[Ewangelia] według Mateusza 16:19

Omawianie konkretnych wersetów znajdujących się w Biblii

Moderatorzy: kansyheniek, Bobo, booris, Junior Admin, Moderatorzy

Awatar użytkownika
KobietaZMagdali
Posty: 2125
Rejestracja: 12 sty 2014, 16:47
Lokalizacja: ze wsi :)

Post autor: KobietaZMagdali »

Andżelika_FS pisze:Pewnie, że mogę rozwinąć, pytanie tylko w którą stronę? Mój prywatny Jedyny Bóg nie jest ani Bogiem katolików, ani Bogiem ŚJ. Zasadniczo jest tylko moim Bogiem, choć przecież jest Jedyny, więc wszyscy powinni w niego wierzyć. ;-)
W stronę prostszą i jaśniejsżą tak by prosta "baba ze wsi" mogła pojąć co skrywa się pod słowami: katolicyzm odrzucił pełną uznaniowość i stracił kontrolę nad własnym przekazem, oddając interpretację w ręce każdego, kto umie czytać. Bo nico z nigo nie zrozumiała :mrgreen:
Andżelika_FS pisze:Mam jeszcze prywatną uwagę. Lubię czytać Twoje posty, ale strasznie zabolało mnie, że na TEN tekst nie odpowiedziałaś mocno. Bo "kobietki" to mogą być w ostatniej klasie gimnazjum, ale nazywanie dorosłej kobiety "kobietką", to jak nazywanie zwykłego mężczyzny "facecikiem". Czyli obelga ubrana w ściemę. No, ale się powstrzymałam. Skoro nie było to skierowane do mnie, to doceniam, że zignorowałaś. Ja bym zapłonęła gniewem jak co najmniej znicz olimpijski.
:oops: taka uwaga od osoby posługującej się tak zręcznie językiem jest jak dobra kawa jak miód dla mojego serca 8-) Obelga? przy tym co zdarzyło mi usłyszeć to stwierdzenie Zamosa jest wręcz pieszczotliwe :-> Nie potrafię bronić się skutecznie więc wolę przemilczeć niż wywoływać histeryczne awantury (w czym jestem dobra :-> ), które pogarszają sytuację zamiast bronić mojego dobrego imienia.
„Odpędzanie wilków, zagrażających Bożej owczarni, jest na pewno czymś chwalebnym, ale czyni się to modlitwą, przykładem życia, głoszeniem słowa Bożego i przekonywaniem -- a nie poprzez zadawanie gwałtu. Gwałt zadawany w obronie prawdy nie tylko krzywdzi konkretnych ludzi, ale kompromituje prawdę, ci zaś, którzy się do niego uciekają, choć ich intencją było odpędzenie wilków, sami się w wilków przemieniają.”

http://www.youtube.com/watch?v=l_lp-owKS6E

Marek MRB
Posty: 222
Rejestracja: 05 lip 2015, 11:31
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt:

Post autor: Marek MRB »

Wracając do tytułu wątku, chciałbym trochę inaczej naświetlić tę sprawę.

1
Po pierwsze, nie należy rozważać znaczenia wersetu w oderwaniu od samego wersetu, któy brzmi:
„I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi,
Będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.”


2
Werset „o kluczach” jest wyraźnym nawiązaniem zarówno do poprzedniego zdania (" Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Opoka] i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą"), jak i do Izajasza 22,22-23 („Położę klucz domu Dawidowego na jego ramieniu; gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie, nikt nie otworzy. Wbiję go jak kołek na miejscu pewnym; i stanie się on tronem chwały dla domu swego ojca.”). Mamy tu do czynienia z oddaniem w ręce Piotra kluczy, (kluczy domu Dawidowego) i wskazaniem mu do czego te klucze służą.
We wszystkich chyba symbolikach świata (w tym w symbolice biblijnej - patrz Iz 22:20nn., Ap 1:18, 3:7, 20:1 por. 9:1), oddanie kluczy w czyjeś ręce jest równoważne oddaniu temu komuś władzy.

3
Co ważne, to pełnomocnictwo jest bardzo mocne - nawiązuje do znanej w Izraelu konstrukcji prawnej „szaliah”. Słowo to oznacza pełne, absolutne pełnomocnictwo. Osoba tak upełnomocniona działała w imieniu mocodawcy - cokolwiek zadecydowała, było uznawane za decyzję mocodawcy (bez potrzeby jakichkolwiek potwierdzeń). Mocodawca nie mógł takiej decyzji unieważnić, bo unieważniałby własną decyzję.

Takie pełnomocnictwa miał Eliezer - gdy wybrał Izaakowi żonę, ani on, ani Rebeka nie mieli cienia wątpliwości, że Abraham oraz Izaak ten wybór zaakceptują. Cytowane słowa Chrystusa o władzy kościelnej niewątpliwie nawiązują do owej instytucji.

4
Warto zauważyć, że Jezus – zgodnie z ówczesnymi zwyczajami – przekazując pełnomocnictwo przekazuje Piotrowi (podobnie jak wcześniej patriarchom Ludu Starego Przymierza) określenia odnoszące się do samego siebie. Dotyczy to nie tylko terminu „Skała”, ale także symbolu kluczy. Proszę porównać:
Odnośnie Jezusa:
„Aniołowi Kościoła w Filadelfii napisz: To mówi Święty, Prawdomówny, Ten, co ma klucz Dawida, Ten, co otwiera, a nikt nie zamknie, i Ten, co zamyka, a nikt nie otwiera.” /Ap 3,7/
Odnośnie Eliakima:
„Położę klucz domu Dawidowego na jego ramieniu; gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie, nikt nie otworzy.” /Iz 22,22/
Odnośnie Piotra:
„I dam ci klucze Królestwa Niebios; i Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie.”/Mt 16,19/

BTW: Według Encyklopedii żydowskiej (Jewish Encyclopedia) „związywanie i rozwiązywanie” (’asar we-hittir) to hebrajski idiom w języku rabinów żydowskich oznaczający orzekanie o tym, co jest, a co nie jest dozwolone według Prawa

5
Czy wypowiedziana przez Jezusa obietnica:
„I dam ci klucze Królestwa Niebios; i cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie.”/Mt 16,19/
oznacza że Piotr może „dyktować prawa Niebu”?

Oczywiście nie!
Subtelności gramatyki greckiej (czas podobny do angielskiego Future Perfect Passive) powodują że zwrot „będzie związane w niebie” jest czasowo zwrotem wcześniejszym niż „cokolwiek zwiążesz na ziemi”.

Zatem należałoby chyba rozumieć to zdanie w ten sposób:
„I dam ci klucze Królestwa Niebios; i cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie tak jak jest związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie tak jak jest rozwiązane i w niebie.”

Jak widać nie jest to uprawnienie do narzucania Niebu praw, tylko obietnica asystencji Ducha Świętego w rozsądzaniu o tym „jak jest związane i rozwiązane w niebie” - czyli nieomylności w orzekaniu o Prawdach Wiary. Nie ma mowy o narzucaniu czegokolwiek Bogu („Niebu”).

I chyba takiego właśnie rozwiązania należało się spodziewać - jest to logiczna konsekwencja przekazania (omawianego wcześniej) niesamowitego, bezwarunkowego pełnomocnictwa „kluczy”. Tak silne pełnomocnictwo musiało być jakoś zabezpieczone przed robieniem głupstw na „rachunek Boga”.

Jest to obietnica wykraczająca poza nieomylność - tłumaczy bowiem także dlaczego nawet papieże niegodni nie byli w stanie wydać np. dogmatu wbrew woli Boga.
Najlepszy komentarz do „władzy związywania i rozwiązywania” stanowi modlitwa, jaką przekazał apostołom Jezus:,,...niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie.” /Mt.6:10/. Nieomylność ma zabezpieczać aby przekazywana nauka była zgodna „z tym co jest w Niebie”.
6
Jak widać, nieomylność jest raczej ograniczeniem władzy apostolskiej, niż przywilejem.
pozdrawiam
Marek Piotrowski

Zapraszam do lektury mojej nowej książki "Dlaczego Ufam Kościołowi?"
Więcej informacji i spis treści zamieściłem tu http://analizy.biz/ksiazkiapologetyczne

Awatar użytkownika
KobietaZMagdali
Posty: 2125
Rejestracja: 12 sty 2014, 16:47
Lokalizacja: ze wsi :)

Post autor: KobietaZMagdali »

Marek MRB pisze:Czy wypowiedziana przez Jezusa obietnica:
„I dam ci klucze Królestwa Niebios; i cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie.”/Mt 16,19/
oznacza że Piotr może „dyktować prawa Niebu”?

Oczywiście nie!
Subtelności gramatyki greckiej (czas podobny do angielskiego Future Perfect Passive) powodują że zwrot „będzie związane w niebie” jest czasowo zwrotem wcześniejszym niż „cokolwiek zwiążesz na ziemi”.

Zatem należałoby chyba rozumieć to zdanie w ten sposób:
„I dam ci klucze Królestwa Niebios; i cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie tak jak jest związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie tak jak jest rozwiązane i w niebie.”

