na wesoło :)
Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy
-
machabeusz
- Posty: 3319
- Rejestracja: 06 lip 2007, 14:40
Wesoło tutaj u Was 
Jesteś lub byłeś świadkiem Jehowy?
http://forum.zbawieniedlaciebie.pl/index.php
http://machabeusz7.bloog.pl/
http://forum.zbawieniedlaciebie.pl/index.php
http://machabeusz7.bloog.pl/
-
AgnesPavlovski
-
kwant
- Posty: 1196
- Rejestracja: 15 lis 2008, 7:51
Żeby było wesoło, musi być uszczypliwie, ale żeby to była złośliwość, nie potwierdzam. Agnes też, bo ma charakter i pracuje nad nim.Axanna pisze:Jeju, dwa zdania zaledwie, a ile złośliwości... "groźby, podteksty ambicjonalne, zalecałbym pokory"... - a czemu post, na który odpowiadasz w ten sposób, nie odebrałeś "na wesoło"?
7 Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu, będą też niedobory żywności i trzęsienia ziemi w jednym miejscu po drugim.
8 Wszystko to jest początkiem dręczących boleści.
Mat.24:7,8; NW
8 Wszystko to jest początkiem dręczących boleści.
Mat.24:7,8; NW
-
AgnesPavlovski
-
Henryk
- Posty: 12401
- Rejestracja: 10 lis 2008, 8:26
A wiecie jak to było naprawdę z tą Ewą?
Gdy już Adamowi wyjęto żebro (oczywiście pod narkozą) ...to któremuś Archaniołowi wysmyknęła się śliska kość...
W Edenie był blisko wilk. One wszystkie były oswojone (chyba?).
Jak to drapieżnik – porwał kość i "w nogi"...
Już, już...miał przebiec przez bramę Raju
A tam...ostatnim wysiłkiem, z wyskoku, rzucił się Pilnujący bramy Raju i ...
...I tylko złapał za ogon „gada”.
Niestety, wyrwał się...
Cóż...W ręce został ogon...
Nie pozostało nic innego, aby stworzyć towarzyszkę Adama z tego ogona.
Gdy już Adamowi wyjęto żebro (oczywiście pod narkozą) ...to któremuś Archaniołowi wysmyknęła się śliska kość...
W Edenie był blisko wilk. One wszystkie były oswojone (chyba?).
Jak to drapieżnik – porwał kość i "w nogi"...
Już, już...miał przebiec przez bramę Raju
A tam...ostatnim wysiłkiem, z wyskoku, rzucił się Pilnujący bramy Raju i ...
...I tylko złapał za ogon „gada”.
Niestety, wyrwał się...
Cóż...W ręce został ogon...
Nie pozostało nic innego, aby stworzyć towarzyszkę Adama z tego ogona.
-
kwant
- Posty: 1196
- Rejestracja: 15 lis 2008, 7:51
-
EMET
- Posty: 11487
- Rejestracja: 04 wrz 2006, 17:31
kwant pisze:Anegdota dobrze się zapowiadała, ale bez morału...
EMET:
Podczepię się tutaj.
Oto wierszyk humorystyczny --
"Pewien pan swego kucharza strofował,
że mu obiad zbyt kwaśny i pieprzny zgotował,
że wszystko ta nieszczęsna popsuła przesada.
O, zgrozo! o, zgorszenie - kucharz odpowiada -
Jakże można, mój panie, tak dalece błądzić:
nie umiejąc gotować, o potrawach sądzić?
Pańskie zdanie zupełnie śmieszne i opaczne!
Musisz jeść, co ci daję, i wierzyć, że smaczne."
Franciszek Dzierżykraj-Morawski (1783-1861)
Spisał z kartki z kalendarza -- Stephanos
„Wielu będzie biegać tu i tam [po hebrajsku: < jᵊszōṭᵊṭû >], i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy” -- Daniela 12:4b; ‘PNŚ-2018’, Przypis.
