leszed pisze: W lecie dzień jest długi...
Przypomniałeś mi, jak kiedyś przeliczyłem się z siłami i czasem.
Zresztą nie raz!
Wracałem jak już było ciemno.
Przy rowerze oczywiście nie było dynama, ani lampy.
Miałem jeszcze skrótem przez las około 10 kilometrów.
Las znałem jak własną pustą kieszeń...
Miałem kiedyś takie szczęście, że była pełnia księżyca i bezchmurne niebo.
Sam nie chciałem wierzyć, jak było jasno!
Drzewa dawały bardzo wyraźny cień od blasku księżyca.
(Cały czas mieszkałem w mieście, to i gwiazd za bardzo nie było widać).
Bardzo mile wspominam takie nocne powroty.
Raz jednak było pochmurno...
Wioskami, po ciemku, kilka razy w fosie, wracałem prawie po omacku...
Głupi zawsze miał szczęście!
