że w czasach zarówno tworzenia Księgi Kapłańskiej, jak i w czasach Jezusa nie było tych samogłosek. Można więc bez wątpliwości założyć, że te dwie litery oznaczały zło. To podstawowe pojęcie, przeciwieństwo dobra („tow”). A czy istniało również to drugie znaczenie? Nie wiem. Może tak, może nie. Ale jeśli tak, to należało znać pewien zakres ustnie przekazywanej tradycji, że było też związane z inną wymową inne znaczenie tych dwóch liter. I można założyć, że nie wszyscy je znali. A może wprowadzone przez soferów znaki samogłoskowe stworzyły takie znaczenie, bo dawne nie przystawało już do nowej epoki, chociażby dlatego, że nie mogło konkurować z ideami głoszonymi przez chrześcijaństwo. A może nawet, to właśnie było ich podstawową rolą? Bo nie jest to jedyny zauważony przeze mnie przypadek o takim charakterze.
Więc jak mogło wyglądać tłumaczenie tej frazy w czasach Jezusa? „Będziesz miłował zło swoje jak siebie samego” oraz domyślnie w oparciu o pierwszą część wersu również zło „synów ludu twego”. A Jezus wprowadził zupełnie nową naukę. Wiemy jaką. Przeciwstawną pod wieloma względami Staremu Zakonowi. I mógł śmiało i prawdziwie głosić, że była nowa. Bo była. A stara z Kpł 19.18 dobrze korespondowała z zaleceniami wymordowania całych ludów, kobiet, dzieci. Bo nawet zło, byle własne, trzeba kochać.
I tak należy odczytywać ten wers ST.
Oczywiście to tylko moja teoria.


W słowniku znalazłeś rdzenie słów, które są jednakowe; ale niestety nie sprawdziłeś w jakiej formie występują one w tekście...
"Zło" jest z reguły zapisywane jako "gołe": "רע", podczas gdy "bliźni swój" zawiera dodatkowe litery: "לרעך"...
Co więcej słowo w tej samej formie jak w Kpł 19,18 występuje też w dwóch ostatnich Przykazaniach Dekalogu (Wj 20,16-17; Pwt 5,20-21),
a chyba nie uważasz, że nie wolno składać fałszywego świadectwa przeciw... złu? Czy to w ogóle jest możliwe?
Nie da się również pożądać żony, domu, pola, sługi, służebnicy, wołu, osła, ani żadnej rzeczy [należącej do]... zła.
Kontekst pokazuje więc jasno, że to słowo na pewno oznacza [też] bliźniego - osobę, którą należy traktować uczciwie.

Możemy jeszcze spekulować co do biblijnego znaczenia słowa "mój bliźni",
po polsku ma ono podobną formę jak "bliźniak", więc wskazuje na kogoś podobnego...
Skoro po hebrajsku jest ono podobne do "zła", to z czego to wynika albo co pokazuje?

Omawiany tu werset Kpł 19,18 mówi:

"Nie bądź mściwy i nie chowaj urazy do współrodaków, ale miłuj bliźniego jak samego siebie! Jam jest יהוה."

Przedstawione do tej pory interpretacje łączą słowo "bliźni" ze "współrodakiem" (co dalej uogólniono również na przybyszów),
ale bazując na informacji, którą wniosłeś do tematu, spróbujmy połączyć je ze wcześniejszym słowem z tego zdania, np.:

"Nie bądź mściwy i nie chowaj urazy do współrodaków, ale miłuj tego, kto wyrządził ci zło jak samego siebie! Jam jest יהוה."

Czy takie rozumienie daje się wpisać również w Dekalog?

"Nie składaj fałszywego świadectwa [nawet] przeciw temu, kto wyrządził ci zło."
"Nie będziesz pożądał żony, domu, (...) [nawet] tego, kto wyrządził ci zło."

W tej postaci te Przykazania mogą mieć inną, ale niekoniecznie gorszą, raczej dużo silniejszą wymowę,
dokładnie to, czego nauczał Jezus, znacznie więcej niż w jego czasach rozumieli przez to żydzi;
którzy rzeczywiście ograniczyli zakres zastosowania Przykazań do swoich rodaków.