-
kwant
- Posty: 1196
- Rejestracja: 15 lis 2008, 7:51
Na dachu kotka spała
Co raz pomrukując
A kręgosłup prostując
Też się przeciągała
Gdy po raz już kolejny
Z kłębka wyprost robi
Nie sposób wciągnąć nogi
Bo stan beznadziejny
Przednie to tylko łapy
Rantu dosięgają
Reszta wisi na skraju
Drapiąc o brzeg papy
Jaki jest morał z tego
Co się jej zdarzyło?
Zawsze zmierza do złego
Chociaż najpierw miło

Co raz pomrukując
A kręgosłup prostując
Też się przeciągała
Gdy po raz już kolejny
Z kłębka wyprost robi
Nie sposób wciągnąć nogi
Bo stan beznadziejny
Przednie to tylko łapy
Rantu dosięgają
Reszta wisi na skraju
Drapiąc o brzeg papy
Jaki jest morał z tego
Co się jej zdarzyło?
Zawsze zmierza do złego
Chociaż najpierw miło
7 Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu, będą też niedobory żywności i trzęsienia ziemi w jednym miejscu po drugim.
8 Wszystko to jest początkiem dręczących boleści.
Mat.24:7,8; NW
8 Wszystko to jest początkiem dręczących boleści.
Mat.24:7,8; NW
-
nike
- Posty: 11688
- Rejestracja: 05 sie 2006, 23:59
Na zebrankach, często słyszymy w wykładach:Mąż głowa, to ja po jednym takim wykładziku napisałam coś dla humoru:
Głowa!!!
Na karku siedzi głowa
Rządzić jest gotowa
Chce ostatnie słowo mieć
Wszyscy stają na ten zew
Chociaż głowa -głupia jest.
Ktoś z rodzinki chce na buty
Więc do głowy się udaje
Po gruntownej analizie
I drapaniu się po plecach
Głowa stwierdza jak należy
Nie, i koniec mój milutki
Butki kupią krasnoludki.
Głowa!!!
Na karku siedzi głowa
Rządzić jest gotowa
Chce ostatnie słowo mieć
Wszyscy stają na ten zew
Chociaż głowa -głupia jest.
Ktoś z rodzinki chce na buty
Więc do głowy się udaje
Po gruntownej analizie
I drapaniu się po plecach
Głowa stwierdza jak należy
Nie, i koniec mój milutki
Butki kupią krasnoludki.
- doulos achreios
- Posty: 751
- Rejestracja: 22 lut 2009, 1:32
- Lokalizacja: Dolnośląskie
Aleksander hr. Fredro napisał m.in:
Przebacz waćpan niezgrabność! - rzecze kat łotrowi -
Pierwszy raz dzisiaj wieszam, jestem nowym katem.
- Proszę się nie żenować - łotr grzecznie odpowie -
Pierwszy raz mnie wieszają, nie poznam się na tem!
a także:
Piękny deszczyk - rzekł rolnik - życie niesie wszędzie,
Wszystko nam z ziemi dobędzie.
- Uchowaj Boże! - mówi sąsiad przestraszony -
Ja tam mam trzy żony!

Przebacz waćpan niezgrabność! - rzecze kat łotrowi -
Pierwszy raz dzisiaj wieszam, jestem nowym katem.
- Proszę się nie żenować - łotr grzecznie odpowie -
Pierwszy raz mnie wieszają, nie poznam się na tem!
a także:
Piękny deszczyk - rzekł rolnik - życie niesie wszędzie,
Wszystko nam z ziemi dobędzie.
- Uchowaj Boże! - mówi sąsiad przestraszony -
Ja tam mam trzy żony!
Doprawdy, celem tego nakazu jest miłość z czystego serca i z dobrego sumienia, i z nieobłudnej wiary. Odstąpiwszy od tych rzeczy, niektórzy zwrócili się ku czczej gadaninie, chcąc być nauczycielami prawa, lecz nie pojmując (...) (1Tm1:5-7)
- dires
- Posty: 897
- Rejestracja: 16 mar 2010, 21:38
- Lokalizacja: Warszawa
Nie wiedziałem gdzie to umieścić. Ale to chyba dobre miejsce. Autor Leszek Kołakowski. Być moze już gdzieś ktoś to wstawił. Jakby co przepraszam...
