Forum biblijne Strona Główna Forum biblijne
Owocem ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność. (List do Galatów 5:21-22)

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Pulapka na Darwina
Autor Wiadomość
tom68 

Dołączył: 09 Sty 2013
Posty: 4699
Wysłany: 2014-01-23, 13:31   Pulapka na Darwina

Pulapka na Darwina

Jak to naprawde jest? Czy nasza planeta zostala stworzona przez kochajacego Boga, czy jest przypadkowym produktem milionow lat selekcji naturalnej? Czy biblijna nauka o szesciu literalnych dniach stworzenia ma racje bytu w obliczu przytlaczajacych dowodow naukowych sklaniajacych sie w kierunku ewolucji? A moze obie te teorie mozna ze soba polaczyc?

Autor, pastor uniwersytecki, zaprasza czytelnikow do wlaczenia sie w uczciwy dialog pomiedzy kreacjonistami a ewolucjonistami. Jasno i logicznie naswietla takie zagadnienia sporne jak: zlozonosc form zyciowych, odkrycia geologiczne czy budowa organow plciowych. Wszystkie dowody prowadza do racjonalnego wniosku, iz nasza planeta zostala stworzona przez Wielkiego Projektanta. A jest nim ten sam kochajacy Stworzyciel, ktory nie tylko kieruje naszym zyciem, ale tez obiecuje nam wspolne zycie na nowej ziemi.

Faktem jest, ze skoro nikt nie byl swiadkiem tego, co sie wydarzylo „na poczatku”, obie teorie wymagaja takiej samej „ilosci” wiary. I takie jest wlasnie uwarunkowanie dla osob pragnacych zglebic temat poczatku... i konca.

O autorze:

Dr Dwight Nelson jest pastorem i duszpasterzem akademickim na Andrews University w USA. Sluzy rowniez jako kaznodzieja telewizyjny. Autor wielu ksiazek ( w jez. polskim : Nieslychana laska oraz Odliczanie). Wraz z rodzina mieszka w Lincoln w stanie Nebraska, USA.

Wydawnictwo "Znaki Czasu" www.znakiczasu.pl
ul. Foksal 8
00-366 Warszawa
+48 22 331 98 00 ; + 48 608 017 625



ps ; http://fakty.interia.pl/r...cji,nId,1092195
_________________
tom68
 
 
nesto 


Wyznanie: deizm
Pomógł: 174 razy
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 4212
Skąd: były katolik
Wysłany: 2014-03-30, 22:57   

Wyobraźcie sobie, że puszczacie Lotto.
Jedna kombinacja wygrywa, a inne "idą do kosza".
Podobnie jest z ewolucją.
Wygrała jedna opcja z Miliarda miliardów miliardów...
I tak miliardy miliardów miliardów razy.
W końcu powstał świat, takie jakim go widzimy.
Ja uważam, że Bóg to owy "rachunek prawdopodobieństwa" - jak uczy Biblia to DUCH (nie osoba).

ps.
Ale i takt nikt nie wie skąd wzięło się to coś co ewoluowało :-)
 
 
RN 


Wyznanie: Wiara Naturalna (Deizm)
Pomógł: 310 razy
Dołączył: 25 Paź 2013
Posty: 5147
Skąd: Ziemia Łódzka
Ostrzeżeń:
 1/3/4
Wysłany: 2014-03-30, 23:07   

nesto napisał/a:
.

ps.
Ale i takt nikt nie wie skąd wzięło się to coś co ewoluowało :-)


Nie wiemy jaki był początek i jaki będzie koniec (po śmierci). Ale wiemy i świadomi jesteśmy naszego ziemskiego życia i tu powinniśmy się realizować.
_________________
JESZCZE SIĘ TAKI NIE NARODZIŁ, CO BY OPOWIEŚCI BIBLIJNE POGODZIŁ
 
 
tropiciel 


Pomógł: 63 razy
Dołączył: 11 Kwi 2013
Posty: 4962
Wysłany: 2014-03-31, 07:38   

mam pytanie : jak pogodzić stworzenie świata w literalnych siedmiu dniach 24-godzinnych z dotarciem do ziemi światła z odległych gwiazd ? Gdyby ziemia i ciał niebieskie były stworzone w ciągu literalnych 24-godzinnych dni - to czyż Bóg nie pogwałciłby innych praw swoich takich jak prawa fizyki ?

__________________________

http://biblia-odchwaszczona.webnode.com
 
 
.Cyprian. 


Pomógł: 87 razy
Dołączył: 26 Lut 2012
Posty: 1316
Wysłany: 2014-03-31, 09:58   

tropiciel napisał/a:
mam pytanie : jak pogodzić stworzenie świata w literalnych siedmiu dniach 24-godzinnych z dotarciem do ziemi światła z odległych gwiazd ? Gdyby ziemia i ciał niebieskie były stworzone w ciągu literalnych 24-godzinnych dni - to czyż Bóg nie pogwałciłby innych praw swoich takich jak prawa fizyki ?