Prawa nie wymyślił Mojżesz, on jedynie przekazywał to, co objawiał mu Bóg,
ten sam, jedyny Bóg, który jest Stwórcą wszystkiego i nie ma innego,
byłoby więc dziwne, gdyby popełniał błędy i zmieniał swoje postanowienia.
Ojciec raczej reaguje na nasze błędy - przypomina i poprawia to, co ludzie zepsuli
i to my powinniśmy się dostosować do doskonałości Boga, a nie Bóg do naszych wad;
przecież chodzi o to, żeby nas uczynić lepszymi, a nie Ojca zdeprawować!
To drugie jest niemożliwe.

adzient napisał/a:
Dlatego Jan podkreśla :
"Umiłowani, nie podaję wam nowego przykazania, lecz przykazanie dawne, które mieliście od początku; a tym przykazaniem dawnym jest to Słowo, które słyszeliście.
A jednak nowe przykazanie podaję wam, to, które jest prawdziwe w nim i w was, gdyż ciemność ustępuje, a światłość prawdziwa już świeci."
1 Jana 2,7-8

Chodzi o nowe zrozumienie starego prawa.


W zasadzie należało od tego zacząć...
_________________
Rz 2,9-16
 
 
Parmenides


Pomógł: 73 razy
Dołączył: 10 Sie 2011
Posty: 2012
Wysłany: 2012-12-23, 10:20   

Eleazar napisał/a:
"Zło" jest z reguły zapisywane jako "gołe": "רע", podczas gdy "bliźni swój" zawiera dodatkowe litery: "לרעך"...

A czy ty chociaż wiesz, co znaczą te "dodatkowe litery" :shock: ?
A jak nie wierzysz w to co napisałem o zapisie słów i ich znaczeniach, to lepiej zajrzyj do dowolnego słownika.

Eleazar napisał/a:
Kontekst pokazuje więc jasno, że to słowo na pewno oznacza [też] bliźniego - osobę, którą należy traktować uczciwie.

Nic podobnego.
A dalej powtarzasz tylko to, co wpajano ludziom przez wieki. Znam to doskonale. A ja twierdzę, że jest możliwa inna interpretacja, pokazuje na czym to opieram i uważam, że jest o wiele bardziej prawdopodobna i o wiele lepiej wpisuje się w charakter epoki, mentalność narodu i inne poczynania JHVH. A dekalog nie ma tu nic do rzeczy. Wiele przykładów świadczy coś przeciwnego.
Jak zawsze mogę się mylić. Ale poproszę o odpowiednie kontrargumenty; na razie nie zauważyłem żadnego.
_________________
http://chomikuj.pl/LittoStrumienski
http://wydaje.pl/e/genesi...ersja-pogladowa
http://wydaje.pl/e/genesi...rzeszlosci-cz-2
 
 
Eleazar 

Wyznanie: Wierzę w Boga, a nie instytucje religijne.
Pomógł: 18 razy
Wiek: 33
Dołączył: 19 Lis 2010
Posty: 325
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-12-23, 11:30   

Parmenides napisał/a:
Eleazar napisał/a:
"Zło" jest z reguły zapisywane jako "gołe": "רע", podczas gdy "bliźni swój" zawiera dodatkowe litery: "לרעך"...

A czy ty chociaż wiesz, co znaczą te "dodatkowe litery" :shock: ?


"Lamed" ("ל") na początku oznacza "do/dla", a "kaf" ("ך") na końcu "twój".

Nie sprawdziłem wszystkich wystąpień tych słów w Biblii, ale jak napisałem wcześniej:
tłumaczenia jako "zło" znalazłem bez dopisków; z tymi dodatkami był zawsze "bliźni" (7 razy, kodeks z Aleppo).
W Księdze Samuela (1 Sm 15,28; 28,17) ta osoba jest jednocześnie określona "godniejszą"/"lepszą"/"dobrą" ("טוב")
a więc zdecydowanie nie "złą", bo to nie miałoby sensu - zamiana nieposłusznego króla na gorszego?

Parmenides napisał/a:
A jak nie wierzysz w to co napisałem o zapisie słów i ich znaczeniach, to lepiej zajrzyj do dowolnego słownika.


Napisałeś, że ten sam zapis może być wymawiany i rozumiany na wiele sposobów, bo brakuje samogłosek,
a dalej próbujesz przekonać nas, że ma tylko jedno znaczenie i to niedorzeczne w tym kontekście.
Proponowałbym się zdecydować.

Chociażby ze względu na funkcję w zdaniu (podmiot, orzeczenie, przydawka, okolicznik),
a więc część mowy, jako która występuje słowo (rzeczownik, czasownik, przymiotnik...),
jego znaczenie może być zupełnie inne, nawet jeżeli jest dokładnie jedno dla każdej z form.
Dla przykładu "szybka" może oznaczać mały, płaski kawałek szkła (czegoś przeźroczystego) (rzeczownik),
ale równie dobrze może określać osiągający wiele w krótkim czasie podmiot rodzaju żeńskiego (przymiotnik),
dodatkowo "szybować" nie ma wiele wspólnego z dużą prędkością (lotu) ani wprawianiem okien (czasownik).

