Jedno z wazniejszych pojec NT to koinonia. Tu znajdziecie ciekawa ekspozycje znaczenia tego slowa: http://www.af.com.pl/numery/archiwum/o_ ... nonia.html
W swietle powyzszego, jak sie ma zwrot chodzenie do kosciola do slowa koinonia? Czy do kosciola mozliwe jest chodzic?
Goraco pozdrawiam,
koinonia
Moderatorzy: Bobo, kansyheniek, booris, Junior Admin, Osoby odpowiedzialne za forum, Moderatorzy
-
wyznawca_
-
jyakkudesu
Drogi Wyznawco,
Kosciol jako budynek spotkan religijnych nie jest definicja Biblijna, dlatego takiego nie mialem na mysli. W miare mozliwosci staram sie nazywac rzeczy po imieniu i dlatego uwazam, ze do kosciola chodzic jest rzecza niemozliwa. Kosciolem sie jest albo sie nim nie jest.
Goraco pozdrawiam obecny tu Kosciol i takze wszystkich innych czytajacych,
jyakkudesu
Kosciol jako budynek spotkan religijnych nie jest definicja Biblijna, dlatego takiego nie mialem na mysli. W miare mozliwosci staram sie nazywac rzeczy po imieniu i dlatego uwazam, ze do kosciola chodzic jest rzecza niemozliwa. Kosciolem sie jest albo sie nim nie jest.
Goraco pozdrawiam obecny tu Kosciol i takze wszystkich innych czytajacych,
jyakkudesu
-
marek c
AMEN! Mam takie samo podejście do tej kwestii!jyakkudesu pisze:W miare mozliwosci staram sie nazywac rzeczy po imieniu i dlatego uwazam, ze do kosciola chodzic jest rzecza niemozliwa. Kosciolem sie jest albo sie nim nie jest.
Co do koinoni to podoba mi się poniższy artykuł.
Koinonia
Strom Andrew
"Greckie słowo “Koinonia” odnosi się do głębokiego “koleżeństwa”, które pierwsi chrześcijanie mieli ze sobą. Jest to coś, za czym wielu współczesnych chrześcijan tęskni – i jest to w rzeczywistości istota “kościelnego życia” w Biblii. Lecz w bardzo znacznym stopniu nowoczesny kościół zdaje się utracił je.
Mamy dzisiaj „nabożeństwo” czy spotkanie, gdzie każdy przychodzi, siada w ławce twarzą do przodu, śpiewa pieśni i słucha kazania, po czym mówi: “chwała Boga” niektórym i idzie do domu – to jest bardzo odległe od prawdziwej “koinonii”. Nawet tylko w nielicznych grupach domowych i na spotkaniach kościoła domowego jest trochę głębokiego koleżeństwa. Jest to bardziej miniaturowy „serwis kościelny”, gdzie kilku ludzi „usługuje”, a reszta siedzi wokół i przygląda się.
Musimy zdać sobie sprawę z tego, że “koinonia’ było w samym centrum życia pierwszego kościoła i jego członków. Bez tego, nie wierzę, abyśmy prawdziwie mieli kiedykolwiek “kościół”. Możemy mieć “spotkania”, lecz nie będziemy mieli głębokiego koleżeństwa, a bez tego nie mamy faktycznie nic.
“Koinonia” polega na jednej rzeczy ponad wszystkim innym. Polega ona na tym, że schodzi się razem grupa ludzi, którzy prawdziwie są “obmyci we krwi” i napełnieni Duchem. Ponieważ ja wierzę, że ten rodzaj głębokiego koleżeństwa i radości, i jedności wymaga “połączenia serc” na prawdziwym duchowym poziomie – zatem Duch Święty może tam prawdziwie przepływać.
Lecz “koinonia’ pierwszego kościoła wymagała również innych rzeczy. Jedno jest pewne i wyraźnie widiczne, iż ich spotkania “po domach”, zbierali się, wokół POSIŁKU oraz wokół WIECZERZY PAŃSKIEJ. Mam całe nauczanie na temat tego, dlaczego Wieczerza Pańska jest o wiele bardziej ważna niż współcześnie wierzymy - lecz nie ma teraz na to czasu. Wystarczy powiedzieć, że wspólne dzielenie się posiłkiem jest bardzo ważne – jest to klucz do prawdziwej “koinonii” i pierwsi chrześcijanie brali udział w komunii KAŻDEG DNIA w swych domach – oto jak ważne to było dla nich.
