Paulina_____:
Nauka, a raczej naukowcy kiedy czegos nie wiedza mówią: nie wiem, jeszcze nie wiem ale staram się zrozumiec i dowiedziec, nasza wiedza ciagle się poszerza i dziś rozumiemy duzo wiecej niz 100 lat temu..
Chwała im za to :) naprawdę się cieszę z tego i to doceniam
natomiast religia mówi o tajmnicy której nigdy nie zgłebimy, jest pod tym względem duzo bardziej pesymistyczna dla człowieka.
Może zgłębimy...jak umrzemy

To że jej nie zgłębimy do końca,nie czyni jej pesymistyczną,ze słów ewangelii wynika że ta tajemnica jest właśnie optymistyczna,przecież wiara to nadzieja,a nadzieja wyklucza pesymizm
Nauka też jest optymistyczna,nie wiem po co przeciwstawiać naukę religii,one funkcjonują równolegle i nie zachodzą na siebie,po prostu odpowiadają na różne pytania i różne potrzeby
Gdybysmy słuchali ludzi wiary to nadal nie milibysmy pojecia o tym jak powstaje zycie, nie praktykowali nawet sekcji zwłok, zeby zobaczyć na co ktos umarł, lekarze ograniczaliby sie do wąchania uryny i kiwania madrze głowami, bo by wierzyli w to ze tajmnic zycia i smierci nie jestesmy w stanie zgłębic, a choryby sa wynikiem złych demonów, bo to była nauka chrzscjianska. Na szczescie ludzka ciekawosc i chec poznania jest silniejsza niz wszystkie zakazy tego i tamtego swiata... i daje owoce lepsze od wiary w tajemnice i diabły.
Ja też słucham"ludzi wiary"(jak to określiłas) i wcale z tego powodu nie uważam,że nie nalezy korzystać z możliwości medycyny i innych osiągnięć naukowych.A to że w średniowieczu podejście do nauki było inne niż dziś,i uważano,że wszelkie nowinki powinny byc przede wszystkim uwolnione od podejrzeń o herezję,też mnie specjalnie nie dziwi.
Przecież kiedys w powszechnej świadomości nauka i religia stanowiły praktycznie jedno,i dla nas z dzisiejszej perspektywy rozwód był nieunikniony,ale czy dla ludzi w tamtej epoce również to musiało być od razu tak oczywiste?przecież nie dysponowali tymi przesłankami,jakie my dzisiaj posiadamy.Czemu ich tak łatwo osądzasz,przykładając dzisiejszą miarę?oni jej nie znali.
Takie porównania prowadzą nieraz do dziwnych stereotypów,kiedyś na forum ateista.pl,czytałem post ,w którym jego autor nie mógł się nadziwić,czemu katolicy wierzą w to ,że Ziemia jest płaska

....ręce opadają ,jak się coś takiego czyta,dla niego to pewnie światli ateiści niesli przez wieki kaganek oświaty,a ciemni chrześcijanie opierali się przeciw temu,jak mogli.
Jeśli chodzi o medycynę,to aż tak źle w sredniowieczu to nie bylo,do dzisiaj w ziołolecznictwie stosuje sie zioła wg receptury ówczesnych mnichów :)
A tutaj znalazłem ciekawy link,na temat jednego z klasztorów w Szkocji,gdzie w sredniowieczu przeprowadzano dosć skomplikowane operacje chirurgiczne,a nawet leczono z depresji :D :
http://www.ozon.pl/tygodnikozon_2_18__2005_27_1.html
W tym świecie działaja prawa logiki, a podobno Bóg go stworzył, wiec logika nie jest mu obca i wie jak rozumuje człowiek i sadzac po tym co mówi wielu wiera nie przeczy logice...A ja chce tylko załapac jakim rozumowaniem posługuja się wierzacy, jesli alogicznym to bedzie to trudno pojąć, dla mnie chyba raczej nawet niemozliwe
Zalezy jak na to spojrzeć,np.Zmartwychwstanie,czyli fundament chrześcijaństwa,trudno uznać za coś logicznego i można dojść do wniosku,że wiara przeczy logice.
