Mowa szczera a bycie taktownym

Tutaj dzielimy się tym, co przyniesie zachetę, pocieszenie, umocnienie w wierze, co pobudzi do działania i pomoże rozwinąć skrzydła wierzącemu. Będzie tu miejsce dla poezji, rozważania fragmentów Słowa Bożego, dzielenia się tym co Bóg do nas mówi poprzez swoje Słowo, sny i wizje oraz okoliczności codziennego życia.

Moderatorzy: booris, kansyheniek, Bobo, Junior Admin, Moderatorzy

EMET
Posty: 11222
Rejestracja: 04 wrz 2006, 17:31

Mowa szczera a bycie taktownym

Post autor: EMET »

EMET:
"Mowa szczera trwa wiecznie, lecz fałszywa tylko chwilę." - Przysłów 12:19, BW.

Na 'Miniczacie' User - 'wyznawca_' przedłożył rozumienie takie, że: 'lepsza jest szczerość aniżeli ukrywana nienawiść ubrana w gładkie słówka'.
Zgadza się to po części z tym, co czytamy w Sentencje [Przysłów] 27:5a: "Lepsza jest jawna nagana" [NŚ].
Mamy także ciekawy wniosek zawarty w końcowej części Sentencje 23:7: "Lecz w sercu swoim nie jest ci życzliwy." [BW].

Jak wyrównoważyć bycie zarówno szczerym [niefałszywym], jak i taktownym?

Pismo Święte, jakkolwiek zachęca nas do mówienia prawdy i bycia niefałszywymi, to jednak nie zachęca do tego, żeby 'z siebie wyrzucać wszystko to, co nam zalega na wątrobie' i w dodatku w formie nadto ekspresyjnej [eufemizm].
Można bowiem powiedzieć to, o co nam chodzi, lecz... w jakże innej formie. Tzw. 'brutalna szczerość' niekoniecznie jest pożądana u sług Bożych.

Jeśli weźmiemy ponadto pod uwagę, że w pisaniu internetowym oceniani bywamy - jednak - po ekspresji słownej ukazanej poprzez serwer, to dochodzi czynnik taki, iż danego kogoś nie widzimy, nie wiemy kto zacz itp.
Zakładając jednak, że dany ktoś uzewnętrznia swoje wnętrze w jakimś tam stopniu, to i tak coś można wnioskować po tym, co przeczytamy w owego kogoś post/ach/.
Całkowicie raczej bardzo trudno ukryć swoje prawdziwe oblicze wobec ludzi dorosłych na Forum; zwłaszcza, jeśli ktoś pisuje wielokrotnie 'w swoim' stylu.
A jeszcze tematyka tego tutaj Forum, to - chcąc nie chcąc - uzewnętrzni i uczucia, i emocje, i inne. Skoro nawet na Forach poświęconym naukom ścisłym emocje też mają miejsce, to co dopiero na Forum takim, jak te tutaj. ;-)

Jeśli jednak mamy tutaj nie jakieś tam Forum - poświęcone jakiemuś tam dziełu literackiemu - to warto jednak wiedzieć, co owa Księga - Biblią zwana - ma do powiedzenia na temat ekspresji słownej w kontakcie z innymi.

A do powiedzenia ma wręcz bardzo dużo.
Mamy - spośród mnóstwa wypowiedzi w Biblii - np. ---
"niech wasza wypowiedź zawsze będzie wdzięczna, przyprawiona solą, abyście wiedzieli, jak powinniście każdemu odpowiedzieć." - do Kolossan 4:6, NŚ.
"Ale w swych sercach uświęcajcie Chrystusa jako Pana, zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto od was żąda uzasadnienia nadziei, którą macie w sobie, lecz czyńcie to w łagodnym usposobieniu i z głębokim respektem." - 1 Piotra 3:15, NŚ.
"Odpowiedź łagodna odwraca złość, lecz słowo bolesne wywołuje gniew." - Sentencje 15:1, NŚ.
"Ale niewolnik Pana nie ma się spierać, lecz ma być delikatny wobec wszystkich, wykwalifikowany do nauczania, opanowujący się w obliczu zła,
z łagodnością pouczający nieprzychylnie usposobionych; bo może Bóg udzieli im skruchy prowadzącej do dokładnego poznania prawdy" - 2 do Tymoteusza 2:24, 25; NŚ.
"żeby o nikim nie mówili krzywdząco, nie byli wojowniczy, żeby byli rozsądni, przejawiając wszelką łagodność wobec wszystkich ludzi." - do Tytusa 3:2, NŚ.
" Cierpliwością zostaje przekonany dowódca, a język łagodny potrafi złamać kość." - Sentencje 25:15, NŚ.
"Widziałeś męża pochopnie wypowiadającego słowa? Więcej jest nadziei dla głupca niż dla niego.
Mąż skory do gniewu wszczyna zwadę, a skłonny do złości popełnia niejeden występek." - Sentencje 29:20, 22; NŚ.
"Jest taki, który mówi bezmyślnie, jakby zadawał pchnięcia mieczem, ale język mądrych jest lekarstwem." - Sentencje 12:18, NŚ.
"W obfitości słów na pewno nie obejdzie się bez występku, lecz kto trzyma w ryzach swe wargi, postępuje roztropnie." - Sentencje 10:19, NŚ.

