Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność. (List do Galatów 5:21-22)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Czy Maryja jest matka wszystkich ludzi..?
Autor Wiadomość
ata333

Pomógł: 331 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 7729
Wysłany: 2013-03-08, 17:59   Czy Maryja jest matka wszystkich ludzi..?

powiem szczerze..ze od pewnego momentu..mam w tym temacie lekki zamet w glowie.. ;-)
ale znalazlam bardzo ciekawy artykul na ten temat ojca Jacka Salija..i powiem ,,ze jest logicznie i merytorycznie poprawny..a jednoczesnie pelen ciepla i milosci w stosunku do relacji Jezusa i Jego matki...wbrew temu co sugeruja protestanci..iz Jezus odnosi sie do niej w sposob bardzo oficjalny...

Pismo swiete..jednak ukazuje nam zupelnie inny obraz...i powiem....jak ktos wymieniany w tym artykule: JAK MOGLAM DO TEJ PORY TEGO NIE ZAUWAZYC..?


oto artykul:





DLACZEGO CZCIMY MATKĘ BOŻĄ?


Mam jakieś takie szczęście, że wciąż spotykam jakiegoś zielonoświątkowca, baptystę, adwentystę, itp., którzy mają dosłownie fobię antymaryjną. Ostatnio próbowałem wytłumaczyć jednemu z nich: "Przecież wierzysz, że Jezus jest prawdziwym Bogiem, Synem Bożym, który przyjął nasze człowieczeństwo. Zatem Jego Matka jest jedyną kobietą w całych ludzkich dziejach, do której Bóg Prawdziwy mówił: mamo! mamusiu!" Na to mi ten zielonoświątkowiec: "Nawet na krzyżu nie chciał się do niej tak zwracać, tylko ją nazwał: Niewiasto!" I zaczął zarzucać Kościołowi katolickiemu, że zmienia Ewangelię, bo Ewangelia wyraźnie mówi o braciach i siostrach Jezusa, a Kościół nie chce przyjąć tego do wiadomości, tylko nazywa ją Dziewicą. Zwrócił mi ponadto uwagę na dwa teksty, które -- jego zdaniem -- świadczą o tym, że Jezus dystansował się wobec swojej Matki. Pierwszy z nich to scena, jak to Matka i bracia Jezusa chcieli z Nim rozmawiać, a On odpowiedział, że nie przywiązuje wagi do pokrewieństwa cielesnego: "Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?... Kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką" (Mt 12,48n). Podobnie odpowiedział kobiecie, która zawołała do Niego: "Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, któreś ssał!" On jej wówczas odpowiedział: "Wszak błogosławieni są ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je" (Łk 11,28).

Co do mnie, mam szczęście do spotkań odwrotnych. Raz po raz dochodzą do mnie stwierdzenia różnych braci protestantów, że tak typowy dla protestantyzmu dystans wobec Maryi płynie bardziej z tradycji antykatolickich niż z wnikliwego wczytania się w Pismo Święte, i że nowy duch ekumenizmu będzie sprzyjał temu, że również w pobożności protestanckiej Matka Zbawiciela będzie coraz więcej zauważana i kochana.

Prosi mnie Pan o pogłębione przypatrzenie się maryjnemu wątkowi w Ewangeliach. Ponieważ przytoczył Pan całą listę zarzutów, będę musiał się do nich ustosunkować, i utrudni mi to bardziej pozytywny wykład tego tematu. Tym serdeczniej zachęcam Pana do przestudiowania maryjnej encykliki Jana Pawła II pt. Redemptoris Mater. Wielu jej czytelników pyta samych siebie ze zdumieniem: "Jak to się stało, że dotychczas nie dostrzegałem tej głębi religijnej, z jaką Ewangelia mówi o Maryi, i że dopiero ta encyklika pomogła mi zobaczyć, jak wielkie bogactwa maryjne znajdują się w Ewangelii?"

Odpowiedź na Pańskie pytanie zacznijmy od maryjnego fragmentu w opisie męki Pana Jezusa. Pański znajomy zauważył w nim tylko tyle, że Ukrzyżowany nie mówi do Maryi: "Matko!", ale: "Niewiasto!" Ale jeśli spojrzymy na ten fragment okiem nieuprzedzonym, zobaczymy w nim przede wszystkim dwie inne rzeczy. Mianowicie Maryja została tam wymieniona -- rzecz jasna, na pierwszym miejscu -- wśród czworga osób, które poszły za Jezusem aż pod krzyż. Nawiasem mówiąc, wszystkie trzy pozostałe osoby są bohaterami wydarzeń wielkanocnych, o Niej jednej w opisach zmartwychwstania Ewangelia nie wspomina. W Piśmie Świętym nic nie jest przypadkowe. Maria Magdalena, Maria Kleofasowa oraz umiłowany uczeń, choć wytrwali pod krzyżem Jezusa, niestety nie wytrwali w wierze: śmierć Mistrza wszyscy oni uznali za koniec Jego dzieła -- wynika to jasno z ich zachowania w wydarzeniach wielkanocnych. Czyż zatem milczenie o Maryi w dniu wielkanocnym nie jest nad wyraz wymowne? Czyż nie świadczy ono o tym, że Ona jedna przeniosła wiarę w Chrystusa przez ciemność Wielkiej Soboty?

[color=orange]Wróćmy jednak do słów, które kieruje do Niej ukrzyżowany Syn. "Niewiasto, oto syn twój!" -- powiada do swojej Matki, wskazując na Jana. Trzeba naprawdę ulec -- jak to Pan nazywa -- fobii antymaryjnej, żeby w słowach tych odczytać dystansowanie się Jezusa wobec własnej Matki. Przecież właśnie w tamtym momencie Jezus wprowadza macierzyństwo Maryi w nowy jeszcze wymiar. W Ewangelii każde słowo jest ważne. Otóż Jezus nie powiedział do Jana: "Zaopiekuj się moją Matką", ale powiedział do Niej, żeby Jana przyjęła za syna, Janowi zaś dał Ją za Matkę.[/color]

Czy Maryja otrzymała wtedy następnego syna, niejako w zamian za Jezusa? Orygenes, podejmując to pytanie w roku ok. 227, powiada, że nadal jest Ona Matką samego tylko Jezusa, Jan będzie Ją miał za Matkę w takim stopniu, w jakim się stanie jedno z Jezusem. To niezwykłe, że już pierwsze objaśnienie słów Ukrzyżowanego do Maryi i Jana, jakie się dochowało do naszych czasów, sugeruje nam, że Maryja jest Matką wszystkich wierzących w Chrystusa! Zresztą posłuchajmy samego Orygenesa: "Jezus nie mówi do Matki: Oto również ten jest Twoim synem!, ale: Oto syn Twój! Jakby chciał powiedzieć: Zobacz w nim Jezusa, któregoś zrodziła! Każdy bowiem, kto staje się doskonały, <już nie sam żyje, ale żyje w nim Chrystus> (Ga 2,20). Jeśli zaś żyje w nim Chrystus, to również do niego odnoszą się słowa wypowiedziane do Maryi: Oto syn Twój! Oto Chrystus!" (Wykład Ewangelii Jana 1,4,23)

Jeśli w Ewangelii każde słowo jest ważne, to dlaczego Jezus zwraca się do Niej tak oficjalnie? Dlaczego nazywa Ją "Niewiastą"? Przecież nikt tak się nie zwraca do rodzonej matki! Owszem, ja ani Pan nigdy tak się do swoich matek nie odezwiemy. Ale Jezus jest Synem Bożym i Zbawicielem, na krzyżu wypełniał On swoją zwycięską walkę z szatanem. Tę walkę, którą zapowiedział Bóg szatanowi na samym początku ludzkich dziejów: "Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a Niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a Potomstwo Jej: Ono zmiażdży ci głowę" (Rdz 3,15). Zatem wyraz "Niewiasta" w odniesieniu do Maryi oznacza tę jedyną Matkę, która nie miała i nie będzie miała podobnej sobie, a której Potomek zmiażdżył głowę szatanowi. Zauważmy jeszcze, że w proroctwie z Księgi Rodzaju użyty jest wyraz "Potomstwo": bo wszyscy, których Jezus obdarza tą łaską, żeby byli jedno z Nim, współuczestniczą w tym Jego zwycięstwie nad szatanem, a będąc jedno z Nim, stają się zarazem dziećmi Jego Matki.

Warto przypomnieć, że również w Kanie Galilejskiej, a więc na samym początku swojej publicznej działalności, Jezus obdarzył swoją Matkę tym samym tytułem. Bardzo jestem ciekaw, jak objaśniają rolę Maryi na weselu w Kanie ci chrześcijanie, którzy czują lęk przed oddawaniem Jej czci. Przecież z pewnością dostrzegają to, jak wyraźnie w opisie ewangelicznym podkreślona jest skuteczność Jej wstawiennictwa u Syna oraz Jej dobry wpływ na nas, abyśmy zaufali Jezusowi i "robili wszystko, cokolwiek nam powie" (J 2,5). Dodajmy, że Ojcowie Kościoła lubili objaśniać wesele w Kanie jako opis zaślubin Syna Bożego z odkupioną przez Niego ludzkością, a wówczas maryjny wątek zawarty w tamtej perykopie nabiera jeszcze większego znaczenia.

Tytuł "Niewiasta" nie jest jedynym ewangelicznym odniesieniem Maryi do Niewiasty z Księgi Rodzaju. Do owej Niewiasty odnosi Maryję również apostrofa Elżbiety: "Błogosławiona jesteś między niewiastami" (Łk 1,42). Otóż w Starym Testamencie słowa te skierowano tylko do dwóch kobiet (Sdz 5,24; Jdt 3,18). Obie one zwyciężyły wodzów nieprzyjacielskich, obie -- rzecz znamienna -- uderzyły ich w głowę: Jael zmiażdżyła głowę wroga ludu Bożego, Sisery (Sdz 4,21), mężna Judyta obcięła głowę Holofernesowi (Jdt 13,8). Obie zapowiadały Tę, która miała istotnie przyczynić się do zmiażdżenia głowy szatana -- tego, który jest wrogiem ludu Bożego w całym tego słowa znaczeniu. Słowa Elżbiety: "Błogosławiona jesteś między niewiastami" wskazują na to w sposób oczywisty.

Antymaryjne nastawienie niektórych radykalnych protestantów wynika z odmawiania Jej czynnego udziału w dziele dokonanym przez Jej Syna. Ale jest to założenie ideologiczne, które -- jak widzimy -- nie tylko nie znajduje pokrycia w Ewangelii, ale jest z nią wprost sprzeczne. Może uda się jeszcze Panu kupić wydaną przed kilku laty w Niepokalanowie książeczkę J. H. Newmana pt. Odnajdywanie Matki. Ten najwybitniejszy teolog katolicki ubiegłego stulecia poddaje tam analizie maryjne wypowiedzi najstarszych Ojców Kościoła. Okazuje się, że najczęstszym obrazem, w którym Ojcowie przednicejscy przedstawiali znaczenie Maryi w dziele zbawienia ludzkości, było porównywanie Jej do nowej Ewy, która towarzyszy wytrwale nowemu Adamowi, walczącemu dla nas o życie wieczne -- podobnie jak pierwsza Ewa współpracowała z pierwszym Adamem w jego grzechu. Obraz nowej Ewy doskonale więc streszczał ewangeliczny obraz Niewiasty, która się skutecznie wstawia u swojego Potomka za potrzebującymi oraz pobudza nas do ufności i posłuszeństwa wobec Niego (J 2,3-5), tej Niewiasty, która towarzyszyła Mu w walce, kiedy skruszył On łeb szatanowi.

