Tożsamość Chrześcijanina

Znaczenia poszczególnych terminów biblijnych, takich jak: anioł, duch, chrzest, nawrócenie

Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy

Piotr
Posty: 107
Rejestracja: 27 paź 2006, 18:05
Lokalizacja: Żywiec

Post autor: Piotr »

Bobo pisze:A odczucia co do 'zrodzenie' czy 'niezrodzenia' ponownego pozostawiam Im (Ojcu i Synowi), gdyż to nie jest ani weryfikowalne przez nas, czytających na tym forum, ani nawet gdybyśmy się znali osobiście
Widzisz dla mnie takie zrodzenie jest widoczne.
Popatrz na przemianę Pawła, Piotra.
Taką przemianę widać i dziś wśród ludzi, którzy uwierzyli Jezusowi, przyjęli Jego naukę i zrodzili się na nowo dla Królestwa Bożego, bo jak inaczej wytłumaczyć naśladowanie Chrystusa, tj: miłość nieprzyjaciół, nadstawianie policzka, uznanie własnej nędzy, itp. jeśli nie poprzez pryzmat życia wiecznego.
Mało tego kto jest zdolny do takich czynów, jeśli nie ten; który kocha Boga, nienawidzi grzechu, jest świadom swego wywołania do życia wiecznego (bo sam go przyjął), ma więź z Chrystusem, oraz z innymi wierzącymi w tym samym Duchu, jest radosny, pełen owoców Ducha. Mało tego sam Bóg uzdolnił go miłością agape do tego wszystkiego.

Dla mnie taki gość to chrześcijanin - naśladowca Chrystusa.


Zawiesiłem ten wątek już dłuższy czas temu, zadałem pytania - jednak dyskutantów, pytających, negujących, polemizujących - jakoś nie widać.

Sam już nie wiem może inaczej rozumiecie: co to znaczy być chrześcijaninem. :-(
Wyruszcie więc i czyńcie uczniami wszystkie narody, zanurzając ich w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego; ucząc ich zachowywać wszystko, tyle właśnie, ile wam poleciłem; a oto ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do końca epoki. Amen

Awatar użytkownika
Bobo
Posty: 17498
Rejestracja: 03 mar 2007, 17:12

Post autor: Bobo »