Część kreacjonistów tłumaczy to tak, że prędkość światła nie jest stała w czasie i kiedyś była większa. Od momentu Stworzenia malała w jakimś tam tempie. Czy są jakieś na to dowody? Nie wiem, nie interesowałem się aż tak tym tematem. Jednak nawet we współczesnej fizyce dopuszcza się zmianę w czasie "stałych fizycznych" (a taką jest prędkość światła). Zatem hipoteza tej grupy kreacjonistów nie jest pozbawiona sensu. Pytanie jest tylko o to, jakie było tempo zmian prędkości światła i jak teoretycznie uzasadnić dany model tych zmian. Krótko mówiąc - o ile się orientuję - ta grupa kreacjonistów (wśród której są przecież fizycy) nie posiada, jak dotąd, fizycznego modelu tego zjawiska.
 
 
tropiciel 


Pomógł: 63 razy
Dołączył: 11 Kwi 2013
Posty: 4962
Wysłany: 2014-03-31, 16:52   

Cyprian

Cytat:
Część kreacjonistów tłumaczy to tak, że prędkość światła nie jest stała w czasie i kiedyś była większa. Od momentu Stworzenia malała w jakimś tam tempie. Czy są jakieś na to dowody? Nie wiem, nie interesowałem się aż tak tym tematem. Jednak nawet we współczesnej fizyce dopuszcza się zmianę w czasie "stałych fizycznych" (a taką jest prędkość światła)


Zdaniem niektórych uczonych, wartość ta wcale nie jest stała i może się zmieniać.Według uznanych pomiarów w próżni prędkość światła wynosi ona około 300 tysięcy kilometrów na sekundę, ale jest to w warunkach próżni laboratoryjnej. W kosmosie laboratoryjna próżnia po prostu nie występuje, więc ta wartość raczej maleje. Nic nie wskazuje na to, że się powiększa.
_____________________________

http://biblia-odchwaszczona.webnode.com
 
 
.Cyprian. 


Pomógł: 87 razy
Dołączył: 26 Lut 2012
Posty: 1316
Wysłany: 2014-03-31, 17:35   

tropiciel napisał/a:
W kosmosie laboratoryjna próżnia po prostu nie występuje, więc ta wartość raczej maleje. Nic nie wskazuje na to, że się powiększa.


Jeśli chodzi o próżnię. Takiej próżni, jak w przestrzeni kosmicznej, jeszcze się w laboratorium wytworzyć nie udało. Najlepsza próżnia laboratoryjna sięga do 10^(-14) hPa, podczas gdy w kosmosie panuje próżnia do 10^(−16) hPa. Różnica pomiędzy nimi to 2 rzędy wielkości. To naprawdę dużo. Jeszcze długo będziemy musieli czekać, by wytworzyć na Ziemi w laboratorium próżnię o kosmicznej jakości.

Co zaś do tej prędkości światła, to jest kwestia na jakim postulacie, modelu trzeba by oprzeć zmianę wartości prędkości wraz z czasem od Stworzenia. Nie ma na razie czego się "uczepić". Gdyby można było jakoś to ugryźć, to już by mówiono, ile wynosiła prędkość światła np. 6000 lat temu. Nikt tego z kreacjonistów nie mówi, bo nie ma na czym się oprzeć. Natomiast sama hipoteza ma znamiona zasadności. Ale samo to nie wystarczy.

Wielka szkoda, że tak mało fizyków wierzy Bogu i Słowu. Gdyby było ich więcej "roznieśli by w pył" BigBangowców i Ewolucjonistów.
 
 
EMET 

Wyznanie: Świadkowie Jehowy w Polsce
Pomógł: 247 razy
Dołączył: 04 Wrz 2006
Posty: 11200
Wysłany: 2014-03-31, 18:38   

.Cyprian. napisał/a:
tropiciel napisał/a:
W kosmosie laboratoryjna próżnia po prostu nie występuje, więc ta wartość raczej maleje. Nic nie wskazuje na to, że się powiększa.


Jeśli chodzi o próżnię. Takiej próżni, jak w przestrzeni kosmicznej, jeszcze się w laboratorium wytworzyć nie udało. Najlepsza próżnia laboratoryjna sięga do 10^(-14) hPa, podczas gdy w kosmosie panuje próżnia do 10^(−16) hPa. Różnica pomiędzy nimi to 2 rzędy wielkości. To naprawdę dużo. Jeszcze długo będziemy musieli czekać, by wytworzyć na Ziemi w laboratorium próżnię o kosmicznej jakości.

Co zaś do tej prędkości światła, to jest kwestia na jakim postulacie, modelu trzeba by oprzeć zmianę wartości prędkości wraz z czasem od Stworzenia. Nie ma na razie czego się "uczepić". Gdyby można było jakoś to ugryźć, to już by mówiono, ile wynosiła prędkość światła np. 6000 lat temu. Nikt tego z kreacjonistów nie mówi, bo nie ma na czym się oprzeć. Natomiast sama hipoteza ma znamiona zasadności. Ale samo to nie wystarczy.

Wielka szkoda, że tak mało fizyków wierzy Bogu i Słowu. Gdyby było ich więcej "roznieśli by w pył" BigBangowców i Ewolucjonistów.