Na koniec jeszcze uzasadnienie tego, iż - poprzez nasze pisanie na Forum - sami o sobie dajemy jakieś świadectwo --
Zasady Biblii mówią tak --
"bo i twoja mowa cię zdradza." -- wg Mateusza 26:73;
"Bo na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony." -- wg Mateusza 12:37;
"Według słów twoich sądzę cię" -- wg Łukasza 19:22;
"własnymi ustami złożyłeś świadectwo przeciwko sobie mówiąc:" - 2 Samuela 1:16.


Reasumując zatem --
Czy TAKT, który przejawiać powinien wyznawca chrystianizmu, pozostaje - niejako, 'z definicji' - w kolizji z byciem szczerym czy mówieniem prawdy?
Każdy niech sam sobie da odpowiedź... :-)

Dla przypomnienia tekst: "Przeto, odrzuciwszy fałsz, mówcie prawdę każdy ze swym bliźnim, ponieważ Jesteśmy członkami należącymi do siebie nawzajem." - do Efezjan 4:25, NŚ.


Stephanos, ps. EMET
„Wielu będzie biegać tu i tam [po hebrajsku: < jᵊszōṭᵊṭû >], i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy” -- Daniela 12:4b; ‘PNŚ/ZW’, Przypis.

rykiw

Re: Mowa szczera a bycie taktownym

Post autor: rykiw »

EMET pisze:EMET:
"Mowa szczera trwa wiecznie, lecz fałszywa tylko chwilę." - Przysłów 12:19, BW.

Pozwolę sobie wyrazić swoje odczucia na temat tego postu.
Myślę, że warto byłoby zwrócić uwagę na zdanie (jego treść, myśl tam zawartą) otwierające ten post w zestawieni ze zdaniem je kończącym.
"Czy TAKT, który przejawiać powinien wyznawca chrystianizmu, pozostaje - niejako, 'z definicji' - w kolizji z byciem szczerym czy mówieniem prawdy?"

Odkrywam w tym zestawieniu właściwy powód, dla którego jego autor poczuł się zainspirowany do napisania tego postu.
A powód ten (moim zdaniem) to jawna sprzeczność, kontradykcja postawy jej autora wobec słów, które zdawać by się mogło, wzbudzają w nim taki wielki szacunek.
I nie piszę tego po to żeby zadać w ten spsoób cios jego autorowi, a tylko po to, aby dać świadectwo tego jaka jest ludzka natura cielesna. Jak może oszukiwać nas aż do tego stopnia, że z szeroko otwartymi zdawać by się mogło oczami patrzymy i w przekonaniu że widzimy, zdolni jesteśmy utożsamić TAKT ze SZCZEROŚCIĄ i oszukać się aż do tego stopnia, że zdolni jesteśmy usprawiedliwić brak szczerości taktem właśnie.
Kolega EMET zdaje się nie rozumieć, że gdy Biblia mówi: &#8222;"niech wasza wypowiedź zawsze będzie wdzięczna, przyprawiona solą, abyście wiedzieli, jak powinniście każdemu odpowiedzieć." - do Kolossan 4:6, NŚ.&#8221; To mówi tak nie dlatego że dopuszcza lub może nawet zalewca rozdźwięk pomiędzy uczuciami jakimi się darzy rozmówcę i słowami jakie się do niego mówi, lecz dlatego że nawołuje do takiego nastawienia serca, które by pozwoliło w SZCZEROŚCI uczuć wypowiadać takie właśnie, a nie inne (taktowne) słowa.
Biiblia mówi EMET o miłości do nieprzyjaciół, do bufonów, do przeciwników prawdy słowa bożego, a nie o szczerej do nich nienawiści w sercu i taktownym wypowiadaniu się na ich temat mimo wszystko.
Przypominam Ci słowa które tu zamieściłeś:
"Mowa szczera trwa wiecznie, lecz fałszywa tylko chwilę." - Przysłów 12:19, BW.
I chcę Ci jeszcze powiedzieć, że choć nie spotkałem na drodze mego życia ( a żyję już 55 lat) tak wielkiego bufona jak Ty, to miłuje Cię i szanuję jak Bóg przykazał i zawsze będą Cię pozdrawiał.