A widzisz, Piotrze, jak dla mnie takie zrodzenie niekoniecznie jest widoczne. To o czym piszesz, jest raczej teoretycznym rozważaniem na temat tego, czego spodziewałbyś się po nowym zrodzeniu a nie jak ono przejawiało się w przypadku każdej osoby. Co mam na myśli?
Nie ulega wątpliwości, że adresatami listów Pawla były zbory pełne osób zrodzonych na nowo, czyli osób, które Bóg powołał do nieba (pominę już cel takiego powołania aby nie zmieniać tematu). Sam Paweł również był 'zrodzony na nowo'. Co jednak wynika z treści tychże listów? Jaki był stan duchowy 'nowo zrodzonych' np. w Koryncie?
"Toteż ja, bracia, nie mogłem do was mówić jak do ludzi duchowych, lecz jak do ludzi cielesnych, jak do niemowląt w Chrystusie. Karmiłem was mlekiem, nie czymś do jedzenia, bo jeszcze nie byliście dostatecznie silni. W gruncie rzeczy teraz też nie jesteście dostatecznie silni, bo jeszcze jesteście cieleśni. Skoro bowiem jest wśród was zazdrość i waśń, to czyż nie jesteście cieleśni i czyż nie postępujecie tak, jak postępują ludzie?"(1 Kor.3:1-3)
Jeszcze wiele rzeczy negatywnych, ktore Pawel wytyka tym braciom.
Z drugiej strony oni wszyscy byli powołani do nieba jako przyszli królowie. W wyniku swoich cielesnych słabości nawet zaczęli już, jeszcze będąc na ziemi 'szarogęsić się' jako panowie i władcy, co też Paweł im wytknął: "Już zaczęliście bez nas królować? I obyście zaczęli królować, abyśmy również my z wami królowali"(4:8)
Do czego zmierzam. Ponowne zrodzenie jest ponownym zrodzeniem ale dana osoba niekoniecznie musi zachowywać się w jakiś wyjątkowy sposób. Podajesz Pawła jako przykład. Owszem, ale przykład na ogół jest wyjątkowy. Zrozumiałe, że powinniśmy oczekiwać od 'nowo zrodzonych' wyższego poziomu. Jednak podany przykład ukazuje, że ten poziom nie był zbyt wysoki skoro Paweł ich ganił. Mimo wszystko byli zrodzeni z ducha. Podobne rzeczy opisano w orędziach Jezusa do zborów (Objawienie) czy innych listach Pawła.
Wg. mnie i tego jak rozumie przekaz Biblijny, 'nowe zrodzenie' porównałbym do zaproszenia do pracy na wyjątkowym stanowisku. Właściciel dostrzegł coś, co mu się podoba. Ale... 1. liczba miejsc jest ograniczona 2. Wyróżnienie wybranych nie oznacza, że reszta jest be.
A na tym forum i na innych (jak czasami zerknę gdzieś) często podkreśla się nowe zrodzenie jako as z rękawa aby wykazać swoją wyższość. Więc powiem tak. Znam tysiące ludzi, którzy nie są zrodzeni z ducha a tak samo jak Paweł czy Piotr miłują nieprzyjaciół, nadstawiaja policzki, spodziewają się życia wiecznego (na ziemi bo nie są zrodzeni do życia w niebie), kochają Boga, nienawidzą grzechu, są pełni owoców ducha... naśladuja Chrystusa. Mówię nie o teoretycznych założeniach ale o faktach, które pomogły mi spojrzeć na to jako coś, czego nie mogę zignorować. Można się cieszyć Błogosławieństwami Bożymi niekoniecznie będąc 'ponownie zrodzonym'. Dawniej tacy zyli i teraz też tacy są. Czy Bóg kocha tylko tych, którzy będą żyć w niebie? Czyż nie powolał ich wlaśnie do nieba z myślą o ludzkości, któą chce wybawić z niewoli skarzenia? Czy nie ammy tu do czynienia z zamierzeniem Bozym polegającym na tym aby z powrotem ludzie żyjący wiecznie na ziemi mieli więź z Bogiem jak Adam z Ewą zanim zgrzeszyli? Dziś jeszcze jako 'przyjaciel' Jehowy mam nadzieję, że w przyszłości będę jego dzieckiem, ale nie przez ponowne zrodzenie, tylko przez dojście na podstawie okupu do ludzkiej doskonałości w Tysiącleciu.
Może uznasz, że to nie na temat ale JEST na temat. Nie chce mi się wycinkowo omawiać tematu Tożsamości Chrześcijańskiej z silnym alcentem na 'nowe zrodzenie' bez ogólnego spojrzenia na cel i sens tego wszystkiego. To tak, jakbyś chciał ocenić wartość samochodu na podstawie punktu docelowego trasy jaki ustalono do jazdy.
Podsumowanie?
Dla mnie być chrześcijaninem to oddawać chwałę i służyć Jehowie tak, jak to robił Jezus. Bez względu na miejsce zbawienia, w niebie czy na ziemi. Ocena Tożsamości chrześcijanina na podstawie 'nowego zrodzenia' jest dla mnie taka sama jak zastanawianie się nad tym, czy ryba jest rybą skoro nie pływa w morzu tylko w akwarium.
Oszołomstwu mówię NIE!

Piotr
Posty: 107
Rejestracja: 27 paź 2006, 18:05
Lokalizacja: Żywiec

Post autor: Piotr »

Bobo pisze:Znam tysiące ludzi, którzy nie są zrodzeni z ducha a tak samo jak Paweł czy Piotr miłują nieprzyjaciół, nadstawiaja policzki, spodziewają się życia wiecznego (na ziemi bo nie są zrodzeni do życia w niebie), kochają Boga, nienawidzą grzechu, są pełni owoców ducha... naśladuja Chrystusa.
A czy trwają w koinonii z Bogiem świadomie i radośnie jak latorośł w krzewie winnym?
A czy byliby zdolni do postawy Szczepana, Piotra i Jana w więzieniu, kamienowanego Pawła itp?


