Chrzest
Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy
-
greg
Chciałem podzielić sie z Wami sprawą chrztu Saula (Pawła). O ile znajdzie się ktoś kto będzie chciał to czytać.
Dzieje 9.9
I przez trzy dni nie widział i nie jadł i nie pił.
Nie ma sie co dziwić był w szoku. Ogladałem rysunkowe przypowieści dla dzieci gdzie pokazano ze Paweł był w gorączce, nieprzytomny i bredził.
Dzieje 9.18
I natychmiast opadły z oczu jego łuski i przejrzał i został ochrzczony. A gdy przyjął pokarm, odzyskał siły. I przebywał zaledwie kilka dni z uczniami...
Gdzie został ochrzczony - brak bliższych informacji. Na obrzeżach Damaszku płynie jakaś rzeka. Nie wiem jak była oddalona od miejsca przebywania Pawła. Ale to chyba nie jest ważne. Tam nic nie wspomina sie o pójściu nad rzekę. Kolejność jest taka:
1. przejrzał
2. został ochrzczony
3. przyjął pokarm
4. odzyskał siły
Gdyby cięzko zszokowany Paweł miał iść po 3 dniowej głodówce nad rzekę to chyba kolejność by była inna. najpierw dano by mu jeść, a wyjście nad rzekę odbyło by sie pewnie po przyjęciu pokarmu i odzyskaniu sił, czyli raczej nie nie tego dnia ale za jakiś czas.
Gdyby wyprawa nad rzeke odbyła sie Dzieje coś by o tym pisały - podreślało by to entuzjazm człowieka który przed chwilą był ślepy i cięzko chory.
Przypuszczam, ale oczywiście nie mam na ten temat żadnej wiedzy ani najmniejszej nawet pewności. Przypuszczam, że został ochrzczony w domu i wszystko odbyło sie w takiej kolejności jak podaje Biblia.
A pewne jest że przebywał w żydowskim domu. Wierzący Żydzi nie byli oczarowani kulturą rzymską i nie mieli basenów w domu, ani wanien. Mieli naczynia do rytualnych obmywań. A obmywania te polegały raczej na dotykaniu wody a nie myciu całego ciała. Idąc na skróty - sugeruję brak odpowiedniego naczynia do zanurzenia.
Pozdrawiam
Dzieje 9.9
I przez trzy dni nie widział i nie jadł i nie pił.
Nie ma sie co dziwić był w szoku. Ogladałem rysunkowe przypowieści dla dzieci gdzie pokazano ze Paweł był w gorączce, nieprzytomny i bredził.
Dzieje 9.18
I natychmiast opadły z oczu jego łuski i przejrzał i został ochrzczony. A gdy przyjął pokarm, odzyskał siły. I przebywał zaledwie kilka dni z uczniami...
Gdzie został ochrzczony - brak bliższych informacji. Na obrzeżach Damaszku płynie jakaś rzeka. Nie wiem jak była oddalona od miejsca przebywania Pawła. Ale to chyba nie jest ważne. Tam nic nie wspomina sie o pójściu nad rzekę. Kolejność jest taka:
1. przejrzał
2. został ochrzczony
3. przyjął pokarm
4. odzyskał siły
Gdyby cięzko zszokowany Paweł miał iść po 3 dniowej głodówce nad rzekę to chyba kolejność by była inna. najpierw dano by mu jeść, a wyjście nad rzekę odbyło by sie pewnie po przyjęciu pokarmu i odzyskaniu sił, czyli raczej nie nie tego dnia ale za jakiś czas.
Gdyby wyprawa nad rzeke odbyła sie Dzieje coś by o tym pisały - podreślało by to entuzjazm człowieka który przed chwilą był ślepy i cięzko chory.
Przypuszczam, ale oczywiście nie mam na ten temat żadnej wiedzy ani najmniejszej nawet pewności. Przypuszczam, że został ochrzczony w domu i wszystko odbyło sie w takiej kolejności jak podaje Biblia.
A pewne jest że przebywał w żydowskim domu. Wierzący Żydzi nie byli oczarowani kulturą rzymską i nie mieli basenów w domu, ani wanien. Mieli naczynia do rytualnych obmywań. A obmywania te polegały raczej na dotykaniu wody a nie myciu całego ciała. Idąc na skróty - sugeruję brak odpowiedniego naczynia do zanurzenia.
Pozdrawiam
-
sylka
wyznawca_ napisał:
sylka pisze:
Cytat:
Dzieci też muszą najpierw uwierzyć.
innymi slowy jestes pewna ze ci ktorzy chrzcili sie wraz z calymi domami nie mieli malych dzieci w domu czy raczej myslisz ze wykluczali dzieci z chrztu gdyz mogly byc za male zeby cokolwiek rozumiec?
wasz sluga w Chrystusie
wyznawca_
Dzieci muszą uwierzyć ,aby mogły być ochrzczone w wodzie w imieniu Jezusa.
Jesli były tam dzieci i je ochrzczono, to byly to wierzące w Pana Jezusa dzieci. To moje zdanie.
W sumie to dobre pytanie, czy w domu Lidii byly noworodki i czy je ochrzczono?
Moje zdanie znasz- dzieci musza uwierzyć.
Jesli byly tam noworodki to ich nie ochrzczono .
Filip jasno powiedzial do eunucha- Jesli wierzysz z calego serca to ci WOLNO. Czyli jesli ktos nie wierzy to mu NIE WOLNO sie ochrzcić!!!
Trudno powiedzieć o noworodku, ze wierzy z calego serca w Pana Jezusa.
Nasunęło mi sie jednak inne pytanie - czy niemowlęta i male dzieci braly udział w wieczerzy Panskiej - czy moze je wykluczano?
Jak myślisz wyznawco?
sylka pisze:
Cytat:
Dzieci też muszą najpierw uwierzyć.
innymi slowy jestes pewna ze ci ktorzy chrzcili sie wraz z calymi domami nie mieli malych dzieci w domu czy raczej myslisz ze wykluczali dzieci z chrztu gdyz mogly byc za male zeby cokolwiek rozumiec?
wasz sluga w Chrystusie
wyznawca_
Dzieci muszą uwierzyć ,aby mogły być ochrzczone w wodzie w imieniu Jezusa.
Jesli były tam dzieci i je ochrzczono, to byly to wierzące w Pana Jezusa dzieci. To moje zdanie.
W sumie to dobre pytanie, czy w domu Lidii byly noworodki i czy je ochrzczono?