pozdrawiam

EMET
Posty: 11222
Rejestracja: 04 wrz 2006, 17:31

Re: Mowa szczera a bycie taktownym

Post autor: EMET »

rykiw pisze:
EMET pisze:EMET:
"Mowa szczera trwa wiecznie, lecz fałszywa tylko chwilę." - Przysłów 12:19, BW.

Pozwolę sobie wyrazić swoje odczucia na temat tego postu.
Myślę, że warto byłoby zwrócić uwagę na zdanie (jego treść, myśl tam zawartą) otwierające ten post w zestawieni ze zdaniem je kończącym.
"Czy TAKT, który przejawiać powinien wyznawca chrystianizmu, pozostaje - niejako, 'z definicji' - w kolizji z byciem szczerym czy mówieniem prawdy?"

Odkrywam w tym zestawieniu właściwy powód, dla którego jego autor poczuł się zainspirowany do napisania tego postu.
A powód ten (moim zdaniem) to jawna sprzeczność, kontradykcja postawy jej autora wobec słów, które zdawać by się mogło, wzbudzają w nim taki wielki szacunek.
I nie piszę tego po to żeby zadać w ten spsoób cios jego autorowi, a tylko po to, aby dać świadectwo tego jaka jest ludzka natura cielesna. Jak może oszukiwać nas aż do tego stopnia, że z szeroko otwartymi zdawać by się mogło oczami patrzymy i w przekonaniu że widzimy, zdolni jesteśmy utożsamić TAKT ze SZCZEROŚCIĄ i oszukać się aż do tego stopnia, że zdolni jesteśmy usprawiedliwić brak szczerości taktem właśnie.
Kolega EMET zdaje się nie rozumieć, że gdy Biblia mówi: &#8222;"niech wasza wypowiedź zawsze będzie wdzięczna, przyprawiona solą, abyście wiedzieli, jak powinniście każdemu odpowiedzieć." - do Kolossan 4:6, NŚ.&#8221; To mówi tak nie dlatego że dopuszcza lub może nawet zalewca rozdźwięk pomiędzy uczuciami jakimi się darzy rozmówcę i słowami jakie się do niego mówi, lecz dlatego że nawołuje do takiego nastawienia serca, które by pozwoliło w SZCZEROŚCI uczuć wypowiadać takie właśnie, a nie inne (taktowne) słowa.
Biiblia mówi EMET o miłości do nieprzyjaciół, do bufonów, do przeciwników prawdy słowa bożego, a nie o szczerej do nich nienawiści w sercu i taktownym wypowiadaniu się na ich temat mimo wszystko.
Przypominam Ci słowa które tu zamieściłeś:
"Mowa szczera trwa wiecznie, lecz fałszywa tylko chwilę." - Przysłów 12:19, BW.
I chcę Ci jeszcze powiedzieć, że choć nie spotkałem na drodze mego życia ( a żyję już 55 lat) tak wielkiego bufona jak Ty, to miłuje Cię i szanuję jak Bóg przykazał i zawsze będą Cię pozdrawiał.

pozdrawiam

EMET:
Userze Rykiw!

Abstrahując od owego miana - dla mnie - "bufon", przypomnę to, co już kiedyś pisałem.

Nie odpowiada mnie Twój styl pisania na Forum i dalej to podtrzymuję; nie ma to żadnego związku z tym teraz Twoim Re:post/em/, lecz ogólnie tak oceniam odbiór Twojego stylu przez pryzmat Twoich post/ów/.

Osobiście raczej nie zwykłem się wypowiadać o swoim znawstwie w przeciągu swojego życia i włączanie w to internet.
Oceniam innych poprzez znajomość w realu, nie zaś poprzez czytanie kogoś post/ów/...

Wracając zaś do Ciebie --
Nie odpowiada mnie Twój styl pisania na Forum, gdyż jest wyzywający i sprawiający wrażenie ironicznego i kpiarskiego.

Ani Ty nie znasz mnie, ani ja Ciebie nie znam. Oceniam przez real, nie internet.

