Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność. (List do Galatów 5:21-22)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Pozabiblijne Źródła wiary chrześcijańskiej od I do III wieku
Autor Wiadomość
Anna01 


Wyznanie: Deizm
Pomogła: 286 razy
Dołączyła: 20 Maj 2006
Posty: 4488
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-03-17, 23:22   

Dezerter napisał/a:
nesto napisał/a:
Tutaj jest tekst po polsku:


Uwaga to wcale nie jest tekst omawianej przez nas Apokalipsy Piotra z II wieku - to co podaje niechrześcijanin ignorowany przeze mnie [b][...]


Widzisz post niechrześcijanina nesto pomimo "ignora" ? :aaa:
Znowu jakiś błąd :roll:
_________________
Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.
Rzym. 13:10
 
 
nesto 


Wyznanie: deizm
Pomógł: 174 razy
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 4226
Skąd: były katolik
Wysłany: 2015-03-18, 11:02   

Czary, czy cóś? :roll:
Czy to ta apokalipsa czy inna - tego nie wiem.
Było, że "Piotrowa" więc wstawiłem link..
Jak się nie podoba Dezerterowi, to niech wstawi link do innych apokalips Piotrowych, Janowych czy swoich własnych.
 
 
KobietaZMagdali 


Wyznanie: katoliczka
Pomogła: 235 razy
Wiek: 31
Dołączyła: 12 Sty 2014
Posty: 2129
Skąd: ze wsi :)
Wysłany: 2015-03-21, 02:22   

nesto, Dezerter wyraźnie pisze, że nie chodzi mu Apokalipsę Piotra z Nag Hamadi

Dezerter napisał/a:
bardzo chętnie bym umieścił ale nie posiadam w swoich zbiorach,
więc
ktokolwiek ma poproszę o umieszczenie tekstu najlepiej z komentarzem
ale by nie było wątpliwości nie chodzi mi o tą gnostycką z Nad Hamadi a o:
Apokalipsa Piotra [Apocalypsis Petri]; oprac. i przekł. tekstu greckiego M. Starowieyski; przekł. tekstu etiopskiego S. Kur, Warszawskie Studia Teologiczne 2 (1984), 48-78; ANT 3,.ss. 225-241.


Natomiast w Twoim linku w pierwszym zdaniu jest napisane:

APOKALIPSA PIOTRA
(NAG HAMMADI
CODEX VII,3, P. 70,13–84,14)


Trudno nie zauważyć
_________________
„Odpędzanie wilków, zagrażających Bożej owczarni, jest na pewno czymś chwalebnym, ale czyni się to modlitwą, przykładem życia, głoszeniem słowa Bożego i przekonywaniem -- a nie poprzez zadawanie gwałtu. Gwałt zadawany w obronie prawdy nie tylko krzywdzi konkretnych ludzi, ale kompromituje prawdę, ci zaś, którzy się do niego uciekają, choć ich intencją było odpędzenie wilków, sami się w wilków przemieniają.”

http://www.youtube.com/watch?v=l_lp-owKS6E
 
 
ShadowLady86 
Administrator


Wyznanie: Chrześcijanin
Pomogła: 273 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 14 Sty 2012
Posty: 4451
Wysłany: 2015-03-22, 17:10   

Zamieszczam moje tłumaczenie 1 połowy apokalipsy Piotra (z języka angielskiego). Tej części, w którym Jezus pokazuje uczniom miejsce, do którego odchodzą sprawiedliwi ludzie. W drugiej części zamieszcza fragmenty mówiące o miejscu potępienia.

1…. A wielu z nich okaże się być fałszywymi prorokami. Będą oni nauczać pokrętnych doktryn wiodących ku zatraceniu. Lecz to właśnie oni staną się synami zatracenia. A Bóg przyjdzie do wierzących we mnie, którzy będą łaknąć, pragnąć i cierpieć. I oczyści ich dusze w tym życiu. A sądzić będzie synów bezprawia.

4 Ponadto powiedział Pan: „Chodźmy w góry i módlmy się”. I poszliśmy z nim, my, dwunastu uczniów błagając, by pokazał nam jednych z naszych braci. Tych którzy w prawości odeszli z tego świata. Byśmy mogli zobaczyć, w jakiej postaci oni przebywają. I byśmy napełnieni odwagą, mogli również zachęcać ludzi, którzy nas słuchają.

6 I gdy się modliliśmy, pojawiło się dwóch mężczyzn, którzy stanęli od wschodu obok Pana. Nie byliśmy w stanie na nich spojrzeć. Światłość biła od ich twarzy jak promień słońca, ich odzienie świeciło na sposób nieznany człowiekowi. Żaden język na świecie nie jest w stanie wyrazić, ani żadne serce pojąć chwały, którą byli otoczeni, ani ich pięknego wyglądu. A gdy spojrzeliśmy na nich, byliśmy zdumieni bielą ich ciał, które były bielsze niż śnieg i czerwieńsze niż róża. Ich włosy były jasne i kręcone i opadały na twarz i ramiona niczym wieńce z wielokolorowych kwiatów lub jak tęcza na niebie.

11 Widząc ich piękno byliśmy zdziwieni ich nagłym pojawieniem się . Podszedłem do Pana i zapytałem się: „Kim oni są?”. On odpowiedział: „To są Twoi sprawiedliwi bracia, których postać życzyłeś sobie zobaczyć”.

14I powiedziałem do Niego: „A gdzie znajdują się wszyscy sprawiedliwi, czym jest wieczność w której przebywają i posiadają taka chwałę?”

15-19I Pan pokazał mi kraj poza granicami tego świata, zatopiony w jasnym świetle. Powietrze rozświetlały promienie słoneczne, a ziemia wydawała na świat kwiaty i wiele gatunków roślin wydających nasiona i owoce. I jakże cudowny był zapach, który do nas docierał. Mieszkańcy odziani byli w lśniące szaty i aniołowie unosili się wokół nich. Chwała tych mieszkańców była jednakowa i wszyscy śpiewali pieśni chwalące Pana Boga. Pan powiedział: „ To miejsce arcykapłanów, prawych ludzi
 
 
Dezerter 


Wyznanie: chrześcijanin
Pomógł: 224 razy
Dołączył: 16 Sie 2009
Posty: 3642
Skąd: Inowrocław
Wysłany: 2015-04-21, 22:23   

Dziękuję Lady za tłumaczenie i liczę na część 2
Ale jak mam być szczery to trochę rozczarowujący tekst – nic ciekawego się z niego nie dowiedziałem

Synody to kolejne z ciekawych źródeł chrześcijańskich, pokazujących jak wierzyli chrześcijanie w II wieku. Przykład o tyle ceny bo pokazuje wiarę w kolebce chrześcijaństwa - Jerozolimie, Cezarei, Tyrze
Cytat:

CEZAREA PALESTYŃSKA (ok. 198)1: o dacie Wielkanocy.
Relacja o synodzie w: EUZEBIUSZ Z CEZAREI, HE V, 23. 252
(tłum. Arkadiusz Lisiecki; uwspółcześnienie Arkadiusz Baron)
(V, 23, 1-3) Podniesiono kwestię sporną niemałego znaczenia. Otóż kościoły całej Azji sądziły, jak im się zdawało, na podstawie bardzo starej tradycji, że święto Paschy Zbawiciela należy obchodzić czternastego dnia księżyca, kiedy Żydzi mieli rozkaz ofiarowania baranka, i że w każdym razie tego
dnia, bez względu na to, jaki byłby to dzień w tygodniu, należy zakończyć posty. Tymczasem tego sposobu wszystkie inne kościoły całego świata się nie trzymały, ale na mocy tradycji apostolskiej, która po dziś dzień nie straciła swej mocy, zachowywały zwyczaj, że nie godzi się kończyć postów żadnego innego dnia, jak tylko w dniu zmartwychwstania naszego Zbawiciela. (2)
W sprawie tej odbywały się synody i zgromadzenia biskupów, którzy wszyscy jednomyślnie ogłosili listami do wiernych całego świata zasadę kościelną, że nigdy żadnego innego dnia nie należy obchodzić tajemnicy zmartwychwstania Pańskiego, jak tylko w niedzielę, i że tylko tego dnia wolno kończyć posty paschalne. (3)
Jeszcze po dziś dzień istnieje pismo zgromadzonych wówczas w Palestynie biskupów, na których czele stał biskup Cezarei Teofil oraz biskup Jerozolimy Narcyz. [...]
(V, 25) Tymczasem co dopiero wspomniani biskupi palestyńscy – Narcyz i Teofil, a wraz z nimi Kasjusz, biskup kościoła w Tyrze, i Klarus, biskup Ptolemaidy, jak również inni wspólnie z nimi zebrani – podjęli wyczerpujące rozprawy nad przekazaną sobie przez sukcesję apostolską tradycją w sprawie Wielkanocy, a na końcu swego pisma dodali dosłownie:
[Fragm. z synodu:] „Postarajcie się o to, by list nasz w odpisach rozesłać do wszystkich kościołów, by na siebie nie ściągnąć zarzutu ludzi, którzy swe dusze tak łatwo zarażają błędem. Otóż oznajmiamy wam, że w Aleksandrii święci się Wielkanoc tego samego dnia, co u nas. Porozumieliśmy się bowiem listownie, tak że zgodnie i razem obchodzimy dzień święty”.
_________________
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie
http://zchrystusem.pl/
 
 
ShadowLady86 
Administrator


Wyznanie: Chrześcijanin
Pomogła: 273 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 14 Sty 2012
Posty: 4451
Wysłany: 2015-04-22, 08:44   

Kurcze Dezerterze, ale gafę strzeliłam. Przetłumaczyłam pierwszą część i na śmierć zapomniałam o drugiej. Postaram się to niedługo przetłumaczyć.
_________________
1.Ludzie są głupi: niemal we wszystko uwierzą, bo chcą, żeby to była prawda, lub dlatego, że się obawiają, iż może to być prawda.
2.Najlepsze intencje mogą spowodować największe szkody.
3.Uczucia rządzą rozumem.
4.W przebaczeniu tkwi magia, która uzdrawia. W przebaczeniu, które dajesz, a zwłaszcza w tym, które uzyskujesz.
5.Zważaj na to, co ludzie czynią, a nie tylko na ich słowa, bo czyny zdradzą kłamstwo.
6.Możesz się podporządkować wyłącznie władzy rozumu. [...]



 
 
Dezerter 


Wyznanie: chrześcijanin
Pomógł: 224 razy
Dołączył: 16 Sie 2009
Posty: 3642
Skąd: Inowrocław
Wysłany: 2015-04-24, 21:42   

Proszę administrację o usunięcie powyższego postu jak kompletnie nie na temat !
Proszę o przeniesienie go do odpowiedniego wątku

tutaj zamieszczamy
Pozabiblijne Źródła wiary chrześcijańskiej od I do III wieku
Janie , które dzieł starożytnego brata w wierze Cię poruszyło i uważasz za godne polecenia?
_________________
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie
http://zchrystusem.pl/
 
 
ShadowLady86 
Administrator


Wyznanie: Chrześcijanin
Pomogła: 273 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 14 Sty 2012
Posty: 4451
Wysłany: 2015-04-25, 08:24   

Post Jana Wiśniewskiego przeniesiony do TEGO tematu.
 
 
Dezerter 


Wyznanie: chrześcijanin
Pomógł: 224 razy
Dołączył: 16 Sie 2009
Posty: 3642
Skąd: Inowrocław
Wysłany: 2015-05-04, 20:19   

Dziękuję Lady za pomoc i czekamy na część 2 tłumaczenia

a ja znalazłem bardzo interesujący (jak dla mnie) i nieznany mi wcześniej
List do Diogneta
Zamieszczam pochodzący z II w. List do Diogneta, jedno z ważniejszych źródeł opisujących życie pierwszych chrześcijan.
Dzieło to odnaleziono wśród pism greckiego filozofa, wybitnego apologety chrześcijańskiego Św. Justyna. Jednak nie był on najprawdopodobniej autorem listu Do Diogneta. Po latach badań nie można jednoznacznie wskazać autora, wiemy natomiast, że apologia ta powstała u schyłku II w. n.e., prawdopodobnie w Aleksandrii. Jest krótkim wykładem podstawowych zasad religii chrześcijańskiej, skierowanym do poganina[1]. Składa się z krytyki pogaństwa i judaizmu, krótkiej katechezy i końcowych pouczeń. Najbardziej znaną częścią tekstu są rozdziały V i VI, przedstawiające rolę chrześcijan w świecie.
Diognet pragnie poznać chrześcijaństwo a nasz autor - mądry i pobożny chrześcijanin go przekonuje i ewangelizuje ... posłuchajmy więc - skróty i wytłuszczenie moje


I. 1. Widzę, dostojny Diognecie, że bardzo gorliwie starasz się poznać religię chrześcijan, jasno i precyzyjnie formułując dotyczące ich pytania:
Jakiemu Bogu zawierzyli? Jaki kult Mu oddają? Jak to się dzieje, że wszyscy oni pogardzają światem, a śmierć sobie lekceważą? Dlaczego nie dbają o bogów czczonych przez Hellenów ani nie przestrzegają przesądów żydowskich? Skąd się bierze ich wielka miłość wzajemna? I dlaczego wreszcie ten lud nowy - ten nowy rodzaj życia - pojawił się dopiero teraz na świecie, a nie wcześniej?
2. Godna pochwały jest ta twoja gorliwość i proszę też Boga - który użycza nam daru i mówienia, i słuchania - dla siebie o łaskę mówienia w taki sposób, abyś ty słuchając mnie stawał się coraz lepszy, dla ciebie zaś o łaskę takiego słuchania, byś mnie mówiącego nie zasmucał.

