Księga Rodzaju; Prawda i Prawo.
Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy
-
RM
- Posty: 3679
- Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37
Odpowiedź na zagadnienie, co to jest Ogród, jest bardzo ważna, w kwestii zrozumienia istoty przesłania duchowego, zawartego w pismach.
Czy Królestwo Boże obecne w nauczaniu Jezus i Ogród założony przez Boga na wschodzie (początku), to są te same sprawy? Czy Raj, o którym Jezus mówi do łotra i Ogród z początku pism, oznaczają te same pojęcia?
Ogród jest miejscem, w którym Bóg osadził człowieka i przekazał mu go, aby go uprawiał. Co to znaczy uprawiać ogród? Sadzić marchewki i plewić chwasty? Opis z początku prowadzi nas do ostatecznej konkluzji związanej z Ogrodem, która jest wyrażona poprzez połączenie mężczyzny i kobiety w jedno oraz ich wzajemną nagość połączoną z brakiem wstydu. Zatem uprawianie ogrodu w swej istocie nie ma związku z marchewkami i chwastami, ale dotyczy budowania związku mężczyzny i kobiety na konkretnym fundamencie. Ważne przy tym jest, że wcześniejszy opis pokazuje przestrzeń, w której człowiek nie powinien budować swojego istnienia i rozwoju; tj. przestrzeń relacji na poziomie biologicznym, relacji dostępnych dla istot stworzonych z prochu ziemi (czyli ssaków). Człowiek nadając nazwy zwierzętom, wchodził z nimi w głębokie interakcje (taki jest sens "nadawania nazw"), który to proces został podsumowany konkluzją: Lecz dla człowieka nie znalazła się pomoc dla niego odpowiednia..
Zatem gdzie przebiega ogrodzenie Ogrodu? Co, od czego oddziela? Ogród to miejsce, w którym człowiek rozumie, iż pomimo tego że pozostaje istotą fizyczną (ssakiem), jego rozwój i spełnienie nie są w wypełnianiu biologicznych mechanizmów istnienia. Sens jego egzystencji, w odróżnieniu od istot stworzonych tak jak on z prochu ziemi, wypełnia się w spożywaniu owoców z Drzewa Życia. Wszystkie pozostałe istoty fizyczne podlegają pod porządek prawa naturalnego, zapisanego w Drzewie Poznania Dobra. Ogrodzenie Ogrodu to bariera mentalna, oddzielająca świat wartości fizycznych od świata wartości duchowych. Bariera mentalna, intelektualna, którą można bardzo łatwo przekroczyć, ale tylko w jedną stronę. W drugą stronę sforsowanie ogrodzenia jest niemożliwe. Co to wartości fizyczne?: posiadanie terenu - czyli pokarmu i bezpieczeństwa, siły - władzy, rozmnażanie - seks. Wartości duchowe: zdolność do budowania trwałych i głębokich związków, rozumienie jedności i umiejętność jej kształtowania, nagość pozbawiona poczucia wstydu. Te dwie przestrzenie rozdziela ogrodzenie Ogrodu, a uprawianie ogrodu to pielęgnowanie wartości duchowych. Zatem nie chodzi o fizykę kwantową i obecność czwartego wymiaru (czasu).
Jeśli pojmujemy Ogród w taki sposób, to oczywistym jest, że największa z pieśni (Pnp) opisuje związek mężczyzny i kobiety z perspektywy Ogrodu, poprzez pryzmat budowania w ich związku przestrzeni wartości duchowych.
Śledząc nauczanie Jezus można odnieść wrażenie, że prawie wcale nie nauczał o małżeństwie. Trzeba jednak zauważyć, że jeśli chciał nawiązać kontakt z ludźmi, to w tamtym patriarchalnym społeczeństwie, nie mógł poruszać spraw o tak drażliwym temacie. Przecież nawet jego uczniowie na wypowiedź o niedopuszczalności rozwodów w ujęciu Mojżesza, zareagowali stwierdzeniem, że nie warto się żenić. Dlatego Jezus nauczał o wartościach duchowych, o których napisałem powyżej. Łatwo jest również zauważyć, że oddzielał wartości duchowe od fizycznych tą samą granicą, która przebiegała w Ogrodzie. Co więcej, wskazywał na siebie jako na źródło życia, jako na krzew, co koreluje z Drzewem Życia z Ogrodu. Jego Królestwo oddziela od tego świata granica mentalna, granica wynikająca z innego myślenia. Sam nauczał, że jeśli ktoś go słucha i naśladuje, przechodzi ze śmierci do życia. To łatwo skojarzyć z drogą pierwszego człowieka, który przeszedł z życia do śmierci. Skoro zatem Jezus niweluje tzw. grzech, otwiera drogę do domu Ojca, to oczywistym staje się, że chodzi o powrót do Ogrodu. Do Ogrodu, czyli do miejsca, w którym Bóg połączył mężczyznę i kobietę w trwały, monogamiczny, heteroseksualny związek, oparty na budowaniu jedności na fundamencie nagości.
Ogród to miejsce wyznaczone przez Boga dla człowieka na okres jego fizycznej egzystencji. Zatem Ogród jest przestrzenią istotną dla ludzi żywych w sensie fizycznym. Tutaj ludzie powinni się rozmnażać i rozwijać na fundamencie relacji nazywanej małżeństwem, kształtując się w taki sposób, aby być odwzorowaniem Boga. I kolejne pokolenia dokładnie w tą samą stronę. Ogród nigdy nie był miejscem, w którym człowiek miał żyć wiecznie w ciele fizycznym. Jednak w Ogrodzie, śmierć fizyczna miała inny wymiar: nie była pozbawiona nadziei. Śmierć fizyczna była po prostu kolejną bramą (po porodzie), przez którą człowiek przechodził, po osiągnięciu dojrzałości duchowej. W ST czytamy o postaciach "sytych dni", czyli przygotowanych na relację z Bogiem. Nasz problem ze śmiercią fizyczną jest taki, iż pojmując egzystencję fizyczną jako jedyną, przyjmujemy śmierć fizyczną jako koniec, jako metę pozbawioną nadziei. Tak więc, nasz strach przed śmiercią, to jest kwestia naszej mentalności, całkowity brak dalszej perspektywy. Pozwalając Jezusowi na kształtowanie własnego myślenia, otwieramy mentalność na "ciąg dalszy", pozyskujemy nadzieję.
