Właśnie dlatego chcę się tutaj podzielić z Tobą moją prywatną twórczością.
Mam wielką nadzieję, że znajdziesz w niej coś dla siebie i że zostanie z Tobą na dłużej. Kiedy będziesz odwiedzać Forum Biblijne, wpadnij też koniecznie do moich „Szeptanek” – czekam tam na Ciebie!
Będzie mi ogromnie miło, jeśli zostawisz po sobie ślad w postaci szczerego komentarza. Napisz, co myślisz? Jak czujesz?
SERDECZNIE ZAPRASZAM
Piotr jeden z uczniów Jezusa, przewija się z pokolenia na pokolenie w malarstwie, muzyce, literaturze. Wzbudza u nie jednego czytelnika zadumę w postawie tego wiernego apostoła, jego osobowość jest złożona i ewoluuje: impulsywny, pewny siebie i odważnej osobowości, który szybko podejmował decyzje, ale też często upadał i popełniał błędy. Pomimo tych wad, w jego sercu była wielka miłość i lojalność wobec Jezusa. Był prostym człowiekiem, ale posiadał wielką siłę przekonywania i odznaczał się głęboką wiarą.
W końcu przechodzi przemianę, stając się opoką Kościoła, człowiekiem głębokiej wiary, autorytetu i współczucia.
Przedstawiany jest jako siwy, brodaty starzec, zazwyczaj łysiejący, trzymający dwa klucze – złoty i srebrny – są jego najbardziej rozpoznawalnym atrybutem, symbolizującym władzę nad niebem i ziemią, natomiast łódź i sieci nawiązują do jego pierwotnego zawodu rybaka.
PIOTR
(prywatna twórczość)
Mocne żylaste palce kurczowo trzymały grubą linę, widok rąk przy burcie jakby w rytm muzyki rytmicznie wyciągały naprężoną do granic wytrzymałości sieć, która stawiała opór i chciała śmiałka porwać wraz z sobą w spienioną otchłań wody.
Nagle kila dłoni również masywnych, pochwyciło, wyrywając z wzburzonej tafli jeziora nabrzmiałą jak balon sieć pełną ryb.
Piotr otarł oczy, które na krótką chwilę woda zalała całą twarz pieniącym się wodnym bałwanem.
Kiedy się wyprostował, jego postura wyglądała jak wielki konar potężnego drzewa, włosy przy szalejącym wietrze okrywały opaloną słońcem twarz pełną zmarszczek, z ust wydobył się tryumfalny głos:
- Przy Boskiej pomocy po kilku bezowocnych dniach złowiliśmy bracia mnóstwo ryb, skłonił się oddając Bogu pokłon, inni znajdujący się wokół niego również uczynili ten wysławiający wobec Boga gest.
Łódź, powoli zmierzała w stronę brzegu oblewana przez fontanny pieniących fal a żagle szaro-białe opadały na dno łodzi.
Kiedy wszyscy wyszli z drewnianej szalupy na piaszczysty brzeg ujrzeli: rozradowanych, śmiejących, tańczących mieszkańców pobliskiej wioski.
W pewnej chwili do rozradowanej grupy tubylców podszedł wysoki mężczyzna w białej długiej szacie, która zakrywała jego kostki nóg, rzekł do gromady osób:
- pokój, pokój wam bracia – powiedział do zgromadzonych – wziął jedną złowioną tłustą rybę, która w jego dłoni rozpaczliwie machała w jedną i druga stronę ogonem, jakby chciała wyśliznąć się na stertę złowionych ryb.
Spojrzał przybysz w białej szacie prosto w oczy muskularnego rybaka o kędzierzawej czarnej czuprynie z której małymi stróżkami kapała na jego ramiona woda.
Cichym, zdecydowanym aksamitnym głosem oznajmił:
- od dziś Piotrze, będziesz łowić nie ryby lecz ludzi – usiadł przy ognisku wkładając rybę w języki ognia.
- Jak to ludzi ...?! - odrzekł zaskoczony słowami które usłyszał – przecież ludzi się nie łowi ... !?
Kiedy wypowiedział, te słowa poczuł jak dłoń nieznajomego delikatnie dot kła jego muskularnego uda i usłyszał cichy ledwo dosłyszalny łagodny głos:
- tak, tak drogi bracie, będziesz rybakiem ludzi ...
Kiedy nieznajomy przybysz zakończył mówić pośród zgromadzonych słuchaczy spojrzał w stronę Piotra i powiedział:
- Choć teraz ze mną …?!
Rybak potulnie jak dziecko powstał z pochyloną głową, czarne długie kędzierzawe włosy zakryły jego twarz, cicho z jego ust wydobył się szept jakby modlitwa:
- tak, tak Panie, gdzie ty pójdziesz ja udam się wraz z tobą.
============
Piotr zawsze jako pierwszy w grupie, zwracał na siebie uwagę, to w mowie, czynach czy zadaniach.