Jak widać nie jest to uprawnienie do narzucania Niebu praw, tylko obietnica asystencji Ducha Świętego w rozsądzaniu o tym „jak jest związane i rozwiązane w niebie” - czyli nieomylności w orzekaniu o Prawdach Wiary. Nie ma mowy o narzucaniu czegokolwiek Bogu („Niebu”).

I chyba takiego właśnie rozwiązania należało się spodziewać - jest to logiczna konsekwencja przekazania (omawianego wcześniej) niesamowitego, bezwarunkowego pełnomocnictwa „kluczy”. Tak silne pełnomocnictwo musiało być jakoś zabezpieczone przed robieniem głupstw na „rachunek Boga”.
To chyba najciekawszy i najbardziej logiczny argument jaki do tej pory w dyskusjach o tych wersetach słyszałam
„Odpędzanie wilków, zagrażających Bożej owczarni, jest na pewno czymś chwalebnym, ale czyni się to modlitwą, przykładem życia, głoszeniem słowa Bożego i przekonywaniem -- a nie poprzez zadawanie gwałtu. Gwałt zadawany w obronie prawdy nie tylko krzywdzi konkretnych ludzi, ale kompromituje prawdę, ci zaś, którzy się do niego uciekają, choć ich intencją było odpędzenie wilków, sami się w wilków przemieniają.”

http://www.youtube.com/watch?v=l_lp-owKS6E

Awatar użytkownika
Andżelika_FS
Posty: 549
Rejestracja: 02 lip 2016, 23:20
Lokalizacja: Dornach/Kruszewnia

Post autor: Andżelika_FS »

KobietaZMagdali pisze:
Andżelika_FS pisze:Pewnie, że mogę rozwinąć, pytanie tylko w którą stronę? Mój prywatny Jedyny Bóg nie jest ani Bogiem katolików, ani Bogiem ŚJ. Zasadniczo jest tylko moim Bogiem, choć przecież jest Jedyny, więc wszyscy powinni w niego wierzyć. ;-)
W stronę prostszą i jaśniejszą tak by prosta "baba ze wsi" mogła pojąć co skrywa się pod słowami: katolicyzm odrzucił pełną uznaniowość i stracił kontrolę nad własnym przekazem, oddając interpretację w ręce każdego, kto umie czytać. Bo nico z niego nie zrozumiała :mrgreen:
Jasne, "prosta baba ze wsi". Tak to możesz brać pod włos intelektualistów, których los Ci przeznaczył na współpasażerów pociągu relacji Kraków-Wiedeń :-D

Ale oczywiście odpowiem. Nie jestem ani ŚJ ani KRK, więc nie mam z tym problemu. Chodziło mi o to, że jeszcze w Średniowieczu europejski Kościół powszechny po prostu "mówił jak jest" i nie bardzo dopuszczał dyskusje. Jak raz dopuścił, to się zaraz zrobiła Reformacja i rozłam, który trwa do dzisiaj (a dzisiaj jest chyba głębszy, jak patrzę na "protestantów", którzy na tym forum łajnem obrzucają ŚDM czy papieża Franciszka). Zauważam po prostu, że strategia ŚJ (CK jest nieomylne i kropka) jest skuteczniejsza niż katolicka (nieomylność papieża tylko w sprawach wiary). Demokracja jest fajna, jak trzeba zdecydować czy za wspólne pieniądze budujemy na osiedlu plac zabaw dla dzieci, stawiamy pojemniki na psie odchody czy inwestujemy w lepsze ujęcie wody. W kwestiach religijnych demokratyczne podejście się nie sprawdza, bo zaraz wierni będą głosować które przykazania są ok, a które be.

Tu właśnie widzę problem katolicyzmu, zaczynający się od XVI czy XVII wieku. Ludzie zaczęli czytać. A religijni przywódcy powiedzieli - czytajcie. No i wynikł z tego rozłam za rozłamem (plus sporo wojen). Ortodoksyjny Islam nie przyjmuje do wiadomości, że świętą księgę można przetłumaczyć (a kiedyś nie dopuszczali nawet myśli, że można ją wydrukować, zamiast napisać). ŚJ nie przyjmują do wiadomości, że prawdziwa wykładnia religijna może pochodzić spoza CK. Zaś katolicyzm samoogranicza się, próbując udawać demokrację. Religia nigdy nie będzie demokracją - wyobrażasz sobie referendum, czy przykazanie o numerze x mamy stosować? Tylko tyle chciałam napisać - jeśli katolicyzm chce sprawować władztwo nad duszą Europy, to realizuje to w wyjątkowo nieporadny sposób. Tak nieporadny, że będący skrajną i malutką gałązką ŚJ rozwijają się w szalonym tempie, zaś KRK od co najmniej stu lat zwija się liczebnie i karleje jako siła doczesnego świata.

Henryk
Posty: 10508
Rejestracja: 10 lis 2008, 8:26

Post autor: Henryk »

Piotr ze swymi „kluczami” niczym nie przewyższał innych apostołów.
Każdy z nich posiadał ten sam przywilej.
Mt 18:18 bp "Zaprawdę powiadam wam, że cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a cokolwiek rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie."
Tak więc wynika, że na samym początku było kilku antypapieży, albo… nie było żadnego, który miał absolutną władzę nad pozostałymi.

Ja wierzę, bo i tak podaje Słowo, że wszyscy byli sobie równi. Nie było księdza, proboszcza, biskupa, arcybiskupa, przewielebnych, i eminencji…
Mowa o Piotrze jako Papieżu jest jednym z kłamstw tego wielkiego systemu, nazywanego w Słowie Bożym nierządnicą.
Nie czekała na swego Oblubieńca, a zdradziła go z wielkimi i możnymi tego świata, czerpiąc materialne profity.

efroni
Posty: 2364
Rejestracja: 11 kwie 2013, 8:15

Post autor: efroni »

„Ci, którzy uchodzą za władców
narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę.
Nie tak ma być wœród was
(Mk 10,42-43).

"Nie tak będzie u was.
Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie waszym sługą.
A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym.
Na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać

/ poświęcić , ofiarować /swoje życie / innym /na okup za wielu." (Mt 20,26-28)

W kontekście tego co wyżej , myślę że cała ta sytuacja z Piotrem i kluczami dla niego ,
to taka biblijna glosa , która ma uzasadnić istnienie struktur kościoła w kształcie takim jak to mamy obecnie ,
czyli z władzami , podległościami , zależnościami , dominacją jednych nad drugimi ,
no i z oczywistym faktem , że tylko ci co są na szczycie tej piramidy powzięli swą wiedzę ,poznanie /klucze/ bezpośrednio od Ducha Św. ,
więc plebs / z oczywistych względów/ ma być we wszystkim im posłuszny .

Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli. (Łukasza 11: 52)

Napiszę to co napisałem na forum biblos.feen.pl odnośnie tego wersetu .
Jeżeli jest klucz to i jest zamek , który otwiera drzwi lub bramę .

Lubię historię / Polski , świata / a jak historię to i Biblię , która jest historią duszy człowieka
od momentu jego pojawienia się aż do finału ..... ale nie robię tego co lubię
/nie uczę się i nie studiuję historii / ale robię to co muszę /by utrzymać dom i rodzinę/
a na historię , w tym i Biblię , pozostaje mi niewiele czasu .

Byli /w czasach Jezusa / i nadal są ludzie w Israelu , którzy studiowaniu Tory /Słowa Bożego/ poświęcają całe swoje życie
i czynią to z wielkim zaangażowaniem , samozaparciem i radością od wczesnego rana do późnej nocy i tak dzień w dzień przez całe życie .

Myślę że takie zaangażowanie się , czynione z radością , jest darem /kluczem /
który oni otrzymali i który wzięli i są w stanie tym kluczem /talentem , predyspozycją do tego typu nauki/
otworzyć wiele zamkniętych nauk biblijnych /drzwi/ , dla prostych ludzi
by ci prości ludzie mogli wejść do Królestwa Bożego
a ponieważ nie przekazują tych nauk, które zdobyli dzięki temu kluczowi / talentowi, predyspozycjom/ prostym ludziom
/ jak to , ja poświeciłem się , poświeciłem temu całe swoje życie , od rana do wieczora , dzień w dzień
a oni chcą gotową metodę ,sposób , nie trudząc się ani trochę ? /

to nie pozwalają tym samym , tym prostym ludziom, wejść do Królestwa Bożego
.... ale i sami nie mogą wejść mimo że znają metodę , sposób
gdyż w całym tym poświęceniu się Księgom Świętym , stracili z oczu podstawową naukę Bożą /Tory/ i Mesjasza
że należy kochać drugiego człowieka jak siebie samego .

Zachowali się i nadal zachowują się tak jak ów przysłowiowy pies ogrodnika ;
sam nie zje , ale innemu też nie pozwoli .
...ten lud zbliża się do mnie swoimi ustami i czci mnie swoimi wargami, a jego serce jest daleko ode mnie, tak że ich bojaźń przede mną jest wyuczonym przepisem ludzkim...