To co następuje po śmierci fizycznej, to jest Raj, przestrzeń w której człowiek pozostaje z Bogiem w relacji jedności, opartej na fundamencie nagości. Istotą Ogrodu jest ukształtowanie świadomości człowieka do stanu pełnego doświadczania relacji z Bogiem w Raju. Zatem Ogród nie jest Rajem, chociaż sensem Ogrodu jest to, aby Raj był dostępny dla człowieka już w czasie jego fizycznej egzystencji w Ogrodzie. Niemniej, czas jest tym wymiarem, który oddziela Ogród od Raju. Ogród jest podporządkowany pod czas, Raj nie.
Ps.
JHWH nie jest samicą. JHWH to męska wizja Boga, stworzona przez mężczyzn uwikłanych w patriarchat i unitariańskie rojenia.
Czy Królestwo Boże obecne w nauczaniu Jezus i Ogród założony przez Boga na wschodzie (początku), to są te same sprawy? Czy Raj, o którym Jezus mówi do łotra i Ogród z początku pism, oznaczają te same pojęcia?
Ogród jest miejscem, w którym Bóg osadził człowieka i przekazał mu go, aby go uprawiał. Co to znaczy uprawiać ogród? Sadzić marchewki i plewić chwasty? Opis z początku prowadzi nas do ostatecznej konkluzji związanej z Ogrodem, która jest wyrażona poprzez połączenie mężczyzny i kobiety w jedno oraz ich wzajemną nagość połączoną z brakiem wstydu. Zatem uprawianie ogrodu w swej istocie nie ma związku z marchewkami i chwastami, ale dotyczy budowania związku mężczyzny i kobiety na konkretnym fundamencie. Ważne przy tym jest, że wcześniejszy opis pokazuje przestrzeń, w której człowiek nie powinien budować swojego istnienia i rozwoju; tj. przestrzeń relacji na poziomie biologicznym, relacji dostępnych dla istot stworzonych z prochu ziemi (czyli ssaków). Człowiek nadając nazwy zwierzętom, wchodził z nimi w głębokie interakcje (taki jest sens "nadawania nazw"), który to proces został podsumowany konkluzją: Lecz dla człowieka nie znalazła się pomoc dla niego odpowiednia..
Zatem gdzie przebiega ogrodzenie Ogrodu? Co, od czego oddziela? Ogród to miejsce, w którym człowiek rozumie, iż pomimo tego że pozostaje istotą fizyczną (ssakiem), jego rozwój i spełnienie nie są w wypełnianiu biologicznych mechanizmów istnienia. Sens jego egzystencji, w odróżnieniu od istot stworzonych tak jak on z prochu ziemi, wypełnia się w spożywaniu owoców z Drzewa Życia. Wszystkie pozostałe istoty fizyczne podlegają pod porządek prawa naturalnego, zapisanego w Drzewie Poznania Dobra. Ogrodzenie Ogrodu to bariera mentalna, oddzielająca świat wartości fizycznych od świata wartości duchowych. Bariera mentalna, intelektualna, którą można bardzo łatwo przekroczyć, ale tylko w jedną stronę. W drugą stronę sforsowanie ogrodzenia jest niemożliwe. Co to wartości fizyczne?: posiadanie terenu - czyli pokarmu i bezpieczeństwa, siły - władzy, rozmnażanie - seks. Wartości duchowe: zdolność do budowania trwałych i głębokich związków, rozumienie jedności i umiejętność jej kształtowania, nagość pozbawiona poczucia wstydu. Te dwie przestrzenie rozdziela ogrodzenie Ogrodu, a uprawianie ogrodu to pielęgnowanie wartości duchowych. Zatem nie chodzi o fizykę kwantową i obecność czwartego wymiaru (czasu).
Jeśli pojmujemy Ogród w taki sposób, to oczywistym jest, że największa z pieśni (Pnp) opisuje związek mężczyzny i kobiety z perspektywy Ogrodu, poprzez pryzmat budowania w ich związku przestrzeni wartości duchowych.
Śledząc nauczanie Jezus można odnieść wrażenie, że prawie wcale nie nauczał o małżeństwie. Trzeba jednak zauważyć, że jeśli chciał nawiązać kontakt z ludźmi, to w tamtym patriarchalnym społeczeństwie, nie mógł poruszać spraw o tak drażliwym temacie. Przecież nawet jego uczniowie na wypowiedź o niedopuszczalności rozwodów w ujęciu Mojżesza, zareagowali stwierdzeniem, że nie warto się żenić. Dlatego Jezus nauczał o wartościach duchowych, o których napisałem powyżej. Łatwo jest również zauważyć, że oddzielał wartości duchowe od fizycznych tą samą granicą, która przebiegała w Ogrodzie. Co więcej, wskazywał na siebie jako na źródło życia, jako na krzew, co koreluje z Drzewem Życia z Ogrodu. Jego Królestwo oddziela od tego świata granica mentalna, granica wynikająca z innego myślenia. Sam nauczał, że jeśli ktoś go słucha i naśladuje, przechodzi ze śmierci do życia. To łatwo skojarzyć z drogą pierwszego człowieka, który przeszedł z życia do śmierci. Skoro zatem Jezus niweluje tzw. grzech, otwiera drogę do domu Ojca, to oczywistym staje się, że chodzi o powrót do Ogrodu. Do Ogrodu, czyli do miejsca, w którym Bóg połączył mężczyznę i kobietę w trwały, monogamiczny, heteroseksualny związek, oparty na budowaniu jedności na fundamencie nagości.
Ogród to miejsce wyznaczone przez Boga dla człowieka na okres jego fizycznej egzystencji. Zatem Ogród jest przestrzenią istotną dla ludzi żywych w sensie fizycznym. Tutaj ludzie powinni się rozmnażać i rozwijać na fundamencie relacji nazywanej małżeństwem, kształtując się w taki sposób, aby być odwzorowaniem Boga. I kolejne pokolenia dokładnie w tą samą stronę. Ogród nigdy nie był miejscem, w którym człowiek miał żyć wiecznie w ciele fizycznym. Jednak w Ogrodzie, śmierć fizyczna miała inny wymiar: nie była pozbawiona nadziei. Śmierć fizyczna była po prostu kolejną bramą (po porodzie), przez którą człowiek przechodził, po osiągnięciu dojrzałości duchowej. W ST czytamy o postaciach "sytych dni", czyli przygotowanych na relację z Bogiem. Nasz problem ze śmiercią fizyczną jest taki, iż pojmując egzystencję fizyczną jako jedyną, przyjmujemy śmierć fizyczną jako koniec, jako metę pozbawioną nadziei. Tak więc, nasz strach przed śmiercią, to jest kwestia naszej mentalności, całkowity brak dalszej perspektywy. Pozwalając Jezusowi na kształtowanie własnego myślenia, otwieramy mentalność na "ciąg dalszy", pozyskujemy nadzieję.
