Księga Rodzaju; Prawda i Prawo.

Od Księgi Rodzaju do Apokalipsy, informacje o datach i miejscach powstania poszczególnych ksiąg i ich autorach

Moderatorzy: booris, kansyheniek, Bobo, Junior Admin, Moderatorzy

RM
Posty: 3349
Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37

Re: Księga Rodzaju; Prawda i Prawo.

Post autor: RM »

Dzięki wybrana.
Tuż obok jest rzeczywistość alternatywna. Ludzie oczekują, że owa rzeczywistość alternatywna, nazywana popularnie niebem, jest gdzieś daleko, dostępna przeważnie po śmierci fizycznej, osiągalna poprzez różnorakie religijne starania. Jednak ta rzeczywistość jest na wyciągnięcie ręki, tylko odgradza nas od niej bariera mentalna, świadomość oparta na procesach myślowych związanych nierozerwalnie ze światem fizycznym.
Ostatnio słucham namiętnie prof. K. Meissnera. Jestem zachwycony, że w ogóle cokolwiek z jego wykładów rozumiem. Domyślam się, że to raczej zasługa jego retoryki niż mojego intelektu, nie zmienia to jednak faktu, że ogromnie mnie te wykłady inspirują. Przede wszystkim dostrzegam jak nieprawdopodobnie głębokie są powiązania pomiędzy nauką pojmowaną przez duże "N", a treściami zapisanymi w pismach. Jak objawienie splata się z wiedzą, a prawda dopełnia prawo. Odkrywam nowe wymiary Boga i wzrasta moje zaufanie i szacunek dla Ojca.
Prof. Meissner używa zwrotów: ...niesamowite jest to, że cokolwiek z tego wszystkiego rozumiemy... , ...żyjemy na ostrzu brzytwy, w równowadze, którą wyznacza równowaga pomiędzy siłami elektrycznymi elementarnych ładunków, a siłą grawitacji... , drobne zaburzenie pomiędzy tymi siłami spowoduje, że cała rzeczywistość fizyczna rozpadnie się, bądź zostanie zniszczona w gigantycznej implozji, poziom równowagi jest na poziomie 10 do potęgi ~20, co wyznacza zależność, iż brzytwa jest rozległym płaskowyżem w porównaniu do równowagi zależności pomiędzy grawitacją, a siłami elektrycznymi. To wszystko połączone jest prawami, które fizycy częściowo odkrywają, zapisując w postaci równań matematycznych.
W ks. Rodzaju czytamy o Bogu Stwórcy, który w procesie kreacji kieruje się poznaniem dobra, a potem osadza człowieka w Ogrodzie z zaleceniem zakazu poznawania dobra. Bo co będzie, jeśli człowiek na jakimś etapie odkryje możliwość ingerencji w strukturę elementarną i zaburzy porządek? Uruchomi proces anihilacji, który będzie miał przebieg lawinowy, jak wybuch nuklearny. Ogród jest ową rzeczywistością alternatywną, do życia w której Bóg powołał ludzi. Opuszczając Ogród, weszliśmy do rzeczywistości, której prawa przeniesione na grunt ludzkich interakcji, są bardzo toksyczne, a dogłębne poznawanie owych praw niesie w sobie wielorakie zagrożenia i zaburzenia.