Moje zdanie znasz- dzieci musza uwierzyć.
Jesli byly tam noworodki to ich nie ochrzczono .
Filip jasno powiedzial do eunucha- Jesli wierzysz z calego serca to ci WOLNO. Czyli jesli ktos nie wierzy to mu NIE WOLNO sie ochrzcić!!!
Trudno powiedzieć o noworodku, ze wierzy z calego serca w Pana Jezusa.
Nasunęło mi sie jednak inne pytanie - czy niemowlęta i male dzieci braly udział w wieczerzy Panskiej - czy moze je wykluczano?
Jak myślisz wyznawco?
-
Gość
sylko,
jako ze nie ma dowow na to ze ty masz racje czy ze ja mam racje to dam sobie spokoj z kontynuacja rozmowy na ten temat. ty mowisz ze dzieci musza uwierzyc ja mowie ze niekoniecznie... niech kazdy zostanie przy swoim.. co do do filipa i "eunucha" to nie byl zaden eunuch tylko dworzanin Very Happy tak czy inaczej sylko nie opieralbym sie za bardzo na tym wersecie na twoim miejscu zeby udowodnic ze NIE WOLNO sie chrzcic bez wiary. wiesz czemu bym sie nie upieral? chocby dlatego ze tego wersetu w originale NIE MA. ten werset pochodzi z wulgaty i kilku greckich rekopisow uczynionych troszke pozniej tak ze rownie dobrze ten werset mogl byc dopisany. tak czy inaczej gdyby nawet byl ten werset w oryginale to slowa filipa tam sa skierowane do osoby doroslej.. dzieci moim zdaniem maja troche inna taryfe... bo tak naprawde to nawet jak 5 letnie dziecko uwierzy i zostanie ochrzczone... to czy ono naprawde jest swiadome tego wszystkiego? mysle ze nie... dziecko to dziecko... uwierzy w to co mu wmowia rodzice... tak ze rownie dobrze moge dziecko ochrzcic jako niemowle a w wieku 5 lat bedzie wierzylo w Jezusa w 100%. dobrym przykladem sa moje dzieci. dlatego wiec sylko uwazam ze chrzest niemowlat jest wazny tak samo jak chrzest 5 letniego dziecka ktore mowi "wierze" z ta roznica ze rodzice biora na siebie odpowiedzialnosc wychowania dziecka w Duchu i Prawdzie.
wasz sluga w Chrystusie
wyznawca_
jako ze nie ma dowow na to ze ty masz racje czy ze ja mam racje to dam sobie spokoj z kontynuacja rozmowy na ten temat. ty mowisz ze dzieci musza uwierzyc ja mowie ze niekoniecznie... niech kazdy zostanie przy swoim.. co do do filipa i "eunucha" to nie byl zaden eunuch tylko dworzanin Very Happy tak czy inaczej sylko nie opieralbym sie za bardzo na tym wersecie na twoim miejscu zeby udowodnic ze NIE WOLNO sie chrzcic bez wiary. wiesz czemu bym sie nie upieral? chocby dlatego ze tego wersetu w originale NIE MA. ten werset pochodzi z wulgaty i kilku greckich rekopisow uczynionych troszke pozniej tak ze rownie dobrze ten werset mogl byc dopisany. tak czy inaczej gdyby nawet byl ten werset w oryginale to slowa filipa tam sa skierowane do osoby doroslej.. dzieci moim zdaniem maja troche inna taryfe... bo tak naprawde to nawet jak 5 letnie dziecko uwierzy i zostanie ochrzczone... to czy ono naprawde jest swiadome tego wszystkiego? mysle ze nie... dziecko to dziecko... uwierzy w to co mu wmowia rodzice... tak ze rownie dobrze moge dziecko ochrzcic jako niemowle a w wieku 5 lat bedzie wierzylo w Jezusa w 100%. dobrym przykladem sa moje dzieci. dlatego wiec sylko uwazam ze chrzest niemowlat jest wazny tak samo jak chrzest 5 letniego dziecka ktore mowi "wierze" z ta roznica ze rodzice biora na siebie odpowiedzialnosc wychowania dziecka w Duchu i Prawdzie.
wasz sluga w Chrystusie
wyznawca_
-
sylka
Ok wyznwaco, to twoje przekonanie,z robiles jak zrobiles i nie mnie sądzić czy dobrze.
Zgrozą powialo jak powiedziales ze ten werset " Nie wolno" mogl ktos dopisac ... Shocked Takie tlumaczenie mozna zastosowac do wszystkich niewygodnych dla nas wersetów w Bibli.
A teraz powiem ci jak ja zrobię odnosnie chrztu.
Od malego mowię dzieciom o Jezusie, czytamy biblijne historie, ucze je modlić sie,moje dzieci wierzą w Pana Jezusa. Natomiast nie chrzczę ich.
Czekam na moment , az same przyjdą do mnie i powiedzią, ze chcą się ochrzcic w imieniu Pana Jezusa- to one same mają odpowiedziec na powolanie Pana i pojść za Nim, to musi być ich swiadoma decyzja.
Nawet pytalam się syna czy chce sie taraz ochrzcic- bo dzieci z jego klasy bedą mialy komunie- ale nie chce.
No więc nie nalegam. Moge jeszcze zabrac go na chrzest innych osób z kosciola, moge mu jeszcze mowic i nauczac o chrzcie- ale zastawiam jemu ta decyzję.
Jesli podejmie ją w wieku 10 lat- ok, jesli podejmie ją w wieku 18 lat tez ok.
Zgrozą powialo jak powiedziales ze ten werset " Nie wolno" mogl ktos dopisac ... Shocked Takie tlumaczenie mozna zastosowac do wszystkich niewygodnych dla nas wersetów w Bibli.
A teraz powiem ci jak ja zrobię odnosnie chrztu.
Od malego mowię dzieciom o Jezusie, czytamy biblijne historie, ucze je modlić sie,moje dzieci wierzą w Pana Jezusa. Natomiast nie chrzczę ich.
Czekam na moment , az same przyjdą do mnie i powiedzią, ze chcą się ochrzcic w imieniu Pana Jezusa- to one same mają odpowiedziec na powolanie Pana i pojść za Nim, to musi być ich swiadoma decyzja.
Nawet pytalam się syna czy chce sie taraz ochrzcic- bo dzieci z jego klasy bedą mialy komunie- ale nie chce.