BTW - Czy tu w ogóle są jacyś chrześcijanie???
Wyruszcie więc i czyńcie uczniami wszystkie narody, zanurzając ich w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego; ucząc ich zachowywać wszystko, tyle właśnie, ile wam poleciłem; a oto ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do końca epoki. Amen

Awatar użytkownika
Bobo
Posty: 17498
Rejestracja: 03 mar 2007, 17:12

Post autor: Bobo »

Piotr
A czy trwają w koinonii z Bogiem świadomie i radośnie jak latorośł w krzewie winnym?
Świadomie i radośnie.
A czy byliby zdolni do postawy Szczepana, Piotra i Jana w więzieniu, kamienowanego Pawła itp?
Uważasz, że tylko chrześcijanin zrodzony z ducha jest zdolny do takich czynów? Jesli taka myśl, wyrażona przez ciebie ma na celu wykazać jakąś wyższość 'ponownie zrodzonego' od niezrodzonego chrześcijanina to jesteś w błędzie.
Mógłbym podać setki nazwisk chrześcijan niezrodzonych ponownie którzy oddali życie za prawdę. Mogę podać setki nazwisk podobnych chrześcijan, którzy otrzymali wyroki sądowe i spędzili całe lata w więzieniu za prawdę (łącznie z moim).
Może dla uściślenia... to, że wielu chrześcijan nie odczuwa ponownego zrodzenia, nie jest jednoznaczne z tym, że Bóg poprzez ducha świętego na nich nie oddziałuje. Co innego, gdy przez ducha św. Bóg daje nowe zrodzenie a co innego, gdy poprzez tego samego ducha Bóg błogosławi, wspiera, kieruje, uzdalnia itp. Może się już powtarzam, ale dziwne to kryterium niektorzy stawiają w ocenie Tożsamości chrześcijanina i mam wrażenie, że, Ty Piotrze też. Jeśli już mowimy o jakimś wskaźniku to wg. Jezusa byłby taki:
"Po tym wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami, jeśli będziecie się nawzajem miłować" (Jana 13:35)
A więc to nie 'nowe zrodzenie' ma innym pokazać kim jestem tylko miłość. Podobnie wyraził to Piotr, mowiąc o szlachetnych uczynkach, których naocznymi świadkami mają być postronne osoby.
Mówiłem już wcześniej, że nowe zrodzenie nie jest weryfikowalne i odczucia tych, którzy to czują nie podlegają dyskusji. Więc wcale nie komentuje tego czy Ty jesteś czy nie jesteś ponownie zrodzony. gdybyśmy się znali mógłbym tylko ocenić, czy przejawiasz uczynki wynikające z wiary i czy miłujesz Boga i ludzi (choć to ostatnie też nie zawsze można poprawnie ocenić).
BTW - Czy tu w ogóle są jacyś chrześcijanie???
A co to jest BTW?
Jacyś są. Jeśli jednak szukasz chrześcijan w kategori swoich punktów to powinieneś inaczej sformułować to pytanie. Czy są tu jacyś chrześcijanie ktorych ja uważam za chrześcijan?
Nie dziwi mni akurat to, że w tym wątku niechętnie inni zabierają głos. Cóż znaczy temat: Tożsamość chrześcijanina?
Sam temat sugeruje samoocenę albo ocenę innych. Pamietaj, że tutaj jest forum publiczne i na środku takiego 'rynku' mało kto będzie miał ochotę na oczach wszystkich poddać się takiemu sondażowi. Tym bardziej, że już na początku wypunktowałeś, kto wg. Ciebie zasługuje na miano chrześcijanina. To może prowadzić do tego, że niektórzy nie będą ocenieni przez Ciebie jako chrześcijanie (na ich głosy nie liczyłbym...)
Oszołomstwu mówię NIE!

Awatar użytkownika
kesja
Posty: 4276
Rejestracja: 26 maja 2006, 16:13

Post autor: kesja »

bobo
Najogólniej rzecz biorąc to tak:
"Moimi świadkami jesteście wy — mówi Jahwe — sługami moimi, których wybrałem, aby poznali i we mnie wierzyli, by zrozumieli, że to Ja jestem! Przede mną żaden Bóg nie powstał ani też po mnie żadnego nie będzie! "(Iz.43:10)
świadkami jesteście WY :-) czyli kto? o kim tu mowa?

Dz 1:8 Bw "ale weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was, i będziecie moimi/JAHszua świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi."