9. Balaam czyli Problem winy obiektywnej
Balaam, syn Boera, przedsięwziął podróż służbową z polecenia Boga w ważnych sprawach państwowych, a jechał na oślicy. Jednakże Bogu nie podobała się droga przezeń obrana, wysłał tedy anioła, żeby Balaama powstrzymać. Aliści sprawił zarazem, że anioł z wielkim mieczem widzialny był tylko dla oślicy – co zresztą nieraz się zdarza. Widząc przeszkodę, oślica zachowała się racjonalnie i zboczyła z drogi; Balaam, który anioła nie widział, zachował się również racjonalnie i okładał ją kijem, chcąc zmusić do powrotu na trakt. Rzecz powtórzyła się trzy razy, aż wreszcie Bóg użyczył daru mowy oślicy, która wrzasnęła głośno:
– Za co mnie bijesz?
Balaam nie zdziwiony specjalnie jej mową – bo nie takie rzeczy się działy w tych czasach – odparł z gniewem:
– Natrząsasz się ze mnie! Szkoda, że nie mam miecza, bobym cię zadźgał!
Jednakże Bóg, przemawiający paszczęką niewytworną pokornego zwierza, nie mówił przez dłuższy czas jeźdźcowi, o co właściwie chodzi, i przekomarzał się z Balaamem, który aż siniał ze złości. Wreszcie ulitował się nad obojgiem i uczynił anioła widzialnym dla Balaama, a ten natychmiast zrozumiał sytuację. Anioł od razu skoczył na niego z wymyślaniem:
– Dlaczego biłeś niewinne zwierzę? Ta oślica – krzyczał – uratowała ci życie, bo gdyby jechała dalej, rozpłatałbym cię bez litości tym żelazem, a ją bym zostawił przy życiu.
– Ależ, łaskawy panie – bronił się Balaam – przecież cię nie widziałem, bo mi się nie objawiłeś.
– Nie pytam cię, czy mnie widziałeś, czy nie – krzyczał anioł tupiąc –pytam cię, dlaczego biłeś niewinne zwierzę?
– Ależ, dobrodzieju – mówił Balaam zacinając się – biłem ją, bo mi się sprzeciwiała, każdy by tak zrobił na moim miejscu.
– Nie zwalaj winy na „każdego” – huknął anioł – mowa o tobie, a nie o „każdym”. Sprzeciwiała ci się, bo tak jej kazałem, a ty bijąc ją sprzeciwiałeś się mnie, który jestem twoim zwierzchnikiem, a przez to i Bogu, który mnie wysłał, a który jest jeszcze większym zwierzchnikiem.
– Ależ, czcigodny, wielebny, szanowny Panie – jęczał Balaam – przecież cię nie widziałem, więc jak mogłem...
– Znowu gadasz nie na temat – przerwał mu anioł prychając ze złości. – Wszyscy jesteście tacy sami. Każdy grzeszy i mówi, że „nie wiedział”; trzeba by piekło zamknąć na kłódkę, gdyby słuchać takich wykrętów. Zgrzeszyłeś obiektywnie, rozumiesz? Obiektywnie, sprzeciwiłeś się Bogu.
– Rozumiem – powiedział Balaam ze smutkiem, już spokorniały. Stał na drodze, mały, tłusty, nieszczęśliwy, i ocierał pot z łysej głowy. – Rozumiem już dobrze. Jestem obiektywnym grzesznikiem, a więc w ogóle jestem grzesznikiem. Zgrzeszyłem raz, bo cię nie widziałem. Zgrzeszyłem drugi raz, bo biłem niewinne zwierzę. Zgrzeszyłem trzeci raz, bo chciałem jechać dalej wbrew zakazowi Boga. Zgrzeszyłem czwarty raz, bo się z tobą kłóciłem. Jestem naczyniem grzechu, padalcem nieczystym, dla którego piekło byłoby jeszcze dobrodziejstwem. Zgrzeszyłem bardzo, Panie. Miej litość, Panie. Wszystko się bierze z tej przeklętej popędliwości.