No więc nie nalegam. Moge jeszcze zabrac go na chrzest innych osób z kosciola, moge mu jeszcze mowic i nauczac o chrzcie- ale zastawiam jemu ta decyzję.
Jesli podejmie ją w wieku 10 lat- ok, jesli podejmie ją w wieku 18 lat tez ok.
-
diakonos
Nie da się porównywać dziecka pięcioletniego z niemowlęciem, gdyż niemowlę całkowicie nie zdaje sobie sprawy z tego co KTOŚ z nim coś robi. Natomiast pięciolatek, w większym bądź mniejszym stopniu musi SAM wyrazić swoją chęć uczynienia tego czy owego. Ja jednak na pewno bym nie ochrzcił dziecka mającego lat 5 czy 10, gdyż ta decyzja o chrzcie i tym samym o przynależności do tej czy innej religii nie jest decyzją blachą i musi wynikać z głębokiej wiary "w to co niewidoczne" (Hebr 11:1)
-
Kesja
Hiob mówi ,że został zanurzony w cierpieniu ,żali sie ,że JHWH
go zanurzył . Jeśli tak by ,to rozważać ,to trzeba by spojrzec
na słowo zanurzenie ,pod innym kątem .Zanurzyc sie w czyms ,lub
Kims ,dogłębnie pogrążyć ,np w smutku , rozpaczy .
Ale i takie rozważanie nie da nam podstaw do tego by dzieci były zanurzone ,poniewaz nie mają świadomości dogłębnego oddania sie czemus ,lub komus.
Mam na myśli dzieci ,jako niemowleta i,co do wieku nie jestem za czy przeciw, wiem ,że niejeden dorosły tak naprawdę nie zanurzył
sie W Jezusie w Wodzie Ducha, Zanurzenie to tak ,jakby nurek
pływał sobie żabka. Nurek jak nazwa wskazuje powinien zagłębić
sie w głębinie im głębiej tym lepiej. Jeśli nurek siedzi w swoim
skafandrze na brzegu wody -morza, to poco mu skafander.
Nurek bez skafandra ,też wiele niezdziała, tak więc wszystko musi
współgrac. Zanurzyc sie to oddac siebie Jemu bez reszty , cały.
go zanurzył . Jeśli tak by ,to rozważać ,to trzeba by spojrzec
na słowo zanurzenie ,pod innym kątem .Zanurzyc sie w czyms ,lub
Kims ,dogłębnie pogrążyć ,np w smutku , rozpaczy .
Ale i takie rozważanie nie da nam podstaw do tego by dzieci były zanurzone ,poniewaz nie mają świadomości dogłębnego oddania sie czemus ,lub komus.
Mam na myśli dzieci ,jako niemowleta i,co do wieku nie jestem za czy przeciw, wiem ,że niejeden dorosły tak naprawdę nie zanurzył
sie W Jezusie w Wodzie Ducha, Zanurzenie to tak ,jakby nurek
pływał sobie żabka. Nurek jak nazwa wskazuje powinien zagłębić
sie w głębinie im głębiej tym lepiej. Jeśli nurek siedzi w swoim
skafandrze na brzegu wody -morza, to poco mu skafander.
Nurek bez skafandra ,też wiele niezdziała, tak więc wszystko musi
współgrac. Zanurzyc sie to oddac siebie Jemu bez reszty , cały.
-
Gość
sylko, co do wersetu to sprawdz sama.. nie ma go w najstarszych oryginalach...pojawia sie dopiero w vulgacie i paru innych mlodszych greckich manuskryptach.. tym samym mozna powatpiewac bardzo powaznie ze napisal te slowa pawel i napewno nie budowalbym swojej wiary na tym wersecie.
co do chrzczenia 5 czy 10 letniego dziecka to jak juz mowilem jest to to samo jakby go wogole nie ochrzcic dlatego ze dzieci tak naprawde to nie wiedza czego chca, odbieraja swiat po dzieciecemu i ich decyzja w takim wieku jest moim zdaniem tak samo nieswiadoma jak i 2 miesiecznego dziecka... np. jakbym powiedzial mojemu dziecku czy chce chodzic do szkoly to odrazu powie ze nie Very Happy jednak jakby mialo powiedzmy 20 lat i musialo lopata machac to pewnie wolaloby byc lekarzem i zrozumialoby wtedy jaki blad popelnilo... tak ze moim zdaniem pozwalanie dzieciom decydowac o swoim losie jest brakiem odpowiedzialnosci rodzicow. rodzice chcac wychowac dziecko w wierze chrzescijanskiej powinni to dziecko ochrzcic i zrobic wszystko co w ich mocy zeby je w tej wierze i milosci do Chrystusa wychowac.. jezeli kiedys dziecko odwroci sie od Chrystusa i nie bedzie chcialo byc chrzescijaninem to niczego to nie zmienia... to jest tak samo jakby i dorosly czlowiek odszedl od Chrystusa. Pytanie powstaje tutaj takie...czy twoje dziecko nie jest chrzescijaninem? Bo z tego wynika ze dopoki nie przyjmie chrzestu to nie jest... ja wole zeby moje dzieci byly chrzescijaninami od urodzenia.. a jak to porzuca kiedys to ani chrzest ani zaden czlowiek ich przed tym nie zatrzyma. Szanuje twoj punkt widzenia na ta sprawe i nie mam zamiaru ciebie ani nikogo innego oceniac... przekazuje jedynie moj punkt widzenia na sprawe.
wasz sluga w Chrystusie
wyznawca_
co do chrzczenia 5 czy 10 letniego dziecka to jak juz mowilem jest to to samo jakby go wogole nie ochrzcic dlatego ze dzieci tak naprawde to nie wiedza czego chca, odbieraja swiat po dzieciecemu i ich decyzja w takim wieku jest moim zdaniem tak samo nieswiadoma jak i 2 miesiecznego dziecka... np. jakbym powiedzial mojemu dziecku czy chce chodzic do szkoly to odrazu powie ze nie Very Happy jednak jakby mialo powiedzmy 20 lat i musialo lopata machac to pewnie wolaloby byc lekarzem i zrozumialoby wtedy jaki blad popelnilo... tak ze moim zdaniem pozwalanie dzieciom decydowac o swoim losie jest brakiem odpowiedzialnosci rodzicow. rodzice chcac wychowac dziecko w wierze chrzescijanskiej powinni to dziecko ochrzcic i zrobic wszystko co w ich mocy zeby je w tej wierze i milosci do Chrystusa wychowac.. jezeli kiedys dziecko odwroci sie od Chrystusa i nie bedzie chcialo byc chrzescijaninem to niczego to nie zmienia... to jest tak samo jakby i dorosly czlowiek odszedl od Chrystusa. Pytanie powstaje tutaj takie...czy twoje dziecko nie jest chrzescijaninem? Bo z tego wynika ze dopoki nie przyjmie chrzestu to nie jest... ja wole zeby moje dzieci byly chrzescijaninami od urodzenia.. a jak to porzuca kiedys to ani chrzest ani zaden czlowiek ich przed tym nie zatrzyma. Szanuje twoj punkt widzenia na ta sprawe i nie mam zamiaru ciebie ani nikogo innego oceniac... przekazuje jedynie moj punkt widzenia na sprawe.