EMET:
Bardziej chodzi o to, czy "dni stwarzania" - zakładając, że wszystkie były jednakowej długości - mogły trwać literalnie dobę ziemską: wg aktualnych pojmowań [czyli: 24 godziny].
Skoro ma miejsce wnioskowanie - o wieku wszechświata - na podstawie badania odległości krańców obserwowalnego wszechświata tudzież galaktyk, metagalaktyk itp.: to i mamy ponad 10 mld lat świetlnych.
Przy podejściu bazującym na astrofizyce, jakoweś owe literalne dni 24 godzinne jawią się...
Tak też zakładając, iż biblijnie pojmowany "dzień", to koniecznie [i bezdyskusyjnie!] w rozumieniu: jeden jedyny dzień [czy to słoneczny, czy to księżycowy] - czy wytrzymuje próbę w analizie?

Bardziej, jak sądzę, mamy wnioskowanie z tego, że: <<skoro u Boga nie ma rzeczy niemożliwych do zrealizowania /przez Tegoż Boga/ [vide: Łuk 1:37; Rodz 18:14a; Jer 32:17, końcówka; Zach 8:6; Mat 19:26b], to - Ów Bóg - był w stanie swoje prawa fizyczne [i wszelkie inne] niejako dogiąć tak, żeby faktycznie w dniach 24-godzinnych [jak to pojmujemy] dokonać to, o czym czytamy np. w Ks. Rodzaju>>.
Tyle tylko, czy poza wnioskowaniem o 'dogmatycznym pojmowaniu 'dnia stwarzania' jako 24-godzinnego dnia' -- inne racje jakoś potrafimy też przedłożyć i koncyliacyjnie pogodzić?

Stephanos, ps. EMET
_________________
„Wielu będzie biegać tu i tam [po hebrajsku: < jᵊszōṭᵊṭû >], i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy” -- Daniela 12:4b; ‘PNŚ/ZW’, Przypis.
 
 
nesto 


Wyznanie: deizm
Pomógł: 174 razy
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 4212
Skąd: były katolik
Wysłany: 2014-03-31, 22:16   

Przecież to zwyczajna legenda...
Poważni ludzie nie udowadniają "naukowo" legend bo to nie jest poważne.... :-D
 
 
.Cyprian. 


Pomógł: 87 razy
Dołączył: 26 Lut 2012
Posty: 1316
Wysłany: 2014-03-31, 22:32   

EMET napisał/a:

EMET:
Bardziej chodzi o to, czy "dni stwarzania" - zakładając, że wszystkie były jednakowej długości - mogły trwać literalnie dobę ziemską: wg aktualnych pojmowań [czyli: 24 godziny].
Skoro ma miejsce wnioskowanie - o wieku wszechświata - na podstawie badania odległości krańców obserwowalnego wszechświata tudzież galaktyk, metagalaktyk itp.: to i mamy ponad 10 mld lat świetlnych.
Przy podejściu bazującym na astrofizyce, jakoweś owe literalne dni 24 godzinne jawią się...
Tak też zakładając, iż biblijnie pojmowany "dzień", to koniecznie [i bezdyskusyjnie!] w rozumieniu: jeden jedyny dzień [czy to słoneczny, czy to księżycowy] - czy wytrzymuje próbę w analizie?

Bardziej, jak sądzę, mamy wnioskowanie z tego, że: <<skoro u Boga nie ma rzeczy niemożliwych do zrealizowania /przez Tegoż Boga/ [vide: Łuk 1:37; Rodz 18:14a; Jer 32:17, końcówka; Zach 8:6; Mat 19:26b], to - Ów Bóg - był w stanie swoje prawa fizyczne [i wszelkie inne] niejako dogiąć tak, żeby faktycznie w dniach 24-godzinnych [jak to pojmujemy] dokonać to, o czym czytamy np. w Ks. Rodzaju>>.
Tyle tylko, czy poza wnioskowaniem o 'dogmatycznym pojmowaniu 'dnia stwarzania' jako 24-godzinnego dnia' -- inne racje jakoś potrafimy też przedłożyć i koncyliacyjnie pogodzić?

Stephanos, ps. EMET


Aby jakkolwiek spróbować dotknąć podjętych przez Ciebie problemów, muszę się rozpisać.

Mamy dwie grupy kreacjonistów:
- którzy wierzą w 24-godzinne dni stwarzania
- którzy nie wierzą w powyższe, i mówią, że były to 'obszerniejsze przedziały czasowe'

Podane przez Ciebie wersety jednoznacznie pokazują, że dla Boga nie ma nic niemożliwego.