Warto też sobie uświadomić ideologiczne powody, dla których skrajni protestanci próbują minimalizować sens macierzyńskiej posługi Maryi wobec Syna Bożego. Otóż teologicznie rzecz biorąc, u źródeł protestantyzmu leży potężne zafascynowanie się tajemnicą łaski Bożej. Już twórcy Reformacji, Luter i Kalwin, głosili z całą mocą, że albo nasze zbawienie jest całkowitym dziełem łaski, albo też w ogóle nie będziemy zbawieni. Prawdę tę jednak (którą w całej pełni wyznaje również Kościół katolicki) niektórzy protestanci objaśniają w taki sposób, że prowadzi ich to do odrzucenia samej nawet możliwości współpracy człowieka z łaską. Wynika to z lęku, że mówienie o współpracy z łaską mogłoby podważyć prawdę o całkowitej darmowości zbawienia.

Jednak nauka Pisma Świętego, za którą idzie Kościół katolicki, jest inna. Rzecz jasna, że całkowitą przyczyną naszego zbawienia jest łaska Boża. Ale łaski udziela nam Ten sam, który nas stworzył; stworzył zaś nas osobami. Zatem potrzeba wolności oraz poczucie odpowiedzialności za siebie i za innych nie jest naszą fanaberią, są to uzdolnienia wszczepione nam przez samego Stwórcę. Również swojej łaski udziela On nam jako osobom zdolnym do przyjęcia jej w sposób wolny oraz zdolnym do podjęcia z nią współpracy. Oczywiście, nie jest tak, że człowiek dąży do Boga i do zbawienia częściowo dzięki łasce, a częściowo o własnych siłach. Jeśli rzeczywiście przybliżamy się do zbawienia, dzieje się to całkowicie dzięki łasce. Nasza bowiem współpraca z łaską zarówno swoje źródło ma w łasce, jak dokonuje się w jej przestrzeni.

Otóż chrześcijanin, który tej prawdy Bożej nie widzi, będzie instynktownie odrzucał ewangeliczne przesłanie o miejscu Maryi w dziele naszego zbawienia. Maryję bowiem Ewangelia przedstawia jako "pełną łaski" (Łk 1,28), która okazała się idealną Współpracownicą obdarzającego Ją Boga. Słowa: "Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa" (Łk 1,38), świadczą przecież o tym, że Boże macierzyństwo -- które było dla Niej łaską absolutnie nie zasłużoną -- wybrała w pełnej wolności. Jej wiara, w jakiej stała się Matką Syna Bożego, leży u podstaw ludu Nowego Przymierza, podobnie jak z wiary Abrahama Bóg wyprowadził Sobie lud Przymierza Starego. Ludzie, krytykujący naszą religijną fascynację Osobą Maryi, nie zauważają tego, że ma ona początek w Ewangelii. Przecież to w Ewangelii napisano o Niej: "Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła!" (Łk 1,45) I również w Ewangelii czytamy słowa: "Oto bowiem błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia!" (Łk 1,48)

Również (nazwijmy rzecz po imieniu) bluźnierstwa przeciwko dziewictwu Matki Najświętszej płyną z potrzeby zaprzeczenia w Niej jakiejkolwiek współpracy z łaską. Chrześcijanie, głoszący te bluźnierstwa, przyznają, że Syn Boży narodził się z Dziewicy, twierdzą natomiast, że później Jego Matka przestała być dziewicą i urodziła gromadkę następnych dzieci. Pozytywny wykład, jakie głębie zawiera w sobie prawda o dziewictwie Matki Bożej, przedstawiłem w książce Szukającym drogi. Tutaj zwrócę tylko uwagę na to, że dziewictwo poświęcone Bogu jest szczególnie intensywnym egzystencjalnie sposobem wyrażenia Bogu swojego pragnienia, ażeby należeć do Niego całkowicie i bez reszty. Właśnie przez swoje dziewictwo Ta, która została obdarzona łaską najpełniej ze wszystkich odkupionych przez Chrystusa, jest szczególnie autentycznym i wiarygodnym wzorem współpracy z łaską. Toteż nic dziwnego, że ludzie, zwalczający samą ideę współpracy z łaską, ulegają niekiedy pokusie zakwestionowania pierwszego i najwspanialszego Wzoru tej współpracy.

Podawane przez nich argumenty, jakoby Matka Najświętsza po urodzeniu Jezusa miała jeszcze inne dzieci, oraz całkowitą ich bezzasadność omówiłem w artykule pt. "Ukryte sensy w doktrynie świadków Jehowy" (W drodze 10/1974; przedruk w książce Królestwo Boże w was jest). Tutaj ograniczę się do wykazania, iż jest rzeczą wykluczoną, żeby wzmianka Ewangelii o braciach i siostrach Jezusa mogła dotyczyć Jego rodzeństwa. Przypomnijmy sobie tamten fragment: "Czy Jego braciom nie jest na imię Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas?" (Mt 13,55n) Zatem chodzi tu o czterech braci i chyba więcej niż cztery siostry -- wskazuje na to wyraz "wszystkie". Bądźmy jednak minimalistami i zgódźmy się co do tego, że wyraz "wszystkie" wskazuje co najmniej na trzy siostry. Zatem gdyby Jezus miał rodzeństwo, liczyłoby ono co najmniej siedem osób. Młodszych od Niego -- sami przeciwnicy dziewictwa Maryi podkreślają przecież, że Jezus narodził się z Dziewicy.

Otóż dwa co najmniej epizody ewangeliczne wykluczają możliwość, żeby Maryja mogła mieć te dzieci. Kiedy Jezus ma dwanaście lat, Maryja wybiera się wraz z Nim i Józefem na pielgrzymkę do Jerozolimy. Byłoby to niemożliwe, gdyby była obarczona gromadką małych dzieci. Przecież właśnie ze względu na obowiązki macierzyńskie Prawo Mojżeszowe nie wymagało od kobiet odbywania pielgrzymki do Jerozolimy. Druga informacja ewangeliczna, która wyklucza posiadanie innych dzieci przez Maryję, to wzmianka, że po śmierci Jezusa Jan "wziął Ją do siebie" (J 19,27). Czy dałoby się to pomyśleć, gdyby wspomniani w Ewangelii bracia i siostry Jezusa byli dziećmi Maryi?


Nie ma zatem wątpliwości, że chodzi tu o Jego kuzynów. W Piśmie Świętym mamy trochę przykładów takiego właśnie funkcjonowania wyrazów "brat" i "siostra". Ponieważ otwierał Pan przed chwilą dziewiętnasty rozdział Ewangelii Jana, proszę zerknąć na wiersz 25. Czytamy tam: "siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa". Jak to? Dwie siostry i obie Marie? Owszem, tylko że nie siostry rodzone.

Niestety, nie widać innego powodu, który popycha niektórych chrześcijan do bluźnierstw przeciwko Matce Chrystusa, jak tylko zaślepienie. Wręcz klinicznymi przypadkami tego zaślepienia jest antymaryjne interpretowanie obu scen, które Pan przytacza w swoim liście. Teksty, z których wynika, że Bóg chce nas wszystkich obdarzać na podobieństwo swojej Matki, ktoś bierze za dowód odsunięcia się Jezusa od swojej Matki! Ten, który dał przykazanie "Czcij ojca swego i matkę swoją", miałby je zachować tylko formalnie wobec własnej Matki, kiedy z miłości do nas wszystkich stał się człowiekiem!

Przypomnijmy cały epizod zapisany w Mt 12,46-50: "Gdy jeszcze przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić. Ktoś rzekł do Niego: <Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą>. Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: <Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?> I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: <Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką>".

Głównym przesłaniem tego tekstu jest obietnica Jezusa, że Jego bliskim stanie się każdy, kto pełni wolę Jego Ojca. Podobne przesłanie usłyszała kobieta, którą ogarnęła święta zazdrość wobec Tej, co Go urodziła: "ale przecież błogosławieni są ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je" (Łk 11,28). Przesłanie to (w obu swoich wersjach) niewątpliwie rzuca ważne światło na Osobę Maryi. Przecież postawy duchowe, które Jezus tu wysławia i błogosławi, Maryję cechowały najszczególniej! Przecież Ona powiedziała swoje "tak" woli Bożej w najbardziej przełomowym momencie ludzkich dziejów (Łk 1,38), przecież to o Niej powiedziano: "Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła!" (Łk 1,45) Zatem obrazilibyśmy ciężko i Matkę, i Syna, gdybyśmy w ślad za bluźniercami chcieli powtarzać, iż Ona była Mu Matką tylko cieleśnie. Ewangelia nie pozostawia wątpliwości, że również swoim duchem otworzyła się Ona doskonale na tajemnicę macierzyństwa, której Bóg dokonywał w Jej ciele. Zwięźle, powołując się zresztą na Ojców Kościoła, formułuje to Jan Paweł II w swojej encyklice maryjnej (nr 13): "pierwej poczęła duchem niż ciałem -- przez wiarę". Tylko ktoś ogarnięty antymaryjną fobią może dopatrzeć się w obu omawianych teraz epizodach, jakoby Jezus chciał przeciwstawiać swoją Matkę i "prawdziwie wierzących".

Skoro zaś już jesteśmy przy słowach Jezusa, stwierdzających, kto jest Jego bliskim, zauważmy, że każdy z nas może stać się nie tylko Jego bratem czy siostrą. Każdy z nas może stać się również Jego poniekąd matką, każdy z nas może uczestniczyć w Bożym macierzyństwie Maryi. Co to znaczy?

