Miriam pisze:Wit, wpisałam tekst Stanisława Kosowskiego, gdyż odpowiadał on dokładnie na zadane pytanie.
Mój pogląd na tą sprawę jest dokładnie taki sam.
Opieram się tylko na Piśmie Świętym, więc wszelkie wyjaśnienia muszą być całkowicie zgodne
ze Słowem Bożym. Dla mnie ma znaczenia kto jest ich autorem, ważne jest by odpowiadały prawdzie.
Miriam.
_________________________________
„Jeśli kto mówi, niech mówi jak Słowo Boże”.
1 List Piotra 4:11.
EMET:
Dlaczego czyjeś wpisy są trafne, innych zaś nie; wręcz 'ludzkimi naukami' i 'przytoczeniami z broszurek'...?
Czy Miriam wie, co znaczy termin
interpretacja...?
Skoro mamy przed sobą
ten sam tekst Biblii nawet gdy połączymy to z otwarciem w zapisie w językach oryginału, to skąd te
różnice interpretacyjne?
Przecież pewne kwestie są tzw. 'odwiecznymi tematami' nie tyle ze względu na 'złą wolę', powiedzmy, wierzących w taką a nie inną wykładnię, co po prostu dlatego, że
w dobrej wierze ktoś wierzy, że taka jest
poprawna wykładnia [zdaniem jego czy też Wspólnoty, do której przynależy].
Podobnie przecież, jeśli powołujemy się na takie lub inne materiały historyczne [czy tp.] i ich ocenę merytoryczną, to przecież mogą istnieć [i istnieją] materiały, które odmiennie oceniają kwestie oraz różne są ich oceny ze strony znawców.
Dlatego lepiej
pobudzać kogoś do myślenia i uwzględniać fakt czyjejś
wolności wyboru, aniżeli w stylu apodyktycznym - 'przecież tak cytuję Słowo Boże i wystarczy usłuchać moją wykładnię i zbawienie przed Wami' - wręcz narzucać komuś, że ma przyjmować mój styl interpretacyjny.
A Wy obydwie z Mają swoją metodą: 'jakże to, my tu samą kwintesencję Prawdy oznajmiamy, a tutaj tacy oportuniści i oportunistki...?'
Przecież też korzystacie ze spuścizny innych interpretacji i opisów, więc aż tak wolne
nie jesteście; natomiast już potem przyjęte wierzenia i interpretacje są pochodną
oraz wynikają z różnych nawet osobowościowych predyspozycji, doświadczeń, nastawień itp.
Ileż niekiedy wręcz
subtelnych różnic istnieje między Wyznaniami?
Wasze stwierdzenia typu: 'usłuchaj Słowa Bożego' - zadawane w stylu pytajnym - wywierają wrażenie odwrotne od przez Was zamierzonych.
Stają się w odbiorze jako wręcz natrętne mentorstwo czy wręcz mantryzm.
Wielokrotnie było Wam to przedkładane; no chyba, że w mniemaniu i uważaniu swoim jesteście tutaj - na Forum Biblia - ze swoistą 'misją dziejową' i zapałem misjonarskim...
Ponadto: mimo, że przeczycie temu, na wiele dezyderatów i zadanych pytań - nie odpowiedziałyście; niekiedy zbagatelizowalyście czy zdawkowo potraktowałyście.
Daleko nie sięgając: sam termin
PRZYKAZANIE [też l. mnoga:
PRZYKAZANIA] sprowadzacie jedynie do tego, co w Dekalogu; jednak
przeczy temu cały tekst Biblii.
Wy jednak z uporem godnym lepszej sprawy, jak to się zwykle mawia, dalej manierycznie: Dekalog i Dekalog.
Podobnie ze względów oczywiście dostrzegalnych dzielicie Zakon na moralny i ceremonialny, gdyż oczywiście ceremonialnego to i sami prawowierni Żydzi nie przetrzegają ani nie są w stanie przestrzegać. Ale nawet moralny traktujecie w stylu... zawężającym; pobrzmiewa, jak zawsze: Dekalog, szabat itp. a i to to nie przez pryzmat tekstu hebrajskiego [np.], co poprzez oddania w takich lub innych... Przekładach Biblii.
Co do Przekładów, to uważam, że: skoro chcecie być takie prawowierne i prawidłowe, to raczej bardziej akcent powinnyście kłaść na zapis w językach oryginału [hebrajski biblijny, aramejski i greka koine], aniżeli polegać na takim lub innym Przekładzie [Przekład to tylko Przekład...].