Eksperyment nam pokazuje, że żyjemy w przestrzeni 3D, bo potrafimy wyróżnić długość, szerokość, wysokość ciał. Zatem musiała zostać stworzona przestrzeń. Ten akt w zasadzie wszyscy kreacjoniści wiążą z biblijnym fragmentem - Na początku Bóg stworzył niebo.... Sama pojęcie przestrzeni nie wystarcza, bo w przestrzeni są ciała w ruchu, a do opisu ruchu potrzebny jest czas. I tu pojawia się problem, jak dotąd nierozwiązany w fizyce. Bo nikt nie wie, czym jest czas. Czas jest nam potrzebny do opisywania ruchu, a mierzymy go zawsze za pomocą wzorcowego ruchu. Od zegara słonecznego, poprzez zegar z kukułką aż do zegara atomowego - zawsze jest jakiś wzorcowy ruch. Paradoks polega na tym, że czas potrzebny do opisywania dowolnego ruchu określamy za pomocą innego ruchu, wzorcowego. :-D

Szczególna Teoria Względności (STW) Einsteina powiązała przestrzeń z czasem, jako coś nierozerwalnego, zjednoczonego, co nazwano czasoprzestrzenią. Zatem skoro czas jest z przestrzenią nierozerwalny, Słowa: Na początku Bóg stworzył niebo... możemy odnosić do stworzenia czasoprzestrzeni.

Zaraz po STW powstała Mechanika Kwantowa. Można było przypuszczać, że ta teoria rzuci jakieś światło na pojęcie czasu. Teoria ta każdej mierzalnej wartości fizycznej przypisuje tzw. operator ('obiekt' matematyczny, jak np. operator różniczkowania, w skrócie pochodna). Czy tak podstawowa wielkość, jak czas, ma swój operator? Stanisław Szpikowski w swoim podręczniku "Elementy Mechaniki Kwantowej" napisał (nie wnikając w szczegóły przy jakiej okazji): "... t [czas] jest parametrem liczbowym. Wyjściem z tej sytuacji byłaby konstrukcja formalnie poprawnego operatora czasu, ale mimo różnych wysiłków, nie ma w tym problemie zadowalającego rozwiązania." Teoria wyższa (Mechanika Kwantowa), nakrywająca teorię niższą (Mechanikę klasyczną) nie rozwiązała problemu czasu.

Około 10 lat po STW, znowu za sprawą Einsteina, powstała Ogólna Teoria Względności, teoria nakrywająca w stosunku do STW, czyli rozszerzająca ją o zagadnienia grawitacji. Efektownym wnioskiem OTW było to, że każde ciało materialne zakrzywia wokół siebie czasoprzestrzeń. W popularnonaukowej książce "Fizyka podróży międzygwiezdnych" sugeruje się, że gdybyśmy dysponowali dostateczną energią - sami moglibyśmy zakrzywiać czasoprzestrzeń.

Dlaczego o tym piszę. Chcę odpowiedzieć na podjęty przez Ciebie problem:
Cytat:
...to - Ów Bóg - był w stanie swoje prawa fizyczne [i wszelkie inne] niejako dogiąć tak...


W zasadzie to czekałem, czy ktoś kiedykolwiek ten problem podniesie na forum biblijnym. Znowuż są tu wśród ludzi podziały ze względu na ten problem. Jak widzimy, prawa nie zostały nadane tylko ludziom, ale też materii nieożywionej, z której to materii też jest zbudowane ciało ludzkie. Są to właśnie prawa, o których próbuje mówić fizyka. Wraz ze stworzeniem nadane były tej materii prawa. Zachodzi pytanie:

Czy wszelkie ingerencje Boga w materialnym świecie, jak "Słońce stań!" są podług tych praw, czy nad nimi?

Jedni uważają, że tylko podług tych praw, drudzy, że nie. Spotkałem się z takim wnioskiem, że werset Psalm 18:10 - Nagiął On niebiosa i zstąpił, a czarna chmura była pod Jego stopami. - jest niczym innym, jak zakrzywianiem czasoprzestrzeni.

Osobiście się z tym nie zgadzam. Uważam, że prawa nadane materii nie mogą w żaden sposób wpływać na Boga.

Pisałem o czasie po to, by pokazać, jak trudne jest to zagadnienie już w samej fizyce. Dlaczego uważam, że dni stworzenia były 24-godzinne? Dlatego, że już w momencie powstawania czasoprzestrzeni za sprawą Boga, jej składnik - czas, zaistniał - z samej fizyki to jednoznacznie wynika, bo przestrzeń jest nierozerwalna z czasem. Skoro zaistniał, dało się go mierzyć, były więc określone te 24 godziny, które później jawnie można było dookreślić przez ruch ciał niebieskich.

Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. - ziemia stworzona wraz czasoprzestrzenią. To jest logiczne i spójne. Ziemia zbudowana jest z atomów, które budują cząsteczki. Cząsteczki są w ruchu. Jest w tym głęboki sens, bo czas jest określony przez ruch.

Młody wiek Ziemi. Dwóch naukowców, fizyków kreacjonistów, podjęło problem tzw. radioaureol w skałach granitowych, które z punktu widzenia współczesnej geologii nie powinny istnieć. Powstały one z rozpadów pierwiastków radioaktywnych. Można je wyjaśnić tylko wtedy, gdy się przyjmie młody wiek Ziemi. Warto podjąć problem radioaureol na forum.