Głęboko wyjaśnia to święty papież Grzegorz Wielki: "Nic w tym dziwnego, iż ten, kto czyni wolę Ojca, jest nazwany bratem i siostrą Pana -- słowa te dotyczą obu płci powołanych do wiary. Dziwne jest jednak bardzo, iż Pan nazywa kogoś swoją matką. Braćmi raczył On nazwać swoich uczniów: <Idźcie, powiedzcie braciom moim> (Mt 28,10). Bratem Pana może stać się ten, kto przyjmie wiarę. Jak jednak można stać się Jego matką? Ten, kto przez wiarę staje się bratem i siostrą Chrystusa, stanie się Jego matką, kiedy będzie Go głosił innym. Rodzi Pana, kto wlewa Go w serce słuchającego. Staje się Jego matką, jeśli swoim nauczaniem rodzi miłość Pana w sercu bliźniego" (Homilie na Ewangelie 3,2).



http://mateusz.pl/ksiazki/js-pww/js-pww_46.htm

tu jeszcze inne bardzo ciekawie opracowane artykuly ojca Salija..:)
http://mateusz.pl/ksiazki/js-sd/


zachecam do merytorycznej dyskusji i pozdrawiam serdecznie..:)
 
 
ShadowLady86 
Administrator


Wyznanie: Chrześcijanin
Pomogła: 273 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 14 Sty 2012
Posty: 4451
Wysłany: 2013-03-08, 18:26   

atta33 napisał/a:
Nie ma zatem wątpliwości, że chodzi tu o Jego kuzynów. W Piśmie Świętym mamy trochę przykładów takiego właśnie funkcjonowania wyrazów "brat" i "siostra". Ponieważ otwierał Pan przed chwilą dziewiętnasty rozdział Ewangelii Jana, proszę zerknąć na wiersz 25. Czytamy tam: "siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa". Jak to? Dwie siostry i obie Marie? Owszem, tylko że nie siostry rodzone.


Greckie słowo brat, adelphos oznacza w kontekście rodziny wyłącznie brata rodzonego. Niektórzy powołują się na Septuagintę twierdząc, że tam to słowo występuje w szerokim kontekście. Jest to jednak rozumowanie nieprawidłowe, ponieważ w Septuagincie (grecki Stary Testament) słowa adelphos jest literalnym tłumaczeniem hebrajskiego ah. Ten hebrajski wyraz oznacza brata, jednak w języku hebrajski słowem brat nazywane są także inne pokrewieństwa. W greckich, oryginalnych tekstach słowo to zawsze oznacza brata rodzonego, brata przyrodniego lub brata w sensie "Chrześcijanina".

O znaczeniu słowa adelphos jako wyłącznie brata piszą także katoliccy profesorowie, tacy jak Joseph Fitzmyer, J.P. Meier czy Remigiusz Popowski. J.P. Meier dodatkowo wprost pisze, że fakt że bracia Jezusa to synowie Marii jest jedyną sensowną koncepcją.

Co do "siostry matki Jego" to w oryginalnych greckich manuskryptach nie ma znaków interpunkcyjnych. Wielu Biblistów podkreśla, że chodzi o 4 kobiety, nie trzy. Mamy więc matkę Jego w Ewangelii Jana nigdy nie pojawia się imię Marii), siostrę matki Jego, Marię żonę Kleofasa oraz Marię Magdala.
Ten pogląd podziela między innymi ksiądz katolicki Stanisław Mędala. Jego komentarz przytoczył użytkownik EMET w TYM poście. Nie podziela on jednak faktu, że słowo adelphos znaczy wyłącznie brata.

Jeśli jesteś zainteresowana odmienną od powszechnej katolicka wizja na braci Jezusa jako synów Marii i Józefa oraz znasz angielski, to polecam do poczytania:


  • Raymond Edward Brown,Joseph A. Fitzmyer,Karl Paul Donfried. Mary in the New Testament. Można ją zamówić w księgarni internetowej Book City

  • J.P.Meier. Brothers of Jesus in ecumenicla perspective. Catholic Biblical Quarterly;Jan1992, Vol. 54 Issue 1, p1 Artykuł można przeczytać jeśli Twoja ucelnia/ biblioteka ma dostęp do sieci EBSCO.




Co ciekawe według Hegezypa żyjącego w II w., Kleofas był rodzonym bratem Józefa. Hegezypa cytuję Euzebiusz z Cezarei w Historii Kościoła. Nazywa on Jakuba, bratem (adelphos) Jezusa i synem Józefa, natomiast niejakiego Symeona (nie mylić z Szymonem bratem Jezusa) kuzynem (anepsios) Jezusa i synem Kleofasa.
 
 
ata333

Pomógł: 331 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 7729
Wysłany: 2013-03-08, 19:20   

ShadowLady86 napisał/a:
atta33 napisał/a:
Nie ma zatem wątpliwości, że chodzi tu o Jego kuzynów. W Piśmie Świętym mamy trochę przykładów takiego właśnie funkcjonowania wyrazów "brat" i "siostra". Ponieważ otwierał Pan przed chwilą dziewiętnasty rozdział Ewangelii Jana, proszę zerknąć na wiersz 25. Czytamy tam: "siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa". Jak to? Dwie siostry i obie Marie? Owszem, tylko że nie siostry rodzone.


Greckie słowo brat, adelphos oznacza w kontekście rodziny wyłącznie brata rodzonego. Niektórzy powołują się na Septuagintę twierdząc, że tam to słowo występuje w szerokim kontekście. Jest to jednak rozumowanie nieprawidłowe, ponieważ w Septuagincie (grecki Stary Testament) słowa adelphos jest literalnym tłumaczeniem hebrajskiego ah. Ten hebrajski wyraz oznacza brata, jednak w języku hebrajski słowem brat nazywane są także inne pokrewieństwa. W greckich, oryginalnych tekstach słowo to zawsze oznacza brata rodzonego, brata przyrodniego lub brata w sensie "Chrześcijanina".

O znaczeniu słowa adelphos jako wyłącznie brata piszą także katoliccy profesorowie, tacy jak Joseph Fitzmyer, J.P. Meier czy Remigiusz Popowski. J.P. Meier dodatkowo wprost pisze, że fakt że bracia Jezusa to synowie Marii jest jedyną sensowną koncepcją.

Co do "siostry matki Jego" to w oryginalnych greckich manuskryptach nie ma znaków interpunkcyjnych. Wielu Biblistów podkreśla, że chodzi o 4 kobiety, nie trzy. Mamy więc matkę Jego w Ewangelii Jana nigdy nie pojawia się imię Marii), siostrę matki Jego, Marię żonę Kleofasa oraz Marię Magdala.
Ten pogląd podziela między innymi ksiądz katolicki Stanisław Mędala. Jego komentarz przytoczył użytkownik EMET w TYM poście. Nie podziela on jednak faktu, że słowo adelphos znaczy wyłącznie brata.

Jeśli jesteś zainteresowana odmienną od powszechnej katolicka wizja na braci Jezusa jako synów Marii i Józefa oraz znasz angielski, to polecam do poczytania:


  • Raymond Edward Brown,Joseph A. Fitzmyer,Karl Paul Donfried. Mary in the New Testament. Można ją zamówić w księgarni internetowej Book City

  • J.P.Meier. Brothers of Jesus in ecumenicla perspective. Catholic Biblical Quarterly;Jan1992, Vol. 54 Issue 1, p1 Artykuł można przeczytać jeśli Twoja ucelnia/ biblioteka ma dostęp do sieci EBSCO.




Co ciekawe według Hegezypa żyjącego w II w., Kleofas był rodzonym bratem Józefa. Hegezypa cytuję Euzebiusz z Cezarei w Historii Kościoła. Nazywa on Jakuba, bratem (adelphos) Jezusa i synem Józefa, natomiast niejakiego Symeona (nie mylić z Szymonem bratem Jezusa) kuzynem (anepsios) Jezusa i synem Kleofasa.




dziekuje shadowlady za te cenne..informacje..postaram sie wgryzc w temat i w linki,,ktore zapodalas...chociaz moj angielski super nie jest.. ;-)

w kazdym razie....z tego co napisalas nie wynika JEDNOZNACZNIE IZ slowo adelphos..nie moze oznaczac brata przyrodniego lub kuzyna..bo jak widze,, zdania na ten temat sa jednak podzielone...

ojciec Salija pisze motywujac swoj poglad..:


Otóż dwa co najmniej epizody ewangeliczne wykluczają możliwość, żeby Maryja mogła mieć te dzieci. Kiedy Jezus ma dwanaście lat, Maryja wybiera się wraz z Nim i Józefem na pielgrzymkę do Jerozolimy. Byłoby to niemożliwe, gdyby była obarczona gromadką małych dzieci. Przecież właśnie ze względu na obowiązki macierzyńskie Prawo Mojżeszowe nie wymagało od kobiet odbywania pielgrzymki do Jerozolimy. Druga informacja ewangeliczna, która wyklucza posiadanie innych dzieci przez Maryję, to wzmianka, że po śmierci Jezusa Jan "wziął Ją do siebie" (J 19,27). Czy dałoby się to pomyśleć, gdyby wspomniani w Ewangelii bracia i siostry Jezusa byli dziećmi Maryi?


do mnie te argumenty przemawiaja..:)

pozdrawiam..:)
 
 
Anowi 


Pomogła: 121 razy
Dołączyła: 02 Wrz 2007
Posty: 10070
Skąd: Bóg wie
Wysłany: 2013-03-08, 19:38   

ata333 napisał/a:
Cytat:
Zresztą posłuchajmy samego Orygenesa: "Jezus nie mówi do Matki: Oto również ten jest Twoim synem!, ale: Oto syn Twój! Jakby chciał powiedzieć: Zobacz w nim Jezusa, któregoś zrodziła! Każdy bowiem, kto staje się doskonały, <już nie sam żyje, ale żyje w nim Chrystus> (Ga 2,20). Jeśli zaś żyje w nim Chrystus, to również do niego odnoszą się słowa wypowiedziane do Maryi: Oto syn Twój! Oto Chrystus!" (Wykład Ewangelii Jana 1,4,23)


Jezus zaufał swojemu uczniowi, że zaopiekuje się Jego matką jak swoją.

W jaki sposób dziś żyjący może wołać do umarłej wieki temu - matko, mamusiu? Czy otrzyma odpowiedź?

Cytat:
Zobacz w nim Jezusa, któregoś zrodziła!


dlaczego Maria miała doszukiwać się w obcym mężczyźnie swego syna? Żeby nie wiem jak był doskonałym - nigdy nie będzie jej pierworodnym. Widocznie Jezus złączył dwie "sieroty", (bo oboje Go kochali) po to aby dbały o siebie, by nie rozpaczały a wspierały się.
_________________
nie jest bogaty ten, kto posiada wiele,
tylko ten, kto niewiele potrzebuje.
 
 
ShadowLady86 
Administrator


Wyznanie: Chrześcijanin
Pomogła: 273 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 14 Sty 2012
Posty: 4451
Wysłany: 2013-03-08, 19:44   

ata33 napisał/a:
Otóż dwa co najmniej epizody ewangeliczne wykluczają możliwość, żeby Maryja mogła mieć te dzieci. Kiedy Jezus ma dwanaście lat, Maryja wybiera się wraz z Nim i Józefem na pielgrzymkę do Jerozolimy. Byłoby to niemożliwe, gdyby była obarczona gromadką małych dzieci. Przecież właśnie ze względu na obowiązki macierzyńskie Prawo Mojżeszowe nie wymagało od kobiet odbywania pielgrzymki do Jerozolimy. Druga informacja ewangeliczna, która wyklucza posiadanie innych dzieci przez Maryję, to wzmianka, że po śmierci Jezusa Jan "wziął Ją do siebie" (J 19,27). Czy dałoby się to pomyśleć, gdyby wspomniani w Ewangelii bracia i siostry Jezusa byli dziećmi Maryi?


do mnie te argumenty przemawiaja..:)


U Łukasza jest napisane, że Józef i Maria podróżowali nie sami, ale także z krewnymi. Czy gdyby Maria i Józef mieli tylko jedyne dziecko, to czy straciliby je z oczu? Czym mogli być tak zajęci, że Go "zgubili"?