Czy musisz być “specjalną osobą” lub starszym, aby modlić się błogosławieństwem nad komunią i łamać chleb z innymi wierzącymi w swym domu? Nie, zupełnie nie. WSZYSCY jesteśmy “królami i kapłanami”. My WSZYSCY powinniśmy robić tego typu rzeczy. Musimy zdać sobie sprawę z tego, jak ważne jest łamanie chleba razem z naszymi rodzinami, jak ważne są nasze grupy modlitewne, nasze domowe społeczności itd. Nie wierzę, abyśmy kiedykolwiek wrócili do prawdziwej nowotestamentowej “koinonii” dopóki nie będziemy robić tego.
W czasie swoich spotkań w domach (które w rzeczywistości były głównymi “społecznościami”) robili jeszcze inne rzeczy jak udzielanie miejsca i dawanie zachęty KAŻDEMU, aby poruszał się w darach Ducha Świętego.
Nie była to “ekipa jednego gościa” – o nie!
Każdy napełniony Duchem wierzący był ceniony ze względu na to, kim był i na obdarowanie jaki otrzymał. Przeczytaj bardzo uważnie 1 Kor 14:26-
A gdy się schodzicie, jeden z was służy psalmem, inny nauką, inny objawieniem,
inny językami, inny ich wykładem; wszystko to niech będzie ku zbudowaniu.
(Pamiętaj, że tego rodzaju spotkanie jest czymś zupełnie innym niż ogromne spotkania na otwartym powietrzu, które prowadzili apostołowie.)
Zauważ również jak inne były takie formy grup “dyskusyjnych” i biblijnych studiów od tych, które często dziś się odbywają. Było to spotkanie domowe całkiem dobrowolnie skierowane na poruszenie Ducha Świętego i członkowie Ciała wszyscy usługiwali sobie nawzajem duchowymi darami.
Wierzę, że musimy świadomie podążać tą drogą jeśli chcemy, aby takie rzeczy działy się na naszych spotkaniach. Nowi wierzący muszą być uczeni jak poruszać się w darach i muszą być stworzone takie warunki, aby było to “normalne”. Musimy zdecydować się czy będziemy siedzieć w kółko i “dyskutować” różne rzeczy, czy zamierzamy zaprosić Ducha Świętego, aby przejął inicjatywę.
Zauważ, że Paweł mówi, że “KAŻDY” powinien używać swych duchowych darów na tych spotkaniach i jest bardzo ważne, aby WSZYSTKIE dary pojawiały się. Duchowe pieśni, nauczanie, proroctwo, języki i interpretacja – to wszystko. Jestem pewien, że jeśliby byli tam obecni ludzie chorzy, uciśnieni przez diabła to byłaby modlitwa i o nich. TO były rzeczywiście spotkania “Ducha Świętego” i dla nich był to “kościół jak zwykle”.
Wydaje się, że te społeczności domowe miały swoich “starszych”, którzy je prowadzili i mogli wkroczyć, gdyby coś zaczęło się wymykać z rąk czy zaczęło dziać się coś, co mogłoby wprowadzić zwiedzenie. Lecz, wierzę, że rola starszego jest mniej lub bardziej rolą “rodzica”, gorliwego w tym, aby dzieci Boże wchodziły na drogę swobodnego przepływu duchowych darów i wzrostu wiary. Nie wierzę, aby prawdziwy “starszy” mógł dominować na takich domowych spotkaniach, lecz raczej zachęcał innych, aby odważnie występowali do przodu tak często jak tylko to jest możliwe. Niemniej jednak, z pewnością jego rola nauczająca, było niezbędna.
Wyobraź sobie, jak by to było gdyby wszystkie nasze domowe spotkania wyglądały tak dzisiaj. Wyobraź sobie, co by było, gdybyśmy dzielili się wspólnie posiłkiem, a potem brali udział razem w Wieczerzy Pańskiej – a potem przechodzili do czasu, w którym wszyscy członkowie ciała usługiwaliby sobie nawzajem duchowymi darami. W czasie, gdy wszyscy byli by skupieni na modlitwie, mogły by się pojawić języki i interpretacja czy proroctwo. Mogły by być duchowe pieśni i słowo wiedzy. Ktoś mógłby się podzielić świadectwem czy modlitwą o potrzebę czy też słowem nauczania.
To, co robimy w takich okolicznościach to uwolnienie Ducha Świętego do swobodnego przepływu i poruszania się przez nas, jak On chce. I dokładnie tak wyglądało wówczas bycie częścią pierwszego kościoła. Na co więc czekamy?
Niech was Bóg błogosławi, moi przyjaciele!
Najlepsze życzenia w Chrystusie
Andrew Strom."