To co następuje po śmierci fizycznej, to jest Raj, przestrzeń w której człowiek pozostaje z Bogiem w relacji jedności, opartej na fundamencie nagości. Istotą Ogrodu jest ukształtowanie świadomości człowieka do stanu pełnego doświadczania relacji z Bogiem w Raju. Zatem Ogród nie jest Rajem, chociaż sensem Ogrodu jest to, aby Raj był dostępny dla człowieka już w czasie jego fizycznej egzystencji w Ogrodzie. Niemniej, czas jest tym wymiarem, który oddziela Ogród od Raju. Ogród jest podporządkowany pod czas, Raj nie.
Ps.
JHWH nie jest samicą. JHWH to męska wizja Boga, stworzona przez mężczyzn uwikłanych w patriarchat i unitariańskie rojenia.
-
Luba
- Posty: 1494
- Rejestracja: 18 mar 2017, 20:48
RM pisze: JHWH nie jest samicą. JHWH to męska wizja Boga, stworzona przez mężczyzn uwikłanych w patriarchat i unitariańskie rojenia.
RM, M-ia pisala o Jehowie, a nie o JHWH.
Wiem, ze na tym forum wypowiadali sie ludzie, dla ktorych JHWH i Jehowa to dwie rozne sprawy.
Ja nie mam w tej sprawie ostatecznego pogladu...póki co jestem sklonna rozwazac ewentualnosc, ze rzeczywiscie chodzi o dwie rozne postacie.
Twoje pojmowanie "ogrodu", RM, zdaje sie byc calkiem logiczne....Jednak wypowiedzi M-i rzucaja jakby wiecej swiatla na te historie biblijnego "ogrodu"...i wyjasniaja kwestie, które Pisma strasznie zagmatwaly.
Poza tym ta swiadomosc, ze twoje poglady , RM, sila rzeczy napietnowane zostaly wykladnia religijna....czyli ze nadal pozostajesz w tym samym miejscu, krecac sie caly czas w tym samym kólku....czyli w systemie religijnym
Prosze ciebie i Metanoie o komentarz do powyzszego...
Z góry dziekuje.
-
RM
- Posty: 3679
- Rejestracja: 20 mar 2012, 20:37
Luba,
nic mi nie wiadomo o tym, jakoby JHWH i Jehowa to były dwie różne postacie. Może ktoś, coś, ale ja nic po tym nie wiem.
Nie dostrzegam również, aby Metanoia cokolwiek wyjaśniała, a już zupełnie nie rozumiem w jaki sposób Metanoia wyjaśnia kwestie, które pisma zagmatwały. To zaś, czy moje poglądy są uwarunkowane religijnie, jest dla mnie nieistotne, ale chętnie dowiem się, która z religii promuje taki sposób rozumowania, jak ja.
nic mi nie wiadomo o tym, jakoby JHWH i Jehowa to były dwie różne postacie. Może ktoś, coś, ale ja nic po tym nie wiem.
Nie dostrzegam również, aby Metanoia cokolwiek wyjaśniała, a już zupełnie nie rozumiem w jaki sposób Metanoia wyjaśnia kwestie, które pisma zagmatwały. To zaś, czy moje poglądy są uwarunkowane religijnie, jest dla mnie nieistotne, ale chętnie dowiem się, która z religii promuje taki sposób rozumowania, jak ja.
-
wuka
- Posty: 9805
- Rejestracja: 25 cze 2016, 10:40
Brawo. Nie łudź się, niczego się nie dowiesz.RM pisze:Luba,
nic mi nie wiadomo o tym, jakoby JHWH i Jehowa to były dwie różne postacie. Może ktoś, coś, ale ja nic po tym nie wiem.
Nie dostrzegam również, aby Metanoia cokolwiek wyjaśniała, a już zupełnie nie rozumiem w jaki sposób Metanoia wyjaśnia kwestie, które pisma zagmatwały. To zaś, czy moje poglądy są uwarunkowane religijnie, jest dla mnie nieistotne, ale chętnie dowiem się, która z religii promuje taki sposób rozumowania, jak ja.
-
Luba
- Posty: 1494
- Rejestracja: 18 mar 2017, 20:48
A ja nie wykluczam takiej mozliwosci...ale moze kiedys jakos sie wyklaruje....RM pisze:Luba,
nic mi nie wiadomo o tym, jakoby JHWH i Jehowa to były dwie różne postacie. Może ktoś, coś, ale ja nic po tym nie wiem.
A do mnie bardzo trafiaja jej teksty....a Pisma staja sie coraz mniej swiete...Nie dostrzegam również, aby Metanoia cokolwiek wyjaśniała, a już zupełnie nie rozumiem w jaki sposób Metanoia wyjaśnia kwestie, które pisma zagmatwały.
Bez urazy, RMTo zaś, czy moje poglądy są uwarunkowane religijnie, jest dla mnie nieistotne, ale chętnie dowiem się, która z religii promuje taki sposób rozumowania, jak ja.
...chodzi o to, ze religie nie daly mi odpowiedzi na moje pytania. ..Biblia ( a konkretnie religijne sugestie, ktorymi sie kierowalam podczas jej lektury) bardzo mi namieszala w zyciu....Mam dosc jednego i drugiego....
Piszac moj poprzedni post nie mialam na mysli jakiejs konkretnej denominacji....raczej to, ze bazujesz na Biblii, a Biblia nalezy do systemu religijnego , stanowiac swoiste tabu...Podobnie zreszta jak Koran.
Dzieki za komentarz, RM
Ja opuszczam to forum, bo dzialam tylko ludziom na nerwy, a tak naprawde wcale nie chce, zeby tak bylo.
Zdaje sobie tez sprawe, ze to bardzo religijne forum, a ja powinnam to uszanowac.