Awatar użytkownika
Bobo
Posty: 17498
Rejestracja: 03 mar 2007, 17:12

Post autor: Bobo »

Masz rację, jestem Świadkiem Jehowy a także świadkiem Jezusa. Głoszę jak o jednym tak i o drugim.
świadkami jesteście WY czyli kto? o kim tu mowa?
Pierwotnie słowa te zostały skierowane do Izraela. Oni jako naród, czy też zbór Boży zostali wybrani do tego aby bronić Boskości Jehowy. Po odrzuceniu tego narodu jego miejsce zają zbór Chrześcijański. Cele pozostały takie same. Czyż Jezusa nie nazwano Świadkiem wiernym i prawdziwym? Naśladując go też świadczę o Bogu, Bogu o ktorym świadczył Jezus.
Oszołomstwu mówię NIE!

Awatar użytkownika
kesja
Posty: 4276
Rejestracja: 26 maja 2006, 16:13

Post autor: kesja »

co trzeba zrobic by byc świadkiem YHVH?
bo świadkiem JAHszua można byc dopiero po ,przyjeciu MOCY z Wysoka.
bez Tej Mocy nie mozna świadczyc o Jezusie ,ze jest ....?
i bez Tej Mocy nie można świadczyc ,że YHVH to ...?

o czym właściwie świadczysz ,czego jesteś świadkiem?

Piotr
Posty: 107
Rejestracja: 27 paź 2006, 18:05
Lokalizacja: Żywiec

Post autor: Piotr »

kesja pisze: bo świadkiem JAHszua można byc dopiero po ,przyjeciu MOCY z Wysoka.
bez Tej Mocy nie mozna świadczyc o Jezusie ,ze jest ....?
i bez Tej Mocy nie można świadczyc ,że YHVH to ...?

Raduję się serce me bo do tematu się Kesjo owocnie włączyłaś.

Awatar użytkownika
Bobo
Posty: 17498
Rejestracja: 03 mar 2007, 17:12

Post autor: Bobo »

co trzeba zrobic by byc świadkiem YHVH?
A co zrobili Izraelici? Nic. To Bóg ich wybrał a oni zgodzili się na to aby spełnić wszystko, co on im każe. Zrozumiałe, że ogromną rolę w tym odgrywa miłość do niego, znajomość Jego osoby (na ile sam siebie przedstawił). Ten, kto chce być Jego świadkiem swoją postawą i mową wykazuje, że tylko Jehowa ma prawo byc władcą wszechświata a nie inni bogowie (fałszywi) a także swoja postawą pokazywać, że przestrzeganie przykazań Bozych prowadzi do szczęścia i wewnetrznego zadowolenia. Dość szeroki temat i nie chcę się rozpisywać obszernie. Jednak kwestia, kto ma nad człowiekiem panować i kogo człowiek ma słuchać jest kwestią najistotniejszą. Bez wyjaśnienia tych spraw żadna inna nie miałaby miejsca. Nie byłoby zbawienia, okupu, nowego zrodzenia dla niektórych itd. Jak w każdej sprawie potrzebni są świadkowie, ktorzy mogą coś udowodnić. Taką rolę Bóg powierzał kiedyś Izraelitom a także dzisiaj. W ten sposób można wykazać dwie rzeczy na raz. Ale to już inny temat...
bo świadkiem JAHszua można byc dopiero po ,przyjeciu MOCY z Wysoka.
Pewnie nawiązujesz do tekstu z Dziejow Ap. 1:8.
"Ale weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was, i będziecie mi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi."(Bw).
Owszem, głoszenie o Jezusie odbywa się dzięki duchowi świętemu i pod jego kierownictwo zawsze się poddaje. Jednakże nie myl dwuch spraw: wpływu ducha aby dokonać nowego zrodzenia i wpływu ducha potrzebnego do kierownictwa w spełnianiu woli Bożej. Co innego, gdy prąd służy do zasilenia piekarnika a co innego gdy prądem zasilasz latarkę aby oświetlić sobie drogę. jeden i ten sam prąd a wiele zastosowań.
Więc jeszcze raz powtórzę, proszę Boga i otrzymuję Jego ducha świętego aby świadczyc o Jezusie. Nie upoważnia mnie to do wniosku, że tym samym jestem zrodzony z ducha. Zauważ w przypowieści Jezusa o owcach i kozach, że owce to osoby wspomagające braci Chrystusa. Bracia Jego głównie otrzymali zadanie głoszenia o NIm. Owce im w tym pomagają. To własnie staram się robić.
i bez Tej Mocy nie można świadczyc ,że YHVH to ...?
Masz rację, nie można. Tylko, że ja postawię sprawę inaczej: Bez mocy Bożej nie mozna świadczyć o Jehowie ale nie trzeba być 'ponownie zrodzonym' aby jednak to czynić. Skoro kiedyś naród Izraelski był w sensie zbiorowym Świadkiem Jehowy to przecież nie wyciągniesz wniosku, że byli chyba 'ponownie zrodzeni' aby mogli to czynić. Jednak czynili to z mocą, jak rzekł w Zachariasza: 'Nie wojskiem, nie mocą, lecz moim duchem - powiedział Jehowa Zastępów'.(4:6)
o czym właściwie świadczysz ,czego jesteś świadkiem?
Częściowo już do tego nawiązałem. Świadczę nie o czym ale o kim. O Jehowie i Jezusie. Świadkiem jestem tego, że Jehowa ma prawo być władcą nad swoimi stworzeniami, że jego prawa są dobre i warto ich przestrzegać. Świadczę też o Jezusie, że jest naszym odkupicielem i zbawcą. Arcykaplanem i Królem. Panem Panów ktorego należy słuchać.Żeby o tym świadczyć, nie trzeba coś fizycznie widzieć. Wystaczy być przekonany o tym. Izraelici, nie przesadzajmy, cudów i spektakularnych przejawów chwały Bożej nie widywali co dzień. Nie występowały one aż tak często. Mijały nawet pokolenia, gdy nic się nie działo. Mimo wszystko, byli Świadkami Jehowy, gdyż na własnej skurze doświadczali dobroczynnego wpływu jego prawa, władzy i błogosławieństw. Dlatego ja świadczę podobnie.
Oszołomstwu mówię NIE!