Parmenides napisał/a:
Eleazar napisał/a:
Kontekst pokazuje więc jasno, że to słowo na pewno oznacza [też] bliźniego - osobę, którą należy traktować uczciwie.

Nic podobnego.
A dalej powtarzasz tylko to, co wpajano ludziom przez wieki. Znam to doskonale. A ja twierdzę, że jest możliwa inna interpretacja, pokazuje na czym to opieram i uważam, że jest o wiele bardziej prawdopodobna i o wiele lepiej wpisuje się w charakter epoki, mentalność narodu i inne poczynania JHVH.


Kompletna bzdura.

Możesz przekonywać ludzi, którzy składają własne dzieci w ofiarach, żeby przestali to robić,
ale jednocześnie bezczynnie przyglądać się jak nadal to robią; czy jesteś od nich lepszy?
Bezczynnością popierałbyś ich grzech, prędzej czy później trzeba to zatrzymać raz na zawsze.
Dlatego Bóg nakazał zniszczyć narody, które nie skorzystały z setek lat napomnień i miłosierdzia.

Przykazanie w formie, jaką przedstawiłeś, nie ma żadnego sensu, a w praktyce obala wszystkie pozostałe...
Wyobraź sobie, że nie wolno ci czcić obcych bóstw, nie robisz tego, więc to nie Twoje zło i tego nienawidzisz,
ale wystarczy, że spróbujesz i to zło stanie się Twoim, więc powinieneś je miłować - powstaje sprzeczność.
Tak samo jest z zakazem kradzieży, cudzołóstwa, zabijania, z ofiarami z własnych dzieci...

"Przykazanie" jakie nam przedstawiłeś daje możliwość praktykowania każdego zła pod warunkiem, że zrobisz to chociaż raz.

Takie rozumowanie prowadzi też do wniosku, że w historii świata było dwóch Bogów, dawniej zły, teraz lepszy;
fakty stoją z tym w sprzeczności, świat nadal działa tak jak wcześniej, a Bóg zawsze miał na względzie dobro;
problemem jest to, że ludzie nie postępowali i nie postępują zgodnie z Prawami, które mają do tego prowadzić.
Nie może być też dwóch/wielu stwórców, bo musiałby najpierw istnieć jakiś świat, który ich rozdziela od siebie,
Stwórca-Bóg może być tylko jeden.

Parmenides napisał/a:
A Dekalog nie ma tu nic do rzeczy. Wiele przykładów świadczy coś przeciwnego.
Jak zawsze mogę się mylić. Ale poproszę o odpowiednie kontrargumenty; na razie nie zauważyłem żadnego.


Dekalog ma tutaj do rzeczy to, że występuje tam omawiane słowo, które musi być jakoś rozumiane,
jeśli nie da się tego sensownie przetłumaczyć według tego, co twierdzisz, to musisz się mylić.

Zacznij więc od przełożenia nam tutaj dwóch ostatnich Przykazań Dekalogu.
Ja spróbowałem to zrobić uwzględniając Twoje odkrycie, ale innej interpretacji sobie nie wyobrażam.
Przeciw komu/czemu nie wolno fałszywie świadczyć i czyjej własności nie wolno pożądać?

Pomogłem?
_________________
Rz 2,9-16
 
 
Parmenides


Pomógł: 73 razy
Dołączył: 10 Sie 2011
Posty: 2012
Wysłany: 2012-12-23, 12:54   

Eleazar napisał/a:
"Lamed" ("ל") na początku oznacza "do/dla", a "kaf" ("ך") na końcu "twój".

No właśnie. A w środku mamy dwuliterowy rzeczownik do którego się odnoszą. I będąc „gołym” może on oznaczać zarówno „zło” jak i „bliźni”.
Cytat:
W Księdze Samuela (1 Sm 15,28; 28,17) ta osoba jest jednocześnie określona "godniejszą", "lepszą"
a więc zdecydowanie nie "złą", bo to nie miałoby sensu - zamiana nieposłusznego króla na gorszego?