Nie wierz w ani jedno moje słowo ale sam(a) badaj , sprawdzaj , doświadczaj czy się rzeczy
aby tak mają

BoaDusiciel
Posty: 5710
Rejestracja: 04 lis 2013, 12:05

Post autor: BoaDusiciel »

Marek MRB pisze: Warto zauważyć, że Jezus – zgodnie z ówczesnymi zwyczajami – przekazując pełnomocnictwo przekazuje Piotrowi (podobnie jak wcześniej patriarchom Ludu Starego Przymierza) określenia odnoszące się do samego siebie. Dotyczy to nie tylko terminu „Skała”, ale także symbolu kluczy. Proszę porównać:
Odnośnie Jezusa:
„Aniołowi Kościoła w Filadelfii napisz: To mówi Święty, Prawdomówny, Ten, co ma klucz Dawida, Ten, co otwiera, a nikt nie zamknie, i Ten, co zamyka, a nikt nie otwiera.” /Ap 3,7/
Odnośnie Eliakima:
„Położę klucz domu Dawidowego na jego ramieniu; gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie, nikt nie otworzy.” /Iz 22,22/
Odnośnie Piotra:
„I dam ci klucze Królestwa Niebios; i Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie.”/Mt 16,19/

BTW: Według Encyklopedii żydowskiej (Jewish Encyclopedia) „związywanie i rozwiązywanie” (’asar we-hittir) to hebrajski idiom w języku rabinów żydowskich oznaczający orzekanie o tym, co jest, a co nie jest dozwolone według Prawa

5
Czy wypowiedziana przez Jezusa obietnica:
„I dam ci klucze Królestwa Niebios; i cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie.”/Mt 16,19/
oznacza że Piotr może „dyktować prawa Niebu”?

Oczywiście nie!
Subtelności gramatyki greckiej (czas podobny do angielskiego Future Perfect Passive) powodują że zwrot „będzie związane w niebie” jest czasowo zwrotem wcześniejszym niż „cokolwiek zwiążesz na ziemi”.

Zatem należałoby chyba rozumieć to zdanie w ten sposób:
„I dam ci klucze Królestwa Niebios; i cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie tak jak jest związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie tak jak jest rozwiązane i w niebie.”

Jak widać nie jest to uprawnienie do narzucania Niebu praw, tylko obietnica asystencji Ducha Świętego w rozsądzaniu o tym „jak jest związane i rozwiązane w niebie” - czyli nieomylności w orzekaniu o Prawdach Wiary. Nie ma mowy o narzucaniu czegokolwiek Bogu („Niebu”).
Tylko że problem nie leży w pełnomocnictwie udzielonym przez Jezusa Piotrowi, lecz w tym co było potem.
Konkretnie - w tym, co KrK nazywa sukcesją apostolską.
Otóż nie wydaje mi się, żeby istniały jakiekolwiek przesłanki aby Piotr miał prawo udzielać Jezusowego pełnomocnictwa swoim następcom, a oni swoim, itd. w nieskończoność :lol:
Udzielanie w nieskończoność prowadzi do sytuacji, w której pełnomocnikiem Jezusa był abp Wesołowski :lol:
W prawie świeckim pełnomocnictwo wygasa ze śmiercią mocodawcy lub pełnomocnika, chyba że strony postanowią inaczej.
Jako że strony nie postanowiły, że udzielanie pełnomocnictwa będzie miało charakter sukcesywny, to koncepcja sukcesji apostolskiej jest pozbawiona jakichkolwiek podstaw.
Jeśli ktoś uważa odmiennie, to proszę o wskazanie podstawy prawnej lub logicznej, na której oparta jest tzw. sukcesja apostolska.

booris
Posty: 3085
Rejestracja: 17 kwie 2015, 15:07
Lokalizacja: Amsterdam,Londyn,Barcelona

Post autor: booris »

Logiczna to bym pewnie wskazal,a nawet bylbym w stanie wytlumaczyc,o co biega. :-D
"Emancipate yourselves from mental slavery;
None but ourselves can free our minds."
Bob Marley-Redemption Song

https://www.youtube.com/watch?v=Hbq5UyaM8sk

Awatar użytkownika
Angela102
Posty: 38
Rejestracja: 11 gru 2017, 18:00
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
Kontakt:

Post autor: Angela102 »

BoaDusiciel pisze:
Marek MRB pisze: Warto zauważyć, że Jezus – zgodnie z ówczesnymi zwyczajami – przekazując pełnomocnictwo przekazuje Piotrowi (podobnie jak wcześniej patriarchom Ludu Starego Przymierza) określenia odnoszące się do samego siebie. Dotyczy to nie tylko terminu „Skała”, ale także symbolu kluczy. Proszę porównać:
Odnośnie Jezusa:
„Aniołowi Kościoła w Filadelfii napisz: To mówi Święty, Prawdomówny, Ten, co ma klucz Dawida, Ten, co otwiera, a nikt nie zamknie, i Ten, co zamyka, a nikt nie otwiera.” /Ap 3,7/
Odnośnie Eliakima:
„Położę klucz domu Dawidowego na jego ramieniu; gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie, nikt nie otworzy.” /Iz 22,22/
Odnośnie Piotra:
„I dam ci klucze Królestwa Niebios; i Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie.”/Mt 16,19/

BTW: Według Encyklopedii żydowskiej (Jewish Encyclopedia) „związywanie i rozwiązywanie” (’asar we-hittir) to hebrajski idiom w języku rabinów żydowskich oznaczający orzekanie o tym, co jest, a co nie jest dozwolone według Prawa

5
Czy wypowiedziana przez Jezusa obietnica:
„I dam ci klucze Królestwa Niebios; i cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie.”/Mt 16,19/
oznacza że Piotr może „dyktować prawa Niebu”?

Oczywiście nie!
Subtelności gramatyki greckiej (czas podobny do angielskiego Future Perfect Passive) powodują że zwrot „będzie związane w niebie” jest czasowo zwrotem wcześniejszym niż „cokolwiek zwiążesz na ziemi”.

Zatem należałoby chyba rozumieć to zdanie w ten sposób:
„I dam ci klucze Królestwa Niebios; i cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie tak jak jest związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie tak jak jest rozwiązane i w niebie.”

Jak widać nie jest to uprawnienie do narzucania Niebu praw, tylko obietnica asystencji Ducha Świętego w rozsądzaniu o tym „jak jest związane i rozwiązane w niebie” - czyli nieomylności w orzekaniu o Prawdach Wiary. Nie ma mowy o narzucaniu czegokolwiek Bogu („Niebu”).
Tylko że problem nie leży w pełnomocnictwie udzielonym przez Jezusa Piotrowi, lecz w tym co było potem.
Konkretnie - w tym, co KrK nazywa sukcesją apostolską.
Otóż nie wydaje mi się, żeby istniały jakiekolwiek przesłanki aby Piotr miał prawo udzielać Jezusowego pełnomocnictwa swoim następcom, a oni swoim, itd. w nieskończoność :lol:
Udzielanie w nieskończoność prowadzi do sytuacji, w której pełnomocnikiem Jezusa był abp Wesołowski :lol:
W prawie świeckim pełnomocnictwo wygasa ze śmiercią mocodawcy lub pełnomocnika, chyba że strony postanowią inaczej.
Jako że strony nie postanowiły, że udzielanie pełnomocnictwa będzie miało charakter sukcesywny, to koncepcja sukcesji apostolskiej jest pozbawiona jakichkolwiek podstaw.
Jeśli ktoś uważa odmiennie, to proszę o wskazanie podstawy prawnej lub logicznej, na której oparta jest tzw. sukcesja apostolska.
*** *** ***

Wklejam dość dobry artykuł pt. "Piotrowe klucze" który pochodzi ze strony Dziennik jutra

"To rozważanie poświęcone jest dość kontrowersyjnemu fragmentowi ewangelii Mateusza, a mianowicie rozdziałowi 16. Ten rozdział stał się kością niezgody między katolikami, a prawosławnymi oraz protestantami. Rozdział ten rzymscy katolicy odczytują jako potwierdzenie prymatu Piotra, a tym samym tzw. następców Piotra czyli papieży rzymskich. Dla większości rzymskich katolików pozycja papieża jako następcy Piotra jest uświęcona nie tylko tradycją, ale bierze swój początek w tym właśnie rozdziale ewangelii Mateusza. Przyjrzyjmy się zatem dokładnie temu tak ważnemu fragmentowi i zobaczmy co tak naprawdę oznacza, czy rzeczywiście jest tu obietnica władzy dla Piotra, czy Piotr rzeczywiście jest skałą i opoką, na której Pan buduje kościół, jak wierzą wyznawcy katolicyzmu, a wreszcie czy „Piotrowe Klucze” zdobiące herby poszczególnych papieży są rzeczywiście Piotrowymi kluczami i co tak naprawdę oznaczają.