Awatar użytkownika
kesja
Posty: 4276
Rejestracja: 26 maja 2006, 16:13

Post autor: kesja »

Bobo
nie trzeba coś fizycznie widzieć. Wystaczy być przekonany o tym.
No właśnie - dlatego SKĄD WIESZ ,ze niejesteś NARODZONY Z DUCHA?
moze jesteś ale uparcie zaprzeczasz?
>>>>
Bez mocy Bożej nie mozna świadczyć o Jehowie ale nie trzeba być
'ponownie zrodzonym' aby jednak to czynić.
Skoro kiedyś naród Izraelski był w sensie
zbiorowym Świadkiem Jehowy to przecież nie wyciągniesz wniosku,
że byli chyba 'ponownie zrodzeni' aby mogli to czynić.
Jednak czynili to z mocą, jak rzekł w Zachariasza:
'Nie wojskiem,
nie mocą, lecz moim duchem - powiedział Jehowah Zastępów'.(4:6)
Czy nie czytałeś ,że Israel został Israelem na mocy zrodzenia
Moim Synem pierworodnym jest Israel.
Widzisz więc ,ze trzeba być ZRODZONYM Mocą Ducha .
-Właśnie DUCHA.
Bóg jest DUCHEM i Ojciec takich szuka ,którzy W Duchu bedą Go czcic.
dlaczego sie boisz? :roll:

Piotr
Posty: 107
Rejestracja: 27 paź 2006, 18:05
Lokalizacja: Żywiec

Post autor: Piotr »

Bobo pisze:Nie upoważnia mnie to do wniosku, że tym samym jestem zrodzony z ducha
Czyli co Bobo - jesteś czy nie jesteś?

J 3.5

Jezus odpowiedział: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego
Bobo pisze:Pewnie nawiązujesz do tekstu z Dziejow Ap. 1:8.
A nie czasem do tego z 1Kor 12.3 ?

Otóż zapewniam was, że nikt, pozostając pod natchnieniem Ducha Bożego, nie może mówić: «Niech Jezus będzie przeklęty!». Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego
: «Panem jest Jezus»
Wyruszcie więc i czyńcie uczniami wszystkie narody, zanurzając ich w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego; ucząc ich zachowywać wszystko, tyle właśnie, ile wam poleciłem; a oto ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do końca epoki. Amen

EMET
Posty: 11487
Rejestracja: 04 wrz 2006, 17:31

Post autor: EMET »

Bobo pisze:Pewnie nawiązujesz do tekstu z Dziejow Ap. 1:8.
Piotr:
A nie czasem do tego z 1Kor 12.3 ?