To teraz wyobraź sobie odwrotną sytuację. Jezus jest jedynakiem i na 3 lata wyrusza w domu odbyć swoją misję. Józef nie żyję. Kto utrzymuje matkę Jezusa przez te lata? Z czego Ona żyje? Kto przejmuje warsztat ciesielski po Jezusie?
Oczywiście, można by powiedzieć, że Maria w tym czasie mieszkała i jakiś krewnych. Ale jeśli tak, to czemu Jezus powierzył swoją matkę Janowi skoro miała Ona już opiekę. I tak dalej.

J.P.Meier przedstawia ciekawy koncept, że Maria, matka Jakuba Mniejszego i Jozesa (Mk 15:40), matka Jozesa (Mk 15:47) i Maria Jakubowa (Mk 16: 1) to właśnie Maria, matka Jezusa i Jego braci (Mk 6:3). Wraz ze śmiercią, Jezus porzuca ludzka naturę i staje się już całkowitym Synem Boga (Mk 15:39). Stąd nie ma już ziemskiej matki. Maryja zostaje opisywana już od imienia kolejnych synów. Podobnie może być z teologią u Jana. Jezus umierając wskazuje, że porzuca ludzką naturę, oddając matkę pod duchową opiekę jedynego bliskiego mężczyzny, który dotrwał po krzyżem.

Znam przynajmniej dwóch profesorów katolickich (oczywiście nie osobiście ;-) ) , J.P.Meiera i nieżyjącego już Rudolfa Pescha, którzy utrzymują stanowisko, że bracia Jezusa to jego rodzeni bracia z tej samej matki.

Dodatkowo tacy katoliccy profesorowie jak Meier, Fitzmyer czy Popowski wskazują, że w kontekście rodzinnym, w Nowym Testamencie i oryginalnych tekstach greckich oznacza wyłącznie brata.

Mnie jako Katolika przekonują bardziej opinie profesorów biegłych w Grece oraz tradycji Żydowskiej, niż wywody teologiczne. Ale może dlatego, że jestem naukowcem :-P
 
 
ata333

Pomógł: 331 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 7729
Wysłany: 2013-03-08, 19:47   

Anowi napisał/a:
ata333 napisał/a:
Cytat:
Zresztą posłuchajmy samego Orygenesa: "Jezus nie mówi do Matki: Oto również ten jest Twoim synem!, ale: Oto syn Twój! Jakby chciał powiedzieć: Zobacz w nim Jezusa, któregoś zrodziła! Każdy bowiem, kto staje się doskonały, <już nie sam żyje, ale żyje w nim Chrystus> (Ga 2,20). Jeśli zaś żyje w nim Chrystus, to również do niego odnoszą się słowa wypowiedziane do Maryi: Oto syn Twój! Oto Chrystus!" (Wykład Ewangelii Jana 1,4,23)


Jezus zaufał swojemu uczniowi, że zaopiekuje się Jego matką jak swoją.

W jaki sposób dziś żyjący może wołać do umarłej wieki temu - matko, mamusiu? Czy otrzyma odpowiedź?

Cytat:
Zobacz w nim Jezusa, któregoś zrodziła!


dlaczego Maria miała doszukiwać się w obcym mężczyźnie swego syna? Żeby nie wiem jak był doskonałym - nigdy nie będzie jej pierworodnym. Widocznie Jezus złączył dwie "sieroty", (bo oboje Go kochali) po to aby dbały o siebie, by nie rozpaczały a wspierały się.




dziekuje anowi..calkiem mozliwe..ze masz racje..:)
jednak nie rozwiewa to wszystkich argumentow podanych w artykule:)

pozdrawiam..
 
 
ShadowLady86 
Administrator


Wyznanie: Chrześcijanin
Pomogła: 273 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 14 Sty 2012
Posty: 4451
Wysłany: 2013-03-09, 11:45   

atta333 napisał/a:
Podobnie odpowiedział kobiecie, która zawołała do Niego: "Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, któreś ssał!" On jej wówczas odpowiedział: "Wszak błogosławieni są ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je" (Łk 11,28).


Jeszcze odniosę się raz do tego wersetu, gdyż jest on jednym z tak zwanych wersetów spornych w ekumenizmie. W TYM miejscu można znaleźć różne warianty tłumaczenia. Biorąc pod uwagę tylko Biblie Katolickie, mamy warianty:

1. Wariant z raczej posiadają Biblie:


  • Pismo Święte Nowego Testamentu, wstęp, nowy przekład z Wulgaty, komentarz przez ks. Eugeniusza Dąbrowskiego.
  • Pismo Święte Nowego Testamentu, tłumaczył z języka greckiego ks. prof. dr Seweryn Kowalski
  • Pismo Święte Nowego Testamentu, wstęp, nowy przekład z języka greckiego, przez ks. Eugeniusza Dąbrowskiego
  • Pismo Święte Nowego Testamentu w przekładzie z języka greckiego opracował ks. bp prof. Kazimierz Romaniuk
  • Nowy Testament Przekład na Wielki Jubileusz, z języka greckiego przełożył, wprowadzeniem i przypisami opatrzył ks. Remigiusz Popowski
  • Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu w przekładzie z języków oryginalnych, tłumaczenie, wstęp, komentarz tzw. Biblia lubelska (Wydawnictwo KUL)



2. Wersje z znacznie bardziej szczęśliwi lub szczęśliwsi raczej


  • Komentarz Żydowski do Nowego Testamentu. Przekładu Nowego Testamentu dokonał i komentarzem opatrzył Dawid H. Stern (wydany przez katolickie wydawnictwo Vocatio
  • Nowy Komentarz Biblijny. Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Nowy Komentarz Biblijny
  • Pismo Święte Nowego Testamentu i Psalmy, Najnowszy przekład z języków oryginalnych z komentarzem, opracował Zespół Biblistów Polskich z inicjatywy Towarzystwa Świętego Pawła tzw. przekład paulistów



3. Warianty z owszem lub tym bardziej posiadają:


  • Pismo Święte Nowego Testamentu w 12 tomach, Wstęp – Przekład – Komentarz pod redakcją ks. Eugeniusza Dąbrowskiego, ks. Feliksa Gryglewicza – tzw. Komentarze KUL-owskie.
  • Pismo Święte Nowego Testamentu w przekładzie polskim ks. Jakuba Wujka SI tzw. współczesny Wujek
  • Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu tzw. Biblia Tysiąclecia (wszystkie wydania)
  • Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu w przekładzie z języków oryginalnych ze wstępami i komentarzami opracował zespół pod redakcją ks. Michała Petera (ST), ks. Mariana Wolniewicza (NT), tzw. Biblia poznańska.



6 katolickich Biblii lub Biblii wydanych przez katolickie wydawnictwa posiada wariant z Błogosławieni są raczej ci [...]. Tylko 4 katolickie Biblie posiadają wariant z Owszem, błogosławieni ci [...]. Do tego można dodać jeszcze wiele tłumaczeń protestanckich czy Świadków Jehowy, gdzie najczęściej wybiera się opcję błogosławieni są raczej ci [...]

Jeden z ojców Kościoła, Jan Chryzostom nawiązywał do tego fragmentu w swoim dziele Homilie o Ewangelii Mateusza. Rozdział po angielsku znajduje się w TYM miejscu. Natomiast pozwolę sobie przetłumaczyć fragmenty na język polski. Tłumaczenia fragmentów Ewangelii na podstawie Biblii Tysiąclecia.

Cytat:
Gdy jeszcze przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić. Ktoś rzekł do Niego: Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą. Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką.

Tak jak już ostatnio wspominałem, bez cnoty wszystkie rzeczy są wybrakowane i zostało to w tym miejscu wyraźnie pokazane. Tak, w rzeczy samej, wiek i wygląd, mieszkanie wśród natury - wszystkie te rzeczy nic nie znaczą, jeśli pochodzą ze złej woli. Dzisiaj nauczymy się dodatkowej rzeczy: że nawet noszenie Chrystusa w swoim łonie i przywołanie na świat tak cudownego noworodka nie daje korzyści, jeśli nie ma się cnoty.
A objawia się to w tym zdaniu: Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? Mówiąc to nie wstydził się swojej matki, ani nie zaprzeczał temu, że go urodziła. Gdyby się jej wstydził, nie przeszedłby przez to łono. Pokazał jednak, że póki nie zrobi ona tego, co właściwe, nie będzie miała specjalnych przywilejów. Faktem jest, że przyczyną tego, co próbowała zrobić, była nadmierna próżność. Chciała pokazać zebranym ludziom, że ma specjalne przywileje i autorytet u swojego syna. Nie sądziła, że coś ważnego może go zajmować i było to powodem jej przyjścia w niewłaściwym momencie. Zwróćcie uwagę na ich pewność siebie. Przecież powinni wejść do środka i posłuchać wraz z zebranymi. Albo skoro im tak zależało, poczekać, aż skończy swoje nauki i potem podejść bliżej. Ale oni wywoływali Go przed wszystkimi, kierowani nadmierną próżnością. Chcieli pokazać, jak wielki posiadają u Niego autorytet. Podkreśla to Ewangelista, mówiąc Gdy jeszcze przemawiał do tłumów. Tak jakby chciał powiedzieć: "Co? Czy na prawdę nie było innego rozwiązania? Dlaczego nie było możliwe porozmawianie z Nim na osobności?" [...]

Wiedząc już o tych wszystkich sprawach, niech nie ogarnia nas nadmierna duma z powodu naszych dzieci, jeżeli nie posiadamy ich cnót. Niech także nie ogarnia nas duma z powodu naszych przodków, jeżeli nie mamy takiego jak oni usposobienia. Zdarza się, że ten co zrodził, nie powinien być ojcem, a ten kto nie zrodził, być nim powinien. Tym samym jest inne miejsce, w którym pewna kobieta powiedziała: Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś. Jezus nie odpowiedział: To łono mnie nie nosiło ani nie ssałem tych piersi ale [Tutaj mamy fragment sporny z Łk 11: 28, dlatego nie będę go na razie tłumaczyła]. Czy widzicie, że przy każdej okazji [Jezus] zaprzecza nie naturalnemu pokrewieństwu, ale podkreśla pokrewieństwo przez cnotę? Podobnie robił Jego Poprzednik, mówiąc: Plemię żmijowe, nie myślcie, że możecie sobie mówić: "Abrahama mamy za ojca". Mówiąc to nie twierdził, że nie pochodzą oni fizycznie od Abrahama, ale mówił o tym, że pochodzenie to nie przyniesie im żadnych korzyści, jeżeli nie będzie łączyć się ono z pokrewieństwem charakteru. O tym pokrewieństwie wspomina także Chrystus, mówiąc: Gdybyście byli dziećmi Abrahama, spełnialibyście uczynki Abrahama. Nie odmawiał im pokrewieństwa względem ciała, ale uczył ich by szukali pokrewieństwa dużo większego niż te względem ciała.