Rozmiar Wszechświata jest nadal wyzwaniem. Problemem jest prędkość światła. Nie umiem nic dziś na ten temat powiedzieć, wydaje mi się, że jest to jednak pozorna zagadka i wierzę, że niedługo będziemy czekać na wyjaśnienie naukowców wierzących w Boga i Jego Słowo.
 
 
EMET 

Wyznanie: Świadkowie Jehowy w Polsce
Pomógł: 247 razy
Dołączył: 04 Wrz 2006
Posty: 11200
Wysłany: 2014-03-31, 23:46   

.Cyprian. napisał/a:

Aby jakkolwiek spróbować dotknąć podjętych przez Ciebie problemów, muszę się rozpisać.

Mamy dwie grupy kreacjonistów:
- którzy wierzą w 24-godzinne dni stwarzania
- którzy nie wierzą w powyższe, i mówią, że były to 'obszerniejsze przedziały czasowe'

Podane przez Ciebie wersety jednoznacznie pokazują, że dla Boga nie ma nic niemożliwego.


Rozmiar Wszechświata jest nadal wyzwaniem. Problemem jest prędkość światła. Nie umiem nic dziś na ten temat powiedzieć, wydaje mi się, że jest to jednak pozorna zagadka i wierzę, że niedługo będziemy czekać na wyjaśnienie naukowców wierzących w Boga i Jego Słowo.


EMET:
Jednak nie uwzględniłeś pewnego niuansu, że tak to określę. ;-)
Np. Świadkowie Jehowy inaczej podchodzą do kwestii "wiek wszechświata" oraz to, co się tyczy, jak to określają: akty stwórcze w odniesieniu do Ziemi.
Tak też owe '6 dni stwarzania' nie odnoszą do punktu absolutnie wyjściowego [jak to i w teorii 'Wielkiego Wybuchu'], lecz zgoła inaczej. Wówczas tzw. spory o wiek wszechświata i wiek materii - nikną. Inaczej się ukierunkowuje istotę zagadnienia, po prostu, :->

Jednak nawet okresy owych "6 dni" nie traktują jako literalne dni 24-godzinne. W samym Piśmie mamy przyzwolenie na traktowanie pojęcia "dzień" niekoniecznie jako tylko "dzień słoneczny" czy 'dzień księżycowy".

Matematyk Grigorij Perelman też przybliżył nam pewne kwestie, gdy rozwiązał jedno z 'zagadnień milenijnych'.

Jakkolwiek, istotnie, STW czy OTW [Einsteina] wniosła/y/ coś kardynalnie, to jednak w tym tutaj temacie niekoniecznie trzeba obydwie T. przywoływać, jak uważam.

Jak pisałem: o ile literalnie dosłownie potraktować jako 24 godzinny przedział czasowy, to wówczas -- w obrębie owych jednakowo czasowych okresów [24-godzinnych?] -- miałaby być realizacja tego, co i czytamy w Rodzaju 1 i 2. Czy tylko zadowolić się mamy oznajmieniem -- takim jakby alibi' -- że przecież: "U Boga..."?

W istocie owe ponad /czy około/ 15 mld lat świetlnych TEŻ tak jakoś niezbyt przystają do... :aaa:

Stephanos, ps. EMET
_________________
„Wielu będzie biegać tu i tam [po hebrajsku: < jᵊszōṭᵊṭû >], i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy” -- Daniela 12:4b; ‘PNŚ/ZW’, Przypis.
 
 
tropiciel 


Pomógł: 63 razy
Dołączył: 11 Kwi 2013
Posty: 4962
Wysłany: 2014-04-01, 09:10   

Cyprian

Cytat:
Bo nikt nie wie, czym jest czas. Czas jest nam potrzebny do opisywania ruchu, a mierzymy go zawsze za pomocą wzorcowego ruchu. Od zegara słonecznego, poprzez zegar z kukułką aż do zegara atomowego - zawsze jest jakiś wzorcowy ruch. Paradoks polega na tym, że czas potrzebny do opisywania dowolnego ruchu określamy za pomocą innego ruchu, wzorcowego.


Czy sobie sam nie zaprzeczasz ? Dlaczego nie wiadomo twoim zdaniem co to jest czas ? Już Immanuel Kant określił, że są to aprioryczne formy naszej zmysłowości i w gruncie rzeczy nie ma czegoś takiego jak czas. W tradycji arystotelesowskiej jest to ujęcie zmienności przedmiotów.
Jest pewną miarą ruchu ze względu na " wcześniej " i " później ". Jednak jak pokazuje fizyka współczesna Einsteina ważny jest punkt odniesienia stąd czas jest relatywny i względny. Czas nie płynie odrębnie, lecz jest związany z przestrzenią, a ponadto związany jest z polem grawitacyjnym. Z punktu widzenia Boga, który jest ponad czasem, czas w ogóle nie istnieje. Czas istnieje tylko ze względu na dzieło stworzenia, a przede wszystkim ze względu na istoty stworzone przez Niego.