Ale można też dojść do wniosku,że logika nie wystarcza do wiary i przyjmując wiarę wcale nie trzeba tej logiki odrzucać ,tylko zgodzić się z tym,że istnieje jeszcze coś ponad nią,i oddzielić sacrum od profanum,jeśli chodzi o możliwość logicznego wytłumaczenia frapujących nas pytań
Nasza cywilizacja rozwineła się dzieki teoryzacji wiedzy ukształowanej w kulturze poganskiej czyli greckiej i rzymskiej, dzieki logice, filozofii matematyce, ekonomii, itd, łacznie z etyką, która tez się wtedy ukształowała i wcale nie zawdzieczmy jej chrzescijanstwu...
chrzescijanstwo raczej twierdziło ze głupota jest wszelka wiedza poza nauka zawartą w Biblii i zgłebianiem wiedzy o Bogu. Przez około 1000 lat starało się zajmowac prawie wyłacznie tym zagadnieniem, co zresztą do niczego nie doprowadziło, jak widac z tego co piszesz o naszej wiedzy odnosnie Boga, przelewanie z pustego w prózne... Dopiero kiedy udało się wyzwolc ludziom z tego biegania za własnym ogonem nasze społeczenstwo zaczelo sie rozijac, czyli wbrew głownym kierunkom dyktowanym przez wiare a nie dzieki nim
To bardzo uproszczony i chyba niesprawiedliwy osąd,bo jeżeli choćby mówimy o jednoczącej się Europie,to chrześcijaństwo było pierwszym takim zwornikiem i jeżeli dzisiaj ta Europa nie chce być tylko jednością ekonomiczną,ale czuje się też jednoscią kulturową,to dzięki wartościom duchowym,jakie przyniosło do Europy właśnie chrześcijaństwo
Nie można nie docenić wpływów kultury antycznej i nikt tego nie robi,ale Starożytna Grecja nie rozprzestrzeniała tych wartości w Europie,a Rzymianie wszystkich na północ od Płw Apenińskiego określali jako barbarzyńców i byc może największą wartością chrześcijaństwa,oprócz treści wiary,jest jego misyjność
Ciekawy fragment na ten temat z artykułu Bogdana Lisiaka:
W badaniach nad genezą nauk przyrodniczych pojawia się także problem roli, jaką w tym procesie odegrało chrześcijaństwo, bowiem wśród historyków badających to zagadnienie słyszy się czasem pytanie: dlaczego nowożytne przyrodoznawstwo narodziło się w cywilizacji ukształtowanej przez chrześcijaństwo, a nie w innym kręgu kulturowym? Czy zatem w religii chrześcijańskiej można dopatrzeć się czynników umożliwiających powstanie nauk empirycznych w XVII wieku? Na obecnym etapie badań tego zagadnienia można istotnie wyodrębnić kilka czynników obecnych w chrześcijańskiej wizji świata, które sprzyjały temu procesowi.
W teologii chrześcijańskiej obecna jest mianowicie doktryna o stworzeniu świata przez Boga. Głosi ona, iż stwórczy akt Boga był przede wszystkim wyrazem jest wolnej woli i że świat został przez Niego stworzony z nicości (creatio ex nihilo). Bóg stwarzając świat był wolny w swoim działaniu. Jego stwórcza działalność nie wynikała zatem z jakiś ogólnych przesłanek, lecz była aktem jego woli. Stanowisko to miało poważne konsekwencje dla koncepcji poznania świata: człowiek chcąc poznać świat musi go doświadczyć za pomocą własnych zmysłów. Poznanie świata -- według tej wizji -- nie może być wynikiem jedynie teoretycznych rozważań prowadzonych w zaciszu własnego gabinetu. Aby poznać i zrozumieć stworzoną przez Boga rzeczywistość trzeba ją obserwować, dotknąć własnymi rękami. Trzeba, innymi słowy, poznając przyrodę, bezpośrednio jej doświadczyć. Zarysowana tu chrześcijańska koncepcja poznania świata, stała się czynnikiem sprzyjającym w powstaniu metody empirycznej nauk przyrodniczych, w której tak bardzo akcentuje się potrzebę eksperymentalnego kontaktu z badaną rzeczywistością, zbierania i porządkowania zaobserwowanych faktów.
A całość na:
http://www.mateusz.pl/czytelnia/bl-nrkcd.htm
Ja sie z toba zgadzam, tylko gdzie tu wiadac owoce 1000 lat chrzescijanstwa skoro 60 lat potrafiło je przekreslic? Po co nam chrzescijanskie nauki jesli istieja tylko w teorii? To cos jak komunizm, w teorii dosc fajny szkoda ze nie sprawdza się w praktyce..
największy owoc,to widać w tym,że Polakom udało się zachować tożsamość narodową przez ponad 120 lat zaborów i później przez okres okupacji i komunizmu
A przed zaborami nasza historia tez była dość specyficzna,na tle innych krajów