wasz sluga w Chrystusie
wyznawca_
-
pastor Paweł
Przez 8 lat bylem przekonany o slusznosci chrztu wylacznie doroslych i wylacznie przez zanurzenie. Po przestudiowaniu tematu KIM sa DZIECI Ludu Bozego w CALYM Pismie stalo sie dla mnie jasne ze byly i SA czescia Ludu Bozego. Ze maja prawo modlic sie ze mna "Ojcze Nasz" od najwczesniejszych chwil zycia (odkad potrafia mowic), ze maja prawo spiewac ze mna "Jezus ZBAWIL mnie", ze moj Bog to ICH Bog i Zbawiciel.
Zmiana jaka przynisol Jezus to nie odsuniecie dzieci ze spolecznosci Ludu Bozego lecz WLACZENIE pogan do przymierza (Ef 2:11-22). Czyz wlasnie nie traktujemy ich jako malych uczniow Jezusa (a nie pogan) odkupionych Jego krwia?
Wiecej na temat chrztu polecam artykuly z naszej strony:
http://www.gdansk.reformacja.pl/czyteln ... 40454.html
http://www.gdansk.reformacja.pl/czyteln ... 40455.html
oraz:
http://www.kosciol.pl/content/article/2 ... 723322.htm
http://www.kosciol.pl/article.php/20050509214549990
Pozdrawiam,
P.
PS. Zainteresowane tematem osoby zachecam do skontaktowania sie.
Artykuly ktorymi dysponuje:
- Czy chrzest TYLKO przez zanurzenie?
- Boze Przymierze
- Tatusiu, czy Bog jest moim Ojcem?
- Boze obietnice dla wierzacych rodzicow
Zmiana jaka przynisol Jezus to nie odsuniecie dzieci ze spolecznosci Ludu Bozego lecz WLACZENIE pogan do przymierza (Ef 2:11-22). Czyz wlasnie nie traktujemy ich jako malych uczniow Jezusa (a nie pogan) odkupionych Jego krwia?
Wiecej na temat chrztu polecam artykuly z naszej strony:
http://www.gdansk.reformacja.pl/czyteln ... 40454.html
http://www.gdansk.reformacja.pl/czyteln ... 40455.html
oraz:
http://www.kosciol.pl/content/article/2 ... 723322.htm
http://www.kosciol.pl/article.php/20050509214549990
Pozdrawiam,
P.
PS. Zainteresowane tematem osoby zachecam do skontaktowania sie.
Artykuly ktorymi dysponuje:
- Czy chrzest TYLKO przez zanurzenie?
- Boze Przymierze
- Tatusiu, czy Bog jest moim Ojcem?
- Boze obietnice dla wierzacych rodzicow
-
greg
Ucieszył mnie Twój post Pastorze Pawle.
Do argumentacji praktykowania chrztu dzieci we wczesnym chrześcijaństwie dorzuce swoją:
Pierwsi chrześcijanie to w dużej części Żydzi. Załóżmy, że do rodziny żydowskiej przychodzi osoba z Dobrą Nowiną, że Mesjasz już przyszedł. Gospodarz domu uwierzył chce być ochrzczony. Zwołuje cały dom ale okazuje sie ze nic z tego. Żony nie można ochrzcić trzeba ją najpierw nawrócić, a dzieci są za małe.
Powstaje dziwna sytuacja synek, o którego obrzezaniu podjął decyzje ojciec nagle wymyka sie spod jego władzy. Ojciec zostaje chrześcijaninem, a syn kim jest? Chyba nadal starozakonnym. Kiedy przyjdzie czas złożenia ofiary za syna to ją złożyć czy nie? A co z żoną. Takie postępowanie doprowadzałoby do rozbijania rodzin. Gdyby odmówiono chrztu dzieciom i żonie to żaden Żyd by sie na to nie zgodził. Myśle że żaden poważny głosiciel Dobrej Nowiny nie pomyślałby o możliwości wyznaniowego podzielenia rodziny.
Oczywiście w dobie feminizmu pogląd o niepytaniu o zgodę żony nie jest modny - ale kto czytał Biblie ten wie że w tej kulturze to mężczyzna decydował.
W Starym Testamencie Jozue powiedział "Ja i dom mój jesteśmy z Panem". Nie pytał o zgode na podjęcie takiej decyzji swoich dzieci i swojej żony. On jako głowa rodziny miał prawo do podejmowania decyzji i odpowiadał za nie.
Gdyby było inaczej to powyższe zdanie mogłoby brzmieć: "Przedyskutowałem to z żoną - zgodziła się. No to jesteśmy z Panem".
Pozdrawiam
Do argumentacji praktykowania chrztu dzieci we wczesnym chrześcijaństwie dorzuce swoją:
Pierwsi chrześcijanie to w dużej części Żydzi. Załóżmy, że do rodziny żydowskiej przychodzi osoba z Dobrą Nowiną, że Mesjasz już przyszedł. Gospodarz domu uwierzył chce być ochrzczony. Zwołuje cały dom ale okazuje sie ze nic z tego. Żony nie można ochrzcić trzeba ją najpierw nawrócić, a dzieci są za małe.
Powstaje dziwna sytuacja synek, o którego obrzezaniu podjął decyzje ojciec nagle wymyka sie spod jego władzy. Ojciec zostaje chrześcijaninem, a syn kim jest? Chyba nadal starozakonnym. Kiedy przyjdzie czas złożenia ofiary za syna to ją złożyć czy nie? A co z żoną. Takie postępowanie doprowadzałoby do rozbijania rodzin. Gdyby odmówiono chrztu dzieciom i żonie to żaden Żyd by sie na to nie zgodził. Myśle że żaden poważny głosiciel Dobrej Nowiny nie pomyślałby o możliwości wyznaniowego podzielenia rodziny.