Jest bardzo zastanawiające to o czym mówi dr Robert Gentry :

Kiedy jakiś promieniotwórczy pierwiastek rozpada się w przeźroczystym minerale ( takim jak mika w granitowej skale), to wówczas emitowane cząstki alfa powodują powstanie w nim sferycznego odbarwienia - radioaureoli.
Kiedy rozpadowi ulega uran, to pozostawia on swoją charakterystyczną aureolę w tej skale. Łańcuch rozpadu uranu wytwarza także trzy izotopy polonu. Te z kolei pozostawiają w skale właściwe sobie odbarwienia - radioaureole.
W przypadku izotopu polonu-214 powstaje on w rozpadowym łańcuchu uranowym, a następnie sam szybko ulega rozpadowi. Rozpada się i znika całkowicie w czasie krótszym niż jedna minuta. W swoim krótkim istnieniu polon-214 pozostawia w skale własną radioaureolę, którą można zidentyfikować.
Obecnie polon nie występuje nigdzie w stanie wolnym, lecz pojawia się jedynie jako produkt rozpadowy uranu. Jednakże w skałach prekambryjskich znajdowane są tryliony tajemniczych radioaureoli. Tajemnica leży w tym, że cząsteczki polonu, które formowały te aureole, nie były nigdy związane z macierzystym uranem. Wszelkie bowiem możliwe testy eliminowały możliwość wcześniejszego istnienia macierzystego uranu. Musiały to być zatem swobodne cząsteczki pierwiastka polonu. Musiały się pojawiać jako wolne i niezależne pierwiastki, istniały swoje kilka chwil, tworząc radioaureole w otaczającej je litej skale, by potem rozpaść się i zniknąć.
Radioaureole nie wytworzą się w roztopionej skale ani też w skałach rozgrzanych. Powstają tylko w skałach litych, których temperatura jest niższa niż 300 ° C.
Hipotetyczne skały powstałe na skutek “ Wielkiego Wybuchu ” byłyby płynne i potrzebowałyby długiego czasu, by ostygnąć i stężeć. Na długo jednak przedtem, zanim by to nastąpiło, każdy wolny polon uległby rozpadowi i zniknął. Radioaureole obalają spekulacje jakoby skały prekambryjskie kiedykolwiek występowały w stanie płynnym. W tych bowiem rzekomych skałach “ Wielkiego Wybuchu ” mogłyby być aureole polonu jedynie pochodzące od polonu wytworzonego z uranu już po ostudzeniu i stwardnieniu skał.

Ewolucjoniści nie znajdują żadnego sposobu, by wyjaśnić owe tryliony radioaureoli, które zostały pozostawione przez wolny polon-214.
Wszystko wskazuje na to, że pierwotne prekambryjskie skały powstały nagle. Wewnątrz tych litych i nowych skał powstał też w tej samej chwili wolny pierwotny polon, który natychmiast pozostawił swoje aureole i po kilku chwilach przestał istnieć, podczas gdy te lite skały, naznaczone aureolami, pozostały. Innymi słowy, pojawiły się lite skały oraz swobodny polon. Polon jednak szybko zniknął, a skały pozostały, niosąc w sobie przekaz radioaureolowy.

To również pokazuje, że ziemia mogła być ukształtowana w bardzo krótkim czasie i nie musiała być tworzona przez tysiące lat. Niektórzy adwentyści do których należał kiedyś Russell, wymyślili teorię, że każdy dzień stworzenia trwał 7 tysięcy lat. Jednak nie ma na to żadnego dowodu ani w Biblii, ani w naukach przyrodniczych. Argumentacja, że ludzkość istnieje mniej więcej 6000 lat i gdyby do tego dodać milenium, to mamy 7 000 lat, a ponieważ te okresy były sobie równe, to każdy dzień stwarzania trwał po 7 000 lat - nie musi być prawdą, podobnie jak teza, że Bóg cały czas teraz odpoczywa.

Ciekawe jest jednak to, że w Pismach Hebrajskich odnośnie opisu stworzenia ziemi w Genesis 1 : 1 użyto hebrajskiego czasownika בָּרָ֣א ( bara ), natomiast w pozostałych miejscach użyto czasownika עָשָׂה ( asa' ), który oznacza wypełnienie, zrealizowanie czegoś, lub też kształtowanie czegoś. W wersecie 16 nie powiedziano więc o stworzeniu słońca, księżyca i gwiazd. A to jest spora różnica.

_______________________________

http://biblia-odchwaszczona.webnode.com
 
 
nesto 


Wyznanie: deizm
Pomógł: 174 razy
Dołączył: 02 Kwi 2012
Posty: 4212
Skąd: były katolik
Wysłany: 2014-04-01, 10:05   

Każdy silący się na "naukowe" teorie dot powstania ziemi jest skazany na porażkę.
Można tylko przypuszczać, że to jedna z wielu miliardów miliardów cząsteczek kosmicznego pyłu.
A skąd ten pył?
Z Wielkiego Wybuchu.
A skąd ten wybuch?
Nie wiadomo :-D
 
 
EMET 

Wyznanie: Świadkowie Jehowy w Polsce
Pomógł: 247 razy
Dołączył: 04 Wrz 2006
Posty: 11200
Wysłany: 2014-04-01, 10:42   