Aby dobrze zrozumieć znaczenie tego wszystkiego co się stało w rozdziale 16 ewangelii Mateusza, musimy spojrzeć na szeroki kontekst tych wydarzeń oraz słów, które padły. Po pierwsze rozpoczyna się on tym, że Jezus poddany próbie faryzeuszów i uczonych w Piśmie odmawia poddania się tej próbie: „Podeszli faryzeusze i saduceusze i wystawiając go na próbę, prosili, aby pokazał im znak z nieba. A on im odpowiedział: Gdy nastaje wieczór, mówicie: Będzie pogoda, bo niebo się czerwieni. Rano zaś: Dziś będzie niepogoda, bo niebo się czerwieni i jest zachmurzone. Obłudnicy, wygląd nieba umiecie rozpoznać, a znaków tych czasów nie możecie? Pokolenie złe i cudzołożne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, oprócz znaku proroka Jonasza. I opuściwszy ich, odszedł.” (Mt 16:1-4, UBG)

Jezus odmawia dania im jakiegokolwiek znaku by, jak opisuje to Mateusz, zabrać uczniów i w ich obecności ukazać swoją chwałę, pokazać kim naprawdę jest. Czy tak naprawdę Jezus musiał objawiać się uczniom i to tylko kilku wybranym: „A po sześciu dniach wziął Jezus Piotra, Jakuba i Jana, jego brata, i wprowadził ich na wysoką górę, żeby byli na osobności. I został przemieniony przed nimi: jego oblicze zajaśniało jak słońce, a jego szaty stały się białe jak światło.” (Mt 17:1-2, UBG)

Te dwa przeciwstawne fragmenty stanowią ramę wydarzeń, które miały miejsce pomiędzy nimi. Z jednej strony Jezus odmawia dokonania jakiegokolwiek znaku wobec uczonych w Piśmie, a więc ludzi, którzy wydawałoby się są w stanie bez trudu rozpoznać Mesjasza, a z drugiej bez problemu i żadnej prośby, dokonuje znaku wobec Apostołów i pokazuje im prawdę o tym kim jest.

Jeden fragment zaczyna całą historię, a drugi ją zamyka, zanim Mateusz przejdzie do opisywania kolejnych wydarzeń z życia Jezusa. Jezus po rozmowie z faryzeuszami i saduceuszami przeprawia się przez jezioro napominając swoich uczniów by wykazywali się dużą dozą uwagi jeśli chodzi o nauczanie faryzeuszy, wie bowiem, że ci nie mają w sobie za grosz wiary, mimo że znają Pismo nie umieją rozpoznać tego o czym Pismo mówi, a Jezus przygotowuje uczniów do tego by naprawdę poznali kim rzeczywiście On jest.

Mało kto zastanawia się dlaczego Jezus przybył akurat do Cezarei Filipowej. Przyjmujemy tą informację z dobrem inwentarza, zakładając, że Jezus wędruje po całej Palestynie trochę z braku konkretnego celu, a tymczasem każde miejsce, do którego przybywa w danym czasie odgrywa istotną rolę, tak jak i sam czas wydarzeń. Nie inaczej jest w przypadku wydarzeń opisanych w 16 rozdziale ewangelii Mateusza.

Co takiego jest w Cezarei Filipowej, że Jezus udał się akurat tam by się przemienić. To miasto sięgało swą historią czasów podboju Aleksandra Wielkiego, kiedy to Ptolemeusze założyli tu miasto o nazwie Paneas oraz na urwisku skalnym znajdującym się na północ od miasta zbudowali świątynie poświęconą bogowi o imieniu Pan. Miasto Paneas było włączone do państwa króla Heroda Wielkiego, a w 14 r. n. e. przemianowane przez Tetrarchę Filipa na cześć cesarza Tyberiusza właśnie na Cezareę Filipową. Samo miasto nie odgrywa aż takiej roli choć to zapewne na tym urwisku skalnym, gdzie stała świątynia boga Pana, Jezus odbył rozmowę z uczniami i Piotrem. To co naprawdę jest ważne i zapewne o czym wiedzieli uczniowie to historia i znaczenie tego regionu o nazwie Baszan.

Rozciągający się u podnóża góry Hermon, która stanowiła północną granicę Ziemi Obiecanej, kraj ten był świadkiem wielu wojen, ale też wydarzeń, które miały ogromne znaczenie dla tego co Jezus tutaj zrobił i co powiedział. Pierwotnie w tym miejscu czcznono Baala, pana świata podziemnego, a tutaj niegdyś znajdowały się dwa miasta Asztarot oraz Edrei, które zwane były jeszcze przez Kananejczyków „wrotami piekieł” lub raczej „wrotami szeolu”: „I tak w roku czternastym nadciągnął Kedorlaomer z królami, którzy z nim byli, i pobił Rafaitów w Asztarot – Krnaim, Zuzytów w Ham, Emitów w Szawe – Kiriataim;” (1Moj 14:5, UBG)

„Potem zwrócili i poszli w kierunku Baszanu; tam Og, król Baszanu, wyszedł przeciwko nim, on i cały jego lud, do walki w Edre (Edrei – przyp. autora).” (4Moj 21:33, UBG)

„Pan, nasz Bóg, wydał więc w nasze ręce również Oga, króla Baszanu, i cały jego lud. Pobilismy go tak, że nikt po nim nie pozostał.” (5Moj 3:3, UBG)

„Gdyż tylko sam Og, król Baszanu, pozostał z olbrzymów; a jego łoże, łoże żelazne, czy nie znajduje się w Rabbie synów Ammona? Długie na dziewięć łokci, a szerokie na cztery łokcie, według łokcia męskiego.” (5Moj 3:11, UBG)


„A resztę Gileadu i cały Baszan, królestwa Oga, dałem połowie pokolenia Manassesa: całą krainę Argob i cały Baszan nazwano ziemią olbrzymów.” (5Moj 3:13, UBG)

Baszan był ziemią Refaitów, olbrzymów pochodzących od Nefilimów. Nefilimów poznajemy już w Pierwszej Księdze Mojżeszowej: „A w tych dniach byli na ziemi olbrzymi: nawet i potem, gdy synowie Boży zbliżali się do córek ludzkich, a one rodziły im synów. To są mocarze, którzy od dawna byli sławnymi mężczyznami.” (1Moj 6:4, UBG)

Większość tłumaczy wyraz nefilim jako olbrzymy i giganci, ale נפלים nefilim pochodzi od hebrajskiego słowa nafal, które znaczy upadać, spadać, ponieść porażkę. Jako rzeczownik ten wyraz w formie biernej oddaje jakiś długotrwały stan cechujący kogoś lub coś, dlatego nefilim można przetłumaczyć jako „ci którzy upadli i tak trwają”. W oryginalym tekście Pisma zatem może chodzić o „upadłych”, których Pismo nazywa בני חאלהים – bnei haelohim czyli synami Bożymi. Bnei haelohim można także, biorąc pod uwagę wieloznaczność słowa elohim użytego w ST, zrozumieć jako istoty pochodzące z nieba, ze świata duchowego, który jest dla nas niewidzialny, jako kogoś kogo my nazywamy aniołami.

Więcej światła na to kim byli Nefilim rzuca apokryficzna acz starożytna księga Henocha: „Kiedy ludzie rozmnożyli się, urodziły im się w owych dniach ładne i piękne córki. Ujrzeli je synowie nieba, aniołowie, i zapragnęli ich. Jeden drugiemu powiedział: „Chodźmy, wybierzmy sobie żony z córek ludzkich i spłodzimy sobie dzieci.” Szemihaza, który był ich dowódcą, powiedział do nich: „Obawiam się, że może nie zechcecie tego zrobić i że tylko ja sam poniosę karę z ten wielki grzech.” Wszyscy odpowiadając mu rzekli: „Przysięgnijmy wszyscy i zwiążmy się przekleństwami, że nie zmienimy tego planu, ale doprowadzimy zamiar do skutku.” Następnie wszyscy razem przysięgli i związali się wzajemnie przekleństwami. Było ich wszystkich dwustu. Zstąpili na Ardis, szczyt góry Hermon. Nazwali ją górą Hermon, albowiem na niej przysięgali i związali się wzajemnie przekleństwami. (...)” (Księga Henocha, rozdz. 6)

Historia aniołów, zwanych „Strażnikami” w Księdze Henocha i ich grzechu jest niezwykle istotna. Potwierdzenie tej historii znajdziemy także w materiałach mezopotamskich, sumeryjskich czy babilońskich. Strażnicy, czyli upadli aniołowie przekazali ludziom wiedzę, która stworzyła cywilizacje, która była w stanie zniszczyć ludzkość. To ich grzech doprowadził do potopu, a jednak w mitologii i religii mezopotamskiej są przedstawieni jako ci dobrzy, to Anunnaki, istoty niebieskie będące dobroczyńcami ludzkości, a zwłaszcza Babilonu, który jak wiemy w NT jest symbolem wszystkiego co sprzeciwia się Bogu.

Tak więc to na szczyt góry Hermon, u podnóża której znajdowała się późniejsza Cezarea Filipowa, zstąpili synowie boży, to ich dziełem byli giganci, to ich potomkami byli Refaici, i inni mocarze, których królem był Og władca Baszanu.

Baszan odgrywa też ważną rolę w zapowiedzi prorockiej śmierci Jezusa, którą znajdujemy w psalmach Dawida: „Otoczyło mnie mnóstwo cielców, osaczyły mnie byki Baszanu. Rozwarły na mnie swe paszcze jak lew drapieżny i ryczący.” (Ps 22:12-13, UBG)

Cielce to także symbole bóstwa w ST, tak Izraelici wyobrażali sobie Boga Jahwe, co zostało im policzone jako grzech. W tym Psalmie byki, dzikie i potworne, są obrazem istot nadprzyrodzonych, upadłych aniołów, tych, którzy w śmierci Bożego Syna przez chwilę widzieli swój tryumf nad Bożym sądem. Zostali nazwani bykami Baszanu ze względu na historię ich buntu, na nieposłuszeństwo i początek interakcji z ludźmi tu w kraju Baszan, który był nie tylko siedliskiem Refaitów, czy innych plemion będących potomkami Nefilimów, ale także wrotami do świata umarłych.