Krytyka kultów pogańskich
II. 1. Kiedy więc oczyścisz się ze wszystkich przesłaniających twój umysł przesądów, kiedy odrzucisz zwodnicze przyzwyczajenia, kiedy staniesz się jakby z gruntu nowym człowiekiem (...)
6. Dlatego nienawidzicie chrześcijan, że takich bogów nie uznają.
7. Czy jednak wy, którzy w nich wierzycie i za bogów uważacie, nie pogardzacie nimi znacznie bardziej niż chrześcijanie? Znacznie bardziej od nich swoich bogów sami ośmieszacie i znieważacie: (…)

Krytyka judaizmu
III. 1. Teraz z kolei, jak sądzę, najbardziej pragniesz usłyszeć, czym różni się religia chrześcijańska od żydowskiej.
2. Żydzi mają niewątpliwie rację, kiedy stronią od bałwochwalstwa, o jakim mówiłem, a wierzą w Boga jedynego i czczą Go jako Pana wszechświata. Błądzą wszakże, kiedy oddają Mu kult w podobny sposób, jak czynią to właśnie poganie.
3. Przynosząc ofiary bożkom głuchym i nic nie czującym, Hellenowie dowodzą swej bezmyślności. Żydzi, którzy składają je Bogu jakby mógł on takich darów potrzebować, powinni wreszcie zrozumieć, że postępują nie pobożnie, ale głupio.
4. Ten bowiem, kto stworzył niebo i ziemię i wszystko, co na nich istnieje , a wszystkich nas obdarza tym, czego potrzebujemy, sam nie może potrzebować niczego z owych dóbr, jakich użycza ludziom mniemającym, że to oni Go obdarzają.
5. Nie widzę żadnej różnicy między ludźmi sądzącymi, że właściwym hołdem dla Boga jest składanie Mu ofiar z krwi, dymiącego tłuszczu i całopaleń, a tymi, co w taki sam sposób okazują swoją pobożność głuchym bożkom niezdolnym z owej czci korzystać. Wyobraź sobie, że można dać coś Temu, który niczego nie potrzebuje!...
IV. 1. Co zaś do ich skrupułów dotyczących pokarmów, przesądnego zachowywania szabatu, zarozumiałości z powodu obrzezania, obłudy ich postów i świętowania pierwszych dni miesiąca, rzeczy zgoła śmiesznych i niewartych nawet wspomnienia, nie przypuszczam, byś potrzebował w tych sprawach moich wyjaśnień.
2. Czyż bowiem spośród tego, co Bóg stworzył na użytek człowieka, godzi się wybierać jedno, jako dobrze stworzone, inne zaś odrzucać, jako niepotrzebne i zbyteczne?
3. Czyż nie jest bezbożnością spotwarzać Boga twierdząc fałszywie, że nie pozwala On czynić dobrze w dzień szabatu?
4. Czyż nie jest śmieszne chlubić się okaleczeniem ciała, jakby to był znak wybrania, który sprawia, że są szczególnie mili Bogu?
5. A kiedy obserwują gwiazdy i księżyc, żeby należycie przestrzegać dni i miesięcy, kiedy według swych własnych upodobań wyznaczają plany Boże i odpowiednie pory czy to na święto, czy na pokutę - któż by upatrywał w tym dowodu pobożności, a nie przede wszystkim głupoty?
6. Chrześcijanie postępują zatem słusznie powstrzymując się od powszechnych błędów i bezmyślności, jak również od skrupulatnego rytualizmu i zarozumiałości Żydów. Sądzę, iż wyjaśniłem ci to w sposób wystarczający, Jeśli idzie o tajemnicę ich własnej religii, nie spodziewaj się, że poznasz ją z ust człowieka.


Tyle na początek - będzie część druga Listu do Diogeneta a w niej nasz autor wyłoży mu (a nam da świadectw o) jak wierzyli chrześcijanie 150 lat po śmierci Jezusa i 50 lat po śmierci Jana apostoła
...już się nie mogę doczekać :-D
_________________
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie
http://zchrystusem.pl/
 
 
BLyy 


Pomógł: 176 razy
Dołączył: 27 Lip 2009
Posty: 2989
Skąd: Chorzów
Wysłany: 2015-05-05, 08:58   

Witaj Dezerterze. Przyznam, że pierwszy raz słyszę o tym liście. Ciekawe źródło. Ciekawi mnie też czemu pojawił się w liście dwa razy znak "(...)"? To luka w tekście? W książce, w której znalazłeś treść autor tylko zamieścił fragmenty i pominął część, czy Ty pominąłeś część tekstu? Pozdrawiam
_________________
"Poznajcie, co macie przed oczyma, a odkryjecie wszelkie tajemnice. Albowiem nie ma rzeczy ukrytej, która odkryta by? nie mo?e" Ewangelia Tomasza 5
 
 
 
Dezerter 


Wyznanie: chrześcijanin
Pomógł: 224 razy
Dołączył: 16 Sie 2009
Posty: 3642
Skąd: Inowrocław
Wysłany: 2015-05-06, 21:10   

Blyy - miło cię znów widzieć drzewcu :-D
cały tekst do Diogneta znajdziesz tu:
http://opusdei.pl/pl-pl/article/list-do-diogneta/
"skróty i wytłuszczenia moje" - napisałem wyraźnie, a powód - nie jesteście grekami z II wieku więc nieciekawe argumenty, nic nie wnoszące pominąłem, by ułatwić czytanie
Drugą część gdzie autor tłumaczy grekowi czym jest chrześcijaństwo podaję oczywiście w całości - polecam szczególnie tobie brachu :!: - w trakcie pisania tego postu czytałem jeszcze raz ten tekst, by wytłuścić to i owo i miałem mocne natchnienie, taką myśl, że ta druga część jest skierowana ... do Ciebie :idea: - zobacz zresztą sam
wytłuszczenia moje



Chrześcijaństwo w świecie
V. 1. Chrześcijanie nie różnią się od innych ludzi ani miejscem zamieszkania, ani językiem, ani strojem.
2. Nie mają bowiem własnych miast, nie posługują się jakimś niezwykłym dialektem, ich sposób życia nie odznacza się niczym szczególnym.
3. Nie zawdzięczają swej nauki jakimś pomysłom czy marzeniom niespokojnych umysłów, nie występują, jak tylu innych, w obronie poglądów ludzkich.
4. Mieszkają w miastach helleńskich i barbarzyńskich, jak komu wypadło, stosując się do miejscowych zwyczajów w ubraniu, jedzeniu, sposobie życia, a przecież samym swoim postępowaniem uzewnętrzniają owe przedziwne i wręcz paradoksalne prawa, jakimi się rządzą.
5. Mieszkają każdy we własnej ojczyźnie, lecz niby obcy przybysze. Podejmują wszystkie obowiązki jak obywatele i znoszą wszystkie ciężary jak cudzoziemcy. Każda ziemia obca jest im ojczyzną i każda ojczyzna ziemią obcą.
6. Żenią się jak wszyscy imają dzieci, lecz nie porzucają nowo narodzonych.
7. Wszyscy dzielą jeden stół, lecz nie jedno łoże.

8. Są w ciele, lecz żyją nie według ciała.
9. Przebywają na ziemi, lecz są obywatelami nieba.
10. Słuchają ustalonych praw, z własnym życiem zwyciężają prawa
11. Kochają wszystkich ludzi, a wszyscy ich prześladują.
12. Są zapoznani i potępiani, a skazani na śmierć zyskują życie.
13. Są ubodzy, a wzbogacają wielu. Wszystkiego im nie dostaje, a opływają we wszystko.
14. Pogardzają nimi, a oni w pogardzie tej znajdują chwałę. Spotwarzają ich, a są usprawiedliwieni.
15. Ubliżają im, a oni błogosławią. Obrażają ich, a oni okazują wszystkim szacunek.
16. Czynią dobrze, a karani są jak zbrodniarze. Karani radują się jak ci, co budzą się do życia.
17. Żydzi walczą z nimi jak z obcymi, Hellenowie ich prześladują, a ci , którzy ich nienawidzą, nie umieją powiedzieć, jaka jest przyczyna tej nienawiści.
VI. 1. Jednym słowem: czym jest dusza w ciele, tym są w świecie chrześcijanie.
2. Duszę znajdujemy we wszystkich członkach ciała, a chrześcijan w miastach świata.
3. Dusza mieszka w ciele, a jednak nie jest z ciała i chrześcijanie w świecie mieszkają, a jednak nie są ze świata.
4. Niewidzialna dusza zamknięta jest w widzialnym ciele i o chrześcijanach wiadomo, że są na świecie, lecz kult, jaki oddają Bogu, pozostaje niewidziany.
5. Ciało nienawidzi duszy i chociaż go w niczym nie skrzywdziła, przecież z nią walczy, ponieważ przeszkadza mu w korzystaniu z rozkoszy. Świat też nienawidzi chrześcijan, chociaż go w niczym nie skrzywdzili, ponieważ są przeciwni jego rozkoszom.
6. Dusza kocha to ciało, które jej nienawidzi, i jego członki. I chrześcijanie kochają tych, co ich nienawidzą.
7. Dusza zamknięta jest w ciele, ale to ona właśnie stanowi o jedności ciała. I chrześcijanie zamknięci są w świecie jak w więzieniu, ale to oni właśnie stanowią o jedności świata. 8. Dusza choć nieśmiertelna, mieszka w namiocie śmiertelnym. I chrześcijanie obozują w tym, co zniszczalne, oczekując niezniszczalności w niebie.
9. Dusza staje się lepsza, gdy umartwia się przez głód i pragnienie. I chrześcijanie, prześladowani, mnożą się z dnia na dzień.
10. Tak zaszczytne stanowisko Bóg im wyznaczył, że nie godzi się go opuścić. Słowo Boże zstąpiło z nieba
VII. 1. Przekazana im nauka nie jest, jak już mówiłem, pochodzenia ziemskiego, nikt ze śmiertelnych nie wymyślił tego, czego starają się strzec tak gorliwie, i nie jest ludzki ów tajemniczy plan powierzony im do wykonania.
2. Zaiste, sam Wszechmogący, Stwórca wszechrzeczy, Bóg niewidzialny zesłał z nieba Prawdę, Słowo Święte przewyższające wszelkie rozumienie, sprawiając, że zamieszkało Ono wśród ludzi i utwierdziło się w ich sercach.
Nie posłał ludziom, jakby ktoś sobie mógł wyobrazić, jakiegoś sługi, czy to anioła, czy archanioła, jednego z duchów zawiadujących sprawami ziemskimi lub z tych, którym zlecono rządy w niebie, lecz samego Architekta i Budowniczego wszechświata. Przez Niego to Bóg stworzył niebo, przez Niego zamknął morze w określonych granicach, do Jego praw tajemniczych stosują się wszelkie żywioły. On też słońcu wytyczył miarę, jaką musi zachować w swoich dziennych podróżach, Jemu posłuszny jest księżyc, gdy mu rozkazuje, by w nocy świecił, Jego słuchają gwiazdy towarzyszące w drodze księżycowi, od Niego wszech-świat bierze swój porządek i granice, Jemu cały podlega: niebo i wszystko, co w niebie, ziemia i wszystko, co na ziemi, morze i wszystko, co w morzu, ogień, powietrze, otchłań, to, co w górze, to, co w dole, i regiony pośrednie. Jego to właśnie Bóg posłał do ludzi.

3. Czy to po, jak ktoś mógłby po ludzku pomyśleć, aby rządził, jak tyran, grozą i terrorem? Wręcz przeciwnie.
4. Z całą łaskawością i łagodnością, jak król posyła swego syna-króla; posłał Go jak Boga, posłał jako Człowieka do ludzi, posłał, by ich zbawiał, by nakłaniał, a nie zmuszał siła. Bóg bowiem nie posługuje się przemocą.
5. Posłał, by nas wzywać, a nie oskarżać, posłał, gdyż nas kocha, a nie chce sądzić.