Czynimy sobie Ziemię poddaną. Problem jest to, że nasza aktywność jest oparta na paradygmatach wynikających z cząstkowego poznania dobra, na paradygmatach opartych na prawie, którego skuteczność jest w bardzo szeroko pojmowanej śmierci. Zatem, eksplorując ziemię, kierujemy się nielimitowaną chciwością, ogromne zasoby zwyczajnie marnotrawimy, m. in. utrzymując bezsensowne formacje np. wojsko. W interakcjach międzyludzkich dominuje lęk i poczucie zagrożenia, które dodatkowo są nakręcane poprzez religie, stanowiącą skuteczny mur oddzielający ludzi od poznania Boga Prawdziwego. Stworzyliśmy ekonomię, która jest świadectwem naszej głupoty i całkowitego zagubienia. Jesteśmy uwikłani w porządek cywilizacyjny, który od wieków sprowadza się jedynie do zniewalania i kontroli. Nasz świat, pojmowany w sensie fizycznym, gospodarczym i mentalnym jest toksyczny i sprowadza się do wytwarzania ogromnej ilości śmieci, że wspomnę jedynie o liberalizmie i ideach lewicowych.
Uważam, że odpowiedzialnością każdego człowieka jest konfrontacja z lustrem i postawienie sobie pytania; czy ja chcę nadal brać w tym udział?
Nie, nie chodzi o odpowiedź: jestem sam, mam kredyt, nic nie mogę zrobić. Każdy może na swoim małym podwórku zarysować toksyczny monolit cywilizacji posadowionej na poznawaniu dobra. Pisałem o tym wiele, o odbudowie relacji mężczyzny i kobiety, o skupieniu na przemianie myślenia, o ograniczeniu wytwarzania śmieci, aż do całkowitego zaprzestania. Nie potrzeba nam rewolucji i wymachiwania szablą. Potrzeba duchowej odpowiedzialności i zmierzenia się z własnym konformizmem.
Jezus powiedział (Mk 4,31): Do czego przyrównamy Królestwo Boże albo jakim podobieństwem je wyrazimy? Jest jak ziarno gorczyczne, które, gdy zostanie zasiane do ziemi, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Ale gdy zostaje zasiane, wyrasta i staje się większe od wszystkich jarzyn, i wypuszcza tak wielkie gałęzie, że w jego cieniu mogą się gnieździć ptaki niebieskie. Jak więc zaczyna się owa rzeczywistość alternatywna?, od posiania najmniejszego ziarna. Ja mogę zasiać tylko swoje ziarno, nie czekając i nie oglądając się na innych. Więc zasiewam własne ziarno i pielęgnuję je aż zacznie wyrastać. Z czasem ilość posianych ziaren urośnie do postaci drzewa, które daje schronienie.
Jezus nauczał także (Mt 13,33): Podobne jest Królestwo Niebios do kwasu, który wzięła niewiasta i rozczyniła w trzech miarach mąki, aż się wszystko zakwasiło. Kwas w pismach jest zawsze synonimem psucia, niszczenia. W tych słowach Jezusa kwas jest synonimem zależności treści Królestwa Niebieskiego i treści porządku tego świata. Z perspektywy porządku tego świata, treści Królestwa Bożego (owej rzeczywistości alternatywnej) są kwasem, który z czasem zakwasza (psuje) porządek tego świata. Rzecz jest w tym, czy ja chcę wlać swoją miarę kwasu do świata, w którym żyję?