Ale ja się nie odnoszę do Księgi Samuela, tylko do konkretnego wersu w księdze Kapłańskiej! Co to ma do rzeczy? Ja szukam wyjaśnienia sprzeczności między J13.34 i Kpł.19.18! Znowu ogon kota jest w ruchu.
Cytat:
Napisałeś, że ten sam zapis może być wymawiany i rozumiany na wiele sposobów, bo brakuje samogłosek,
a dalej próbujesz przekonać nas, że ma tylko jedno znaczenie i to niedorzeczne w tym kontekście.
Proponowałbym się zdecydować.

Biedne to kocisko, znowu go wykręcasz. A czy ja twierdziłem, że istnieje tylko jedno znaczenie???
Napisałem:

Cytat:
Tylko, że w czasach zarówno tworzenia Księgi Kapłańskiej, jak i w czasach Jezusa nie było tych samogłosek. Można więc bez wątpliwości założyć, że te dwie litery oznaczały zło. To podstawowe pojęcie, przeciwieństwo dobra („tow”). A czy istniało również to drugie znaczenie? Nie wiem. Może tak, może nie. Ale jeśli tak, to należało znać pewien zakres ustnie przekazywanej tradycji, że było też związane z inną wymową inne znaczenie tych dwóch liter. I można założyć, że nie wszyscy je znali. A może wprowadzone przez soferów znaki samogłoskowe stworzyły takie znaczenie, bo dawne nie przystawało już do nowej epoki, chociażby dlatego, że nie mogło konkurować z ideami głoszonymi przez chrześcijaństwo. A może nawet, to właśnie było ich podstawową rolą?

Piszę, że nie wiem, czy istniało drugie znaczenie tego słowa w epoce kształtowania księgi. A Ty nie możesz dopuścić, że to czego nauczyła Cię religia może nie być prawdą.
A co do niedorzeczności, to o wiele bardziej niedorzeczne jest to, co głoszą religie (chodzi mi teraz o ten konkretny przypadek). Istnieją znaczne rozbieżności między tym co jest zapisane w Biblii, a tym, co religie twierdzą i wpajają, że jest Tam zapisane. Nie wszyscy chcą to dostrzegać. Ja rozumiem, że większość osób podlega zasadzie „kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”, ale widzisz – są wyjątki. I bezczelnie myślą samodzielnie.
Cytat:
"Przykazanie" jakie nam przedstawiłeś daje możliwość praktykowania każdego zła pod warunkiem, że zrobisz to chociaż raz.

Mylisz pojęcia. Nie przedstawiam żadnego „przykazania”, tylko porównuję dwa konkretne wersety w celu znalezienia wyjaśnienia nowatorstwa nauki Jezusa. Znowu wykręcasz...
A że Bóg ST nie raz akceptuje zło (wg naszych pojęć) to jest wiadome i oczywiste.
Cytat:
Dekalog ma tutaj do rzeczy to, że występuje tam omawiane słowo, które musi być jakoś rozumiane,
jeśli nie da się tego sensownie przetłumaczyć według tego, co twierdzisz, to musisz się mylić.

Nie odnoszę się do dekalogu i proszę mi tego nie wmawiać! Typowo chwyt erystyczny – daruj sobie. Właśnie sensownie to wytłumaczyłem, czego skwapliwie nie dostrzegasz.

Więc gdybyś był łaskaw trzymać się tematu, tzn tego co ja mówię, a nie tego co Ty mi wmawiasz że ja mówię, to proszę o przedstawienie kontrargumentów do postawionej przeze mnie tezy: przed wprowadzeniem znaków samogłoskowych przez masoretów, nie było możliwe rozróżnienie w piśmie, czy słowo רע oznacza „zło” czy „bliźni”. I mogło oznaczć zło.
A to, że kontekście Kpł.19.18 oraz całej epoki, charakteru narodu i mentalności oraz celów działania JHVH jest o wiele bardziej uzasadnione znaczenie tego słowa jako „zło” a nie „bliźni”, jak również w pełni wyjaśnia i tłumaczy wypowiedź Jezusa - a Ty się z tym nie zgadzasz - to przyjmuję Twoje zdanie do wiadomości. Przedstawiłem uzasadnienie – nie zgadzasz się - więc każdy pozostaje przy swoim i wszystko jest w porządku.
_________________
http://chomikuj.pl/LittoStrumienski
http://wydaje.pl/e/genesi...ersja-pogladowa
http://wydaje.pl/e/genesi...rzeszlosci-cz-2
 
 
Anowi 


Pomogła: 121 razy
Dołączyła: 02 Wrz 2007
Posty: 10070
Skąd: Bóg wie
Wysłany: 2012-12-24, 01:35   

(Kpł 19:18) Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego (zło) jak siebie samego.

może "złego bliźniego" - czyli grzesznika
_________________
nie jest bogaty ten, kto posiada wiele,
tylko ten, kto niewiele potrzebuje.
 
