Nieziem pisze: ↑09 lip 2025, 16:10
Przeemek pisze: ↑03 lip 2025, 9:32
Biologia próbuje to opisać naukowo, ale nie dostrzega, że samo pojęcie
"naturalnej śmierci" to efekt grzechu. Bo jak można mówić, że śmierć jest czymś „naturalnym”, jeśli człowiek cierpi, gdy ona nadchodzi? Gdy umiera ktoś bliski, nie przyjmujemy tego jako zwykłego, neutralnego zjawiska. Umieranie boli, rodzi bunt i żal. Śmierć nie jest „normalna” – jest obca, wroga. I dokładnie tak określa ją Biblia:
„A ostatni wróg, który zostanie pokonany, to śmierć.” (1 Kor 15,26)
Nazywanie więc dzisiejszego stanu świata
„naturalnym” to nieświadome zaakceptowanie skutków upadku człowieka – jako normy. Ale to nie jest porządek ustanowiony przez Boga – to jeg
o zraniona wersja. Bóg, który jest miłością, nie stworzył śmierci, nie ustanowił cierpienia jako naszego losu. To rezultat zerwania z Nim – a nie
„prawa natury”.
Pojmowanie śmierci fizycznej jest zależne kulturowo. Dla kogoś wiąże się to z bólem, żalem i buntem.
W tym samym czasie, w innym miejscu ktoś inny zupełnie inaczej odbiera umieranie.
A gdy Abraham dożył lat stu siedemdziesięciu pięciu, zbliżył się kres jego życia i zmarł w późnej, lecz szczęśliwej starości, syt życia, i połączył się ze swoimi przodkami.
Rodzaju.25,6
Umarł Hiob stary i pełen lat. Hioba 42,17
Mowa jest powyżej o naturalnej, cielesnej śmierci, związanej z sytością życia i pełnymi latami.
Sytość i
pełnia świadczą o kompletności. Czy jest choćby sugestia w Pismach
ach jaka szkoda, że Adam wtedy zgrzeszył? Jest akceptacja umierania jako naturalny porządek
w tym świecie. .
Wrogiem jest nazywana (w Pismach) śmierć duchowa, a nie cielesna. Pomazaniec, który sam będąc człowiekiem, nawet On poglegał śmierci cielesnej, nie zaingerował w naturalny cykl życia i śmierci, i go nie zmienił, bo jak przed Nim ludzie umierali, tak i po Nim ludzie umierają.
Jeśli to nie Bóg stworzył śmierć cielesną, kto to zrobił? Kim jest ten inny stworzyciel?
Drogi Nieziemie..... Czy jak odetnę Ci rękę i zaczniesz krwawić i odczuwać nieznośny ból, i umrzesz po paru minutach -
to jest zależne kulturowo? W innych kulturach ludzie nie odczuwają bólu? A w innych nie krwawią?
Znowu pomyliłeś sens mojego wywodu. Nawet jeśli ktoś wierzy w życie po życiu, to
każdemu człowiekowi nadal jest przykro, gdy odchodzi jego bliska osoba. W innych kulturach, pomimo nawet jakichś radości ze spotkania z bóstwem,
każdy człowiek i tak cierpi i jest mu przykro z rozstania się z bliskim.
Czy były, albo są jakieś kultury, w których rodzice nie odczuwają bólu i straty po śmierci dziecka? W której rodzic pomyśli: "Ooo dziecko mi zmarło, no trudno - to naturalne, taka kolej rzeczy, nie ma się co smucić i opłakiwać, bo to naturalne..."?
Nawet odpowiedź naukowa jest jednoznaczna - NIE.
W przeciwieństwie do żałoby, która jest podyktowana kulturowo lub religijnie, przeżywanie straty jest bardzo indywidualnym procesem i nie ma określonego limitu czasowego.
Różnią się rytuały, obrzędy, sposoby wyrażania żałoby, różnią się długości okresów żałoby, ale np. nigdzie na świecie rodzice nie reagują na śmierć dziecka obojętnością czy radością.......
Nie - śmierć jest dla nas rozczarowaniem, złem, bólem, cierpieniem, krzywdą, samotnością... jest nawet niechciana i niegodziwa mimo, że wiemy, że jest nieunikniona. To pokazuje, że nie jest naturalna - gdyby była, nie wywoływałaby takiej reakcji we wszystkich kulturach świata.
Kultura nie zmienia podstawowych faktów - które wynikają tutaj ze skutków grzechu.
Cytując Abrahama, pokazujesz tylko tyle, że Bóg, znając przyszłość i przeszłość, widział, że Abraham "swoje" już wystarczająco przeżył.
A że na ziemi panuje grzech i wszyscy i tak musimy z tego powodu umrzeć - Bóg tu decydował o konkretnej dacie jego śmierci.
Bo gdyby Twój argument miał sens, że śmierć jest naturalna bo jest jakaś "sytość" w życiu - to powiedz: dlaczego umierają dzieci? Albo czasem niemowlęta?
Kiedy się one nasyciły życiem? Jak widzisz, myślisz zbyt powierzchownie.
Jak widzisz
"sytość życia" i
"pełnia lat" to nie dowód na naturalność śmierci, to raczej opis Bożego miłosierdzia - że mimo grzechu
, Bóg pozwala niektórym dożyć wieku, w którym wypełnili swoje powołanie. Gdyby śmierć była naturalna, to jeszcze raz pytam, dlaczego dzieci i niemowlęta umierają? Gdzie jest ich "sytość życia"?
Wszyscy umieramy z powodu grzechu - fizycznie i duchowo. A Bóg tylko wyznacza nam daty śmierci z
różnych znanych Bogu tylko powodów.Pytasz:
"kto stworzył śmierć" - błędnie zakładasz, że śmierć musi mieć "stwórcę". Śmierć to nie "stworzenie" - to
nieobecność życia, tak jak ciemność to nieobecność światła.
Jeśli śmierć byłaby naturalna, dlaczego Chrystus zmartwychwstał ciałem? Po co obietnica zmartwychwstania ciał? Twoja logika prowadzi do wniosku, że Jezus naprawiał coś, co nie było zepsute.
Uniwersalność śmierci (włącznie z dziećmi) i towarzyszący jej ból to dowód, że nie jest ona "porządkiem naturalnym" -
to skutek upadku.