Postacie Biblijne na wesoło

Miejsce na wklejki artykułów o tematyce biblijnej, religijnej itp. (tutaj szczególnie pamiętamy o punkcie 13 regulaminu forum)

Moderatorzy: kansyheniek, Bobo, booris, Junior Admin, Moderatorzy

Awatar użytkownika
kostka
Posty: 16
Rejestracja: 31 paź 2021, 21:10

Postacie Biblijne na wesoło

Post autor: kostka »

ABIGAIL
Od czego mam zacząć? Dom, w którym dorastałam, niczym się nie wyróżniał. Ot dom, jakich wiele w Izraelu. Miałam dobrych rodziców, którzy dbali o moje wychowanie – szczególnie dobra była mama, która nauczyła mnie, jak postępować z mężczyznami.
Jeszcze jedno: uroda i wdzięk są bardzo pomocne. Dzięki nim poradziłam sobie w życiu. To prawda, ojciec darzył mnie szczególnymi względami i zapewnił mi wszystko, bym mogła rozwinąć swój potencjał: szkołę dobrych manier, nauki dla dziewcząt, kurs gotowania i możliwość studiowania Tory. Miałam wspaniałe dzieciństwo.
Wszystko się zmieniło, gdy zaczęłam dojrzewać. Z powodu mojej rzekomej urody zaczęli się u nas kręcić zalotnicy. Zaśmiewałam się do łez, gdy próbowali pozyskać względy ojca. Słuchałam tych rozmów schowana za namiotem lub zagrodą dla zwierząt. To dopiero był ubaw! Nie wiem, jak to się stało, ale zaczął u nas bywać najbogatszy człowiek w okolicy. Jego pojawienie się wpłynęło na całe moje życie. Nabal zawsze dostawał to, czego chciał, a teraz chciał mnie za żonę. Rozmówił się z tatusiem i złożył ofertę, której tatuś, będąc przy zdrowych zmysłach, po prostu nie mógł zignorować. Dzięki tym pieniądzom do końca życia nie musiał się o nic martwić.
– Abigail, kochana – powiedział mi – ten człowiek może i jest głupcem, ale to najbogatszy głupiec na świecie. Nie mogłem odrzucić jego propozycji. Przykro mi. Wiem, że jest od ciebie sporo starszy, ale mimo to mam nadzieję, że będziesz z nim szczęśliwa.
Co mogłam zrobić? Nie miałam wyboru. Wzięliśmy ślub, a wesele było wielkim wydarzeniem i okazją do popisania się bogactwem. A ja miałam być ozdobą tego przedstawienia. W końcu nadeszła noc poślubna, która – mówiąc delikatnie – była wielkim rozczarowaniem, ale nie będę was zanudzać szczegółami. Od tej pory mieliśmy żyć długo i szczęśliwie. Wkrótce okazało się, że długo może i tak, ale szczęśliwie niekoniecznie.
Jak można być szczęśliwą u boku człowieka, który jest opryskliwy i podły dla ludzi? To nie wszystko. Nabal uważał się niemal za króla. Był tak arogancki, że nikt nie mógł przemówić mu do rozumu. Głupiec jakich mało! To prawda, bogaty głupiec, ale jednak głupiec. Gdyby nie odziedziczył majątku, nie zarobiłby złamanego grosza. Jego niewyparzony język zawsze pakował go w kłopoty, ale ponieważ miał pieniądze, wszystko uchodziło mu na sucho. Aż do dnia, w którym zadarł z Dawidem.
Ten dzień odmienił moje życie. Jeden z zaufanych służących doniósł mi o tym, co zaszło na polu. Nabal wyśmiał uczciwą prośbę ludzi Dawida, którzy oczekiwali, że mój mąż podzieli się z nimi nadmiarem plonów. W naszych czasach wymagała tego zwyczajna gościnność. Nie dość, że Nabal odrzucił prośbę, na dokładkę jeszcze zelżył Dawida i jego towarzyszy.
Natura mężczyzny nie pozwala mu przejść nad czymś takim do porządku dziennego. To chyba kwestia funkcjonowania ich psychiki. Słyszałam o Dawidzie i jego ludziach i wiedziałam, że szykują się poważne kłopoty. Coś w stylu antycznej tragedii. W najlepszym wypadku każdy mężczyzna w naszym gospodarstwie zostałby zabity – z tym głupcem, moim mężem, na czele.
Co mogłam zrobić? Przypomniałam sobie matczyne pouczenia: droga do serca mężczyzny prowadzi przez żołądek. Szybko przyrządziłam coś na ząb dla Dawida i jego towarzyszy. W domach Izraelitów to kobiety zajmowały się kuchnią (pewne rzeczy nigdy się nie zmieniają), więc zwołałam moje dziewczęta i wspólnie przyrządziłyśmy skromny posiłek: dwieście bochenków chleba, dwa bukłaki wina, pięć sprawionych owiec (gotowych do pieczenia), dużo prażonych ziaren, sto gron rodzynków i dwieście placków figowych.
– Dziewczyny, pakujmy jedzenie na osły – krzyknęłam i po chwili ruszyłyśmy w drogę.
Jak dobrze, że miałam za sobą kurs gotowania… Inaczej nie dałabym rady uwinąć się tak szybko.