6. Przyjdzie dzień, gdy Go pośle, aby sądził, a któż się ostoi, gdy On nadejdzie?...
7. Czy nie widzisz, że rzucają chrześcijan na pożarcie dzikim zwierzętom, aby zaparli się Pana, lecz oni nie ulegają?
8. Czy nie widzisz, że im większa jest liczba skazanych, tym więcej pojawia się nowych chrześcijan?
9. Zjawiska tego nie można uznać za dzieło ludzkie, to sprawia moc Boża. To są właśnie znaki jego przyjścia.
VIII. 1. Któż bowiem z ludzi zdołał kiedykolwiek dojść do zrozumienia, czym jest Bóg, zanim On sam nie przyszedł?
2. Chyba, że chcesz wierzyć w te głupie i próżne pomysły przemądrzałych filozofów! Jedni mówili, że Bóg jest ogniem - nazwali Bogiem ten ogień, w który sami iść mają. Inni upatrywali go w wodzie lub jakimś innym jeszcze żywiole stworzonym przez Boga.
3. A przecież gdyby choć jeden z tych pomysłów uznać za słuszny, równie łatwo można by ogłosić Bogiem każdą inną rzecz stworzoną!
4. Wszystko to jednak są baśnie i oszustwa tych szarlatanów.
5. Nikt z ludzi Go nie widział ani nie poznał, On sam siebie objawił.
6. Objawił się zaś przez wiarę, gdyż jej jednej dane jest oglądać Boga.
7. Władca bowiem i Budowniczy wszechświata, Bóg, który stworzył wszystko i rozporządził zgodnie z ustalonym porządkiem, jest nie tylko pełen miłości do ludzi, lecz i bardzo cierpliwy.
8. On zawsze był taki, taki jest i będzie: miłosierny, dobry, nieskory do gniewu, wierny swojemu słowu. On jest dobry.
9. Powziąwszy zaś plan niewypowiedzianej wspaniałości, podzielił się swymi zamysłami tylko ze swoim Synem.
10. Dopóki zatem utrzymywał wszystko w tajemnicy i skrywał swoje mądre zamiary, dopóty mogło się wydawać, że nas zaniedbuje i że się o nas nie troszczy.
11. Kiedy jednak przez swego umiłowanego Syna odsłonił i objawił to , co przygotował od początku, jednocześnie wszystko nam razem ofiarował: pozwolił i uczestniczyć w swoich dobrodziejstwach, pozwolił i widzieć, i rozumieć. Któż by mógł kiedykolwiek tego oczekiwać?
Cierpliwość Boża i nasze zbawienie
IX. 1. Tak więc Bóg wszystko ułożył u siebie ze swoim Synem, lecz aż do ostatnich czasów dopuszczał, byśmy ulegając własnym zachciankom dawali się ponosić nieuporządkowanym popędom, zwodzeni przez rozkosze i pożądanie. A nie postępował tak dlatego, że znajdował jakąś przyjemność w naszych grzechach. Nie zgadzając się bynajmniej na ówczesne panowanie zła, tolerował je tylko przygotowując obecne panowanie sprawiedliwości, abyśmy przekonali się najpierw, że nasze własne postępowanie czyni nas niegodnymi życia, dzięki Bożemu miłosierdziu stali się teraz godni tego daru. Pozostawieni sobie okazaliśmy się niezdolni wejść do Królestwa Bożego, a dzisiaj zdolność tę daje nam moc Bożą.
2. Kiedy dopełnił się nasza niegodziwość i stało się całkiem oczywiste, że zapłatą, jaką można za nią oczekiwać, jest tylko kara i śmierć, wówczas to przyszedł czas, który Bóg wyznaczył, aby odtąd objawiać swoją dobroć i swoją potęgę. O jakże niewypowiedzianie wielka jest łaskawość Boga i Jego miłość dla ludzi!
Nie znienawidził nas, nie odtrącił, nie pamiętał nam złego, lecz długo okazywał cierpliwość, długo nas znosił. Litując się nad nami sam wziął na siebie nasze grzechy, swego własnego Syna wydał jako okup za nas, świętego za niegodziwych, niewinnego za grzeszników, sprawiedliwego za niesprawiedliwych, niezniszczalnego za zniszczalnych, nieśmiertelnego za śmiertelnych.
3. Cóż bowiem innego mogłoby zakryć nasze grzechy, jeśli nie Jego sprawiedliwość?
4. W kim moglibyśmy znaleźć usprawiedliwienie, jeśli nie w Nim tylko, w Synu Bożym?
5. O wspaniała wymiano! O arcydzieło niezgłębione! O nieoczekiwane dobrodziejstwo! Niegodziwość wielu znika w sprawiedliwości Jednego, a sprawiedliwość Jednego wielu niegodziwych usprawiedliwiła.
6. W czasach minionych dowiódł, że nasza natura nie może dostąpić życia, teraz zaś wskazał Zbawcę, który zbawia i to także, co nie może być zbawione. W ten dwojaki sposób chciał w nas wzbudzić wiarę w swoją dobroć, chciał, byśmy widzieli w Nim żywiciela, ojca, mistrza, doradcę, lekarza, rozum, światło, godność, chwałę, siłę, życie, abyśmy przestali troszczyć się nadmiernie o ubranie i o pożywienie.
Szczęście chrześcijan
X. 1. I ty również, jeśli tej wiary serdecznie zapragniesz i jeśli ją przyjmiesz, poznasz Ojca.
2. Bóg bowiem umiłował ludzi. Dla nich stworzył świat. Im poddał wszystko, co jest na ziemi. Ich obdarzył myślą i rozumem. Im tylko pozwolił spoglądać w górę, ku niebu. Ich to ukształtował na swój obraz. Im posłał swego Syna jednorodzonego. Im również obiecał królestwo niebieskie i da je tym, którzy Go miłują.
3. A gdy Go poznasz, pomyśl, jak wielka radość cię napełni! Jak będziesz kochał Tego, który pierwszy tak bardzo cię umiłował!
4. Kochając zaś, nauczysz się naśladować jego dobroć. A nie dziw się, że człowiek może naśladować Boga. Może, jeśli Bóg zechce.
5. Tyranizować bliźniego, dążyć do przewagi nad słabszymi, bogacić się i krzywdzić ubogich, to wszystko szczęścia nie przynosi, i w taki sposób nikt Boga nie naśladuje. Tego rodzaju postępowanie nie ma nic wspólnego z jego majestatem.
6. Kto jednak bierze na siebie brzemię bliźniego, kto będąc w czymś bogatszy użycza ze swych dóbr mniej szczęśliwemu. Kto uważa, że wszystko, co ma otrzymał od Boga, i dlatego daje potrzebującym, stając się sam niejako bogiem dla tych, których obdarza, ten prawdziwie naśladuje Boga
7. Możesz przebywając na ziemi widzieć, jak Bóg rządzi w niebie, możesz głosić tajemnice Boże, możesz kochać i podziwiać ludzi znoszących męczeństwo, aby nie zaprzeć się Boga, możesz odrzucić ułudę i oszustwo świata, jeśli tylko zrozumiesz, co naprawdę znaczy żyć w niebie, jeśli wzgardzisz tym, co tutaj wydaje się śmiercią, a będziesz się lękał śmierci rzeczywistej, jaka oczekuje skazanych na ogień wieczny, karę ostateczną dla tych, którzy weń popadną.
8. Kiedy ów ogień poznasz, wówczas będziesz podziwiał i mienił szczęśliwymi ludzi dla sprawiedliwości cierpiących ogień na ziemi ...
Objawienie tajemnic Bożych
XI. 1. Nie mówię nic szczególnego, nie szukam paradoksów, lecz jako uczeń Apostołów jestem nauczycielem narodów, a to, co sam otrzymałem, przekazuję wiernie wszystkim, którzy pragną być uczniami prawdy.
2. Któż bowiem właściwie pouczony i na nowo zrodzony przez łaskawość Słowa, nie starałby się poznać jak najlepiej tej nauki, jaką Słowo jasno wyłożyło swoim uczniom? Im to Słowo objawione objawiło prawdę, a mówiło otwarcie. Nie rozumiane przez niedowiarków, objawiło wszystko swoim uczniom, którzy uznani przez Nie za wiernych dostąpili poznania tajemnic Ojca.
3. Dlatego Bóg posłał Słowo, by światu się objawiło, a wzgardzone przez własny lud, głoszone przez Apostołów, znalazło wiarę wśród narodów.
4. On, który był od początku, objawił się jako nowy, okazał się pradawnym i rodzi się zawsze młody w sercach świętych.
5. On, wieczny, dziś uznany jest Synem. Przez Niego bogaci się Kościół, a łaska rozkwita się i mnoży się w świętych. Daje ona zrozumienie, odsłania tajemnice, zwiastuje stosowne pory, raduje się z wiernych, którzy zobowiązań wiary nie łamią i nie przekraczają granic wytyczonych przez Ojców.
6. I oto wszędzie sławi się poszanowanie prawa, znajduje uznanie misja proroków, umacnia się wiara w Ewangelię, zachowana jest nauka Apostołów, a łaska Kościoła raduje się głośno.
7. Nie zasmucaj tej łaski, a poznasz tajemnice, jakie Słowo mówi, kiedy zechce i przez kogo Mu się spodoba.
8. Słowo skłoniło nas bowiem swoją wolą i rozkazem, abyśmy wszystko to z wielką starannością tu przedstawili, my zaś dzielimy się z wami pełni miłości do owych prawd objawionych.
XII. 1. Zbliżcie się i słuchajcie gorliwie, a dowiecie się, jak wielkie łaski daje Bóg tym, którzy Go prawdziwie miłują. Stają się oni ogrodem rozkoszy. Wyrasta w nim nadzwyczaj płodne drzewo, pełne soków żywotnych, i oto zdobią się w najróżniejsze owoce.
2. W tym ogrodzie posadzone zostało drzewo poznania i drzewo życia, lecz to nie drzewo poznania zabija: zabija nieposłuszeństwo.

3. Nie bez powodu jest napisane, że na początku Bóg posadził w środku raju drzewo poznania i drzewo życia: przez poznanie wskazał drogę do życia. Pierwsi ludzi nie umieli się nim właściwie posłużyć, a wąż ich zwiódł i uczynił nagimi.
4. Nie ma bowiem życia bez poznania ani bezpiecznego poznania bez życia. Dlatego te dwa drzewa zostały obok siebie posadzone.
5. Ten ukryty sens zrozumiał Apostoł, kiedy, ganiąc wiedzę uprawianą z lekceważeniem prawdy i praw życia, powiada: Wiedza wbija w pychę, miłość zaś buduje . Kto mniema, że coś wie, nie mając prawdziwej wiedzy, to jest takiej, jakiej życie daje świadectwo, ten nie wie nic: wąż go zwodzi, gdyż nie kocha życia.
6. Kto zaś łączy wiedzę z bojaźnią i szczerzę szuka życia, ten sieje w nadziei i może oczekiwać owoców.
7. Niechaj poznanie będzie twoim sercem, a Słowo Prawdy, na które się otwierasz, twoim życiem.
8. Jeśli takie drzewo w tobie wyrośnie i jeśli zapragniesz jego owoców, zawsze będziesz zbierał to, co chcesz otrzymać od Boga, to, czego wąż nie może dosięgnąć ani jego podstęp skazić. Już Ewa nie ulega grzechowi, lecz Dziewica wyznaje swą wiarę. Zbawienie się ukazuje. Apostołowie obdarzeni są zrozumieniem, Pascha Pana nadchodzi, czasy się wypełniają, a dostrajając harmonię kosmiczną Słowo z radością naucza świętych. Przez Syna uwielbiony jest Ojciec, któremu chwała na wieki.
Amen.
_________________
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie
http://zchrystusem.pl/
 
 
ShadowLady86 
Administrator


Wyznanie: Chrześcijanin
Pomogła: 273 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 14 Sty 2012
Posty: 4451
Wysłany: 2015-07-28, 12:51   

Po długim czasie, część druga tłumaczenia Apokalipsy Piotra. Tym razem coś o piekle plus teksty ojców Kościoła.

20 Następnie zobaczyłem inne miejsce, zupełnie inne od tego. Było to miejsce, w którym cierpieli potępieni, a pilnowali ich aniołowie tak ciemni, jak i powietrze w owym miejscu.

21 Znajdowali się tam ludzie, powieszeni za język. Byli to bluźniercy, którzy zeszli z drogi prawości. Pod nimi płonął karzący ogień.

22 Było tam także płonące bagno , w którym aniołowie dręczyli ludzi, którzy skalali się zboczeniem.

23 Nad owym bagnem znajdowały się kobiety powieszone za włosy w ramach kary za swoje cudzołóstwa. Mężczyźni, którzy w raz z nimi cudzołożyli, powieszeni byli za stopy, a ich głowy zanurzone były w bagnie Widząc to, powiedziałem: „Nie powinienem przychodzić w to miejsce”.

24. I zobaczyłem morderców, a także i tych, którzy z nimi spiskowali. Wrzuceni byli do ciasnego miejsca wypełnionego wężami , dzikimi zwierzętami i robakami, które to ich dręczyły. Dusze morderców spojrzały ponad miejsce swojej kaźni i powiedziały: „O Boże, Twój wyrok jest sprawiedliwy”.

25. Obok tego miejsca zobaczyłem miejsce pełne krwi i zgrozy. Było niczym jezioro wypełnione potępionymi. I zobaczyłem kobietę, z pokaleczoną szyją, wokół której siedziały jej własne dzieci, urodzone w nieplanowanym czasie*. Dzieci zapłakały, a z ich oczu wyleciały iskry ognia, które wypalały kobiecie oczy. Była to kobieta, która dokonała aborcji.

26. Byli też mężczyźni i kobiety, którzy byli spalani przez wewnętrzny ogień. Byli dręczeni przez nieczyste duchy, a robactwo zjadało ich wnętrzności. Byli to ci, którzy prześladowali sprawiedliwych.

27. A przy nich znajdowali się mężczyźni i kobiety przygryzający własne wargi, gdyż przypiekano ich rozżarzonym żelazem po oczach. Byli to ci, którzy oczerniali drogę sprawiedliwości.

28. I znowuż w pobliżu nich byli mężczyźni i kobiety, w których ustach płonął ogień. To świadkowie składający fałszywe świadectwo.

29. Było też inne miejsce, wypełnione rozżarzonymi kamieniami ostrzejszymi niż miecze. Przygnieceni byli nimi mężczyźni i kobiety, którzy zaufali bogactwu. Nie mieli oni współczucia dla sierot i wdów, gardząc bożymi przykazaniami.

30. A w innym jeziorze, pełnym krwi i błota, klęczeli mężczyźni i kobiety, którzy parali się lichwą.

31. W innym miejscu znajdował się ogromny klif, z którego zrzucano mężczyzn i kobiety. Następnie kazano im wspinać się raz jeszcze i ponownie ich zrzucano. Od tej kary nie było odpoczynku. I byli to mężczyźni, którzy kładli się z mężczyznami jak powinno się kłaść z kobietą. Oraz kobiety, które kładły się z innymi kobietami, jak kłaść się powinny z mężczyznami.

32. A obok klifu znajdowało się miejsce wypełnione ogniem. Stali tamludzie, który własnymi rękami tworzyli sobie wizerunki zamiast Boga. Kobiety i mężczyźni uderzali się nawzajem kijami, a kary tej nie było końca.

33. Obok nich paleni byli ludzie, którzy odwrócili się od Boga.



Klemens Aleksandryjski: Eclogae Propheticae 48

Piotr w Apokalipsie twierdzi, że dzieci które przyszły na świat w nieplanowanym czasie*, znajdują się w tej lepszej części. Zostają one dostarczane pod opiekę aniołów, mogą posiąść część wiedzy, a potem zmienić miejsce swojego pobytu (po ówcześniejszym wycierpieniu tego, co wycierpiałyby, gdyby były w ciele. Lecz inne mogą uzyskać zbawienie bez kary)

Klemens Aleksandryjski Eclogae Propheticae 49

Mleko kobiet karmiących spływa w dół ich piersi i przebudza mięsożerne bestie. A te następnie je pożerają.

Macarius Magnes Apocritica iv., 6 cf. 16

Jak to opisano w Apokalipsie Piotra: „Ziemia przedstawi w dniu sądu wszystkich ludzi przed Bogiem. Sama też wraz z niebem będzie sądzona”

Klemens Aleksandryjski Eclogae Propheticae 41

Pismo mówi, że dzieci które były narażone, są dostarczane aniołom, które je edukują. I mówi (pismo), że będą wtedy tak wierzące, jak ci którzy przebywają w tym miejscu przez sto lat.


Metody Conviv. ii., 6

I tak otrzymaliśmy w pismach natchnionych przez Boga, że dzieci przedwcześnie urodzone są dostarczane pod opiekę aniołów, nawet jeśli są owocem cudzołóstwa.

*nieplanowany czas: chodzi tutaj prawdopodobnie o dzieci-wcześniaki lub dzieci ze sztucznie wywołanych przedwczesnych porodów/ aborcju, które po porodzie od razu zmarły.
 
 
Dezerter 


Wyznanie: chrześcijanin
Pomógł: 224 razy
Dołączył: 16 Sie 2009
Posty: 3642
Skąd: Inowrocław
Wysłany: 2015-08-06, 21:52   

Na drugiej stronie tego wątku podałem szczegółowe omówienie Apologii - Justyna Męczennika
a teraz dotarłem do tłumaczenia sporego fragmentu więc w ramach uzupełnienia
pozabiblijnych źródeł wiary chrześcijańskiej:
JUSTYN Męczennik (100-165r.)

APOLOGIA


fragmenty w przekładzie M. Michalskiego
(za: M. Michalski, Antologia literatury patrystycznej, Warszawa 1975, t. 1, 91-100)

Cytat:
1. Do Imperatora Tytusa Aeliusa Hadriana Antonina Pobożnego, Augusta, Cezara; jak również do syna jego Werissimusa, filozofa, oraz do Lucjusza, filozofa, naturalnego syna Cezarowego a przybranego syna Pobożnego, przyjaciela nauk; wreszcie do Prześwietnego Senatu i całego Ludu Rzymskiego, w sprawie ludzi ze wszystkich plemion niesprawiedliwie krzywdzonych, nienawidzonych i potwarzanych, ja, jeden z nich, Justyn, syn Priskusa, a wnuk Bakchejosa, rodem z Flavia Neapolis z Syrii Palestyńskiej, z niniejszą zwracam się przemową i prośbą.