 
Parmenides


Pomógł: 73 razy
Dołączył: 10 Sie 2011
Posty: 2012
Wysłany: 2012-12-24, 10:51   

Anowi napisał/a:
(Kpł 19:18) Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego (zło) jak siebie samego.

może "złego bliźniego" - czyli grzesznika


To ciekawe wyjaśnienie. Wydaje mi się, że zawarty w nim sens wiele tłumaczy i jest swoistym kompromisem rozważanych znaczeń. Sądzę, że istnieje możliwość, że taka była intencja Autora Księgi.
_________________
http://chomikuj.pl/LittoStrumienski
http://wydaje.pl/e/genesi...ersja-pogladowa
http://wydaje.pl/e/genesi...rzeszlosci-cz-2
 
 
Eleazar 

Wyznanie: Wierzę w Boga, a nie instytucje religijne.
Pomógł: 18 razy
Wiek: 33
Dołączył: 19 Lis 2010
Posty: 325
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-12-24, 11:25   

Parmenides napisał/a:
Anowi napisał/a:
(Kpł 19:18) Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego (zło) jak siebie samego.

może "złego bliźniego" - czyli grzesznika


To ciekawe wyjaśnienie. Wydaje mi się, że zawarty w nim sens wiele tłumaczy i jest swoistym kompromisem rozważanych znaczeń. Sądzę, że istnieje możliwość, że taka była intencja Autora Księgi.


Jest to coś, co zaproponowałem już w swojej pierwszej wypowiedzi w tym wątku...

Eleazar napisał/a:
Omawiany tu werset Kpł 19,18 mówi:

"Nie bądź mściwy i nie chowaj urazy do współrodaków, ale miłuj bliźniego jak samego siebie! Jam jest יהוה."

Przedstawione do tej pory interpretacje łączą słowo "bliźni" ze "współrodakiem" (co dalej uogólniono również na przybyszów),
ale bazując na informacji, którą wniosłeś do tematu, spróbujmy połączyć je ze wcześniejszym słowem z tego zdania, np.:

"Nie bądź mściwy i nie chowaj urazy do współrodaków, ale miłuj tego, kto wyrządził ci zło jak samego siebie! Jam jest יהוה."


Co jest też tożsame z naukami Jezusa, aby miłować nieprzyjaciół...

Do Twoich ostatnich odpowiedzi jeszcze się odniosę.
_________________
Rz 2,9-16
 
 
BLyy 


Pomógł: 176 razy
Dołączył: 27 Lip 2009
Posty: 2989
Skąd: Chorzów
Wysłany: 2012-12-25, 21:42   

Parmenides napisał/a:
ShadowLady86 napisał/a:
Pytanie, jak pojmujemy definicję "bliźni". Według Starego Testamentu bliźnim był inny Żyd. Obce ludy najeżdżano i mordowano, czemu jakby nie patrzeć, Bóg niejednokrotnie przyklaskiwał.


Tak, istnieje pogląd tłumaczący przedstawiony przeze mnie problem, że w ST "bliźnim" był tylko "syn twego ludu', które to okreslenie jest zresztą użyte w pierwszej części cytowanego wersu.

Tutaj się mogę zgodzić. Miłość bliźniego rozumiano często jako miłość wsród plemienia lub wyznawcy tej samej religii; i tutaj Zydzi nie są jedyni w tym. Wystarczy przysłuchać się muzułmanom którzy mówią o Allahu miłosiernym i sprawiedliwym, tyle, że w dawnych czasach tyczyło się to tylko w stosunku do muzułmanów; natomiast innych można było najechać, złupić i sprzedać w niewolę. To było z każdym bogiem plemiennym. Często mój Bóg stoi po mojej stronie i jak inny lud innego Boga mnie zaatakuje; to o co się modlę do swojego Boga? Boże daj nam pokonać wrogów; czyli zgładź bo inaczej się wygrac nie da.
Jeśli więc tak tłumaczyć Stary Testament, że tylko w stosunku do kogoś kto jest pod Prawem należy słowo bliźni. To Jezus nadał temu szersze znaczenie; sam podawał przykład:

25 A oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: «Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» 26 Jezus mu odpowiedział: «Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?» 27 On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. 28 Jezus rzekł do niego: «Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył». 29 Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: «A kto jest moim bliźnim?»