Tak samo postąpił i w tym miejscu, jednak w sposób bardziej taktowny i łagodniejszy, jako że przemawiał do swojej matki. Dlatego też nie powiedział: To nie moja matka i ci nie są moimi braćmi, dlatego że nie spełniają mojej woli. Nie osądzał ich także, lecz pozostawił samych sobie, by mogli wszystko przemyśleć. Mówił przy tym z charakterystyczną dla siebie grzecznością.

Bo kto pełni wolę Ojca mojego, powiada, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką Dlatego jeśli pragną być takimi nazywani, muszą podążać tą drogą. Wiec kiedy kobieta powiedziała:Błogosławione łono, które Cię nosiło, nie odpowiedział: ona nie jest moją matką, ale jeżeli chce być błogosławiona, musi czynić wolę mojego Ojca. Ten który to czyni, jest mi zarówno bratem, jak i siostrą i matką. [Homilie o Ewangelii Mateusza, 44:1-2]



Wydaje mi się, że po tym rozdziale widać, jak interpretował problematyczne zdanie Jan Chryzostom. Mówi, że Jezus ze stosowną delikatnością powiedział, że jeżeli Jego matka chce być błogosławiona, musi czyni wolę Ojca. Chociaż mógł powiedzieć (gdyby był mniej delikatny): Ona nie jest moją matką. Przywołuje też inne Ewangelię i zarzuca rodzinie Jezusa nadmierną próżność. Tak więc Jan Chryzostom rozumiał sporne zdanie z Łk 11: 28 jak błogosławieni są raczej Ci.
 
 
woroniecka

Pomógł: 4 razy
Dołączył: 06 Paź 2012
Posty: 536
Wysłany: 2013-03-09, 22:08   

Wiecie co jeszcze przemawia o pysze i wywyższaniu się Maryji? Ten cytat z Pisma Świętego:

8 Aniołowi Kościoła w Tiatyrze napisz:
To mówi Syn Boży:
Ten, który ma oczy jak płomień ognia,
a nogi Jego podobne są do drogocennego metalu.
19 Znam twoje czyny, miłość, wiarę, posługę i twoją wytrwałość,
i czyny twoje ostatnie liczniejsze od pierwszych,
20 ale mam przeciw tobie to,
że pozwalasz działać niewieście Jezabel,
która nazywa siebie prorokinią,
a naucza i zwodzi moje sługi, by uprawiali rozpustę
i spożywali ofiary składane bożkom.
21 Dałem jej czas, by się mogła nawrócić,
a ona nie chce się odwrócić od swojej rozpusty.
22 Oto rzucam ją na łoże boleści,
a tych, co z nią cudzołożą — w wielkie utrapienie,
jeśli od czynów jej się nie odwrócą;
23 i dzieci jej porażę śmiercią.
A wszystkie Kościoły poznają,
że Ja jestem Ten, co przenika nerki i serca;
i dam każdemu z was według waszych czynów.
24 Wam zaś, pozostałym w Tiatyrze, mówię,
wszystkim, co tej nauki nie mają, tym, co — jak mówią — nie poznali „głę­bin szatana“:
nie nakładam na was nowego brzemienia,
25 to jednak, co macie, zatrzymajcie, aż przyjdę.
26 A zwycięzcy
i temu, co czynów mych strzeże do końca,
dam władzę nad poganami,
27 a rózgą żelazną będzie ich pasł:
jak naczynie gliniane będą rozbici -
28 jak i Ja to wziąłem od mojego Ojca -
i dam mu gwiazdę poranną.
29 Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów.

Ona się nazywa prorokinią poprzez objawienia (fatimskie, w egzorcyzmach annalise michel etc.), Bóg dał jej jakąś siłę objawień, działania, mocy, ale ona nie chce sie nawrócic, Maryja chyba oszalała btw... A te ofiary składane bożkom to nawiązanie do zmienionej eucharystii, bo Jezus uczynił eucharystię jako pamiątkę uczty z uczniami, a w kosciele katolickim oni zachowuja sie jakby odprawiali czary... Trzeba wyjść z katolickiego kosciola, bo oni wszyscy pójdą pod gilotyny jak przegapią rapture

http://www.youtube.com/watch?v=WYqvHCNJEXU polecam!
 
 
ata333

Pomógł: 331 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 7729
Wysłany: 2013-03-09, 23:14   

ShadowLady86 napisał/a:
atta333 napisał/a:
Podobnie odpowiedział kobiecie, która zawołała do Niego: "Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, któreś ssał!" On jej wówczas odpowiedział: "Wszak błogosławieni są ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je" (Łk 11,28).


Jeszcze odniosę się raz do tego wersetu, gdyż jest on jednym z tak zwanych wersetów spornych w ekumenizmie. W TYM miejscu można znaleźć różne warianty tłumaczenia. Biorąc pod uwagę tylko Biblie Katolickie, mamy warianty:

1. Wariant z raczej posiadają Biblie:


  • Pismo Święte Nowego Testamentu, wstęp, nowy przekład z Wulgaty, komentarz przez ks. Eugeniusza Dąbrowskiego.
  • Pismo Święte Nowego Testamentu, tłumaczył z języka greckiego ks. prof. dr Seweryn Kowalski
  • Pismo Święte Nowego Testamentu, wstęp, nowy przekład z języka greckiego, przez ks. Eugeniusza Dąbrowskiego
  • Pismo Święte Nowego Testamentu w przekładzie z języka greckiego opracował ks. bp prof. Kazimierz Romaniuk
  • Nowy Testament Przekład na Wielki Jubileusz, z języka greckiego przełożył, wprowadzeniem i przypisami opatrzył ks. Remigiusz Popowski
  • Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu w przekładzie z języków oryginalnych, tłumaczenie, wstęp, komentarz tzw. Biblia lubelska (Wydawnictwo KUL)



2. Wersje z znacznie bardziej szczęśliwi lub szczęśliwsi raczej


  • Komentarz Żydowski do Nowego Testamentu. Przekładu Nowego Testamentu dokonał i komentarzem opatrzył Dawid H. Stern (wydany przez katolickie wydawnictwo Vocatio
  • Nowy Komentarz Biblijny. Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Nowy Komentarz Biblijny
  • Pismo Święte Nowego Testamentu i Psalmy, Najnowszy przekład z języków oryginalnych z komentarzem, opracował Zespół Biblistów Polskich z inicjatywy Towarzystwa Świętego Pawła tzw. przekład paulistów



3. Warianty z owszem lub tym bardziej posiadają:


  • Pismo Święte Nowego Testamentu w 12 tomach, Wstęp – Przekład – Komentarz pod redakcją ks. Eugeniusza Dąbrowskiego, ks. Feliksa Gryglewicza – tzw. Komentarze KUL-owskie.
  • Pismo Święte Nowego Testamentu w przekładzie polskim ks. Jakuba Wujka SI tzw. współczesny Wujek
  • Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu tzw. Biblia Tysiąclecia (wszystkie wydania)
  • Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu w przekładzie z języków oryginalnych ze wstępami i komentarzami opracował zespół pod redakcją ks. Michała Petera (ST), ks. Mariana Wolniewicza (NT), tzw. Biblia poznańska.



6 katolickich Biblii lub Biblii wydanych przez katolickie wydawnictwa posiada wariant z Błogosławieni są raczej ci [...]. Tylko 4 katolickie Biblie posiadają wariant z Owszem, błogosławieni ci [...]. Do tego można dodać jeszcze wiele tłumaczeń protestanckich czy Świadków Jehowy, gdzie najczęściej wybiera się opcję błogosławieni są raczej ci [...]

Jeden z ojców Kościoła, Jan Chryzostom nawiązywał do tego fragmentu w swoim dziele Homilie o Ewangelii Mateusza. Rozdział po angielsku znajduje się w TYM miejscu. Natomiast pozwolę sobie przetłumaczyć fragmenty na język polski. Tłumaczenia fragmentów Ewangelii na podstawie Biblii Tysiąclecia.

Cytat:
Gdy jeszcze przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić. Ktoś rzekł do Niego: Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą. Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką.

Tak jak już ostatnio wspominałem, bez cnoty wszystkie rzeczy są wybrakowane i zostało to w tym miejscu wyraźnie pokazane. Tak, w rzeczy samej, wiek i wygląd, mieszkanie wśród natury - wszystkie te rzeczy nic nie znaczą, jeśli pochodzą ze złej woli. Dzisiaj nauczymy się dodatkowej rzeczy: że nawet noszenie Chrystusa w swoim łonie i przywołanie na świat tak cudownego noworodka nie daje korzyści, jeśli nie ma się cnoty.
A objawia się to w tym zdaniu: Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? Mówiąc to nie wstydził się swojej matki, ani nie zaprzeczał temu, że go urodziła. Gdyby się jej wstydził, nie przeszedłby przez to łono. Pokazał jednak, że póki nie zrobi ona tego, co właściwe, nie będzie miała specjalnych przywilejów. Faktem jest, że przyczyną tego, co próbowała zrobić, była nadmierna próżność. Chciała pokazać zebranym ludziom, że ma specjalne przywileje i autorytet u swojego syna. Nie sądziła, że coś ważnego może go zajmować i było to powodem jej przyjścia w niewłaściwym momencie. Zwróćcie uwagę na ich pewność siebie. Przecież powinni wejść do środka i posłuchać wraz z zebranymi. Albo skoro im tak zależało, poczekać, aż skończy swoje nauki i potem podejść bliżej. Ale oni wywoływali Go przed wszystkimi, kierowani nadmierną próżnością. Chcieli pokazać, jak wielki posiadają u Niego autorytet. Podkreśla to Ewangelista, mówiąc Gdy jeszcze przemawiał do tłumów. Tak jakby chciał powiedzieć: "Co? Czy na prawdę nie było innego rozwiązania? Dlaczego nie było możliwe porozmawianie z Nim na osobności?" [...]