Twoje rozumienie szczerości różni się od mojego. Zapewniam Cię, iż w realu jestem znany raczej z otwartości - często aż zanadto - nie zaś z... bufonady.

Zatem: niech każdy z nas pozostanie przy swoim o drugim zdaniu. Nie zamierzam Cię od czegokolwiek odwodzić czy tp.

Pozdrawiać zaś nie mam w zwyczaju kogoś jedynie dla fasonu i pro forma.
Ogólnie raczej unikam pozdrawiania kogoś, co nie znaczy, że kogoś nie lubię czy wręcz nienawidzę. Po prostu: poprzez internet jestem nieufny, nie zaś spontanicznie otwarty.

Nieemocjonalnie odebrałem owego 'bufona'. Nawet, gdybyś określił mnie zgoła szlachetniej, powiedzmy, to i tak zdanie o Tobie - poprzez czytanie Twoich post/ów/ - jakie miałem, takie i mam.
Ja nie gustuję w takowym podejściu, jakie Ty przejawiasz. Obojętnie zatem: czy Ty [czy ktoś inny] nazwiecie moje podejście - bufonadą, nieszczerością czy jeszcze inaczej.
Poprzez Forum, jak pisałem, reaguję na to, co czytam w Kogoś post/ach'; nie znając kogoś wprost, raczej unikam jakichś porównań czy powoływania się na jakieś swoje doświadczenia życiowe. I nawet gdybyś miał lat 70, to w niczym nie zmieni istotę sprawy.


nazwany bufonem --
Stephanos, ps. EMET
„Wielu będzie biegać tu i tam [po hebrajsku: < jᵊszōṭᵊṭû >], i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy” -- Daniela 12:4b; ‘PNŚ/ZW’, Przypis.

rykiw

Re: Mowa szczera a bycie taktownym

Post autor: rykiw »

EMET pisze: EMET:
Userze Rykiw!

Abstrahując od owego miana - dla mnie - "bufon", przypomnę to, co już kiedyś pisałem.

Nie odpowiada mnie Twój styl pisania na Forum i dalej to podtrzymuję; nie ma to żadnego związku z tym teraz Twoim Re:post/em/, lecz ogólnie tak oceniam odbiór Twojego stylu przez pryzmat Twoich post/ów/.

Osobiście raczej nie zwykłem się wypowiadać o swoim znawstwie w przeciągu swojego życia i włączanie w to internet.
Oceniam innych poprzez znajomość w realu, nie zaś poprzez czytanie kogoś post/ów/...

Wracając zaś do Ciebie --
Nie odpowiada mnie Twój styl pisania na Forum, gdyż jest wyzywający i sprawiający wrażenie ironicznego i kpiarskiego.

Ani Ty nie znasz mnie, ani ja Ciebie nie znam. Oceniam przez real, nie internet.

Twoje rozumienie szczerości różni się od mojego. Zapewniam Cię, iż w realu jestem znany raczej z otwartości - często aż zanadto - nie zaś z... bufonady.

Zatem: niech każdy z nas pozostanie przy swoim o drugim zdaniu. Nie zamierzam Cię od czegokolwiek odwodzić czy tp.

Pozdrawiać zaś nie mam w zwyczaju kogoś jedynie dla fasonu i pro forma.
Ogólnie raczej unikam pozdrawiania kogoś, co nie znaczy, że kogoś nie lubię czy wręcz nienawidzę. Po prostu: poprzez internet jestem nieufny, nie zaś spontanicznie otwarty.

Nieemocjonalnie odebrałem owego 'bufona'. Nawet, gdybyś określił mnie zgoła szlachetniej, powiedzmy, to i tak zdanie o Tobie - poprzez czytanie Twoich post/ów/ - jakie miałem, takie i mam.
Ja nie gustuję w takowym podejściu, jakie Ty przejawiasz. Obojętnie zatem: czy Ty [czy ktoś inny] nazwiecie moje podejście - bufonadą, nieszczerością czy jeszcze inaczej.
Poprzez Forum, jak pisałem, reaguję na to, co czytam w Kogoś post/ach'; nie znając kogoś wprost, raczej unikam jakichś porównań czy powoływania się na jakieś swoje doświadczenia życiowe. I nawet gdybyś miał lat 70, to w niczym nie zmieni istotę sprawy.