Był impulsywny, porywczy zawsze pewny siebie.
Wzbudzało takie zachowanie niekiedy napiętą atmosferę, ale Rabbi łagodził zaistniałą sytuację.
Pewnego dnia, kiedy wszyscy spali , rozglądając się wkoło, muskularny uczeń, cichutko podszedł do Mistrza, który siedział na na brzegu wpatrując się w tafle spokojnego jeziora. Kiedy zbliżył się usiadł obok niego i długo z nim rozmawiał na jego twarzy wstąpił promienny radosny wyraz.
Całe zajście ukradkiem obserwował i nasłuchiwał Judasz, którego obudził ze snu przelatujący ptak wydając przeraźliwy odgłos.
Podczas wspólnego porannego posiłku przy trzaskającym ognisku Piotr zajadał upieczoną rybę inni również rozkoszowali się tym ciepłym soczystym przysmakiem, śmiejąc się z zachowania rozweselonego Piotra.
Mimo radosnego gwaru jaki dochodził do uszów Judasza, on był poważny, skupiony podejrzliwie wpatrywał się w Piotra, przelatywały błyskawicznie myśli, które nie dawały spokoju, które uporczywie nękały jego umysł....?
Był nieufny, zawistny względem zachowania Piotra, nawet zazdrosny w jego działaniu pośród innych, szczególnie wtedy, kiedy rozmawiał nie raz przez długi czas na osobności z Mistrzem.
Był zawistny o postępowanie, które przejawiał Piotr wyróżniał się od pozostałych towarzyszy, również rozmaite otrzymywał zadania od samego nauczyciela.
Dostrzec było można, że Rabbi docenia i faworyzuje zachowanie i postawę tego ucznia ponad innych.
Pewnego upalnego dnia przechodząc przez łan zboża pokryty niebieskimi i czerwonymi polnymi kwiatami Mistrz niespodziewanie przystanął, odwrócił się, spojrzał na towarzyszy i zapytał spokojnym dobitnym głosem:
- Za kogo mnie uważacie, kim jestem …? - po chwili dodał – wiele osób twierdzi, że jestem prorokiem, inni zaś mówią to zmartwychwstały Eliasz a wy …?
Zapanowała głucha cisza, ponieważ wszyscy byli zaskoczeni, tym niespodziewanym pytaniem. Ale,wzrok Mistrza przenikliwie obiegł wszystkie poruszone twarze, które wpatrywały się niego.
Piotr jak zawsze wyrwał się pierwszy:
Panie, Panie,Tyś jest Syn Boga żywego!!! - pośród innych zaistniało nagłe poruszenie i bacznie spojrzeli na klęczącego przed nauczycielem Piotra , który obejmował mocno rękami jego nogi zanosząc się głośnym szlochem, całując nauczyciela po stopach.
Byli wszyscy zaskoczeni odpowiedzią jaka dobiegła do ich uszów od Mistrza i poczuli jeszcze większy respekt wobec postępowania Piotra, natomiast przez całe ciało Judasza przeleciał błyskawiczny dreszcz wpatrując się z bojaźnią w oblicze ucznia.
===========
Była późna godzina wiele osób ogrzewało się przy językach ognia, które wysoko strzelały w górę z ogniska, to była szczególnie chłodna noc a gwar ludzi dochodzący z innych ognisk wyobrażał wielki motłoch oczekujący na kolejne wstrząsające wydarzenia, które miały nastać niebawem.
Piotr ukradkiem z zasłoniętą twarzą przemykał się bezszelestnie pośród tłumu nie zwracając na siebie niczyjej uwagi, przysiadł się do jednej grupy grzejącej się przy jasnym ognisku, wyciągnął żylaste dłonie aby poczuć ciepło ognia i rozgrzać ciało w zimną, chłodną wietrzną noc.
Wtem za jego plecami usłyszał kobiecy głos:
- Tyś, był razem z nim - jesteś jego uczniem …?! wskazała wyciągniętą ręką w stronę gdzie siedział skulony przy ognisku Piotr.
- Ja, ja !! – drżącym z przerażenia głosem krzyczał – niewiasto, niewiasto - oszalałaś nie znam, nie znam tego człowieka jestem podróżnym przyszedłem pieszo do bram tego miasta.
- mowa cię zdradza !!! – głośno wrzasnął stary amhaarec owinięty starym łachmanem, siedząc tuż przy jego boku.
- bracia, bracia pomyliliście się, ja nie znam tego człowieka przysięgam, przysięgam na wiecznego Adonaj ! - wyrwał się z rąk oprawców i biegiem uciekł znikając w mroku nocy, wtedy usłyszał pianie koguta. W tym momencie przypomniał sobie co Rabbi powiedział – zanim kur zapieje po trzykroć się zaprzesz, ze mnie znasz. Upadł na twarz i gorzko zapłakał … .

