Nieziem-skie myśli ulotne

Bezwartościowe dyskusje, tematy zdublowane, założone w chwili "słabości", takie o których należy zapomnieć itp. Zostaną automatycznie usunięte po 7 dniach od ostatniego posta.

Moderatorzy: booris, Bobo, kansyheniek, Moderatorzy, Junior Admin, booris, Bobo, kansyheniek, Moderatorzy, Junior Admin

BoaDusiciel
Posty: 6698
Rejestracja: 04 lis 2013, 12:05

Re: Nieziem-skie myśli ulotne

Post autor: BoaDusiciel »

To trzecie nie jest żadnym prawem, bo w skali Kelvina woda zamarza w +273 st., a w skali Fahrenheita w +32 st.
***** ***
Слава Україні !

BoaDusiciel
Posty: 6698
Rejestracja: 04 lis 2013, 12:05

Re: Nieziem-skie myśli ulotne

Post autor: BoaDusiciel »

A poza tym - jeśli chodzi o wodę - to największy fenomen nie polega na tym, że zamarza, ale że ma największy ciężar właściwy w temp. +4 st. C, więc woda o temp. +4 opada na dno zbiorników wodnych. Dzięki temu organizmy wodne mogą przeżyć. Gdyby nie ta cecha wody, to życie na Ziemi prawdopodobnie by nie powstało, albo wyglądało zupełnie inaczej.
Nie, nie widzę tu cech inteligentnego projektu ;-)
***** ***
Слава Україні !

Awatar użytkownika
Bobo
Posty: 16083
Rejestracja: 03 mar 2007, 17:12

Re: Nieziem-skie myśli ulotne

Post autor: Bobo »

Ale to co podałeś z tą wodą to raczej inteligentne zjawisko :-)
Oszołomstwu mówię NIE!

BoaDusiciel
Posty: 6698
Rejestracja: 04 lis 2013, 12:05

Re: Nieziem-skie myśli ulotne

Post autor: BoaDusiciel »

Osoby entuzjastycznie nastawione do koncepcji inteligentnego projektu mogą odnieść takie wrażenie ;-)
***** ***
Слава Україні !

Nieziem
Posty: 665
Rejestracja: 25 sty 2021, 23:47

Re: Babel

Post autor: Nieziem »

Dziesięciolatek zapytał o to, dlaczego Bóg ukarał ludzi budujących Wieżę Babel. Dorosły otworzył Biblię i przeczytał:
Mieszkańcy całej ziemi mieli jedną mowę, czyli jednakowe słowa. A gdy wędrowali ze wschodu, napotkali równinę w kraju Szinear i tam zamieszkali. I mówili jeden do drugiego: «Chodźcie, wyrabiajmy cegłę i wypalmy ją w ogniu». A gdy już mieli cegłę zamiast kamieni i smołę zamiast zaprawy murarskiej, rzekli: «Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba, i w ten sposób uczynimy sobie znak, abyśmy się nie rozproszyli po całej ziemi». A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali ludzie, i rzekł: «Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną, że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić. Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego!»
W ten sposób Pan rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi, i tak nie dokończyli budowy tego miasta. Dlatego to nazwano je Babel, tam bowiem Pan pomieszał mowę mieszkańców całej ziemi. Stamtąd też Pan rozproszył ich po całej powierzchni ziemi.

Dorosły zauważył, że w tym fragmencie nie pojawia się słowo Bóg, ale że pewnemu Panu nie podobało się, że ludzie będąc w jedności osiągają wspaniałe rezultaty swoich działań. Ten Pan zainterweniował, pomieszał ludziom języki że nie mogli odtąd się dogadać, i rozproszyli się po całym świecie. Dorosły jeszcze dodał, że ten Pan działał zupełnie inaczej niż Pan Jezus, który przecież nawoływał do bycia jedno, i do gromadzenia.
Wtedy dziesięciolatek odparł, że ten Pan przy Wieży Babel musiał być Diabłem.

Dziecko wypowie to, co dorosłemu nie przyjdzie na myśl.

Nieziem
Posty: 665
Rejestracja: 25 sty 2021, 23:47

Re: martwi a żywi

Post autor: Nieziem »

Skoro martwi się nie żywią, to dlaczego żywi się martwią? Pan Jezus mówi aby się nie martwić. No chyba, że ktoś pozostaje martwy...
Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary?
Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.
(Mat.6,25-34)
Bo co to znaczy się nie martwić, czy nie jest to właśnie wiara, która tak podoba się Bogu?