EMET:
Oto, co można m.in. przeczytać w jednej z publikacji wydanych przez ŚJ –
Cytat:
Wiele osób twierdzi, że nauka zaprzecza biblijnej relacji o stwarzaniu. Ale w rzeczywistości przeczy tylko poglądom tak zwanych chrześcijańskich fundamentalistów. Niektórzy z nich błędnie utrzymują, iż według Biblii wszystkie twory materialne powstały zaledwie kilka tysięcy lat temu w ciągu sześciu 24-godzinnych dni.
Tymczasem Biblia nie popiera takiego stanowiska. Gdyby było inaczej, sporo odkryć naukowych dokonanych w ostatnim stuleciu zdyskredytowałoby tę Księgę. Jednakże dokładna analiza jej tekstu nie ujawnia żadnych sprzeczności z powszechnie uznawanymi faktami naukowymi. Dlatego też Świadkowie Jehowy nie zgadzają się z wieloma kreacjonistami i innymi „chrześcijańskim” fundamentalistami.
Kiedy nastąpił „początek”?
Księgę Rodzaju otwierają proste, dobitne słowa: „Na początku Bóg stworzył niebiosa i ziemię” (Rodzaju 1:1). Wielu biblistów jest zgodnych co do tego, że opisano tu odrębny akt stwórczy, który należy odróżnić od działań Boga podjętych w czasie stwarzania, opisanych od trzeciego wersetu pierwszego rozdziału tej Księgi. Płynie stąd niezmiernie ważny wniosek: ze wstępnych słów Pisma Świętego wynika, że wszechświat, łącznie z naszą planetą, istniał już przez jakiś czas, zanim jeszcze rozpoczęły się dni stwarzania.
Geolodzy szacują wiek Ziemi na 4 miliardy lat, a według astronomów wszechświat może mieć nawet 15 miliardów lat. Czy te wyliczenia (bądź ich ewentualne przyszłe korekty) są sprzeczne z Księgą Rodzaju 1:1? Nie. Biblia nie precyzuje wieku „niebios i ziemi”. A zatem nauka nie zaprzecza tej części relacji biblijnej.


Stephanos, ps. EMET
_________________
„Wielu będzie biegać tu i tam [po hebrajsku: < jᵊszōṭᵊṭû >], i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy” -- Daniela 12:4b; ‘PNŚ/ZW’, Przypis.
 
 
.Cyprian. 


Pomógł: 87 razy
Dołączył: 26 Lut 2012
Posty: 1316
Wysłany: 2014-04-02, 16:14   

tropiciel napisał/a:
Cyprian

Cytat:
Bo nikt nie wie, czym jest czas. Czas jest nam potrzebny do opisywania ruchu, a mierzymy go zawsze za pomocą wzorcowego ruchu. Od zegara słonecznego, poprzez zegar z kukułką aż do zegara atomowego - zawsze jest jakiś wzorcowy ruch. Paradoks polega na tym, że czas potrzebny do opisywania dowolnego ruchu określamy za pomocą innego ruchu, wzorcowego.


Czy sobie sam nie zaprzeczasz ? Dlaczego nie wiadomo twoim zdaniem co to jest czas ? Już Immanuel Kant określił, że są to aprioryczne formy naszej zmysłowości i w gruncie rzeczy nie ma czegoś takiego jak czas. W tradycji arystotelesowskiej jest to ujęcie zmienności przedmiotów.


Nie, nie zaprzeczam. Mnie chodzi o fizyczną definicję czasu, a nie filozoficzną. Fizyka już dość dawno oddzieliła się od filozofii. Z punktu widzenia fizyki w zasadzie chodzi o jedno: 1. znaleźć równania ruchu, 2. rozwiązać równania ruchu. A w równaniach ruchu zawsze jest czas. Nikt nie poda ścisłej definicji czasu fizycznie. Wiemy jednak, jak czas mierzyć. A w mechanice kwantowej problem z czasem ujawnia się w postaci niemożności znalezienia tzw. operatora czasu, o którym powyżej pisałem.

tropiciel napisał/a:

Jest pewną miarą ruchu ze względu na " wcześniej " i " później ".


Nie jest to dobra definicja, ponieważ samo " wcześniej " i " później " jest już określeniem czasu. Nie można czasu wyjaśnić czasem. Czas mierzymy zawsze za pomocą jakiegoś wzorcowego ruchu. Nie można powiedzieć, że czas "Jest pewną miarą ruchu". Ruch ma wiele miar: prędkość, przyspieszenie - ale nigdy jego miarą nie jest czas. Można powiedzieć: w czasie Δt ciało przemieści się o Δr - w ten sposób możemy określić miarę ruchu, jaką jest prędkość średnia: V=Δr/Δt lub prędkość chwilowa: v=lim (Δt→0) Δr/Δt. Samo stwierdzenie, że ruch trwał Δt nic o tym ruchu nie mówi, dopóki nie określi się Δr. Zatem czas nie może być miarą ruchu. To wzorcowy ruch pozwala nam mierzyć czas. Pojęcie "miara" w fizyce jest dość precyzyjnie określone.

tropiciel napisał/a:

Jednak jak pokazuje fizyka współczesna Einsteina ważny jest punkt odniesienia stąd czas jest relatywny i względny. Czas nie płynie odrębnie, lecz jest związany z przestrzenią, a ponadto związany jest z polem grawitacyjnym.