2. Prosty rozum powiada, że kto jest rzeczywiście pobożny, a do tego jeszcze uważa się za filozofa, ten kocha i ceni tylko prawdę, nigdy zaś nie kieruje się zapatrywaniami powszechnie utartymi, jeśli je sam uważa za błędne. Co więcej, tenże zdrowy rozum nie tylko zakazuje iść za takimi co źle mówią i czynią, lecz także żąda, by przyjaciel prawdy wszędzie i zawsze, słowem i czynem dawał świadectwo sprawiedliwości, chociażby mu nawet za to śmierć groziła.
Słyszycie, jak was wszyscy nazywają pobożnymi, filozofami, stróżami sprawiedliwości, przyjaciółmi nauk; okażcie, że nimi istotnie jesteście. Tym pismem nie zamierzamy jednak schlebiać wam ani zabiegać o wasze względy, domagamy się tylko, byście o nas sąd wydawali dopiero po dokładnym i sumiennym zbadaniu sprawy, bez jakichkolwiek uprzedzeń czy chęci przypodobania się ludziom przesądnym - a nie wyrokowali pod wpływem ślepych namiętności czy krążących na nasz temat pogłosek, sami sobie w ten sposób złe wystawiając świadectwo. Osobiście jesteśmy pewni, że nikt nam nic złego zrobić nie może, jeśli nam nie dowiedzie, że faktycznie dopuszczamy się jakichś przestępstw, lub nie wykaże, że jesteśmy ludźmi z gruntu niegodziwymi. Oczywiście możecie nas mordować, ale samo to jeszcze żadnej nam nie przynosi ujmy.

3. By nie poprzestawać na ogólnikach: żądamy po prostu dokładnego badania oskarżeń wnoszonych przeciwko obwinionym. Jeśli się okaże, iż są one uzasadnione, to owszem, ukarzcie winnych, jak na to zasługują. Jeśli im jednak nikt niczego dowieść nie potrafi, miejcie na tyle zdrowego rozsądku, byście ludzi nie mających niczego na sumieniu nie krzywdzili dla jakichś tylko niegodziwych oszczerstw, a i samym sobie nie uwłaczali, załatwiając sprawy nie pod wpływam spokojnej rozwagi, lecz wzburzonego uczucia. Każdy człowiek rozsądny uzna przecież za słuszne, by poddani mieli możność dowiedzenia niewinności swego życia i swej nauki, władcy zaś, by opierali swe wyroki nie na gwałcie i tyranii, lecz na pobożności, i umiłowaniu prawdy; tylko wtedy bowiem może się dobrze powodzić zarówno jednym jak drugim. Wyraźnie powiedział gdzieś jeden z dawnych mędrców: „Jeśli władca i poddani nie kierują się zasadami filozofii, państwa nie mogą być szczęśliwe".
To mając na względzie, uważamy za swój obowiązek wyłożyć publicznie, na czym polega nasze życie i nasza nauka, byśmy przypadkiem sami, zamiast tych, którzy błądzą z nieświadomości, nie zostali ukarani za to, że nie daliśmy się poznać. Waszą zaś już rzeczą będzie wysłuchać naszych wywodów i na ich podstawie, zgodnie z rozumem, sprawiedliwie nas osądzić. O ile po takim wyświetleniu sprawy nadal jeszcze nie będziecie się kierować sprawiedliwością, nic was już nie uniewinni w oczach Boga. (...)

5. Jakże wytłumaczyć tę dziwną sytuację, że z jednej strony my ślubujemy (przy chrzcie) nie czynić nic złego ani żywić jakichkolwiek bezbożnych myśli, a z drugiej strony wy, bez wszelkiego sądu, bez wyroku i bez zastanowienia, karzecie nas w ślepym rozdrażnieniu, jak gdyby was ukłuły swym żądłem jakieś złe demony? Powiedzmy sobie otwarcie całą prawdę.
Rzeczywiście, niegdyś w zamierzchłej przeszłości złe demony zjawiały się na ziemi w widzialnej postaci; gwałciły niewiasty, sromociły dzieci i ukazywały ludziom rozmaite straszliwe widziadła, tak że ci aż truchleli z przerażenia. Niestety, ludzie nie badali w sposób trzeźwy i rozumny, o co właściwie chodzi, lecz zastraszeni, nie zdając sobie sprawy, że mają do czynienia ze złymi demonami, sprawców wszystkich tych rzeczy od razu uznali za bogów i poczęli ich wzywać imionami, jakie sobie każdy z nich sam przybrał. W czasach późniejszych Sokrates, na podstawie zdrowego rozsądku i sumiennych badań, poznał całą prawdę i starał się odwieść ludzi od czci demonów. Wówczas jednak one za pośrednictwem pewnych niegodziwców doprowadziły do tego, że raczej jego samego skazano na śmierć jako bezbożnego ateusza, pod pretekstem, że to on właśnie wprowadza nowe bóstwa.
Otóż tak samo postępują teraz demony również z nami. Bo nie tylko Grekom Logos Boży odsłonił przez Sokratesa całą o nich prawdę, lecz również ludom barbarzyńskim objawił ją tenże Logos, przybierając widzialną postać, stając się człowiekiem i występując jako Jezus Chrystus. W Niego to właśnie my wierzymy i dlatego twierdzimy, że duchy, które coś podobnego czynią, nie są żadnymi bogami, lecz tylko złymi i niegodziwymi demonami, nie dorównującymi swym postępowaniem nawet zwyczajnym cnotliwym ludziom.

6. Oczywiście, wskutek tego także nas nazywa się ateistami. Bez wątpienia, jesteśmy nimi, ale tylko w stosunku do owych fałszywych bogów, nigdy zaś w stosunku do Boga prawdziwego, Ojca sprawiedliwości, czystości i innych cnót, w którym nie ma żadnej przymieszki zła. Zarówno Jemu samemu, jak Jego Synowi, którego do nas posłał, by nas o tym wszystkim pouczył, a także zastępom otaczających Go i podobnych doń innych dobrych aniołów, wreszcie Duchowi proroczemu, składamy uwielbienie i pokłon, oddając im cześć zgodną z rozumem i prawdą. Naukę zaś, jaką nam oni przekazali opowiadamy chętnie oraz ściśle - tak jak ją otrzymaliśmy - każdemu, kto tylko gotów jej słuchać. (...)

9. Nie składamy jednak żadnych ofiar ani wieńców bałwanom, jakie sobie ludzie utworzyli i poustawiawszy w świątyniach nazwali „bogami", ponieważ wiemy, że to tylko bezduszne i martwe przedmioty, kształtem swym do Boga niepodobne. Bóg - zdaniem naszym - jest zupełnie inny niż wszystkie owe wizerunki, w jakich się Go przedstawia dla celów kultu religijnego; te wizerunki, razem z ich nazwami, to raczej wyobrażenia owych złych demonów, jakie się niegdyś ludziom ukazywały. Sami przecież dobrze wiecie, jak artyści materiał na nie obrabiają, jak je wygładzają, przycinają, topią i kują, jak nieraz nawet po prostu przerabiają je ze zwyczajnych naczyń, zmieniając tylko ich wygląd i odpowiednio kształtując, by je później móc nazwać bogami. Według nas już samo nadawanie nazwy „boga" przedmiotom podlegającym zepsuciu i wymagającym starannej opieki jest rzeczą nie tylko nierozumną, ale wręcz ubliżającą prawdziwemu Bogu, którego wspaniałości nikt przecież wysłowić nie zdoła. Cóż zaś dopiero mówić o tym - co również nie jest dla was tajemnicą - że artyści, którzy owe bałwany tworzą, to przeważnie rozpustnicy, mający na sumieniu wszelkiego rodzaju niegodziwości, o jakich chyba nie potrzeba mówić; ludzie, którzy uwodzą nawet młode niewolnice pomagające im w pracy. Zaiste, szczyt zaślepienia: bezwstydne łotry tworzą i kształtują bóstwa, przed którymi wy na twarz padacie; co więcej, powierzacie nawet tym łotrom strzeżenie świątyń, w których owe bóstwa poustawialiście, nie zdając sobie sprawy, jaka to bezbożność myśleć i mówić, że ludzie są stróżami bogów. (...)

11. Słyszycie, że oczekujemy jakiegoś królestwa i nie zastanawiając się głębiej od razu przypuszczacie, że mamy na myśli królestwo ludzkie, gdy tymczasem my mówimy o królestwie Bożym. Czy nie zauważacie, jak podczas śledztwa wyznajemy otwarcie, że jesteśmy chrześcijanami, mimo iż nam za to śmierć grozi? Gdybyśmy ludzkiego spodziewali się królestwa, z pewnością zapieralibyśmy się raczej wiary, by ocalić życie, lub też staralibyśmy się ukryć, by doczekać tego, czego się spodziewamy. Ale my nadziei naszej nie pokładamy w doczesności i dlatego nie boimy się też katów, bo zresztą i tak raz kiedyś umrzeć trzeba.

12. Niemniej wszakże nawet już na tym świecie nie masz lepszych od nas pomocników i sprzymierzeńców w utrzymywaniu porządku, ponieważ wszędzie głosimy, że przed Bogiem nie ukryje się zarówno żaden zbrodniarz, chciwiec, czy wiarołomca, jak żaden człowiek cnotliwy, oraz że każdy z ludzi stosownie do swych uczynków albo pójdzie na wieczne zatracenie, albo otrzyma wieczne zbawienie. Z pewnością, gdyby ludzie podzielali to nasze przekonanie, nikt by już nie zechciał przez krótki czas rozkoszować się zbrodnią, wiedząc, że kiedyś musi za nią wieczną ponieść karę. Owszem, każdy raczej powściągałby siebie całym wysiłkiem i zdobiłby swe życie cnotami, by uzyskać przyrzeczoną przez Boga nagrodę, a kary uniknąć. Bo przecież jeśli teraz przestępcy starają się ukrywać swe zbrodnie, to na pewno nie czynią tego z szacunku dla waszych praw i sankcji, lecz tylko dlatego, że wiedzą, iż jesteście zwyczajnymi ludźmi, przed którymi przestępstwo ukryć można; natomiast jeśliby wpojono w nich przekonanie, że przed Bogiem i tak nie ukryje się żaden czyn ani nawet zamiar, to chyba sami przyznacie, że wtedy z obawy przed Jego karą najuczciwsze wiedliby życie. Zaprawdę, nieraz sprawiacie wrażenie, jak gdybyście się obawiali, by przypadkiem wszyscy ludzie bez wyjątku nie stali się uczciwymi, bo nie mielibyście już wówczas kogo karać. Ale przecież gdyby tak istotnie było, to wasze postępowanie równałoby się postępowaniu katów, nie zaś dobrych władców. Toteż my uważamy raczej, że to sprawka wspomnianych już wyżej złych demonów, które ludziom bezmyślnym każą składać sobie ofiary i oddawać cześć boską. Tylko że nigdy nie przypuszczaliśmy, byście wy, którzy tak dbacie o pobożność i cenicie filozofię, mieli w czymkolwiek postępować nierozumnie. No, ale skoro na równi z bezmyślnym motłochem przenosicie utarty zwyczaj ponad prawdę, to już rządźcie się dalej siłą swej potęgi, tylko przy tym pamiętajcie, że potęga władców, którzy przesąd cenią wyżej niż prawdę, niczym się nie różni od przemocy rozbójników na pustyni. Że zaś takie postępowanie na pewno szczęścia wam nie wróży, stwierdza to sam Boski Logos, a wiemy, że po Bogu, który Go zrodził, żaden władca takim jak On nie jaśnieje blaskiem królewskiego majestatu, ani też taką nie odznacza się sprawiedliwością (...).

22. Ów Syn Boży, zwany przez nas Jezusem, gdyby nawet był tylko zwyczajnym człowiekiem, to i tak już ze względu na swą mądrość zasługiwałby na miano Syna Bożego; wszak najwyższego Boga wszyscy pisarze nazywają ,,ojcem Bogów i ludzi". Jeśli zaś my nie poprzestajemy na tym, lecz twierdzimy jeszcze więcej, mianowicie, że Jezus to sam Boski Logos zrodzony z Boga w sposób swoisty i przeciwny prawu zwykłych narodzin, to i w tym wypadku nie głosimy właściwie nic nowego, lecz tylko to, co wy, gdy mówicie o Hermesie jako o Logosie, którego Bóg posyła. Możecie wprawdzie zarzucić, że Jezusa przecież ukrzyżowano. Ale i pod tym względem nie ma zasadniczej różnicy między Nim a synami Zeusowymi, którzy - jak sami głosicie - również męki cierpieli. Prawda, że o nich opowiada się, iż o śmierć przyprawiło ich nie jedno tylko cierpienie, lecz wiele rozmaitych męczarni; gdy się jednak zważy nadzwyczajność cierpienia Jezusa, łatwo dojść do wniosku, że nie jest On bynajmniej od nich gorszy. Owszem, nawet wykażemy w dalszym ciągu, jak przyrzekliśmy, że On tamtych jeszcze pod wieloma względami przewyższa. Zresztą, czy właściwie potrzeba to wykazywać? Wszak wielkość osoby stwierdzają już same jej czyny. Gdy zaś mówimy, że Jezus narodził się z dziewicy, musicie przyznać, iż chodzi tu o to samo, co przypisujecie Perseuszowi. Twierdzimy wreszcie o Nim, że uzdrawiał chromych, paralityków, chorych od urodzenia: i tutaj możecie się dopatrywać podobieństwa z waszym Asklepiosem, o którym podobne opowiadacie dziwy.

30. Lecz mógłby ktoś wysunąć zarzut, że przecież ten, którego nazywamy Chrystusem, jest człowiekiem z człowieka zrodzonym, że więc zapewne tylko sztuką czarodziejską działał On cuda, jakie Mu przypisujemy i na podstawie których uznajemy Go za Syna Bożego. Odpowiemy na to, że opieramy się nie na zdaniu tych, co tylko gołosłownie tak o Nim nauczają, lecz na wypowiedziach ludzi, którzy Go już z góry przepowiedzieli, zanim jeszcze przyszedł, na świat i którym bezwzględnie wierzyć musimy, gdyż na własne oczy widzimy, jak spełniły się, a także jak się obecnie spełniają, ich proroctwa. Ufamy, że i wy ten dowód uznacie za stanowczy i przekonywający.