Oczywiście w dobie feminizmu pogląd o niepytaniu o zgodę żony nie jest modny - ale kto czytał Biblie ten wie że w tej kulturze to mężczyzna decydował.
W Starym Testamencie Jozue powiedział "Ja i dom mój jesteśmy z Panem". Nie pytał o zgode na podjęcie takiej decyzji swoich dzieci i swojej żony. On jako głowa rodziny miał prawo do podejmowania decyzji i odpowiadał za nie.
Gdyby było inaczej to powyższe zdanie mogłoby brzmieć: "Przedyskutowałem to z żoną - zgodziła się. No to jesteśmy z Panem".
Pozdrawiam
-
sylka
greg napisał:
Ucieszył mnie Twój post Pastorze Pawle.
Do argumentacji praktykowania chrztu dzieci we wczesnym chrześcijaństwie dorzuce swoją:
Pierwsi chrześcijanie to w dużej części Żydzi. Załóżmy, że do rodziny żydowskiej przychodzi osoba z Dobrą Nowiną, że Mesjasz już przyszedł. Gospodarz domu uwierzył chce być ochrzczony. Zwołuje cały dom ale okazuje sie ze nic z tego. Żony nie można ochrzcić trzeba ją najpierw nawrócić, a dzieci są za małe.
Powstaje dziwna sytuacja synek, o którego obrzezaniu podjął decyzje ojciec nagle wymyka sie spod jego władzy. Ojciec zostaje chrześcijaninem, a syn kim jest? Chyba nadal starozakonnym. Kiedy przyjdzie czas złożenia ofiary za syna to ją złożyć czy nie? A co z żoną. Takie postępowanie doprowadzałoby do rozbijania rodzin. Gdyby odmówiono chrztu dzieciom i żonie to żaden Żyd by sie na to nie zgodził. Myśle że żaden poważny głosiciel Dobrej Nowiny nie pomyślałby o możliwości wyznaniowego podzielenia rodziny.
Oczywiście w dobie feminizmu pogląd o niepytaniu o zgodę żony nie jest modny - ale kto czytał Biblie ten wie że w tej kulturze to mężczyzna decydował.
Jozue powiedział "Ja i cały dom mój jesteśmy z Panem". Nie pytał o zgode na podjęcie takiej decyzji swoich dzieci i swojej żony. On jako głowa rodziny miał prawo do podejmowania decyzji i odpowiadał za nie.
Pozdrawiam
Może i coś w tej dedukcji grega jest sensownego...ale czy prawdziwego? Oto jest pytanie?
Ucieszył mnie Twój post Pastorze Pawle.
Do argumentacji praktykowania chrztu dzieci we wczesnym chrześcijaństwie dorzuce swoją:
Pierwsi chrześcijanie to w dużej części Żydzi. Załóżmy, że do rodziny żydowskiej przychodzi osoba z Dobrą Nowiną, że Mesjasz już przyszedł. Gospodarz domu uwierzył chce być ochrzczony. Zwołuje cały dom ale okazuje sie ze nic z tego. Żony nie można ochrzcić trzeba ją najpierw nawrócić, a dzieci są za małe.
Powstaje dziwna sytuacja synek, o którego obrzezaniu podjął decyzje ojciec nagle wymyka sie spod jego władzy. Ojciec zostaje chrześcijaninem, a syn kim jest? Chyba nadal starozakonnym. Kiedy przyjdzie czas złożenia ofiary za syna to ją złożyć czy nie? A co z żoną. Takie postępowanie doprowadzałoby do rozbijania rodzin. Gdyby odmówiono chrztu dzieciom i żonie to żaden Żyd by sie na to nie zgodził. Myśle że żaden poważny głosiciel Dobrej Nowiny nie pomyślałby o możliwości wyznaniowego podzielenia rodziny.
Oczywiście w dobie feminizmu pogląd o niepytaniu o zgodę żony nie jest modny - ale kto czytał Biblie ten wie że w tej kulturze to mężczyzna decydował.
Jozue powiedział "Ja i cały dom mój jesteśmy z Panem". Nie pytał o zgode na podjęcie takiej decyzji swoich dzieci i swojej żony. On jako głowa rodziny miał prawo do podejmowania decyzji i odpowiadał za nie.
Pozdrawiam
Może i coś w tej dedukcji grega jest sensownego...ale czy prawdziwego? Oto jest pytanie?
-
Gość
-
sylka
wyznawco, drogi bracie w Chrystusie- jak to było z tym Caly Domem...
Otóż:
Dz.Ap. 16:31-34
A oni rzekli: Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom.
I głosili Słowo Pańskie jemu i wszystkim, którzy byli w jego domu. Tejże godziny w nocy zabrał ich ze sobą, obmył ich rany, i zaraz został ochrzczony on i wszyscy jego domownicy.
I wprowadził ich do swego domu, zastawił stół i weselił się wraz z całym swoim domem, że uwierzył w Boga.
Specjalnie zaznaczyłam werset, ktory mówił, ze domownicy stróża więziennego najpierw slyszeli słowo Boze.
Dedukcja jest taka- ze uwierzyli w to słowo i dali się ochrzcic.....
Inny fragment to :
Dz.Ap. 16:14-15
Przysłuchiwała się też pewna bogobojna niewiasta, imieniem Lidia, z miasta Tiatyry, sprzedawczyni purpury, której Pan otworzył serce, tak iż się skłaniała do tego, co Paweł mówił.
A gdy została ochrzczona, także i dom jej, prosiła, mówiąc: Skoroście mnie uznali za wierną Panu, wstąpcie do domu mego i zamieszkajcie. I wymogła to na nas.
Widąc tutaj ,ze Lidia najpierw słuchała Słowa Bozego
Dedukcja jest taka; uwierzyła, głosiła domownikom- wszyscy uwierzyli i się ochrzcili.Potem zaprosiła Pawla, on tez glosił domowinikom.
Następnie z jej domu powstał zbór
Dz.Ap. 16:40
Gdy zaś wyszli z więzienia, wstąpili do Lidii, a ujrzawszy braci, dodali im otuchy i odeszli.
Dedukcję można przprowadzac jak najbardziej, ale nalezy się trzymać tego co jest napisane.
Nie ma ani jednego słowa o niemowlętach, tak więc ja nie mogę wnioskowac z tego czego w Biblii nie ma , ze niemowlęta chrzczono.
Jeśli ktos robi w ten sposób doktryny koscioła- to sa one bardzo kruche !