RM
Posty: 3349
Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37

Re: Księga Rodzaju; Prawda i Prawo.

Post autor: RM »

Dwa drzewa, dwa źródła i dwa powiązane z nimi rodzaje treści.
Zanim człowiek poszedł ścieżką poznania dobra, da się zauważyć charakterystyczne treści skierowane do niego. Zatem został stworzony na obraz Boga. Ta treść pojawia się m. in. jako konkluzja podobieństwa do Boga ukazanego jako istota twórcza, kreatywna. Potem czytamy o płodności i rozmnażaniu oraz czynieniu ziemi poddaną sobie. O panowaniu nad innymi istotami. Bardziej osobiste treści skierowane do człowieka to strzeżenie Ogrodu i pielęgnowanie relacji mężczyzny i kobiety. Wynika z tego pierwotny (początkowy) rys człowieka. Istoty kreatywnej, twórczej, zdolnej do rozwoju, strzeżenia i pielęgnowania treści przekazanych mu przez Boga. Bóg oddał człowiekowi Ziemię i wyposażył go w potencjał do zarządzania nią w sposób odpowiedzialny.
Ziemia, rozumiana jako rzeczywistość fizyczna, została uporządkowana przez Boga wg klucza dobra. Cała rzeczywistość fizyczna została przez Boga poddana prawom, które utrzymywały porządek oparty na rozwoju i trwaniu oraz regeneracji. Potencjał człowieka nie sięgał do poziomu znajomości dobra. Ziemia była dla człowieka, jak samochód dla kierowcy. Kierowca nie musi posiadać kompletnej wiedzy na temat samochodu, aby go użytkować. Powinien jedynie przestrzegać określonych (prostych) zasad eksploatacji. Różnica jest taka, że samochód się samoistnie nie regeneruje, ziemia zaś jest w takie mechanizmy wyposażona.
Kiedy człowiek poszedł droga poznania dobra, uwikłał swój potencjał w problemy, które go przerastały, a zarazem musiał porzucić pierwotne paradygmaty swojego istnienia, które w nowych uwarunkowaniach okazały się nieprzydatne.
Jedną z najistotniejszych zmian jest porzucenie kreatywności na rzecz stagnacji. Porządek Drzewa Poznania Dobra jest przede wszystkim oparty na trwaniu. Chyba najbardziej charakterystyczną cechą prawa naturalnego (bożego) jest trwanie. Trwanie to jest nieustające powielanie tych samych schematów, wpisanych w określone odcinki czasowe. Zatem pory roku, kalendarz, procesy rozrodcze, klimat itd. Cecha trwania, w przełożeniu na mentalność i świadomość człowieka, to stagnacja, powielanie wyuczonych schematów. Rutyna, robienie w nieskończoność tego samego, kurczowe trzymanie się wyuczonych ścieżek postępowania i zachowania. Instynkt stadny, oparty na definiowaniu normalności, pojmowanej jako uznawaniu za poprawne tego, co robi większość. Unifikacja, której toksycznym wymiarem jest eliminowanie inności, marginalizowanie jednostek innych niż ogół.
Stagnacja sama w sobie nie jest błędem. Problem pojawia się, kiedy następuje zaburzenie zależności pomiędzy stagnacją a kreatywnością. A właśnie pójście drogą poznania dobra przełożyło się na gruntowną przemianę funkcjonowania ludzi, w której stagnacja zajęła niemal cały teren, a kreatywność została zmarginalizowana. Dobry przykładem konfliktu pomiędzy stagnacją a kreatywnością, są konfliktowe interakcje pomiędzy Jezusem a przedstawicielami religii żydowskiej.
To trwa. Religie to porządek oparty jedynie na stagnacji, na trwaniu. Zaś kiedy Duch Prawdy zaczyna człowieka inspirować, ten staje się kreatywny. W ten sposób powstaje kuriozum, iż ludzie inspirowani Duchem Prawdy, stają się kością w gardle kościołów. Ironicznie zabawne, ale brutalnie prawdziwe.
O czym ja właściwie chciałem napisać?
Pochodną stagnacji jest czekanie. Czekanie to stan siedzenia na d... i patrzenia w okno w poszukiwaniu znaków czasu. To jest cecha charakterystyczna współczesnego chrześcijaństwa ewangelicznego. Czekają na powtórne przyjście Chrystusa i interpretują kolejne znaki czasu. Nie przeszkadza im zupełnie, że to czekanie trwa już dwa tysiąclecia i nic. Nie dopuszczają do świadomości, że być może z tym czekaniem jest coś nie tak, że może coś źle pojmują, albo mają zaburzona percepcję i rozumują o czymś jedynie przez pryzmat stagnacji, zupełnie pomijając kreatywność. No właśnie, ale o czekaniu rozumianym przez pryzmat kreatywności napiszę w kolejnym poście.

RM
Posty: 3349
Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37

Re: Księga Rodzaju; Prawda i Prawo.