Zgadzam się. Dlatego napisałem wcześniej o czasoprzestrzeni, o STW i OTW. Bo teorie relatywistyczne wiążą przestrzeń z czasem w czasoprzestrzeń. Dlatego newtonowskie tempus est absolutum, spatium est absolutum straciło moc.

tropiciel napisał/a:

Z punktu widzenia Boga, który jest ponad czasem, czas w ogóle nie istnieje. Czas istnieje tylko ze względu na dzieło stworzenia, a przede wszystkim ze względu na istoty stworzone przez Niego.


Zgadzam się, że Bóg jest ponad czasem. W naszym świecie czas istnieje, i potrafimy go mierzyć za pomocą ruchu, jakiegoś wzorcowego, który sobie wybierzemy. Jest natomiast trudność definicyjna. Jest też coś więcej: łatwo możemy wyobrazić sobie przeszłość i przyszłość, trudniej teraźniejszość.

EMET napisał/a:

Jakkolwiek, istotnie, STW czy OTW [Einsteina] wniosła/y/ coś kardynalnie, to jednak w tym tutaj temacie niekoniecznie trzeba obydwie T. przywoływać, jak uważam.


Moim zdaniem, w kontekście stwarzania, jak najbardziej należy je przywoływać. Wiążą czas z przestrzenią. Stworzenie nieba - jak wcześniej napisałem - utożsamiam ze stworzeniem czasoprzestrzeni, co oznacza, że czas można było już w tym momencie mierzyć. Ponadto jest napisane: ...niebo i Ziemię - więc tym bardziej czas mógł być mierzony, bo istniało już ciało zbudowane z biliardów mniejszych ciał.

EMET napisał/a:

W istocie owe ponad /czy około/ 15 mld lat świetlnych TEŻ tak jakoś niezbyt przystają do... :aaa:


Zgadza się. Ale gdyby prędkość światła okazała się nie być stałą, problem mógłby zostać rozwiązany.

EMET napisał/a:
EMET:
Oto, co można m.in. przeczytać w jednej z publikacji wydanych przez ŚJ –
Cytat:
Wiele osób twierdzi, że nauka zaprzecza biblijnej relacji o stwarzaniu. Ale w rzeczywistości przeczy tylko poglądom tak zwanych chrześcijańskich fundamentalistów. Niektórzy z nich błędnie utrzymują, iż według Biblii wszystkie twory materialne powstały zaledwie kilka tysięcy lat temu w ciągu sześciu 24-godzinnych dni.
Tymczasem Biblia nie popiera takiego stanowiska. Gdyby było inaczej, sporo odkryć naukowych dokonanych w ostatnim stuleciu zdyskredytowałoby tę Księgę. Jednakże dokładna analiza jej tekstu nie ujawnia żadnych sprzeczności z powszechnie uznawanymi faktami naukowymi. Dlatego też Świadkowie Jehowy nie zgadzają się z wieloma kreacjonistami i innymi „chrześcijańskim” fundamentalistami.
Kiedy nastąpił „początek”?
Księgę Rodzaju otwierają proste, dobitne słowa: „Na początku Bóg stworzył niebiosa i ziemię” (Rodzaju 1:1). Wielu biblistów jest zgodnych co do tego, że opisano tu odrębny akt stwórczy, który należy odróżnić od działań Boga podjętych w czasie stwarzania, opisanych od trzeciego wersetu pierwszego rozdziału tej Księgi. Płynie stąd niezmiernie ważny wniosek: ze wstępnych słów Pisma Świętego wynika, że wszechświat, łącznie z naszą planetą, istniał już przez jakiś czas, zanim jeszcze rozpoczęły się dni stwarzania.
Geolodzy szacują wiek Ziemi na 4 miliardy lat, a według astronomów wszechświat może mieć nawet 15 miliardów lat. Czy te wyliczenia (bądź ich ewentualne przyszłe korekty) są sprzeczne z Księgą Rodzaju 1:1? Nie. Biblia nie precyzuje wieku „niebios i ziemi”. A zatem nauka nie zaprzecza tej części relacji biblijnej.


Stephanos, ps. EMET


Pojawia się takie oto pytanie, dlaczegóż taka dysproporcja w czasie pomiędzy pierwszym aktem, a następnymi? Sądzę, że byłoby to wprost zaznaczone. Ponadto mamy w Wyjścia 20 (BT):
Cytat:

(9) Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe zajęcia.
(10) Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana, Boga twego. Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje bydło, ani cudzoziemiec, który mieszka pośród twych bram. (11) W sześciu dniach bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty.


W sześć dni zostało wszystko stworzone. Sześć dni człowiek może pracować, sześć równych dni...

Ja sądzę, że wszystkie dni były 24-godzinne. Nie upieram się jednak przy tym, bo zdaję sobie sprawę z trudności interpretacyjnych. Mam jednak nadzieję, że zostaną one pokonane.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 10