Otóż zapewniam was, że nikt, pozostając pod natchnieniem Ducha Bożego, nie może mówić: «Niech Jezus będzie przeklęty!». Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego
: «Panem jest Jezus»[/quote]


EMET:
Może szerzej należałoby objaśnić, co ktoś rozumie pod tym stwierdzeniem: "Panem jest Jezus"?

Dla wielu praktycznie jest to tożsame ze stwierdzeniem typu: "Bogiem jest Jezus"; i to Bogiem takim jak sam JHVH.

A zatem...(?)


Stephanos, ps. EMET

Wojtek37
Posty: 674
Rejestracja: 23 maja 2006, 12:57
Lokalizacja: Gdynia

Post autor: Wojtek37 »

To może przyjżyjmy się jak tą kwestię postrzegali pierwsi chrzescijanie z II w. :mrgreen:

Z Listu do Diogeneta (nr 5-6)

Chrześcijanie w świecie

"Chrześcijanie nie różnią się od innych ludzi ani miejscem zamieszkania, ani językiem, ani strojem. Nie mają bowiem własnych miast, nie posługują się jakimś niezwykłym dialektem, ich sposób życia nie odznacza się niczym szczególnym. Nie zawdzięczają swej nauki jakimś pomysłom czy marzeniom niespokojnych umysłów, nie występują, jak tylu innych, w obronie poglądów ludzkich. Mieszkają w miastach greckich i barbarzyńskich, jak komu wypadło, stosują się do miejscowych zwyczajów w ubraniu, jedzeniu, sposobie życia, a przecież samym swoim postępowaniem uzewnętrzniają owe przedziwne i wręcz nie do uwierzenia prawa, jakimi się rządzą.

Mieszkają każdy we własnej ojczyźnie, lecz niby obcy przybysze. Podejmują wszystkie obowiązki jak obywatele i znoszą wszystkie ciężary jak cudzoziemcy. Każda ziemia obca jest im ojczyzną i każda ojczyzna ziemią obcą. Żenią się jak wszyscy i mają dzieci, lecz nie porzucają nowo narodzonych. Wszyscy dzielą jeden stół, lecz nie jedno łoże. Są w ciele, lecz żyją nie według ciała. Przebywają na ziemi, lecz są obywatelami nieba. Słuchają ustalonych praw, a własnym życiem zwyciężają prawa. Kochają wszystkich ludzi, a wszyscy ich prześladują. Są zapoznani i potępiani, a skazywani na śmierć zyskują życie. Są ubodzy, a wzbogacają wielu. Wszystkiego im niedostaje, a opływają we wszystko. Pogardzają nimi, a oni w pogardzie tej znajdują chwałę. Spotwarzają ich, a są usprawiedliwieni. Ubliżają im, a oni błogosławią. Obrażają ich, a oni okazują wszystkim szacunek. Czynią dobrze, a karani są jak zbrodniarze. Karani, radują się jak ci, co budzą się do życia. Żydzi walczą z nimi jak z obcymi, Grecy ich prześladują, a ci, którzy ich nienawidzą, nie umieją powiedzieć, jaka jest przyczyna tej nienawiści.

Jednym słowem: czym jest dusza w ciele, tym są w świecie chrześcijanie. Duszę znajdujemy we wszystkich członkach ciała, a chrześcijan w miastach świata. Dusza mieszka w ciele, a jednak nie jest z ciała i chrześcijanie w świecie mieszkają, a jednak nie są ze świata. Niewidzialna dusza zamknięta jest w widzialnym ciele i o chrześcijanach wiadomo, że są na świecie, lecz kult, jaki oddają Bogu, pozostaje niewidzialny. Ciało nienawidzi duszy i chociaż go w niczym nie skrzywdziła, przecież z nią walczy, ponieważ przeszkadza mu w korzystaniu z rozkoszy. Świat też nienawidzi chrześcijan, chociaż go w niczym nie skrzywdzili, ponieważ są przeciwni jego rozkoszom. Dusza kocha to ciało, które jej nienawidzi, i jego członki. I chrześcijanie kochają tych, co ich nienawidzą. Dusza zamknięta jest w ciele, ale to ona właśnie stanowi o jedności ciała. I chrześcijanie zamknięci są w świecie jak w więzieniu, ale to oni właśnie stanowią o jedności świata. Dusza, choć nieśmiertelna, mieszka w namiocie śmiertelnym. I chrześcijanie obozują w tym, co zniszczalne, oczekując niezniszczalności w niebie. Dusza staje się lepsza, gdy umartwia się przez głód i pragnienie. I chrześcijanie, prześladowani, mnożą się z dnia na dzień. Tak zaszczytne stanowisko Bóg im wyznaczył, że nie godzi się go opuszczać."
Bardzo mało modli się ten, co przywykł modlić się tylko wtedy, gdy klęczy
św. Jan Kasjan