Post autor: RM »

Tak więc kontynuując wątek zależności pomiędzy stagnacją a kreatywnością w kontekście czekania.
Napisałem poprzednio, że oczekiwanie paruzji w chrześcijaństwie ma charakter bardzo pasywny. Ludzie (którzy deklarują, że czekają) w większości pojmują swoją duchowość jako chodzenie do kościoła, zaś gorliwsi dodatkowo angażują się w różnorakie aktywności. Czasami zdarza mi się zagadnąć takie osoby, aby opowiedziały o swoim rozwoju duchowym. Więc pytanie jest chyba z rodzaju trudnych i niezrozumiałych, ponieważ z zasady odpowiedzi dotyczą aktywności, służb, zaangażowania, zaś są zupełnie pozbawione treści dotyczących osobistych zmian, progresu w zakresie rozwoju osobistego. Szczególnie paskudne jest, że wiele osób aktywnie zaangażowanych, liderów, tak naprawdę ma "na zapleczu" spory śmietnik, czy to w zakresie osobistych doświadczeń, czy w rodzinie, bądź w przestrzeni zawodowej... . Bo jeśli porządek jest oparty na stagnacji, to sprzyja ukrywaniu błędów i zamiataniu śmieci pod dywan. Przywołam jedynie najbardziej oczywisty przykład, czyli bałaganu wewnątrz Kościoła Rzymskiego.
Zanim zacznę pisać o kreatywności, chciałbym mocno podkreślić, że nie traktuję trwania, istnienia, przestrzegania określonych schematów i procedur w kategoriach pejoratywnych. Nie o to chodzi, jakoby trwanie samo w sobie było obarczone błędem. Ważna jest zależność/równowaga pomiędzy trwaniem a tworzeniem. Trwanie staje się toksyczne wówczas, kiedy zostaje pozbawione kreacji, rozwoju i zaczyna się realizować jedynie w odtwarzaniu przeszłości, skupianiu na rytuałach i tradycji. Doskonale to ilustruje polski system szkolny, który nie uczy myśleć, ale odtwarzać i pamiętać. Z najpiękniejszej dziedziny nauki, jaką jest historia, zrobili znienawidzonego gniota, który zalicza się poprzez zapamiętywanie dat i nazwisk. Tak właśnie działa porządek opary jedynie na stagnacji, a pozbawiony zupełnie kreacji.
Zatem jak pojmować czekanie (oczekiwanie powrotu Jezusa) w kontekście kreatywności?
Ja nazywam taki rodzaj czekania wychodzeniem naprzeciw. Rozwój zawiera w sobie dwa zasadnicze czynniki: ilość i jakość. Jest tak, że w naszych uwarunkowaniach cywilizacyjnych, ilość z zasady jest pozbawiona jakości, zaś jakość jest nieliczna. Dotyczy to także kościołów. Porządek oparty na stagnacji skupia się na ilości, kreatywność jest zainteresowana jakością.
Tak więc czekanie, pojmowane jako wychodzenie naprzeciw, skupia się na kształtowaniu nowego człowieka, jak napisał Paweł: obleczcie się w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga w sprawiedliwości i świętości prawdy(Ef4,24 bw). Tutaj należałoby przywołać mnóstwo wypowiedzi Jezusa oraz jego przypowieści, które akcentują rozwój osobisty człowieka, zmiany jakie w nim zachodzą oraz celów duchowych, które zostały wskazane na ścieżce osobistego rozwoju. Bardzo jest charakterystyczna w temacie przypowieść o pannach roztropnych i nieroztropnych. Wszystkie czekały, tylko te nieroztropne czekały w trochę głupi sposób. Także przypowieść o słudze, który czekając zakopał w dobrej wierze swój talent. Jezus powiedział: Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, (Mt7,21 bw)- sparafrazuję - Nie myślcie, że nazywając mnie Panem osiągniecie duchowy cel. Cel osiąga się poprzez osobistą współpracę z Duchem Prawdy w zakresie kształtowania samego siebie w zgodzie z wolą Ojca. Wypowiedzi Jezusa dotyczących rozwoju jakościowego, jest ogrom. Niestety większość czyta i rozumie te słowa przez pryzmat stagnacji, zatem zanika im poprawny sens, który należy rozumieć przez kontekst kreatywności. Wychodzenie naprzeciw, to rozwój jakościowy pojmowany w znaczeniu osobistym. To dopasowywanie samego siebie do wzoru, jakim jest Jezus, poprzez uczenie się od niego myślenia, wartościowania i stawiania celów. Nieco poniżej przywołanego fragmentu z Mt są słowa Jezusa o domu budowanym na skale i na piasku. Na skale budują ci, którzy rozumieją kontekst rozwoju osobistego, kreatywności, wychodzenia naprzeciw. Uwikłani w stagnację budują na piasku.