Poza tym wuka, gwiazda wszystkich forow, postanowila mnie stad wygryzc...a ja nie mam ochoty na zabawe w piaskownicy.
Na zakonczenie mojej tyrady jeszcze tylko szczegolne podziekowanie pod twoim adresem, RM
Bardzo, ale to baaaaaaaaaaaardzo, przyspieszyles moj duchowy rozwoj....Mnostwo puzzli dostarczyles do mojego obrazu, wylaniajacego sie z religijnych ciemosci.
Jestem ci za to bardzo wdzieczna.
Czytanie twoich tekstow to naprawde bylo przezycie dla mnie....ale stalo sie tak, ze przestaly mi wystarczac w pewnym momencie....zaczelam czuc dotkliwy niedosyt Prawdy....
Dziekuje pieknie rowniez RN
Twoje posty, RN, sprawily, ze nabralam dystansu do Biblii, ktory byl mi niezbedny, aby spojrzec na te ksiege obiektywnie
Dalej ide w pojedynke....byc moze znowu spotkam na swojej drodze wlasciwego nauczyciela jesli zaistnieje potrzeba
Pozdrawiam wszystkich ze szczerego serca.... w Duchu i Prawdzie
- Metanoia
- Posty: 642
- Rejestracja: 09 cze 2016, 17:54
- Lokalizacja: Osobowość z Pogranicza
Nie wiem czym różni się JHWH i Jehowa.
Bogiem Starego Testamentu, bogiem Izaaka, Abrahama i Żydów jest samica.
Jest egoistyczna i bezduszna.
Jeśli Ojciec jest w Innym Świecie to kto jest tutaj?
Kim jest Władca Tego Świata, do którego należą wszystkie królestwa tego świata?
Przecież ten Wielki Duch, z którym Jezus rozmawia na pustyni ma macierzyńską naturę.
Czy matka jest wolnościowa wobec swoich dzieci? Czy pozwoli dziecku bawić się na drodze, po której jeżdżą samochody?
Macierzyństwo nie jest miłością, to szczególna forma niewoli.
Niewola dobra, dobra narzuconego odgórnie wbrew woli osoby tym dobrem "obdarowanej".
Czy można wbrew komuś narzucić mu miłość? Nie można.
Macierzyństwo nie płynie od Boga.
Wielki Duch na pustyni jest macierzyński, bóg Starego Testamentu jest macierzyński.
Dba o swoje dziecię, tylko o nie.
Co mówi tan Duch do Jezusa.
Że wszystkie królestwa świata należą do niego.
Czy kłamie?
Nie kłamie. Jezus jest precyzyjnym kolesiem, w okamgnieniu odpowiedziałby "kłamiesz, nie do ciebie należy to wszystko".
Ale tak nie odpowiedział czyli Jezus wie, że Duch mówi prawdę.
Czego oczekuje od Jezusa Duch na pustyni?
Posłuszeństwa.
Duch jest jak matka, widzi, że Jezus oddalił się od matecznika.
W jaki sposób? Jezus posiada rozeznanie dobra i zła, może dokonywać wyborów.
W mateczniku nie ma poznania dobra i zła. Wszystko co podporządkowane Duchowi wykonuje jego wolę.
Jezus jest jak tryb który samotnie opuścił wielki zegarek. Zegarek to Duch, który widzi z troską, że za chwilę ten tryb przestanie być napędzany, stanie i obumrze bo nie będzie sam wiedział, w którą stronę ma się kręcić.
Duch jest jedynym organizatorem życia w zegarku, decyduje o tym, który tryb ma się kręcić w którą stronę. Wszystkie tryby są szczęśliwe bo są całe zanurzone w zegarku, mają wytyczony cel i sens. Nie mają wolności ale po co wolność kiedy misa pełna i zaruchać można.
Jezus jest poza zegarkiem.
Duch nie ma nad nim władzy.
Ale Jezus wcale nie ma zamiaru wracać do zegarka.
Widzi, że napęd niezbędny do poruszania się otrzymuje z zupełnie innego miejsca (od Ojca).
Będąc poza zegarkiem może sam decydować, w którą stronę będzie się kręcił.
Nie może wejść na powrót do zegarka.
To dla niego niewykonalne bo to Ojciec go z niego wyjął.
Ten Duch do Jehowa JHWH czy jak ją tam zwał.
Zegarek to Eden, w którym cały czas są bezwolnie zanurzone zwierzęta zwyczajne.
Wszystkie zwierzęta podlegają programowi Jehowy, który zarządza nimi poprzez węża (DNA).
Jezus uosabia człowieka, który wyszedł z Edenu i ma wolną wolę.
Jezus posiada w sobie program DNA ale jego Istota jest z Innego Świata, jest od Ojca więc Jezus z natury przekracza sobą ten świat. Nie podlega cały mocy węża (DNA, popęd) ale będąc istotowo poza tym światem może ją przekraczać.
Kiedy nie było poznania dobra i zła matka była całym naszym światem i wszystko było dobre.
Kiedy otrzymaliśmy od Ojca Jego Istotę czyli poznanie dobra i zła matka stała się naszym diabłem.
Cały czas próbuje narzucić nam swoje dobro, to co uważa za dobro, wbrew woli ojca i swoich dzieci.
Czemu nie chce słuchać woli swoich dzieci?
Bo jest tylko matematycznym programem ukierunkowanym na zachowanie i rozwój gatunków.
To matematyczny bot, bardzo złożony ale jednak bezwolny w swoim programie.
Bóg jest Jeden
Matka jest odwrócona od Boga czyli -1
Zero to punkt pomiędzy Bogiem i Matką czyli Lucyfer.
W Królestwie Ojca nie ma zła bo początkiem jest punkt energii nieskończonej, nie widać tego Zera, które jest "ukryte", całe zasłonięte energią Ojca. Zero jest niemocne w Królestwie Ojca.
Ale tutaj jest kosmos -1, próżnia i cały ten kosmos podlega temu Zero na początku.
To zero, ta nicość jak oko Saurona jest widoczna z całego kosmosu.
To jest fenomenalnie ukazane w Hobbicie, NIENAZWANY, jądro ciemności.
Początkiem i prawdziwym Władcą Tego Świata jest Śmierć.
Władcą Królestwa Ojca jest Bóg Życie.
