Blondynka w Sądzie:
- Ile pozwana ma lat?
- Chwileczkę Wysoki Sądzie muszę policzyć.
Kiedy wychodziłam za niego za mąż miałam 20 lat, on miał 40.
To teraz, jeśli on ma 70, a ja jestem o połowę młodsza, to mam 35 lat.
Mąż na łożu śmierci mówi do żony: Kochanie kiedy byłem chory -
byłaś przy mnie, kiedy miałem wypadek w pracy - byłaś przy mnie,
kiedy ukradli mi wszystko z garażu - byłaś przy mnie. Teraz kiedy
umieram - jesteś przy mnie. Wiesz co, ty mi przynosisz pecha!
Mąż do żony:
- Kochanie, nie mogę znaleźć herbaty!
- Ty beze mnie to z niczym byś sobie nie poradził!
Herbata jest w apteczce, w puszce po kakao, z nalepką "sól"
Do komisariatu policji wbiega zziajany mężczyzna:
- Okradli mi sklep!
- A był poświęcony?
- Nie...
- To nie ma przestępstwa.
- A co jest?
- Kara Boska!
Chcę z listu do św. Mikołaja wykreślić kolejkę i wpisać rower - mówi Jaś do taty.
Już nie chcesz kolejki?
- Chcę, ale jedną już znalazłem w twojej szafie
Panie doktorze, swędzi mnie całe ciało.
- A próbował się pan kąpać, jak mówiłem?
- Tak, wykąpałem się - dwa tygodnie było w porządku,
ale teraz znowu swędzi...
Doktor do pacjenta:
- Jak zadziałało lekarstwo?
- O wspaniale, mojemu synowi przeszedł kaszel,
mnie zniknął ból pleców,
a tym, co zostało żona odetkała zlew.
Pewien aktor miał w jednej ze scen przeczytać dość długi list. Ponieważ list był faktycznie długi więc na kartce miał całą treść.
Jednak koledzy aktorzy postanowili zrobić mu kawał. W scenie z listem służący podał mu... pustą kartkę.
Ten rzucił okiem, oddał służącemu i powiedział "Masz, ty czytaj...."
Jasiu wraca do domu po pierwszym dniu w szkole:
- Czego nowego dowiedziałeś się w szkole? - pyta go tata.
- Że inne dzieci mają znacznie większe kieszonkowe