Rethel pisze:Rozumiem, ze według waszych wywrotowych teoryj, owe kobiety okropnie grzeszą,
Coś w temacie Rethelu.
Film oparty na prawdziwej historii.
Opowieść o nawróconym na wiarę w Jezusa misjonarzu, byłym bandycie, który postanawia z karabinem na ramieniu pomóc dzieciom na drugim końcu świata.
Człowiek, który wybudował sierociniec w Afryce.
Kaznodzieja, ktory wziął karabin i poszedł na wojnę w obronie mordowanych dzieci. Bajka z Hollywood?
W pewnym sensie tak.
Jednak oparta na prawdziwej i niezwykłej historii.
Dla każdego oglądającego film Fostera wizerunek uzbrojonego po zęby chrześcijanina musi budzić sprzeciw.
"Czy strzelanie przez chrześcijanina do wrogów, nawet tych, którzy porywają dzieci i je bestialsko mordują, okaleczają kobiety i eksterminują całe wioski, jest zgodne z nauką Jezusa? A co jeżeli inaczej nie da się obronić niewinnych istot ludzkich przed masowymi mordercami? Czyż nawet Kościół katolicki, który jest o wiele mniej bojowo nastawiony do wojny niż zbory protestanckie w USA, nie dopuszcza tzw. wojny sprawiedliwej, która polega na obronie przed napastnikiem? „Wielu ludzi pyta, czy to właściwe, że człowiek głoszący słowo Boże posługuje się bronią” – mówił w jednym z wywiadów Childers. ”Spójrzcie na Stary Testament – przeczytacie tam o wielu żołnierzach i wojownikach, którzy służyli Bogu. Nie twierdzę, że wszystko, co zrobiłem, było szlachetne, ale gdyby ci porwali dzieciaka, nie zrobiłbyś co w twojej mocy, by go odzyskać?”- dodawał. A ty, drogi czytelniku, co byś zrobił na jego miejscu? Na szczęście nie musimy podejmować takich decyzji. Jednak film Fostera pomaga nam zrozumieć metody działalności Childersa. Twórcom udało się bowiem pokazać niebywały dramat wojny w Sudanie oraz narysować dramatyczne wybory przed jakimi stają chrześcijańscy misjonarze w tych krajach. W swojej książce “Another Man’s War: The True Story of One Man’s Battle to Save Children in the Sudan” pastor pisze, że w 1998 roku pojechał do Afryki tylko jako wolontariusz przy budowie jednego z obiektów. Podróż, która miała trwać kilka tygodni zmieniła na zawsze jego życie i życie setek dzieci w południowym Sudanie. Po tym jak zobaczył przemoc rebeliantów, którzy palili całe wioski, obcinali ludziom członki i zmuszali dzieci do bycia żołnierzami, postanowił zostać w Afryce.... "
http://www.fronda.pl/a/kaznodzieja-idzi ... 21847.html
Czy ta opowieść przypomina sytuację tą z Twojego linku?
"Po przeszkoleniu młode Kurdyjki kierowane są na front przebiegający obecnie na południowy zachód od Irbilu - mówi komendantka rekrutek Nahida Ahmed Rashid. - Nasze bojowniczki nie boją się IS. To Peszmergowie, nauczyły się obsługiwania i lekkiej, i ciężkiej broni, i rwą się na front - stwierdza dowódczyni."
Jak uniknąć przemyśleń i podejmowania decyzji?
Myślę, że trafny jest komentarz:"A ty, drogi czytelniku, co byś zrobił na jego/jej miejscu? Na szczęście nie musimy podejmować takich decyzji."
I mamy jeszcze słowa Jezusa....kto mieczem wojuje od miecza ginie....