nazwany bufonem --
Stephanos, ps. EMET
Userze,
czytam te same słowa wychodzące z Twoich ust już po raz piąty czy szósty, to fakt, za każdym razem w innym wątku, lecz tym nie mniej TE SAME.
I tak jak zapodałeś tutaj: "bo i twoja mowa cię zdradza." -- wg Mateusza 26:73&#8221; rozpoznaję w nich Ciebie, i tak jak Ty nie lubisz mojego sposobu wypowiadania się, tak ja w Twojej postawie, którą objawiasz w swoich wypowiedziach rozpoznaję charakter, który najlepiej jak mogłem określiłem tym mianem, którego użyłem.
Zrobiłem to szczerze i wiem że nietaktownie, ponieważ przekonany jestem, że taktu się od nas nie oczekuje. Zachowanie taktowne zakłada z definicji wyrażanie się w sposób uwarunkowany zasadami szczególnego rodzaju zachowania się, nic ze szczerością nie mającego wspólnego, a często wręcz przeciwnego do szczerych tzn nie uwarunkowanych zewnętrznie lecz zgodnych z wewnętrznym przekonaniem, przekonań.
Nie bardzo też widzę aby taki wzorzec został darowany nam w postawie samego Pana, który nie zawahał się (czy taktownie?) nazwać diabłem ojca pewnej grupy Żydów.
A tym, których nazywał jaszczurczym narodem, grobami pobielanymi itp, myślisz że przyjemnie było słuchać te słowa?
A czy Pan Jezus nie wiedział, że zachowuje się (oceniając to w proponowanych tu przez Ciebie kategoriach) nietaktownie?
Lecz czy mógłby Mu ktoś zarzucić nieszczerość?
I która to mowa miałaby według Pism trwać na wieki?
Szczera czy taktowna?
Różnica jest oczywista, ja wiem co ja wybieram.
Bowiem Bóg jak pewnie pamiętasz nie ma względu na osobę i jeśli nie rozumie się tego w opaczny, pruderyjny sposób, oznacza to również, że mówi prawdę każdemu, bez względu na ból jaki to sprawia tego kogoś EGO.

Zatem, pokrzywdzony, sponiewierany Userze &#8222;nazwany bufonem&#8221;, otrzyj już łzy wylewne, korona Ci z głowy nie spadła.

Ach i jeszcze jedno.
Czy to w dobrym tonie leży wypisywać o ludziach jak się bardzo nie lubi ich sposobu wypowiadania się i dlaczego?
O kim tak naprawdę daje się w ten sposób świadectwo i jakie?
Czyż nie bardziej taktownie jest przemilczeć sprawę wad, niedociągnięć, przywar czy jakichkolwiek ułomności innych i z pełnym zaufaniem odnosić się każdego, pozdrawiając tj życząc dobrze każdemu, nawet nieprzyjaciołom?

Czyż nie mówi Pismo: &#8222;"Według słów twoich sądzę cię" -- wg Łukasza 19:22;&#8221;


P O Z D R A W I A M EMET.

Awatar użytkownika
Anowi
Posty: 10070
Rejestracja: 02 wrz 2007, 14:28
Lokalizacja: Bóg wie

Re: Mowa szczera a bycie taktownym

Post autor: Anowi »

rykiw pisze: Zrobiłem to szczerze i wiem że nietaktownie, ponieważ przekonany jestem, że taktu się od nas nie oczekuje. Zachowanie taktowne zakłada z definicji wyrażanie się w sposób uwarunkowany zasadami szczególnego rodzaju zachowania się, nic ze szczerością nie mającego wspólnego, a często wręcz przeciwnego do szczerych tzn nie uwarunkowanych zewnętrznie lecz zgodnych z wewnętrznym przekonaniem, przekonań.
rzućcie okiem na te wersety:

1Sm 3:13 Bg &#8222;I okażę mu, iż Ja sądzę dom jego aż na wieki dla nieprawości, o której wiedział; bo wiedząc, że na się przekleństwo przywodzili synowie jego, wszakże nie bronił im tego.&#8221;

1Sm 3:13 Br &#8222;Otóż powiedziałem mu [przede wszystkim], że ześlę na jego dom karę - nigdy się nie kończącą - z powodu zbrodni, o której on wiedział, a nie skarcił swoich synów, choć ściągali na siebie oczywiste przekleństwo.&#8221;

choć wcześniej jest napisane, taktownie:

