Parmenides pisze:adzient pisze:Wolę pracę ,którą mam dzisiaj bo jest państwowa.Mam wszystkie dodatki łącznie z 14nastkami.
Ponad dwa miliony bezrobotnych - z czego większość nawet bez głodowego zasiłku, w rywatnych firmach miesiącami nie wyplacaja pensji albo po dwieście - trzysta złotych, kilkadziesią tysięcy dzieci głoduje, starych i chorych ludzi zmuszaja do pracy w wiadomym wieku a Ty się chwalisz dodatkami i czternastkami!!!
Ty sie uważasz za chrzescianina? Modlisz się??? Masz śwadomość kim jesteś ?- oczywiście nie Ty jeden.
Wstyd i hańba!
EMET:
Kiedyś w swoich post/ach/ 'Maja' i 'Miriam' pisywały w stylu [
parafrazuję]:
Jaki problem z wolnym tak, żeby świętować szabat [od zachodu słońca w piątek do zachodu słońca w sobotę; zatem: to już od piątku po zachodzie słońca należy przestrzegać, nie zaś, przykładowo, od soboty rano do niedzieli rano]? 'Wystarczy pójść do szefa i poprosić o pracę taką, iżby móc ów szabat świętować 'tak jak potrzeba' i - ów szef - nic: tylko przystanie na to skwapliwie' [tak, jakby tylko czekał na takich, którzy przyjdą do niego i go o to poproszą...

]. Pisały również w stylu: 'można być urzędnikiem, należy ufać Bogu i prosić Go w modlitwie, a zadość będzie temu uczynione'. Czyli: 'Ufność do Boga, dla chcącego nic trudnego' itp.
Zapomniały o jednym: nie każdy jest [może być] 'urzędnikiem', nie każdy jest jakimś fachowcem, na którego jest zapotrzebowanie i wręcz się o niego dopominają. Jakże często dane jakieś miejsca pracy są okupowane wręcz przez klany rodzinne, znajomych i 'pociotków' tak, iż 'z zewnątrz' kto się tam dostanie? Osobny 'temat' można by o tym nawet założyć: jednak, to
nie to Forum i nie ta tematyka...
Jeden z Userów napisał tutaj zdroworozsądkowo, jak to w realiach praktycznych wygląda, kiedy ochoczo się pozyskuje danego kogoś do jakiejś Wspólnoty przestrzegającej 'szabat' [np. do KADS], ale potem
zostawia danego kogoś samemu sobie: 'martw się ty sam dalej o siebie; my nie jesteśmy od tego, żeby tobie szukać pracy takiej, iżbyś mógł zadość uczynić obowiązkowi szabatniemu'...
Jak piszesz, 'Parmenides' --
Realia w naszym Kraju [ale: czy tylko w naszym?] są takie, jakie są. Napiszę na przykładzie realiów swojej Wspólnoty [Ch.Z.Ś.J.]: jeśli nawet ś[Ś]wiadkowie Jehowy - nie świętujący, jak wiadomo, 'szabatu' -
mają dosyć często problem taki, żeby
bywać regularnie na zebraniach zborowych [dwa razy w tygodniu], również na Zgromadzeniach: Obwodowe [2-dniowe], Specjalne [1-dniowe] oraz na Kongresach [3-dniowe] - to również nie 'bagatelka'. A doroczne Święto Pamiątki Śmierci Jezusa oraz Wieczerzy Pańskiej? Ileż wymaga nieraz starań, 'tracenia nerwów' itp., żeby jednak być wieczorem dnia 14 Nisan na Uroczystości Pamiątki...
Sam tego doświadczałem wielokrotnie!
Natomiast co do kwestii 'stosowania się do świętowania szabatu', to mamy daleko większe obostrzenie [np. u ŚJ można często skorzystać z innego zebrania czy Zgromadzenia /z innymi zborami/ w innym dogodniejszym czasie, poza 'Pamiątką', oczywiście], gdyż: <tydzień po tygodniu bez względu na cokolwiek -- od piątku wieczorem do soboty wieczorem: tydzień po tygodniu -- świętować należy SZABAT>.
Kto by nie chciał pracować tak,
jakby temu komuś pasowało - ze względu na różne realia: w tym i religijne uwarunkowania [takie bądź inne], ale
realia życia są, jakie są. Ponadto: raczej należy liczyć bardziej
na siebie samego, niż na ochoczą pomoc ze strony Braci w wierze, którzy przecież
nie są od tego, żeby komuś szukać pracy czy tp. Modlitwa i ufność do Boga - b. ważne sprawy, ale
od siebie samego - też należy coś dać, nie zaś czekać na "
mannę z nieba". Stąd 'protestanckie': "Módl się i pracuj" -- ma znaczenie. W
2 do Tessaloniczan 3:10b czytamy: "Kto
nie chce pracować, niechaj też nie je." [BW]. Jednak wielu pracować
CHCE, ale pracy dla owych
nie ma. Wtedy często "łapią" to, co jest, żeby 'jakoś żyć': a przecież w realiach posiadania rodziny...

I kiedy jeszcze dojdą jakieś obostrzenia w rodzaju 'świętowania szabatu', to... Nie wszyscy mogą też
wyjechać zagranicę, co oczywiste.
I jeśli nawet czytamy w
[Liście] Jakuba 2:14 - 17 o
uczynkach wypływających z wiary: w tym i tego, co dotyczy 'dawania potrzebującym tego, co ich ciało potrzebuje' [w.
16b] -- a nie tylko 'poklepania ich po plecach' i powiedzenia owemu: "niech ci się wiedzie" -- to z pewnością są to sprawy
doraźne, nie zaś, iż jednostka czy zbór [szerzej: ogół Braci] miałby kogoś niejako
utrzymywać [gdyż dany ktoś jest 'bez pracy'...].
Na koniec skonstatuję --
Dlatego też raczej 'twardo stąpajmy po ziemi', nie zaś w stylu: "jakoś to będzie", "dał Bóg dzieci, to da i na dzieci" itp.
Stephanos, ps. EMET