W 17 rozdziale ewangelii Mateusz opisuje jak sześć dni po rozmowie z Piotrem, Jezus udaje się na górę Hermon by się przemienić i pokazać Apostołom w swojej chwale, ale pytanie jakie się nasuwa to czy będąc w tym miejscu, którego historię Jezus znał, to czy na pewno okazał prawdę o sobie tylko zebranym tam Apostołom, czy może jeszcze komuś innemu?

To co dzieje się w rozdziale 16, w Cezarei Filipowej, u podnóża góry Hermon jest pokłosiem rozmowy z faryzeuszami i saduceuszami oraz preludium do tego co ma miejsce na samej górze Hermon. Kontekst wynikający z samego tekstu oraz cały kontekst historyczny tego miejsca jak się przekonamy ma ogromne znaczenie dla słów, które Jezus wypowiada.

Po przybyciu na miejsce, Jezus zadaje uczniom pytanie, które prowadzi do całej serii bardzo ważnych lekcji, których Jezus udzielił swoim towarzyszom: „A gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swoich uczniów: Za kogo mnie, Syna Człowieczego, uważają ludzie?” (Mt 16:13, UBG)

To pytanie, które Jezus zaniósł aż do Cezarei Filipowej by tam je zadać swoim uczniom wynika bezpośrednio z tego co wydarzyło się na początku rozdziału. Faryzeusze i saduceusze nie wierzyli w to co Jezus mówił o sobie, nie wierzyli w jego misję jako Mesjasza, a już na pewno nie wierzyli w Jezusa jako Syna Bożego. To pytanie Jezusa zadane uczniom nie było wyrazem chęci zaspokojenia swojej ciekawości, czy próżności ale wstępem do kolejnego pytania: „I zapytał ich: A wy za kogo mnie uważacie?” (Mt 16:15, UBG)

Te dwa pytania o to za kogo uważają go ludzie, a w konsekwencji za kogo uważają go uczniowie są następstwem wcześniejszych pytań Jezusa. Pan Jezus powoli, acz zdecydowanie przygotowuje uczniów do przyjęcia prawdy o nim: „Gdy Jezus to zauważył, powiedział im: Ludzie małej wiary, czemu rozmawiacie między sobą o tym, że nie wzięliście chleba? Jeszcze nie rozumiecie ani nie pamiętacie tych pięciu tysięcy ludzi oraz ile koszy zebraliście? Ani tych siedmiu chlebów i czterech tysięcy ludzi oraz ile koszy zebraliście? Jak to jest, że nie rozumiecie, iż nie o chlebie wam powiedziałem, mówiąc, abyście się strzegli zakwasu faryzeuszy i saduceuszy?"(Mt 16:8-11, UBG) Po tych wszystkich cudach i znakach, po całym nauczaniu jakie otrzymali nie rozumieli wiele, wciąż myśleli „brzuchem”, a świat poznawali „okiem”. Teraz mają kolejną szansę by zrozumieć.

W imieniu uczniów wypowiada się Szymon Piotr: „Szymon Piotr odpowiedział: Ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego.” (Mt 16:16, UBG) Szymon Piotr składa pierwsze wyznanie wiary w imieniu wszystkich dwunastu uczniów zebranych wokół Jezusa. Nikt nie oponuje, nikt nie wnosi sprzeciwu, ani nie wyraża odrębnego zdania. Stoją tam w ciszy po słowach ich towarzysza. Wydawałoby się, że wreszcie po tym wszystkim zrozumieli, że już nie ma w nich niewiary, ale słowa, którymi Jezus przerywa milczenie wcale nie są tak jednoznaczne jak mogłoby się wydawać. Większość uważa, taki często jest przekaz kazań, których słuchamy w wielu kościołach, że to co później Jezus mówi do Piotra to swego rodzaju nagroda, uznanie jego pozycji, ale czy rzeczywiście? „Wtedy Jezus powiedział do niego: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jonasza, bo nie objawiły ci tego ciało i krew, ale mój Ojciec, który jest w niebie.” (Mt 16: 17, UBG)

Nic z tych rzeczy. Jezus hamuje samozadowolenie Szymona i uświadamia mu, że tak naprawdę spotkało go błogosławieństwo ponieważ to nie on sam wykoncypował sobie tą prawdę, prawdę o tym kim Jezus rzeczywiście jest, ale że otrzymał objawienie od Ojca. To pierwsze wyznanie wiary złożone przez Piotra nie jest więc żadną zasługą Apostoła, ale łaską którą otrzymał od samego Ojca. W świetle słów Jezusa można zrozumieć to wszystko co działo się przed tym. Skoro wyznanie wiary w Jezusa jako Syna Bożego i Mesjasza jest łaską i błogosławieństwem, to wyraźnie widzimy w kontraście postawę faryzeuszy, którzy karmią ludzi nauczaniem będącym wytworem ich tradycji, a odrzucają łaskę wiary. To samo dotyczyło uczniów, którzy sami z siebie jeszcze chwilę wcześniej nic nie rozumieli, ale dzięki sercu otwartemu na Boże objawienie są w stanie jak Piotr wyznać ustami wiarę w Pana: „Jeśli ustami wyznasz Pana Jezusa i uwierzysz w swoim sercu, że Bóg wskrzesił go z martwych, będziesz zbawiony. Sercem bowiem wierzy się ku sprawiedliwości, a ustami wyznaje się ku zbawieniu.” (Rz 10:9-10, UBG)

Po tym następują słowa Jezusa, które budzą tyle kontrowersji. Dla jednych są dowodem na to, że istnieje prymat Piotrowy w osobach papieży, a dla innych nie. Przyjrzyjmy się zatem tym słowom i zastanówmy się co one oznaczają w całym kontekście, o którym już pisałem: „Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą.” (Mt 16:18, Biblia Tysiąclecia)

Tak wygląda tłumaczenie w katolickiej Biblii, gdzie tłumacz lub tłumacze podpowiadają czytającym jak mają rozumieć imię Piotr. Dla tłumaczy katolickich Piotr i Skała to synonimy co oczywiście wskazywałoby zupełnie słusznie, gdyby uznać taki tok rozumienia, na takie właśnie zawierające w sobie jednocześnie intepretację tłumaczenie tego fragmentu i dopatrywanie się w Piotrze skały, na której Jezus Chrystus zapowiada budowę swego Kościoła. Przyjrzyjmy się jednak tekstowi greckiemu i zobaczmy czy takie rozumowanie jest uzasadnione.

καγο δε λεγω οτι συ ει πετρος και επι ταυτη τη πετρα οκοδομησω μου την εκκλεσιαν κα πυλαι αδου ου κατισχυσουσιν [kago de lego hoti ei petros kai epi taute te petra okodomeso mou ten ekklesian ka pylai hadu ou katischysusin](Mt 16:18)

Tłumaczenie z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej: „Ja ci też mówię, że ty jesteś Piotr, a na tej skale zbuduję mój kościół, a bramy piekła go nie przemogą.” (Mt 16:18)

Katoliccy bibliści i teolodzy przytaczają argument, że przecież Jezus posługiwał się językiem aramejskim, a w języku aramejskim skała i kamień to ten sam wyraz „kefa”, na co dowodem miałaby by być syryjska Peszita, a więc jedno z najstarszych tłumaczeń NT, co z kolei potwierdzałoby tłumaczenie i interpretację katolicką. Po drugie istnieje teoria, że ewangelia Mateusza była spisana oryginalnie w języku aramejskim.

Problem w tym, że nie ma ani jednego dowodu na to, że pierwotnie ewangelia Mateusza była spisana w języku aramejskim, a pierwsze zapiski o takiej teorii pochodzą z V w. n. e. Musimy więc przyjąć jako fakt, że oryginał ewangelii powstał w języku greckim, a cokolwiek powstało w języku aramejskim to jest to tylko tłumaczenie, które jak każde tłumaczenie może być skażone taką, a nie inną interpretacją tłumacza.

Innym argumentem zwolenników urzędu papieskiego jest to, że choć niegdyś w języku greckim rozdzielano znaczenie wyrazów petros i petra, jako kamienia bądź odłamka skalnego i skały, to jednak w czasach Jezusa były już synonimami. Załóżmy przez chwilę, że to prawda. Dlaczego zatem Mateusz używa obu tych słów, raczej trudno podejrzewać ewangelistę o zabawę stylami języka greckiego w jego opisie życia i nauczania Jezusa. Mateuszowi raczej zależało na treści, a nie formie w jakiej ją przedstawia. Po drugie, skoro wyrazy te miałyby być synonimami to po co Mateusz używa ich obu, czy nie lepiej byłoby użyć jednego np. petra, tym bardziej, że w ten sposób wykluczyłby wszystkie wątpliwości co do tego, że to Piotr jest skałą. Ewentualnie wskazując na to, że Piotr jest jednak mężczyzną mógł przecież użyć słowa petros i efekt byłby taki sam. Tym czasem spisując ewangelię Mateusz posługuje się dwoma wyrazami, z których petros jest rodzaju męskiego i oznacza kamień, odłamek skalny, zaś petra jest rodzaju żeńskiego i oznacza skałę lub masyw skalny.