Awatar użytkownika
kesja
Posty: 4276
Rejestracja: 26 maja 2006, 16:13

Post autor: kesja »

EMET pisze:
Bobo pisze:Pewnie nawiązujesz do tekstu z Dziejow Ap. 1:8.
Piotr:
A nie czasem do tego z 1Kor 12.3 ?

Otóż zapewniam was, że nikt, pozostając pod natchnieniem Ducha Bożego, nie może mówić: «Niech Jezus będzie przeklęty!». Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego
: «Panem jest Jezus»
EMET:
Może szerzej należałoby objaśnić, co ktoś rozumie pod tym stwierdzeniem: "Panem jest Jezus"?
Dla wielu praktycznie jest to tożsame ze stwierdzeniem typu: "Bogiem jest Jezus"; i to Bogiem takim jak sam JHVH.
A zatem...(?)
Stephanos, ps. EMET[/quote]
Nikt kto ma Ducha Bożego - nie powie ,ze Jezus zniszczeniem / cheram jest
Nikt nie może powiedziec Jezus jest Adonai - ale w Duchu świetym.

jest to niejako test na Obecnosć DUCHA Bożego. Ducha Mesjasza.
Jezus jest Adonaj /YHVH

EMET
Posty: 11487
Rejestracja: 04 wrz 2006, 17:31

Post autor: EMET »

kesja pisze:
EMET pisze:
Bobo pisze:Pewnie nawiązujesz do tekstu z Dziejow Ap. 1:8.
Piotr:
A nie czasem do tego z 1Kor 12.3 ?

Otóż zapewniam was, że nikt, pozostając pod natchnieniem Ducha Bożego, nie może mówić: «Niech Jezus będzie przeklęty!». Nikt też nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego
: «Panem jest Jezus»
EMET:
Może szerzej należałoby objaśnić, co ktoś rozumie pod tym stwierdzeniem: "Panem jest Jezus"?
Dla wielu praktycznie jest to tożsame ze stwierdzeniem typu: "Bogiem jest Jezus"; i to Bogiem takim jak sam JHVH.
A zatem...(?)
Stephanos, ps. EMET
Nikt kto ma Ducha Bożego - nie powie ,ze Jezus zniszczeniem / cheram jest
Nikt nie może powiedziec Jezus jest Adonai - ale w Duchu świetym.

jest to niejako test na Obecnosć DUCHA Bożego. Ducha Mesjasza.
Jezus jest Adonaj /YHVH[/quote]


EMET:
Dziwię się Tobie, kesjo, iż termin < 'adhonaj > przyporządkowujesz do Mesjasza Jehoszuy...(?)

Wszyscy znawcy zagadnienia wiedzą, że termin ten - < 'adhonaj > - jest w Biblii hebrajskiej odniesiony wyłącznie do samego JHVH.

Do Jezusa odniesiono termin < 'adhon >, co znajduje potwierdzenie w wg Mateusza 22:43 - 45, gdzie w hebrajskich wersjach "NT" jak najbardziej pobrzmiewa ta forma.
Zechciej, proszę, zajrzeć do Psalmu 110 to sama zobaczysz...
Ja zapodam w. 45 wg hebr. "NT" ---
< ve'atta(h) 'im-davidh qore' lo 'adhon 'edh hu' beno >.

Forma < 'adhonaj > różni się gramatycznie od formy < 'adhon > [ew. odmiany gramatycznej < 'adhoni > [ < ne'um jehva(h) la'dhoni > -- Psalm 110:1; BH].
Np., żeby daleko nie sięgać, chociaż mógłbym, oczywiście, 'Mały słownik hebr.-aram.-pol.', ks. Briksa, Oficyna Vocatio, pisze wyraźnie, iż: "tylko w odniesieniu do Boga." [strona 21; przy haśle < 'adhon > podhasło < 'adhonaj >].

O owej formie < 'adhonaj > mogę kiedyś napisać coś więcej...


Stephanos, ps. EMET

ODPOWIEDZ

Wróć do „Pojęcia”