Wiedząc już o tych wszystkich sprawach, niech nie ogarnia nas nadmierna duma z powodu naszych dzieci, jeżeli nie posiadamy ich cnót. Niech także nie ogarnia nas duma z powodu naszych przodków, jeżeli nie mamy takiego jak oni usposobienia. Zdarza się, że ten co zrodził, nie powinien być ojcem, a ten kto nie zrodził, być nim powinien. Tym samym jest inne miejsce, w którym pewna kobieta powiedziała: Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś. Jezus nie odpowiedział: To łono mnie nie nosiło ani nie ssałem tych piersi ale [Tutaj mamy fragment sporny z Łk 11: 28, dlatego nie będę go na razie tłumaczyła]. Czy widzicie, że przy każdej okazji [Jezus] zaprzecza nie naturalnemu pokrewieństwu, ale podkreśla pokrewieństwo przez cnotę? Podobnie robił Jego Poprzednik, mówiąc: Plemię żmijowe, nie myślcie, że możecie sobie mówić: "Abrahama mamy za ojca". Mówiąc to nie twierdził, że nie pochodzą oni fizycznie od Abrahama, ale mówił o tym, że pochodzenie to nie przyniesie im żadnych korzyści, jeżeli nie będzie łączyć się ono z pokrewieństwem charakteru. O tym pokrewieństwie wspomina także Chrystus, mówiąc: Gdybyście byli dziećmi Abrahama, spełnialibyście uczynki Abrahama. Nie odmawiał im pokrewieństwa względem ciała, ale uczył ich by szukali pokrewieństwa dużo większego niż te względem ciała.

Tak samo postąpił i w tym miejscu, jednak w sposób bardziej taktowny i łagodniejszy, jako że przemawiał do swojej matki. Dlatego też nie powiedział: To nie moja matka i ci nie są moimi braćmi, dlatego że nie spełniają mojej woli. Nie osądzał ich także, lecz pozostawił samych sobie, by mogli wszystko przemyśleć. Mówił przy tym z charakterystyczną dla siebie grzecznością.

Bo kto pełni wolę Ojca mojego, powiada, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką Dlatego jeśli pragną być takimi nazywani, muszą podążać tą drogą. Wiec kiedy kobieta powiedziała:Błogosławione łono, które Cię nosiło, nie odpowiedział: ona nie jest moją matką, ale jeżeli chce być błogosławiona, musi czynić wolę mojego Ojca. Ten który to czyni, jest mi zarówno bratem, jak i siostrą i matką. [Homilie o Ewangelii Mateusza, 44:1-2]



Wydaje mi się, że po tym rozdziale widać, jak interpretował problematyczne zdanie Jan Chryzostom. Mówi, że Jezus ze stosowną delikatnością powiedział, że jeżeli Jego matka chce być błogosławiona, musi czyni wolę Ojca. Chociaż mógł powiedzieć (gdyby był mniej delikatny): Ona nie jest moją matką. Przywołuje też inne Ewangelię i zarzuca rodzinie Jezusa nadmierną próżność. Tak więc Jan Chryzostom rozumiał sporne zdanie z Łk 11: 28 jak błogosławieni są raczej Ci.


jeszcze raz dzieki shadowLady..za poswiecony czas i wszelkie informacje w tej kwestii, ktora wydaje sie byc przeciez bardzo istotna dla nas chrzescijan.. a Ty jak widze podeszlas bardzo powaznie do tematu.. :-)

mam nadzieje,,ze skorzystam nie tylko ja.. ;-)

dzis nie mialam zbyt wiele czasu...wiec wklejam tylko cytat z wikipedii odnosnie
rodzenstwa Jezusa:


"Kwestia braci i sióstr Jezusa

Ponieważ Biblia nie odnosi się wprost do dziewictwa Marii po urodzeniu Jezusa już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa podnoszono tę kwestię. Do dziś zachowały się traktaty polemiczne z IV wieku, które były głównie odpowiedzią w tzw. sprawie braci Jezusa[27].
Ewangelia Mateusza 13,55-56[28] wspomina o rodzeństwie Jezusa używając terminów greckich 'adelfai' i 'adelfoi'.
Istotna dyskusja na ten temat miała miejsce pod koniec IV w. między Hieronimem ze Strydonu a Helwidiuszem. W haśle o Marii w amerykańskiej New Catholic Enyclopedia napisano:
Greckie słowa 'adelfai' i 'adelfoi', użyte do określenia pokrewieństwa pomiędzy Jezusem i tymi krewnymi, mają w greckojęzycznym świecie za czasów ewangelisty znaczenie rodzonych ((ang.) full blood) braci i sióstr, i tak je rozumiał grecki czytelnik. Pod koniec IV wieku (ok. 380 r.) Helwidiusz, w zaginionej dziś rozprawie, podkreślał ten fakt, żeby przypisać Marii inne dzieci oprócz Jezusa, aby uczynić ją wzorem dla matek liczniejszych rodzin. Święty Hieronim, kierując się tradycyjną wiarą Kościoła w nieustające dziewictwo Marii, napisał przeciwko Helwidiuszowi traktat (383 r. po Chr.), w którym przedstawił wyjaśnienie, w jaki sposób Ewangelia używa 'adelfai' i 'adelfoi' w odniesieniu do krewnych Jezusa. I do tej pory cieszy się ono popularnością wśród uczonych katolickich. Septuaginta (LXX) używała adelfos w sensie pokrewieństwa. W Księdze Rodzaju 13,8; 14,14.16 bratanek Abrahama Lot jest nazwany bratem. W Rdz 29,15 ten sam termin jest użyty w stosunku do bratanka Jakuba Labana. (...) To użycie adelfos w LXX bierze się z tego, że hebrajski jest ubogi w terminologię dotyczącą pokrewieństwa (tak jak aramejski - język stojący za greką Ewangelii)[8]

Przypisywanie słowu "adelfoi" ("adelfai") jedynie znaczenia najbliższego rodzeństwa nie wydaje się zgodne np. z wersetem 1 Kor 9,5: Czyż nie wolno nam brać z sobą niewiasty-siostry, podobnie jak to czynią pozostali apostołowie oraz bracia Pańscy i Kefas?[29].

W tym fragmencie, w określeniu niewykluczającym żony (niewiasty-siostry)
Paweł używa słowa (adelfen). W związku z tym, że, uważaną za najstarszą, Ewangelię Marka datuje się na lata 60.-70., zaś cytowany tu Pierwszy List do Koryntian powstał najprawdopodobniej pomiędzy 56 a 57 rokiem, wydaje się, iż słowo "adelfoi" ("adelfai") nie mogło mieć już wtedy (o ile wcześniej miało) znaczenia określającego jedynie brata rodzonego. W innym przypadku św. Paweł zapewne nie używałby go w tak niejednoznaczny sposób w swoim liście. Oprócz tego greckie przekłady ksiąg Starego Testamentu zawierają liczne inne przykłady użycia słów z tej grupy na określenie krewnych dalszych niż rodzony brat i rodzona siostra[30]


pozdrawiam serdecznie..i oczywiscie licze na ciag dalszy dyskusji :)
 
 
ShadowLady86 
Administrator


Wyznanie: Chrześcijanin
Pomogła: 273 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 14 Sty 2012
Posty: 4451
Wysłany: 2013-03-10, 08:58   

Witaj ;-)

ata333 napisał/a:
rzypisywanie słowu "adelfoi" ("adelfai") jedynie znaczenia najbliższego rodzeństwa nie wydaje się zgodne np. z wersetem 1 Kor 9,5: Czyż nie wolno nam brać z sobą niewiasty-siostry, podobnie jak to czynią pozostali apostołowie oraz bracia Pańscy i Kefas?[29].

W tym fragmencie, w określeniu niewykluczającym żony (niewiasty-siostry)
Paweł używa słowa (adelfen). W związku z tym, że, uważaną za najstarszą, Ewangelię Marka datuje się na lata 60.-70., zaś cytowany tu Pierwszy List do Koryntian powstał najprawdopodobniej pomiędzy 56 a 57 rokiem, wydaje się, iż słowo "adelfoi" ("adelfai") nie mogło mieć już wtedy (o ile wcześniej miało) znaczenia określającego jedynie brata rodzonego. W innym przypadku św. Paweł zapewne nie używałby go w tak niejednoznaczny sposób w swoim liście. Oprócz tego greckie przekłady ksiąg Starego Testamentu zawierają liczne inne przykłady użycia słów z tej grupy na określenie krewnych dalszych niż rodzony brat i rodzona siostra[30]


W poście napisanym trochę wyżej napisałam takie zdanie:

Shadowlady86 2013-03-08, 18:26 napisał/a:
W greckich, oryginalnych tekstach słowo to zawsze oznacza brata rodzonego, brata przyrodniego lub brata w sensie "Chrześcijanina".


W kontekście rodziny, greckie słowo adelphos oznacza brata rodzonego lub przyrodniego. Jednak Chrześcijanie rozszerzyli te znaczenie także na pokrewieństwo duchowe, czyli na Chrześcijanina czy nawet rodaka.

Co do określenia niewiasty siostry to też jest to ciekawostka. Słowo adelphos jest tu użyte w znaczeniu Chrześcijanka (siostra w wierze). Język grecki nie ma osobnego określenia na żonę i nazywana jest ona zwykle jako "(moja) kobieta". Niektóre Biblie tłumaczą więc to określenia jako żona Chrześcijanka. Co ciekawe twórca łacińskiego przekładu Biblii, Hieronim we wczesnych rękopisach (383 r) miał w wersecie 1 Kor 9: 5 słowo uxor oznaczające wyłącznie żonę. Jednak później zmienił to słowo na mulier, które może oznaczać zarówno kobietę jak i żonę. Tym samy zmieniło się zrozumienie wersety, w którym apostołowie mieli zabierać w podróż jakieś kobiety służebne, a nie swoje żony. Możliwe że zmiana to została dokonana pod wpływem papieża Syrycjusza, który w 385 r w liście do biskupa Tarragony określał współżycie kapłanów (już po przyjęciu ślubów kapłańskich) ze swoimi żonami
za nierząd. Tak więc w Wulgacie Klementyńskiej mamy już określenie niewiasty-jako siostry.

Jeśli miałabyś ochotę poczytać, to w polemice z innym użytkownikiem zamieściłam kilka postów odnośnie tego tematu. Można przeczytać w TYM miejscu. Pozdrawiam! ;-)
 
 
anik1 

Pomógł: 1 raz
Dołączył: 05 Sty 2013
Posty: 14
Wysłany: 2013-03-10, 09:35   

O ile dobrze zrozumiałem, to najważniejsza kwestia dotycząca braci i sióstr Jezusa toczy się dookoła tematu, czy nie należy ich rozpatrywać w sensie chrześcijańskim idąc za Pawłem, gdzie wszyscy chrześcijanie są braćmi i siostrami w sensie przynależności do gminy chrześcijańskiej.
Otóż należy mieć na uwadze, że wszyscy bez wyjątku ewangeliści nie byli chrześcijanami (podobnie jak ich rabbi) tylko tkwiącymi głęboko w swojej wierze judaistycznej Żydami, uczęszczającymi wraz ze swym nauczycielem do synagog i Świątyni. Toteż kiedy pisali o braciach i siostrach swojego guru, mieli na myśli Jego autentycznych braci i siostry zrodzone przez Jego matkę Miriam. A kogo kłuje w oczy obrzydliwy ludzki sex, może Przenajświętszej Panience dopisać ich poczęcie z Duchem Świętym.
 