31. Otóż wśród Żydów żyło wielu, którzy występowali jako prorocy samego Boga i przez których Duch proroczy przepowiadał z góry to, co się dopiero stać miało. Ich proroctwa, tak jak je sami dosłownie spisywali w swym rodzinnym języku hebrajskim, każdorazowo królowie żydowscy zbierali i przechowywali nader pieczołowicie. Gdy później król egipski Ptolemeusz założył bibliotekę i począł gromadzić w niej dzieła wszystkich pisarzy świata, dowiedział się również o istnieniu owych proroctw, wobec czego zwrócił się do ówczesnego króla żydowskiego, Heroda, z prośbą, by mu przysłał wspomniane księgi prorockie. Król Herod posłał mu je tak, jak były napisane, w języku hebrajskim. Ponieważ jednak Egipcjanie odczytać ich nie umieli, więc Ptolemeusz powtórnie prosił Heroda o przysłanie mu ludzi, którzy by je przełożyli na język grecki. Tak się też stało i księgi pozostały u Egipcjan po dzień dzisiejszy. Mają je również wszędzie Żydzi, ale chociaż je czytają, nie pojmują jednak ich treści. Nas uważają oni za swych przeciwników i wrogów, oraz tak jak wy prześladują ile mogą. Łatwo się wam o tym przekonać, gdyż niedawno podczas wojny żydowskiej, przywódca żydowskiego powstania, Barkochebas, samych tylko chrześcijan kazał poddawać okrutnym męczarniom, gdy nie chcieli zaprzeć się Chrystusa i bluźnić Mu. W tych więc księgach proroczych znajdujemy przepowiednie, ze Jezus, nasz Chrystus, zjawi się na ziemi, że zrodzi się z dziewicy, wyrośnie na mężczyznę, będzie leczył wszelką chorobę i niemoc oraz wskrzeszał zmarłych, że zostanie zlekceważony i ukrzyżowany, że umrze, zmartwychwstanie i wstąpi do nieba, że jest i zwie się Synem Bożym, że wreszcie wyśle do wszystkich ludów swych posłańców, którzy o tych sprawach będą opowiadać, oraz że przede wszystkim poganie w Niego uwierzą. Proroctwa takie pojawiły się już na trzy tysiące, dwa tysiące, tysiąc i na osiemset lat przed Jego przyjściem; w każdym bowiem pokoleniu występowali coraz to nowi prorocy. (...)

46. Niektórzy będą zapewne starali się podważyć naszą naukę następującym rozumowaniem: ponieważ Chrystus narodził się dopiero przed 150 laty, za Kwirynusa, a jeszcze później, bo dopiero za Poncjusza Piłata wystąpił z nauką, jaką Mu przypisujemy, wynikałoby z tego, że w takim razie wszyscy ludzie jacy przed Nim żyli wolni są od odpowiedzialności. Uprzedzając tego rodzaju zarzut, odpowiemy nań od razu. Zaznaczyliśmy już poprzednio, że według tego, jak nam przekazano, Chrystus jest pierworodnym Synem Boga a zarazem Logosem, w którym uczestniczy cały rodzaj ludzki. Skoro tak jest, zatem ci wszyscy ludzie, którzy wiedli życie zgodne z Logosem, czyli naprawdę rozumne, zawsze byli w gruncie rzeczy chrześcijanami, chociażby nawet uchodzili za ateuszów, jak na przykład spośród Greków Sokrates, Heraklit, czy im podobni, spośród barbarzyńców zaś Abraham, Ananiasz, Azariasz, Mizael, Eliasz, oraz wielu innych, których czynów i imion wyliczać nie mam teraz czasu. Jak zaś chrześcijanami, niezłomnymi i niewzruszonymi, byli i są wszyscy, którzy żyją zgodnie z Logosem-rozumem, tak też na odwrót, ci wszyscy, którzy kiedykolwiek lekceważyli sobie Logos nierozumnie żyjąc, zawsze byli ludźmi złymi, wrogami Chrystusa i mordercami zwolenników Logosu. (...)

59. Dowiedzcie się również, że to od naszych nauczycieli, a właściwie od Logosu, który przemawiał przez proroków, Platon przyjął swą naukę, iż Bóg uczynił świat przetwarzając bezkształtną materię. Posłuchajcie bowiem, co mówi Mojżesz, pierwszy nasz prorok a, jak już stwierdziliśmy wyżej, starszy od wszystkich pisarzy greckich. Oto Duch proroczy, objawiając przezeń, jak i z czego Bóg na początku świat stworzył, mówi dosłownie: „Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię, ziemia zaś była jeszcze niewidzialna i bezkształtna, a ciemności leżały nad przepaścią i Duch Boży unosił się nad wodami. I rzekł Bóg: niech się stanie światłość. I tak się stało" (Rdz l, l-3). A zatem cały świat powstał za sprawą Logosu Bożego z tej materii, o której Mojżesz mówi powyżej. Tego właśnie nauczył się Platon oraz ci wszyscy, co tak samo głoszą, a do których należymy również my, o czym możecie się przekonać. Nawet wzmiankę o „Erebie", o jakim mówią wasi poeci, znajdujemy po raz pierwszy u Mojżesza.

60. Platon, dając w swym Timajosie wyjaśnienie świata, mówi o Synu Bożym: „Rozpostarł go w całym świecie (jako jego duszę) na kształt litery Chi"; i tutaj oparł się on na Mojżeszu. Czytamy bowiem w pismach Mojżeszowych, że gdy Izraelitów po wyjściu z Egiptu opadły na pustyni jadowite gady - żmije, aspidy i węże wszelkiego rodzaju - niosące śmierć ludowi, wówczas Mojżesz z natchnienia i rozkazu Bożego sporządził krzyż miedziany i umieściwszy go ponad świętym namiotem, rzekł do ludu: „Jeśli na to wyobrażenie z wiarą patrzyć będziecie, znajdziecie ocalenie". I zaraz, jak się w dalszym ciągu dowiadujemy, wyginęły węże, a lud uszedł śmierci. Oto, co Platon czytał, ale czego nie rozumiał dokładnie. Biorąc krzyż za literę Chi orzekł, że druga po Bogu najwyższa Potęga rozpostarła się po całym świecie na kształt owej litery. Mówił też Platon jeszcze o trzeciej jakiejś istocie, ponieważ wyczytał u Mojżesza przytoczone przez nas powyżej zdanie, że „Duch Boży unosi się nad wodami..." Tak więc to nie my powtarzamy cudze twierdzenia, lecz przeciwnie, wszyscy inni nas naśladują. U nas można słyszeć i nauczyć się o tych rzeczach nawet od takich ludzi, którzy czytać nie umieją; chociaż bowiem w mowie wydają się oni prostakami i barbarzyńcami, to jednak w duchu są naprawdę mądrzy i pełni wiary. Niektórzy z nich to wręcz kaleki i ślepcy. Widać, że przez nich przemawia nie mądrość ludzka, lecz moc Boska.

61. Przedstawimy wam teraz, w jaki sposób my, odrodzeni przez. Chrystusa do nowego życia, poświęciliśmy się Bogu; pominięcie tej sprawy mogłoby na was sprawić wrażenie, że wywody nasze są nierzetelne.
Otóż przede wszystkim ci, którzy uwierzyli w prawdziwość naszej nauki i naszych wypowiedzi, ślubują, że zgodnie z nimi wieść będą życie. Wówczas uczymy ich, jak mają się modlić, jak pościć, jak prosić Boga o odpuszczenie dawniej popełnionych grzechów - przy czym sami także modlimy się i pościmy wraz z nimi. Następnie prowadzimy ich do miejsca, gdzie znajduje się woda i tam dostępują oni odrodzenia w taki sam sposób, w jaki myśmy go dostąpili, mianowicie zostają skąpani w wodzie w imię Boga Ojca i Pana wszechrzeczy, w imię Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, oraz w imię Ducha Świętego. Powiedział bowiem Chrystus: „Jeśli się nie odrodzicie, nie wnijdziecie do królestwa Bożego" (J 3, 3). Nazywa się zaś owa kąpiel „oświeceniem", ponieważ tych, którzy jej dostępują, oświeca Duch Święty (...).

65. Gdy już udzielimy kąpieli temu, który uwierzył i do nas się przyłączył, prowadzimy go na zebranie tak zwanych „braci" i tam wszyscy wspólnie modlimy się gorąco za siebie samych, za nowo oświeconego oraz za wszystkich, gdziekolwiek się znajdują; prosimy, by wraz z poznaniem prawdy otrzymali oni łaskę pełnienia w życiu dobrych uczynków i przestrzegania przykazań, a w końcu dostąpili zbawienia wiecznego. Po ukończeniu modlitw dajemy sobie nawzajem pocałunek pokoju. Z kolei przynoszą przełożonemu braci chleb i kielich napełniony wodą zmieszaną z winem. Przełożony bierze, je, wielbi Ojca wszechrzeczy przez imię Syna i Ducha Świętego oraz odmawia długą modlitwę dziękczynną za dary, jakich nam Bóg udzielić raczył. Modlitwy oraz dziękczynienie przełożonego kończy cały lud radosnym okrzykiem „amen", które to słowo hebrajskie znaczy: „niech tak będzie". Gdy zaś już przełożony odprawił obrzęd eucharystyczny i cały lud przytaknął, wtedy tak zwani u nas diakoni rozdzielają między obecnych Chleb, nad którym odprawiono modły dziękczynne, oraz Wino z wodą - nieobecnym zaś zanoszą je do domów.

66. Pokarm ów nazywa się u nas Eucharystią (Dziękczynieniem), może go zaś spożywać jedynie ten, kto wierzy w prawdziwość naszej nauki, a ponadto został obmyty z grzechów i odrodzony, oraz żyje według przykazań Chrystusowych. W naszym bowiem przekonaniu nie jest to zwyczajny chleb i napój, lecz utrzymujemy, zgodnie z tym czego nas nauczono, że jak niegdyś Zbawiciel nasz Jezus Chrystus, wcielony Logos Boży, przybrał swą mocą dla naszego zbawienia ciało i krew, tak teraz znów tenże Logos, zesłany na skutek naszej modlitwy, przemienia - po odprawionym przez nas dziękczynieniu - pokarm odżywiający nasze ciało i naszą krew w Ciało i Krew samego wcielonego Jezusa. Opieramy się w tym wypadku na nauce apostołów, którzy w swych pamiętnikach zwanych Ewangeliami wyraźnie podają, że otrzymali następujące przykazanie: Jezus wziął chleb i dzięki składając rzekł: „To czyńcie na moją pamiątkę, to jest ciało moje"; podobnie wziął kielich i dzięki czyniąc rzekł: „To jest krew moja"; następnie rozdawał tylko im samym. Nawiasem mówiąc, złe demony nauczyły swych zwolenników nawet ten nasz obrzęd naśladować w misteriach Mitry, w których wtajemniczonemu podaje się chleb i kielich z wodą, oraz wymawia przy tym słowa, jakie dobrze znacie lub też o nich dowiedzieć się możecie.

67. To, co wyżej opisałem, zawsze sobie później nawzajem przypominamy; zamożniejsi spośród nas wspierają biednych i trzymamy się stale razem. Przy każdym też posiłku wielbimy Stwórcę świata przez Syna Jego, Jezusa Chrystusa, i przez Ducha Świętego.
W dniu zaś zwanym dniem Słońca odbywa się w oznaczonym miejscu zebranie wszystkich nas, zarówno z miast, jak ze wsi. Czyta się wtedy pamiętniki apostolskie lub pisma prorockie, jak długo na to czas pozwala, gdy zaś lektor skończy, przełożony żywym słowem upomina i zachęca do naśladowania tych wzniosłych nauk. Następnie powstajemy z miejsc i modlimy się, po modlitwie zaś następują opisane już poprzednio ceremonie, mianowicie przynosi się chleb oraz wino z wodą, nad którymi przełożony odprawia modły i dziękczynienia, ile tylko może, lud zaś odpowiada mu radosnym „amen" - wreszcie następuje rozdawanie każdemu cząstki pokarmu eucharystycznego; nieobecnym zanoszą go diakoni. Kogo stać na to, a ma dobrą wolę, ofiarowuje datki, jakie chce i może, po czym całą zbiórkę składa się na ręce przełożonego. Ten roztacza opiekę nad sierotami, wdowami, chorymi, lub taż z innego powodu cierpiącymi niedostatek, a także nad więźniami oraz obcymi goszczącymi w gminie; jednym słowem spieszy z pomocą wszystkim potrzebującym. Zgromadzenia zaś nasze odbywają się w dniu Słońca dlatego, że jest to pierwszy dzień, w którym Bóg, przetworzywszy ciemności oraz pramaterię, uczynił świat, a także, ponieważ w tym właśnie dniu zmartwychwstał Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel. Ukrzyżowano Go bowiem w przeddzień dnia Saturna, zaś nazajutrz po owym dniu, czyli w dzień Słońca, ukazał się On apostołom i przekazał im tę właśnie naukę, jaką niniejszym przedłożyliśmy wam do rozważenia.

68. Jeśli uważacie, że jest rozumna i prawdziwa, przyjmijcie ją z szacunkiem, jeśli zaś wydaje się wam niedorzeczna, możecie ją sobie nawet lekceważyć, jak każdą niedorzeczność, tylko nie karajcie śmiercią, niby jakichś wrogów, ludzi zupełnie niewinnych. Przestrzegamy was bowiem, że o ile nadal będziecie postępować niesprawiedliwie, nie ujdziecie sądu Bożego, który kiedyś nastąpi (...).

DODATEK DO APOLOGII

10. Rzecz jasna, że nasza nauka przewyższa wszelką wiedzę ludzką, ponieważ w Chrystusie objawił się w pełni cały Logos wcielony, z ciałem i duszą. Jeśli kiedykolwiek przedtem filozofowie lub prawodawcy coś trafnego powiedzieli lub odkryli, zawdzięczali to tylko temu, że usilnie badając i rozmyślając, zdołali odnaleźć i dostrzec w sobie samych cząsteczkę owego Logosu. Nie znając go jednak w pełni, tak jak istniał on w Chrystusie, wpadali częstokroć w sprzeczności. Ale też niejednokrotnie tych spośród nich, którzy w przedchrystusowych czasach usiłowali ludzkim rozumem badać i zgłębiać prawdę, wleczono przed sądy jako bezbożników i nowinkarzy. Sokratesa, najbardziej pod tym względem zdecydowanego, oskarżono o to samo co i nas, mianowicie, że wprowadza nowe bóstwa, a odrzuca bogów państwowych. Tymczasem on wprawdzie wykluczył ze swej koncepcji Rzeczypospolitej złe demony oraz bóstwa, o których bajdurzą poeci, tłumaczył nawet ludziom, że Homera i innych poetów powinni wręcz odrzucić, ale zarazem nauczał ich, że zgodnie z trzeźwym rozumem muszą szukać jakiegoś nieznanego prawdziwego Boga. Zwykł był przy tym powtarzać, iż „Ojca i twórcę wszechrzeczy niełatwo znaleźć, a nawet gdy się go znajdzie, niebezpiecznie opowiadać o nim publicznie". To jednak urzeczywistnił własną mocą nasz Chrystus. Sokratesowi nikt nie uwierzył tak bezwzględnie, by aż śmierć ponieść za jego naukę, Chrystusowi natomiast (...) uwierzyli nie tylko filozofowie i uczeni, lecz nawet rzemieślnicy i zwyczajni prostacy, gardząc sławą, strachem i śmiercią. Ale bo też był On Mocą niewysłowionego Ojca, nie zaś zwyczajnym naczyniem ludzkiej mądrości. (...)