Jeszcze innym argumentem za tym, że to Piotr jest nazwany skałą jest cytat z księgi proroka Izajasza: „Słuchajcie mnie, wy, którzy podążacie za sprawiedliwością, którzy szukacie Pana. Spójrzcie na skałę, z której was wyciosano i na głębokość dołu, skąd was wykopano. Spójrzcie na Abrahama, waszego ojca, i na Sarę, która was porodziła, gdyż jego jednego wezwałem, pobłogosławiłem i rozmnożyłem.” (Iz 51:1-2, UBG)

Skoro Izajasz mógł nazwać Abrahama skałą, to czy Jezus nie mógł nazwać skałą również Piotra? Problem z tym argumentem jest taki, że Abraham jest nazwany skałą tylko w tym jednym fragmencie całego ST. Nigdzie więcej nikt poza Bogiem nie jest nazwany skałą. To nazwanie Abrahama skałą ma też swój kontekst. Otóż skała jest symbolem bezpłodności, której tylko Bóg może zaradzić i dokładnie to Bóg czyni Abrahamowi ze względu na jego wiarę. Abraham jest bezpłodny jak skała, ale ponieważ uwierzył Bóg realizuje w nim obietnicę licznego potomstwa: „I uwierzył Panu, i poczytano mu to za sprawiedliwość.” (1Moj 15:6, UBG)

Abraham jest więc skałą także w rozumieniu niezawodności jego wiary. Jest też Abraham skałą schronienia dla swego potomstwa ponieważ ciągle trwa jego targ z Bogiem o swój lud: „Tej nocy ukazał mu się Pan i powiedział: Ja jestem Bogiem twego ojca Abrahama. Nie bój się, bo jestem z tobą. Będę ci błogosławił i rozmnożę twoje potomstwo ze względu na mego sługę Abrahama.” (1Moj 26:24, UBG)

Również miłosierdzie, które Bóg okazuje Izraelowi jest z powodu Abrahama: „Pokażesz prawdę Jakubowi i okażesz miłosierdzie Abrahamowi, tak jak przysiągłeś naszym ojcom za dawnych dni.” (Mi 7:20, UBG)

Poza tym jednym fragmentem, tylko Bóg jest nazywany skałą w całym ST:


„Bóg Izraela przemówił, Skała Izraela mówiła do mnie: Ten, który panuje nad ludem, ma być sprawiedliwy, ma panować w bojaźni Bożej.” (2Sm 23:3, UBG)

„Lecz Jeszurun utył i wierzgał – otyłeś, obrosłeś w tłuszcz, zgrubiałeś; opuściłeś Boga, który cię uczynił i lekceważyłeś Skałę swego zbawienia.” (5Moj 32:15, UBG)

„Ty bowiem jesteś moją skałą i twierdzą; dlatego przez wzgląd na twoje imię kieruj mnie i prowadź.” (Ps 31:3, UBG)


Ta sama sytuacja ma miejsce w NT. Nigdzie żaden z apostołów nie jest nazwany skałą. Piotr nigdzie też sam nie odnosi do siebie takiego tytułu czy określenia. Słowo petra – skała jest za to kilkukrotnie użyte w odniesieniu do Pana: „Dla was więc, którzy wierzycie, [jest] on cenny, dla nieposłusznych zaś ten kamień, który odrzucili budujący, stał się kamieniem węgielnym; Kamieniem potknięcia i skałą (petra – przyp. autora) zgorszenia dla tych, którzy nie wierząc, potykają się o słowo, na co też są przeznaczeni.” (1P 2:7-8, UBG)

„I wszyscy pili ten sam duchowy napój. Pili bowiem ze skały (petra – przyp. autora) duchowej, która szła za nimi. A tą skałą (petra – przyp. autora) był Chrystus.” (1Kor 10:4, UBG)


„Jak jest napisane: Oto kładę na Syjonie kamień (gr. lithon, a nie petros) potknięcia i skałę (petra – przyp. autora) zgorszenia, a każdy, kto w niego wierzy, nie będzie zawstydzony.” (Rz 9:33, UBG)

Nigdzie autorzy NT nie używają słowa petros na oznaczenie skały, a sam wyraz skała – petra odnoszą ewidentnie do Chrystusa, a nigdy do Piotra czy jakiegokolwiek innego człowieka. Gdybyśmy uznali, że Mateusz używa słowa petros (Piotr) jako synonimu wyrazu petra (skała) to byłby to wyjątkowy i jednostkowy przypadek. Słowo petros pojawia się w NT 108 razy w ewangeliach, Dziejach Apostolskich oraz obu listach Piotra i zawsze jest imieniem własnym Piotra, nigdy nie oznacza skały, na której ktoś miałby coś budować.

Co niektórzy odwołują się do argumentu bliskości aramejskiego lub hebrajskiego odpowiednika imienia Piotr czyli Kefas z imieniem arcykapłana Kaifasza, tłumacząc, że oto teraz Piotr jakby zastępował go stając się najwyższym kapłanem. Tłumaczy się, że hebrajskie słowo kejfa oznacza schowek na klucze do świątyni jerozolimskiej, stąd Piotr jako nowy Kajfasz miałby dzierżyć dane mu klucze. Jest to bardzo mocno alegoryczna interpretacja. Imię Kajfasz nie wywodzi się ze słowa kejfa i nie ma z nim wiele wspólnego. Arcykapłan Józef zwany jest Kajfaszem ponieważ wywodził się z rodu Kajafów, a rdzeń słowotwórczy dla imienia tego rodu wywodzi się z aramejskiego i oznacza dolinę lub kotlinę.

Po drugie Kajfasz jest arcykapłanem według obrządku Aarona, a nawet kapłaństwo Chrystusa nie jest w tym obrządku, ponieważ aby tak było Jezus musiałby pochodzić z domu Aarona, a wszak wiemy, że Jezus pochodził z plemienia Judy: „Gdyby więc doskonałość była [osiągalna] przez kapłaństwo lewickie - gdyż lud otrzymał prawo oparte na nim - to jaka byłaby jeszcze potrzeba, aby pojawił się inny kapłan według porządku Melchizedeka, a nie był mianowany według porządku Aarona? A skoro zmienia się kapłaństwo, musi też nastąpić zmiana prawa. Ten zaś, o którym się to mówi, należał do innego pokolenia, z którego nikt nie służył przy ołtarzu. Wiadomo bowiem, że nasz Pan pochodził z pokolenia Judy, o którym to pokoleniu odnośnie kapłaństwa Mojżesz nic nie mówi. Jest to jeszcze bardziej oczywiste, skoro na podobieństwo Melchizedeka pojawia się inny kapłan;” (Hbr 7:11-15, UBG) List do Hebrajczyków wyraźnie rozgranicza rolę kapłaństwa Aaronowego oraz kapłaństwa Chrystusowego.

Jakiekolwiek próby nazwania Piotra skałą, na której Jezus miałby budować swoje zgromadzenie (Kościół) jest nie tyle egzegezą czyli odczytywaniem tego co dany fragment Pisma naprawdę nam mówi, co raczej eisegezą czyli taką interpretacją Słowa by potwierdzało ono wcześniej przygotowaną myśl lub tezę, która bezpośrednio z tekstu lub jego kontekstu nie wynika.

Większość biblistów protestanckich oraz ewangelickich dopatruje się w zdaniu „a na tej skale zbuduję mój kościół” odniesienia się Jezusa do samego siebie, co w świetle użycia słowa skała – petra zarówno w ST jaki i NT jest jak najbardziej uzasadnione. To Chrystus jest skałą, jako ten który jest zarówno w pełni człowiekiem, ale też w pełni Bogiem, a Piotr jest pierwszym kamieniem położonym na tej skale, pierwszym z wielu, którzy wyznając to samo co Piotr będą tworzyć budowlę. Sam Piotr o tym świadczy własnymi słowami: „On jest tym kamieniem odrzuconym przez was, budujących, który stał się kamieniem węgielnym. I nie ma w nikim innym zbawienia. Nie ma bowiem pod niebem żadnego innego imienia danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni.” (Dz 4:11-12, UBG)

Takie rozumienie tego fragmentu potwierdzają także wcześni teologowie katoliccy. Do V w. n. e. koncept by prymat Piotrowy opierać na tym rozdziale ewangelii Mateusza nie był znany. Teologowie rozumieli pozycję Piotra jako pierwszego, który składa takie wyznanie wiary w Jezusa jako Chrystusa i Syna Bożego jednakże nie budują na tym fakcie jakiejś wyjątkowości pozycji samego Apostoła. Św. Ambroży (ur. 339 – zm. 397) katolicki biskup Mediolanu powiedział: „To, co powiedziano do Piotra, powiedziano także do wszystkich innych apostołów”, natomiast jeden z największych katolickich teologów św. Augustyn (ur. 354 – zm. 430) biskup Hippony w swojej pracy „O nauce chrześcijańskiej Sprostowania” napisał w ten sposób: „Tam to w pewnym miejscu powiedziałem o Piotrze Apostole, 'że na nim, niczym na skale założony został Kościół'...Pamiętam jednak, że później bardzo często wyjaśniałem słowa wypowiedziane przez Pana: 'Ty jesteś Piotr, i na tej skale zbuduję kościół mój', rozumiejąc tak, aby myślano, iż kościół został zbudowany na Tym, w którego wiarę wyraził Piotr słowami: 'Ty jesteś Chrystus Syn Boga żywego', i Piotr tak nazwany przez ową Skałę reprezentował sobą Kościół, który wznosi się na tej skale i 'otrzymał klucze Królestwa Niebieskiego'. Albowiem nie powiedziano mu: 'Ty jesteś skała', lecz: 'Ty jesteś Piotr. Skałą zaś Chrystus', którego wyznał Szymon zwany Piotrem, jak ot zresztą cały Kościół wyznaje. Który z tych poglądów jest bardziej prawdopodobny, niech wybiera czytelnik.”