Otóż:
Dz.Ap. 16:31-34
A oni rzekli: Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom.
I głosili Słowo Pańskie jemu i wszystkim, którzy byli w jego domu. Tejże godziny w nocy zabrał ich ze sobą, obmył ich rany, i zaraz został ochrzczony on i wszyscy jego domownicy.
I wprowadził ich do swego domu, zastawił stół i weselił się wraz z całym swoim domem, że uwierzył w Boga.
Specjalnie zaznaczyłam werset, ktory mówił, ze domownicy stróża więziennego najpierw slyszeli słowo Boze.
Dedukcja jest taka- ze uwierzyli w to słowo i dali się ochrzcic.....
Inny fragment to :
Dz.Ap. 16:14-15
Przysłuchiwała się też pewna bogobojna niewiasta, imieniem Lidia, z miasta Tiatyry, sprzedawczyni purpury, której Pan otworzył serce, tak iż się skłaniała do tego, co Paweł mówił.
A gdy została ochrzczona, także i dom jej, prosiła, mówiąc: Skoroście mnie uznali za wierną Panu, wstąpcie do domu mego i zamieszkajcie. I wymogła to na nas.
Widąc tutaj ,ze Lidia najpierw słuchała Słowa Bozego
Dedukcja jest taka; uwierzyła, głosiła domownikom- wszyscy uwierzyli i się ochrzcili.Potem zaprosiła Pawla, on tez glosił domowinikom.
Następnie z jej domu powstał zbór
Dz.Ap. 16:40
Gdy zaś wyszli z więzienia, wstąpili do Lidii, a ujrzawszy braci, dodali im otuchy i odeszli.
Dedukcję można przprowadzac jak najbardziej, ale nalezy się trzymać tego co jest napisane.
Nie ma ani jednego słowa o niemowlętach, tak więc ja nie mogę wnioskowac z tego czego w Biblii nie ma , ze niemowlęta chrzczono.
Jeśli ktos robi w ten sposób doktryny koscioła- to sa one bardzo kruche !
-
greg
W Bibli niewątpliwie nie ma nic na temat tego że chrzczono dzieci.
Ale to nie jest ważne.
Ważniejsze jest to że w Bibli nie ma ani jedej wzmianki ze odmówiono chrztu dziecku.
Nie ma tam tekstu typu "... i ochrzczono cały dom za wyjatkiem dzieci bo nie mogły uwierzyć".
Cały dom - to CAŁY DOM - bo tak jest napisane.
Cały samochód - to cały z kołami kierownicą silnikiem itd.
A gdyby w istocie odmawiano dzieciom chrztu to tak istotna sprawa znalazlaby odbicie w tekście biblijnym.
Tak wiec wnioskowanie ze dzieci nie były chrzczone bardzo wykracza poza to "co jest napisane" i jest budowaniem doktryny na tym co nie jest napisane.
Pozdrawiam
Ale to nie jest ważne.
Ważniejsze jest to że w Bibli nie ma ani jedej wzmianki ze odmówiono chrztu dziecku.
Nie ma tam tekstu typu "... i ochrzczono cały dom za wyjatkiem dzieci bo nie mogły uwierzyć".
Cały dom - to CAŁY DOM - bo tak jest napisane.
Cały samochód - to cały z kołami kierownicą silnikiem itd.
A gdyby w istocie odmawiano dzieciom chrztu to tak istotna sprawa znalazlaby odbicie w tekście biblijnym.
Tak wiec wnioskowanie ze dzieci nie były chrzczone bardzo wykracza poza to "co jest napisane" i jest budowaniem doktryny na tym co nie jest napisane.
Pozdrawiam
-
Lantis
Mnie też cieszy, że wreszcie w tym temacie odezwali się protestanci popierający chrzest dzieci. Wcześniej bronili tylko katolicy [no i jeszcze wyznawca].
Jakie kościoły protestanckie praktykują chrzest niemowląt?
z tego co wiem to:
- ewangelicko-augsburski
- ewangelicko-reformowany
znacie jeszcze jakieś?
Jako osoba nie wyznająca zasady "Sola Scriptura", ważnym dla mnie jest również świadectwo chrześcijan pierwszych wieków:
Cytat:
7.2. Starożytni chrześcijanie
Czy autentyczne dokumenty starożytnego Kościoła pozwalają nam na wyrobienie sobie jakiejś opinii na ten temat? Owszem, starożytni chrześcijanie problem ten poruszają i mamy sporo spisanych wypowiedzi w tej kwestii. I tu czeka nas zaskoczenie: z żadnego pisma któregoś ze starożytnych pisarzy nie wynika, jakoby ktokolwiek z nich widział Kościół, w którym by nie chrzczono dzieci.
Znany nam już Ireneusz pisał około roku 180: „Chrystus przyszedł, by zbawić wszystkich, którzy przez Niego narodzili się na nowo: małe i większe dzieci, chłopców, młodzieńców i starców”[2]. Ireneusz wymienia więc kategorie wiekowe ludzi narodzonych na nowo, a w wielu innych miejscach wyjaśnia, jak takie nowe narodzenie się dokonuje: przez chrzest. I do odrodzonych w ten sposób zalicza dzieci, i to nie tylko starsze, ale wyraźnie i wprost także mniejsze. Nie pisze, jakoby miało to być jakąś innowacją albo czymś zaskakującym. Stwierdza po prostu fakt: tak wygląda Kościół, którego jest świadkiem. O innym zwyczaju w Kościele nigdy nie słyszał.
Kościół, jaki opisuje Tertulian, żyjący w latach 160-230, praktykował chrzest dzieci. Dowodzi to powszechności zwyczaju chrztu dzieci za jego czasów. Co prawda, sam Tertulian dyskutował, czy jest to słuszne, a jego wątpliwości spowodowała opinia o niemożności odpuszczenia grzechów po chrzcie, której wówczas hołdował[3]. Wątpliwości tego starożytnego autora nie wzięły się oczywiście stąd, że Tertulian uważał chrzest za nieważny lub niemożliwy. Wręcz przeciwnie: uważał, że małe dziecko raz ochrzczone już otrzymało autentyczny, ważny sakrament i absolutnie nigdy nie będzie go można powtórzyć. Właśnie dlatego uważał ten zwyczaj za niepraktyczny: chrześcijanin ochrzczony jako dziecko może nagrzeszyć na przykład jako kilkunastolatek i w ten sposób utracić swoje zbawienie, skoro – według jego poglądów – nie ma już potem odpuszczenia grzechów ciężkich dla chrześcijanina. Dlatego Tertulian radził, aby ani nie chrzcić małych dzieci, ani osób nie będących jeszcze w związku małżeńskim, ani nawet owdowiałych. Jego wątpliwości brały się zawsze z tego samego powodu: co będzie, jeśli zgrzeszą? Lepiej więc ochrzcić ich, gdy okażą się wytrwali w swojej postawie życiowej: dzieci niech dorosną, niezwiązani małżeństwem niech wstąpią w związki małżeńskie, owdowiali niech się ostatecznie zdecydują, jaką drogą pragną iść. Ale pomijając osobliwe poglądy Tertuliana na temat odpuszczania grzechów, jedno jest faktem: pozostaje on świadkiem powszechności udzielania chrztu dzieciom i potwierdza ważność takiego chrztu.