1Sm 2:22-25 BT &#8222;Heli był już bardzo stary. Słyszał on, jak postępowali jego synowie wobec wszystkich Izraelitów <i to, że żyli z kobietami, które służyły przy wejściu do Namiotu Spotkania>.(23) Mówił więc do nich: Czemu dopuszczacie się tych czynów, wszak od całego ludu słyszę o waszym niewłaściwym postępowaniu.(24) Nie, synowie moi, niedobre wieści ja słyszę, mianowicie że doprowadzacie do przestępstwa lud Pański.(25) Jeśli człowiek zawini przeciw człowiekowi, sprawę rozsądzi Bóg, lecz gdy człowiek zawini wobec Pana - któż się za nim będzie wstawiał? Nie posłuchali jednak napomnienia swego ojca, bo Pan chciał, aby pomarli.&#8221;

a tu dosadnie przetłumaczone:

1Sm 2:22-25 Br &#8222;Kiedy Heli się już zestarzał, doniesiono mu, jak jego synowie postępują ze wszystkimi Izraelitami i jak cudzołożą z kobietami pełniącymi służbę przy wejściu do Namiotu Spotkania.(23) I zapytał ich: Dlaczego czynicie takie rzeczy? Dowiedziałem się od ludzi o wszystkich waszych niecnych poczynaniach.(24) Moi synowie, to, czego się dowiedziałem, jest bardzo smutne. Sprowadzacie na drogę występków cały lud Jahwe.(25) Jeżeli człowiek dopuści się jakiegoś wykroczenia przeciwko drugiemu człowiekowi, Bóg rozsądzi ich sprawy. Lecz jeśli człowiek zawini przeciw Jahwe, kto będzie obrońcą człowieka? Ale oni nie usłuchali napomnień swego ojca. Jahwe chciał bowiem dopuścić, żeby pomarli.&#8221;

jak widzimy rozmawiał z synami a jednak dom Helego został ukarany bo jego mowa była ... nieskuteczna
nie jest bogaty ten, kto posiada wiele,
tylko ten, kto niewiele potrzebuje.

EMET
Posty: 11222
Rejestracja: 04 wrz 2006, 17:31

Re: Mowa szczera a bycie taktownym

Post autor: EMET »

rykiw:

Userze,
czytam te same słowa wychodzące z Twoich ust już po raz piąty czy szósty, to fakt, za każdym razem w innym wątku, lecz tym nie mniej TE SAME.
I tak jak zapodałeś tutaj: "bo i twoja mowa cię zdradza." -- wg Mateusza 26:73&#8221; rozpoznaję w nich Ciebie, i tak jak Ty nie lubisz mojego sposobu wypowiadania się, tak ja w Twojej postawie, którą objawiasz w swoich wypowiedziach rozpoznaję charakter, który najlepiej jak mogłem określiłem tym mianem, którego użyłem.
Zrobiłem to szczerze i wiem że nietaktownie, ponieważ przekonany jestem, że taktu się od nas nie oczekuje. Zachowanie taktowne zakłada z definicji wyrażanie się w sposób uwarunkowany zasadami szczególnego rodzaju zachowania się, nic ze szczerością nie mającego wspólnego, a często wręcz przeciwnego do szczerych tzn nie uwarunkowanych zewnętrznie lecz zgodnych z wewnętrznym przekonaniem, przekonań.
Nie bardzo też widzę aby taki wzorzec został darowany nam w postawie samego Pana, który nie zawahał się (czy taktownie?) nazwać diabłem ojca pewnej grupy Żydów.
A tym, których nazywał jaszczurczym narodem, grobami pobielanymi itp, myślisz że przyjemnie było słuchać te słowa?
A czy Pan Jezus nie wiedział, że zachowuje się (oceniając to w proponowanych tu przez Ciebie kategoriach) nietaktownie?
Lecz czy mógłby Mu ktoś zarzucić nieszczerość?
I która to mowa miałaby według Pism trwać na wieki?
Szczera czy taktowna?
Różnica jest oczywista, ja wiem co ja wybieram.
Bowiem Bóg jak pewnie pamiętasz nie ma względu na osobę i jeśli nie rozumie się tego w opaczny, pruderyjny sposób, oznacza to również, że mówi prawdę każdemu, bez względu na ból jaki to sprawia tego kogoś EGO.

Zatem, pokrzywdzony, sponiewierany Userze &#8222;nazwany bufonem&#8221;, otrzyj już łzy wylewne, korona Ci z głowy nie spadła.

Ach i jeszcze jedno.
Czy to w dobrym tonie leży wypisywać o ludziach jak się bardzo nie lubi ich sposobu wypowiadania się i dlaczego?
O kim tak naprawdę daje się w ten sposób świadectwo i jakie?
Czyż nie bardziej taktownie jest przemilczeć sprawę wad, niedociągnięć, przywar czy jakichkolwiek ułomności innych i z pełnym zaufaniem odnosić się każdego, pozdrawiając tj życząc dobrze każdemu, nawet nieprzyjaciołom?