Bogiem Starego Testamentu, bogiem Izaaka, Abrahama i Żydów jest samica.
Jest egoistyczna i bezduszna.
Jeśli Ojciec jest w Innym Świecie to kto jest tutaj?
Kim jest Władca Tego Świata, do którego należą wszystkie królestwa tego świata?
Przecież ten Wielki Duch, z którym Jezus rozmawia na pustyni ma macierzyńską naturę.
Czy matka jest wolnościowa wobec swoich dzieci? Czy pozwoli dziecku bawić się na drodze, po której jeżdżą samochody?
Macierzyństwo nie jest miłością, to szczególna forma niewoli.
Niewola dobra, dobra narzuconego odgórnie wbrew woli osoby tym dobrem "obdarowanej".
Czy można wbrew komuś narzucić mu miłość? Nie można.
Macierzyństwo nie płynie od Boga.
Wielki Duch na pustyni jest macierzyński, bóg Starego Testamentu jest macierzyński.
Dba o swoje dziecię, tylko o nie.
Co mówi tan Duch do Jezusa.
Że wszystkie królestwa świata należą do niego.
Czy kłamie?
Nie kłamie. Jezus jest precyzyjnym kolesiem, w okamgnieniu odpowiedziałby "kłamiesz, nie do ciebie należy to wszystko".
Ale tak nie odpowiedział czyli Jezus wie, że Duch mówi prawdę.
Czego oczekuje od Jezusa Duch na pustyni?
Posłuszeństwa.
Duch jest jak matka, widzi, że Jezus oddalił się od matecznika.
W jaki sposób? Jezus posiada rozeznanie dobra i zła, może dokonywać wyborów.
W mateczniku nie ma poznania dobra i zła. Wszystko co podporządkowane Duchowi wykonuje jego wolę.
Jezus jest jak tryb który samotnie opuścił wielki zegarek. Zegarek to Duch, który widzi z troską, że za chwilę ten tryb przestanie być napędzany, stanie i obumrze bo nie będzie sam wiedział, w którą stronę ma się kręcić.
Duch jest jedynym organizatorem życia w zegarku, decyduje o tym, który tryb ma się kręcić w którą stronę. Wszystkie tryby są szczęśliwe bo są całe zanurzone w zegarku, mają wytyczony cel i sens. Nie mają wolności ale po co wolność kiedy misa pełna i zaruchać można.
Jezus jest poza zegarkiem.
Duch nie ma nad nim władzy.
Ale Jezus wcale nie ma zamiaru wracać do zegarka.
Widzi, że napęd niezbędny do poruszania się otrzymuje z zupełnie innego miejsca (od Ojca).
Będąc poza zegarkiem może sam decydować, w którą stronę będzie się kręcił.
Nie może wejść na powrót do zegarka.
To dla niego niewykonalne bo to Ojciec go z niego wyjął.
Ten Duch do Jehowa JHWH czy jak ją tam zwał.
Zegarek to Eden, w którym cały czas są bezwolnie zanurzone zwierzęta zwyczajne.
Wszystkie zwierzęta podlegają programowi Jehowy, który zarządza nimi poprzez węża (DNA).
Jezus uosabia człowieka, który wyszedł z Edenu i ma wolną wolę.
Jezus posiada w sobie program DNA ale jego Istota jest z Innego Świata, jest od Ojca więc Jezus z natury przekracza sobą ten świat. Nie podlega cały mocy węża (DNA, popęd) ale będąc istotowo poza tym światem może ją przekraczać.
Kiedy nie było poznania dobra i zła matka była całym naszym światem i wszystko było dobre.
Kiedy otrzymaliśmy od Ojca Jego Istotę czyli poznanie dobra i zła matka stała się naszym diabłem.
Cały czas próbuje narzucić nam swoje dobro, to co uważa za dobro, wbrew woli ojca i swoich dzieci.
Czemu nie chce słuchać woli swoich dzieci?
Bo jest tylko matematycznym programem ukierunkowanym na zachowanie i rozwój gatunków.
To matematyczny bot, bardzo złożony ale jednak bezwolny w swoim programie.
Bóg jest Jeden
Matka jest odwrócona od Boga czyli -1
Zero to punkt pomiędzy Bogiem i Matką czyli Lucyfer.
W Królestwie Ojca nie ma zła bo początkiem jest punkt energii nieskończonej, nie widać tego Zera, które jest "ukryte", całe zasłonięte energią Ojca. Zero jest niemocne w Królestwie Ojca.
Ale tutaj jest kosmos -1, próżnia i cały ten kosmos podlega temu Zero na początku.
To zero, ta nicość jak oko Saurona jest widoczna z całego kosmosu.
To jest fenomenalnie ukazane w Hobbicie, NIENAZWANY, jądro ciemności.
Początkiem i prawdziwym Władcą Tego Świata jest Śmierć.
Władcą Królestwa Ojca jest Bóg Życie.
Ukryta Bestia, a prywatnie siostra Badziewitka od Matki Bożej Badziewnej
Chwała Tobie Chryste
Chwała Tobie Chryste
-
efroni
- Posty: 2552
- Rejestracja: 11 kwie 2013, 8:15
Wszystko, co wam przykazałem, zachowujcie dokładnie i wprowadzajcie w życie, niczego nie dorzucając ani nie odejmując niczego. (5Moj 12;32)
Niech wasze słowo ‚tak’ znaczy ‚tak’, a wasze ‚nie’ — ‚nie’ , bo wszystko, co się powie ponad to, jest od Niegodziwca.(Ew Mat 5;37)
JHVH znaczy JESTEM , BĘDĄCY , KTÓRY JEST .
I powiedział Bóg do Mojżesza: „Jestem, który jestem” (’ehjeh ’ăšer ’ehjeh).
I powiedział: »Tak powiedz do synów Izraela: "Jestem" posłał mnie do was!«
Targum Neofiti:
Pan rzekł do Mojżesza: „Jestem, który jestem”. I powiedział do niego: „Tak powiesz synom Izraela: »Ten, który powiedział i świat był od początku i znów powiedział: Niech będzie! I będzie.
ON posłał mnie do was«”.
Glosy do Targumu Neofiti:
Istniałem, zanim powstał świat; Istniałem po powstaniu świata; Jestem tym, który był waszym wsparciem w Egipcie i jestem tym, który będzie wsparcie po wszystkie pokolenia.
