Henryk pisze: To nie "konkret" z Twej strony, ale arogancja. W dość prymitywny sposób usiłujesz zaprzeczyć czemuś, o czym wszyscy i tak wiedzą.
Zapis, że „wszyscy wiedzą” nie odpowiada na pytanie „ skąd o tym wiadomo ? ”. Kiedy Chiyo twierdziła, że „za dużo ludzi zapłaciło”, ja poprosiłem o dane liczbowe, statystyki lub choćby źródło. Ty również nie podałeś ani liczby, ani źródła, tylko stwierdziłeś, że „wszyscy i tak wiedzą”. Ale „wszyscy wiedzą” nie jest statystyką, ani liczbą, ani dowodem. Jeśli coś jest rzeczywiście tak dobrze udokumentowane, że wszyscy o tym wiedzą to wskazanie źródła tej "powszechnej wiedzy" powinno być dla Henryka łatwe. Problem zaistniał, gdy Henrykowe „wszyscy wiedzą” zastępuje przedstawienie dowodów.
Kiedy ktoś by twierdził, że ktoś inny w dość prymitywny sposób usiłuje zaprzeczyć czemuś, o czym wszyscy i tak wiedzą, to wtedy powinien wykazać, co oznacza „za dużo ludzi”, kogo ma na myśli i skąd posiada tę wiedzę. Ja poprosiłem tylko o podstawę tego twierdzenia.
U Schopenhauera są tu dwa fortele, dwa różne mechanizmy.
1. „Wszyscy wiedzą” to odwołanie do opinii powszechnej.
„...usiłujesz zaprzeczyć czemuś, o czym wszyscy i tak wiedzą.”
To właśnie próba wykorzystania powszechności przekonania jako jego uzasadnienia.
2. „To arogancja” to przejście od argumentu do osoby. Zamiast odpowiedzieć na pytanie: „Ilu ludzi? Jakie dane? Jakie źródło? Henryk ocenia mnie: „To arogancja.”
To już jest inny erystyczny chwyt czyli przesunięcie dyskusji z „czy twierdzenie jest prawdziwe?” na pytanie „jakim człowiekiem jesteś, skoro o to pytasz?”.
Schopenhauer zauważa , że autorytetem może być nie tylko konkretny ekspert, ale również powszechna opinia. Pisze, że w sporze z prostymi ludźmi niektórzy spryciarze używają opinii powszechnej jako autorytetu. W dalszej części krytykuje przekonanie, że powszechna akceptacja jakiegoś poglądu świadczy o jego prawdziwości. Artur Schopenhauer w Erystycznej dialektyce, czyli sztuce prowadzenia sporów (Die Kunst, Recht zu behalten) kwestię tą rozpatruje przy fortelu 30, zatytułowanym argumentum ad verecundiam , czyli odwołanie do autorytetu zamiast do racji. Osobno opisuje takie posunięcia, włącznie z atakiem personalnym jako ostatnim z 38 nieuczciwych forteli w dyskusji.