13. Ja sam, gdy doszedłem do przekonania, że to tylko złe demony zakryły Boską naukę chrześcijan zasłoną nikczemnych oszczerstw celem odstraszenia innych ludzi, wyśmiałem zarówno autorów owych kłamstw, jak całą tę ich zasłonę, oraz wszystkie wierzenia tłumu. Wyznaję otwarcie: jestem chrześcijaninem i szczycę się z tego i gotów jestem o to walczyć wszelkimi siłami. A nie dlatego nim jestem, iżbym uważał, że nauka Platona całkowicie różni się od nauki Chrystusa, lecz dlatego, że u Platona, tak jak i u innych mądrych ludzi, czy to spośród stoików, czy poetów lub dziejopisarzy, znajduję tylko część tego, co zawiera nauka Chrystusa. Każdy z nich bowiem dostrzegał z rozsianego w całym świecie Boskiego Logosu tylko cząstkę - tę, która w nim samym kiełkowała - i tyle też tylko mówił prawdy. Że zaś żaden z nich nie zdobył wiedzy dogłębnej i bezwzględnie pewnej, tego najlepiej dowodzi okoliczność, iż nawet w sprawach zasadniczych sprzeczne wygłaszali zdania.
Tak więc wszystko, co u nich dobrego, jest w gruncie rzeczy własnością nas, chrześcijan, jako że my po Bogu czcimy i miłujemy pochodzący z tegoż niezrodzonego i niewysłowionego Boga Logos, który dla nas stał się człowiekiem, by uczestniczyć w naszych cierpieniach i przynieść nam uzdrowienie. Jego to właśnie zarodek, złożony w naturze wymienionych pisarzy, pozwala im poznawać prawdę, choć tylko bardzo niewyraźnie; co innego bowiem zarodek jakiejś rzeczy i jej odbicie w nas na miarę naszych możliwości, a co innego rzecz sama, w której się uczestniczy i którą się naśladuje w mierze, w jakiej ona nam siebie łaskawie użycza.

tekst pochodzi ze strony,
http://sady.up.krakow.pl/...yn.apologia.htm
którą bardzo polecam, znam od dawna i cenię bardzo - Pozdrawiam Profesora Wojciecha Sady - jego wkład w popularyzacje wiedzy i mądrości jest nieoceniony
zajrzyjcie koniecznie na stronę
DZIEJE RELIGII, FILOZOFII I NAUKI
http://sady.up.krakow.pl/index.htm
_________________
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie
http://zchrystusem.pl/
 
 
George 


Wyznanie: NAZAREJCZYK
Pomógł: 23 razy
Dołączył: 02 Paź 2014
Posty: 1450
Wysłany: 2015-08-07, 18:44   Hadrian przeciwko Żydowskim oszczerstwom przeciw Nazarejskim

Dezerter napisał/a:
Na drugiej stronie tego wątku podałem szczegółowe omówienie Apologii - Justyna Męczennika
a teraz dotarłem do tłumaczenia sporego fragmentu więc w ramach uzupełnienia
pozabiblijnych źródeł wiary chrześcijańskiej:
JUSTYN Męczennik (100-165r.)

APOLOGIA


fragmenty w przekładzie M. Michalskiego
(za: M. Michalski, Antologia literatury patrystycznej, Warszawa 1975, t. 1, 91-100)

Cytat:
1. Do Imperatora Tytusa Aeliusa Hadriana Antonina Pobożnego, Augusta, Cezara; jak również do syna jego Werissimusa, filozofa, oraz do Lucjusza, filozofa, naturalnego syna Cezarowego a przybranego syna Pobożnego, przyjaciela nauk; wreszcie do Prześwietnego Senatu i całego Ludu Rzymskiego, w sprawie ludzi ze wszystkich plemion niesprawiedliwie krzywdzonych, nienawidzonych i potwarzanych, ja, jeden z nich, Justyn, syn Priskusa, a wnuk Bakchejosa, rodem z Flavia Neapolis z Syrii Palestyńskiej, z niniejszą zwracam się przemową i prośbą.

2. Prosty rozum powiada, że kto jest rzeczywiście pobożny, a do tego jeszcze uważa się za filozofa, ten kocha i ceni tylko prawdę, nigdy zaś nie kieruje się zapatrywaniami powszechnie utartymi, jeśli je sam uważa za błędne. Co więcej, tenże zdrowy rozum nie tylko zakazuje iść za takimi co źle mówią i czynią, lecz także żąda, by przyjaciel prawdy wszędzie i zawsze, słowem i czynem dawał świadectwo sprawiedliwości, chociażby mu nawet za to śmierć groziła.
Słyszycie, jak was wszyscy nazywają pobożnymi, filozofami, stróżami sprawiedliwości, przyjaciółmi nauk; okażcie, że nimi istotnie jesteście. Tym pismem nie zamierzamy jednak schlebiać wam ani zabiegać o wasze względy, domagamy się tylko, byście o nas sąd wydawali dopiero po dokładnym i sumiennym zbadaniu sprawy, bez jakichkolwiek uprzedzeń czy chęci przypodobania się ludziom przesądnym - a nie wyrokowali pod wpływem ślepych namiętności czy krążących na nasz temat pogłosek, sami sobie w ten sposób złe wystawiając świadectwo. Osobiście jesteśmy pewni, że nikt nam nic złego zrobić nie może, jeśli nam nie dowiedzie, że faktycznie dopuszczamy się jakichś przestępstw, lub nie wykaże, że jesteśmy ludźmi z gruntu niegodziwymi. Oczywiście możecie nas mordować, ale samo to jeszcze żadnej nam nie przynosi ujmy.

3. By nie poprzestawać na ogólnikach: żądamy po prostu dokładnego badania oskarżeń wnoszonych przeciwko obwinionym. Jeśli się okaże, iż są one uzasadnione, to owszem, ukarzcie winnych, jak na to zasługują. Jeśli im jednak nikt niczego dowieść nie potrafi, miejcie na tyle zdrowego rozsądku, byście ludzi nie mających niczego na sumieniu nie krzywdzili dla jakichś tylko niegodziwych oszczerstw, a i samym sobie nie uwłaczali, załatwiając sprawy nie pod wpływam spokojnej rozwagi, lecz wzburzonego uczucia. Każdy człowiek rozsądny uzna przecież za słuszne, by poddani mieli możność dowiedzenia niewinności swego życia i swej nauki, władcy zaś, by opierali swe wyroki nie na gwałcie i tyranii, lecz na pobożności, i umiłowaniu prawdy; tylko wtedy bowiem może się dobrze powodzić zarówno jednym jak drugim. Wyraźnie powiedział gdzieś jeden z dawnych mędrców: „Jeśli władca i poddani nie kierują się zasadami filozofii, państwa nie mogą być szczęśliwe".
To mając na względzie, uważamy za swój obowiązek wyłożyć publicznie, na czym polega nasze życie i nasza nauka, byśmy przypadkiem sami, zamiast tych, którzy błądzą z nieświadomości, nie zostali ukarani za to, że nie daliśmy się poznać. Waszą zaś już rzeczą będzie wysłuchać naszych wywodów i na ich podstawie, zgodnie z rozumem, sprawiedliwie nas osądzić. O ile po takim wyświetleniu sprawy nadal jeszcze nie będziecie się kierować sprawiedliwością, nic was już nie uniewinni w oczach Boga. (...)

5. Jakże wytłumaczyć tę dziwną sytuację, że z jednej strony my ślubujemy (przy chrzcie) nie czynić nic złego ani żywić jakichkolwiek bezbożnych myśli, a z drugiej strony wy, bez wszelkiego sądu, bez wyroku i bez zastanowienia, karzecie nas w ślepym rozdrażnieniu, jak gdyby was ukłuły swym żądłem jakieś złe demony? Powiedzmy sobie otwarcie całą prawdę.
Rzeczywiście, niegdyś w zamierzchłej przeszłości złe demony zjawiały się na ziemi w widzialnej postaci; gwałciły niewiasty, sromociły dzieci i ukazywały ludziom rozmaite straszliwe widziadła, tak że ci aż truchleli z przerażenia. Niestety, ludzie nie badali w sposób trzeźwy i rozumny, o co właściwie chodzi, lecz zastraszeni, nie zdając sobie sprawy, że mają do czynienia ze złymi demonami, sprawców wszystkich tych rzeczy od razu uznali za bogów i poczęli ich wzywać imionami, jakie sobie każdy z nich sam przybrał. W czasach późniejszych Sokrates, na podstawie zdrowego rozsądku i sumiennych badań, poznał całą prawdę i starał się odwieść ludzi od czci demonów. Wówczas jednak one za pośrednictwem pewnych niegodziwców doprowadziły do tego, że raczej jego samego skazano na śmierć jako bezbożnego ateusza, pod pretekstem, że to on właśnie wprowadza nowe bóstwa.
Otóż tak samo postępują teraz demony również z nami. Bo nie tylko Grekom Logos Boży odsłonił przez Sokratesa całą o nich prawdę, lecz również ludom barbarzyńskim objawił ją tenże Logos, przybierając widzialną postać, stając się człowiekiem i występując jako Jezus Chrystus. W Niego to właśnie my wierzymy i dlatego twierdzimy, że duchy, które coś podobnego czynią, nie są żadnymi bogami, lecz tylko złymi i niegodziwymi demonami, nie dorównującymi swym postępowaniem nawet zwyczajnym cnotliwym ludziom.

6. Oczywiście, wskutek tego także nas nazywa się ateistami. Bez wątpienia, jesteśmy nimi, ale tylko w stosunku do owych fałszywych bogów, nigdy zaś w stosunku do Boga prawdziwego, Ojca sprawiedliwości, czystości i innych cnót, w którym nie ma żadnej przymieszki zła. Zarówno Jemu samemu, jak Jego Synowi, którego do nas posłał, by nas o tym wszystkim pouczył, a także zastępom otaczających Go i podobnych doń innych dobrych aniołów, wreszcie Duchowi proroczemu, składamy uwielbienie i pokłon, oddając im cześć zgodną z rozumem i prawdą. Naukę zaś, jaką nam oni przekazali opowiadamy chętnie oraz ściśle - tak jak ją otrzymaliśmy - każdemu, kto tylko gotów jej słuchać. (...)

9. Nie składamy jednak żadnych ofiar ani wieńców bałwanom, jakie sobie ludzie utworzyli i poustawiawszy w świątyniach nazwali „bogami", ponieważ wiemy, że to tylko bezduszne i martwe przedmioty, kształtem swym do Boga niepodobne. Bóg - zdaniem naszym - jest zupełnie inny niż wszystkie owe wizerunki, w jakich się Go przedstawia dla celów kultu religijnego; te wizerunki, razem z ich nazwami, to raczej wyobrażenia owych złych demonów, jakie się niegdyś ludziom ukazywały. Sami przecież dobrze wiecie, jak artyści materiał na nie obrabiają, jak je wygładzają, przycinają, topią i kują, jak nieraz nawet po prostu przerabiają je ze zwyczajnych naczyń, zmieniając tylko ich wygląd i odpowiednio kształtując, by je później móc nazwać bogami. Według nas już samo nadawanie nazwy „boga" przedmiotom podlegającym zepsuciu i wymagającym starannej opieki jest rzeczą nie tylko nierozumną, ale wręcz ubliżającą prawdziwemu Bogu, którego wspaniałości nikt przecież wysłowić nie zdoła. Cóż zaś dopiero mówić o tym - co również nie jest dla was tajemnicą - że artyści, którzy owe bałwany tworzą, to przeważnie rozpustnicy, mający na sumieniu wszelkiego rodzaju niegodziwości, o jakich chyba nie potrzeba mówić; ludzie, którzy uwodzą nawet młode niewolnice pomagające im w pracy. Zaiste, szczyt zaślepienia: bezwstydne łotry tworzą i kształtują bóstwa, przed którymi wy na twarz padacie; co więcej, powierzacie nawet tym łotrom strzeżenie świątyń, w których owe bóstwa poustawialiście, nie zdając sobie sprawy, jaka to bezbożność myśleć i mówić, że ludzie są stróżami bogów. (...)

11. Słyszycie, że oczekujemy jakiegoś królestwa i nie zastanawiając się głębiej od razu przypuszczacie, że mamy na myśli królestwo ludzkie, gdy tymczasem my mówimy o królestwie Bożym. Czy nie zauważacie, jak podczas śledztwa wyznajemy otwarcie, że jesteśmy chrześcijanami, mimo iż nam za to śmierć grozi? Gdybyśmy ludzkiego spodziewali się królestwa, z pewnością zapieralibyśmy się raczej wiary, by ocalić życie, lub też staralibyśmy się ukryć, by doczekać tego, czego się spodziewamy. Ale my nadziei naszej nie pokładamy w doczesności i dlatego nie boimy się też katów, bo zresztą i tak raz kiedyś umrzeć trzeba.