 
ShadowLady86 
Administrator


Wyznanie: Chrześcijanin
Pomogła: 273 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 14 Sty 2012
Posty: 4451
Wysłany: 2013-03-10, 11:45   

anik1 napisał/a:
Toteż kiedy pisali o braciach i siostrach swojego guru, mieli na myśli Jego autentycznych braci i siostry zrodzone przez Jego matkę Miriam. A kogo kłuje w oczy obrzydliwy ludzki sex, może Przenajświętszej Panience dopisać ich poczęcie z Duchem Świętym.


Agresja jest niepotrzebna, zwłaszcza że temat przynajmniej od II w.n.e. wzbudza wiele emocji.

We fragmentach Mk 6: 3 oraz Mt 13: 55-56 chodzi o rodzinę, nie o pokrewieństwo duchowe. Mieszkańcy Nazaretu dziwią się, że Jezus, zwykły cieśla (lub syn cieśli) w ich mniemaniu wyróżnia się na tle swojej rodziny. Już nawet niektóre słowniki katolickie, jak Wielki Słowni Grecko-Polski Nowego Testamentu pod red. ks Remigiusza Popowskiego pisze, że słowo adelphos w kontekście rodziny oznacza tylko brata rodzonego.



Drugim znaczeniem słowa adelphos w tym słownik jest braterstwo w wierze lub przynależności narodowej.

Ci ciekawe jest to jedyne miejsce w słowniku, w którym Jakub, Józef, Szymon i Juda zostali określeni wprost jako "bracia z urodzenia".
 
 
ata333

Pomógł: 331 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 7729
Wysłany: 2013-03-12, 01:16   

ShadowLady86 napisał/a:
Witaj ;-)



Jeśli miałabyś ochotę poczytać, to w polemice z innym użytkownikiem zamieściłam kilka postów odnośnie tego tematu. Można przeczytać w TYM miejscu. Pozdrawiam! ;-)




witaj shadowLady :-)

ochote przeczytac mialam..i przeczytalam..hehe

musze przyznac,,ze zrobilas kawal dobrej roboty..argumenty sa przekonywujace..
i moge powiedziec,,ze kwestie wiecznego dziewictwa Marii uwazam,,za zamknieta,,,no chyba,,ze dotre do jakiegos ciekawego opracowania,,ktore pograzy Twoje wnioski.. ;-)

teraz chcialabym podjac kwestie, ktora jest podniesiona w tytule tego watku..mianowicie..Czy Maryja Jest Matka Wszystkich Ludzi

ojciec Salija tak wypowiada sie w tej sprawie:


Wróćmy jednak do słów, które kieruje do Niej ukrzyżowany Syn. "Niewiasto, oto syn twój!" -- powiada do swojej Matki, wskazując na Jana. Trzeba naprawdę ulec -- jak to Pan nazywa -- fobii antymaryjnej, żeby w słowach tych odczytać dystansowanie się Jezusa wobec własnej Matki. Przecież właśnie w tamtym momencie Jezus wprowadza macierzyństwo Maryi w nowy jeszcze wymiar. W Ewangelii każde słowo jest ważne. Otóż Jezus nie powiedział do Jana: "Zaopiekuj się moją Matką", ale powiedział do Niej, żeby Jana przyjęła za syna, Janowi zaś dał Ją za Matkę.

Czy Maryja otrzymała wtedy następnego syna, niejako w zamian za Jezusa? Orygenes, podejmując to pytanie w roku ok. 227, powiada, że nadal jest Ona Matką samego tylko Jezusa, Jan będzie Ją miał za Matkę w takim stopniu, w jakim się stanie jedno z Jezusem. To niezwykłe, że już pierwsze objaśnienie słów Ukrzyżowanego do Maryi i Jana, jakie się dochowało do naszych czasów, sugeruje nam, że Maryja jest Matką wszystkich wierzących w Chrystusa! Zresztą posłuchajmy samego Orygenesa: "Jezus nie mówi do Matki: Oto również ten jest Twoim synem!, ale: Oto syn Twój! Jakby chciał powiedzieć: Zobacz w nim Jezusa, któregoś zrodziła! Każdy bowiem, kto staje się doskonały, <już nie sam żyje, ale żyje w nim Chrystus> (Ga 2,20). Jeśli zaś żyje w nim Chrystus, to również do niego odnoszą się słowa wypowiedziane do Maryi: Oto syn Twój! Oto Chrystus!" (Wykład Ewangelii Jana 1,4,23)

Jeśli w Ewangelii każde słowo jest ważne, to dlaczego Jezus zwraca się do Niej tak oficjalnie? Dlaczego nazywa Ją "Niewiastą"? Przecież nikt tak się nie zwraca do rodzonej matki! Owszem, ja ani Pan nigdy tak się do swoich matek nie odezwiemy. Ale Jezus jest Synem Bożym i Zbawicielem, na krzyżu wypełniał On swoją zwycięską walkę z szatanem. Tę walkę, którą zapowiedział Bóg szatanowi na samym początku ludzkich dziejów: "Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a Niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a Potomstwo Jej: Ono zmiażdży ci głowę" (Rdz 3,15). Zatem wyraz "Niewiasta" w odniesieniu do Maryi oznacza tę jedyną Matkę, która nie miała i nie będzie miała podobnej sobie, a której Potomek zmiażdżył głowę szatanowi. Zauważmy jeszcze, że w proroctwie z Księgi Rodzaju użyty jest wyraz "Potomstwo": bo wszyscy, których Jezus obdarza tą łaską, żeby byli jedno z Nim, współuczestniczą w tym Jego zwycięstwie nad szatanem, a będąc jedno z Nim, stają się zarazem dziećmi Jego Matki.



pozdrawiam.. ;-)


ps..shdowLady ,,powiem Ci,,ze bardzo jestem ciekawa Twoich wnioskow..jako katoliczki w temacie Trojcy Sw...i spozywania,,transfuzji krwi..oraz dekretu apostolskiego(dz.ap. 15)..bede niezwykle wdzieczna..gdybys podala mi ewentualne linki do twoich postow w tych tematach..( ja narazie takowych nie znalazlam..;)) z checia je przesledze.. a jesli nie,,to moze znajdziesz chwilke,,zeby krotko cos napisac..ewentualnie na priv.. :-)

interesuje mnie tez jak przyjmujesz jako naukowiec sprawe zmartwychwstania Jezusa ..czy da sie to pogodzic.. ;-)

ja obejrzalam ostatnio film "prawdziwa twarz Jezusa"na "history" i powiem,,szczerze,, ze ozywil mojego ducha.. :-D


jeszcze raz pozdrawiam serdecznie..:)
 
 
ShadowLady86 
Administrator


Wyznanie: Chrześcijanin
Pomogła: 273 razy
Wiek: 33
Dołączyła: 14 Sty 2012
Posty: 4451
Wysłany: 2013-03-18, 20:02   

Witaj ;-) Po przerwie odpowiadam na pytania.

Po pierwsze według mnie nie, relacja między Marią i umiłowanym uczniem, których powiązał Jezus, nie jest dosłowna. To znaczy Jezus nie powierzył matki dosłownie umiłowanemu uczniowi pod opiekę. Uważają tak autorzy wspomnianej przeze mnie książki Mary in the New Testament, na stronach 210-211.

Cytat:
Let us now turn to the meaning that the evangelist gave to the scene to matter what is pre-Gospel or historical origins. The first question we must ask concerns the relative importance of the beloved disciple and the mother of Jesus in 19: 26-27. Although it is often numbered among “beloved disciple scene”, a reading of these verses on their own merits would incline us to judge that neither figure is clearly more important that the other. While the scene ends with a statement concerning the future care of the mother, rather than of the beloved disciple, the logic of the scene requires this. To make the account plausible, the dying Jesus should be presented as more concerned about the care of his mother than about male disciple who would be able to care for himself. However, this should not lead us to conclude that the evangelist primary interest is biographical, i.e., to report simply that after Jesus died his mother went to live in the home of favorite disciple. To interpret John thus would be to misinterpret the way the evangelist uses symbols, as well as the significance he attributes to the beloved disciple. Moreover, all the Johannine crucifixion episodes have clear symbolic and theological significance, and by analogy that should be true of 19: 25-27 as well.


Autorzy zdecydowanie obstawiają za przenośną, a nie dosłowną interpretacją sceny pod krzyżem. Wspominają, że scena ta jest często wykorzystywana jako argument za tym, że Maria nie miała innych dzieci poza Jezusem. Autorzy jednak dodają, że taka interpretacja ignoruje fakt zawarty w J 7: 1-10, gdzie bracia Jezusa określenie są jako ci, którzy w Niego nie wierzyli (przypis 465 na stronach 210-211).
Warto przeanalizować sobie także użyte w J 19: 27 greckie wyrażenie τὰ ἴδια.

εἶτα λέγει τῷ μαθητῇ• ἴδε ἡ μήτηρ σου. καὶ ἀπ’ ἐκείνης τῆς ὥρας ἔλαβεν ὁ μαθητὴς αὐτὴν εἰς τὰ ἴδια.

Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie

Większość Biblii tłumaczy to wyrażenie jako „do siebie” lub nawet „do swojego domu”, ale może ono znaczyć także „w tym samym kierunku”. Tego samego wyrażenie autor Ewangelii używa np. w J 16: 32

δοὺ ἔρχεται ὥρα καὶ ἐλήλυθεν ἵνα σκορπισθῆτε ἕκαστος εἰς τὰ ἴδια καμὲ μόνον ἀφῆτε• καὶ οὐκ εἰμὶ μόνος, ὅτι ὁ πατὴρ μετ’ ἐμοῦ ἐστιν.

Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie - każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego. Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną.

Tak więc umiłowany uczeń i matka Jezusa mogli od tego momentu udać się w tym samym kierunku i uważam, że należy to rozumieć metaforycznie. Co więc symbolizują matka Jezusa u umiłowany uczeń? W książce Mary in the New Testament autorzy przedstawiają kilka propozycji.

Jedna koncepcja którą proponują autorzy to ta, o której wspominałam wcześniej. Jezus umiera i udaje się do swojego Ojca. Tym samym fizycznie nie posiada już matki, którą „oddaje” umiłowanemu uczniowi. Uważam że podobnie scenę interpretowali Ewangeliści Synoptyczni. Dlatego właśnie osobiście uważam, że opisywana przez Marka „Maria, matka Jakuba Młodszego I Jozesa”, „matka Jozesa” oraz „Maria Jakubowa” to matka Jezusa. Bo powrocie do Ojca Maria określana jest od imienia innych synów. Cytat ze strony 212:

Cytat:
Her motherly role is rather in relation to the beloved disciple and hence not a physical one. Since it is a role that she receives only as Jesus dies and goes to his Father – a role received in “the hour” of Jesus (13:1) – it is a role that does not pertain to the earthly ministry of Jesus but to subsequent Christian history, the era of the community after Jesus glorification. It has often been remarked that for John the elevation of Jesus on the cross is already part of his return to his Father and that Pentecost is anticipated on the cross is symbolic reference to the Spirit.