30 Jezus nawiązując do tego, rzekł: «Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. 31 Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. 32 Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. 33 Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: 34 podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. 35 Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: "Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał". 36 Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?» 37 On odpowiedział: «Ten, który mu okazał miłosierdzie». Jezus mu rzekł: «Idź, i ty czyń podobnie!» Łk 10


- to myślę, że jest nowa nauka Jezusa, bo nie ma w nim żadnego nawiązania religijnego; tylko Jezus pokazał, że nawet ktoś inny niż z Twego ludu może być Twoim bliźnim. Przykład Samarytanina był najlepiej rozumiany przez Żydów bo od wieków żyli z sobą w nieprzyjaźni; a Jezus pochlebnie pokazał ich jako przykład, że on również może być bliźnim. Jezus nie mógł lepszego przykładu znaleźć który trafiałby do myśli przeciętnego Żyda.

Wszystko inne jak miłować Boga i bliźniego czy o teoretycznie nowe nauki związane z rozwodem itp. to nauki Hillela i Szammaja, od których Jezus również czerpał. Więc napewno Jezus pokazał kim jest bliźni, nawet ktoś kogo przez wieki uważano za wroga lub nieprzyjaciela.
_________________
"Poznajcie, co macie przed oczyma, a odkryjecie wszelkie tajemnice. Albowiem nie ma rzeczy ukrytej, która odkryta by? nie mo?e" Ewangelia Tomasza 5
 
 
 
BLyy 


Pomógł: 176 razy
Dołączył: 27 Lip 2009
Posty: 2989
Skąd: Chorzów
Wysłany: 2012-12-25, 22:15   

Cytat:
Tylko, że w czasach zarówno tworzenia Księgi Kapłańskiej, jak i w czasach Jezusa nie było tych samogłosek. Można więc bez wątpliwości założyć, że te dwie litery oznaczały zło. To podstawowe pojęcie, przeciwieństwo dobra („tow”). A czy istniało również to drugie znaczenie? Nie wiem. Może tak, może nie. Ale jeśli tak, to należało znać pewien zakres ustnie przekazywanej tradycji, że było też związane z inną wymową inne znaczenie tych dwóch liter. I można założyć, że nie wszyscy je znali. A może wprowadzone przez soferów znaki samogłoskowe stworzyły takie znaczenie, bo dawne nie przystawało już do nowej epoki, chociażby dlatego, że nie mogło konkurować z ideami głoszonymi przez chrześcijaństwo. A może nawet, to właśnie było ich podstawową rolą? Bo nie jest to jedyny zauważony przeze mnie przypadek o takim charakterze.

Tak samo wygląda sytuacja z Rdz 49,6:
Do ich zmowy się nie przyłączę, z ich knowaniem nie złączę mej sławy
natomiast w Septuagincie mamy:
eis boulhn autwn mh elqoi h yuch mou kai epi th sustasei autwn mh ereisai ta hpata mou (MOJA WĄTROBA) oti en tw qumw autwn apekteinan anqrwpous kai en th epiqumia autwn eneurokophsan tauron
Do tekstu oryginalnego pasują własnie: kabod - chwała; lecz kabed - wątroba - bo obydwa tak samo się zapisuje w oryginale bez samogłosek. Późniejsza tradycja czyta to już jako chwała, lecz w dawnych czasach pierwotnie oznaczała w tym fragmencie wątroba co potwierdza Septuaginta; ale potwierdza to również mentalność ogólnie semicka wieki przed Jezusem: Teksty ugaryckie tak samo potwierdzają: El śmieje się w swym sercu i chichocze w swojej wątrobie BH, I, 12-13
dlatego powinno być jak w Septuagincie oraz jak sami Semici to rozumieli wieki przed Jezusem:
W radę ich niechaj nie wchodzi dusza moja, a z zgromadzeniem ich niech się nie jednoczy wątroba moja Rdz 49,6
- właśnie, że wątroba jest miejscem uczuć. Dlatego masoreci to praktycznie tysiąc lat po napisaniu oryginalnych ksiąg biblijnych; zbyt dużo; a wtedy zmieniał się cały Bliski Wschód przez ten okres, zmieniało się wszystko; toteż część tego co było dawniej zapomniano; a dzisiejsza masoretka jest tylko interpretacją która może zawierać błędy. I tutaj mogę przyznać Ci rację, że w pewnych miejscach może być inne słowo niż jakie dziś nam się proponuje.