12. Niemniej wszakże nawet już na tym świecie nie masz lepszych od nas pomocników i sprzymierzeńców w utrzymywaniu porządku, ponieważ wszędzie głosimy, że przed Bogiem nie ukryje się zarówno żaden zbrodniarz, chciwiec, czy wiarołomca, jak żaden człowiek cnotliwy, oraz że każdy z ludzi stosownie do swych uczynków albo pójdzie na wieczne zatracenie, albo otrzyma wieczne zbawienie. Z pewnością, gdyby ludzie podzielali to nasze przekonanie, nikt by już nie zechciał przez krótki czas rozkoszować się zbrodnią, wiedząc, że kiedyś musi za nią wieczną ponieść karę. Owszem, każdy raczej powściągałby siebie całym wysiłkiem i zdobiłby swe życie cnotami, by uzyskać przyrzeczoną przez Boga nagrodę, a kary uniknąć. Bo przecież jeśli teraz przestępcy starają się ukrywać swe zbrodnie, to na pewno nie czynią tego z szacunku dla waszych praw i sankcji, lecz tylko dlatego, że wiedzą, iż jesteście zwyczajnymi ludźmi, przed którymi przestępstwo ukryć można; natomiast jeśliby wpojono w nich przekonanie, że przed Bogiem i tak nie ukryje się żaden czyn ani nawet zamiar, to chyba sami przyznacie, że wtedy z obawy przed Jego karą najuczciwsze wiedliby życie. Zaprawdę, nieraz sprawiacie wrażenie, jak gdybyście się obawiali, by przypadkiem wszyscy ludzie bez wyjątku nie stali się uczciwymi, bo nie mielibyście już wówczas kogo karać. Ale przecież gdyby tak istotnie było, to wasze postępowanie równałoby się postępowaniu katów, nie zaś dobrych władców. Toteż my uważamy raczej, że to sprawka wspomnianych już wyżej złych demonów, które ludziom bezmyślnym każą składać sobie ofiary i oddawać cześć boską. Tylko że nigdy nie przypuszczaliśmy, byście wy, którzy tak dbacie o pobożność i cenicie filozofię, mieli w czymkolwiek postępować nierozumnie. No, ale skoro na równi z bezmyślnym motłochem przenosicie utarty zwyczaj ponad prawdę, to już rządźcie się dalej siłą swej potęgi, tylko przy tym pamiętajcie, że potęga władców, którzy przesąd cenią wyżej niż prawdę, niczym się nie różni od przemocy rozbójników na pustyni. Że zaś takie postępowanie na pewno szczęścia wam nie wróży, stwierdza to sam Boski Logos, a wiemy, że po Bogu, który Go zrodził, żaden władca takim jak On nie jaśnieje blaskiem królewskiego majestatu, ani też taką nie odznacza się sprawiedliwością (...).

22. Ów Syn Boży, zwany przez nas Jezusem, gdyby nawet był tylko zwyczajnym człowiekiem, to i tak już ze względu na swą mądrość zasługiwałby na miano Syna Bożego; wszak najwyższego Boga wszyscy pisarze nazywają ,,ojcem Bogów i ludzi". Jeśli zaś my nie poprzestajemy na tym, lecz twierdzimy jeszcze więcej, mianowicie, że Jezus to sam Boski Logos zrodzony z Boga w sposób swoisty i przeciwny prawu zwykłych narodzin, to i w tym wypadku nie głosimy właściwie nic nowego, lecz tylko to, co wy, gdy mówicie o Hermesie jako o Logosie, którego Bóg posyła. Możecie wprawdzie zarzucić, że Jezusa przecież ukrzyżowano. Ale i pod tym względem nie ma zasadniczej różnicy między Nim a synami Zeusowymi, którzy - jak sami głosicie - również męki cierpieli. Prawda, że o nich opowiada się, iż o śmierć przyprawiło ich nie jedno tylko cierpienie, lecz wiele rozmaitych męczarni; gdy się jednak zważy nadzwyczajność cierpienia Jezusa, łatwo dojść do wniosku, że nie jest On bynajmniej od nich gorszy. Owszem, nawet wykażemy w dalszym ciągu, jak przyrzekliśmy, że On tamtych jeszcze pod wieloma względami przewyższa. Zresztą, czy właściwie potrzeba to wykazywać? Wszak wielkość osoby stwierdzają już same jej czyny. Gdy zaś mówimy, że Jezus narodził się z dziewicy, musicie przyznać, iż chodzi tu o to samo, co przypisujecie Perseuszowi. Twierdzimy wreszcie o Nim, że uzdrawiał chromych, paralityków, chorych od urodzenia: i tutaj możecie się dopatrywać podobieństwa z waszym Asklepiosem, o którym podobne opowiadacie dziwy.

30. Lecz mógłby ktoś wysunąć zarzut, że przecież ten, którego nazywamy Chrystusem, jest człowiekiem z człowieka zrodzonym, że więc zapewne tylko sztuką czarodziejską działał On cuda, jakie Mu przypisujemy i na podstawie których uznajemy Go za Syna Bożego. Odpowiemy na to, że opieramy się nie na zdaniu tych, co tylko gołosłownie tak o Nim nauczają, lecz na wypowiedziach ludzi, którzy Go już z góry przepowiedzieli, zanim jeszcze przyszedł, na świat i którym bezwzględnie wierzyć musimy, gdyż na własne oczy widzimy, jak spełniły się, a także jak się obecnie spełniają, ich proroctwa. Ufamy, że i wy ten dowód uznacie za stanowczy i przekonywający.

31. Otóż wśród Żydów żyło wielu, którzy występowali jako prorocy samego Boga i przez których Duch proroczy przepowiadał z góry to, co się dopiero stać miało. Ich proroctwa, tak jak je sami dosłownie spisywali w swym rodzinnym języku hebrajskim, każdorazowo królowie żydowscy zbierali i przechowywali nader pieczołowicie. Gdy później król egipski Ptolemeusz założył bibliotekę i począł gromadzić w niej dzieła wszystkich pisarzy świata, dowiedział się również o istnieniu owych proroctw, wobec czego zwrócił się do ówczesnego króla żydowskiego, Heroda, z prośbą, by mu przysłał wspomniane księgi prorockie. Król Herod posłał mu je tak, jak były napisane, w języku hebrajskim. Ponieważ jednak Egipcjanie odczytać ich nie umieli, więc Ptolemeusz powtórnie prosił Heroda o przysłanie mu ludzi, którzy by je przełożyli na język grecki. Tak się też stało i księgi pozostały u Egipcjan po dzień dzisiejszy. Mają je również wszędzie Żydzi, ale chociaż je czytają, nie pojmują jednak ich treści. Nas uważają oni za swych przeciwników i wrogów, oraz tak jak wy prześladują ile mogą. Łatwo się wam o tym przekonać, gdyż niedawno podczas wojny żydowskiej, przywódca żydowskiego powstania, Barkochebas, samych tylko chrześcijan kazał poddawać okrutnym męczarniom, gdy nie chcieli zaprzeć się Chrystusa i bluźnić Mu. W tych więc księgach proroczych znajdujemy przepowiednie, ze Jezus, nasz Chrystus, zjawi się na ziemi, że zrodzi się z dziewicy, wyrośnie na mężczyznę, będzie leczył wszelką chorobę i niemoc oraz wskrzeszał zmarłych, że zostanie zlekceważony i ukrzyżowany, że umrze, zmartwychwstanie i wstąpi do nieba, że jest i zwie się Synem Bożym, że wreszcie wyśle do wszystkich ludów swych posłańców, którzy o tych sprawach będą opowiadać, oraz że przede wszystkim poganie w Niego uwierzą. Proroctwa takie pojawiły się już na trzy tysiące, dwa tysiące, tysiąc i na osiemset lat przed Jego przyjściem; w każdym bowiem pokoleniu występowali coraz to nowi prorocy. (...)

46. Niektórzy będą zapewne starali się podważyć naszą naukę następującym rozumowaniem: ponieważ Chrystus narodził się dopiero przed 150 laty, za Kwirynusa, a jeszcze później, bo dopiero za Poncjusza Piłata wystąpił z nauką, jaką Mu przypisujemy, wynikałoby z tego, że w takim razie wszyscy ludzie jacy przed Nim żyli wolni są od odpowiedzialności. Uprzedzając tego rodzaju zarzut, odpowiemy nań od razu. Zaznaczyliśmy już poprzednio, że według tego, jak nam przekazano, Chrystus jest pierworodnym Synem Boga a zarazem Logosem, w którym uczestniczy cały rodzaj ludzki. Skoro tak jest, zatem ci wszyscy ludzie, którzy wiedli życie zgodne z Logosem, czyli naprawdę rozumne, zawsze byli w gruncie rzeczy chrześcijanami, chociażby nawet uchodzili za ateuszów, jak na przykład spośród Greków Sokrates, Heraklit, czy im podobni, spośród barbarzyńców zaś Abraham, Ananiasz, Azariasz, Mizael, Eliasz, oraz wielu innych, których czynów i imion wyliczać nie mam teraz czasu. Jak zaś chrześcijanami, niezłomnymi i niewzruszonymi, byli i są wszyscy, którzy żyją zgodnie z Logosem-rozumem, tak też na odwrót, ci wszyscy, którzy kiedykolwiek lekceważyli sobie Logos nierozumnie żyjąc, zawsze byli ludźmi złymi, wrogami Chrystusa i mordercami zwolenników Logosu. (...)

59. Dowiedzcie się również, że to od naszych nauczycieli, a właściwie od Logosu, który przemawiał przez proroków, Platon przyjął swą naukę, iż Bóg uczynił świat przetwarzając bezkształtną materię. Posłuchajcie bowiem, co mówi Mojżesz, pierwszy nasz prorok a, jak już stwierdziliśmy wyżej, starszy od wszystkich pisarzy greckich. Oto Duch proroczy, objawiając przezeń, jak i z czego Bóg na początku świat stworzył, mówi dosłownie: „Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię, ziemia zaś była jeszcze niewidzialna i bezkształtna, a ciemności leżały nad przepaścią i Duch Boży unosił się nad wodami. I rzekł Bóg: niech się stanie światłość. I tak się stało" (Rdz l, l-3). A zatem cały świat powstał za sprawą Logosu Bożego z tej materii, o której Mojżesz mówi powyżej. Tego właśnie nauczył się Platon oraz ci wszyscy, co tak samo głoszą, a do których należymy również my, o czym możecie się przekonać. Nawet wzmiankę o „Erebie", o jakim mówią wasi poeci, znajdujemy po raz pierwszy u Mojżesza.

60. Platon, dając w swym Timajosie wyjaśnienie świata, mówi o Synu Bożym: „Rozpostarł go w całym świecie (jako jego duszę) na kształt litery Chi"; i tutaj oparł się on na Mojżeszu. Czytamy bowiem w pismach Mojżeszowych, że gdy Izraelitów po wyjściu z Egiptu opadły na pustyni jadowite gady - żmije, aspidy i węże wszelkiego rodzaju - niosące śmierć ludowi, wówczas Mojżesz z natchnienia i rozkazu Bożego sporządził krzyż miedziany i umieściwszy go ponad świętym namiotem, rzekł do ludu: „Jeśli na to wyobrażenie z wiarą patrzyć będziecie, znajdziecie ocalenie". I zaraz, jak się w dalszym ciągu dowiadujemy, wyginęły węże, a lud uszedł śmierci. Oto, co Platon czytał, ale czego nie rozumiał dokładnie. Biorąc krzyż za literę Chi orzekł, że druga po Bogu najwyższa Potęga rozpostarła się po całym świecie na kształt owej litery. Mówił też Platon jeszcze o trzeciej jakiejś istocie, ponieważ wyczytał u Mojżesza przytoczone przez nas powyżej zdanie, że „Duch Boży unosi się nad wodami..." Tak więc to nie my powtarzamy cudze twierdzenia, lecz przeciwnie, wszyscy inni nas naśladują. U nas można słyszeć i nauczyć się o tych rzeczach nawet od takich ludzi, którzy czytać nie umieją; chociaż bowiem w mowie wydają się oni prostakami i barbarzyńcami, to jednak w duchu są naprawdę mądrzy i pełni wiary. Niektórzy z nich to wręcz kaleki i ślepcy. Widać, że przez nich przemawia nie mądrość ludzka, lecz moc Boska.

61. Przedstawimy wam teraz, w jaki sposób my, odrodzeni przez. Chrystusa do nowego życia, poświęciliśmy się Bogu; pominięcie tej sprawy mogłoby na was sprawić wrażenie, że wywody nasze są nierzetelne.
Otóż przede wszystkim ci, którzy uwierzyli w prawdziwość naszej nauki i naszych wypowiedzi, ślubują, że zgodnie z nimi wieść będą życie. Wówczas uczymy ich, jak mają się modlić, jak pościć, jak prosić Boga o odpuszczenie dawniej popełnionych grzechów - przy czym sami także modlimy się i pościmy wraz z nimi. Następnie prowadzimy ich do miejsca, gdzie znajduje się woda i tam dostępują oni odrodzenia w taki sam sposób, w jaki myśmy go dostąpili, mianowicie zostają skąpani w wodzie w imię Boga Ojca i Pana wszechrzeczy, w imię Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, oraz w imię Ducha Świętego. Powiedział bowiem Chrystus: „Jeśli się nie odrodzicie, nie wnijdziecie do królestwa Bożego" (J 3, 3). Nazywa się zaś owa kąpiel „oświeceniem", ponieważ tych, którzy jej dostępują, oświeca Duch Święty (...).

65. Gdy już udzielimy kąpieli temu, który uwierzył i do nas się przyłączył, prowadzimy go na zebranie tak zwanych „braci" i tam wszyscy wspólnie modlimy się gorąco za siebie samych, za nowo oświeconego oraz za wszystkich, gdziekolwiek się znajdują; prosimy, by wraz z poznaniem prawdy otrzymali oni łaskę pełnienia w życiu dobrych uczynków i przestrzegania przykazań, a w końcu dostąpili zbawienia wiecznego. Po ukończeniu modlitw dajemy sobie nawzajem pocałunek pokoju. Z kolei przynoszą przełożonemu braci chleb i kielich napełniony wodą zmieszaną z winem. Przełożony bierze, je, wielbi Ojca wszechrzeczy przez imię Syna i Ducha Świętego oraz odmawia długą modlitwę dziękczynną za dary, jakich nam Bóg udzielić raczył. Modlitwy oraz dziękczynienie przełożonego kończy cały lud radosnym okrzykiem „amen", które to słowo hebrajskie znaczy: „niech tak będzie". Gdy zaś już przełożony odprawił obrzęd eucharystyczny i cały lud przytaknął, wtedy tak zwani u nas diakoni rozdzielają między obecnych Chleb, nad którym odprawiono modły dziękczynne, oraz Wino z wodą - nieobecnym zaś zanoszą je do domów.

66. Pokarm ów nazywa się u nas Eucharystią (Dziękczynieniem), może go zaś spożywać jedynie ten, kto wierzy w prawdziwość naszej nauki, a ponadto został obmyty z grzechów i odrodzony, oraz żyje według przykazań Chrystusowych. W naszym bowiem przekonaniu nie jest to zwyczajny chleb i napój, lecz utrzymujemy, zgodnie z tym czego nas nauczono, że jak niegdyś Zbawiciel nasz Jezus Chrystus, wcielony Logos Boży, przybrał swą mocą dla naszego zbawienia ciało i krew, tak teraz znów tenże Logos, zesłany na skutek naszej modlitwy, przemienia - po odprawionym przez nas dziękczynieniu - pokarm odżywiający nasze ciało i naszą krew w Ciało i Krew samego wcielonego Jezusa. Opieramy się w tym wypadku na nauce apostołów, którzy w swych pamiętnikach zwanych Ewangeliami wyraźnie podają, że otrzymali następujące przykazanie: Jezus wziął chleb i dzięki składając rzekł: „To czyńcie na moją pamiątkę, to jest ciało moje"; podobnie wziął kielich i dzięki czyniąc rzekł: „To jest krew moja"; następnie rozdawał tylko im samym. Nawiasem mówiąc, złe demony nauczyły swych zwolenników nawet ten nasz obrzęd naśladować w misteriach Mitry, w których wtajemniczonemu podaje się chleb i kielich z wodą, oraz wymawia przy tym słowa, jakie dobrze znacie lub też o nich dowiedzieć się możecie.