On powiedział: „Tak masz powiedzieć synom Izraela: »JESTEM posłał mnie do was«”.
Imię w Biblii to coś charakterystycznego , odróżniającego , indywidualnego , wyraża istotę , esencję , drzemiący potencjał .
Nadanie takiego a nie innego imienia to rodzaj modlitwy - kim ma się stać nosiciel imienia .
Zmiana imienia to zmiana tego wszystkiego .
Imię Boże (IHVH) to cztery spółgłoski . Dodanie do Tego Imienia samogłosek to niedopuszczalna , nieuprawniona ingerencja człowieka w To Imię .
Mojżesz znał wiele imion BOGÓW [ich cechy charakterystyczne , wyróżniające , odróżniające ]
Nie znał BOGA który objawił się jako Głos przemawiający pośród ognia; pośród ognia, który plunął, ale nie trawił .
Pytając się o imię takiego BOGA w rzeczywistości pytał się o to co wyróżnia tego BOGA na tle innych BOGÓW .
Pytając się o imię mówi ; nie znam Cię , powiedz mi jak sam siebie scharakteryzujesz , określisz .
I BÓG mówi o sobie ; jestem BOGIEM który ISTNIEJE , który JEST , i nawet jeżeli istnieją tzw. BOGOWIE to ja JESTEM WIEKUISTY
[ nie mający ani początku ani końca]i nie ma nade mną BOGA , jestem jedyny tak istniejący .
I własnie takie znaczenie ma to Imię Boga .
Dodanie do Tego Imienia samogłosek to zmiana imienia , zmiana charakteru , zmiana istoty , przeznaczenia Tego Imienia .
Tak było w przypadku Abrahama , Sary , Jezusa syna Nuna , Piotra , Pawła .
Zmiana imienia dokonuje się za wolą Bożą , człowiek nie ma takiej władzy . Tym bardziej nie ma takiej władzy w stosunku do Imienia Boga .
‚tak’ znaczy ‚tak’, a ‚nie’ — ‚nie’ , wszystko, co się powie ponad to, jest od Niegodziwca.
ADAM to nie imię , ADAM znaczy CZŁOWIEK . CZŁOWIEK to coś co charakteryzuje istotę [duszę żyjącą ] uczynioną na obraz i podobieństwo BOGA ,
obdarzoną intelektem , abstrakcyjnym myśleniem , mową , wolną wolą , prawem do wyboru .
W ukształtowane z prochu ziemi ciało, BÓG tchnął swój dech Życia i tak stał się człowiek duszą żyjącą .
Ewa to też CZŁOWIEK [ADAM] . Ewa znaczy "matka [macierz , matryca, która rodzi dusze] żyjących" .
Istota i sens podziału CZŁOWIEKA [ADAMA] na kobietę i mężczyznę to możliwość tworzenia[na wzór i podobieństwo Boże] dusz żyjących
I własnie z tego powodu "synowie Boży" pożądali córek CZŁOWIEKA [ADAMA]
Oni zazdrościli CZŁOWIEKOWI możliwości tworzenia [na wzór i podobieństwo Boże ] dusz żyjących , chcieli i nadal chcą tego dla siebie .
Niech wasze słowo ‚tak’ znaczy ‚tak’, a wasze ‚nie’ — ‚nie’ , bo wszystko, co się powie ponad to, jest od Niegodziwca.(Ew Mat 5;37)
JHVH znaczy JESTEM , BĘDĄCY , KTÓRY JEST .
I powiedział Bóg do Mojżesza: „Jestem, który jestem” (’ehjeh ’ăšer ’ehjeh).
I powiedział: »Tak powiedz do synów Izraela: "Jestem" posłał mnie do was!«
Targum Neofiti:
Pan rzekł do Mojżesza: „Jestem, który jestem”. I powiedział do niego: „Tak powiesz synom Izraela: »Ten, który powiedział i świat był od początku i znów powiedział: Niech będzie! I będzie.
ON posłał mnie do was«”.
Glosy do Targumu Neofiti:
Istniałem, zanim powstał świat; Istniałem po powstaniu świata; Jestem tym, który był waszym wsparciem w Egipcie i jestem tym, który będzie wsparcie po wszystkie pokolenia.
On powiedział: „Tak masz powiedzieć synom Izraela: »JESTEM posłał mnie do was«”.
Imię w Biblii to coś charakterystycznego , odróżniającego , indywidualnego , wyraża istotę , esencję , drzemiący potencjał .
Nadanie takiego a nie innego imienia to rodzaj modlitwy - kim ma się stać nosiciel imienia .
Zmiana imienia to zmiana tego wszystkiego .
Imię Boże (IHVH) to cztery spółgłoski . Dodanie do Tego Imienia samogłosek to niedopuszczalna , nieuprawniona ingerencja człowieka w To Imię .
Mojżesz znał wiele imion BOGÓW [ich cechy charakterystyczne , wyróżniające , odróżniające ]
Nie znał BOGA który objawił się jako Głos przemawiający pośród ognia; pośród ognia, który plunął, ale nie trawił .
Pytając się o imię takiego BOGA w rzeczywistości pytał się o to co wyróżnia tego BOGA na tle innych BOGÓW .
Pytając się o imię mówi ; nie znam Cię , powiedz mi jak sam siebie scharakteryzujesz , określisz .
I BÓG mówi o sobie ; jestem BOGIEM który ISTNIEJE , który JEST , i nawet jeżeli istnieją tzw. BOGOWIE to ja JESTEM WIEKUISTY
[ nie mający ani początku ani końca]i nie ma nade mną BOGA , jestem jedyny tak istniejący .
I własnie takie znaczenie ma to Imię Boga .
Dodanie do Tego Imienia samogłosek to zmiana imienia , zmiana charakteru , zmiana istoty , przeznaczenia Tego Imienia .
Tak było w przypadku Abrahama , Sary , Jezusa syna Nuna , Piotra , Pawła .
Zmiana imienia dokonuje się za wolą Bożą , człowiek nie ma takiej władzy . Tym bardziej nie ma takiej władzy w stosunku do Imienia Boga .
‚tak’ znaczy ‚tak’, a ‚nie’ — ‚nie’ , wszystko, co się powie ponad to, jest od Niegodziwca.