Aczkolwiek w temacie o którym mowa i bliźnim, moje osobiste zdanie jest inny; choć bardzo lubie czytać Twoje komentarze bo dużo potrafią nauczyć; to jednak w tym jednym temacie mam nieco inne zdanie. Moim zdaniem pierwotnie właśnie Izraelici uważali, że bliźni to ten ze swego plemienia; bo przecież był Bogiem plemiennym kiedyś, który dbał o swoje plemie; jak kazdy bóg każdego plemienia. Toteż bliźni rozumiano jako kogoś kto wyznaje tą samą religię. A Jezus przedstawił słowo bliźni w szerokim sensie naprowadzając na prawdziwy zamysł boży w jakiego wierzył. Tak samo słowa Jezusa do ludzi: "bogami jesteście" rozumiał do ludzi; jednak tutaj właśnie moim zdaniem słowa te zawarte w Starym Testamencie pierwotnie odnosiły się do pomniejszych bogów; tak samo jak termin "synowie boży" w większości odnosił się do pomniejszych bogów; a w czasach Jezusa po tylu wiekach już te cytaty zaczęto czytac inaczej, też w duchu bardziej monoteistycznym i uczyniono z synów bożych czy bogów albo aniołów albo jako ludzi. Po prostu w innych czasach Biblie też inaczej interpretowano, w duchu takim bardziej nowoczesnym i uniwersalnym. Tak ja przynajmniej rozumiem i wiem, że pewnie wielu się ze mną nie zgodzi; nie szkodzi. To tylko moje zdanie. Po prostu w czasach Jezusa pewne interpretacje i odczytywania mogły się zmieniać; język też ewoluował i słowa potoczne na pewne określenia. Takie jest moje zdanie. Pozdrawiam
_________________
"Poznajcie, co macie przed oczyma, a odkryjecie wszelkie tajemnice. Albowiem nie ma rzeczy ukrytej, która odkryta by? nie mo?e" Ewangelia Tomasza 5
 
 
 
Anowi 


Pomogła: 121 razy
Dołączyła: 02 Wrz 2007
Posty: 10070
Skąd: Bóg wie
Wysłany: 2012-12-25, 22:47   

Izrael wierzył w jednego Boga Stworzyciela Nieba i Ziemi - jak mogli wierzyć w boga plemiennego? Skąd taki pomysł? Inne narody bały się Tego Boga - i gdy Jonasz przybył do Niniwy - nie został wyśmiany.
_________________
nie jest bogaty ten, kto posiada wiele,
tylko ten, kto niewiele potrzebuje.
 
 
ata333

Pomógł: 331 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 7729
Wysłany: 2013-03-14, 21:21   

Parmenides napisał/a:
Bobo napisał/a:
Nowość polegała na tym, że Jezus nadaje miłości inny wymiar. Jak zaznacza: 'jak Ja was umiłowałem'.


Nie zgadzam się z tym wyjaśnieniem. Inny wymiar miłości, taka miłość, inna miłość, większa, mniejsza.... Róznicowanie? Stopmiowanie? Porównywanie róznych miłości? Róznych? To przecież deprecjonowanie samego jej pojęcia.
I jak nie patrzeć to by nie była żadna nowość względem Kpł.19.18, co najwyżej ukazanie jej innego odcienia czy inne do niej podejście. A Jezus wyraźnie podkreśla, że przykazanie jest Nowe.




ja powtorze to co napisalam w watku- JHWH a Bog Ojciec- do shadowLady:

moim zdaniem stary Testament jest obrazem nie milosci a sprawiedliwosci Bozej..ktora jest najlepiej widiczna w zasadzie "oko za oko..zab za zab"

henryk napisal..iz Bog jest wrecz MATEMATYCZNIE SPRAWIEDLIWY..o czym dobitnie swiadczy wlasnie jego prawo: oko za oko...itd..


nawet przykazanie dekalogu mowi nam:

kochaj blizniego swego jak siebie samego..(na ROWNI Z SOBA) czyli znowu ta perfekcyjna..matematyczna sprawiedliwosc..jako przejaw ...MILOSCI..chyba bardziej pasuje tu MILOSIERDZIA(?)

dopiero Jezus jako pierwowzor najwspanialszej postawy MILOSCI,,,DAJAC ZYCIE za przyjaciol..i NIEPRZYJACIOL..dal nam NOWE PRZYKAZANIE MILOSCI.." ( nie sprawiedliwosci ani miloserdzia)byscie sie wzajemnie milowali jako ja was umilowalem.."..czyli ponad wlasne zycie..:)


To JEST WLASNIE MILOSC W NOWYM BOZYM WYMIARZE (PRAWDZIWA BOZA MILOSC) Z CZYM ZGODZE SIE Z BOBO..:)