Orygenes (185-254) nie tylko wspominał fakt chrzczenia małych dzieci, ale nawet omawiał źródła tej praktyki: „Kościół otrzymał od Apostołów przekaz, aby chrztu udzielać również małym dzieciom”[4]. Opisał też dyskusje wśród starożytnych chrześcijan na ten temat: „bracia często zastanawiają się” nad tym, jakie grzechy są odpuszczane małym dzieciom przy chrzcie[5]. Jest to oczywisty dowód, że taki chrzest był powszechny, skoro ludziom zainteresowanym teologią dostarczał nawet materiału do polemik. Orygenes kończy fragment poświęcony tej kwestii w następujący sposób: „Dlatego i małe dzieci otrzymują chrzest. «Jeśli się bowiem ktoś nie odrodzi z wody i z Ducha, nie będzie mógł wejść do królestwa niebieskiego»”[6].
Nieco wcześniej Hipolit podawał nawet bardzo praktyczne wskazówki, jak taki chrzest przeprowadzić: „woda powinna być czysta i płynąca, niech będzie to woda ze strumienia”; „dzieci niech będą ochrzczone najpierw”; jeśli na pytania chrzcielne „dzieci mogą same odpowiedzieć – niech odpowiedzą; jeśli są dzieci, które nie mogą same odpowiedzieć, niech odpowiedzą ich rodzice albo ktoś inny z rodziny”[7]. Wspomniane najpierw dzieci to takie, które już umieją mówić; te drugie – to niemowlęta przyniesione do chrztu przez rodziców. Pamiętajmy przy tym, że swoją Tradycję apostolską Hipolit pisał w 215 roku nie po to, by wprowadzać nowości albo by opisywać najnowsze zmiany w kościelnym życiu, ale żeby utrwalić tradycję, którą zastał w Kościele. Był wręcz zaniepokojony możliwością wkradania się zmian w wiarę Kościoła.
Zauważmy, że ani jeden z wymienionych pisarzy w ogóle nie mówi o żadnej nowości. Każdy z nich na przestrzeni II-III wieku pisze o Kościele, jaki istniał już przed nim. Taki właśnie Kościół zastał i o innym Kościele nie słyszał – to właśnie mają znaczyć takie tytuły, jak Tradycja apostolska czy Nauka apostolska, które wyrażają pragnienie opisania obyczajów kościelnych, jakie autor widzi wokół siebie, jakie zostały odziedziczone po poprzednich pokoleniach i są niezmienne od czasów Apostołów.
W starożytności rzeczywiście zdarzały się polemiki na temat wieku kandydatów do chrztu. Ich tematyka jednak zdziwiłyby niejednego dzisiejszego chrześcijanina. Rozważano wówczas na przykład problem, czy koniecznie trzeba odłożyć chrzest aż do ósmego dnia po narodzeniu, czy też można chrzcić dzieci już w drugim dniu ich życia. Św. Cyprian informuje, że na spotkaniu pasterzy, kiedy omawiano tę kwestię, nikt z obecnych nie zgodził się na odkładanie chrztu dopiero co narodzonych dzieci aż o cały tydzień![8] Wydaje się to niezmiernie odległe od rozpowszechnionego przekonania, że „Kościół starożytny nie chrzcił dzieci”.
źródło: http://apologetyka.katolik.net.pl/index ... &Itemid=62
Jakie kościoły protestanckie praktykują chrzest niemowląt?
z tego co wiem to:
- ewangelicko-augsburski
- ewangelicko-reformowany
znacie jeszcze jakieś?
Jako osoba nie wyznająca zasady "Sola Scriptura", ważnym dla mnie jest również świadectwo chrześcijan pierwszych wieków:
Cytat:
7.2. Starożytni chrześcijanie
Czy autentyczne dokumenty starożytnego Kościoła pozwalają nam na wyrobienie sobie jakiejś opinii na ten temat? Owszem, starożytni chrześcijanie problem ten poruszają i mamy sporo spisanych wypowiedzi w tej kwestii. I tu czeka nas zaskoczenie: z żadnego pisma któregoś ze starożytnych pisarzy nie wynika, jakoby ktokolwiek z nich widział Kościół, w którym by nie chrzczono dzieci.
Znany nam już Ireneusz pisał około roku 180: „Chrystus przyszedł, by zbawić wszystkich, którzy przez Niego narodzili się na nowo: małe i większe dzieci, chłopców, młodzieńców i starców”[2]. Ireneusz wymienia więc kategorie wiekowe ludzi narodzonych na nowo, a w wielu innych miejscach wyjaśnia, jak takie nowe narodzenie się dokonuje: przez chrzest. I do odrodzonych w ten sposób zalicza dzieci, i to nie tylko starsze, ale wyraźnie i wprost także mniejsze. Nie pisze, jakoby miało to być jakąś innowacją albo czymś zaskakującym. Stwierdza po prostu fakt: tak wygląda Kościół, którego jest świadkiem. O innym zwyczaju w Kościele nigdy nie słyszał.