ADAM to nie imię , ADAM znaczy CZŁOWIEK . CZŁOWIEK to coś co charakteryzuje istotę [duszę żyjącą ] uczynioną na obraz i podobieństwo BOGA ,
obdarzoną intelektem , abstrakcyjnym myśleniem , mową , wolną wolą , prawem do wyboru .
W ukształtowane z prochu ziemi ciało, BÓG tchnął swój dech Życia i tak stał się człowiek duszą żyjącą .
Ewa to też CZŁOWIEK [ADAM] . Ewa znaczy "matka [macierz , matryca, która rodzi dusze] żyjących" .
Istota i sens podziału CZŁOWIEKA [ADAMA] na kobietę i mężczyznę to możliwość tworzenia[na wzór i podobieństwo Boże] dusz żyjących
I własnie z tego powodu "synowie Boży" pożądali córek CZŁOWIEKA [ADAMA]
Oni zazdrościli CZŁOWIEKOWI możliwości tworzenia [na wzór i podobieństwo Boże ] dusz żyjących , chcieli i nadal chcą tego dla siebie .
...ten lud zbliża się do mnie swoimi ustami i czci mnie swoimi wargami, a jego serce jest daleko ode mnie, tak że ich bojaźń przede mną jest wyuczonym przepisem ludzkim...
Nie wierz w ani jedno moje słowo ale sam(a) badaj , sprawdzaj , doświadczaj czy się rzeczy
aby tak mają
Nie wierz w ani jedno moje słowo ale sam(a) badaj , sprawdzaj , doświadczaj czy się rzeczy
aby tak mają
-
wuka
- Posty: 9805
- Rejestracja: 25 cze 2016, 10:40
Taką nazwę też uważam za niepodważalną i dlatego bardzo mnie razi, że używa się tych wszystkich dodatków samogłoskowych. Pan Jezus, choćby w swnie przed aresztowaniem wypowiedział to znamienn JESTEM i wszyscy popadali, bo to Imię Boże.efroni pisze:JHVH znaczy JESTEM , BĘDĄCY , KTÓRY JEST .
Tak, tak, tak. Przecież nie dla hecy Jezus zmieniał imiona swoim Apostołom, prawda?efroni pisze:Imię w Biblii to coś charakterystycznego , odróżniającego , indywidualnego , wyraża istotę , esencję , drzemiący potencjał .
Nadanie takiego a nie innego imienia to rodzaj modlitwy - kim ma się stać nosiciel imienia .
Zmiana imienia to zmiana tego wszystkiego .
Doskonale to ująłeś.efroni pisze:ADAM to nie imię , ADAM znaczy CZŁOWIEK . CZŁOWIEK to coś co charakteryzuje istotę [duszę żyjącą ] uczynioną na obraz i podobieństwo BOGA ,
obdarzoną intelektem , abstrakcyjnym myśleniem , mową , wolną wolą , prawem do wyboru .
W ukształtowane z prochu ziemi ciało, BÓG tchnął swój dech Życia i tak stał się człowiek duszą żyjącą .
Dzięki
-
Luba
- Posty: 1494
- Rejestracja: 18 mar 2017, 20:48
Metanoia pisze:Nie wiem czym różni się JHWH i Jehowa.
Bogiem Starego Testamentu, bogiem Izaaka, Abrahama i Żydów jest samica.
Jest egoistyczna i bezduszna.
Jeśli Ojciec jest w Innym Świecie to kto jest tutaj?
Kim jest Władca Tego Świata, do którego należą wszystkie królestwa tego świata?
Przecież ten Wielki Duch, z którym Jezus rozmawia na pustyni ma macierzyńską naturę.
Czy matka jest wolnościowa wobec swoich dzieci? Czy pozwoli dziecku bawić się na drodze, po której jeżdżą samochody?
Macierzyństwo nie jest miłością, to szczególna forma niewoli.
Niewola dobra, dobra narzuconego odgórnie wbrew woli osoby tym dobrem "obdarowanej".
Czy można wbrew komuś narzucić mu miłość? Nie można.
Macierzyństwo nie płynie od Boga.
Wielki Duch na pustyni jest macierzyński, bóg Starego Testamentu jest macierzyński.
Dba o swoje dziecię, tylko o nie.
Co mówi tan Duch do Jezusa.
Że wszystkie królestwa świata należą do niego.
Czy kłamie?
Nie kłamie. Jezus jest precyzyjnym kolesiem, w okamgnieniu odpowiedziałby "kłamiesz, nie do ciebie należy to wszystko".
Ale tak nie odpowiedział czyli Jezus wie, że Duch mówi prawdę.
Czego oczekuje od Jezusa Duch na pustyni?
Posłuszeństwa.
Duch jest jak matka, widzi, że Jezus oddalił się od matecznika.
W jaki sposób? Jezus posiada rozeznanie dobra i zła, może dokonywać wyborów.
W mateczniku nie ma poznania dobra i zła. Wszystko co podporządkowane Duchowi wykonuje jego wolę.
Jezus jest jak tryb który samotnie opuścił wielki zegarek. Zegarek to Duch, który widzi z troską, że za chwilę ten tryb przestanie być napędzany, stanie i obumrze bo nie będzie sam wiedział, w którą stronę ma się kręcić.
Duch jest jedynym organizatorem życia w zegarku, decyduje o tym, który tryb ma się kręcić w którą stronę. Wszystkie tryby są szczęśliwe bo są całe zanurzone w zegarku, mają wytyczony cel i sens. Nie mają wolności ale po co wolność kiedy misa pełna i zaruchać można.
Jezus jest poza zegarkiem.
Duch nie ma nad nim władzy.
Ale Jezus wcale nie ma zamiaru wracać do zegarka.
Widzi, że napęd niezbędny do poruszania się otrzymuje z zupełnie innego miejsca (od Ojca).
Będąc poza zegarkiem może sam decydować, w którą stronę będzie się kręcił.
Nie może wejść na powrót do zegarka.
To dla niego niewykonalne bo to Ojciec go z niego wyjął.
Ten Duch do Jehowa JHWH czy jak ją tam zwał.
Zegarek to Eden, w którym cały czas są bezwolnie zanurzone zwierzęta zwyczajne.
Wszystkie zwierzęta podlegają programowi Jehowy, który zarządza nimi poprzez węża (DNA).
Jezus uosabia człowieka, który wyszedł z Edenu i ma wolną wolę.