Jezus nie kończy na tym, że ogłasza iż „a na tej skale zbuduję mój Kościół” ale kontynuuje „a bramy piekła go nie przemogą.” Wielu czytając ten tekst odnosi wrażenie, że Jezus zapowiada ataki na Kościół ze strony szatana i całych piekieł. Przez setki lat w wielu kościołach tego uczono, a wierni tych kościołów żyli w poczuciu oblężonej twierdzy. Wielu tzw. duchownych wmawiało ludziom, na podstawie tego fragmentu, że żyją pod ciągłym ostrzałem, powinni pozostać w „twierdzy”, w której są bezpieczni. Czy naprawdę Jezus miał to na myśl wypowiadając zdanie o bramach piekła.

Wyobraźmy sobie bitwę między dwoma armiami. Jedna przychodzi uzbrojona w miecze, dzidy czy włócznie, a wojownicy drugiej armii ciągną za sobą bramy. Co ci wojownicy mają z tymi bramami robić? Rzucać nimi we wroga? Przecież taka taktyka nie ma sensu. Zastanówmy się zatem czy Jezus o tym nie wiedział i miał tak małą wyobraźnię, że jednak uznał, że piekło może atakować Kościół przy pomocy bramy? To raczej Kościół jest tym, który atakuje: „Stańcie więc, przepasawszy wasze biodra prawdą, przywdziawszy pancerz sprawiedliwości; I obuwszy nogi w gotowość ewangelii pokoju. A przede wszystkim weźcie tarczę wiary, którą będziecie mogli zgasić wszystkie ogniste strzały złego. Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, którym jest słowo Boże;” (Ef 6:14-17, UBG) Zbroja przedstawiona w liście Pawła do Efezjan to zbroja wojownika atakującego, a nie kogoś kto broni się w twierdzy. Jezus w tym fragmencie przekazuje nam prawdę, że działającego Kościoła nic nie powstrzyma, a na pewno nie bramy piekła.

Dr Michael S. Heiser, znany biblista, wysnuł jeszcze inną ciekawą tezę na podstawie tej wypowiedzi Jezusa. Z jego punktu widzenia ważny jest kontekst historyczny miejsca, w którym Jezus rozmawia z Piotrem, a który zarysowałem wcześniej. Jezus wg dr Heisera wcale nie określa siebie jako skałę, a już na pewno nie nazywa tak Piotra, a raczej dosłownie mówi o skale, na której stali tam u podnóża góry Hermon. Jezus przychodzi tu gdzie zło przyszło na świat, gdzie zstąpili aniołowie, którzy przynieśli światu cywilizację zniszczenia i wreszcie gdzie znajdują się „bramy piekieł” czyli świata umarłych, szeolu gdzie w pradawnych czasach ku czci Baala składano na ofiarę własne dzieci. Tu gdzie się to wszystko zaczęło, teraz przychodzi On, Mesjasz, którego zadaniem jest odwrócenie tego wszystkiego co się stało i przywrócenie Bożego porządku. Tu w tym miejscu zapowiada powstanie Kościoła, wypowiadając wojnę tym wszystkim, którzy przynieśli ludziom śmierć, zniszczenie i degenerację.

Słowa ka pylai hadu ou katischysusin czyli „i bramy piekielne go nie przemogą” dr Heiser tłumaczy zupełnie inaczej „i bramy piekielne go nie wytrzymają”. Oznacza to, że Kościół, którego budowę Jezus zapowiedział właśnie tam w Cezarei Filipowej będzie nie do powstrzymania. Na początku następnego rozdziału ewangelii widzimy Jezusa, który udaje się na szczyt góry i tam się przemienia, odsłania prawdę o sobie by ci, którzy są nieprzyjaciółmi, upadłymi, władcami piekieł zobaczyli początek swojego końca. Jezus na szczycie tej góry wypowiada wojnę.

Nie ma więc w tym fragmencie żadnego ustanowienia Piotra jako skały, na której ma być zbudowany Kościół, który miał się bronić przed bramami piekieł. Jezus odmawia dania jakiegokolwiek znaku niewierzącym faryzeuszom i saduceuszom, zaś uzyskawszy akt od Piotra przemawiającego w imieniu wszystkich apostołów pod wpływem objawienia zapowiada budowę Kościoła, który będzie nie do powstrzymania dla szatana i jego aniołów, po czym zupełnie inaczej niż w przypadku faryzeuszy i saduceuszy, daje swoim uczniom znak objawiając swoją chwałę, a przy okazji śle piekłu wiadomość, że oto nastał początek jego końca.

A gdzie klucze Piotrowe?

„I tobie dam klucze królestwa niebieskiego. Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.” (Mt 16:19, UBG) To kolejny argument w walce o prymat papieski. Rzymscy katolicy upatrują w tym fragmencie zapowiedzi przekazania Piotrowi oraz jego następcom (?) władzy absolutnej, tym bardziej, że wg rzymskokatolickich teologów, chwile wcześniej Jezus nazwał Piotra skałą i zapowiedział, że na nim zbuduje swój Kościół. Jak widać z wypowiedzi Jezusa nigdzie nie wynika, że to Piotr miałby być skałą, ani to, że Jezus będzie na nim opierał budowę swego kościoła. Piotr jest tylko człowiekiem i to zawodnym, co widać kiedy Jezus chwilę później dość brutalnie nazywa Piotra szatanem „Lecz on odwrócił się i powiedział do Piotra: Odejdź ode mnie, szatanie! Jesteś dla mnie zgorszeniem, bo nie pojmujesz tego, co Boże, ale to, co ludzkie. ”(Mt 16:23, UBG), kiedy Piotr połechtany wcześniejszymi słowami Pana, próbuje zrobić coś co uważa za lepsze choć nie ma to żadnego oparcia w woli Bożej. Piotr zaparł się Pana, w którego wyznał swą wiarę, trzy razy w noc męki, a i później różnie bywało: „A gdy Piotr przybył do Antiochii, sprzeciwiłem mu się w twarz, bo był godny nagany. Zanim bowiem przyszli niektórzy od Jakuba, jadał razem z poganami. Gdy zaś oni przyszli, odsunął się i odłączył, obawiając się tych, którzy byli z obrzezania. A razem z nim obłudnie postępowali i inni Żydzi, tak że i Barnaba dał się wciągnąć w tę ich obłudę. Lecz gdy zobaczyłem, że nie postępują zgodnie z prawdą ewangelii, powiedziałem Piotrowi wobec wszystkich: Jeśli ty, będąc Żydem, żyjesz po pogańsku, a nie po żydowsku, czemu przymuszasz pogan, aby żyli po żydowsku?”(Ga 2:11-14, UBG) Te słowa Pawła z listu do Galacjan raczej nie ukazują nieomylnego i wszechwładnego Piotra – papieża.

Jednym z argumentów za tym, że Jezus zapowiedział przekazanie Piotrowi jakiejś władzy wobec wierzących tu na ziemi jest fragment ze ST, w którym Bóg przekazuje klucze królestwa komuś innemu niż sam król: „W tym dniu powołam swego sługę Eliakima, syna Chilkiasza. I ubiorę go w twoją szatę, i przepaszę go twoim pasem, i oddam w jego ręce twoją władzę; i będzie on ojcem dla mieszkańców Jerozolimy i domu Judy. I położę klucz domu Dawida na jego ramieniu; gdy on otworzy, nikt nie zamknie, a gdy zamknie, nikt nie otworzy.”(Iz 22:16, UBG) Skoro Bóg mógł przekazać klucz domu Dawida Eliakimowi urzędnikowi króla Ezechiasza dając mu tym samy władzę nad krajem Judy, to tym bardziej Jezus mógł przekazać klucze władzy Piotrowi.