Henryk napisał/a:
Parmenides napisał/a:
Ale przecież w Kpł.19.18 czytamy:
Nie będziesz się mścił i nie będziesz chował urazy do synów twego ludu, lecz będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Jam jest Pan! /BW/

Na pewno?
Czytamy raczej: nie chowaj urazy do rodaków.
Mat 5:43 bpd " Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz kochał swego bliźniego i będziesz nienawidził swego nieprzyjaciela."
Jezus rozszerzył prawo miłości nawet na obcych.
Łk 6:32 bgn "A jeśli miłujecie tych, którzy was miłują, jaka jest w was uprzejmość? Bo nawet grzesznicy miłują tych, którzy ich miłują."



dzieki Henryku..tego nie skojarzylam.. ;-)
a to nastepna roznica bardzo istotna w pojmowaniu milosci nowotestamentowej..:)



BLyy napisał/a:

:

25 A oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: «Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» 26 Jezus mu odpowiedział: «Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?» 27 On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. 28 Jezus rzekł do niego: «Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył». 29 Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: «A kto jest moim bliźnim?»

30 Jezus nawiązując do tego, rzekł: «Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. 31 Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. 32 Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. 33 Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: 34 podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. 35 Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: "Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał". 36 Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?» 37 On odpowiedział: «Ten, który mu okazał miłosierdzie». Jezus mu rzekł: «Idź, i ty czyń podobnie!» Łk 10


- to myślę, że jest nowa nauka Jezusa, bo nie ma w nim żadnego nawiązania religijnego; tylko Jezus pokazał, że nawet ktoś inny niż z Twego ludu może być Twoim bliźnim. Przykład Samarytanina był najlepiej rozumiany przez Żydów bo od wieków żyli z sobą w nieprzyjaźni; a Jezus pochlebnie pokazał ich jako przykład, że on również może być bliźnim. Jezus nie mógł lepszego przykładu znaleźć który trafiałby do myśli przeciętnego Żyda.

Wszystko inne jak miłować Boga i bliźniego czy o teoretycznie nowe nauki związane z rozwodem itp. to nauki Hillela i Szammaja, od których Jezus również czerpał. Więc napewno Jezus pokazał kim jest bliźni, nawet ktoś kogo przez wieki uważano za wroga lub nieprzyjaciela.



tak...Blyy ma zupelna racje to jest jakby podsumowanie..


Jezus rozszerza jednoczesnie pojecie blizniego na nieprzyjaciol....i tym samym nakazujac kochac blizniego..nakazuje kochac nieprzyjaciol...ale trzeba dodac,,iz nie tylko tych,,,ktorzy nas kochaja..czyli nam pomagaja,,jak ow przykladowy samarytanin..ale tez tych ktorzy jak mowi Slowo Boze nam zlorzecza...czy wrecz nas zabijaja..co Jezus ukazuje modlac sie za Zydow..wydajacych go na smierc slowami.."Ojcze wybacz im..bo nie wiedza co czynia..ale przede wszystkim oddajac swe Zycie rowniez za nich "..


adzient napisal


Cytat:
Dlatego Jan podkreśla :
" Umiłowani, nie podaję wam nowego przykazania, lecz przykazanie dawne, które mieliście od początku; a tym przykazaniem dawnym jest to Słowo, które słyszeliście. A jednak nowe przykazanie podaję wam, to, które jest prawdziwe w nim i w was, gdyż ciemność ustępuje, a światłość prawdziwa już świeci."1Jana 2,7-8


Chodzi o nowe zrozumienie starego prawa.

ja bym dodala nowe zrozumienie prawa tzn..zrozumienei w swietle Bozej Milosci czyli Ducha Sw..

bo dla mnie Duch Sw..to DUCH PRAWDY,, DUCH MILOSCI ,,DUCH CHRYSTUSOWY, DUCH BOZY..a to wszystko stanowi JEDNO,, :-)

AMEN..:)



pozdrawiam..:)[/quote]
Ostatnio zmieniony przez ata333 2013-03-14, 22:58, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
ata333

Pomógł: 331 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 7729
Wysłany: 2013-03-14, 21:50   

Anowi napisał/a:
Izrael wierzył w jednego Boga Stworzyciela Nieba i Ziemi - jak mogli wierzyć w boga plemiennego? Skąd taki pomysł? Inne narody bały się Tego Boga - i gdy Jonasz przybył do Niniwy - nie został wyśmiany.



ten pomysl ma zwiazek z odkryciem w Ugarit..jest na forum na ten temat watek BLyy.. :-)


pozdrawiam..:)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 12