Jezus posiada w sobie program DNA ale jego Istota jest z Innego Świata, jest od Ojca więc Jezus z natury przekracza sobą ten świat. Nie podlega cały mocy węża (DNA, popęd) ale będąc istotowo poza tym światem może ją przekraczać.
Kiedy nie było poznania dobra i zła matka była całym naszym światem i wszystko było dobre.
Kiedy otrzymaliśmy od Ojca Jego Istotę czyli poznanie dobra i zła matka stała się naszym diabłem.
Cały czas próbuje narzucić nam swoje dobro, to co uważa za dobro, wbrew woli ojca i swoich dzieci.
Czemu nie chce słuchać woli swoich dzieci?
Bo jest tylko matematycznym programem ukierunkowanym na zachowanie i rozwój gatunków.
To matematyczny bot, bardzo złożony ale jednak bezwolny w swoim programie.
Bóg jest Jeden
Matka jest odwrócona od Boga czyli -1
Zero to punkt pomiędzy Bogiem i Matką czyli Lucyfer.
W Królestwie Ojca nie ma zła bo początkiem jest punkt energii nieskończonej, nie widać tego Zera, które jest "ukryte", całe zasłonięte energią Ojca. Zero jest niemocne w Królestwie Ojca.
Ale tutaj jest kosmos -1, próżnia i cały ten kosmos podlega temu Zero na początku.
To zero, ta nicość jak oko Saurona jest widoczna z całego kosmosu.
To jest fenomenalnie ukazane w Hobbicie, NIENAZWANY, jądro ciemności.
Początkiem i prawdziwym Władcą Tego Świata jest Śmierć.
Władcą Królestwa Ojca jest Bóg Życie.
Czy ktos z nas jest w stanie temu zaprzeczyc...?
Ma ktos z nas odpowiednie do tego argumenty...?
Ja w kazdym razie nie mam zadnego
Dziekuje, Leno, za twoj wpis
- Bobo
- Posty: 17680
- Rejestracja: 03 mar 2007, 17:12
Temat wałkowany wielokrotnie na forum ale od czasu do czasu powraca.wuka pisze:Taką nazwę też uważam za niepodważalną i dlatego bardzo mnie razi, że używa się tych wszystkich dodatków samogłoskowych. Pan Jezus, choćby w swnie przed aresztowaniem wypowiedział to znamienn JESTEM i wszyscy popadali, bo to Imię Boże.
Wuka, jak wiesz starohebrajski w ogóle był zapisywany bez samogłosek. Jakoś nikt nie widzi problemu, aby w każdym innym słowie przy tłumaczeniu dodawać samogłoski, tylko w przypadki JHWH robi się wyjątek.
Dlaczego?
Po drugie JHWH wywodzi się od słowa HAWAH co znaczy 'stawać się', a nie 'jestem'.
Słowo 'jestem' było używane w potocznym znaczeniu i nie nawiązywało do Boga.
Np. Jan Chrzciciel głosił: Odrzekł: 'Jestem tym, który woła na pustkowiu' (Jana 1:23).
Myślisz, że zostałabyś ukamienowana, gdybyś powiedziała: jestem głodna?
Oszołomstwu mówię NIE!
- Bobo
- Posty: 17680
- Rejestracja: 03 mar 2007, 17:12
-
wuka
- Posty: 9805
- Rejestracja: 25 cze 2016, 10:40
Pewnie masz rację, ale mnie to po prostu zgrzyta.Bobo pisze:Temat wałkowany wielokrotnie na forum ale od czasu do czasu powraca.wuka pisze:Taką nazwę też uważam za niepodważalną i dlatego bardzo mnie razi, że używa się tych wszystkich dodatków samogłoskowych. Pan Jezus, choćby w swnie przed aresztowaniem wypowiedział to znamienn JESTEM i wszyscy popadali, bo to Imię Boże.
Wuka, jak wiesz starohebrajski w ogóle był zapisywany bez samogłosek. Jakoś nikt nie widzi problemu, aby w każdym innym słowie przy tłumaczeniu dodawać samogłoski, tylko w przypadki JHWH robi się wyjątek.
Dlaczego?
Po drugie JHWH wywodzi się od słowa HAWAH co znaczy 'stawać się', a nie 'jestem'.
Słowo 'jestem' było używane w potocznym znaczeniu i nie nawiązywało do Boga.
Np. Jan Chrzciciel głosił: Odrzekł: 'Jestem tym, który woła na pustkowiu' (Jana 1:23).
Myślisz, że zostałabyś ukamienowana, gdybyś powiedziała: jestem głodna?
Na dodatek nie ma nawet pewności w jakim języku Mojżesz pisał. Przyjmuje się starohebrajski, ale ja ostatnio sporo czytałam i o Mojżeszu, o tamtych czasach i mam mnóstwo mysli, które nalezy poukładać i dalej sprawdzić.
- Bobo
- Posty: 17680
- Rejestracja: 03 mar 2007, 17:12
Nie bardzo teraz Ciebie rozumiem, co zgrzyta?wuka pisze:Pewnie masz rację, ale mnie to po prostu zgrzyta.
Polecam artykuł:
https://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/1200001953
Oszołomstwu mówię NIE!
-
wuka
- Posty: 9805
- Rejestracja: 25 cze 2016, 10:40
Prawda jest taka, że nie wiadomo w jakim języku były Ks.Mojżesza spisane. Przyjmuje się, że hebrajski.Bobo pisze:Nie bardzo teraz Ciebie rozumiem, co zgrzyta?wuka pisze:Pewnie masz rację, ale mnie to po prostu zgrzyta.
Polecam artykuł:
https://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/1200001953
Żydowska tradycja mówi, że Imienia się nie wymawiało. Myślę, że dopiero, jak PS rozeszło się wśród nie-żydów zaczęto kombinować z wymawianiem. Wtedy, gdy samogłoski kombinowano
Podobno Żydzi także obecnie nie wymawiają Imienia tylko zachowują ciszę, ewentualnie mówią Jałe (coś takiego). Te informacje mam od jednego znajomego londyńskiego żyda. Nie praktykuje, ale środowisko zna. Tak, że tylko sobie tak gdybam.
Zgrzyta mi w uszach, i co mam poradzić? Jedni mówią Jahwe, inni Jehowa, inni JHWH...ja tam się nie znam