Kościół, jaki opisuje Tertulian, żyjący w latach 160-230, praktykował chrzest dzieci. Dowodzi to powszechności zwyczaju chrztu dzieci za jego czasów. Co prawda, sam Tertulian dyskutował, czy jest to słuszne, a jego wątpliwości spowodowała opinia o niemożności odpuszczenia grzechów po chrzcie, której wówczas hołdował[3]. Wątpliwości tego starożytnego autora nie wzięły się oczywiście stąd, że Tertulian uważał chrzest za nieważny lub niemożliwy. Wręcz przeciwnie: uważał, że małe dziecko raz ochrzczone już otrzymało autentyczny, ważny sakrament i absolutnie nigdy nie będzie go można powtórzyć. Właśnie dlatego uważał ten zwyczaj za niepraktyczny: chrześcijanin ochrzczony jako dziecko może nagrzeszyć na przykład jako kilkunastolatek i w ten sposób utracić swoje zbawienie, skoro – według jego poglądów – nie ma już potem odpuszczenia grzechów ciężkich dla chrześcijanina. Dlatego Tertulian radził, aby ani nie chrzcić małych dzieci, ani osób nie będących jeszcze w związku małżeńskim, ani nawet owdowiałych. Jego wątpliwości brały się zawsze z tego samego powodu: co będzie, jeśli zgrzeszą? Lepiej więc ochrzcić ich, gdy okażą się wytrwali w swojej postawie życiowej: dzieci niech dorosną, niezwiązani małżeństwem niech wstąpią w związki małżeńskie, owdowiali niech się ostatecznie zdecydują, jaką drogą pragną iść. Ale pomijając osobliwe poglądy Tertuliana na temat odpuszczania grzechów, jedno jest faktem: pozostaje on świadkiem powszechności udzielania chrztu dzieciom i potwierdza ważność takiego chrztu.
Orygenes (185-254) nie tylko wspominał fakt chrzczenia małych dzieci, ale nawet omawiał źródła tej praktyki: „Kościół otrzymał od Apostołów przekaz, aby chrztu udzielać również małym dzieciom”[4]. Opisał też dyskusje wśród starożytnych chrześcijan na ten temat: „bracia często zastanawiają się” nad tym, jakie grzechy są odpuszczane małym dzieciom przy chrzcie[5]. Jest to oczywisty dowód, że taki chrzest był powszechny, skoro ludziom zainteresowanym teologią dostarczał nawet materiału do polemik. Orygenes kończy fragment poświęcony tej kwestii w następujący sposób: „Dlatego i małe dzieci otrzymują chrzest. «Jeśli się bowiem ktoś nie odrodzi z wody i z Ducha, nie będzie mógł wejść do królestwa niebieskiego»”[6].
Nieco wcześniej Hipolit podawał nawet bardzo praktyczne wskazówki, jak taki chrzest przeprowadzić: „woda powinna być czysta i płynąca, niech będzie to woda ze strumienia”; „dzieci niech będą ochrzczone najpierw”; jeśli na pytania chrzcielne „dzieci mogą same odpowiedzieć – niech odpowiedzą; jeśli są dzieci, które nie mogą same odpowiedzieć, niech odpowiedzą ich rodzice albo ktoś inny z rodziny”[7]. Wspomniane najpierw dzieci to takie, które już umieją mówić; te drugie – to niemowlęta przyniesione do chrztu przez rodziców. Pamiętajmy przy tym, że swoją Tradycję apostolską Hipolit pisał w 215 roku nie po to, by wprowadzać nowości albo by opisywać najnowsze zmiany w kościelnym życiu, ale żeby utrwalić tradycję, którą zastał w Kościele. Był wręcz zaniepokojony możliwością wkradania się zmian w wiarę Kościoła.
Zauważmy, że ani jeden z wymienionych pisarzy w ogóle nie mówi o żadnej nowości. Każdy z nich na przestrzeni II-III wieku pisze o Kościele, jaki istniał już przed nim. Taki właśnie Kościół zastał i o innym Kościele nie słyszał – to właśnie mają znaczyć takie tytuły, jak Tradycja apostolska czy Nauka apostolska, które wyrażają pragnienie opisania obyczajów kościelnych, jakie autor widzi wokół siebie, jakie zostały odziedziczone po poprzednich pokoleniach i są niezmienne od czasów Apostołów.
W starożytności rzeczywiście zdarzały się polemiki na temat wieku kandydatów do chrztu. Ich tematyka jednak zdziwiłyby niejednego dzisiejszego chrześcijanina. Rozważano wówczas na przykład problem, czy koniecznie trzeba odłożyć chrzest aż do ósmego dnia po narodzeniu, czy też można chrzcić dzieci już w drugim dniu ich życia. Św. Cyprian informuje, że na spotkaniu pasterzy, kiedy omawiano tę kwestię, nikt z obecnych nie zgodził się na odkładanie chrztu dopiero co narodzonych dzieci aż o cały tydzień![8] Wydaje się to niezmiernie odległe od rozpowszechnionego przekonania, że „Kościół starożytny nie chrzcił dzieci”.
źródło: http://apologetyka.katolik.net.pl/index ... &Itemid=62
-
greg
greg napisał:
W Bibli niewątpliwie nie ma nic na temat tego że chrzczono dzieci.
Ale to nie jest ważne.
Ważniejsze jest to że w Bibli nie ma ani jedej wzmianki ze odmówiono chrztu dziecku.
Nie ma tam tekstu typu "... i ochrzczono cały dom za wyjatkiem dzieci bo nie mogły uwierzyć".
Cały dom - to CAŁY DOM - bo tak jest napisane.
Cały samochód - to cały z kołami kierownicą silnikiem itd.
A gdyby w istocie odmawiano dzieciom chrztu to tak istotna sprawa znalazlaby odbicie w tekście biblijnym.
Tak wiec wnioskowanie ze dzieci nie były chrzczone bardzo wykracza poza to "co jest napisane" i jest budowaniem doktryny na tym co nie jest napisane.
Pozdrawiam
greg- to jest polemika na tym poziomie co pytanie : " Czy Adam miał pępek"
Pozdrawiam.
W Bibli niewątpliwie nie ma nic na temat tego że chrzczono dzieci.
Ale to nie jest ważne.
Ważniejsze jest to że w Bibli nie ma ani jedej wzmianki ze odmówiono chrztu dziecku.
Nie ma tam tekstu typu "... i ochrzczono cały dom za wyjatkiem dzieci bo nie mogły uwierzyć".
Cały dom - to CAŁY DOM - bo tak jest napisane.
Cały samochód - to cały z kołami kierownicą silnikiem itd.
A gdyby w istocie odmawiano dzieciom chrztu to tak istotna sprawa znalazlaby odbicie w tekście biblijnym.
Tak wiec wnioskowanie ze dzieci nie były chrzczone bardzo wykracza poza to "co jest napisane" i jest budowaniem doktryny na tym co nie jest napisane.
Pozdrawiam
greg- to jest polemika na tym poziomie co pytanie : " Czy Adam miał pępek"
Pozdrawiam.