Zdaję sobie sprawę, że to może być trudne do zrealizowania, może nawet przekraczać nasze możliwości.
Wjaki sposób możemy przebaczyć?
Jakie jest prawdziwe przebaczenie?
Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy
wyznawca_ pisze:prawdziwe przebaczenie to jest przebaczenie w sercu. zajrzyjmy do swojego serca i sprawdzmy cze aby napewno wybaczylismy.. wybaczyc to znaczy moc kochac kogos pelna miloscia.
Witam,jestem u Was nowa i bardzo mi się tutaj podoba.
Całkowicie zgadzam się z wyżej cytowanym tekstem,dodam jeszcze,że kiedy zrozumiemy jak bardzo "ubogi"jest ktoś kto nam zawinił,jeśli zdamy sobie sprawę,z jego nędzy,bo gdyby miał w sobie miłość nie czynił by źle,to przebaczenie przychodzi samo,i należy wg mnie modlić o łaskę dla tej osoby,i choć boli nas po ludzku,takie dośwaidczenia mogą zaprowadzić nas do czynienia jeszcze większego dobra.Ale to tylko moja opinia choć oparta na osobistych doświadczeniach.Pozdrawiam.
Zaskakuja mnie odpowiedzi typu, ze ma musimy odpuscic bo i Bog nam odposcil. A moze pominac to odpuszczenie boskie oi odpuscic z wlasnego serca i wtedy jest to prawdziwe odpuszczenie a nie uwarunkowane czyims odpuszczeniem . Popatrzmy na ateistow, krorzy zyja moralnie i oni tez odpuszczaja winowajcom.neoarche pisze:jak ja sobie przypomnę, co mi Jehowa wybaczył to wszystkim wszystko jestem wstanei wybaczyć
i myślę ze to dobra metoda
Krotko. Robienie czegos za cos , nie jest doskonaloscia, a do takiej dazymy.Wiec przebazcenie bedzie wtedy prawdziwym przebaczeniem , kiedy go nie zauwazymy.No coz , poziomy poznania sa rozne , wiec i nasze zrozumienie rozne, lecz moze kolorowe dzieki temu.jyakkudesu pisze:Drogi nieskonczonosc,
Prosze wybacz, ale mnie z kolei zaskakuje Twoje zaskoczenie. Nie wiem jak ty, ale ja na przyklad (znam wiecej takich ludzi) staram sie zyc praktycznie i lubie miec podstawy do wlasnych czynow poczawszy od takich trywialnych jak wybor dan (staram sie wybierac te zdrowsze bazujac sie na ogolnie znanych faktach z medycyny) konczac na takich bardziej powazniejszych czynach jak przebaczenie. Agneess przytoczyla piekny przyklad biblijny o Jozefie, z ktorego mozna sie wiele nauczyc aby w praktyce moc odpuszczac latwiej. Dla Jozefa podstawa do odpuszczenia winowajcom bylo glebokie przekonanie, ze jego Bog jest Bogiem przez duze B (Bog wszechmocny-jest w stanie ingerowac w okolicznosci zycia osobistego i nic dla Niego nie jest niemozliwym, Bog wszechwiedzacy-jest dobrze zaznajomiony z naszymi doswiadczeniami i nic dla Niego nie jest zaskoczeniem, w koncu lecz nie na ostatku Bog Milosc-pragnie naszego dobra za wszelka cene). Na takiej wlasnie podstawie Jozef mogl przebaczyc swoim winowajcom. I na takiej samej podstawie przebacza Chrzescijanin. Wiemy, ze cokolwiek nas w zyciu przykrego spotyka, nie jest przypadkiem, ale w jakis sposob jest wyrazem Bozej milosci do nas. Zrozumienie tego wyzwala nas do odpuszczania tym ktorzy nam zawinili. Musze tu jeszcze dodac, ze Chrzescijanin zgazajac sie z Bozym wyrokiem nad nia, ma poprawne zrozumienie upadlej natury czlowieka i niczego po niej sie nie spodziewa. Takie zrozumienie nadaje prawdziwosci slowom Chrystusa: "Nie wiedza co czynia." i ulatwia przebaczenie.
Zauwaz, ze mozna robic sluszne rzeczy dla wielorakich powodow. Na przyklad mozna dawac pieniadze na cele charytatywne po to aby polepszyc wlasne samopoczucie. W taki sam sposob czlowiek moze prebaczac innym dla zachowania zdrowia, lub pobudzony pycha dla pokazania wlasnej wyzszosci. Jednak Bog zainteresowany jest naszym wzrostem i nie dba tak zbytnio o to co robimy, ale kim jestesmy. On chce zrobic z nas male kopie wlasnego Syna i dlatego daje nam pelno okazji sprzyjajacych nauczeniu sie przebaczania innym.
Na zakonczenie, nie wiem o ktorych ateistach piszesz i co masz na mysli przez zycie moralne, bo nie wiem co jest dla Ciebie punktem odniesienia. Jak narazie byl Jeden czlowiek co zyl moralnie do konca, lecz jak wiesz zabito Go za to. Na szczescie Bog wzbudzil Go do zycia i wywyzszyl i dla wielu z nas wlasnie On jest tym punktem odniesienia. Mozliwe tez, ze ci ateisci traktuja problem zla jako nieistniejacy i po prostu wmawiaja sobie, ze skoro dobra i zla nie ma, tzw. odpuszczanie innym nie jest problemem. W podobny sposob trudno obwiniac daltoniste o brak gustu i calkiem mozliwe, ze poranne ubieranie przychodzi mu z latwoscia.
Goraco pozdrawiam,
jyakkudesu