RM
Posty: 3349
Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37

Re: Księga Rodzaju; Prawda i Prawo.

Post autor: RM »

Pisałem wcześniej o tym, że cywilizacje tworzone przez ludzi zataczają koła i kończą się jakimś rodzajem resetu. Po którym ludzie rozpoczynają budowanie/odbudowywanie od nowa, powracając do swoich korzeni. Korzeni niewolniczych. Każda kolejna cywilizacja, era, czy jakkolwiek to nazwać, buduje w oparciu o podobne schematy rozumowania, stawia sobie podobne cele, a to oznacza jedno, że nastąpi kolejny reset, zerujący ową cywilizację.
W pismach jest zapowiedź, że kiedyś nastąpi reset innego rodzaju, niż wszystkie poprzednie. Reset oparty na powtórnym przyjściu Jezusa i stworzeniu tysiącletniego królestwa. Dopuszczam myśl, że teraz nadchodzi taki własnie czas. Chociaż od razu zdecydowanie się dystansuję od religijnych koncepcji powtórnego przyjścia Jezusa. Te religijne pomysły są takie jasełkowe.
Po raz pierwszy w historii ludzkości reset nie może nastąpić poprzez zainicjowanie wojny. Gdzieś tam u góry, osoby które pociągają niewolnicze sznurki społeczeństwa, rozumieją doskonale, że kolejna wojna będzie ostatnia, a potem już nie będzie nic. Zatem pozostaje reset poprzez zarazę, a potem stworzenie globalnego porządku, pozbawionego nacjonalizmu, a opartego na całkowitej kontroli.
W takich okolicznościach pisma umiejscawiają powrót Jezusa. O idei powrotu Jezusa pisałem kilka postów wcześniej, nawiązują do prośby Greków: chcemy widzieć Jezusa.
Otóż istnieje Tora, prawda pochodząca od Boga, a skierowana do człowieka. Niewolnicy pod pojęciem Tory rozumieją prawo, pojmowane jako prawo boże, a w szczególności prawo mojżeszowe. Synowie Boży pojmują Torę, jako prawdę przekazaną przez Boga. Dlatego niewolnicy są związani z Mojżeszem, a relację z Bogiem postrzegają jako usilne przestrzeganie prawa. Synowie Boży są związani z Jezusem, a relację z Bogiem postrzegają przez pryzmat relacji ojca z synem, chociaż wielu już z pewnością wie, że relacja z Bogiem zaczyna się w poznaniu przestrzeni macierzyństwa, czyli relacji matki z dzieckiem.
Fundament Tory jest opisany w dwóch pierwszych rozdziałach ks. Rodzaju. Modyfikację tego fundamentu przekazuje nam Jezus. Dlaczego modyfikację? - ponieważ Bóg mówił do Synów, zaś Jezus nauczał niewolników. Bóg mówił do Synów jak mają żyć, Jezus uczy niewolników jak mają powrócić do swoich duchowych korzeni, do swojego boskiego dziedzictwa.

