meritus pisze:Maryja, jako Matka Pana, jest też Matką Kościoła i uosobieniem cnót Kościoła.
Otóż nie.
Jezus, wbrew powszechnemu mniemaniu, nie założył Kościoła. Jezus zapowiadał zbudowanie na Piotrze Szymonie swojego Zgromadzenia - po grecku Ecclesia. Dopiero później to stwierdzenie zostało zreinterpretowane jako zapowiedź założenia Kościoła.
Chrześcijaństwo zostało pośrednio założone przez Jezusa, a bezpośrednio przez apostołów. Przy czym na początku oni nie byli Kościołem w znaczeniu instytucjonalnym i hierarchicznym, tylko wspólnotą, zgromadzeniem. Byli wspólnotą wyznawców Jezusa. Byli nurtem w łonie judaizmu. Chrześcijaństwo wyodrębniło się w osobną od judaizmu religię głównie za sprawą działalności św. Pawła. A ostatecznie nastąpiło to po zburzeniu świątyni w 70 r., gdy wyznawcy judaizmu skupili się na rabinicznej tradycji, a chrześcijanie obrali własną drogę.
Stąd uznawanie Maryi za "Matkę Kościoła" jest poważną nadinterpretacją.
Bez Protoewangelii Jakuba i wcześniejszych pogańskich kultów bogiń nie byłoby kultu maryjnego.
Queza pisze:Bo ja mam doświadczenia duchowe.
To bardzo subiektywna rzecz.
Zaburzenia neurologiczne, a także psychiczne, potrafią być często błędnie interpretowane jako doświadczenia duchowe. Np. padaczka płata skroniowego (TLE) charakteryzuje się tym, że wyładowania elektryczne w tych obszarach mózgu mogą wywoływać tzw. hiperreligijność. Pacjenci doświadczają wówczas intensywnego poczucia obecności siły wyższej, wszechwiedzy, słyszą "głosy" lub przeżywają ekstazę.
O schizofrenii i ChAD pisałem już w innym miejscu.
Przy czym, co ciekawe, naturalne praktyki medytacyjne czy modlitewne również aktywują specyficzne obszary w mózgu.
Tak że wobec rzeczy interpretowanych jako doświadczenia duchowe byłbym sceptyczny.