Nieziem
Posty: 665
Rejestracja: 25 sty 2021, 23:47

Wyjście z labiryntu

Post autor: Nieziem »

Ryba, która pływała sobie w wannie, i zasmakowała obfitości stawu, i swobody i wielkości przestrzeni do eksploracji, nie bardzo chce pływać znowu w wannie. Ale i staw nie jest końcem doznań. Bo ryba powinna pływać w rzece, tak aby mieć kontakt ze źródłem, i mieć cel: ujście do Morza Życia Wiecznego. 

Zbawienie, czyli co? Co to znaczy zbawienie i co to znaczy, że Pan Jezus jest zbawicielem? Aby to zrozumieć trzeba wrócić do początku, do Ogrodu Bożego na Wschodzie (bo Wschód oznacza początek!). No właśnie...

Po pierwsze, wróćmy do Ogrodu, i pomyślmy, co się stało w Ogrodzie? Człowiek został poprzez oszustwo wyprowadzony na zewnątrz, do świata, w którym i my żyjemy.

Po drugie, wróćmy do Ogrodu czyli... podążajmy za Panem Jezusem. On po to przyszedł, aby być dla nas drogą, drogą powrotu do Ogrodu Bożego, miejsca, gdzie człowiek spotykał się z Bogiem.

W tym świecie, zcharakteryzowanym przez Drzewo Poznania Dobra i Zła, doświadczamy właśnie tego: dobra i zła. W tym świecie stajemy ciągle przed wyborami, którędy pójść, co zrobić, jak zareagować, i albo nam się udaje, albo uchybiamy. Na dwoje babka wróżyła,  jak się powiada. I tu się pojawiły religie wszelkie. Po co są religie? Po to aby pomagać człowiekowi nawigować między dobrem a złem. A naczelny paradygmat religii jest ten: trafisz dobrze, zasłużysz na życie wieczne. Przecież taka obietnica jest oferowana w religiach. 

Po co jest Pan Jezus? Po to aby już nie kluczyć po drogach tego świata, ale by idąc za Nim wrócić do Ogrodu, i karmić się zgodnie z życzeniem Boga Ojca, owocami wszystkich drzew Ogrodu, z wyjątkiem owoców jednego drzewa, o którym powiedział by nie spożywać, bo jak spożyjemy, to pomrzemy. 

Tak, drzewo stojące w centralnym miejscu każdej religii, która uczy rozróżniania między dobrem i złem czyli Drzewo Poznania Dobra i Zła nie jest nam do niczego potrzebne. My potrzebujemy owoców z Drzewa Życia. Czyli znowu Pan Jezus. 

Mówiąc inaczej, człowiek z Ogrodu wszedł  w bagno, a religie uczą jak w tym bagnie funkcjonować, podczas gdy Pan Jezus nas z tego bagna zabiera. Jeszcze inaczej (przepraszam za małą nieprzyzwoitość słowną): człowiek został wyprowadzony z Ogrodu do czarnej dupy. Religie uczą jak się w czarnej urządzić, Pan Jezus oferuje drogę wyjścia z czarnej. Stąd powinno być też oczywiste dlaczego jest mowa o nawróceniu. Bo trzeba zmienić kierunek, w którym dotąd się szło.

...

Awatar użytkownika
Bobo
Posty: 16083
Rejestracja: 03 mar 2007, 17:12

Re: Nieziem-skie myśli ulotne

Post autor: Bobo »

Ogród na wschodzie. Co jest punktem orientacyjnym? Na wschodzie od czego?
No bo Kain udał się po zabiciu brata na wschód od Edenu. Czy na wschód od wschodu. Wychodzi mi na to, że Eden w sensie geograficznym wcale początkiem nie był.
Oszołomstwu mówię NIE!

Nieziem
Posty: 665
Rejestracja: 25 sty 2021, 23:47

Miłość buduje

Post autor: Nieziem »

"...wiemy, że wszyscy mamy właściwe poznanie. Poznanie jednak nadyma, miłość — buduje. Kto uważa, że coś poznał, jeszcze nie poznał, jak należało poznać. Kto natomiast kocha Boga, ten jest człowiekiem, którego On rozpoznaje." (1Kor.8)

Bo w życiu albo ktoś bardziej ceni rację, albo relację. Pierwszy ma poznanie, drugi jeszcze miłość.
Jest tak, że przecież każdy ma rację, ale nie każdy potrafi okazać miłość.
Moja racja to moje poznanie, jakie mam dzisiaj, a jutro może być inne. Natomiast miłość jest niezmienna, bo jest... boska. Miłość jest boska.
Akceptacja tego, że drugi człowiek ma rację, chociaż ma odmienne zdanie, jest początkiem końca błądzenia po terenach bezmiłosnych.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Myśli ulotne”