Dzisiaj chciałbym napisać o bardzo ważnej przeszkodzie, która blokuje ludzi przed pełnym otwarciem na Jezusa, przed poznaniem Boga Prawdziwego. Paweł, cytując pisma, pisał: Oto kładę na Syjonie Kamień obrazy i skałę zgorszenia, a kto w niego uwierzy, nie będzie zawstydzony Rzym.9,33, a Jezus cytując Psalm 118 powiedział: Kamień, który odrzucili budowniczowie, stał się kamieniem węgielnym Mt. 21,42, zaś Piotr: On (Jezus)to jest owym kamieniem odrzuconym przez was, budujących, On stał się kamieniem węgielnym. Dz.4,11. Otóż dla ogromnej rzeszy ludzi, to co ma być ich fundamentem (kamieniem węgielnym), przeważnie jest skałą, o którą się potykają, kamieniem obrazy z powodu którego doświadczają zgorszeń.
Byłem katolikiem. W wojsku, w jednostce wojsk kontrwywiadu, założyłem kółko różańcowe. Byłem protestantem. Ze względu na zasadę sola scriptura nazywałem Biblię Słowem Bożym i byłem przekonany o religijnej świętości tej księgi. Używałem religijnych fetyszów, jak święta krew, czy święty krzyż. Teraz wiem jedno; dla poznania Jezusa warto poświęcić wszystko. Poznając Jezusa wielokrotnie potykałem się o kamień obrazy i skałę zgorszenia. Przywoływałem sam siebie do porządku, wmawiając sobie, że jestem za daleko, że moje rozumowanie to czysta ekstrawagancja. Tak też mówili mi inni ale to nie pomogło. Teraz, kiedy spotykam się z ludźmi, mówię im treści, które są dla nich obrazą i zgorszeniem dla ich religijnych przekonań. No cóż, niewolnicy nie odziedziczą Królestwa, niewolnicy nie powrócą do Ogrodu.
Piszę o tym, że podążanie za Jezusem konfrontuje ludzi z ich fundamentalnymi przekonaniami. Np. Paweł, po pewnym czasie podążania za Jezusem i wykonywania swojej apostolskiej posługi napisał: Jeśli tedy służba śmierci, wyryta literami na tablicach kamiennych taką miała chwałę...( 2 Kor. 3,7). Były faryzeusz, człowiek wychowany na pismach, nazywa dekalog "służbą śmierci". Ciekawe, czy to przeczytali inni Apostołowie?
Religie ukształtowały myślenie ludzi. Religie nauczyły ludzi czytać i interpretować pisma. Religie nauczyły ludzi pobożności i rytuałów. Kiedy do takich ludzi przychodzi prawda, staje się dla nich kamieniem obrazy i skałą zgorszenia. Tora Synów Bożych jest kamieniem obrazy i skałą zgorszenia dla tory pielęgnowanej przez niewolników.

BoaDusiciel
Posty: 5876
Rejestracja: 04 lis 2013, 12:05

Re: Księga Rodzaju; Prawda i Prawo.

Post autor: BoaDusiciel »

No ale o co chodzi, np. w tym fragmencie ?
RM pisze:
09 sty 2021, 22:50

Byłem katolikiem. W wojsku, w jednostce wojsk kontrwywiadu, założyłem kółko różańcowe. Byłem protestantem. Ze względu na zasadę sola scriptura nazywałem Biblię Słowem Bożym i byłem przekonany o religijnej świętości tej księgi. Używałem religijnych fetyszów, jak święta krew, czy święty krzyż.

RM
Posty: 3349
Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37

Re: Księga Rodzaju; Prawda i Prawo.

Post autor: RM »

BoaDusicielu,
zapewne zorientowałeś się, że zaprzestałem komunikacji z Tobą, ponieważ zawsze była jałowa i pozbawiona treści. Odpowiadam na Twoje pytanie, jednak nie wyniknie z tego żaden dialog. W przywołanym fragmencie podałem przykłady religijnych wierzeń, z powodu których kamień węgielny staje się kamieniem obrazy i skałą zgorszenia.

BoaDusiciel
Posty: 5876
Rejestracja: 04 lis 2013, 12:05

Re: Księga Rodzaju; Prawda i Prawo.

Post autor: BoaDusiciel »

Dziękuję ... :->
Przeraża mnie sytuacja, że w cokolwiek by wierzyć, może to być przyczynkiem do uznania kamienia węgielnego za kamień obrazy :shock:

RM
Posty: 3349
Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37

Re: Księga Rodzaju; Prawda i Prawo.