Czyż nie mówi Pismo: &#8222;"Według słów twoich sądzę cię" -- wg Łukasza 19:22;&#8221;


P O Z D R A W I A M EMET.


EMET:
Kogo określał Jezus dosadnymi określeniami, tego określał. Jednak nie każdego; mimo, ze wiedzę realną o kimś posiadał.
Podobnie też apostołowie, na których - jednak - oddziaływał duch Boży.

Nikt z nas nie może twierdzić, że na podstawie czyjegoś pisania na Forum jest w stanie wglądnąć w czyjeś wnętrze: w czyjeś serce i nerki: mówiąc językiem Biblii.
Poprzez internet nie wnioskuję o kimś, iż: "w swoim życiu nie spotkałem...".

O Jezusie czytamy np. w wg Jana 2:24, 25.
Mamy też wypowiedź tegoż Jezusa: "Toteż rzekł do nich: "To wy wobec ludzi podajecie się za prawych, ale Bóg zna wasze serca; co bowiem wśród ludzi jest wyniosłe, obrzydliwością jest w oczach Bożych." - wg Łukasza 16:15, NŚ.
Wypowiedź b. ostra ap. Pawła - Dzieje Ap 13:9 - 11.

Jednak nikt z nas nie powinien samemu sobie przypisywać tego typu zdolności rozeznawania. :->

Gdy pisuję na Forum internetowym, to i z czyjegoś pisania wnoszę; bo jakże by inaczej?
Nawet, zakładając, iż jakiś nikczemnik faktyczny pisuje w stylu grzecznym, to i takoż - jako grzeczny, nie nikczemny - bywa odbierany; ja nie wiem, kim kto naprawdę jest, bo i skąd?

Osobiście preferuję styl spokojny, przepraszający, nie zaś wyzywający, sarkastyczny, ironiczny, zaczepny, ostry.
Jeśli ktoś mój styl nazwie 'bufonadą', to i niech tak będzie. Każdy ma prawo do swoich odczuć - co mnie do tego.
To tak, jak z gustami, o których się nie dyskutuje: "jeden lubi córkę, drugi lubi teściową" itp. "Jeden lubi piłkę nożną, drugi lubi jazdę konną.". Jeden lubi błogi spokój leżąc na kanapie, drugi lubi sprawdzanie siebie w sztuce przetrwania.


Ponieważ raczej kolidują nasze upodobania oraz oceny osobowości i temperamentów, więc dam Tobie szansę na to, żebyś z bufonem się nie stykał.

Dołączam Ciebie do mojej list/y/ ignorowanych. :-(

Nie pozdrawiaj mnie, bo odbieram to jako wyzywającą ironię i... nie życzę sobie tego. :-/


ŻEGNAM --

bufon --
Stephanos, ps. EMET
„Wielu będzie biegać tu i tam [po hebrajsku: < jᵊszōṭᵊṭû >], i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy” -- Daniela 12:4b; ‘PNŚ/ZW’, Przypis.

rykiw

Re: Mowa szczera a bycie taktownym

Post autor: rykiw »

EMET pisze:rykiw:

Userze,
czytam te same słowa wychodzące z Twoich ust już po raz piąty czy szósty, to fakt, za każdym razem w innym wątku, lecz tym nie mniej TE SAME.
I tak jak zapodałeś tutaj: "bo i twoja mowa cię zdradza." -- wg Mateusza 26:73&#8221; rozpoznaję w nich Ciebie, i tak jak Ty nie lubisz mojego sposobu wypowiadania się, tak ja w Twojej postawie, którą objawiasz w swoich wypowiedziach rozpoznaję charakter, który najlepiej jak mogłem określiłem tym mianem, którego użyłem.
Zrobiłem to szczerze i wiem że nietaktownie, ponieważ przekonany jestem, że taktu się od nas nie oczekuje. Zachowanie taktowne zakłada z definicji wyrażanie się w sposób uwarunkowany zasadami szczególnego rodzaju zachowania się, nic ze szczerością nie mającego wspólnego, a często wręcz przeciwnego do szczerych tzn nie uwarunkowanych zewnętrznie lecz zgodnych z wewnętrznym przekonaniem, przekonań.
Nie bardzo też widzę aby taki wzorzec został darowany nam w postawie samego Pana, który nie zawahał się (czy taktownie?) nazwać diabłem ojca pewnej grupy Żydów.
A tym, których nazywał jaszczurczym narodem, grobami pobielanymi itp, myślisz że przyjemnie było słuchać te słowa?
A czy Pan Jezus nie wiedział, że zachowuje się (oceniając to w proponowanych tu przez Ciebie kategoriach) nietaktownie?
Lecz czy mógłby Mu ktoś zarzucić nieszczerość?
I która to mowa miałaby według Pism trwać na wieki?
Szczera czy taktowna?
Różnica jest oczywista, ja wiem co ja wybieram.
Bowiem Bóg jak pewnie pamiętasz nie ma względu na osobę i jeśli nie rozumie się tego w opaczny, pruderyjny sposób, oznacza to również, że mówi prawdę każdemu, bez względu na ból jaki to sprawia tego kogoś EGO.