67. To, co wyżej opisałem, zawsze sobie później nawzajem przypominamy; zamożniejsi spośród nas wspierają biednych i trzymamy się stale razem. Przy każdym też posiłku wielbimy Stwórcę świata przez Syna Jego, Jezusa Chrystusa, i przez Ducha Świętego.
W dniu zaś zwanym dniem Słońca odbywa się w oznaczonym miejscu zebranie wszystkich nas, zarówno z miast, jak ze wsi. Czyta się wtedy pamiętniki apostolskie lub pisma prorockie, jak długo na to czas pozwala, gdy zaś lektor skończy, przełożony żywym słowem upomina i zachęca do naśladowania tych wzniosłych nauk. Następnie powstajemy z miejsc i modlimy się, po modlitwie zaś następują opisane już poprzednio ceremonie, mianowicie przynosi się chleb oraz wino z wodą, nad którymi przełożony odprawia modły i dziękczynienia, ile tylko może, lud zaś odpowiada mu radosnym „amen" - wreszcie następuje rozdawanie każdemu cząstki pokarmu eucharystycznego; nieobecnym zanoszą go diakoni. Kogo stać na to, a ma dobrą wolę, ofiarowuje datki, jakie chce i może, po czym całą zbiórkę składa się na ręce przełożonego. Ten roztacza opiekę nad sierotami, wdowami, chorymi, lub taż z innego powodu cierpiącymi niedostatek, a także nad więźniami oraz obcymi goszczącymi w gminie; jednym słowem spieszy z pomocą wszystkim potrzebującym. Zgromadzenia zaś nasze odbywają się w dniu Słońca dlatego, że jest to pierwszy dzień, w którym Bóg, przetworzywszy ciemności oraz pramaterię, uczynił świat, a także, ponieważ w tym właśnie dniu zmartwychwstał Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel. Ukrzyżowano Go bowiem w przeddzień dnia Saturna, zaś nazajutrz po owym dniu, czyli w dzień Słońca, ukazał się On apostołom i przekazał im tę właśnie naukę, jaką niniejszym przedłożyliśmy wam do rozważenia.

68. Jeśli uważacie, że jest rozumna i prawdziwa, przyjmijcie ją z szacunkiem, jeśli zaś wydaje się wam niedorzeczna, możecie ją sobie nawet lekceważyć, jak każdą niedorzeczność, tylko nie karajcie śmiercią, niby jakichś wrogów, ludzi zupełnie niewinnych. Przestrzegamy was bowiem, że o ile nadal będziecie postępować niesprawiedliwie, nie ujdziecie sądu Bożego, który kiedyś nastąpi (...).

DODATEK DO APOLOGII

10. Rzecz jasna, że nasza nauka przewyższa wszelką wiedzę ludzką, ponieważ w Chrystusie objawił się w pełni cały Logos wcielony, z ciałem i duszą. Jeśli kiedykolwiek przedtem filozofowie lub prawodawcy coś trafnego powiedzieli lub odkryli, zawdzięczali to tylko temu, że usilnie badając i rozmyślając, zdołali odnaleźć i dostrzec w sobie samych cząsteczkę owego Logosu. Nie znając go jednak w pełni, tak jak istniał on w Chrystusie, wpadali częstokroć w sprzeczności. Ale też niejednokrotnie tych spośród nich, którzy w przedchrystusowych czasach usiłowali ludzkim rozumem badać i zgłębiać prawdę, wleczono przed sądy jako bezbożników i nowinkarzy. Sokratesa, najbardziej pod tym względem zdecydowanego, oskarżono o to samo co i nas, mianowicie, że wprowadza nowe bóstwa, a odrzuca bogów państwowych. Tymczasem on wprawdzie wykluczył ze swej koncepcji Rzeczypospolitej złe demony oraz bóstwa, o których bajdurzą poeci, tłumaczył nawet ludziom, że Homera i innych poetów powinni wręcz odrzucić, ale zarazem nauczał ich, że zgodnie z trzeźwym rozumem muszą szukać jakiegoś nieznanego prawdziwego Boga. Zwykł był przy tym powtarzać, iż „Ojca i twórcę wszechrzeczy niełatwo znaleźć, a nawet gdy się go znajdzie, niebezpiecznie opowiadać o nim publicznie". To jednak urzeczywistnił własną mocą nasz Chrystus. Sokratesowi nikt nie uwierzył tak bezwzględnie, by aż śmierć ponieść za jego naukę, Chrystusowi natomiast (...) uwierzyli nie tylko filozofowie i uczeni, lecz nawet rzemieślnicy i zwyczajni prostacy, gardząc sławą, strachem i śmiercią. Ale bo też był On Mocą niewysłowionego Ojca, nie zaś zwyczajnym naczyniem ludzkiej mądrości. (...)

13. Ja sam, gdy doszedłem do przekonania, że to tylko złe demony zakryły Boską naukę chrześcijan zasłoną nikczemnych oszczerstw celem odstraszenia innych ludzi, wyśmiałem zarówno autorów owych kłamstw, jak całą tę ich zasłonę, oraz wszystkie wierzenia tłumu. Wyznaję otwarcie: jestem chrześcijaninem i szczycę się z tego i gotów jestem o to walczyć wszelkimi siłami. A nie dlatego nim jestem, iżbym uważał, że nauka Platona całkowicie różni się od nauki Chrystusa, lecz dlatego, że u Platona, tak jak i u innych mądrych ludzi, czy to spośród stoików, czy poetów lub dziejopisarzy, znajduję tylko część tego, co zawiera nauka Chrystusa. Każdy z nich bowiem dostrzegał z rozsianego w całym świecie Boskiego Logosu tylko cząstkę - tę, która w nim samym kiełkowała - i tyle też tylko mówił prawdy. Że zaś żaden z nich nie zdobył wiedzy dogłębnej i bezwzględnie pewnej, tego najlepiej dowodzi okoliczność, iż nawet w sprawach zasadniczych sprzeczne wygłaszali zdania.
Tak więc wszystko, co u nich dobrego, jest w gruncie rzeczy własnością nas, chrześcijan, jako że my po Bogu czcimy i miłujemy pochodzący z tegoż niezrodzonego i niewysłowionego Boga Logos, który dla nas stał się człowiekiem, by uczestniczyć w naszych cierpieniach i przynieść nam uzdrowienie. Jego to właśnie zarodek, złożony w naturze wymienionych pisarzy, pozwala im poznawać prawdę, choć tylko bardzo niewyraźnie; co innego bowiem zarodek jakiejś rzeczy i jej odbicie w nas na miarę naszych możliwości, a co innego rzecz sama, w której się uczestniczy i którą się naśladuje w mierze, w jakiej ona nam siebie łaskawie użycza.

tekst pochodzi ze strony,
http://sady.up.krakow.pl/...yn.apologia.htm
którą bardzo polecam, znam od dawna i cenię bardzo - Pozdrawiam Profesora Wojciecha Sady - jego wkład w popularyzacje wiedzy i mądrości jest nieoceniony
zajrzyjcie koniecznie na stronę
DZIEJE RELIGII, FILOZOFII I NAUKI
http://sady.up.krakow.pl/index.htm



Interesujący fragment Dezerterze.

Interesująca też była reakcja Cesarza Hadriana na tą APOLOGIĘ, myślę że to 'ona' zmieniła poglądy Hadriana na Chrześcijaństwo, i na to że Hadrian wzioł Nazarejskich Chrześcijan pod swoją opiekę, chroniąc ich prawem przed żydowskimi oszczerstwami przeciwko nim.
Cytat:


"Hadrian Rescript to Caius Minucius Fundanus

http://www.earlychurchtex...pt_to_caius.htm
I have received an epistle, written to me by Serennius Granianus, a most illustrious man, whom you have succeeded. It does not seem right to me that the matter should be passed by without examination, lest the men be harassed and opportunity be given to the informers for practicing villainy.

If, therefore, the inhabitants of the province { JEWS } can clearly sustain this petition against the Christians so as to give answer in a court of law, let them pursue this course alone, but let them not have resort to men’s petitions and outcries. For it is far more proper, if any one wishes to make an accusation, that you should examine into it.

If any one therefore accuses them and shows that they are doing anything contrary to the laws, do you pass judgment according to the heinousness of the crime.

But, by Hercules! if any one bring an accusation through mere calumny, decide in regard to his criminality, and see to it that you inflict punishment."



Wartałoby się dokładniej przyjrzeć polityce Cesarza Hadriana, i co właściwie wydarzyło się przed jego dojściem do władzy.

Czy jesteś naprawdę zainteresowany STAROŻYTNĄ HISTORIĄ ???

Pozdrawiam
Jerzy

Poniżej trochę politycznie 'zmiękczona' wersja wydarzeń które doprowadziły do panowania Cesarza Hadriana.

Wojna Kwietusa

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Wojna_Kwietusa


Wojny żydowskie

Czas 115 – 117

Miejsce Egipt, Cyrena, Cypr, Mezopotamia

Wynik Rewolty zostały stłumione przez Rzymian

Wojna Kwietusa (hebr. מרד הגלויות (mered ha-galujot) albo מרד התפוצות (mered ha-tefucot), bunt wygnańców) – nazwa nadana żydowskiemu powstaniu, które wybuchło za czasów panowania cesarza Trajana i toczyło się w latach 115–117. Pochodzi ona od imienia mauretańskiego rzymskiego oficera Luzjusza Kwietusa, który bezwzględnie stłumił żydowskie powstanie w Mezopotamii.

Przyczyny powstania

Nie jest znany żaden powód ani żadne szczególne zdarzenie mogące stać się przyczyną wybuchu powstania na tak szeroką skalę.

Jedynym epizodem mogącym mieć wpływ na przyczyny rewolty może być konflikt pomiędzy Żydami a aleksandryjskimi Grekami.

Delegacja obu stron w 113 roku stanęła przed Trajanem. Wydarzenie wspomina pojedynczy papirus oraz Akta Męczenników Aleksandryjskich (rozdział Acta Mermaisci).

Przebieg

Gdy w 115 rzymska armia dowodzona przez Trajana walczyła z państwem Partów, żydowska diaspora rozpoczęła rewoltę w Cyrenajce, która rozszerzyła się na Egipt i Cypr.

W Cyrenie rebelianci dowodzeni przez Lukuasa (albo - według Diona - pod wodzą Andrzeja) zniszczyli wiele świątyń, włączając poświęcone Hekate, Jowiszowi, Apollowi, Artemidzie i Izydzie, jak również cywilne budowle symbolizujące Rzym: Cezareum, bazylikę oraz termy.

Grecka i rzymska ludność została wymordowana.

Następnie Lukuas ruszył w stronę Aleksandrii, wszedł do miasta opuszczonego przez rzymskie oddziały wojskowe i podłożył ogień pod miasto.

Pogańskie świątynie i grobowiec Pompejusza zostały zniszczone.

Trajan wysłał nowe oddziały pod dowództwem praefectus praetorioMarcjusza Turbona, ale Egipt i Cyrenajka zostały spacyfikowane dopiero jesienią 117 r.

Sytuacja została opanowana także na Cyprze, gdzie Żydzi pod dowództwem Artemiona przejęli władzę nad wyspą. Armia rzymska odbiła stolicę Salaminę i Żydom zabroniono lądować na tej wyspie.

Mezopotamia również została ogarnięta rozruchami, podczas gdy Trajan dowodził swoimi legionami przeciwko Partom w Zatoce Perskiej. Nakazał więc stłumić powstanie mauretańskiemu oficerowi Luzjuszowi Kwietusowi.

Kwietus poprowadził swoje oddziały i zabił wielką liczbę powstańców. W wyniku tego zwycięstwa został mianowany namiestnikiem Judei.

Kwietus, którego cesarz Trajan swego czasu zamierzał oficjalnie wyznaczyć swoim następcą, został pozbawiony urzędu wraz z przejęciem władzy cesarskiej przez Hadriana i stracony latem 118 r.

Nie wiadomo, czy powstanie objęło także Judeę. Jednakże sytuacja tam pozostała cały czas napięta dla Rzymian, czego kulminacją był wybuch powstania Bar-Kochby.

Uwagi

Przypisy

P.Oxy.X 1242 = Acta Alexandrinorum VIII = CPJ 157.

Jerzy Ciecieląg, Powstanie Bar Kochby 132 - 135 po Chr., Inforteditions, Zabrze 2008, s. 43 - 50.
Euzebiusza z Cezarei Historia kościelna, ks. IV, rozdz. 2

Kasjusz Dion, Historia rzymska, ks. LXVIII, rozdz. 32

Adam Ziółkowski, Historia powszechna. Starożytność, Warszawa 2009, s. 848

Geza Vermes, Kto był kim w czasach Jezusa, Warszawa 2006, s. 165
Bibliografia

Linki zewnętrzne

Przeczytaj w innym języku
_________________
Błąd w Historii prowadzi do błędu w Doktrynie.

Kłamstwo może zmienić historię, ale tylko Prawda może zmienić Świat.

”Łatwiej jest oszukać człowieka, niż przekonać go, ze został oszukany"
Mark Twain
 
 
Dezerter 


Wyznanie: chrześcijanin
Pomógł: 224 razy
Dołączył: 16 Sie 2009
Posty: 3642
Skąd: Inowrocław
Wysłany: 2015-08-07, 21:43   

Jerzy Marian napisał/a:
Interesująca też była reakcja Cesarza Hadriana na tą APOLOGIĘ, myślę że to 'ona' zmieniła poglądy Hadriana na Chrześcijaństwo, i na to że Hadrian wzioł Nazarejskich Chrześcijan pod swoją opiekę, chroniąc ich prawem przed żydowskimi oszczerstwami przeciwko nim.

nie wiem czy interesująca, bo nie znam dość dobrze angielski by to ocenić
:-?
zechciej tłumaczyć na przyszłość :!:
i prośba trzymajmy się tematu :idea:
Pozabiblijne Źródła wiary chrześcijańskiej od I do III wieku
a Wojna Kwietusa w tym temacie się nie mieści :-?
chyba się zgodzisz?!?
historią starożytną jestem zainteresowany na poważnie - wystarczy popatrzeć na dział Historia
ale nie lubię offtopów! - uszanuj to proszę
_________________
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie
http://zchrystusem.pl/
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 10