Post autor: RM »

Jedną z ważnych właściwości odróżniających porządki Drzewa Życia i Drzewa Poznania Dobra jest postrzeganie czasu. Czas postrzegany przez pryzmat poznania dobra ma charakter cykliczny, powtarzający się. Porządek Drzewa Poznania Dobra jest posadowiony na powtarzalności zjawisk, np. pory roku, cykl śmierci i narodzin.
Istota "zamknięta" w tym cyklu musi dopasować swoje myślenie do paradygmatu, iż wszystko toczy się kołem. Doba trwa 24 godz., rok 365 dni, fizyczne istnienie człowieka ok 80 lat. Jeśli istnienie jakiegoś podmiotu zostaje całkowicie uwarunkowane porządkiem poznania dobra, to i jego myślenie zostaje tak dalece "wprasowane" w cykliczność całego otaczającego świata, że niemal niemożliwe jest wyrwanie takiego człowieka z tego uporządkowania.
Narzędziem porządku Drzewa Poznania Dobra jest szeroko rozumiane prawo. Tutaj wszystko jest podporządkowane prawu, a prawa warunkują istnienie wszystkiego. Twórcą tego prawa (praw) jest Bóg Stwórca i prawo to jest prawem bożym. Tak pojmowane prawo jest gwarantem trwania i rozwoju, jest niepodważalnym fundamentem istnienia rzeczywistości fizycznej. Dlatego też czytamy, że Bóg podtrzymuje wszystko swoim słowem.
Jednak....,
kiedy Bóg uczynił człowieka, umieścił go w Ogrodzie, czyli miejscu wydzielonym (odgrodzonym) spod porządku Drzewa Poznania Dobra. Napisałem "miejscu", jednak nie chodzi o wymiar fizyczny, ale o stan umysłu, porządek rozumowania i rozumienia otaczającego świata. Tą właściwością Ogrodu, wyłączającą go spod porządku poznania dobra, jest m. in. percepcja czasu. Czas w Ogrodzie nie ma charakteru cyklicznego lecz liniowy, a poprawniej byłoby napisać, iż czas jest w tym wymiarze pojęciem nieistotnym.
Kiedy Jezus mówił o prawie i o prawdzie zawartej w jego nauczaniu, to oba porządki rozgranicza pojęcie czasu.
...Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą... (Mt, 24,35 bw) - zatem przestrzeń i materia przeminą, ale jego nauczanie jest wartością ponadczasową, wieczną.
...Dopóki nie przeminie niebo i ziemia, ani jedna jota, ani jedna kreska nie przeminie z zakonu, aż wszystko to się stanie.... (Mt. 5,18 bw), czyli prawo dotyczy porządku, który przeminie. Porządku który ma swój początek i będzie miał też swój koniec. Prawo nie jest wieczne, chociaż istnieją w pismach zajawki, jakoby było wieczne. Jest wieczne jedynie w tym sensie, że jego istnienie jest do czasu zakończenia trwania świata fizycznego.
W czym rzecz?
Jednym z filarów niewolnictwa jest całkowite podporządkowanie prawu, czyli zupełne "wkomponowanie" osoby w cykliczność i powtarzalność. Teraz osoby, z tak ukształtowanym myśleniem, biorą się za czytanie nauczania Jezusa i wychodzą z tego przysłowiowe jaja. Bo nie rozumiejąc sensu i istoty jego nauki, wkomponowują owe nauczanie w porządek Drzewa Poznania Dobra, który to porządek jest dla nich jedynym istniejącym. I wówczas zdarza się, że taka osoba czyta tekst jak powyższy i wysnuwa jedyny możliwy dla niej wniosek: bzdury. Sednem podążania za Jezusem jest metanoja - przemiana myślenia. Jednym z wymiarów tej przemiany jest zmiana percepcji czasu.
Jednak lepiej jest, iż ludzie czytają pisma i starają się cokolwiek z tego zastosować, niż mieliby zostać wchłonięci całkowicie przez cywilizację liberalno-konsumpcyjną.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Księgi”