krzysiekniepieklo pisze:..Coś z Twoją logiką jest nie tak. Ja nie uznaję ważności testamentu, ze względu na to, że Jezus żyje. Skoro Jezus żyje, to jego testament nie miał by mocy prawnej. Obowiązywał by tylko od śmierci do zmartwychwstania.
Krzysiek dokonuje następującego przejścia: Jezus umarł , testament nabrał mocy , Jezus zmartwychwstał , Jezus żyje , testament ponownie przestał obowiązywać. Ale tego tekst Hbr 9,17 nie mówi. To jest dopisanie do wersetu dodatkowej przesłanki:
„Jeżeli testator ponownie żyje, wcześniej nabierający mocy testament automatycznie traci moc.” ? Ale takiej przesłanki w Hbr 9,17 nie ma. Bo to dotyczy zmartwychwstałego Jezusa, nie ludzkiego testatora który dalej nie żyje.
2. Co więcej, następny werset pokazuje, do czego autor zmierza . Hbr 9,18 zaczyna się od:
„Dlatego też pierwsze Przymierze nie zostało zapoczątkowane bez krwi.”
I dalej autor opisuje Mojżesza, krew, księgę i lud oraz mówi: „To jest krew przymierza...” (Hbr 9,19–20). Czyli argument autora nie brzmi: „Testament obowiązuje tylko przez czas, kiedy testator jest martwy.” Jego argument jest inny : śmierć, krew jest konieczna do ustanowienia skuteczności Nowego Przymierza i uzyskania dziedzictwa.
To jest istotna różnica. 3. Hbr 9,15 mówi wprost, co śmierć Jezusa osiągnęła
Jeszcze ważniejszy jest werset 15, czyli zaledwie dwa wersety wcześniej:
„Dlatego jest pośrednikiem nowego przymierza, aby (...) powołani otrzymali obiecane dziedzictwo, ponieważ nastąpiła śmierć...”
Zatem konstrukcja argumentu jest taka. Najpierw śmierć Chrystusa i ustanowienie oraz skuteczność Nowego Przymierza, oraz możliwość otrzymania obiecanego dziedzictwa.
A nie: śmierć Chrystusa to tymczasowa ważność , zmartwychwstanie i unieważnienie.
Wręcz przeciwnie: autor mówi o „wiecznym dziedzictwie” (klēronomias aiōniou).
Trudno więc wyprowadzić z tego tekstu tezę, że skuteczność ustanowiona przez śmierć Chrystusa trwała zaledwie trzy dni. Jest jeszcze mocniejszy argument . To Hbr 7,25
Autor Hebrajczyków wie doskonale, że Jezus żyje. I pisze:
„...może zbawić na zawsze tych, którzy przez niego przystępują do Boga, bo zawsze żyje, aby się za nimi wstawiać.” To jest już fundamentalne. Jeżeli przyjmiemy rozumowanie:
„Jezus żyje a zatem testament Jezusa nie ma mocy”, to otrzymujemy problem z własną argumentacją autora Hebrajczyków: Jezus żyje i właśnie dlatego jego obecne kapłańskie działanie trwa.
Paweł nie uważa zmartwychwstania za moment, w którym skutki śmierci Jezusa zostają cofnięte. Hbr 9,28 mówi coś jeszcze bardziej jednoznacznego. Autor pisze, że:
„Chrystus raz został ofiarowany, aby zgładzić grzechy wielu...” A następnie oczekuje jego powtórnego przyjścia. Czyli schemat autora jest:
śmierć Chrystusa , skuteczna ofiara , Chrystus żyje , Chrystus działa jako kapłan , oczekujemy
na powtórne przyjście. Nie ma tutaj żadnej sugestii takiej jak, że następują po sobie śmierć , ważność , zmartwychwstanie , utrata ważności.
Błąd logiczny Krzyśka można zapisać formalnie. Krzysiek ma :
P1: Testament nie działa, gdy testator żyje.
P2: Jezus żyje.
Wniosek: Testament Jezusa nie działa.
Do tego momentu, jeżeli „testament” rozumieć ściśle jako testament sporządzony przez żyjącego człowieka, rozumowanie jest logicznie poprawne.
Problem pojawia się wcześniej: czy Hbr 9,16–17 pozwala utożsamić diathēkē z testamentem Jezusa w sensie współczesnego prawa spadkowego?
I tutaj odpowiedź brzmi: Nie można tego zrobić bez dalszego argumentu, ponieważ:
to samo greckie διαθήκη w Hbr 9 oznacza również przymierze;
W Hbr 9,18–20 autor natychmiast przechodzi do pierwszego Przymierza i krwi;
W Hbr 9,15 mówi o nowym przymierzu; śmierć Chrystusa jest przedstawiona jako wydarzenie, które ustanawia skuteczność i umożliwia dziedzictwo, a nie jako początek trzydniowego okresu obowiązywania; po zmartwychwstaniu Chrystus nadal pełni funkcję Pośrednika i Arcykapłana.
Zdanie: „Skoro Jezus żyje, jego testament nie ma mocy” jest poprawne tylko wtedy, gdy najpierw założy się, że Hbr 9,16–17 mówi o testamencie dokładnie w sensie zwykłego testamentu spadkowego i że Jezus jest w nim testatorem w tym samym znaczeniu co człowiek sporządzający testament. Ale to właśnie jest rzecz, którą trzeba dopiero udowodnić.
Nie można jej użyć jako przesłanki, żeby udowodnić samą siebie.
A teza: „Obowiązywał tylko od śmierci do zmartwychwstania” jest już szczególnie problematyczna, ponieważ Hbr 9 nigdzie nie ustanawia zmartwychwstania jako końca skuteczności diathēkē. To dodatkowa przesłanka wprowadzona przez Krzyśka. I dlatego jego argument nie jest poprawnym wnioskiem z Hbr 9,17. Jest to interpretacja oparta na jednym znaczeniu wieloznacznego słowa diathēkē, połączona z dodatkowym założeniem o skutku zmartwychwstania, którego tekst nie podaje.