Wy jednak wręcz polegacie na takich - a nie innych - Przekładach Biblii, też na interpretatorach tejże wykładni.
Bo tylko swoistą Waszą megalomanią jest uważanie, że oto 'przynależycie do zboru Jezusa Chrystusa' i w związku z tym jakby siedziba ziemska oraz ludzie - to taka raczej przenośnia i abstrakcja.
A przecież od realiów nikt z ludzi uciec nie może; czy zarejestrowaną siedzibę na Ziemi ma czy nie [w Polsce czy gdzie indziej].
Stąd też uniki Wasze w konkretnych odpowiedziach o nauczających, interpretujących, o publikacjach, z których korzystacie [i których wykładnie popieracie].
I dlatego: Biblię mamy wprawdzie tę samą - nawet gdy skonkretyzujemy kanony - jednak ileż różnych Wyznań, iluż Wyznawców itp...
Przecież nawet Wy - czytając post/y/ uczestników Forum - dostrzegacie to; czyż mylę się?
Więc co: dostrzegacie taką polaryzację poglądów najróżniejszych i jak: tylko Wasza wykładnia jest jedynie słuszna, tylko po Waszych pytaniach wypadałoby 'usłuchać Słowa Bożego', oczywiście w ujęciu przez Was zapodanym?
Proszę o przemyślenie tego, co napisałem; powinniście dostrzec, jeśli jeszcze nie dotarło to do Was, że stajecie się wręcz nużące. A przecież w założeniu macie być kimś w rodzaju charakterystyki opisu z do Rzymian 2:17 - 20 ---
"Jeśli tedy ty mienisz się Żydem i polegasz na zakonie, i chlubisz się Bogiem,
i znasz wolę jego, i umiesz rozróżnić dobre od złego, będąc pouczonym przez zakon,
i uważasz siebie samego za wodza ślepych, za światłość dla tych, którzy są w ciemności,
za wychowawcę nierozumnych, za nauczyciela dzieci, mającego w zakonie ucieleśnienie wiedzy i prawdy," [BW].
Owszem: życie w wierze i przekonaniu, że zna się Prawdę oraz chce się ją innym przekazać -- jest poprawne, jednak
sposób wyrażania tego swoją postawą powinien być też... biblijny.
Można przecież popaść w dumę i pychę, także nietakt.
Pismo Święte samo nas poucza, żeby być bardziej powściągliwym w osądzaniu pobudek i intencji innych tak, aby nie przypisywać im wręcz złej woli; bo przecież nie wiemy, czym się tak naprawdę kierują w swoich wyborach.
A i nasze mniemanie, że 'oto my znamy Prawdę a to inni mają Ją [tę Prawdę] dopiero od nas poznać - wskutek naszych objaśnień interpretacyjnych' -- niekoniecznie musi być po zweryfikowaniu poprawne.
Bo czyż samo Pismo nie mówi, że czyjeś o czymś nawet najszczersze przekonanie nie oznacza, że jest ono... poprawne [właśnie: poprawne, zgodnie z wolą Bożą]?
"Istnieje droga, która w oczach człowieka jest prostolinijna, lecz potem jej końcem są drogi śmierci." -- Przysłów 14:12; 16:25.
Jeśli nawet w stosunku do współwyznawców postawa korygująca /ich/ ma być połączona
ze stosownym podejściem - np. w do Galacjan 6:1 - to cóż dopiero mówić o podejściu do tych, których chcemy pozyskać jako naśladowców Jezusa [nie naszych, przecież, uczniów; por. wg Mateusza 28:19a].
Ap. Paweł np. stosował zasadę, że '
stawał się wszystkim dla wszystkich, aby pozyskać chociaż niektórych', o czym czytamy w 1 do Koryntian 9:20 - 22 ---
"I tak dla Żydów stałem się jakby Żydem, aby pozyskać Żydów; dla tych pod prawem stałem się, jakbym był pod prawem – chociaż sam nie jestem pod prawem – aby pozyskać tych pod prawem.
Dla tych bez prawa stałem się, jakbym był bez prawa – chociaż względem Boga nie jestem bez prawa, lecz podlegam prawu względem Chrystusa – aby pozyskać tych bez prawa.
Dla słabych stałem się słaby, aby pozyskać słabych. stałem się wszystkim dla ludzi wszelkiego pokroju, aby tak czy inaczej niektórych wybawić." [NŚ].
Jakoś Wasze pisanie na Forum nie kojarzy się mnie z takim stylem- Pawłowym - podejścia...
Stephanos, ps. EMET