Nieziem pisze: ↑26 lis 2024, 11:50
To przejdźmy do tego, kogo widział Jan. Jeśli autor Księgi Objawienia to rzeczywiście apostoł, który był wybrany i chodził z Panem Jezusem, to wiedział on, bo i na własne uszy słyszał, że Pomazaniec o sobie samym mawiał
syn człowieczy. Gdy Jan opisuje postać na białym obłoku, używa słów:
ktoś podobny do syna człowieczego, a więc nie rozpoznał w tej postaci Pomazańca
A kto powiedział, że Jezus po zmartwychwstaniu miał to samo ciało fizyczne? On został wzbudzony w innym ciele, ciele duchowym:
"Zasiewa się ciało fizyczne, wskrzeszone zostaje ciało duchowe. Jeżeli jest ciało fizyczne, to jest też duchowe" (1 Kor 15:44)
"Bo Chrystus raz na zawsze umarł za grzechy, prawy za nieprawych, żeby was przyprowadzić do Boga. Został uśmiercony w ciele, ale ożywiony w duchu" (1 Pio 3:18)
Czy nie czytałeś, że zaledwie trzy dni po swojej śmierci w ciele fizycznym, nikt początkowo nie mógł rozpoznać Jezusa w nowym ciele duchowym?:
"Po tych słowach odwróciła się i zobaczyła stojącego tam Jezusa, ale go nie rozpoznała. Jezus zapytał: „Czemu płaczesz? Kogo szukasz?”. A ona, myśląc, że to ogrodnik, rzekła: 'Panie, jeśli to ty go wyniosłeś, powiedz mi, gdzie go położyłeś, a ja go zabiorę'" (Jan 20:14,15)
Jak to możliwe, że widząc Jezusa, nie zobaczyła w nim nawet
"kogoś podobnego do Syna Człowieczego"? Inny przykład, Jezus ukazuje się nie jednej, a siedmiu osobom, który znały go osobiście, wśród nich Jan. Nikt z nich nie rozpoznaje Jezusa stojącego obok nich na brzegu:
"Potem Jezus znowu ukazał się uczniom — tym razem nad Jeziorem Tyberiadzkim. A ukazał im się w taki sposób: Byli tam razem Szymon Piotr, Tomasz (nazywany Bliźniakiem), Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza i dwaj inni uczniowie Jezusa. Szymon Piotr powiedział: „Idę łowić ryby”. A pozostali rzekli: „Idziemy z tobą”. Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie złowili. Gdy już się rozwidniało, Jezus stanął na brzegu, jednak uczniowie go nie rozpoznali" (Jan 21:1-4)
Twój argument, że apostoł Jan, pisarz Księgi Objawienia musiałby rozpoznać Jezusa, który notabene był już w niebie od ponad 60 lat, bo na ziemi
"chodził z Panem Jezusem".
Otóż nie! Jezusa, jako ziemskiego człowieka już nie było, był Jezus wskrzeszony z martwych w ciele duchowym i nawet bezpośrednie przebywanie z nim i rozmawianie z nim parę dni po wzbudzeniu z martwych, nie gwarantowało Jego rozpoznaniu. Przekonało się o tym dwóch innych Jego uczniów idących razem z nim szmat czasu:
"Tego dnia dwaj uczniowie wędrowali do wsi Emaus, leżącej jakieś 11 kilometrów od Jerozolimy, i rozmawiali o wszystkim, co się stało. Gdy tak dyskutowali, podszedł do nich sam Jezus i zaczął z nimi iść. Ale oni, chociaż go widzieli, nie rozpoznali go ... W końcu zbliżyli się do wioski, do której wędrowali, a on sprawiał wrażenie, jakby miał iść dalej. Ale oni nalegali na niego: „Zostań z nami, bo już prawie wieczór i zaraz będzie ciemno”. Został więc z nimi.A w trakcie posiłku wziął chleb, pomodlił się, połamał go i zaczął im podawać. Wtedy otworzyły im się oczy i go rozpoznali, ale on im zniknął" (
Łuk 24:13-16, 28-32)
Zarówno prorok Daniel jak i apostoł Jan zobaczyli w wizji tę samą postać "Syna Człowieczego" którym bez cienia wątpliwości był przyszły Król Jezus Chrystus.