W innej z koncepcji symbolicznych matka Jezusa reprezentuje Judaizm (lub Judeo chrześcijaństwo), a uczeń nowo rodzące się Chrześcijaństwo apostolskie. Odtąd mają podążać w jednym z kierunków (strona 214). W Starym Testamencie często przedstawia się Izrael jako matkę, która ma wydać na świat królów lub bohaterów. Maria może właśnie symbolizować matkę-Izrael, a uczeń Judeo chrześcijaństwo, które się narodziło z Izraela.

Pod znak zapytania poddają natomiast koncepcję, jakby w tym miejscu Maria zostawała matką wszystkich Chrześcijan. W takiej koncepcji umiłowany uczeń byłby uosobieniem Chrześcijan, czyli jego rola byłaby metaforyczna. Natomiast rola Marii musiałaby być użyta w dosłownym znaczeniu. Autorzy optują raczej za opcją, by obydwoje traktować symbolicznie. Maria symbolizuje Kościół, który Chrystus zostawia w rękach swoich uczniów. Cytat ze storn 215-216.

Cytat:
In later church writing and continuing into modern Roman Catholicism this scene has been invoked as a basis for the spiritual motherhood of Mary or for the picture of Mary as the mother of Christians. At Cana Mary was denied a salvific role in the ministry; but now in the hour of Jesus glorification she is given her place in salvation history. This interpretation faces the added difficulty that it requires the mother of Jesus in 19: 25-27 to be treated as an individual (Mary0 while the beloved disciple as a general symbol of every Christian. An ordinary symbolic pattern would treat both as individuals or both as general. A better variant of this approach (and one with much older attestation, beginning with Origen) is to treat the mother of Jesus as a general symbol of church, so that Jesus is leaving the church to the Christians as their mother


Co zaś do słowa "niewiasta" to zauważ, że Jezus praktycznie do każdej kobiety zwraca się w ten sposób. Jest tylko jeden wyjątek, gdzie Jezus zwraca się do kobiety po imieniu. Maria Magdala z J 20: 16 ;-)

Co do reszty pytań:

1. Zakaz spożywania krwi został ustanowiony przez Jakuba brata Pańskiego. Chrześcijanie pochodzenia pogańskiego mieli się od niej powstrzymywać tak jak Chrześcijanie wywodzący się z Judaizmu. Jakub był gorącym orędownikiem przestrzegania Prawa. Natomiast Paweł zaznaczał, by nie robić różnicy np. z powodu pokarmu. Powiem tak. W Biblii można znaleźć solidne argumenty, by nie spożywać krwi. Natomiast osobiście nie widzę żadnych, które mają jakoby przemawiać przeciwko transfuzji. Kiedyś pisałam o tym w którymś temacie, ale już nie pamiętam w jakim. Dziwię się, że transfuzja jest zakazana w niektórych wyznaniach, skoro elementy morfotyczne krwi niszczone są w śledzionie po około pół roku. Po tym czasie nie ma już u biorcy śladu krwi dawcy. Natomiast przeszczep szpiku jest dozwolony o tych wyznań, a przecież w takim wypadku organizm biorcy już do końca życia będzie produkował krew dawcy!

2. W Księgach Kanonicznych mamy jasny przekaz. Jezus zmartwychwstał. Jest to raczej kwestia wiary, niż nauki. ;-)
 
 
ata333

Pomógł: 331 razy
Dołączył: 20 Mar 2012
Posty: 7729
Wysłany: 2013-03-19, 01:02   

ShadowLady86 napisał/a:
Witaj ;-) Po przerwie odpowiadam na pytania.

Po pierwsze według mnie nie, relacja między Marią i umiłowanym uczniem, których powiązał Jezus, nie jest dosłowna. To znaczy Jezus nie powierzył matki dosłownie umiłowanemu uczniowi pod opiekę. Uważają tak autorzy wspomnianej przeze mnie książki Mary in the New Testament, na stronach 210-211.

Cytat:
Let us now turn to the meaning that the evangelist gave to the scene to matter what is pre-Gospel or historical origins. The first question we must ask concerns the relative importance of the beloved disciple and the mother of Jesus in 19: 26-27. Although it is often numbered among “beloved disciple scene”, a reading of these verses on their own merits would incline us to judge that neither figure is clearly more important that the other. While the scene ends with a statement concerning the future care of the mother, rather than of the beloved disciple, the logic of the scene requires this. To make the account plausible, the dying Jesus should be presented as more concerned about the care of his mother than about male disciple who would be able to care for himself. However, this should not lead us to conclude that the evangelist primary interest is biographical, i.e., to report simply that after Jesus died his mother went to live in the home of favorite disciple. To interpret John thus would be to misinterpret the way the evangelist uses symbols, as well as the significance he attributes to the beloved disciple. Moreover, all the Johannine crucifixion episodes have clear symbolic and theological significance, and by analogy that should be true of 19: 25-27 as well.


Autorzy zdecydowanie obstawiają za przenośną, a nie dosłowną interpretacją sceny pod krzyżem. Wspominają, że scena ta jest często wykorzystywana jako argument za tym, że Maria nie miała innych dzieci poza Jezusem. Autorzy jednak dodają, że taka interpretacja ignoruje fakt zawarty w J 7: 1-10, gdzie bracia Jezusa określenie są jako ci, którzy w Niego nie wierzyli (przypis 465 na stronach 210-211).
Warto przeanalizować sobie także użyte w J 19: 27 greckie wyrażenie τὰ ἴδια.

εἶτα λέγει τῷ μαθητῇ ἴδε ἡ μήτηρ σου. καὶ ἀπ’ ἐκείνης τῆς ὥρας ἔλαβεν ὁ μαθητὴς αὐτὴν εἰς τὰ ἴδια.

Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie

Większość Biblii tłumaczy to wyrażenie jako „do siebie” lub nawet „do swojego domu”, ale może ono znaczyć także „w tym samym kierunku”. Tego samego wyrażenie autor Ewangelii używa np. w J 16: 32

δοὺ ἔρχεται ὥρα καὶ ἐλήλυθεν ἵνα σκορπισθῆτε ἕκαστος εἰς τὰ ἴδια καμὲ μόνον ἀφῆτε καὶ οὐκ εἰμὶ μόνος, ὅτι ὁ πατὴρ μετ’ ἐμοῦ ἐστιν.

Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie - każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego. Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną.

Tak więc umiłowany uczeń i matka Jezusa mogli od tego momentu udać się w tym samym kierunku i uważam, że należy to rozumieć metaforycznie. Co więc symbolizują matka Jezusa u umiłowany uczeń? W książce Mary in the New Testament autorzy przedstawiają kilka propozycji.

Jedna koncepcja którą proponują autorzy to ta, o której wspominałam wcześniej. Jezus umiera i udaje się do swojego Ojca. Tym samym fizycznie nie posiada już matki, którą „oddaje” umiłowanemu uczniowi. Uważam że podobnie scenę interpretowali Ewangeliści Synoptyczni. Dlatego właśnie osobiście uważam, że opisywana przez Marka „Maria, matka Jakuba Młodszego I Jozesa”, „matka Jozesa” oraz „Maria Jakubowa” to matka Jezusa. Bo powrocie do Ojca Maria określana jest od imienia innych synów. Cytat ze strony 212:

Cytat:
Her motherly role is rather in relation to the beloved disciple and hence not a physical one. Since it is a role that she receives only as Jesus dies and goes to his Father – a role received in “the hour” of Jesus (13:1) – it is a role that does not pertain to the earthly ministry of Jesus but to subsequent Christian history, the era of the community after Jesus glorification. It has often been remarked that for John the elevation of Jesus on the cross is already part of his return to his Father and that Pentecost is anticipated on the cross is symbolic reference to the Spirit.


W innej z koncepcji symbolicznych matka Jezusa reprezentuje Judaizm (lub Judeo chrześcijaństwo), a uczeń nowo rodzące się Chrześcijaństwo apostolskie. Odtąd mają podążać w jednym z kierunków (strona 214). W Starym Testamencie często przedstawia się Izrael jako matkę, która ma wydać na świat królów lub bohaterów. Maria może właśnie symbolizować matkę-Izrael, a uczeń Judeo chrześcijaństwo, które się narodziło z Izraela.

Pod znak zapytania poddają natomiast koncepcję, jakby w tym miejscu Maria zostawała matką wszystkich Chrześcijan. W takiej koncepcji umiłowany uczeń byłby uosobieniem Chrześcijan, czyli jego rola byłaby metaforyczna. Natomiast rola Marii musiałaby być użyta w dosłownym znaczeniu. Autorzy optują raczej za opcją, by obydwoje traktować symbolicznie. Maria symbolizuje Kościół, który Chrystus zostawia w rękach swoich uczniów. Cytat ze storn 215-216.

Cytat:
In later church writing and continuing into modern Roman Catholicism this scene has been invoked as a basis for the spiritual motherhood of Mary or for the picture of Mary as the mother of Christians. At Cana Mary was denied a salvific role in the ministry; but now in the hour of Jesus glorification she is given her place in salvation history. This interpretation faces the added difficulty that it requires the mother of Jesus in 19: 25-27 to be treated as an individual (Mary0 while the beloved disciple as a general symbol of every Christian. An ordinary symbolic pattern would treat both as individuals or both as general. A better variant of this approach (and one with much older attestation, beginning with Origen) is to treat the mother of Jesus as a general symbol of church, so that Jesus is leaving the church to the Christians as their mother


Co zaś do słowa "niewiasta" to zauważ, że Jezus praktycznie do każdej kobiety zwraca się w ten sposób. Jest tylko jeden wyjątek, gdzie Jezus zwraca się do kobiety po imieniu. Maria Magdala z J 20: 16 ;-)

Co do reszty pytań:

1. Zakaz spożywania krwi został ustanowiony przez Jakuba brata Pańskiego. Chrześcijanie pochodzenia pogańskiego mieli się od niej powstrzymywać tak jak Chrześcijanie wywodzący się z Judaizmu. Jakub był gorącym orędownikiem przestrzegania Prawa. Natomiast Paweł zaznaczał, by nie robić różnicy np. z powodu pokarmu. Powiem tak. W Biblii można znaleźć solidne argumenty, by nie spożywać krwi. Natomiast osobiście nie widzę żadnych, które mają jakoby przemawiać przeciwko transfuzji. Kiedyś pisałam o tym w którymś temacie, ale już nie pamiętam w jakim. Dziwię się, że transfuzja jest zakazana w niektórych wyznaniach, skoro elementy morfotyczne krwi niszczone są w śledzionie po około pół roku. Po tym czasie nie ma już u biorcy śladu krwi dawcy. Natomiast przeszczep szpiku jest dozwolony o tych wyznań, a przecież w takim wypadku organizm biorcy już do końca życia będzie produkował krew dawcy!

2. W Księgach Kanonicznych mamy jasny przekaz. Jezus zmartwychwstał. Jest to raczej kwestia wiary, niż nauki. ;-)




dzieki shadow..sa to dla mnie cenne informacje.. :-)


pozdrawiam..:)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 11