Pismo jednak wyjaśnia dokładnie kto dzierży klucze: „A do anioła kościoła w Filadelfii napisz: To mówi Święty, Prawdziwy, ten, który ma klucz Dawida, ten, który otwiera i nikt nie zamknie, zamyka i nikt nie otworzy. ”(Obj 3:7, UBG) Tak jak za skałę możemy uznać Jezusa, tak samo On dzierży klucze i to on co zamknie to będzie zamknięte, a co otworzy pozostanie otwarte. Poza tym słowa „cokolwiek zwiążesz na ziemi będzie związane w niebie” pojawiają się w innym miejscu tej ewangelii: „Zaprawdę powiadam wam: Cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane i w niebie. A cokolwiek rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie. ”(Mt 18:18, UBG) Zatem takie same słowa powiedział Jezus również do pozostałych Apostołów i ciekawy wydaje się ich kontekst wynikający z samego tekstu ewangelii: „Jak wam się wydaje? Gdyby jakiś człowiek miał sto owiec, a jedna z nich zabłąkałaby się, czyż nie zostawi tych dziewięćdziesięciu dziewięciu i nie pójdzie w góry szukać zabłąkanej? A jeśli uda mu się ją znaleźć, zaprawdę powiadam wam, że cieszy się z niej bardziej niż z tych dziewięćdziesięciu dziewięciu, które się nie zabłąkały. Tak też nie jest wolą waszego Ojca, który jest w niebie, aby zginął jeden z tych małych. Jeśli twój brat zgrzeszy przeciwko tobie, idź, strofuj go sam na sam. Jeśli cię usłucha, pozyskałeś twego brata. Jeśli zaś cię nie usłucha, weź ze sobą jeszcze jednego albo dwóch, aby na zeznaniu dwóch albo trzech świadków oparte było każde słowo. Jeśli ich nie usłucha, powiedz kościołowi. A jeśli kościoła nie usłucha, niech będzie dla ciebie jak poganin i celnik. ”(Mt 18:12-17, UBG) Cały ten wykład Jezusa o woli Ojca i Jego przebaczeniu oraz postępowaniu z tymi, którzy będąc wierzącymi zgrzeszyli poprzedza słowa o wiązaniu i rozwiązywaniu, które stanowią jego konkluzję. Chodzi tu o autorytet Kościoła co do przebaczania lub zatrzymywania grzechów przeciwko Kościołowi oraz przeciwko poszczególnym wierzącym. W przypadku rozmowy Jezusa z Piotrem gdzie pozostali z Dwunastu byli jej świadkami, te same słowa także stanowią konkluzję tego co Jezus powiedział Piotrowi o jego wierze, byciu pierwszym kamieniem budowli jaką jest Kościół oraz o kluczach do królestwa.

Czym zatem są klucze, o których mówi Jezus?
Spójrzmy na kontekst tych słów, który znajdziemy trochę dalej w tej samej ewangelii: „Lecz biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Sami bowiem tam nie wchodzicie ani wchodzącym nie pozwalacie wejść. ”(Mt 23:13, UBG) Kto może zamykać lub coś otwierać? Ten kto ma klucze. Jezus wyraźnie mówi, że faryzeusze także mają klucze do królestwa niebieskiego, ale jak to jest możliwe skoro to Piotr miał je dostać? Jakie klucze do królestwa mają faryzeusze, że mogą nimi zamknąć królestwo by inni tam nie mogli wejść?

Odpowiedzi na pytanie udzieli nam Jan Apostoł: „Jezus mu odpowiedział: Jeśli ktoś mnie miłuje, będzie zachowywał moje słowo. I mój Ojciec go umiłuje, i przyjdziemy do niego, i u niego zamieszkamy. ”(J 14:23, UBG)

„Lecz kto zachowuje jego słowo, w nim prawdziwie wypełniła się miłość Boga. Po tym poznajemy, że w nim jesteśmy. ”(1J 2:5, UBG),


oraz Paweł: „I ponieważ od dziecka znasz Pisma święte, które cię mogą uczynić mądrym ku zbawieniu przez wiarę, która jest w Chrystusie Jezusie. ” (2Tym 3:15, UBG)

Klucze do królestwa to słowa Jezusa, całe Jego nauczanie. Piotr jako pierwszy otwiera królestwo niebieskie kiedy po zesłaniu Ducha Świętego wychodzi i odważnie głosi ewangelię co odnotował Łukasz w Dziejach Apostolskich w drugim rozdziale. To głoszenie ewangelii otwiera ludziom bramy królestwa niebieskiego. Faryzeusze też mieli te klucze, znali Słowo Boże, a jednak interpretując je w świetle swojej tradycji, a nie tak jak Bóg zamierzył od początku, zamykali przed ludźmi królestwo. Piotr, ponieważ pierwszy wyznał wiarę w Jezusa jako Syna Bożego i Mesjasza otrzymał obietnicę kluczy, ale tak naprawdę każdy kto wyznaję wiarę w Jezusa i przyjmuje Jego ewangelię otrzymuje klucze królestwa, którymi może otwierać je przed innymi: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego; ”(Mt 28:19, UBG)


Jezus zabiera uczniów do Cezarei Filipowej by tam obwieścić, wobec bram piekieł, w miejscu gdzie zło rozlało się po całym świecie, że zbuduje zgromadzenie oparte na wierze, takiej jaką wyznał Piotr, a bramy piekieł tego nie powstrzymają i nie wytrzymają. Piotrowi pierwszemu z wierzących przekazał obietnicę przekazania kluczy do królestwa niebieskiego, czyli przekazania ewangelii, która otworzy królestwo przed każdym kto ją przyjmie, a każdy kto wyzna wiarę w Jezusa jako Chrystusa i Syna Bożego także otrzyma te klucze by mógł, zupełnie inaczej niż faryzeusze, którzy także te klucze posiadali, nie zamykać królestwa, ale je otwierać na oścież."

Awatar użytkownika
radek
Posty: 3181
Rejestracja: 03 sty 2013, 13:19
Lokalizacja: Choszczno
Kontakt:

Re: [Ewangelia] według Mateusza 16:19

Post autor: radek »

EMET Zapodany wers (Mat 16:19) mówi o zbliżającej się erze Aniołów Bożych na naszej planecie. Co ciekawe Koran mówi o drodze prostej i oczyszczeniu Domu Bożego dla odprawiających okrążenia

Koran 2:2
To jest Księga - nie ma co do tego żadnej wątpliwości - droga prosta dla bogobojnych;

Koran 2:125
I oto uczyniliśmy ten Dom miejscem nawiedzania i miejscem bezpiecznym. I weźcie sobie jako miejsce modlitwy stację Abrahama. Zawarliśmy przymierze z Abrahamem i Isma`ilem: "Oczyśćcie Mój Dom dla odprawiających okrążenia, dla tych, którzy pozostają w medytacji, i dla tych, którzy się pochylają i wybijają pokłony."

Koran 2:158
Zaprawdę, As-Safa i Al-Marwa są wśród drogowskazów rytualnych Boga. A ten, kto odbywa pielgrzymkę do Domu albo odprawia odwiedzenie, nie popełni grzechu, jeśli dokona okrążenia wokół nich. A ten, kto dobrowolnie czyni dobro... - zaprawdę, Bóg jest wdzięczny, wszechwiedzący!

Biblia też mówi, że niektóre czasy będą dopełnione, domyślam się, że mowa jest o czasie dotyczącym przymierza z Abrahamem, lecz i o czasie piekła

Łk 16:19-32 EIB "Był pewien bogaty człowiek. Nosił on szaty z purpury i najlepszego lnu, a na co dzień wystawnie ucztował. (20) Przy bramie jego dworu leżał natomiast pewien porzucony żebrak. Miał na imię Łazarz i cały pokryty był wrzodami. (21) Pragnął najeść się tym, co spadło ze stołu bogacza. Tak, nawet psy przychodziły, by lizać jego wrzody. (22) W końcu żebrak zmarł, a aniołowie przenieśli go do miejsca, gdzie mógł cieszyć się szczęściem u boku Abrahama. Bogaty człowiek również zmarł i został pochowany. (23) A gdy w krainie umarłych doznawał udręki, podniósł oczy i zobaczył z daleka Abrahama oraz Łazarza u jego boku. (24) Ojcze Abrahamie — zawołał — zlituj się nade mną i poślij Łazarza, aby zanurzył w wodzie koniec swego palca i zwilżył mi język, gdyż cierpię w tym płomieniu. (25) Dziecko — odpowiedział Abraham — przypomnij sobie, że swoje dobro odebrałeś za życia, podobnie jak Łazarz zło. Teraz on doznaje tu pociechy, a ty cierpisz. (26) A poza tym między nami a wami rozciąga się wielka przepaść, aby ci, którzy chcieliby przejść stąd do was, nie mogli, i aby stamtąd do nas nikt nie zdołał się przenieść. (27) Wtedy bogaty powiedział: Proszę cię więc, ojcze, abyś posłał go do domu mego ojca. (28) Mam bowiem pięciu braci. Niech im złoży świadectwo, aby chociaż oni nie trafili do tego miejsca udręki. (29) Abraham na to: Mają Mojżesza i proroków, niech ich słuchają. (30) Nie, ojcze Abrahamie — nie przestawał prosić bogaty — jeśli pójdzie do nich ktoś z umarłych, opamiętają się. (31) Wtedy Abraham powiedział: Jeśli Mojżesza i proroków nie słuchają, to choćby ktoś z umarłych powstał — nie dadzą się przekonać."

Tym nie mniej Królestwo Niebios jest trwalsze niż, czasy o których Jezus mówił wtedy, jako o Mu współczesnych
Lewa szala już nie wzbiera, Prawa decyduje teraz
Mat 3:2 eib "(2) (...) Królestwo Niebios jest blisko."

ODPOWIEDZ

Wróć do „Wersety”