Gdy zjeżdżałam w dół wąwozu, zauważyłam jadącego ku mnie Dawida, a za nim jego ludzi. Słyszałam, jak krzyczy i wygraża się, co zrobi Nabalowi i wszystkim jego sługom. Darł się, że wytnie w pień wszystkich mężczyzn. Powiedziałam sobie: „Abigail, włącz cały swój wdzięk, uśmiech i pokorę, włącz słodki głosik, włącz wszystko na raz to zadziała wprost na Dawida”.
Wiecie, wyglądał naprawdę dobrze, z rozwianymi włosami i błyskiem w oczach, pędząc na koniu w dół wąwozu. Na szali leżało nasze przetrwanie – życie lub śmierć. Nie mogłam tego spartaczyć.
Zeskoczyłam z osła i przypadłam do ziemi, czekając na Dawida. Zatrzymał się, gdy tylko mnie zobaczył. Przyciągnęłam jego uwagę. Wtedy posunęłam się o krok dalej – padłam mu do stóp i powiedziałam:
– Niech na mnie spadnie wina! Nie zwracaj uwagi na tego głupca, mojego męża! Jego imię znaczy „głupiec” i tak też on działa, a głupota jest jego jedynym doradcą. Wybacz mi, że nie słyszałam prośby twoich ludzi... – i takie tam. Wiecie, o co chodzi.
Zdaję sobie sprawę z tego, że to była najdłuższa przemowa, jaką kiedykolwiek wygłosiła kobieta. Na szczęście trafiłam w samo sedno i moje słowa wystarczyły, by uchronić od nieszczęścia cały mój dom. Nie musiałam długo czekać, aż z twarzy Dawida zniknie wszelki gniew. Co za ulga…
Uczta okazała się wyborna. Dawid zachował się niezwykle uprzejmie i… Chyba już wspomniałam, że był mężczyzną pięknym i pełnym wdzięku. Gdy nadszedł czas powrotu, odesłał nas w pokoju, zapewniając, że nie będzie się mścił. Uff…
Historia na tym się nie kończy. W domu zastałam Nabala – kompletnie pijanego, ale za to w znakomitym nastroju. Nie było sensu o niczym mu mówić. Przez te wszystkie lata nauczyłam się, że najlepiej rozmawia się z nim rano, kiedy jest wyspany. Poszłam więc do łóżka, myśląc o Dawidzie. Czy mówiłam już, jaki był cudowny? Ach tak, mówiłam…
Rankiem, gdy mój mąż wytrzeźwiał, powiedziałam mu o wszystkim. Z każdym moim słowem jego twarz wyglądała coraz gorzej – jakby miała zaraz eksplodować. W końcu zasłabł i musieliśmy zanieść go do łóżka. Nie mógł mówić ani poruszyć ręką czy nogą. Po dziesięciu dniach rozstał się z tym światem. Wiem, że powinno mi być przykro, ale dla mnie i dla służby jego śmierć była wręcz błogosławieństwem. Musieliśmy bardzo uważać, żeby nie wyglądać zbyt promiennie, gdy dopełnialiśmy rytuału ostatniego pożegnania. Wzdychaliśmy z ulgą, choć żal było patrzeć na kogoś, kto skończył życie w ten sposób.
Nagle wszystko wokół nabrało kolorów! Kilka dni później dostałam liścik od Dawida. Zaproponował mi małżeństwo! Tym razem to do mnie należała decyzja. To było urocze i takie romantyczne. Zdecydowałam się w ułamku sekundy. Jeśli wam się wydaje, że wiecie, jak bardzo się spieszyłam, pakując podarki dla Dawida i jego ludzi, to powinnyście zobaczyć, w jakim tempie odesłałam odpowiedź!
Oczywiście, potrzebowałam trochę czasu na przygotowania: musiałam wziąć szybką kąpiel, znaleźć odpowiedni strój, założyć najlepszą biżuterię, upiąć włosy, zrobić makijaż i spryskać się najsłodszymi perfumami. Powinnyście to widzieć! Sześć roztrzepanych dziewczyn skaczących wokół mnie w tym samym czasie. Wesoły rozgardiasz! W tym czasie chłopcy objuczyli osły i wszyscy razem ruszyliśmy w drogę.
Nie wiem, jakie zwyczaje panują w waszej kulturze, ale pierwszą rzeczą, jaką my zrobiłyśmy, było umycie nóg wszystkim ludziom Dawida. Byli zachwyceni! Potem pojawił się on sam. Skłoniłam się nisko, a on spojrzał na mnie tak, że ugięły się pode mną kolana. Wziął mnie w ramiona i cóż… Wiecie, co było dalej. To prawda, nie byłam pierwszą żoną Dawida. Mam nadzieję, że wam to nie przeszkadza. Widzicie, pierwsza żona została mu zabrana i oddana innemu mężczyźnie. Była żoną „symboliczną”, czymś w rodzaju trofeum.
Naprawdę żyliśmy długo i szczęśliwie. Zostałam królową! Stałam przy Dawidzie, gdy ogłoszono go królem całego Izraela. Myślę, że się zgodzicie, że byłam idealną królową: inteligentną, mądrą, piękną i pełną naturalnego wdzięku. Mieliśmy życie pełne błogosławieństw ...
PS.cdn
Czytając BIBLIĘ - PISMO ŚWIĘTE, znalazłem mnóstwo błędów ....
WSZYSTKIE są we mnie

ODPOWIEDZ

Wróć do „Czytelnia”