Zatem, pokrzywdzony, sponiewierany Userze &#8222;nazwany bufonem&#8221;, otrzyj już łzy wylewne, korona Ci z głowy nie spadła.

Ach i jeszcze jedno.
Czy to w dobrym tonie leży wypisywać o ludziach jak się bardzo nie lubi ich sposobu wypowiadania się i dlaczego?
O kim tak naprawdę daje się w ten sposób świadectwo i jakie?
Czyż nie bardziej taktownie jest przemilczeć sprawę wad, niedociągnięć, przywar czy jakichkolwiek ułomności innych i z pełnym zaufaniem odnosić się każdego, pozdrawiając tj życząc dobrze każdemu, nawet nieprzyjaciołom?

Czyż nie mówi Pismo: &#8222;"Według słów twoich sądzę cię" -- wg Łukasza 19:22;&#8221;


P O Z D R A W I A M EMET.


EMET:
Kogo określał Jezus dosadnymi określeniami, tego określał. Jednak nie każdego; mimo, ze wiedzę realną o kimś posiadał.
Podobnie też apostołowie, na których - jednak - oddziaływał duch Boży.

Nikt z nas nie może twierdzić, że na podstawie czyjegoś pisania na Forum jest w stanie wglądnąć w czyjeś wnętrze: w czyjeś serce i nerki: mówiąc językiem Biblii.
Poprzez internet nie wnioskuję o kimś, iż: "w swoim życiu nie spotkałem...".

O Jezusie czytamy np. w wg Jana 2:24, 25.
Mamy też wypowiedź tegoż Jezusa: "Toteż rzekł do nich: "To wy wobec ludzi podajecie się za prawych, ale Bóg zna wasze serca; co bowiem wśród ludzi jest wyniosłe, obrzydliwością jest w oczach Bożych." - wg Łukasza 16:15, NŚ.
Wypowiedź b. ostra ap. Pawła - Dzieje Ap 13:9 - 11.

Jednak nikt z nas nie powinien samemu sobie przypisywać tego typu zdolności rozeznawania. :->

Gdy pisuję na Forum internetowym, to i z czyjegoś pisania wnoszę; bo jakże by inaczej?
Nawet, zakładając, iż jakiś nikczemnik faktyczny pisuje w stylu grzecznym, to i takoż - jako grzeczny, nie nikczemny - bywa odbierany; ja nie wiem, kim kto naprawdę jest, bo i skąd?

Osobiście preferuję styl spokojny, przepraszający, nie zaś wyzywający, sarkastyczny, ironiczny, zaczepny, ostry.
Jeśli ktoś mój styl nazwie 'bufonadą', to i niech tak będzie. Każdy ma prawo do swoich odczuć - co mnie do tego.
To tak, jak z gustami, o których się nie dyskutuje: "jeden lubi córkę, drugi lubi teściową" itp. "Jeden lubi piłkę nożną, drugi lubi jazdę konną.". Jeden lubi błogi spokój leżąc na kanapie, drugi lubi sprawdzanie siebie w sztuce przetrwania.


Ponieważ raczej kolidują nasze upodobania oraz oceny osobowości i temperamentów, więc dam Tobie szansę na to, żebyś z bufonem się nie stykał.

Dołączam Ciebie do mojej list/y/ ignorowanych. :-(

Nie pozdrawiaj mnie, bo odbieram to jako wyzywającą ironię i... nie życzę sobie tego. :-/


ŻEGNAM --

bufon --
Stephanos, ps. EMET


To jak Ty będziesz mógł nieprzyjaciół pokochać EMET?

pozdrawiam

Zablokowany

Wróć do „Słowa, które przynoszą życie”