– No, dość, przestań się znów usprawiedliwiać – fuknąl anioł, ale już spokojnie, udobruchany. – Jedź teraz dalej.
– W którą stronę, Panie? – spytał Balaam.
– W tę samą, gdzie jechałeś – odparł anioł.
Balaam jęknął i zaszlochał. – Przecież właśnie chciałeś mnie zatrzymać, Panie!
– Już cię zatrzymałem, a teraz możesz jechać dalej ? odpowiedział anioł.
– Więc po co mnie zatrzymałeś, Panie?
– Przestań mędrkować, grzeszniku! Bóg tak chciał.
Balaam zrezygnowany wsiadł na oślicę, która ruszając mruknąła:
– No tak, w rezultacie ja wyszłam na tym najgorzej; mój pan poniósł tylko przykrość moralną, ale mnie grzbiet boli do tej chwili.
Potem oddaliła się powoli razem z jeźdźcem.
Morałów z tej opowieści też jest wiele, ale nie wszystkie wymienimy. Warto zauważyć, że gdyby anioł ujawnił się tylko Balaamowi, ten zawróciłby oślicę, która z pewnością posłusznie zjechałaby z drogi. Ale wtedy nie miałby okazji do zasługi –bo cóż to za zasługa wyminąć widzialną przeszkodę? Zasługą jest wyminąć niewidzialną, ale tego właśnie nie chciał uczynić.
Morał pierwszy: nie lekceważmy głosu bydlęcia, bo ono czasem wie lepiej.
Morał drugi: niewiedza jest grzechem, a tłumacząc się niewiedzą dodajemy tylko nowy grzech do starych.
Morał trzeci: jest przeciwne zdrowemu rozumowi używać zdrowego rozumu do kłótni z rozumem absolutnym.
Morał czwarty: od winy obiektywnej nawet Pan Bóg nas nie wyzwoli.
Morał piąty: oto skutki, kiedy dwoje zachowuje się racjonalnie, ale każde ma inne przesłanki rzeczowe.
Morał szósty: takie jest życie.
9. Balaam czyli Problem winy obiektywnej
Balaam, syn Boera, przedsięwziął podróż służbową z polecenia Boga w ważnych sprawach państwowych, a jechał na oślicy. Jednakże Bogu nie podobała się droga przezeń obrana, wysłał tedy anioła, żeby Balaama powstrzymać. Aliści sprawił zarazem, że anioł z wielkim mieczem widzialny był tylko dla oślicy – co zresztą nieraz się zdarza. Widząc przeszkodę, oślica zachowała się racjonalnie i zboczyła z drogi; Balaam, który anioła nie widział, zachował się również racjonalnie i okładał ją kijem, chcąc zmusić do powrotu na trakt. Rzecz powtórzyła się trzy razy, aż wreszcie Bóg użyczył daru mowy oślicy, która wrzasnęła głośno:
– Za co mnie bijesz?
Balaam nie zdziwiony specjalnie jej mową – bo nie takie rzeczy się działy w tych czasach – odparł z gniewem:
– Natrząsasz się ze mnie! Szkoda, że nie mam miecza, bobym cię zadźgał!
Jednakże Bóg, przemawiający paszczęką niewytworną pokornego zwierza, nie mówił przez dłuższy czas jeźdźcowi, o co właściwie chodzi, i przekomarzał się z Balaamem, który aż siniał ze złości. Wreszcie ulitował się nad obojgiem i uczynił anioła widzialnym dla Balaama, a ten natychmiast zrozumiał sytuację. Anioł od razu skoczył na niego z wymyślaniem:
– Dlaczego biłeś niewinne zwierzę? Ta oślica – krzyczał – uratowała ci życie, bo gdyby jechała dalej, rozpłatałbym cię bez litości tym żelazem, a ją bym zostawił przy życiu.
– Ależ, łaskawy panie – bronił się Balaam – przecież cię nie widziałem, bo mi się nie objawiłeś.
– Nie pytam cię, czy mnie widziałeś, czy nie – krzyczał anioł tupiąc –pytam cię, dlaczego biłeś niewinne zwierzę?
– Ależ, dobrodzieju – mówił Balaam zacinając się – biłem ją, bo mi się sprzeciwiała, każdy by tak zrobił na moim miejscu.
– Nie zwalaj winy na „każdego” – huknął anioł – mowa o tobie, a nie o „każdym”. Sprzeciwiała ci się, bo tak jej kazałem, a ty bijąc ją sprzeciwiałeś się mnie, który jestem twoim zwierzchnikiem, a przez to i Bogu, który mnie wysłał, a który jest jeszcze większym zwierzchnikiem.
– Ależ, czcigodny, wielebny, szanowny Panie – jęczał Balaam – przecież cię nie widziałem, więc jak mogłem...
– Znowu gadasz nie na temat – przerwał mu anioł prychając ze złości. – Wszyscy jesteście tacy sami. Każdy grzeszy i mówi, że „nie wiedział”; trzeba by piekło zamknąć na kłódkę, gdyby słuchać takich wykrętów. Zgrzeszyłeś obiektywnie, rozumiesz? Obiektywnie, sprzeciwiłeś się Bogu.
– Rozumiem – powiedział Balaam ze smutkiem, już spokorniały. Stał na drodze, mały, tłusty, nieszczęśliwy, i ocierał pot z łysej głowy. – Rozumiem już dobrze. Jestem obiektywnym grzesznikiem, a więc w ogóle jestem grzesznikiem. Zgrzeszyłem raz, bo cię nie widziałem. Zgrzeszyłem drugi raz, bo biłem niewinne zwierzę. Zgrzeszyłem trzeci raz, bo chciałem jechać dalej wbrew zakazowi Boga. Zgrzeszyłem czwarty raz, bo się z tobą kłóciłem. Jestem naczyniem grzechu, padalcem nieczystym, dla którego piekło byłoby jeszcze dobrodziejstwem. Zgrzeszyłem bardzo, Panie. Miej litość, Panie. Wszystko się bierze z tej przeklętej popędliwości.
– No, dość, przestań się znów usprawiedliwiać – fuknąl anioł, ale już spokojnie, udobruchany. – Jedź teraz dalej.
– W którą stronę, Panie? – spytał Balaam.
– W tę samą, gdzie jechałeś – odparł anioł.
Balaam jęknął i zaszlochał. – Przecież właśnie chciałeś mnie zatrzymać, Panie!
– Już cię zatrzymałem, a teraz możesz jechać dalej ? odpowiedział anioł.
– Więc po co mnie zatrzymałeś, Panie?
– Przestań mędrkować, grzeszniku! Bóg tak chciał.
Balaam zrezygnowany wsiadł na oślicę, która ruszając mruknąła:
– No tak, w rezultacie ja wyszłam na tym najgorzej; mój pan poniósł tylko przykrość moralną, ale mnie grzbiet boli do tej chwili.
Potem oddaliła się powoli razem z jeźdźcem.
Morałów z tej opowieści też jest wiele, ale nie wszystkie wymienimy. Warto zauważyć, że gdyby anioł ujawnił się tylko Balaamowi, ten zawróciłby oślicę, która z pewnością posłusznie zjechałaby z drogi. Ale wtedy nie miałby okazji do zasługi –bo cóż to za zasługa wyminąć widzialną przeszkodę? Zasługą jest wyminąć niewidzialną, ale tego właśnie nie chciał uczynić.
Morał pierwszy: nie lekceważmy głosu bydlęcia, bo ono czasem wie lepiej.
Morał drugi: niewiedza jest grzechem, a tłumacząc się niewiedzą dodajemy tylko nowy grzech do starych.
Morał trzeci: jest przeciwne zdrowemu rozumowi używać zdrowego rozumu do kłótni z rozumem absolutnym.
Morał czwarty: od winy obiektywnej nawet Pan Bóg nas nie wyzwoli.
Morał piąty: oto skutki, kiedy dwoje zachowuje się racjonalnie, ale każde ma inne przesłanki rzeczowe.
Morał szósty: takie jest życie.
Dziwny przypadek 
